Gość edziecko: nastka2001
IP: *.*
18.02.02, 16:03
Miałam napisać już dawno ale się wstydziłam, ale jak to powiedziała kiedyś jedna góralka "wstyd to jest pod spódnicą" - więc piszę. Z kilku moich koleżanek moja córeczka urodziła się najwcześniej. Wiadomo, że pierwsze zakupy to spory wydatek (nosidełko, leżaczek, fotelik samochodowy i wiele innych). Teraz kiedy córka wyrosła z niektórych rzeczy moje koleżanki proszą mnie, proponują mi, żebym im te rzeczy pożyczyła. W sumie one się nie niszczą, nie chcę nic sprzedawać, bo chciałabym je zostawić dla kolejnego dziecka. Ale ja płaciłam za te rzeczy odkupując je od innych osób i trochę się źle czuję jak mam je odstępować za darmo. Z drugiej strony nie chcę być skończoną sknerą i egoistką. Z innej strony te koleżanki nie należą do najbiedniejszych (kupują dla dziecka pampersy - ja zadowalam się tańszymi pieluszkami). Nie potrafię i nie chcę też kłamać, że już komuś coś obiecałam itd.Np. wczoraj przyszła koleżanka i powiedziała, że jej synek wyrósł z kombinezonu. Ponieważ już wcześniej mówiłam, że mam dwa a jednego moja córka nie używa to jej pożyczyłam (ale moja córeczka nie ubrała go ani razu, a ja go trzy miesiące temu odkupiłam od kogoś za 30 zł). Nie wiem może Wy mi poradzicie co robić w takiej sytuacji, żeby nikogo nie urazić, a jednocześnie, żeby samemu nie mieć poczucia, że się jest wykorzystywanym. Ja sama pożyczając wysokie krzesełko zaproponowałam właścicielce 1/3 ceny. Nie chcę też być psem ogrodnika, który sam nie używa a nie pożyczy.Nastka2001