Gość edziecko: Gosiafka IP: *.* 28.01.02, 00:17 Ostatnie posty skłoniły mnie do refleksji na temat pracy.Czy daje satysfakcję ,czy jest opłacana adekwatnie do włożonego wysiłku?Wiele osób narzeka na brak pracy,inni na warunki .....więc jak to jest z wami ?Ja pracuję w gimnazjum ,zarabiam śmieszne pieniądze ( mąż się śmieje że na nianię i szminkę zarabiam).Po pierwszym szoku związanym z młodzieżą szkolną pracuje mi się super.Mam ogromną satysfakcję z pracy po tak krótkim czasie .Mieć tylko nadzieję że mi nie przejdzie.Cieszę się, że mam czas dla dzieci i na dokształcanie.Mam świetne koleżanki w pracy i jeszcze lepszą dyrekcję.Najbardziej cieszy mnie to ,że robię to co lubię Gosia Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość edziecko: maliza Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? IP: *.* 28.01.02, 08:26 Ja również jestem zadowolona ze swojej pracy (branża informatyczna). Pracuję w świetnym zespole ludzi. Szefowie są normalni. Płaca jest satysfakcjonująca. No i robię to co lubię - a wiem bo pracowałam już w innych dziedzinach. Nie robię nadgodzin i nie biorę roboty do domu. Pełen komfort Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Iskra Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? IP: *.* 28.01.02, 08:32 Mnie też, ale kiedy urodziło się dziecko musiałam pójść na wychowawczy- niania w W-wie to ok. 1000zł, a moja pensja 1270 brutto. Wolałam więc sama zająć się dzieckiem. Gdyby nie pieniądze, to nie miałabym wątpliwości, czy zostać w szkole, a tak ...Obawiam się, że znowu wywołasz burzę dotyczącą nauczycieli. Przeczytaj post - "Mamy nauczycielki-czy któraś zmieniła zawód? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: AniamamaOli Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy? - cóż za pytanie? IP: *.* 28.01.02, 11:31 A ja mam fioła na punkcie mojej pracy - jestem księgową w państwowej firmie. Pieniądze małe, ale satysfakcja z pracy gwarantowana. 1 marca wracam do pracy na pełny etat i już nie mogę się tego doczekać . Będę wychodziła o 15, bo przysługuje mi przerwa na karmienie. Moja bezpośrednia przełożona (główna księgowa) super babka. Uważam, że kontakt mamy rewelacyjny.Po urodzeniu dziecka stwierdziłam, że do pełnego spełnienia potrzebuję domu, męża, dziecka (dzieci ) oraz PRACY !!! PozdarwiamyAnia i mała Ola Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: ATAX Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? IP: *.* 28.01.02, 12:26 A ja juz nie bardzo. Chyba dlatego, że pracuje tu już cztery lata, a zauważyłam u siebie pewna prawidłowość - po około 4 latach każdej pracy rozgladam się za czyms nowym. I własnie teraz czuje nieprzemożną chęć zmiany pracy. Może tym razem wsiąknę na dłużej ?ATA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: emama25 Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ?- do Aty IP: *.* 29.01.02, 09:31 to chyba jakaś prawidłowość u twórczych osób. mmój mąż tez nie wytrzymał w pracy dłuzej niż 3 lata. Jak wszystko zaczyna chodzić jak w zegarku on zaczyna szukać czegoś nowego do naprawiania i stawiania na nogi. Więc moze nie warto wsiąkać na dłużej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: ATAX Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ?- do Aty IP: *.* 29.01.02, 10:14 Gosia, dokładnie tak - juz by mnie tu nie było gdyby nie mały. To fajna posadka - 8 godzin i do domu, zero problemów z wyjściem z dzieckiem do lekarza, wolnym itp. ale mnie zaczyna już nudzić. Jestem pewna, ze w przyszłym roku juz mnie tu nie będzie (no chyba ze wczesniej).ATA Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Gosia26 Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? IP: *.* 29.01.02, 01:36 Jestem bardzo zadowolona z pracy z mojej ambitnej rozwojowej, wymagajacej, ciezkiej pracy o nienormowanym czasie pracy, braku urlopow i braku pensji Chwilowo jeszcze jej nie zmienie, chociaz jakas premia w postaci rajstop za dzisiejszy dzien to mi sie nalezy Pogadam z szefem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Politea Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? IP: *.* 29.01.02, 09:51 Gosiu,a premia w postaci uśmiechu od dziewczynek? no i ostatnia premia "roczna", znaczy się Urszula Pomyliłaś, jak mawia mój Maluch.Pozdrawiam,Politea Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: wiesia Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? IP: *.* 29.01.02, 09:44 Z tym pytaniem to się idealnie wstrzeliłaś. Bo mnie się płakać ze wściekłości chce . Prawie siedem lat jestem w firmie. Była to praca fajna, z sympatycznymi ludźmi i szefami, za niezłe pieniadze. Była, bo już nie jest. Kupił nas zachodni inwestor, poprzedni zarząd popełnił parę błędów, sytuacja na rynku się pogorszyła- i to wszystko do kupy wziąwszy - firmy lada dzień nie będzie- zostanie tylko maleńka placówka. Trwają zwolnienia grupowe, bałagan i atmosfera okropne, zarobki poniżej 50% tego co było - mąż, który też tu pracował od kilku misięcy na zasiłku, a ja z pensją około 1400zł mam utrzymać, nas, dom, dziecko i drugie , które jest w drodze. W pracy kilka dni nudy wynikającej z ogólnego chaosu a potem czyste szlaeństwo, wskutek zwolnień grupowych, obowiązki kilku osób spadają na coraz mniejszą liczbę osób, które zostały. Ja ostatnio mam pięciu dyrektorów, którzy wydają mi polecenia, wszyscy czegoś chcą natychmiast, z dnia na dzień coraz gorzej. Dotychczas nie wspomniałam o ciąży, choć to już 15 tydzień, ale mam już dość - delegacje, nagdoziny, stres i kompletny brak podziału zadań. Klnę na czym świat stoi, wchdzię do biura wściekła, łykam ziółka i zastanawiam się czy nie walnąć komuś w oczy , żeby się odczepił bo jestem w ciąży i nie będę jeżdzić w delegacje ani siedzieć w nadgodzianach. Pominąwszy bliżej nie sprecyzowany zakres moich obecnych obowiązków wszyscy tu uważają , że powinnam wykonywać wszystkie tłumaczenia dla wszystkich działów i jednostek i jeszcze mnie poganiają, bo 8 strom technicznych tłumaczeń dziennie, oprócz swojej normalnej pracy to mało!! Kurcze, a myślałam ,że jeśli wszystko będzie normalnie pod względem mojej dyspozycyjności to zapewnię sobie powrót po porodzie. Teraz już nie wiem, czy wogóle warto. Zwłaszcza jak zobaczyłam tę porażającą kwotę jaka wpłynęła mi na konto. No to dałam sobie upust a wcale nie jest mi lżej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: mynia Re: do Wiesi IP: *.* 29.01.02, 12:00 Wiesiu, dlaczego nie powiedziałaś o ciąży? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: wiesia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 12:32 Obecnie firma zwalnia ponad 90% pracowników i nie chciałam by ktoś mi zarzucił, że został zwolniony "przeze mnie" bo się ciążą zasłoniłam. Poza tym myślałam, że jak będę dyspozycyjna nikt nie będzie miał podstaw do zarzucenia mi nieprzydatności i tym sposobem po macierzyńskim zapewnię sobie powrót, a te kilka miesięcy w miarę możliwości będę pomagać nawet nieoficjalnie. Moją mocną stroną w firmie dotycchczas była właśnie dyspozycyjność- delegacje 1-2 w tygodniu z półgodzinnym uprzedzeniem to normalka. Poza tym tak się jakoś utarło ,że jestem dobrym tłumaczem i choć zapewne znalazło by się parę osób w tym dobrych , to dzięki mojej "opini" wszyscy dyrektorzy na poważne negocjacje zawsze zabierali mnie w roli tłumacza. I choć w angażu nie mam "tłumacz" i moje obowiązki merytoryczne są inne, to ta funkcja "usługowa" dawała mi poczucie pewności. W końcu najlepszego tłumacza tak łatwo się nie zwalnia. Bomba pękła parę dni temu kiedy nagle dopwiedziałam się , że w nowej organizacji jestem przypisana w innej jednostce i w konsekwencji inna osoba z racji limitów etatów traci pracę. I teraz nie wiem co robić- bo jeśli się przyznam to może jej nie wyleja, ale wtedy nowa "firemka" będzie się organizowac beze mnie i pewnie po macierzyńskim nie będzie gdzie wrócić. Do tego z dotychczasowych obowiązków nikt mnie nie zwolnił a o nowych nie mam zielonego pojęcia. I ta kolejka chątnych do tłumaczeń A najlepszy był wczorajszy wyciąg z banku , podstawa ciągle ta sama , tyle , że premia, która dotychczas wynosiła około 50% podstawy nagle znikła. A ciąża premi przecież nie chroni, tylko podstawę ( tak mi sięwydaje).Jestem kompletnie załamana, nawet ziółka uspokajające już nie pomagają. Zastanawiam się czy tu wogóle jest jakakolwiek przyszłość, a może nie ma co liczyć na przyszłośc i po porstu rzucić w kadrach na stół zaświadczenie o ciąży? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: akasia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 13:15 Wiesiu, ciąży ukrywać do końca się nie da. A czasami nie warto się poświęcać firmie tylko zacząć myśleć o sobie. W dzisiejszych czasach nie zawsze do końca można liczyć na wdzięczność pracodawcy, zwłaszcza gdy jak w Twoim przypadku zmieniają się szefowie. I ta Twoja dyspozycyjność wygląda mi po prostu, przepraszam za szczerość, jak wykorzystywanie Cię. Nie pomyślałaś, że innym jest tak wygodnie? Chyba czas postawić jakieś warunki. Tym bardziej, że należy Ci się specjalne traktowanie. A nie myślałaś, żeby odpocząć i iść na L4. Wtedy zasiłek chorobowy miałabyś wyższy niż pensję, bo pensja jest bez premii a zasiłek to Twoja średnia zarobków z ostatnich miesięcy. Dokładnie nie wiem jak się to liczy, ale ja miałam podobnie. Jak byłam w ciąży na zwolnieniu miałam większe pieniądze niż gdybym pracowała, bo firma też redukowała premię. A jakbyś chciała dalej tłumaczyć mogłabyś to robić na umowę zlecenie, za dodatkowe pieniądze. No ale nie zawsze się da tak jakbyśmy chciały.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: wiesia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 13:31 Ludzie, zaraz tu kogoś pobiję Rano znalazłam na biurku stertę dokumentów z jednej z budów: ponad 30 stron zapisanych drobnym maczkiem ekspertyz technicznych, notatek z narad, operatów geodezyjnych itp. które sobie jakiś dyrektor budowy podrzucił żeby mu przetłumaczyć, bo mu się nie chce na zewnątrz zlecić. Jeszcze nie ochłonęłam z wściekłości, a przed chwilą wpadł do mnie pracownik sąsiedniej komórki i nie pytając czy zrobię mu przysługę rzucił mi na biurko kilkadziesiąt stron dokumentów celnych i umów importowych , żeby mu w wolnej chwili do jutra albo i dłużej (!!) przetłumaczyć. Wydarłam się, że to jest roboty na dwa tygodnie od rana do wieczona. Obrażony stwierdził, że zaniesie w takim razie do tłumacza firmowego, bo taki też tu jeszcze jest Nie wytrzymam tego dłużej cry: Nie mam szansy nawet dowiedzieć się na czym polegają moje nowe obowiązki Gdyby firma nie była właśnie w trakcie restrukturyzacji to był o tej ciąży powiedziała już dawno. A teraz zwyczajnie się boję: wyrzucono już wszystkie osoby,które najbardziej ceniłam i lubiłam, w tym kilka dni temu mojego ulubionego dyrektora, starszego już człowieka który w czasie mojej poprzedniej ciąży przynosił mi wodę mineralną, pytał jak się "dziecinka" czuje i głaskał po głowie,buuu A co ja zrobię jeśli tu się spalę? Mąż zawsze zarabiał niewiele albo wcale i to na mnie spoczywała odpowiedzialność za byt materialny, w regionie bezrobocie bardzo wysokie, wszystkie firmy padają ,a matki z dwójką małych dzieci, po 35roku życia mało kto do pracy poszukuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: mynia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 13:37 To juz są akcje poniżej pasa, wybacz,ja bym walnęła wszystkim o podłogę i poszła na zwolnienie lekarskie a w międzyczasie poszukałabym pracy tłumacza stron internetowych jakiegoś portalu (ciężka praca ale nawet finansowo opłacalna). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: wiesia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 13:42 Nawet nie wiem jak się do czegoś takiego zabrać i czy trzeba mieć w domu internet i wisieć na nim - chodzi mi o rachunki z TPSA? Tak wogóle to w ubiegłych latach dorabiałam na zleceniach współpracując z biurem tłumaczeń- od roku praktycznie brak zleceń- przez cały ubiegły rok otrzymałam w sunie cztery zlecenia po kilkanaście stron- nawet tu rynek siędrastycznie skurczył, a oferowane ostatio stawki byly tak niskie , że podziękowałam. Teraz nie mam pewności ,że niedługo, np. gdy trzeba będziez apłacić kolejny rachunek za prąd, nie będę dziękować za stawki nawet niższe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: mynia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 13:50 Najlepsze byłoby stałe łącze ale niekoniecznie. Polega to na tym,że szukasz jakiegoś portalu, który np. chce mieć swoje strony (polskie) przetłumaczone na pięć języków ( w Twoim przypadku to nie ma problemu bo angielski jest podstawowym językiem międzynarodowym)no i przysyłają Ci e-mailem teksty do tłumaczenia a Ty im odsyłasz, ja tak pracowałam przez pół roku (umowa o dzieło)ale nie dałam rady czasowo (bo przeciez normalnie pracowałam 8h w firmie) a tym firmom bardzo zalezy na czasie, czasami jest to 15 tekstów (5000 znaków każdy)na dwa dni itp. Niektórzy sie wyrabiali i potrafili zarobić 2.500 zł. Ale było to 3 lata temu i chodziło o portal założony przez jakiegoś Niemca no inie w Warszawie. Myśle,ze tam szybciej bys coś takiego znalazła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: wiesia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 13:58 Bardzo nierealne mi się to wydaje będąc w ciąży. Może kiedyś? Ale pewnie konkurencja w tym teraz ogromna. No i będąc w Kielcach? W tej chwili to nawet myśleć nie jestem w stanie ani podejmować rozsądnych decycji, bo wypełnia mnie jedno wielkie przerażenie i poczucie bezradności. Może jakoś przetrwam do tego 31 stycznia i wtedy się ujawnię? Dzięki za wysłuchanie tego biadolenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: mynia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 13:28 O proszę, ja tez jestem tłumaczem (na marginesie jakiego języka?)z tym ,że pracuje w kici-firmie czyli małej gdzie kazdy (jest nas w biurze 3 osoby łącznie z szefową) wykonuje parę "zawodów" na jednym stanowisku, czyli ja oprócz tłumaczenia zajmuję się kupą innych rzeczy (którymi tłumacz sie nie zajmuje co mnie wnerwia). No, ale też mam problem bo firma na wylocie (jakieś kombinacje jak oszukać wspólników=czyli zamknąć interes i otworzyć nowy na nowych warunkach płacowych "czyli za 600 zł"), jesli okaże się że jestem w ciąży prawdopodobnie nie będę miała żadnych skrupułów aby ich olać (ale tylko wtedy kiedy będę przyjeta do nowoutworzonej firmy).Co do Twojej sytuacji - albo faktycznie zataisz ile się da ale pokażesz nowym zarządzajacym co potrafisz (kwestia jak do tego podejdą)no i w końcu zobaczą Twój brzuch, ale ze względu na "zasługi" Cie zostawią albo , no właśnie - powiesz i Oni od razu Cie spiszą na straty (tak jest u mojej koleżanki, ale Ona niejako sie z tym liczyła w ten sposób będąc w ciąży odłożyła szukanie nowej pracy na jakieś 7-8 miesięcy, albo i dalej bo moze wziąć wychowawczy - ma dobra sytuacje finansową).Nie wiem tylko tego czy zarządzający Twoim działem są Ci sami (pozostawieni na swoich stanowiskach) czy zupełnie obce osoby? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: wiesia Re: do Wiesi - ratunku IP: *.* 29.01.02, 13:37 Tłumaczę angielski, czyli mało oryginalnie. Z każdą godziną trace wiarę w to, że moje starania i utrzymywanie tajemnicy ma sens. Ale wiem,że teraz każdy może usłyszeć- nie podoba się - na pani/pana jest dziesięć osób- i przy tym bezrobociu będzie to prawdą. A jeśli chodzi o umowy zlecenia, to firma tak się wycwaniła, że podpisała właśnie tego typu umowę z tłumaczem (tym oficjalnym) w taki sposób, że ma obowiązek spędzić w firmie przynajmniej 8,5godziny dziennie i wykonywać wszystkie tłumaczenia dla firmy i firm z nią związanych (!) za miesięczną kwotę ryczałtową. Niezłe, co ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: MartaN Re: do Wiesi - Kodeks Pracy IP: *.* 29.01.02, 14:32 Kochana Wiesiu,czytam, czytam .... i tak sobie myślę, że może nie powinnaś tak patrzeć na zadowolenie innych i dążyć do tego, aby być idealnym pracownikiem kosztem zdrowia swojego i dziecka. Zakładam, że jesteś perfekcjonistką... (skąd ja to znam ) Wiesiu, jeżeli jesteś zatrudniona na czas nieokreślony to: 1. z pracy mogą cię zwolnić tylko w szczególnych okolicznościach (nie mogą tego uczynić gdy jesteś na L-4)2. na wyjazd w delegację musisz wyrazić pisemną zgodę (PIP wymaga tego !!!)3. możesz pracować tylko 8 h dziennie i to nie przy komputerze4. jeżeli pracodawca bedzie chciał cię zwolnić, to cię zwolni - i nie będzie patrzył na to, jak się dla firmy poświęcałaś. Dziewczyny dobrze radzą: idź na L-4, odpocznij, przemyśl wszystko ... Zobaczysz, że wszystko wyda się mniej przygnębiające NIE DAJ SIĘ ZWARJOWAĆ A tak na pocieszenie: ja ten etap mam juz za sobą, niedługo wracam do pracy i dowiem się, czy pracuję nadal czy nie....I poczytaj Kodeks Pracy pozdrawiam, trzymaj się cieplutkoOnka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: wiesia Re: do Wiesi - Kodeks Pracy Kodeksem a życie życiem IP: *.* 29.01.02, 14:51 To wszystko jest bardziej skomplikowane, bo:Po pierwsze firma dzieli się na dwie części - firmę w likwidacji, w której będzie pracował likwidator i parę osób z nim związanych oraz część, która zostanie wykupiona oficjalnie przez nowego właściciela pod nową nazwą. Nowa firma przejmnie zobowiązania i referencje wykupywanej części. Upraszczając - za kilka dni będę pracować w firmie o nowej nazwie, a stara będzie w likwidacji. Więc właściwie to i zwolnić mnie mogą jeśli się dowiedzą o ciąży przed końcem reorganizacji. Po drugie z delegacjami to tu jest tak: godzina 7.30 telefon od dyrektora: Pani Wiesiu za jakieś pół godziny jedziemy do Warszawy (Krakowa, Wrocławia), albo godzina 16.00 telefon: Pani Wesiu , jutro o 5.oo nad ranem przyjedzie po panią kierowca i pojedziemy do Bielska -Białej. Żadnych pisemnych poleceń czy druków delegacji nie ma. Są ustne informacje- to wszystko. Delegację mogę sobie sama wypisać, ale polecenia pisemnego nie ma i jeśli jej nie wypisuję to śladu o wyjeździe też. Dotychczas nie wypisywałam, ale to akurat zamierzam zmienić. Nie wiem zresztą czy ktokolwiek ma tu świadomosć, że w ciaży w delegację się pracownicy nie wysyła. W poprzedniej ciąży po krwawieniu i pobycie w szpitalu miałam dwa tygodnie zwolnienia i w trakcie tych dwóch tygodni dyrektor potrafił zadzwonić do mnie do domu pytając czy nie pojechałabym w delegację. A ja gęsto się tłumaczyłam i przepraszałam, że boję się powrotu do szpitala...W trakcie poprzedniego macierzyńskiego też potrafiono mnie wzywać na tłumaczenia w firmie.Po trzecie:wygłoszenie tekstu :o 16 wychodzę i nie będę pracować przy komputerze nie wchodzi w rachubę, bo moja praca jest niemal wyłącznie przy komputerze (jak nie jest to w delegacji), a jeśli nie zrobię po godz. 16 tego co rano ktoś ma gdzieś zawieźć to nikt nie zrobi. To w takim razie trzeba zatrudnić inną osobę. I po co trzymać mnie. Proste, prawda?Co do punktu 5 - niestety nasz rację.No i jak to "idź sobie na L-4" - a kto i dlaczego miałby mi to wypisać? Dlatego , że mam ciężką sytuację w pracy? To chyba lekarzy nie obchodzi i nie dotyczy...Nie mówiąc o tym , że jeszce kilka dni temu miałam całkiem optymistyczną wizję przejścia przez tę reorganizację i wogóle coś takiego do głowy by mi nie przyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Lilly Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? - do Wiesi IP: *.* 29.01.02, 13:45 No, no - ja też pracuję jako tłumacz angielski, ale kiedy mam cholernie dużo do tłumaczenia, czy jestem na wyjeździe, to zawsze wystawiam rachunek. Albo zlecam firmie zewnętrznej, a potem tylko konsultuję (specyfika branży).Bardzo Ci Wiesiu współczuję, bardzo....Nie masz w firmie żadnej bratniej duszy w top managemencie, z którą mogłabys półprywatnie porozmawiać? Spróbuj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: wiesia Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? - do Wiesi IP: *.* 29.01.02, 13:54 Bratniej duszy? Nowi właściciele powywalali albo są trakcie wywalania najlepszych i najbardziej szanowanych ludzi. Nie wiem jakie kryterium obowiązuje przy tych redukcjach- mam wrażenie , że ktoś prowadzi świadomą grę by mieć pretekst aby za kilka miesięcy resztę też zlikwidować. Ci dyrektory co jeszcze zostali sami są zastraszeni,boją się o własne stołki, nikt tu się nie zachowuje normalnie, do 31 stycznia ma powstać nowa organizacja- więc dni największej niepewności i bałaganu właśnie są teraz. Piekło na ziemi. I pomyśleć, że kiedyś to była jedna z najlepszych firm w Polsce, że ludzie tu pracujacy byli dumni ze swojej pracy, że utożsamiali się z firmą, łza się w oku kręci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: jagodzianka Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? - do tłumaczek IP: *.* 29.01.02, 14:04 Ja cały ubiegły rok pracowałam dla biura tłumaczeń (praca jak na etacie ale umowa o dzieło), która następnie "sprzedała mnie" dużej firmie pod Poznaniem, tam pracowałam po 12 h, ale wynagrodzenie, atmosfera i ludzie ,z którymi pracowałam i satysfakcja wynagradzało mi trudy i nawet nie czułam się zmęczona.Potem niestety kntrakt tej firmy z firmą zagraniczną się skończył i mi praca też się skończyła. Teraz pracuję na uczelni w biurze, dostaję pensję miesięczną mniejszą niż w poprzedniej pracy tygodniówkę i szlag mnie trafia, nudzę się i jeszcze mam wyrzuty sumienia że powinnam się cieszyć, że w ogóle mam pracę. Dorabiam tłumaczeniami pisemnymi, ale mogłoby być tego więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość edziecko: Ania1 Re: Czy jesteśmy zadowoleni z naszej pracy ? IP: *.* 29.01.02, 20:26 Ja byłam bardzo zadowolona z mojej pracy . Wszystko mi odpowiadało- atmosfera, stanowisko , wysoka pensja, częste wyjazdy za granicę. Niestety w firmie panuje „zwyczaj” pracy po 10-12 godz. dziennie , chociaż większość dała by sobie radę ze swoimi obowiązkami w ciagu 8 godz. Wiem, że takie zwyczaje panują w wielu zachodnich firmach. Nie przeszkadzało mi to , jestem młoda , lubię pracować i przebywać z ludźmi , zresztą mąż pracuje w podobnych godzinach. Teraz , kiedy jestem w ciąży, zastanawiam się czy w ogóle będę mogła tam wrócić . Większość pracowników to młodzi ludzie , bez rodzin i zobowiązań; ci z dziećmi to przeważnie mężczyźni, których żony zajmują się domem. Chce wrócić do pracy po urlopie macierzyńskim, ale nie wyobrażam sobie powrotów do domu o 19.00-20.00 . Przecież w takich warunkach prawie w ogóle nie będę widywać swojego dziecka , mamę będzie musiała zastąpić opiekunka. Zresztą prawdopodobnie i tak mi podziękują, bo niestety jest do praca chyba tylko dla młodych i samotnych. Szkoda, ze większość prywatnych firm nie ma „ludzkiej” twarzy i kobieta z małym dzieckiem to dla nich zupełnie bezwartościowy pracownik. PozdrawiamAnia1 Odpowiedz Link Zgłoś