mezczyzna - odrebny gatunek?...

20.11.06, 13:07
tak sie czasem zastanawiam nad "naszym" (kobiet?) podejsciem do mezczyzn. mam
wrazenie, ze wszyscy dookola traktuja mezczyzn jak odrebny gatunek... jak
jakiegos stwora, do ktorego potrzebna jest specjalna instrukcja obslugi, wokol
ktorego trzeba zabiegac, intrygowac, kombinowac, stosowac dyplomacje, sztuczki
i bog wie co, zeby odniesc efekt... jak czytam te niby-dowcipne "instrukcje
obsugi", "poradniki", itp, to krew mnie zalewa... facet, tak jak i baba, to po
prostu czlowiek. i jak czlowieka trzeba go traktowac. bez podchodow, bez
sztuczek, bez "instukcji obslugi"... jakby ktos mnie tak traktowal, to JA
potraktowalabym z buta... momentalnie... lubicie byc manipulowane? zgaduje, ze
NIE... to dlaczego wszechobecna jest "rada", ze w zyciu z facetami trzeba
sobie radzic podstepem?... w takim traktowaniu wybitnie widac brak szacunku, a
jak zyc ze soba zgodnie i szczesliwie, jesli sie siebie wzajemnie nie szanuje?...
jak czytam teksty typu "moj maz za nic prania zrobic nie umie, chyba by mu
trzeba bylo intrukcje obsugi pralki napisac"... to az mnie telepie... jak sie
czegos nigdy nie robilo, to oczywiste, ze sie nie potrafi. a jak komus
instrukcje pomagaja zapamietac - to dlaczego ich nie uzywac??? u mojej
tesciowej na pralce i suszarce sa szczegolowe instrukcje przez nia napisane i
przyklejone... nikt nie ma wymowki, ze NIE WIE, jak pranie zrobic... czytac
kazdy umie smile

wsciekamy sie, jak jestesmy przez facetow traktowane, a same traktujemy ich
nie lepiej...

i zeby byla jasnosc:
- to nie jest "atak" na nikogo na tym forum, to nie sa obserwacje wylacznie z
tego forum, to sa obserwacje z zycia
- to nie jest "atak" na kobiety, czy bronienie facetwo. po prostu garsc
obserwacji (z ktorych jakies tam wnioski wyciagam...)

``````````````````
kurczak: 03.03.05
    • iwles Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 13:33
      Wiesz co?
      Nawet gdybym miała wersalikami i tłustym drukiem napisane - jak złożyc
      komputer - nie umiałabym tego zrobić.
      Jestem więc w stanie zrozumieć, jesli ktoś nie potrafi np. upiec ciasta -
      pomimo posiadania ksiązki kucharskiej.
      • kura17 Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 13:35
        a probowalas skladac komputer?...

        i w ogole, jak to sie ma do tematu mojego postu?
        mi chodzilo o traktowanie ludzi (mezczyzn) jak stworow z obcej planety, a nie o
        fakt, ze ktos tam czegos tam nie potrafi...

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
        • iwles Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 13:38
          moja wypowiedz dotyczyła tego fragmentu o instrukcji prania na pralce u twojej
          teściowej.

          tak, próbowałam składac komputer.
          • kura17 Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 13:53
            z calym szacunkiem... ale zaladowanie ciuchow, wcisniecie jednego/dwoch guzikow,
            to nie jest sport ekstremalny...

            a do skladania komputera trzeba miec "sprytne" palce wink jak ktos jest
            niezgrabny, to sobie (raczej) nie poradzi... ale koncepcyjnie nie widze tam nic
            trudnego (o ile jest dobra instrukcja i czesci sa dobrze opisane)

            ``````````````````
            kurczak: 03.03.05
    • wieczna-gosia Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 13:43
      mysle ze to ma zwiazek z mitem o tym ze mezczyzna glowa a kobieta szyja smile)

      zasadniczo sie z toba zgadzam. Nie lubie uzywac podchodow do dogadania sie z
      moim mezem. Tym bardziej ze on tez potrafi mnie zmanipulowac- i wiem jak sie
      wtedy czuje.

      Ale- z drugiej strony- mamy inne mozgi. Nieco inne, ale nieco- czyni roznice. I
      trzeba sobie pewne rzeczy oswiadamiac (niekoniecznie przez pryzmat plci, mozna
      przez pryzmat konkretnego osobnika).
      • kura17 Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 13:51
        Gosia, zgadzam sie - kazdy czlowiek jest inny. ale to co opisalam, to nie jest
        uswiadamianie sobie, ze ludzie sie roznia, ale traktowanie innych (facetow), jak
        polglowkow, na ktorych dzialaj TYLKO sposoby... to kompletny brak szacunku...

        ``````````````````
        kurczak: 03.03.05
    • aluc Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 14:00
      niemąż osobisty jest absolutnie odrębnym gatunkiem
      inna sprawa, że on jest również absolutnie odrębnym gatunkiem w stosunku do
      innych znanych mi (mniej lub bardziej) facetów wink, poza tym zgubiłam chyba jego
      instrukcję obsługi wink

      ja w ogóle nie jarzę tego manipulowania i komu to ma zrobić dobrze, bo na pewno
      ani nie mnie, ani jemu, ale możliwe, że to wynika z mojej psychicznej
      konstrukcji, która jest prosta jak budowa cepa i sama nie przyjmuje subtelnych
      zagrań typu "dawanie do zrozumienia"

      a w ogóle to zauważyłam u siebie pogłębiającą się tendencję uporczywej obrony
      facetów jako podgatunku (hłe hłe) przed tekstami generalizującymi ich
      pejoratywnie w wykonaniu bab

      PS. niemąż nie potrafi obsługiwać pralki (znaczy prawdopodobnie nie chce),
      natomiast ja nigdy nie wiem, czy ziemniaki są już ugotowane smile))))
      • wieczna-gosia a czy masz moze tak 20.11.06, 14:23
        ze jestes absolutnie przekonana ze ktos powiedzial wlasnie to co chcial?
        Bo mi kombinowanie "co ona miala na mysli, kiedy powiedziala..." jest calkowicie
        obce. Prawdopodobnie mowiac jestes gooopia- miala na mysli to ze jestem gooopia smile
        • aluc mam :D 20.11.06, 14:24
          tylko nie wiem, czy mam się z czego cieszyć he he
    • peliczapla Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 14:51
      A mnie do szału doprowadza uporczywie lansowany przez moją teściową pogląd: "bo
      mężczyźni to już zawsze są takie dzieeeeeci" - a więc trzeba się nimi
      opiekować, lubią się bawić i muszą mieć swoje zabawki, trzeba to zaakceptować,
      nie wymagać za wiele itp. Zawsze odpowiadam na to, że owszem, pewnie są dziećmi
      o tyle, o ile w każdym dorosłym tkwi coś z dziecka, w kobiecie również. Ale z
      wizją mojego męża jako istoty wybitnie infantylnej byłabym naprawdę
      nieszczęśliwa. Nie czuję się aż tak opiekuńcza, żebym potrzebowała
      dodatkowego "dorosłego dziecka" pod swymi skrzydłami - mam jedno, prawdziwe,
      wystarczy mi. Uważam, że opieka i troska w małżeństwie to relacja wzajemna,
      partnerska, na pewno nie jednostronna (kobieta daje, facet przyjmuje). To też
      jest przykład robienia z mężczyzny odrębnego gatunku. A Wy? Akceptujecie
      pogląd "mężczyzna - wieczne dziecko"?
    • teraz_asia Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 18:41
      Walczyłam z tym przez ładnych parę latsmile Moja teściowa jest osobistą bazą
      pamięci teścia. Te okrzyki co pół godziny: Basiuu, gdzie są nożyczki? A gdzie
      moje koszule? itp.doprowadzały mnie do furii. Mój osobisty próbował się tak
      ustawić, ale cierpliwie odpowiadałam: tam, gdzie wczoraj, tam gdzie położyłeś,
      nie mam pojęcia.....Podziałało, choć nie do końca. A wiecie, co mnie
      najbardziej wku....ło? Kiedy zniecierpliwiona, zapytałam, czemu do cholery
      uważa, że ja to wszystko powinnam pamiętać, odpowiedział: No przecież nie moge
      pamiętać o wszystkich głupotach!
      No to macie odpowiedź, dlaczego mężczyźni nie potrafia obsługiwać pralkisad((
    • mamamonika Re: mezczyzna - odrebny gatunek?... 20.11.06, 19:19
      Różnice w budowie mózgu dają się potwierdzić za pomocą badań empirycznych, ale
      nie powoduja u samców upośledzenia w temacie pierdołek dnia codziennego i
      wykonywania czynności ogólnie uważanych za nieatrakcyjne wink Jak ktoś coś
      takiego udowodni, na pewno będzia miał penisa wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja