Gość edziecko: Hipcio
IP: *.*
06.02.02, 21:49
Wczoraj wieczorem zadzwoniła do mnie dawno nie widziana znajoma. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zaczęła rozmowy od :"wiem, że masz doły związane z dziećmi, ale się nie przejmuj...". Na moje zdziwione :"skąd wiesz?" (znajoma nie należy do takich, którym zwykłam relacjonaować swoje stany emocjonalne, a poza tym nie widziałyśmy się od miesięcy), usłyszałam :"z internetu..." I tu zaczął się dla mnie temat do refleksji. Bardzo lubię to forum, jest dla mnie niezwykle pomocne, polubiłam wiele osób, zdarzało mi się płakać przy niektórych postach (ze śmiechu też), ale ten telefon uświadomił mi, że pisząc tu trzeba zdawać sobie sprawę, że jesteśmy w tzw. przestrzeni publicznej, że oprócz piszących, których można poznać i polubić na tyle, że ma się ochotę im zwierzyć jak najbliższym przyjaciołom, są jeszcze czytający, do których sama długo należałam(ilu?...), o których nie wiemy nic, a których intencje mogą być różne. Podziwiam odwagę i otwartość wielu osób, które dzielą się tu swoimi najintymniejszymi przeżyciami i problemami (bez tego to forum nie byłoby tym, czym jest), dzięki nim tak wiele się nauczyłam. A przecież przy odrobinie chęci można każdą z tych osób zidentyfikować z imienia, czasem nazwiska, adresu, zawodu, miejsca zamieszaknia, daty urodzenia, a do tego niejednokrotnie załączone są zdjęcia! A przy tym tak wiele intymnych wyznań. I to nie tylko teraz, po wprowadzeniu rejestracji, ale i wcześniej wiele osób konsekwentnie używało tego samego nicka pisząc o swich sprawach (i chwała im za to!). Zastanawiam się, czy nie obawiacie się, że zidentyfikuje Was tu ktoś, komu nie chcielibyście powierzać swoich spraw? Że ten ktoś może to wykorzystać przeciwko Wam? A co na to Wasi mężowie? Czy nie mają nic przeciwko temu, że dzielicie się przeżyciami często tak intymnymi z nieznanymi osobami? Mój mąż po wczorajszym telefonie (który sam w sobie był oczywiście tylko niegroźnym pretekstem do poruszenia tematu) powiedział mi wprost, że się boi, że przez mnie kiedyś jakaś kobieta - współpracowniczka zapyta go w przerwie obiadowej np. I jak tam relacje z teściową? Nakazał mi oczywiście daleko idącą powściągliwość w moich postach, a mnie to okropnie nie w smak, bo ja nie umiem stosować autocenzury, a gdyby zaczęli ją stosować wszyscy, to forum nie będzie takie jak jest...Co Wy na to?Na razie mało pisząca, ale mająca nadzieję na więcej Ida.