Ruiny przyja?ni

IP: *.* 25.01.02, 23:58
Smutno mi dzis. :(Najlepsza przyjaciołka, którš uwazałam za siostrę uswiadomiła mi wlasnie, że nie jestem atrakcyjna towarzysko. W zasadzie przyjaciele przestali przychodzić, krótko po narodzinach Kuby( ma 1,5 roku). pomimo moich zaproszeń dzis nie przychodzi prawie nikt a znajomi ograniczyli się do tych co majš dzieci. A "przyjaciólka" - bywa u mnie raz na pół roku a dzwoni jeszcze rzadziej.A może to moja wina? I za dużo się spodziewam po ludziach zajętych swoimi codziennymi sprawami? Choćby telefonu raz na tydzień, wsparcia przy ciężkiej chorobie dziecka, zyczeń na urodziny?smutna Arwen
    • Gość edziecko: Marta2 Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 00:33
      Skąd ja znam ten problem.Też miałam kiedyś przyjaciółkę i co z tego.Tak to czasem w życiu bywa.Powód "rozłąki był dokładnie taki sam.Chba nudziło ją towarzystwo,zaganianej mamuśki bliżniaków.Teraz mam nowe znajome,które też mają dzieci,więc mamy dokładnie te same problemy, i kontaktujemy się ze sobą, przy każdej nadarzającej się okazji.A taką okazją jest nowy ząbek dziecka,pomysł na nową fryzurę,szokująca cena zabawki ze sklepu itp.Jak Ci tak bardzo smutno to piszmartabk@interia.plNapewno odpiszę
      • Gość edziecko: Iskra Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 10:02
        U mnie podobnie, tzn. nie straciłam przyjaciół, ale ze względu na Michała mam niewiele możliwości spotkania się na mieście, a tak jest znacznie prościej. Wiem jednak, że pamiętają o mnie. Moje najlepsze kumpele to nauczycielki, teraz są ferie, mają więcej czasu, więc zapowiedziały się. Cały czs jednak szukam mam z dziećmi w podobnym wieku - ich nie nudzi rozmowa o dziecku(chociaż nie chcę zanudzać moich znajomych, oni sami to prowokują, pytając o różne rzeczy).Poza tym można się spotkać, pogadać, a dzieciak ma kolegów.Na marginesie - gdzie mieszkasz?
        • Gość edziecko: Silije Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 13:53
          Sama chciałam kiedyś zacząć taki wątek. Są okresy kiedy bardzo poważnie przeżywam utratę rzeczywistych przyjaciół - pozostali tylko wirtualni :-( . Moją najlepszą przyjaciółkę poznałam kiedy miałyśmy po 11 lat i przez następne 10 byłyśmy bardzo blisko. Miałyśmy miliony wspólnych tematów i miliony wspólnych przeżyć, choć wiele cech charakteru nas różniło. Była jeszcze świadkiem na moim ślubie, przychodziłam do mnie do szpitala na patologię, ale już pod koniec ciąży czułam się jak "do wyeliminowania". Wpadła zobaczyć nowo narodzoną Julkę, potem na parę dni została u nas, dopytywała sie o małą choć ja nigdy nie zaczynałam sama macierzyńskich opowieści (zachowałam jeszcze pewne umiejętności dyskusji na inne tematy). A kiedy Julia miała parę miesięcy moja przyjaciółka wyjechała na stypendium do Francji. Z rzadka dała znak życia, zmieniała miejsca zamieszkania, więc ja nawet nie wiedziałam gdzie do niej pisać. No i po powrocie dopiero po miesiącu odezwała się że jest już w Polsce i może ja bym ją odwiedziła. Pojechałam z Julką, obejrzałyśmy zdjęcia obu stron, potem ona już nie miała czasu, choć dzwoniłam czasem gotowa znów wsiąść w samochód i jechać do niej. Podobno mieszkam za daleko od środka świata. Przykre jak nie wiem. Czy da się cos z tym zrobić?
    • Gość edziecko: Mara_Jade Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 10:20
      To nie Twoja wina tylko oni poprostu nie sa prawdziwymi przyjaciolmi... Ja tez wielu stracilam przez dziecko. Ale Kilku pozostalo i pomimo tego ze wiekszosc studiuje i nie jest z mojego miasta czasami dzwonia i przychodza a Wika im nie przeszkadza tak wprawdzie to przychodza do niasmile Ostatnio byla u mnie kumpela z narzeczonym i ja sobie z nia gadalam a on przez caly czas siedzial z mala na dywanie i sie bawil... To sa przyjaciele..
    • Gość edziecko: KasiaW Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 10:34
      Ja Ciebie rozumiem, miałam podobną sytuację. Trudno to zrozumieć, że po wielu latach znajomości przyjaźń jakoś się rozłazi.....Chyba jednak należy przyznać rację i drugiej stronie. Jeżeli ktoś nie ma podobnych problemów, kłopotów z dziećmi, domem to nie bardzo jest zainteresowany słuchaniem o nich. Ja sama pamiętam, że kiedyś (jak byłam panną)historie zasłyszane w pracy na temat papek, kolek itp. strasznie mnie nudziły...Chyba trzeba przystać na naturalną kolei rzeczy. Teraz masz innych znajomych i inne tematy do rozmów (na edziecku też :benetton:).PozdrawiamyKasia i 13miesięczna Lidka
    • Gość edziecko: ingroz Re: Ruiny przyjaźni IP: *.* 26.01.02, 15:56
      Chyba tak jest... Moja najlepsza przyjaciółka z czasów liceum, z którą widziałyśmy się codziennie, a i jeszcze potrafiłyśmy do siebie popołudniami dzwonić, z którą potrafiłam gadać 3 kwadranse, kiedy miałyśmy się już tylko rozstać na ulicy, przestała być moją najlepszą przyjaciółką, kiedy zaczęła chodzić ze swoim obecnym mężem. Teraz widuję ją ze 2 razy do roku, a jak do nich dzwonię, to wolę, żeby odebrał jej mąż, bo milej się z nim rozmawia niż z nią... Smutne.Z moją przyjaciółką z początku studiów w ogóle się nie spotykam. "Przyjaźń" się rozleciała po tym, jak dowiedziałam się, że cały czas mi zazdrościła, a cieszyły ją wszystkie moje niepowodzenia i smutki, z których się jej zwierzałam... Jeszcze bardziej smutne.Z moją najlepszą przyjaciółką z drugiej połowy studiów rozmawiam co tydzień, ale tylko przez telefon, bo ona bardzo dużo pracuje, więc widujemy się też co kilka miesięcy... Za to teraz jest tyle nowych "wirtualnych" znajomości na eDziecku... Fajnie!:hello:Kasia R mama Luizy, która na razie nie ma przyjaciółek, a jej jedyną i najlepszą przyjaciółką na całe życie jestem ja, tylko że ona jeszcze o tym nie wie!
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 18:24
      Arwen to rzeczywiście przykre, sama przez to przeszłam i to dwukrotnie. I doszłam do pewnego wniosku - mianowicie nie płaczę za starymi przyjaźniami, staram się za to wyciągać z nich wnioski. Poza tym wszystko się zmienia, ja również, moje nastawienie do życia i oczekiwania. Dlatego też zmieniają się ludzie wokół mnie a właściwie to ja sama ich nieumyślnie zmieniam. Przyjaciele od imprez i rozrywek odeszli, ich miejsce zajęli ludzie, którzy mają dzieci i zupełnie inne problemy. Teraz ostatnio też "rozstałam się" z przyjaciółką po 14 latach przyjaźni, też było mi przykro i to bardzo, bowiem nie wyraziła się o mnie zbyt pochlebnie.... Ale cóż, mówi się trudno. Pociechą dla mnie jest za to właśnie ta strona (eDziecko) - tutaj znalazłam wiele pięknych przyjaźni i cudownych ludzi. Zrekompensowało mi to wszystko, co ostatnio było złe i smutne w moim życiu. Nie martw się - jeśli chcesz, napisz do mnie, na odległość też można się przyjaźnić. :-)Pozdrawiam Gosia1
      • Gość edziecko: Małgosia Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 21:43
        Hm, to ja chyba jestem szczęściarą. Moja przyjaciółka z podstawówki (sic!) (znamy się 21 lat!) nie ma dziecka, chodzi na imprezki, a mimo to w mojej córce się zakochała. Jak mój mąż wyjechał na parę dni w delegację, przychodziła pomagać mi kąpać małą (była tak przerażona, że za wiele to mi nie pomogła, ale liczą się chęci). Inne koleżanki też mają dzieci albo są w ciąży, więc mamy wspólne tematy. Arwen, nie przejmuj się, Ty masz coś (a raczej kogoś), kogo Twoja przyjaciółka nie ma. Dzięki dziecku masz edziecko i tyle przyjaciółek, że trudno zliczyć!Pozdrawiam, Małgosia
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 27.01.02, 10:45
          Właśnie Małgosiu!!! :-) Mnie też ostała się jedna przyjaciółka jeszcze ze szkoły podstawowej, przyjaźnimy się od.... 28 lat, hi hi hi. Koooopa czasu!! I niestety, Ona też nie ma dziecka. Piszę niestety, bo bardzo by chciała mieć, ale ma pewne problemy i leczy się. Do czego dążę - otóż nie liczy się, czy ktoś ma dzieci, czy nie, czy ktoś jest przed, w trakcie czy po małżeństwie, liczy się człowiek i Jego uczucia. Widać koleżanki Arwen nie dorosły do związków emocjonalnych z drugą osobą. Arwen, tak jak napisała Małgosia - jesteśmy MY!!!! Nie jesteś sama!! Pamiętaj o tym. :-)Pozdrawiam Gosia1.
    • Gość edziecko: Aluc Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 19:14
      A ja mam nadzieję, że dopiero teraz moja "towarzyska" sytuacja się poprawi, bo jestem chyba ostatnią z moich przyjaciółek i zaprzyjaźnionych par, która jeszcze nie ma dziecka :crazy: Przez ostatnie trzy cztery lata dostawałam cholery od ciągłego wysłuchiwania o kupkach, kaszkach, wysypkach itd, okraszonych "ty jeszcze tego nie rozumiesz, ale zrozumiesz, jak będziesz miała własne". Niektóre, odkąd jestem w ciąży, to dopiero zaczęły do mnie wydzwaniać :D Nie mogę się już doczekać, kiedy będę miała młodego i będę mogła zanurzyć się po uszy w ten cały matczyny sosik :D Pierwsza próbka była już na wyjazdowym sylwestrze - na siedem par, tylko dwie bezdzietne (ale my w ciąży, także się nie liczy), reszta - przychówek w ilości od jednego do dwóch, w wieku od paru miesięcy do trzech lat. Tematów wspólnych - mnóstwo. Przynajmniej nie miałam problemu z wcześniejszym wyjściem z imprezy - wszyscy padli zaraz po drugiej. Oprócz tej jednej bezdzietnej i bezciążowej parki, która wyraźnie miała ochotę jeszcze się zabawić.Każdy kij ma dwa końce, że tak filozoficznie stwierdzę
    • Gość edziecko: Arwen Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 26.01.02, 20:26
      Troszkę już mi weselej, bo mam Was.. Maż mówi, że mam się nie przejmować. Wiem, że ma rację, ale mimo wszystko, nie chce mi się wierzyć, że po 15 latach naprawdę pięknej przyjazni wszystko się skończy. A wiecie jak się poczułam, kiedy ona wczoraj przyszła ( po usilnych namowach i prosbach) ze swoja nowa znajoma, u której była swiadkiem na slubie( u mnie również), mówiac do niej Martuniu, obiecujac jej wszelka pomoc i podporę przy majacym narodzic się dzidziusiu? : cry Mówiła do mnie półtora roku wczesniej to samo. i od narodzin mojego dziecka była u mnie 4 (!) razy. A mieszka ulicę dalej ode mnie.Mimo to mam nadzieję, że może jeszcze się opamięta, bo niestety nie wyjawiła mi powodu swojego zachowania. Czy to głupie i niepotrzebne??? Arwen
      • Gość edziecko: wiesia Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 28.01.02, 07:58
        Właśnie przeczytałam wszystkie posty w tym wątku i muszę stwierdzić , że najlizsza mi jest ocena Gosi 26. Ja akurat byłam przez długie lata "po drugiej stronie". Za mąż wyszłam w wieku 32 lat , a dziecko pojawiło się odpowiednio później. I choć bardzo brakowało mi kontaktów z przyjaciółką od podstawówki , to od czasu gdy ona założyła rodzinę czułam się po prostu źle jako gość- w gości zapraszane były same małżeństwa i ja. Zawsze ktoś musiał rzucić jakieś pytanie w stylu "a ty kiedy wyjdziesz za mąż"?.Rozmowy toczyły się wokół pupek , zupek i kupek a czułam się jak czarna owca. ja nie rozumiałam jej problemów, a ona moich. I te mimowolne komentarze" zobaczysz, jak zostaniesz matką to też zmienisz punkt widzenia" albo jesze lepsze " e, ty to się raczej na matkę nie nadajesz, za bardzo niecierpliwa jesteś, no i ta praca tak Cię pochłania"W kończu zaczęłam unikać towarzystwa przyjaciółki. Jedyna forma jak nie była dla mnie przykra to spotkanie w cztery oczy na neutralnym gruncie ( np. kawiarnia). Normalne kontakty odnowiły się gdy ja wyszłam za mąż. Co ciekawe- ona czuła się podobnie jak Ty, Arwen ,a nie przyszło jej do głowy , że żarty i komentarze na temat mojego panienństwa i bezdzietności dla mnie wcale nie były zabawne. Ba, nawet nie pamięta , ze takowe w jej domu padały. A najlepsze w tym wszystkim jest to , że niedawno identyczny zarzut pod moim adresem usłyszałam od koleżanki, która jest panną i nie ma dzieci. Ponoć zanudzam wszystkich tematem macierzyństwa, a osoby "po drugiej stronie" mogą czuć się niezręcznie.
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 27.01.02, 10:32
      Wiesz arwen, bylam w podobnej sytuacji. moja najwieksza i najstarsza przyjaciolka zaczela nawalac. Na szczescie jest to przyjaciolka a przyjaciolce mozna wszystko powiedziec. napisalam do niej wiec list- o tym jak mi przykro ze przyjazn sie konczy, n ale taka jest kolej rzeczy. O tym, ze nasze wszechswiaty sie oddalaja od siebie i faktycznie coraz mniej mamy sobie do powiedzenia. Ze ja rozumiem i ze jej dziekuje za wszystkie te lata, kiedy bylysmy razem. Slowem pelne odsloniecie- slimak bez skorupki ;)Przyjaciolka odpisala. Okazalo sie ze ona to widziala inaczej. Jak tu zadzwonic gdy zawsze jakies dziecko placze, usypia i w sumie nie wiadomo kiedy... A kiedy juz jest kiedy to ona nie ma czasu, bo jest zajeta robieniem kariery.... Ze faktycznie czasem nie rozumie czy nie jest zainteresowana moimi problemami- ale czy ja zawsze z ochota slucham o problemach z szefem, albo nartach we wloszech? (Nie zawsze ) I tak dalej i tak dalej. Podjelysmy trud reanimowania naszej przyjazni. Nie zaczelysmy sie czesciej spotykac- nie mamy czasu. Ale zaczelysmy czas spedzac sam na sam. Zadnych dzieci i facetow- ja i ona. Chocby lunch w biegu, chocby chukanie spodni po sklepach. Znowu nasze rozmowy zaczely wygladac tak, jakby dopiero co zostaly przerwane. Ona weszla w przyszlosciowy zwiazek :) Ja dostalam kilka interesujacych, acz pilnych tlumaczen, wiec siedzialam po nocach.... Slowem nasze wszechswiaty zaczely sie zbiegac....lasnie odprowadzilam ja na lotnisku- zostawilam czterodniowe dziecko i pojechalam na drugi koniec miasta zeby pozegnac moja przyjaciolke, ktora na stale wyjezdza do Anglii... Ojojoj lapie depresje ze hej sad crying :( Czy przetrwamy? Mam nadzieje- jesli nie znowu zapawimy sie w Frankensteina. To truizm ze wspolne doswiadczenia zblizaja ludzi, ale moze Arwen i dla waszej przyjazni zaswieci kiedys slonce? Moze to tylko kryzys, ktory was umocni? MOze pogadaj ze swoja przyjaciolka jak ja? Trzymam kciuki!!Gosia ktorej baby blues powoli sie nasilai juz dwie paczki chustek poszly.....
    • Gość edziecko: Arwen Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 27.01.02, 14:22
      No, zaprosiłam ja na dzisiaj, żeby poważnie porozmawiac i jestem strasznie zdenerwowana. Zobaczymy. Mały u babci, maz dyplomatycznie wyszedl na spacer a ja czekam, i palce obgryzam.:hot:ArwenA, zapomnialam poprzedno napisac, Izo, mieszkam pod Poznaniem:love:
    • Gość edziecko: agatalesnik Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 28.01.02, 12:29
      tak to bywa, gdy u nas się zmienia wszystko,a ktoś nie moze tego zrozumieć. gdy mamy dzidziusia jest wszystko inaczej, nie można być do dyspozycji znajomych, a oni czasem nie potrafią tego zaakceptować i zrozumieć. "syty nie zrozumie głodnego" i tak to jest! nasza przyjaciółka, która jest wolna nie zrozumie, że szalejemy gdy maluch ma gorączkę, gdy padamy bo niespał całą noc. gdy dorośnie i będzie miała swoje maleństwo-zrozumie! dlatego jest edziecko , gdzie mozna pogadać i wyżalić. wszystkie borykamy się z podobnymi problemami. nie ma co żałować, tylko łapać nowe znajomości i przyjaźnie! naprawdę warto! pozdrawiam!!
    • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Ruiny przyjaźni IP: *.* 28.01.02, 14:49
      A ja to chyba mam szczęscie, bo dalej z tą samą częstotliwoscią spotykam się ze wszystkimi przyjaciółmi i znajomymi. Po prostu zmieniło się miejsce spotkań - jesli wieczorem to głównie u nas (wczesniej było na zmianę). I to tyle jesli chodzi o zmiany w życiu towarzyskim, nikomu nie przeszkadza (bo niby czemu miałoby przeszkadzać??????), że mamy dzidziusia, choć jestesmy pierwszą parą w naszym towarzystwie, u której pojawił się Maluszek (kilka miesięcy po nas dołączyli kolejni). Co więcej, nawet przez mysl mi nie przeszło, że ktos może przestać nas odwiedzać z tego powodu.A zeszłego lata bylismy nawet większą grupą (8 osób) na wczasach w Bułgarii i było super, bo więcej rąk do noszenia Maksia na spacery i wycieczki. Prawie że musiałam go "wydzielać" bo wyrywano ogo sobie z rąk.Arwen, a jak rezultaty rozmowy z przyjaciółką?
    • Gość edziecko: Bene_Geserit Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 28.01.02, 21:58
      przyjazn zaiste watpliwa, jesli tak szybko i latwo sie zweryfikowala negatywnie ..... :(swoja droga czy myslalas moze o tym, ze temat dziecka nie jest zbyt atrakcyjny, szczegolnie dla osob nie majacych dzieci ? i niechec o sluchaniu na ten temat jest odwrotnie proporcjonalna do Twojej checi mowienia o tym ....
    • Gość edziecko: Anjam.Adasia Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 28.01.02, 22:15
      Myślę, że na brak przyjaciół na forum nie będziesz narzekać.My tu wszyscy jesteśmy dla siebie pomimo naszych zajęć, przekonań i spornych opini.Nie ma osób nie atrakcyjnych towarzysko. Czasami brakuje tylko wspólnych tematów, ale pamiętaj że prawdziwi przyjaciele rozmawiają o wszystkim. Narodziny dziecka nie powinny mieć wpływu na prawdziwe więzi między ludźmi. Dla odmiany ja od czasu narodzin Adasia poznałam wiele wartościowych osób, więc pozyskałam nowych przyjaciół.Czego i Tobie życzę Pozdrawiam serdecznie Anja
    • Gość edziecko: Arwen Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 28.01.02, 23:14
      Rzecz w tym, moje kochane dziewczynki, że majac w pamieci, to , jak bardzo sama nie lubilam opowiadan o pudrach , zasypkach, kupkach itp, ktorymi raczyly mnie dwie moje kolezanki ( a ktorych przez to wcale nie przestalam ich odwiedzac - czynie to do dzis) , temat dziecka omijalam starannie. Nie pytana o malego nic na jegoo temat nie mowilam bo wiem, ze mnie sama to kiedys denerwowalo. Poza tym, wolalam porozmawiac o innych sprawach,, nie chcialam ograniczac swojego swiata do dziecka. Moglam wyjsc gdziekolwiek, co prawda nie na dllugo ale zawsze. No i co wy na to??
    • Gość edziecko: agis Re: Ruiny przyja?ni IP: *.* 28.01.02, 23:16
      ja od urodzenia kuby zaczelam miec ciagle ochote na towarzystwo (chyba zeby sie nim pochwalic) i czesto kogos zapraszam do siebie.akurat tak sie zlozylo,ze duzo moich znajomych urodzilo niedawno wiec przychodza z dziecmi. nawet odnowilam znajomosc z przyjaciolka z podstawowki po 6 latach-przypadkowo ja spotkalam na ulicy i okazalo sie ze jest w 4 miesiacu ciazy!nawet nie wiem czemu tak bardzo sie ucieszylamsmile ale faktycznie kolezanki bezdzietne mimo wczesniejszych zapewnien jakos rzadziej mnie odwiedzaja:sa takie zabiegane...
Pełna wersja