Gość edziecko: ingroz
IP: *.*
24.01.02, 13:58
Mój mężuś jedzie jutro na 10 dni na narty, więc zostaję "słomianą mamusią" trzymiesięcznej Luizy. Z jednej strony "pozwoliłam" mu na ten wyjazd, bo:- należy mu się trochę relaksu i przespanych nocy- w ubiegłym roku nie był, bo byłam w ciąży- gdybym mu nie pozwoliła, to by nie pojechał, ale na pewno byłoby mu przykroZ drugiej strony:- chyba podświadomie liczyłam na to, że jednak nie pojedzie i zostanie z nami- boję się, czy dam sobie sama radę w domu - będę raczej odcięta od świata, bo nie będzie komu posiedzieć dłużej z Luisią, a i z nią nie wyjdę, bo nie dam rady sama znieść dziecka i wózka z praktycznie III piętra, a potem wnieść. Zostawianie wózka na klatce nie wchodzi w rachubę, bo a. zniknie b. jest mi potrzebny w mieszkaniu.- jest mi coraz bardziej smutno, że zostaję sama z Luisią, a nie mogę się martwić, bo jak się martwię, to „ekologiczna mleczarnia” jest mniej wydajna...Im bliżej jutrzejszego wyjazdu, tym jest mi coraz bardziej smutno

buuuuu

Dobrze, że chociaż jest eDziecko i jego bywalczynie


Kasia R, która nie jeździ na nartach i nigdy jeździć nie będzie, a jednocześnie mama Luizy, którą na pewno tatuś tego nauczy