Mąż narciarz, a ja "słomiana mama"

IP: *.* 24.01.02, 13:58
Mój mężuś jedzie jutro na 10 dni na narty, więc zostaję "słomianą mamusią" trzymiesięcznej Luizy. Z jednej strony "pozwoliłam" mu na ten wyjazd, bo:- należy mu się trochę relaksu i przespanych nocy- w ubiegłym roku nie był, bo byłam w ciąży- gdybym mu nie pozwoliła, to by nie pojechał, ale na pewno byłoby mu przykroZ drugiej strony:- chyba podświadomie liczyłam na to, że jednak nie pojedzie i zostanie z nami- boję się, czy dam sobie sama radę w domu - będę raczej odcięta od świata, bo nie będzie komu posiedzieć dłużej z Luisią, a i z nią nie wyjdę, bo nie dam rady sama znieść dziecka i wózka z praktycznie III piętra, a potem wnieść. Zostawianie wózka na klatce nie wchodzi w rachubę, bo a. zniknie b. jest mi potrzebny w mieszkaniu.- jest mi coraz bardziej smutno, że zostaję sama z Luisią, a nie mogę się martwić, bo jak się martwię, to „ekologiczna mleczarnia” jest mniej wydajna...Im bliżej jutrzejszego wyjazdu, tym jest mi coraz bardziej smutno :cry: buuuuu :cry:Dobrze, że chociaż jest eDziecko i jego bywalczynie :):hello:Kasia R, która nie jeździ na nartach i nigdy jeździć nie będzie, a jednocześnie mama Luizy, którą na pewno tatuś tego nauczy
    • Gość edziecko: Gosiafka Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 24.01.02, 14:13
      Kasiu jaki problem z tym wózkiem ?????Toż ty zesmutniejesz w domku tyle dni.Mieszkam na 3 piętrze i chodziłam na spaserki z niemowlakiem ,wózkiem niemowlaka,4-latkiem i wózkiem 4-latka (plus lalka do wózka ):crazy: Technicznie wszystko było dopracowane . Ubieranie,wózki na dół ,dzieci na dół ,każdy do swojego wózka i jedziemy :lol:Uśmiechu na buziakach i powodzenia :hello::benetton: Gosia :benetton:....ale Ci faceci to czasami mają dobrze.....
      • Gość edziecko: babeczka Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 24.01.02, 14:25
        Łącze się z Tobą w bólu, mój mąż co prawda nie wyjechał ale nie ma go od rana do wieczora, również w weekendy. Mieszkam na 4 piętrze i problem z wózkiem mam ten sam. Siedzę więc sobie jak ta księżniczka zamknięta w wieży :) i spacerki odbywam po balkonie (jakieś 7 metrów) w tą i z powrotem. Pozostają mi tylko niedzielne obiadki u mamy, jeszcze małego w foteliku dam rade nosić.B.
        • Gość edziecko: Małgola Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 24.01.02, 15:00
          Początkowo będzie Ci smutno i nudno, ale zobaczysz jaka to frajda pobyć samemu w domu. Nie musisz gotować, wstajesz kiedy chcesz. Na dodatek koleżanki mogą Cię odwiedzać o dowolnej porze a ze spacerami też dasz jakoś radę. To tylko tak źle wygląda na początku a jutro czy pojutrze samopoczucie Ci się polepszy. I zatęsknicie za sobą co też jest bardzo miłe i zobaczysz, że te 10 dni minie jak z bicza trzasł! Głowa do góry! I pisz jak sobie dajesz radę!
      • Gość edziecko: ingroz Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 24.01.02, 16:35
        Chyba jestem niezorganizowana, ale kłopot ze spacerem jest, bo:- wózek ciężki (z pompowanymi kołami, a windy niet)- przygotowywanie dzieciny do spaceru trwa dłużej niż sam spacer, bo:
    • Gość edziecko: Kaya Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 24.01.02, 16:38
      W kwestii znoszenia wózka proponuję poprosić o pomoc jakiegoś sąsiada, bo chyba nikt nie odmówi Ci pomocy?A swoją drogą to dałabym sie zabić za tydzień samotności (mieszkam z rodzicami i w domu mam jak w tramwaju - co minutę otwierają się drzwi :) )pozdrawiam kaya
      • Gość edziecko: AsiaW-punkt Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 24.01.02, 16:52
        Kasiu lacze sie z toba w bolu. Ja tez siedze sama w domku juz od poniedzialku. Moj maz wyjechal do Polski w interesach i dzieli nas 1000 km.A ja sama w domku z Natalka i kocurkiem i jeszcze jak na zlosc nie moge wyjsc z domu bo mala przezebiona i pogoda fuj...:cry:Ale pocieszam sie mysla ze juz za 3 dni wraca, no i jeszcze jest edziecko to da sie jakos zyc. Trzymaj sie i glowa do gory. :bic: Pozdrowienia dla Ciebie i Luizy :bic:Asia mama Nataie(5 miechow).P.S. Z wozkiem tez mam ten sam problem- trzecie pietro :-)
    • Gość edziecko: madzia22 oj ci faceci IP: *.* 24.01.02, 16:44
      Nie puściłabym swojego. W życiu. Dlaczego prawo odpoczywania miałoby spaść na niego a nie na mnie, a przynajmniej na nas oboje. Nie możecie jechać razem? Mój mąż jest myśliwym i oczywiście ciągnie wilka do lasu. Wszędzie jeździmy z nim, no chyba że wyjazd trwa jeden dzień, to nie chce mi się pakować - wózka, zabawek i zabaweczek, słoiczków i buteleczek etc.A może sąsiedzi pomogą ci wychodzić na specerki?Madzia
      • Gość edziecko: Ryba Re: oj ci faceci IP: *.* 24.01.02, 22:27
        Zgadzam sie z Madzia 22.Maz sobie odpocznie a Ty?Jedzcie razem, jeden dzien Ty na nartach a on opiekuje sie dzieckiem, na drugi dzien odwrotnie a na trzeci moze sie uda kogos znalesc do opieki i bedziecie mogli swietnie sie bawic razem.Dla mnie jest to nie do pomyslenia by maz wyjechal szalec a ja zostalabym niepocieszona i pelna obaw z 3 miesiecznym dzieckiem. Czy maz jest swiadomy ze skazuje Cie na siedzenie w domu, czy pomyslal jak rozwiazac problem ciezkiego wozka, znalezc pomoc, itp.Okres ciazy i macierzynskiego to okres kiedy to zabieganym mamom nalezy sie relaks i odpoczynek, a dopiero potem mozna myslec o potrzebach ojcow, juz i tak rozpieszczanych przez nature !Wiesz nawet zebym nienawidzila nart, to i tak uwazam za korzystne spacery po gorach z dzidzia, porzucenie na 10 dni monotonnosci dnia codziennego. A jesli uwazasz, ze dzidzius za maly na gorskie przechadzki to zaczekajcie jeszcze kilka miesiecy i wyjedzcie razem nad morze ?!Pasje sportowe sa duzo mniej wazniejsze niz samopoczucie wlasnej zony...
    • Gość edziecko: Hipcio Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 24.01.02, 21:08
      Rozumiem Cię Kasiu doskonale, mój mąż wyjeżdża często (zawodowo, ale puszczam go też na "wyszalenie" na łonie natury, bo wiem, jak tego potrzebuje). Siedzenie w domu i nicnierobienie jest okropne. Zorganizuj sobie może jakieś odwiedziny dawno niewidzianych znajomych? A co do wózka, to polecam patent z blokadą rowerową: przypina się wózek do poręczy (koła i kosz) i jest bezpieczny. Ja tak robię od dawna. Jeśli potrzebny Ci na górze, to może niech mąż przed wyjazdem poprosi o pomoc sąsiada? (wiesz, on wyjeżdża, więc prosi o opiekę nad żoną...) U mnie taka pomoc sąsiedzka funkcjonuje b. dobrze.Pozdrawiam,Ida.
    • Gość edziecko: Aga_1972 Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 24.01.02, 21:20
      Wiesz już Kasiu co chcę Ci napisać (to co na privie) :)Pamiętaj :jestem z Tobą i wszystkie emamy na pewno też!Trzymaj się-zleci jak błyskwicaAga :hello:
      • Gość edziecko: Aga_1972 Koszmar w pogotowiach! IP: *.* 24.01.02, 21:32
        Jestem zszokowana tym co ujawniono w pogotowiu w Łodzi. A co najgorsze jestem po lekturze artykułu w "Wyborczej" i we Wrocławiu też miał miejsce podobny proceder. I myślę, że w innych miastach jest podobnie. Ludzie gdzie my żyjemy? Co się dzieje na tym świecie, w którym pieniądz przesłania ludziom wszelkie wartości! Jeden z uczestnikow forum w "Wyborczej" tłumaczył to tym ,że lekarze mało zarabiają i bieda zmusza ich do patologicznych zachowań! Czy jest to usprawiedliwieniem zwyrodnienia a nawet zabójstwa? Ciarki mi przechodzą na myśl, że moim dzieciom przyjdzie żyć na takim świecie! Nic tylko płakać! A może wychowywać dzieci tak ,żeby sprawy materialne nie przysłoniły im wszystkiego? Jestem za!!!Aga
    • Gość edziecko: ingroz Re: Mąż narciarz - właśnie pojechał :((((((( IP: *.* 25.01.02, 11:49
      Dziękuję wszystkim za wsparcie i porady "techniczne" dotyczące radzenia sobie ze spacerkami bez chłopa - będzie dobrze. Spróbuję waszych sposobów.Najgorsze jest to, że bardzo źle znoszę rozstania z moim mężem :(, niezależnie od tego, czy to on wyjeżdża, czy ja, czy służbowo, czy rekreacyjnie. Zwykle jest to straszna fontanna :cry: łez :cry: (tak jak w tej chwili), która zaczyna się odpowiednio wcześniej w zależności od długości wyjazdu (teraz zaczęło się stopniowo już w zeszłą sobotę...) I nie chodzi bynajmniej o jego pomoc, tylko o samą obecność, uśmiech, ciepło...Pozytyw - już wyjechał - nie będzie go około 215 godzin, a pierwsza z nich już minęła ;):hello:Kasia R, która oprócz tego, że jest mamą Luizy, to wygląda na to, że jest żoną uzależnioną od obecności męża i właśnie kontynuuje zalewanie się łzami :cry:
    • Gość edziecko: Lilly Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" - a ja tego nie rozumiem! IP: *.* 25.01.02, 12:23
      Może mnie zakrzyczecie, że jestem wstrętną egoistką, ale ja nie rozumiem, jak może mąż wyjechać na 10 dni i zostawić żonę w domu z małym dzieckiem. Wyjechać w celach odpoczynkowych, bo służbowy wyjazd to cos zupełnie innego.Albo ja mam takie szczęscie, bo mój Adam NIGDY by nie wyjechał na tyle dni, choć jest bardzo zapalonym narciarzem.Chyba oboje pogodzilismy się z tym, że pojawienie się w domu dziecka oznacza zupełnie inne życie, inne priorytety, inną organizację czasu. I owszem nie oznacza to całkowitego zrezygnowania z pewnych przyzwyczajeń, ale napewno jakiegos ich ograniczenia czy przeobrażenia. Ja już nie spotykam się tak często z koleżankami jak kiedys, bo wolę ten czas spędzić z dzieckiem i mężem, a mąż już tak często nie umawia się z kumplami na brydża bo woli posiedzieć w piątkowy wieczór ze mną, i chwała mu za to.Nam też wypadły dwa sezony narciarskie (ja aż tak bardzo nie cierpię, bo na nartach, owszem pojeżdżę, ale bez przesady)- zeszłoroczny (moja ciąża) i tegoroczny (Piotrus ma dopiero roczek), ale już umówilismy się ze znajomymi z dziećmi w wieku zbliżonym, że za rok obowiązkowo jedziemy wszyscy razem, wprowadzimy dyżury opieki na gawiedzią i tym samym wilk będzie syty i owca.KasiuR - trzymaj się ciepło.
      • Gość edziecko: Gosiafka Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" - a ja tego nie rozumiem! IP: *.* 25.01.02, 12:36
        Kasiu szybko zleci zobaczysz .Mąż wróci cały w skowronkach a ty na szaleństwa obowiązkowo po jego powrocie.Fryzjer,kosmetyczka,sklepy ...odbijesz sobie :)I jaki stęskniony wróci .Trzymaj się cieplutko Gosia :hello:
    • Gość edziecko: madzia22 "słomiana wdowa" IP: *.* 25.01.02, 12:36
      Może mnie zakrzyczecie, że jestem wstrętną egoistką, ale ja nie rozumiem, jak może mąż wyjechać na 10 dni i zostawić żonę w domu z małym dzieckiem. Wyjechać w celach odpoczynkowych, bo służbowy wyjazd to cos zupełnie innego.Albo ja mam takie szczęscie, bo mój Adam NIGDY by nie wyjechał na tyle dni, choć jest bardzo zapalonym narciarzem.Chyba oboje pogodzilismy się z tym, że pojawienie się w domu dziecka oznacza zupełnie inne życie, inne priorytety, inną organizację czasu. I owszem nie oznacza to całkowitego zrezygnowania z pewnych przyzwyczajeń, ale napewno jakiegos ich ograniczenia czy przeobrażenia. Ja już nie spotykam się tak często z koleżankami jak kiedys, bo wolę ten czas spędzić z dzieckiem i mężem, a mąż już tak często nie umawia się z kumplami na brydża bo woli posiedzieć w piątkowy wieczór ze mną, i chwała mu za to.Nam też wypadły dwa sezony narciarskie (ja aż tak bardzo nie cierpię, bo na nartach, owszem pojeżdżę, ale bez przesady)- zeszłoroczny (moja ciąża) i tegoroczny (Piotrus ma dopiero roczek), ale już umówilismy się ze znajomymi z dziećmi w wieku zbliżonym, że za rok obowiązkowo jedziemy wszyscy razem, wprowadzimy dyżury opieki na gawiedzią i tym samym wilk będzie syty i owca.KasiuR - trzymaj się ciepło.
      • Gość edziecko: madzia22 Re: "słomiana wdowa" IP: *.* 25.01.02, 12:40
        Ups, chciałam coś napisać, ale nacisnęłam enter."Tak sobie myślałam o tobie, że bardziej jesteś "słomianą wdową" niż mamą.Niech twój mąż żałuje, że go nie będzie z tobą przez te kilka dni.Poznasz tyle fajnych emam i przyszłych emam. A on nie.Może zaprzyjaźnisz się z sąsiadami. A on nie.A przede wszystkim, ty będziesz z maleństwem - A ON NIEMadziaP.S. Ja za moim też zawsze tęsknię i liczę godziny do jego powrotu. Chyba taka nasza natura - uzależnione od swojego mężczyzny.
        • Gość edziecko: ingroz Re: "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 15:50
          Napisałam specjalnie "słomiana mama", bo "wdowa" mi się źle kojarzyło ;):hello:Kasia R mama Luizy
          • Gość edziecko: madzia22 Re: "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 16:18
            Tak tylko napisałam dla draki. Absolutnie nie życzę Twojemu mężowi nic złego. Skoro już pojechał, to niech się dobrze bawi.Rozstrzygnij nasz spór co do wychodzenia na spacery i do sklepu. Jeszcze trochę i się pogryziemy. :-)Madzia
    • Gość edziecko: AgusiaH Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 13:08
      Kasiu, może to nienormalne podejście do sprawy, ale ja na twoim miejscu już planowałabym samotne wypady w przeszłości (jak skończysz karmienie, he, he). Narty nie? Może konie? nurkowanie? góry? Żagle? kajaki? wypad z koleżanką do Międzyzdrojów? Jak mówię, może to nienormalne, ale ja uważam, że dobrze sobie zostawić jakąś pasję, nawet z boku związku. Że niekoniecznie wszystko trzeba robić razem. Że fajnie jest mieć o czym sobie opowiadać. Że ciekawszy jest rodzic, który ma jakąś pasję i może nią kiedyś zarazić dziecko. Nie wiem, czy byłabym zachwycona wyjazdem męża w Twojej sytuacji (malutkie dziecko) - pewnie nie. Ale widzę plusy takiego podejścia do życia.Ważne, by nie przesadzić - zrezygnować, gdy tak trzeba, znaleźć czas także na wspólne wyjazdy. ALe z moich doświadczeń wynika, że warto. Dziecko nie powoduje wielu ograniczeń, ale wszystkiego z nim się robić nie da. Konno jeżdżą najwcześniej 6-7-latki. Żal mi tego czasu z dala od mojego ukochanego sportu i ...urywam się czasem rodzinie. Na konie. Narty - mój mąż wybiera sie na tydzień. I ja go w sumie namawiam, bo za drogi jest wyjazd dla całej rodziny, a dla niego to będzie większa frajda niż dla mnie. Ot, trochę inny punkt widzenia.
      • Gość edziecko: madzia22 Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 13:46
        Razem coś robić i mieć wspólne pasje, jest jeszcze fajniej.
      • Gość edziecko: AgusiaH Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 14:11
        Ba, pewnie. ALe jeśli nie - to co? A tak na marginesie, chyba pracować też bym nie chciala ze swoim mężem. WOlę jak mamy oddzielne życie zawodowe. Tak się nad sobą zastanawiam, może to jednak nie jest normalne?
        • Gość edziecko: madzia22 Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 14:28
          Przestań. Jesteś normalna. Tak tylko napisałam, dla przekory i wyrażenia swoich uczuć.
          • Gość edziecko: AgusiaH Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 14:36
            Podczytuję Twoje posty od pewnego czasu - i lubię Cię bardzo. Choć różnię w poglądach często. :-)A nad pewnością siebie i jakim takim poczciem własnej wartości powinnam popracować, chyba ze specjalistą. Ale to już temat na sosobny wątek :-(
            • Gość edziecko: madzia22 Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 14:42
              Uwielbiam ludzi, którzy różnią się ze mną poglądami. Można z nimi dyskutować!Mój najbliższy przyjaciel jest w 100% ode mnie różny (przede wszystkim jest mężczyzną), ale te nasze rozmowy. Nigdy nie są krótkie. Nie możemy przestać się przekonywać.Dzięki.Madzia
              • Gość edziecko: martakg Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 15:41
                KasiuJesli Twoja mala marudzi na spacerze to sprobuj wychodzic wtedy kiedy ma akurat pore snu to wtedy nawet dlugi spacer nie jest problemem.A na znoszenie wozkow z wysokosci to opracowalam patent przy moim pierwszym dziecku jak musialam zniesc wozek i roczne dziecko z 2 pietra,najlepszy jest do tych celow wozek, ktory ma takie skorzane paski zamiast resorow i mozna go poprostu "spuszczac" ze schodow.Ja naszczescie jak moj maz chce gdzies wyjechac to zamawiam moja mame do pomocy.Marta
                • Gość edziecko: humbak Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 25.01.02, 23:34
                  A moj wozek nie ma paskow, a i tak powolutku "skaczemy" sobie ze schodkow z 3 pietra. A Natalia jest nawet zwykle tym zaskoczona, bo wtedy jest cichutko (zazwyczaj o swoim wyjsciu informuje wszystkich sasiadow).Ale sasiedzi to tez dobry pomysl, ja sobie wybralam taka najbardziej ciepla duszyczke i dzieki temu teraz nawet mam do kogo pojsc na kawke (o ile mala mi na to pozwoli, bo nie zawsze ma humor na dluzsze siedzenie...).A swoja droga moj maz stwierdzil, ze mezczyzna, ktory tak zostawia swoja zone, nie ma godnosci. Tez mamy rozne zainteresowania, i choc dziecko je w znacznym stopniu ograniczylo (moj maz wrecz sni o wyjezdzie), to jednak czesc z nich - w miare mozliwosci - staramy sie zachowac, ale zawsze wspolpracujac ze soba. Przeciez opieka nad 3 miesiecznym bobasem to harowka! Zwlaszca jak jest choc troszke zywsze, niz to pisuja w ksiazkach.Stanowczo popieram pomysl odwetu, czyli wlasnego wyjazdu - chocby na krociutko. Niech zobaczy, ze nie tylko on ma prawo do wlasnego, prywatnego zycia. I niech choc troche bardziej poczuje sie odpowiedzialny za dzidziusia.Zycze pomimo teskoty udanych i aktywnych 10 dni!!!Pozdrawiam.Aga (mama 4.5 miesiecznej Natalki)
                  • Gość edziecko: mp73 Re: Mąż narciarz, a ja "słomiana mama" IP: *.* 26.01.02, 08:44
                    A moj wozek nie ma paskow, a i tak powolutku "skaczemy" sobie ze schodkow z 3 pietra. A Natalia jest nawet zwykle tym zaskoczona, bo wtedy jest cichutko (zazwyczaj o swoim wyjsciu informuje wszystkich sasiadow).Ale sasiedzi to tez dobry pomysl, ja sobie wybralam taka najbardziej ciepla duszyczke i dzieki temu teraz nawet mam do kogo pojsc na kawke (o ile mala mi na to pozwoli, bo nie zawsze ma humor na dluzsze siedzenie...).A swoja droga moj maz stwierdzil, ze mezczyzna, ktory tak zostawia swoja zone, nie ma godnosci. Tez mamy rozne zainteresowania, i choc dziecko je w znacznym stopniu ograniczylo (moj maz wrecz sni o wyjezdzie), to jednak czesc z nich - w miare mozliwosci - staramy sie zachowac, ale zawsze wspolpracujac ze soba. Przeciez opieka nad 3 miesiecznym bobasem to harowka! Zwlaszca jak jest choc troszke zywsze, niz to pisuja w ksiazkach.Stanowczo popieram pomysl odwetu, czyli wlasnego wyjazdu - chocby na krociutko. Niech zobaczy, ze nie tylko on ma prawo do wlasnego, prywatnego zycia. I niech choc troche bardziej poczuje sie odpowiedzialny za dzidziusia.Zycze pomimo teskoty udanych i aktywnych 10 dni!!!Pozdrawiam.Aga (mama 4.5 miesiecznej Natalki)
Pełna wersja