Jak się pogodzić z mężem...

IP: *.* 29.01.02, 11:12
Dziewczyny kochane, jakieś sugestie, pliiiiiiss...Wczoraj nagadalismy sobie takich rzeczy, że sama nie mogę w to uwierzyć. :-( A poszło o taką bzdurkę - tylko że my oboje mamy tendencję do wyolbrzymiania swoich przeżyć i ogromu doznanych krzywd. Rano chciał mnie przeprosić, a ja się nie dałam, bo jeszcze zbyt mnie bolało, a teraz czuję że zaraz zgłupieję, bo nienawidzę takich sytuacji, nigdy nie stosowaliśmy metody "cichych dni"...A z drugiej strony - może samo przyschnie? Tylko czy można na to pozwolić? Zawsze z takich rzeczy coś zostaje, prawda?Pomóżcie młodej (w miarę) mężatce, co? :-) Odwdzięczę sięusmieszkiem :-)
    • Gość edziecko: goga Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 11:20
      Ja tez nie lubie "cichyc dni " i nie jesnych sytulacii.Skoro nie dalas sie przprosic rano , to teraz Ty wyjdz z inicjatywal i zadzwon i przepros , wyslij e-maila, albo poczekaj , az sie spotkacie i przepros !!Nie wiem czy musisz pszepraszac , jak wiesz , ze nie masz za co, to poprostu zagadaj i zapytaj czy juz wszystko OK!Bo mysl , ze sie na siebie gniewacie nie daje Ci spokoju !!1
    • Gość edziecko: Lilly Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 11:21
      Podaję Ci rękę Adzia - sama też najpierw stzrelam, a potem ładuję.A potem - różnie - albo wysyłam SMS-a, albo e-maila, to kiedy wiem, że ma rozprawę i nie mogę mu przeszkadzać. Czasem dzwonię jak gdyby nigdy nic. Często zrobię cos ekstra na obiad lub kolację. Słowę wdzięczę się jak tylko mogę - i zawsze prędzej czy później - rozmawiamy o tym co się stało, a raczej o tym, co było przyczynkiem tej kłótni, tylko teraz na spokojnie, bez nerwów i podniesionego głosu. Aha - mi pomaga jeszcze wtulanie się w jego ramiona i włażenie na kolana, ale teraz, kiedy jestes w pracy, to chyba nic z tego nie wyjdzie.Trzymam kciuki. :)
    • Gość edziecko: mwegner Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 11:23
      Taki kłótnie nie biorą się z nikąd... coś Was musi gdzieś w środku męczyć. Porozmawiajcie o tym szcerzze, bez oskarżeń, bez zwalania winy na to drugie. Moze potrzebujecie kilku chwil razem bez dziecka (o ile je macie a przypuszczam że tak skoro tu piszesz). PozdrawiamMagda
      • Gość edziecko: Małgorzatka Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 13:03
        U nas, choc wiem, ze nie zawsze jest to proste, staramy sie godzic z humorem, to pomaga na rozladowanie atmosferki i potem mozna juz spokojnie porozmawiac o przyczynach.Wiec ja biegne do Niego, nadstawiam policzek i mowie "No teraz juz dojrzalam do tego i mozesz mnie przeprosic. Prosze o buziaka i slucham tego magicznego slowa :) " Czasami wprawdzie zamiast "przepraszam" slysze "abrakadabra" no ale w koncu rownie magiczne wiec uznaje :)Małgorzatka
        • Gość edziecko: Gosiafka Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 13:23
          Przypomniała mi się historia sprzed kilku lat kiedy to po okropniastej kłótni z mężem ,oczywiście rano nie dałam się przeprosić.W południe też ,a wieczorem ......mąż przyszedł do domu coś tam powiedział a ja jak nakręcona zaczęłam mu opowiadać o spotkaniu z koleżanką,tak jak gdyby nic się nie stało .On patrzył na mnie zdumiony i kiedy tak zorientowałam się że jest z lekkka osłupiały .....przypomniałam sobie że jestem przecież obrażona :lol: :lol: :lol: Zazwyczaj kiedy raz odtrącę przeprosiny czekam na powtórkę i..albo daję się przeprosić :) Albo dzwonię po jakimś czasie i informuję żę już mi przeszło :)Powodzenia i pogadania od serca Gosia :hello:
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 14:09
      Adziu kochanie, po prostu podejdź i powiedz Mu, że Go kochasz. I przytul się tak mocno. Ja też zazwyczaj, jak mój Darek chce się pogodzić to się odwracam i udaję obrażoną madonnę..... A potem aż mnie skręca! I metoda jw działa zawsze!!!! Potem na spokojnie omówcie co tak naprawdę Was zdenerwowało, ale unikaj sformułowań typu "bo Ty jesteś taki czy owaki", lepiej mówić o tym, co się samemu czuje np "jest mi przykro, gdy odzywasz się tak do mnie, gdy na mnie krzyczysz, boję się, gdy tak się złościsz" itp itd. Powodzenia i nie martw się :-)Pozdrawiam Gosia1
    • Gość edziecko: Adzia Re: Jak się pogodzić z mężem...- coś drgnęło IP: *.* 29.01.02, 14:28
      Dziewczyny, strasznie Wam dziękuję, jesteście kochane! Kontakt nawiązany (i to przez niego, hehehe :-) ), konstruktywna samokrytyka przeprowadzona (on jest potworem i sam siebie nie poznaje, a ja jestem mazgaj i panikara), i jak się zobaczymy, to zobaczymy ;-) Kocham pocztę elektroniczną!Ślicznie Wam dziękuję, szczególnie za te rady o rozmowie bez obwiniania (to trudne, ale na spokojnie chyba się da) i o wskakiwaniu na kolanka - nie omieszkam skorzystać! :-)PS. A wiecie, to chyba przez ten wiatr wczoraj wieczorem - jak halny wieje, to górale za ciupagi łapią ;-)Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: Lilly Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 14:35
      Super Adzia! To teraz po pracy skocz do sklepu - kup jakies dobre winko na wieczorną kolację i kiedy Dominika pójdzie spać - porozmawiajcie sobie od serca. No i pamiętaj - siądż mu na kolanach - na facetów to naprawdę działa - przynajmniej na mojego, :)
      • Gość edziecko: Adzia Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 14:42
        Piwko, moja droga, piwko...o, to jest myśl ;-)Dzięki za wsparcie!
      • Gość edziecko: horac Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 15:07
        A ja to chociaż bym mojemu na głowie usiadła, to i tak się nie pojednamy, póki się nie "ukorzę"... Taki typ, co zrobić! No, oczywiście, jeśli to właśnie ja spowodowałam burzę.Mówię wtedy coś w rodzaju: "tak myślę, że masz rację..." - czy lepiej -"jak zwykle masz rację...", albo "nie pomyślałam, że ..."To słowa-wytrychy, które kompletnie go zmiękczają.Potem on mówi, że "nie, nie, nie, to też jego wina, bo bla, bla itd." I kiedy jest już całkowicie rozmiękczony, po takim pojednaniu mogę przeforsować o wiele więcej niż w normalnych warunkach, np. żebyśmy ten jego okropnisty fotel z kawalerskich czasów, co straszy w pokoju, wywieźli na działkę. On się wtedy zgadza i mówi: "ty mała żmijko, już ja cię znam!".Teraz (znaczy po czasie) to mi się takie starcia wydają nieuniknione, a nawet potrzebne - a jak miło się potem godzić! Czego i Tobie Adziu życzę na dzisiejszy wieczór. Matylda
        • Gość edziecko: Lilly Re: Jak się pogodzić z mężem... - o zbawiennej roli małżeńskich kłótni IP: *.* 29.01.02, 15:15
          Matyldo masz całkowitą rację - kłótnie - drobne i o drobiazgi, a nawet, smiem twierdzić, te większego kalibru, mogą mieć niezwykłą moc terapeutyczną dla każdego małżeństwa - to przyjemne godzenie się, przutulanie, przepraszanie, a przy okazji załatwianie niemożliwych do tej pory spraw... Małżeństwo bez kłótni, to jak danie bez przypraw, niby wszystko w porządku, a jednak...Mój mąż do tej pory z autentyczną łezką w oku (na szczęscie ze smiechu) wspomina, jak kiedys w ataku furii wywaliłam wszystkie jego koszule na podłogę, żeby sobie poszedł w ..... On poczekał, aż to zrobię, a następnie powiedział: Lila, wreszcie zrobię porządek w tych koszulach, przecież niektóre z nich trzeba wyrzuć... Ręce mi opadły... Teraz, kiedy cos wisi niedobrego w powietrzu między nami od razu zastrzega: porządek w szafie mam, błagam!
        • Gość edziecko: Adzia Re: Jak się pogodzić z mężem... IP: *.* 29.01.02, 15:31
          Matylda napisała/ł:> I kiedy jest już całkowicie rozmiękczony, po takim pojednaniu mogę przeforsować o wiele więcej niż w normalnych warunkach, np. żebyśmy ten jego okropnisty fotel z kawalerskich czasów, co straszy w pokoju, wywieźli na działkę. On się wtedy zgadza i mówi: "ty mała żmijko, już ja cię znam!".Mhm....jakbym skądś to znała. Tylko w wersji "Kocham cię, ty gajcu niedobry ;-) ". A swoją drogą, to muszę się zastanowić, czy jakaś sprawa typu fotel z kawalerskich czasów jest aktualnie na rzeczy. Może by tak dwie pieczenie na jednym ogniu? ;-)Bo kto teraz stawia warunki, no kto? ;-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja