kura17
20.11.06, 13:07
tak sie czasem zastanawiam nad "naszym" (kobiet?) podejsciem do mezczyzn. mam
wrazenie, ze wszyscy dookola traktuja mezczyzn jak odrebny gatunek... jak
jakiegos stwora, do ktorego potrzebna jest specjalna instrukcja obslugi, wokol
ktorego trzeba zabiegac, intrygowac, kombinowac, stosowac dyplomacje, sztuczki
i bog wie co, zeby odniesc efekt... jak czytam te niby-dowcipne "instrukcje
obsugi", "poradniki", itp, to krew mnie zalewa... facet, tak jak i baba, to po
prostu czlowiek. i jak czlowieka trzeba go traktowac. bez podchodow, bez
sztuczek, bez "instukcji obslugi"... jakby ktos mnie tak traktowal, to JA
potraktowalabym z buta... momentalnie... lubicie byc manipulowane? zgaduje, ze
NIE... to dlaczego wszechobecna jest "rada", ze w zyciu z facetami trzeba
sobie radzic podstepem?... w takim traktowaniu wybitnie widac brak szacunku, a
jak zyc ze soba zgodnie i szczesliwie, jesli sie siebie wzajemnie nie szanuje?...
jak czytam teksty typu "moj maz za nic prania zrobic nie umie, chyba by mu
trzeba bylo intrukcje obsugi pralki napisac"... to az mnie telepie... jak sie
czegos nigdy nie robilo, to oczywiste, ze sie nie potrafi. a jak komus
instrukcje pomagaja zapamietac - to dlaczego ich nie uzywac??? u mojej
tesciowej na pralce i suszarce sa szczegolowe instrukcje przez nia napisane i
przyklejone... nikt nie ma wymowki, ze NIE WIE, jak pranie zrobic... czytac
kazdy umie
wsciekamy sie, jak jestesmy przez facetow traktowane, a same traktujemy ich
nie lepiej...
i zeby byla jasnosc:
- to nie jest "atak" na nikogo na tym forum, to nie sa obserwacje wylacznie z
tego forum, to sa obserwacje z zycia
- to nie jest "atak" na kobiety, czy bronienie facetwo. po prostu garsc
obserwacji (z ktorych jakies tam wnioski wyciagam...)
``````````````````
kurczak: 03.03.05