Praca a dziecko

IP: *.* 30.01.02, 09:49
Dziewczyny już nie daje rady . Chodzi o pogodzenie pracy z opieką nad dzieckiem. Pracuję w firmie komputerowej od 9 do 17,00, mieszkam poza miastem a wiec w grę wchodzą dojazdy półtorej godziny w jedną strone . Wychodzę z domu o 7,30 a wracam o 18,30. Mam dwuletniego synka który już od października chodzi do przedszkola ( za względu na to że w miejscości w której mieszkam nie ma żłobka ),jest przedszkole to od 3 lat i tam razem z tymi większymi dziećmi chodzi mój Adaś. W przedszkolu nie ma leżakowania, więc synuś po powrocie do domu dosłownie pada ze zmęczenia.A ni ja ani mój mąż nie możemy go nawet odebrać do domu, więc proszę sąsiadkę aby ona tą godzinę lub dwie się nim zajęła do czasu aż my wrócimy.Ogromnie żal mi dziecka. Sama skazuje go na taką poniewierkę. Mam straszne wyrzuty sumienia.Kupiliśmy 2 lata temu dom do remontu, w tym roku planujemy wyremontować dach ( już przecieka) i pieniądze ktore mogę zarobić są nam ogromnie potrzebne. Myślałam o opiekunce, tylko koszt całodziennej opieki wyjdzie bardzo drogo.Nie wiem co zrobić... ? Zafundować sobie drugie dziecko aby móc przy okazji posiedzieć z tym pierwszym, a przy tym wkopać się w jeszcze większe długi ?Może jest jakaś rozsądna rada ?
    • Gość edziecko: wiesia Re: Praca a dziecko i trochę wiesinej filozofii IP: *.* 30.01.02, 14:59
      Na temat ściśle Ci nie odpowiem. Może w duuużo szerszym kontekście. A mianowicie- czy w obecnej sytuacji w Polsce warto cokolwiek planować?Ja jeszcze rok temu planowałm zakup niewielkiej działki na przedmieściu i za jakiś czas budowę maleńkiego domku. Ówczesne dochody moje i męża upoważniały do optymistycznych planów. Oprócz pracy etatowej obydwoje mieliśmy mozliwość dorabiania na fuchach w innych zawodach. Wydawałoby się, że 4 zawody jak na jedno małżeństwo to całkiem nieźle- okazało się, że w ciągu ubiegłego roku obydwojgu nam skończyły się fuchy, potem mąż stracił pracę, a ja z połową wcześniejszych zarobków jestem jedną nogą na wypowiedzeniu. Do tego moja mama, która wcześniej zajmowała się dzieckiem w godzinach pracy sama zachorowała i potrzebuje opieki, a dziecko posłane do żłobka ciągle było na antybiotykach. W ciągu roku całe nasze plany legły w gruzach .Wcześniej druga ciąża była w planach- w obecnej sytuacji logicznie patrząc nie stać nas na to. Ale chyba Opatrzność lepiej wie i zaszłam "niechcący" w ciążę. I tak dziecko jest w domu z tatą, a wkrótce zamiast budowy domku 4 osoby będą musiały się upchać w maleńkim dwupokojowym mieszkaniu.I dziś nie wiem nawet z czego będziemy żyć. Niczego już nie planuję.I jaki z tego wszystkiego wniosek, jaka rada? Ano taka, że panami swego życia jesteśmy w dość ograniczonym zakresie i cała nasza szarpaninia z pracą , plany na przyszłość, świadome wybory może się okazać bańką mydlaną. I co wtedy zostaje? Wiara, nadzieja, miłość?
      • Gość edziecko: Lilly Re: Praca a dziecko i trochę wiesinej filozofii IP: *.* 30.01.02, 15:07
        Plany niestety to mają do siebie, że nie zawsze wychodzą. Ale z drugiej strony - w ogóle nie planować? Żyć z dnia na dzień? A może planować z szerokim marginesem na: ale... Sama nie wiem.A jednak czasem "życie" (BÓg, opatrznosc,...) wie lepiej. Trzeba wierzyć, ufać, że za tym wszystkim kryje się jednak jakis porządek. Tak ma być. Czy to oznacza, że z pochyloną głową należy przyjmować swój los? A może walczyć? Zmieniać? Starać się?Odwieczne pytania ludzkosci o ład tego swiata. Niejeden filozof łamał sobie głowę. I co? I dale dostaje od życia - czasem jest hojny i łaskawy, czasem doswiadcza nas ponad nasze siły.
      • Gość edziecko: nastka2001 Re: Praca a dziecko i trochę wiesinej filozofii IP: *.* 30.01.02, 15:35
        Króciutko - wiem, że dom jest potrzebny,że pieniądze itd. ale tak właśnie wygląda mój koszmar - dziecko nie ma pojęcia o istnieniu rodziców, wychowuje je przedszkole i sąsiadka. Cięzko mi znaleźć słowa, ale ja bym tak nie potrafiła, bo od kiedy mam dziecko (wcześniej moje zdanie byłoby inne) mam dokładnie głęboko gdzieś jak mieszkam, meble, samochód i inne. Proponowałabym zarobić na to co niezbędne i szybko zmienić tą sytuację - jakoś byle nie kosztem dzieciaczka.Pozdrawiam Nastka2001
    • Gość edziecko: Viola_emama Re: Praca a dziecko IP: *.* 30.01.02, 16:07
      Podpisuje sie pod postem Nastki rekami i nogami :-),otoz ciagla bieganina za pieniadzem bedzie trwac (nawet jak juz uzbiermy spora sumkie to zauwazymy ,ze jeszcze fajnie byloby miec to i owo),natomiast dziecinstwo naszych pociech przemija szybko i obysmy niezalowaly tego pozniej .Ze mna bylo podobnie ,wiecie ze jak bylam w ciazy to sobie nawet myslalam ze jak tylko urodze to zaraz za miesiac wroce do pracy(bylam chyba jakas :crazy:),a teraz mija juz 10-ty miesiac(z czego jestem bardzo szczesliwa i zaznaczam ze ciagle brakuje nam dochodow )i mysle ze jeszcze troszeczke z synkiem posiedze , napracuje sie jeszcze w zyciu ,a dni straconych z synkiem nikt mi juz nieodda.Wiem ,ze u kazdego jest inna sytuacja ,ale jesli mozecie zostac z dziecmi ,to napewno podejmiecie dobra decyzje,szczegolnie ty Marysiu :-).Pozdrawiam-Viola mama Kevinka
    • Gość edziecko: zaneta Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 08:58
      Nie rezygnuj z pracy, ktora daje Ci poczucie wartosci, satysfakcje i pieniadze. W obecnej sytuacji nigdy nie wiadomo czy do 2-3 latach w domu znajdziesz podobna. A jak spedzisz reszte zycia z dzieckiem albo jako sekretarko-asystentka? Bedziesz siedziala w domu z dylematami "czuje sie niepotrzebna", "tylko gary, maz pozno wraca itd.". Dasz sobie rade! Uwierz w to!Wiekszosc moich kolezanek wracala do pracy po 3-4 miesiacach i oddawala dziecko do zlobka, niani czy przedszkola.Maja teraz kilku czy kilkunastoletnie dzieci, kochajaca rodzine i wszystko jest w porzadku.A same dzieki temu nie straciy pracy, awansuja i czuja sie dowartosciowane!Dziecko potrzebuje przedszkola i jest udowodnione, ze uczy ono jak sie uczyc, bawic i kontaktowac z rowiesnikami!A rodzicow ma wieczorem i to jest NORMALNE!Prawda jest tez, ze mezowie bardziej cenia kobity aktywme zawodowo, same kobiety tez siebie bardziej cenia i lepiej sie czuja gdy do ich obowiazkow nie nalezy tylko karmienie dziecka, prasowanie, pranie i gotowanie.
      • Gość edziecko: sylwias Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!! IP: *.* 31.01.02, 09:26
        Zgadzam sie akurat z Żanetą, dla wiekszości kobiet praca jest niezbędna, nie tylko ze względu na finanse. Głównie dla utrzymania wewnętrznej równowagi między domem a sobą. Nie mówię tu o anormalnej sytuacji kiedy rodzice wychodzą o 6 rano a wracają o 10 w nocy (niestety znam takich), ale o sytuacji kiedy chociaz wieczorem i w weekendy masz czas dla dziecka. Jeśli ktoś lubi pracować i z czystym sumieniem i pełnym przekonaniem nie może powiedzieć, że lubi siedzieć w domu to po co sie męczyć? Mam koleżankę którą na wychowaczym zwolnili i teraz kiedy znalazła sie w sytuacji przymusowej, wariuje juz w domu.Sylwia
      • Gość edziecko: wiesia Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 09:35
        >zaneta napisała/ł:> A jak spedzisz reszte zycia z dzieckiem albo jako sekretarko-asystentka? Co masz na myśli? Czy to , że życie sekretarki lub asystentki jest mniej ważne od pani na innym stanowisku? Jeśli tak, to co Cię upoważnia do takiej oceny czyjegoś życia? A życie sprzątaczki pewnie wogóle jest bezwartościowe, co? A tu na forum sa nie tylko kierowniczki i informatyczki... > Bedziesz siedziała w domu z dylematami "czuje sie niepotrzebna", "tylko gary, maz pozno wraca itd.". Mam sporo koleżanek i siostrę po studiach, ktore siedząc w domu wcale nie czują się niepotrzebne i nieszczęśliwe. Co więcej, okres urlopu macierzyńskiego wspominam jako jeden z lepszych okresów w moim zyciu. I marzę o tym by nie martwić się o pracę i móc sobie siedzeć w domu ,w garach.> Prawda jest tez, ze mezowie bardziej cenia kobity aktywme zawodowo,A to dobre, a nie przyszło Ci do głowy , że są różni mężowie- tacy, którzy szanują i kochają swoje żony zajmujące się domem i tacy,którzy zdradzają aktywne zawodowo kobiety? Że szacunek i miłość w rodzinie zależy od wielu czynników, głównie chrakterów i systemu wartości danego człowieka ,a nie jest zdeterminowany faktem czy jego żona pracuje zawodowo?>same kobiety tez siebie bardziej cenia i lepiej sie czuja gdy do ich obowiazkow nie nalezy tylko karmienie dziecka, prasowanie, pranie i gotowanie.To , że Ty się tak czujesz nie upoważnia do tego typu uogólnień, Są rózne kobiety i różne źródła poczucia wartości.Żaneto, z przykrością stwierdzam, że mi "płetwy" opadły po przeczytaniu Twojego postu :-(
        • Gość edziecko: Gosia26 Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 09:40
          no co ty wiesia....od razu opadly ;)mnie nie opadly, ale chyba wiem dlaczego-maz gotuje...... ;)
          • Gość edziecko: wiesia Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! - do Gosi IP: *.* 31.01.02, 09:58
            Bo Ty Gosiu święta jesteś, a ja taka zwykła i jak czytam coś od czego płetwy opadają to mi opadają...a odporność na opad płetw bardzo mi ostatnio opadła i ogólnie podupadłam choć mąż gotuje nie szanując mnie przy tym wcale i pomimo mojej aktywności zawodowej nie czuję się ostatnio podniesiona i nie widzę nic uwłaczającego w byciu asystentką i myciu garów wskutek czego podupadam ogólnie i nie tylko w rejonie płetw zaś Twojej świętości to nawet pojąć nie umiem i z dna mojego upadku podziwiam Cię i zazdroszczę sensownego życia , a że zazdrość jest cechą upadłych i niedowartościowanych to skończę to zdanie bo chyba już i tak się zakwalifikowało do księgi Guinessa w rozdziale najdłuższe zdanie świata, a jeśli nie to pewnie zaraz to osiągnie i dzięki temu dowartościuję się choć trochę aczkolwiek niezupełnie zawodowo ;-)
            • Gość edziecko: Gosia26 Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! - do Gosi IP: *.* 01.02.02, 01:02
              Wiesia ty mi na glowe ciagle te aureolke wkladasz, a ja ja ciagle gubie... a to dokieszeni schowami zapomne, a to spadnie i sie potlucze... skaranie boskie z tym kolkiem na glowie wiec litosci kobieto, bo przy spotkaniu osobistym nie zdierzea pletwy mi bynajmniej nie opadna... no i bedziesz wiedzec zem nie swieta :lol:Ae dobrze zescie sie z Politea odezwaly, bo juz myslalam, ze mi te niespelnienia i kompleksy wylaza, ze przewrazliwiona jestem.... uff....... ;)
      • Gość edziecko: Politea Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 09:53
        zaneta napisała/ł:> Nie rezygnuj z pracy, ktora daje Ci poczucie wartosci, satysfakcje i pieniadze. W obecnej sytuacji nigdy nie wiadomo czy do 2-3 latach w domu znajdziesz podobna. A jak spedzisz reszte zycia z dzieckiem albo jako sekretarko-asystentka? Hm, Żaneto, czy praca jako asystentko-sekretarka uwłacza? To jedno, a drugie, faktycznie przy aktualnym rynku pracy nie wiadomo, co będzie jutro. A za trzy cztery lata, no coż, może się okazać, że faktycznie jest niewesoło i nie ma pracy, albo ... jest jeszcze lepsza. Myślę, że dla wielu kobiet spędzenie życia z dzieckiem w domu wcale nie jest taką straszną perspektywą, ale ze względu na obecną sytuację są zmuszone pracować. Zgadzam się, że w domu człowiek głupieje, ale można ten czas jakoś spożytkować. > Bedziesz siedziala w domu z dylematami "czuje sie niepotrzebna", "tylko gary, maz pozno wraca itd.". > Dasz sobie rade! Uwierz w to!> Wiekszosc moich kolezanek wracala do pracy po 3-4 miesiacach i oddawala dziecko do zlobka, niani czy przedszkola.> Maja teraz kilku czy kilkunastoletnie dzieci, kochajaca rodzine i wszystko jest w porzadku.A same dzieki temu nie straciy pracy, awansuja i czuja sie dowartosciowane!Ja też wróciłam do pracy po czterech miesiącach, jak byłam w ciąży to dostałam podwyżkę, ponadto prawie całą ciążę spędziłam na óczesnym miejcu pracy (przy komputerze, ciągłe wyjazdy itd. - wiem, wiem Kodeks pracy). Po powrocie też jeździłam w delegacjie, byłam dyspozycyjna do granic możliwości i co? i po półtora roku szef mi powiedział, że musimy się pożegnać, bo ... za dużo zarabiam. A ja się poświęciłam dla firmy. Zwolniłam się, znalazłam inną pracę za grosze, ale jest i z tego się cieszę. Dziecko chodzi do żłobka, jak jest chore, to mam szczęście - zajmuje się nim babcia. A z perspektywy to zastanawiam się, czy nie lepiej było to wszystko olać i już, bo co z tego mam? > Dziecko potrzebuje przedszkola i jest udowodnione, ze uczy ono jak sie uczyc, bawic i kontaktowac z rowiesnikami!> A rodzicow ma wieczorem i to jest NORMALNE!A wieczorem to moje dziecko chodzi spać! i to też jest normalne.> Prawda jest tez, ze mezowie bardziej cenia kobity aktywme zawodowo, same kobiety tez siebie bardziej cenia i lepiej sie czuja gdy do ich obowiazkow nie nalezy tylko karmienie dziecka, prasowanie, pranie i gotowanie.Wcale się z tym nie zgodzę. Facet, który tak uważa powinien przez miesiąc zająć się domem i dzieckiem, po tygodniu najpóźniej zmieni zdanie.Sfrustrowana, niezadowolona nie-kura domowa, ale pracownik na etacie (jeszcze), oddająca dziecko do żłobka i mająca nadzieję na lepsze jutro.Pozdrawiam,Politea :hello:p.s. Niestey ostatnio mam doła, więc sobie ulżyłam.
        • Gość edziecko: wiesia Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 10:01
          Politea, zauważyłaś , że napisałyśmy niemal identyczne posty? Zatracamy swoją indywidualność, czy co :what:
          • Gość edziecko: Politea Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 10:06
            Chyba tak Wiesiu, bo ja swój post napisałam, wysłałam i zerknęłam do skrzynki, patrzę i co widzę twój post, jakże podobny do mojego. Hi, hi. Wytłumaczenie naukowe tego zjawiska niestety z mojej strony nie jest możliwe - chyba jestem zbyt mało inteligentna (nie powiem głupia).Może po prostu mamy podobne spojrzenie na świat ... ale mądrze to zabrzmiało.Pozdrawiam serdecznie,Politeap.s. mam nadzieję, że jeszcze wejdziesz kiedyś na czata :-)
            • Gość edziecko: wiesia Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 10:12
              Szczerze przyznam, że jeszcze mi się taka zbierzność wypowiedzi nigdy nie zdarzyła. Nawet cytaty tak samo są ułożone :ouch: i komentarze niemal indentyczne :crazy:Z tym czatem to i chcę i boję się, sama nie wiem czego, ale tam tyle naraz się dzieje...pewnie wejdę, może dziś , ale nie wiem...
              • Gość edziecko: Politea Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 10:55
                A mnie się już coś podobnego zdarzyło, ale to było dawno, jeszcze w podstawówce. Jakiś opis wiersza, czy coś podobnego. Napisałyśmy toczka w toczkę z koleżanką, która siedziała zupełnie gdzie indziej. pzdr,Politeap.s. ja na czacie będę (a zazwyczaj jestem) ok. 10 rano i 14.
            • Gość edziecko: maminka Re: Praca a dziecko - do Wiesi IP: *.* 01.02.02, 22:03
              Ile prawdziwego życia w Twoich słowach! Trudno jest cokolwiek w życiu planować w 100%, a posiadanie dzieci nauczyło mnie jeszcze większego szacunku dla przysłowia, że "syty głodnego nie zrozumie", a rady... no, cóż, dobrze że są, gdyby jeszcze zawsze dało się je zastosować
          • Gość edziecko: Adzia Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! IP: *.* 31.01.02, 10:15
            Wiesiu, z radością stwierdzam, że zaczęłaś używać znaków przestankowych. To dobrze ;-) - czyli że do pisania już płetw nie używamy, okej? tym bardziej, że opadnięte...Marysiu, oczywiście jak mniemam post Żanety, pełen generalizowania, jest wykładnią jej osobistych poglądów - i tylko tyle . Dziewczyny już to wykazały, nie chcę się powtarzać, dodam tylko, że ja wolę jak mąż docenia inne moje walory, niekoniecznie te zawodowe ;-)Ja mogę tylko dodać jedno - łatwo radzić "bądź sobą". Niektóre z nas nie mają tyle hartu ducha, żeby w życiu robić tylko to i dokładnie to, i wszystko to, co lubia robić. No więc... robią, co muszą. Kosztem kompromisów, poświęceń. Ja mam podobną sytuację - jesteśmy w trakcie budowy domu i naprawdę, z jednej pensji to byśmy sobie mogli do emerytury ściubić. tylko że moja praca jest blisko domu, i nie zawsze jest tak strasznie absorbująca. Dziecko potrzebuje matki, a rodzina potrzebuje pieniędzy. Zawsze będziemy rozdarte między jednym a drugim. Marysiu, jeśli nie wytrzymujesz sytuacji - idź na wychowawczy. A jeśli uważasz, że robisz to co musisz (i tak jest, jak mniemam), to bądź najlepszą na świecie mamą i daj dziecku całą siebie, wtedy, kiedy masz czas. Wiele z nas tak robi, niestety, ostrze feminizmu obróciło się przeciwko nam, w tym sensie, że teraz nie bardzo można się zdecydować na tzw. umownie "siedzenie w domu" (jakie to siedzenie, to każda z nas wie).Ufff,ale mam wenę...kończę już, bo pewnie zanudzam jak nie wiem. Trzymaj się Marysia!
            • Gość edziecko: wiesia Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! do Adzi IP: *.* 31.01.02, 10:39
              Adzia napisała/ł:> Wiesiu, z radością stwierdzam, że zaczęłaś używać znaków przestankowych. To dobrze ;-) Czyżby może zdanie z księgi rekordów nie miało stanowić podstawy do dowartościowania się, co? ;-)A tak się starałam...
      • Gość edziecko: ATAX Re: Praca a dziecko Nie rezygnuj z pracy!!!! - do Żanety IP: *.* 31.01.02, 11:27
        Zapewniam cię że naprawde mozna fajnie spedzić zycie z dzieckiem i na posadzie asystentki (moze byc sekretarko-asystentka) a przy tym być świadomą swej wartości, bynajmniej nie niskiej. Ja jestem tego przykładem i mogę sie podzielić informacjami jak to zrobic. Co prawda wiele osób w ciagu mojego zycia dziwiło sie moim wyborom, np. dlaczego nie poszłam na studia wtedy, kiedy wszyscy tego oeczkiwali, ale wtedy kiedy mnie to odpowiadało. Dlaczego nie wybrałam prestizowej szkoły, chociaż mogłam, a poszłam do zwykłej itp. A zapewniam cie, że wśród moich dobrych znajomych i nie tylko mam opinie osoby ambitnej. Dla mnie ocena mojego zycia nie polega na rodzaju wykonywanej pracy, pełnionym stanowisku i jeszcze innych bzdetach (chociaż dla niektórych ważnych), ale na tym jakim jestem człowiekiem i czy jestem zadowolona z własnego życia. A taką mogę byc nawet jako sekretarko-asystentka (która była także programistą komputerowym, nauczycielką, ksiegową, przedsiebiorcą i to by były te głowne rzeczy). Dlatego Marysiu, naprawdę nie musisz sie obawiać, że skończysz źle jako ewentaulna sekretarko-asystentka. Bardziej bym się martwiła, że jestem dyrektorem czy prezesem czy kimś takm innym, ale sfrustrowanym i nie majacym czasu zobaczyć tego, co naprawdę w życiu ważne.ATA
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: Praca a dziecko IP: *.* 31.01.02, 09:24
      marysiu,musisz sobie odpowiedziec na pytanie co jest dla ciebie wazniejsze. Czy praca naprawde daja ci satysfakcje i czy jest warta twojego wyrzeczenia? Czy est rozwijajaca i w ogole jest super? Czy wysilek twojego synka ma jakas przekladnie na twoja osobista satysfakcje?Jesli czujesz ze nie, moze warto poszukac innych rozwiazan, niekoniacznie angazujac w to drugie dzieckowink w koncu do trzeciego roku zycia mozesz wziac wychowawczy, w czasie ktorego niekoniecznie sie musisz cofnac w rozwoju jak sugeruje zaneta- wrecz przeciwnie mozesz sie rozwinac :)Jesli zas nielubisz swojej pracy, ale pieniadze znieba nie spadaja a dach przecieka i naprawde nie ma innej opcji- to trudno. pamietaj tylko, zeby swojemu synkowi oddawac jak najwiecej swojego czasu gdy jestes w domu, kochaj go, a wszystko bedzie dobrze. Wazne bys postepowala zgodnie z soba :)Gosia26, niedowartosciowana kura domowa,ktora skonczy jako.. jako sekretarko- asystentka i ktorej nie ceni maz ;)
    • Gość edziecko: oki Re: Praca a dziecko IP: *.* 31.01.02, 10:18
      Dziękuję dziewczyny za mądre słowa każda z was ma trochę racji. No cóż ... nadal musze pracować,bo już niedługo czekają mnie niezłe inwestycje.Synuś chory więc u babci.Wychowawcze odpada , kto mi go da jak pracuję w firmie od niespełna roku.Ach, byle do wiosny bo wtedy i cieplej i weselej na sercu.Marysia
    • Gość edziecko: ewa.zgadzaj Re: Praca a dziecko IP: *.* 31.01.02, 11:28
      A czy myślałaś nad taką opcją, z tym że ma ona sens tylko wtedy, gdy mieszkasz pod Warszawą i pracujesz w Warszawie, bo zakładam że w takim wypadku zarabiacie przyzwoicie:Macie dom, więc nie jest pewnie ciasno - może macie taką możliwość, żeby ściągnąć kogoś (starszą panią, młodą dziewczynę) z jakiegoś małego miasteczka albo wsi. Tam bezrobocie jest straszne, ludzie snują się i nie mają co robić. Wiadomo, mielibyście kogoś cały czas w domu, to nie jest przyjemne, ale taki układ trwałby powiedzmy rok czy dwa lata. Nie powinno to kosztować drogo, myślę że przy założeniu że dajecie mieszkanie i wikt, to kosztowałoby jakieś 500-600 zł. Taka osoba na weekendy i święta jeździłby sobie do domu i wy trochę bylibyście sami.Jest oczywiście kwestia znalezienia kogoś odpowiedniego, ale macie może jakąś rodzinę w małym miasteczku lub na wsi i może mogliby Wam znaleźć kogoś odpowiedzilnego, czystego itd.Mój pomysł jest wprawdzie dość daleko idący, ale z tego co piszesz, to Wasza obecna sytuacja jest naprawdę ciężka z punktu widzenia niespełna trzyletniego dziecka - tyle godzin w przedszkolu, dziecko lecące z nóg itd.
    • Gość edziecko: stasia Re: Praca a dziecko IP: *.* 01.02.02, 07:40
      Masz bardzo ciezką sytuację. wiem jak to jest z długimi dojazdami bo sama kiedyś dojezdzałam do miejsca parcy dosyć długo i w bardzo rózny sposób np stopem. Mimo ze pracowałam 8 godzin to w domu byłam zawsze bardzo pózno i krótko. :(Na szczescie nie miałam w tedy małej. Wiem ze pieniądze sa bardzo wazne, ale Twoj maluch moze te roztania bardzo przezywać (zalezy jak jest wrazliwy)ja widac jest z wami bardzo mało. A moze w twoim miejscu zamieszkania jest jakas osoba która przez cały czas waszej nieobecnosci by sie zajeła Twoim synem razem ze swoimi dziecmi, za niewielka opłatą. Nic nie piszesz o babciach moze one by mogły pomóc? Przemysl to sobie i zrób tak aby było tobie dobrze i małemu jak najlepiej w obecnych waszych warunkach.pozdrawiam
Pełna wersja