Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach

IP: *.* 06.02.02, 21:49
Wczoraj wieczorem zadzwoniła do mnie dawno nie widziana znajoma. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie zaczęła rozmowy od :"wiem, że masz doły związane z dziećmi, ale się nie przejmuj...". Na moje zdziwione :"skąd wiesz?" (znajoma nie należy do takich, którym zwykłam relacjonaować swoje stany emocjonalne, a poza tym nie widziałyśmy się od miesięcy), usłyszałam :"z internetu..." I tu zaczął się dla mnie temat do refleksji. Bardzo lubię to forum, jest dla mnie niezwykle pomocne, polubiłam wiele osób, zdarzało mi się płakać przy niektórych postach (ze śmiechu też), ale ten telefon uświadomił mi, że pisząc tu trzeba zdawać sobie sprawę, że jesteśmy w tzw. przestrzeni publicznej, że oprócz piszących, których można poznać i polubić na tyle, że ma się ochotę im zwierzyć jak najbliższym przyjaciołom, są jeszcze czytający, do których sama długo należałam(ilu?...), o których nie wiemy nic, a których intencje mogą być różne. Podziwiam odwagę i otwartość wielu osób, które dzielą się tu swoimi najintymniejszymi przeżyciami i problemami (bez tego to forum nie byłoby tym, czym jest), dzięki nim tak wiele się nauczyłam. A przecież przy odrobinie chęci można każdą z tych osób zidentyfikować z imienia, czasem nazwiska, adresu, zawodu, miejsca zamieszaknia, daty urodzenia, a do tego niejednokrotnie załączone są zdjęcia! A przy tym tak wiele intymnych wyznań. I to nie tylko teraz, po wprowadzeniu rejestracji, ale i wcześniej wiele osób konsekwentnie używało tego samego nicka pisząc o swich sprawach (i chwała im za to!). Zastanawiam się, czy nie obawiacie się, że zidentyfikuje Was tu ktoś, komu nie chcielibyście powierzać swoich spraw? Że ten ktoś może to wykorzystać przeciwko Wam? A co na to Wasi mężowie? Czy nie mają nic przeciwko temu, że dzielicie się przeżyciami często tak intymnymi z nieznanymi osobami? Mój mąż po wczorajszym telefonie (który sam w sobie był oczywiście tylko niegroźnym pretekstem do poruszenia tematu) powiedział mi wprost, że się boi, że przez mnie kiedyś jakaś kobieta - współpracowniczka zapyta go w przerwie obiadowej np. I jak tam relacje z teściową? Nakazał mi oczywiście daleko idącą powściągliwość w moich postach, a mnie to okropnie nie w smak, bo ja nie umiem stosować autocenzury, a gdyby zaczęli ją stosować wszyscy, to forum nie będzie takie jak jest...Co Wy na to?Na razie mało pisząca, ale mająca nadzieję na więcej Ida.
    • Gość edziecko: Gosiafka Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 06.02.02, 21:58
      O cię felek :crazy: Ty wiesz Ida że ja jakoś na to nie wpadłam :sarcastic: No ładnie jak męża pracownicy mnie tu namierzą albo co gorsza moja teściowa :crazy: (matko! przepisu prania wg teściowej by mi nie darowała :gun: )Tak na całkowicie poważnie zawsze czułam się tu bezpiecznie i jeżeli nawet ktoś skojarzy moją osobę ....to trudno :crazy: Wiele osób zna się tutaj wzajemnie i spotyka ,znają swoje problemy i kłopoty ,cieszą się wspólnymi radościami.Ja nie dąrzę tu osobiście do całkowitej anonimowości.No i teraz siedzę i myślę co ja tu mogłam trzasnąć w chwili twórczego zapału :)Gosia mama Oli i AdyPozdrowionka :hello:
      • Gość edziecko: KvM Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 06.02.02, 22:05
        Dokładnie! Mam głęboko gdzieś, że ktoś mnie rozpozna. (A wystarczy wysłać do mnie, albo do Dorki maila). Jakie to ma znaczenie? CZy przez to staniemy się o coś uboźsi? Czy stracimy w czyichś oczach? (A nawet jeśli, to raczej nie u wartościowych osób).
        • Gość edziecko: Adzia Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 07.02.02, 08:10
          Ja też, o ile się nie mylę, maile z onetu mam podpisane nazwiskiem. I raczej się nie boję. Ale przyznam, że gdybym pisała o czymś naprawdę intymnym, o jakimś ciężkim przeżyciu, to prawie na pewno założyłabym sobie nowego użytkownika. Nie dlatego, że ktoś mógłby to wykorzystać przeciwko mnie, ale ze zwykłej, ludzkiej "krępacji"...bo sami przyznacie, że co innego mówić o osobistych problemach z najlepszą przyjaciółką czy z mężem, a co innego dzielić się nimi z mnóstwem osób - co prawda,w większości życzliwych, jak na edziecku...PS. Tylko żeby nikt nie myślał, że się podszywam. To musiałaby być naprawdę ciężka sprawa...
          • Gość edziecko: malanda Spotkania mężów z kumplami - co na to żony IP: *.* 07.02.02, 13:33
            Ostatnio spotkałam się z opiniami, że kobiety nie lubią "wypuszczać" swoich mężów na spotkania z kolegami. Jak to jest u Was? Czy pozwalacie mężom na takie męskie wieczory? Jesli tak, to jak często? A jeśli nie, to dlaczego? Pozdrowienia
            • Gość edziecko: malanda Re: Spotkania mężów z kumplami - co na to żony IP: *.* 07.02.02, 13:34
              Sorki, to miał byc nowy post. :((
              • Gość edziecko: malanda Spotkania mężów z kolegami i co na to żony IP: *.* 07.02.02, 13:37
                Ostatnio spotkałam się z opiniami, ze kobiety nie lubią "wypuszczać" swoich mężów na spotkania z kumplami. A jak to jest u Was? Czy pozwalacie mężom na męskie wieczory? A jeśli tak, to jak często? A jeśli nie to dlaczego?Pozdrawiam
                • Gość edziecko: monikap Re: Spotkania mężów z kolegami i co na to żony IP: *.* 07.02.02, 13:48
                  Dlaczego - ja tam nawet lubię jak Moje Kochanie pobędzie z facetami.Dobrze mu to robi w sensie psychologicznym :)Panowie to głównie kawalerowie - wraca i stwierdza: ale oni ciągle te same głupoty powtarzają.Monika P
            • Gość edziecko: Mia Re: Spotkania mężów z kumplami - co na to żony IP: *.* 08.02.02, 10:14
              Może są takie, zależy jakich kolegów ten mąż ma, co robią.Ja sobie tak myślę, że mój mąż wychodzi za rzadko. Mógłby częściej, troche częściej...
            • Gość edziecko: 21081970 Re: Spotkania mężów z kumplami - co na to żony IP: *.* 09.02.02, 17:24
              Ja nie lubię. Pracuje od 7:00 do 22:00 7 dni w tygodniu. chciałabym, żeby chociaż trochę czasu spędzał ze mną i córeczką. Czuję się raczej nie zbyt dobrze jeżeli swój wolny czas poświęcił kolegom a nie mnie.
        • Gość edziecko: wioleta Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 08.02.02, 12:43
          Zgadzam się.Ja również nie dążę do anonimowości ,nawet miło mi było kiedy dostałammaila od koleżanki ze studió z radosnym " hej znalazłam Cię na eDziecku".To forum mi siętak podoba,że mówię o nim wszystkim znajomym. I wcale nie martwię siętym co tu piszę ... Przecież po to piszę,żeby czytano,,, żeby zostać zrozumianą. Czuła bym się,zęle gdybym robiła cośzłego i miała cośdo ukrycia - a tak nie jest ... bo " ja święta jestem" smile :-)buziańkiwioleta mama Kuby który włąśnie robi żupę z wody i rozlewa po całym domu :-)))) i Krzysia,który siedzi grzecznie mamusi na kolankach ... hej
      • Gość edziecko: Gosiafka Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 06.02.02, 22:10
        O panienko :( ale walnęłam błąd :jap:dążyć rzecz jasna :lol: :lol: no i teraz jak mnie uczniowie namierzą to będą jaja :lol: :lol:
    • Gość edziecko: wiesia Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 07.02.02, 08:07
      Hipcio, masz całkowitą rację niestety. :-( Też mam z tego powodu dyskomfort. Najbardziej nie rozumiem, dlaczego wraz z logowaniem zostałyśmy zmuszone do ujawnienia na stałe swojego adresu. :what:Na Sakurze załatwiono to tak, że adresy internetowe były znane administratorowi, a użytkownikom forum tylko jeśli dana osoba przy konkretnym poście zaznaczyła, że chce ,aby jej adres był widoczny. Tu nie mamy wyboru - każda najbardziej intymna sprawa będzie przypisana konkretnej osobie, a wiele z nas w adresie ma imię i nazwisko...
      • Gość edziecko: Adzia Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 07.02.02, 08:21
        No dobrze, Wiesiu, ale czemu nie założyć darmowego adresu na potrzeby edziecka? Ja w adresie roboczym też mam nazwisko, ale tutaj wykorzystuję stary adres jeszcze z czasów studenckich (wtedy kiedy było friko.onet.pl ;-) ) - z tego adresu korzystałam np. przez cały czas urlopu macierzyńskiego.PS. Gosia, oj, bo jak Cię namierzą...;-)
        • Gość edziecko: Adzia Re: A REDAKTOR NACZELNA... IP: *.* 07.02.02, 11:33
          Matylda napisała/ł:> Adziu,> Ja założyłam takie frikowe konto na gazeta.pl. Powiedzieli mi, że żeby odbierać pocztę muszę wchodzić na pop3.poczta. gazeta. pl. Ale nic mi z tego nie wychodzi. To co Ci podali to jest serwer poczty. Używasz go przy konfiguracji programu pocztowego. Jeśli jest to Outlook Express, to (chyba) Narzędzia - Konta - i tam wypełniasz formularz, nie zmieniając nic, tylko podając te dane (i jeszcze parę innych). Właśnie m.in jest tam pytanie o serwer POP3 - podajesz to, co Ci napisali. A najprościej będzie jak poczytasz Helpa - tam jest wszystko krok po kroku.> Poza tym jest pewien dyskomfort, bo jak się poda adres swojej skrzynki, to dostaje się posty bezpośrednio do niej, a tak to trzeba wchodzić na jakieś popy czy onety a czas leci (jak się nie ma stałego łącza, to jeszce gorzej, no nie?). Zgadza się. Ja pocztę "frikową" sprawdzam przez WWW, bo nie mam możliwości skonfigurowania sobie Outlook Expressa przez serwer proxy.> Krótko mówiąc: co można zrobić, żeby mieć kontakt z edzieckiem dość sprawnie nie używając swojego np. służbowego adresu?No właśnie trzeba sobie skonfigurować program pocztowy. Jakiego programu używasz?> Nie miałam jeszcze czasu wejść na tego chipa, którego polecałaś.I nie wchodź - ja pisałam o oprogramowaniu antyspamowym, a te wirusy to zupełnie co innego.> Pozdrawiam
        • Gość edziecko: Politea Re: A REDAKTOR NACZELNA... IP: *.* 07.02.02, 11:37
          Matylda napisała/ł:> Adziu,> Ja założyłam takie frikowe konto na gazeta.pl. Powiedzieli mi, że żeby odbierać pocztę muszę wchodzić na pop3.poczta. gazeta. pl. Ale nic mi z tego nie wychodzi. Tego się nie da otworzyć, albo ja nie umiem.> Poza tym jest pewien dyskomfort, bo jak się poda adres swojej skrzynki, to dostaje się posty bezpośrednio do niej, a tak to trzeba wchodzić na jakieś popy czy onety a czas leci (jak się nie ma stałego łącza, to jeszce gorzej, no nie?). > Krótko mówiąc: co można zrobić, żeby mieć kontakt z edzieckiem dość sprawnie nie używając swojego np. służbowego adresu?> Edzieckowi informatycy nie zareagowali na moje uskarżanie się na problem zawirusowania, niestety. > A naczelna pisała, że czytają wszystkie fora i są tak blisko ludzi...Hm, co prawda Redaktor naczelną nie jestem, Adminem edzieckowym też nie, ale ... zawsze możesz skonfigurować sobie program pocztowy do odbierania maili z innego konta.Pozdrawiam, Politea :hello:
          • Gość edziecko: Adzia Re: A REDAKTOR NACZELNA... IP: *.* 07.02.02, 13:18
            Matyldo - a wydrukuj sobie helpa. Tam powinno być krok po kroku. PS. A ja się nauczyłam słowa interlokutor, nie wiedzialam że takie jest :-) Teraz będę go często używać ;-) dzięki.PS2. Red. nacz. oczywiście z wirusami nie ma nic wspólnego. W Salonie jest dyskusja na ten temat.
            • Gość edziecko: Adzia Re: A REDAKTOR NACZELNA... IP: *.* 07.02.02, 13:35
              Matylda napisała/ł:> Ale gdzie są drzwi do tego salonu?Aha, jest forum "Salon" poniżej. Specjalnie dla takich tematów.> > Czy Cię rozwścieczę jak zapytam gdzie jest ten help, którego mam wydrukować?> Ja mam Outlooka. Tam gdzieś?No, wiesz, pomoc. Naciskasz F1 albo wybierasz z górnego menu.> Bo przecież "Dziecko" utożsamia się z eDzieckiem, no nie?No ale te wirusy nie mają chyba w ogóle nic wspólnego ze stroną. To jakiś mechanizm odpowiedzialny za ściąganie postów do skrzynek, nie znam się na tym.Pa.
              • Gość edziecko: Adzia Re: A REDAKTOR NACZELNA... IP: *.* 07.02.02, 13:43
                Adzia napisała/ł:> No ale te wirusy nie mają chyba w ogóle nic wspólnego ze stroną. To jakiś mechanizm odpowiedzialny za ściąganie postów do skrzynek, nie znam się na tym.Rany, ale głupotę strzeliłam. JA chyba nie panuję nad tym co piszę. Matylko, zobacz w Salonie. Pa.
          • Gość edziecko: 21081970 Re: A REDAKTOR NACZELNA... IP: *.* 09.02.02, 17:38
            Droga Matyldo,Już Cię lubię. Pewnie dlatego, że ja też należę do ciężkich informatycznych przypadków a po nocach śni mi się uczony książę, który przyjdzie i posprząta w moim komputerze, nauczy i wyjaśni...Pozdrawiam, Gośka
        • Gość edziecko: akasia Re: A REDAKTOR NACZELNA... IP: *.* 08.02.02, 12:47
          Matyldo, pozwól, że się włączę do dyskusji. Ja również założyłam sobie konto na gazeta.pl i SAMA skonfigurowałam swojego Outlooka. Korzystałam z pomocy na portalu Gazety (serwis Twój Internet, następnie Pomoc do Poczty). Też nie poszło mi za pierwszym razem ale w końcu mam OK. Jeśli masz Outlooka to może Ci będę mogła pomóc. Kasia.
    • Gość edziecko: madzia22 Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 07.02.02, 16:12
      Absolutnie nie boję się identyfikacji. Zwykłam mówić to co myślę i publicznie się do tego przyznawać. Podałam nawet swoje pełne nazwisko.Madzia
      • Gość edziecko: wiesia Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 08.02.02, 09:03
        >Magdalena Malinowska-Orfinger napisała/ł:> Zwykłam mówić to co myślę i publicznie się do tego przyznawać. Madziu tak się składa , że ja też mam zwyczaj mówić otwarcie to o czym myślę i się publicznie do tego przyznawać. Ale zdarzają się sytuacje (może Tobie nie i oby tak dalej) bardzo przykre i bolesne i ktoś może nie chcieć ,aby następnego dnia ćwierkały o tym wróble na dachu w całej okolicy. Sytuacje, kłopoty i dramaty, a nie czyjeś poglądy. Przecież nie o poglądach, ale właśnie o takiej sytuacji pisała Ida w poście wiodącym - skąd więc pomysł , że idzie o prezentowanie poglądów? Moim zdaniem, którego nie ukrywam, sugerowanie, że ktoś chce anonimowości z powodu zakłamania jest w tym kontekście cokolwiek nie fair...
        • Gość edziecko: madzia22 Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 08.02.02, 09:47
          Rany, Wiesia.Nigdy nie sugerowałam, ze Ida jest zakłamana. Zapytała się, co sądzimy o takim publicznym opisywaniu swoich problemów i że to później może żyć własnym życiem, októrym my kiedyś, kiedyś przypdakiem się dowiemy z dziesiątej ręki.Tak zrozumiałam jej post i odpowiedziałam, że jestem na to przygotowana i się tym niekrępuję.Ot co.MAdzia
          • Gość edziecko: wiesia Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 08.02.02, 11:28
            Dzięki za wyjaśnienie, bo tak mi to zabrzmiało , że ktoś boi wygłaszać poglądy z otwartą przyłbicą. Widać się myliłam :-)
    • Gość edziecko: YennaM Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 07.02.02, 16:25
      ja tez nie mam nic przeciwko identyfikacji.Podalam swojego sluzbowego maila.Opublikowalam swoje zdjecie.Coz, bylabym dziwna liczac na to, ze mimo tego ciagle bede bytem wirtualnym.No a poza tym, czy nie tracimy tej naszej netowej nierozpoznawalnosci w momencie, gdy w realu spotykamy sie z innymi emamowymi "nickami" ;) ?Poddaje to pod zastanowienie ;)YennaM
      • Gość edziecko: Hipcio Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 07.02.02, 21:12
        Ja również nie wstydzę się własnych poglądów - mogę je podpisać nie tylko imieniem i nazwiskiem, ale nawet numerem pesel, tylko tu nie o to chodzi. Czym onnym są poglądy, a czym innym wyznania, w stylu: mam romans z żonatym mężczyzną. Takie sprawy powierza się najbliższym przyjaciołom, a nie całemu światu i o takie sprawy mi chodziło. Wydaje mi się, (to do KvM) że każdy ma swoją indywidualną przestrzeń prywatności, do której wstęp mają tylko nieliczni, wybrani. A tu nie wiadomo tak naprawdę, komu powierza się te swoje intymne sprawy, choć wydaje się (przynajmniej ja na początku miałam takie wrażenie), że po dwumiesięcznym czytaniu wiem, do kogo piszę. Jeśli chodzi o spotkania, to nie do końca mnie to przekonuje, ponieważ wydaje mi się, że te osoby, które nie chcą, mogą na nie nie przyjść (ja sama chętnie), a poza tym raczej będą tam właśnie ci, których znamy z forum, a nie ci, którzy tu nie piszą (ale oczywiście nie ma takiej gwarancji).Gwoli wyjaśnienia: nie chcę urazić nikogo z czytających, którzy nie chcą czy nie mają odwagi pisać. Pisałam o czysto hipotetycznej sytuacji. Poza tym sama nie zamierzam udawać kogoś innego niż jestem, co może mylnie sugerować mój post, więc proszę, byście nie czytali mnie odtąd z dystansem należnym komuś, kto chce być jedynie wykreowaną osobowością wirtualną...Pozdrawiam, Ida.
        • Gość edziecko: YennaM Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 07.02.02, 21:25
          Widzisz, jak mawia moj maz - albo rybki, albo akwarium.Albo sie pokazujesz, publikujesz zdjecie i swoje dane, ze wszystkimi tego konsekwencjami (rowniez i z koniecznoscia powstrzymania sie od zbyt osobistych wyznan), albo tego nie robisz - i wtedy rzeczywiscie mala szansa na identyfikacje.Nie wiem, co lepsze.Ja sama nie tyle "wybralam" to pierwsze rozwiazanie - wlasciwie los tak zdecydowal. Przywiazalam sie w ciagu tych kilku lat do mojego nicka, zdazylam poznac realnie wielu ludzi w necie (i na tym forum spotykam kilka osob, ktore kiedys osobiscie poznalam przy okazji bywania na innych czatach) i sila rzeczy przestalam byc anonimowa. Jesli spotykasz gdzies w necie YenneM - to na 99% bede ja. I, prawde mowiac, przyzwyczailam sie do tego.Zas co do bycia wykreowana osobowoscia wirtualna - nie chodzilo mi o sztuczne tworzenie jakiejs postaci, to sie w necie (tak wynika z mojego doswiadczenia) zdarza niezwykle rzadko, jesli juz to raczej nie wsrod stalych uzytkownikow, ale okazjonalnych userow. Raczej myslalam to byciu wirtualna w tym znaczeniu, ze nic konkretnego (mysle o "realnych" szczegolach) o sobie nie mowie, jestem po prostu anonimem ukrytym pod maska nicku. Ale takie zachowanie to moim zdaniem nic zlego.
          • Gość edziecko: Hipcio Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 08.02.02, 10:50
            Dzięki Yenna. Ja decyzję już podjęłam - wsiąkłam w forum, atmosfera tu taka, że nie umiem się ukrywać, więc chętnie do Was dołączam. Nie zrobiłam tego tak elegancko, jak Kasia, ale chociaż teraz mogę Wam powiedzieć: fajnie, że jesteście, tacy, jacy jeteście.Pozdrawiam i dziękuję za Wasze odpowiedzi.Ida
    • Gość edziecko: Aluc Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 08.02.02, 09:44
      A ja myślę, że każdy dla własnego zdrowia psychicznego powinien mieć tę sferę intymności, o której pisała jedna z Was - także tę, którą nie dzieli się z nikim, nawet z najbliższymi. I w każdych okolicznościach powinien decydować, kogo i w jakim stopniu może bez szkody dla siebie wpuścić do środka. Nazywajcie to jakkolwiek - autocenzurą, samokontrolą - ale skoro nawet internet nie jest tak anonimowym medium, jak można byłoby się spodziewać - to potem można mieć pretensje tylko do siebie, że się o swoją anonimowość nie zadbało. To nie ma nic wspólnego z zakłamaniem ani fałszem - przecież niemówienie całej prawidy jest chyba czym innym niż łgarstwo :D
      • Gość edziecko: horac Re: Al! Hello, Hello, Hello, Hello, Hello! IP: *.* 08.02.02, 10:32
        Al,Ja pod Twoim postem, jak również Wiesi, jak zwykle,podpisuję się rękami i nogami.MatyldaP.S.Jest jakaś taka prawidłowość, że co by za temat tutaj nie padł, to niemal każda wypowiedź Twoja, Adzi, Gosi1, Wiesi czy mojej pięknej Asieniek jest w zgodzie z tym co sama myślę (oczywiście z koniecznymi wyjątkami). Lubię Twoją dowcipną uszczypliwość, a także cięty język Asieniek (jak również jej piękne dłuuuugie nogi), Adzię i Gosię1 cenię za poczucie humoru, cierpliwość, spokój i tolerancję, jaką tu prezentują.Jest też inna prawidłowość, którą zauważam po 2 miesiącach mojej obecności na edziecku, mianowicie - choćbym bardzo się starała, ciężko mi utożsamić z postawami pewnych, ciągle tych samych osób. Ale może trochę za bardzo generalizuję...Na tym kończę moje podsumowujące 2 miesiące edzieckowania, wywnętrznienia. Pozdrawiam wszystkich. Matylda.
        • Gość edziecko: Asieniek Re: Al! Hello, Hello, Hello, Hello, Hello! IP: *.* 08.02.02, 10:42
          No, nie mogę sobie odmówić, Matyldziu!Dzięki za komplement pod adresem moich nóg (jak to dobrze, że przyćmiliśmy przedwczoraj światło i nie zauważyłaś tych rozstępów, cellulitisu i żylaków). W związku z tym powtórka, oczywiście, też w półmroku.PS. Zamierzam niedługo zamieścić ślubne zdjęcie na "Zobaczcie" - nóg co prawda nie widać, ale reszta piękna i młoda ;)
          • Gość edziecko: Gosia1 Re: Asienieczku, nogi tyż........nooo? IP: *.* 08.02.02, 15:08
            Ja już pokazałam - własnie na zobaczcie.... Ty też pokaż, no proooosimy!!!!! :-)Gosia
        • Gość edziecko: Aluc Re: Al! Hello, Hello, Hello, Hello, Hello! IP: *.* 08.02.02, 13:18
          Matytlda - pamiętaj - niezgadzanie się jest motorem postępu myślowego :lol: Ja tam się czasem lubię nie zgodzić dla samej przyjemności niezgadzania.:love: :love:
          • Gość edziecko: Gosia1 Re: No to ja się nie zgadzam..... IP: *.* 08.02.02, 15:11
            A co? Niech wszyscy wiedzą, że ja też umiem myśleć..... :-)Chyba (?) myśląca Gosia
            • Gość edziecko: Adzia Re: No to ja się nie zgadzam..... IP: *.* 08.02.02, 15:16
              A ja, żeby się wyróżnić z tłumu, nie zgadzam się z Gosią, że się nie zgadza. Tylko że wtedy chyba się zgadzam z kim innym, co nie? ;-) Ale co tam, skoro niezgoda motorem postępu, to ruszajmy z posad bryłę świata. Zgodnie pracujmy nad naszą niezgodą dla powszechnej szczęśliwości.O rany, jak widać weekendowa głupawka czyha za rogiem...
          • Gość edziecko: madzia22 Re: Al! Hello, Hello, Hello, Hello, Hello! IP: *.* 08.02.02, 16:06
            Aluc, dobrze to napisałaś ;-)Ja też jestem przekorna z natury.MAdzia
    • Gość edziecko: yda Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymności na forach IP: *.* 08.02.02, 13:53
      Jeśli coś tu piszę to wiem, że niewiadomo kto będzie to czytał, tak więc nie mam problemu z tym, że coś powiem i zostanę zidentyfikowana.Ps. Do Wiesi- wiem, że często opatrznie odczytujesz myśli różnych osób więc Ci wyjaśnię, że odpowiedziałam na pytanie Idy.
    • Gość edziecko: jojo Re: Historia pewnego telefonu, czyli o intymnos´ci na forach IP: *.* 09.02.02, 22:57
      sa rzeczy, o ktorych i tak sie na forum nie napisze... tak przynajmniej jest ze mna... i nie pisze niczego, czego moglabym sie wstydzic... chociaz wiele osob pewnie by sie tak czulo... wszystko zalezy od czlowieka, jego otwartosci, dla kogos relacjowanie rozpadu malzenstwa na forum byloby nie do pomyslenia, dla kogos innego nie ma zadnego problemu... wiec chyba nie trzeba przesadzac z autocenzura, bo zaczniemy zahaczac o dulszczyzne... a to byloby kiepsko. pozdro.j.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja