pragnienie macierzynstwa

IP: *.* 14.03.02, 13:53
Witajcie,Ogladam fora edziecko.pl wlasciwie od poczatku ich istnienia i bardzo je lubie, przede wszystkim za to, ze spotykaja sie tutaj bardzo fajne osoby, ktore naprawde maja wiele ciekawego do powiedzenia. Tak naprawde to już od dluzszego czasu zbieram sie do napisania czegos od siebie (uwazam, to nie do konca ladnie podgladac kogos, poznawac czyjes poglady, zainteresowania, pasje, a samemu sie nie ujawniac – aczkolwiek Internet daje takie mozliwosci ).Przechodze zatem do sedna sprawy. Chociaz nie mam dzieci, pisze do watku „emama”, bo mój problem wlasnie macierzynstwa dotyczy. Od kilku lat jestem mezatka, razem z mezem tworzymy bardzo zgodny zwiazek ludzi, ktorzy dobrali sie po przejsciach i chcieli miec obok siebie druga bliska osobe. Jest nam ze soba bardzo dobrze – tak mi sie wydaje z mojej strony, a maz mnie o tym zapewnia. Nasza sytuacja finansowa jest dosc dobra, nie mamy wprawdzie wlasnego mieszkania, ale juz niedlugo (mam nadzieje) je kupimy. Tu pewnie wiele dziewczyn westchnie i powie, ze do szczescia brak nam tylko dziecka. No wlasnie.... Nie ma we mnie na to wiele checi. W mojej rodzinie prawie nie bylo dzieci i praktycznie nie mialam codziennych bliskich kontaktow z bardzo malymi dziecmi. Pierwsze 10 lat zycia mojej mlodszej siostry wspominam nieciekawie („ustap, bo mlodsza”, „zabierz siostre ze soba” itp.), ale teraz nasze kontakty sa naprawde bardzo dobre. Przyznam szczerze, ze urodzenie i wychowanie dziecka kojarzy mi sie przede wszystkim z ograniczeniem wolnosci osobistej, abstrahujac juz od fizjologicznego aspektu calej sprawy. I tu caly pies pogrzebany. Z roznych wzgledow wycofalam sie już z mysli o zrobieniu kariery zawodowej, ale moja praca wiaze sie z pewnym stalym poziomem gotowosci i dyspozycyjnosci, a co za tym idzie, stresu. Tak szczerze, to czasami tak sobie dumam, ze gdybym byla w ciazy, moglabym isc na zwolnienie i zrobic wreszcie te wszystkie rzeczy, na które pracujac nie mam ciagle czasu. Poza tym oprocz pracy zajmuje sie tez dzialalnoscia zupelnie innego rodzaju, ktorej niestety nie da sie pogodzic z niemowleciem, a z malym dzieckiem jedynie pod warunkiem, ze ktos sie nim bedzie w tym czasie zajmowac (a obie mamy sa w innych miastach, pozostaje zatem opiekunka) oraz ze ja podejme prace mniej angazujaca czasowo (zeby dziecko znalo mame osobiscie, a nie z opowiadan). Ta moja pozazawodowa dzialanosc jest dla mnie bardzo wazna, pozwala mi sie rozwijac – poza tym bardzo to lubie i naprawde jeszcze nie czuje sie na silach, żeby z niej zrezygnowac. Myslalam, ze chec urodzenia dziecka przychodzi wraz z wiekiem, tyle tu czytam wypowiedzi dziewczyn, ktore juz tyle w zyciu zaznaly emocjonalnie i zawodowo, a teraz tak bardzo chca zostac mamami, a u mnie nic. Trzydziestka mija, a we mnie naprawde wiecej poczucia obowiazku, ze trzeba miec dziecko, niż rzeczywistej ochoty i przekonania do tego. Dodam, ze mój Malzonek jest z tych nieuleczalnych optymistow, którzy zawsze widza same dobre strony roznych sytuacji zyciowych, podczas gdy ja raczej koncentruje sie na minusach. Dla niego dziecko to nie jest jakis monstrualny problem: bedzie stac nas na rozne udogodnienia. Tak naprawde kiedys mi sie przyznal, ze dopiero po dluzszym okresie mojej argumentacji przekonal sie, ze dla mnie dziecko to naprawde powazna zmiana w zyciu. Obawiam sie, ze przez ten swoj optymizm on tak do konca po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy, co to bedzie i jak bardzo nasze zycie sie zmieni. Dla niego to bedzie kolejne wyzwanie – teraz jest mezem, sprawdza sie tez zawodowo (ze swietnym skutkiem zreszta), a potem bedzie ojcem – i po prostu bedzie pracowal, żeby nas utrzymac, bo taka jest kolej rzeczy, roznica naszych dochodow jest zbyt duza, żeby bylo odwrotnie. A ja zostane w domu – nie bede chodzic do pracy i bede zajmowac sie dzieckiem, a przyznam, ze wlasnie jak tu czytam o roznych takich atrakcjach typu ciagly placz, alergie i klopoty zdrowotne, to bynajmniej mnie nie przekonuja stwierdzenia, ze samo dziecko wszystko wynagradza. Może tez i dlatego nie przekonuja, ze do tego zupelnie jeszcze nie dojrzalam, nie doroslam, jakkolwiek by to nazywac.Reasumujac: co zrobic, żeby ta gotowosc do macierzynstwa wynikala z wewnetrznego przekonania, ktore nie bedzie podyktowane poczuciem obowiazku, a czyms innym, uczuciem, checia, pragnieniem, po prostu przeswiadczeniem, ze naprawde sie tego chce? Czy przychodzi to moze podczas ciazy? Czy może ktoras z Was dreczyly tez tego typu pytania?Pozdrawiam Was wszystkie.sroka
    • Gość edziecko: efkk Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 14.03.02, 14:45
      Witaj!Myślę że najlepiej jakoś zająć się (?psychoterapia?) swoimi obawami i niechęcią (czyli "przejściami" i doświadczeniami z dzieciństwa). To, że śledzisz forum i czytasz listy emam jest chyba sygnałem, że pragnienie macierzyństwa (tak nazwałaś swój post) gdzieś głęboko w Tobie jest - tyle że na razie lęku jest więcej.Pragnienia nie mogą być może przebić lęków i obaw. Piszę tak dlatego, że nie jest mi obcy taki lęk, przerażenie że moje życie się skończy wraz z ciążą, będę zamknięta w domu itp. Mam koleżankę, która kiedyś napisała, że jak wpadła, a było to na 2 roku studiów, to obawiała się że dziecko to koniec jej życia - koniec kariery itp, a było wręcz przeciwnie. Myślę, że niektóre kobiety "wpadają" i doznają tego cudu jakby przypadkiem. Inne muszą bardziej świadomie. Ja jestem w tej drugiej grupie. Niedługo mam rodzić i nie przestałam się bać, a może dopiero zaczynam się bać naprawdę. Ale potrafię już też wyobrazić sobie, że przytulam moje dziecko a ono się uśmiecha (dzieci nie tylko płaczą) i to ma zupełnie inny wymiar. Pozdrawiam i życzę powodzenia. ewa
      • Gość edziecko: EwG Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 14.03.02, 15:03
        Trochę w tym wszystkim co piszesz jest filozofii, a zarazem wyrachowania. Wiem, że jest coraz więcej kobiet (małżeństw) które nie decydują się na dzieci, bo to kariera, a to wygoda, swoboda itd. Mam w swoim otoczeniu kilka takich osób. Wydaje mi się, że nieposiadanie dzieci z wyboru powoduje utatę czegoś. Może to jest ulotne i dla wielu nic może nie znaczyć, ale jednak w posiadaniu jest coś takiego, że tak sie wyrażę magicznego.To radość bycia potrzebnym komuś innemu, to radość z patrzenia na codzienny rozwój dziecka, każdy kroczek i nowe umiejętności. To jest wspaniałe przeżywać z dzieckiem początke jego własnego życia. Odczuwa się to już od początku, jeszcze w ciąży. To jest coś naprawdę twojego z Twojej krwi i kości. TAKIM MAŁY TWÓJ CZŁOWIECZEK. Można się na prawdę w tym spełnić. Nie ważna jest praca, inni. Pędzisz do domu, żeby od drzi usłyszeć radosne MAMA.Czy to nie cudowne? Po prostu chce się żyć.Ewa mama MichałaPS. A może trzeba to wziąć na żywioł? Ja na przekór wszystkiemu chcę mieć jeszcze jedno dziecko, żeby to wszystko przeżyć jeszcze raz. Chcę robić jednocześnie karierę i byś spełniona jako matka. Mam nadzięję, że to sia da pogodzić.Powodzenia
        • Gość edziecko: Agna Re: pragnienie macierzynstwa - do EwG IP: *.* 14.03.02, 15:20
          Ewo, chcialabym dodac jedynie, co wiem z doświadczeń wielu koleżanek w mojej sytuacji (nie możemy miec więcej dzieci z moim mężem a rozpaczliwie byśmy chcieli), że może być tak, że małżeństwa, o ktorych piszesz mówiące o swojej niechęci do bycia rodzicami i dążeniu do kariery NIE MOGĄ MIEC DZIECI.Znam wiele, wiele par, ktore w ten sposób radzą sobie z pytaniami rodziny i znajomych - no to kiedy wreszcie będziecie mieli dziecko. Nie chcą słyszeć tego dla nich bolesnego pytania, nie chcą też litości i "dobrych rad" gdyby zdecydowali się powiedziec prawdę...Co do pytania o pragnienie macierzyństwa, to nie znam na nie odpowiedzi, ale sądzę, że wiele wynika z doświadczeń dzieciństwa - albo się je powiela, albo żyje wręcz odwrotnie (jak ja).Ja byłam jedynaczką wychowywaną jedynie przez mamę, która wpajała mi wyższość kariery zawodowej i "korzystania z życia" nad "babranie się w pieluchach". Zatem ja od zawsze marzyłam o dużej rodzinie i łączeniu pracy zawodowej, rozwoju kulturalnego i udanego małżeństwa z posiadaniem wielu dzieci ;). Niestety okazało się, że wszystko mi wyszlo - kariera, praca, udane małżeństwo i dzieci - oprócz tych "wielu", bowiem po badaniach okazalo się, że drogą do "wielu" może być dla nas jedynie adopcja kolejnych dzieci.Czasem miłość do dziecka przychodzi w czasie ciąży, czasem już przedtem, czasem podczas porodu, ale czasem długo, długo potem. To prawda, że rozczulanie się podczas reklam pampersów nie wystarczy, wręcz nie o to chodzi, żeby rozczulały Cię niemowlęta i gołe pupcie... Chodzi (chyba?)o marzenie i tęsknotę za nowym człowiekiem, nową, inną miłością, która tworzy się z miłości małżeńskiej i ją jakby wypełnia, realizuje niejako, tworzy zupełnie inną rzeczywistość.Jak to już ktoś napisał, podpisuje się pod tym własnym doświadczeniem - dziecko nie zamyka świata - ono otwiera całkiem nowe, nieodkryte światy. Takie, o których nam się nie snilo... odkąd byliśmy dziećmi :)pozdrawiam serdecznie i życzę mądrych wyborów i decyzji!
    • Gość edziecko: Beata32 Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 14.03.02, 19:50
      Hej,Jak tak czytam Twojego posta, to widzę wiele wspólnego z moją osobą. Nie mogłam długo się zdecydować na dziecko - właściwie nigdy nie czułam takiej ogromnej potrzeby posiadania dziecka. Raczej decyzję podjęłam raz pod wpływem męża a dwa, ponieważ uznałam, że jeśli wogóle planuję - to już by wypadało się zdecydować (w tym roku kończę 30, a synek ma rok). Co do dzieci - oprócz swojego nawet nie trzymałam tak naprawdę innego, nigdy nie zdecydowałabym się na pracę jako opiekunka w czasie studiów. Siostra - też młodsza - też bardzo dobrze pamiętam - "ustąp, przecież ona jest młodsza", "opiekuj się nią" - kiedy ja chciałam się bawić z koleżankami. Nie lubiłam się bazwić w dom. I teraz mam wrażenie, że tzw. instynkt macierzeński jeśli istnieje to u mnie w jakimś okrojonym stopniu - musiałam dużo czytać żeby nauczyć się opiekować moim dzieckiem.Z paru rzeczy musiałam zrezygnować - szkoda mi czasu poza pracą - bo i tak mało spędzam czasu z synkiem ...... ale uważam, że nie ma w życiu nic ważniejszego niż on. Nie mam żadnych wyjątkowych talentów i moim najwększym pragnieniem jest to aby wychwoać go na "dobrego człowieka".PozdrawiamBeata
      • Gość edziecko: goga Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 15.03.02, 13:58
        Beata - masz instynkt macierznski nie okrojony ale 100%.To , ze musialas czytac - to tylko o tym wlasnie swiadzczy!Instynk macierzynski - nie spowoduje , ze bedziemy wszystko wiedziec , ale, ze bedziemy starac sie wszystkiego dowiedziec , o naszych dzieciach, o sposobie zajmowania sie Nimi itd..A Ty wlasnie to robisz!!!Na pewno kazda z nas ma chwile slabosci , zmeczenia, keidy wydaje nam sie , ze jeden dzien spedzoony , innaczej , bez dziecka, bez obowiazkow bylby cudowny , ale ...No wlasnie, ale ..Jak juz uda nma sie i ktos ten dzzien nam da ( np. Babcia piostanowi zajac sie dzieckiem, tak ze my mamy caly dzien dla siebie !!! I co sie okazuje, ze pierwsze piec minut szukamy zajecia, gdy je juz sobie znajdziemy to i tak to nie to , bo ... nowwlasnie TESKNIMY!!! Najpiekniejsze chwile spedzamy z dziecmi!!!
    • Gość edziecko: nastka2001 Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 15.03.02, 01:04
      Całkiem niedawno rozmawiałam z koleżanką na ten temat. Koleżanka bardzo martwiła się brakiem uczuć macierzyńskich, tego, że się nie rzuca na inne małe dzieci, ze się nie oglada za wózkami i takie tam. Ja jeszcze przed zajściem w ciążę miałam podobnie delkatnie mówiąc drażniły mnie kobiety w ciąży, czyjeś wymiotjące niemowlę przyprawiało mnie również o mdłości, a tematy związane z dziećmi nudziły mnie strasznie. A dziś majac własne 10 miesięczne szczęście, mogę powiedzieć, że dziecko wprowadza pewne ograniczenia, ale właśnie mając je można w końcu robić rzeczy na jakie nigdy nie było czasu. Np udało mi się wyrwać z pracy (bo dziecko chore i chciałam spędzić dwa dni w domku)i przy raczkującym i wchodzacym wszędzie dziecku udało mi się poczytać gazetę, spokojnie ugotować obiad, posprzątać w domku, wyjść na spacer(nie wyszłam bo chora ale spokojnie miałabym na to czas) i wykonać dużo innych czynności (pomijam zabawę z dzieckiem która zawsze trwa długo), przespać się godzinkę. Poza tym córeczka chodzi o 20 spać, więc do 12 w nocy jest mnóstwo czasu na realizację własnych zainteresowań. Dziecko zmienia bardzo dużo, np nie można łazic po knajpach i zalewać się w trupa (ale jak ostatnio wyszłam do pubu i zobaczyłam paru znajomych to szybko wróciłam do domku tak tam było nudno), ale daje takie przeżycia, jest fascynujące, ciągle coś się zmienia.Ale nie dowiesz się tego dopóki sama nie spróbujesz.Pozdrawiam NNastka2001
    • Gość edziecko: Berenika Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 15.03.02, 12:15
      Hej, ja mysle, ze to pragnienie przychodzi albo nie. I kazdy ma troche inna motywacje. Ja mam poczucie, ze jesli bywa mi zle na swiecie, bo ludzie sa niedobrzy (a sa czesto :( ), to polegac moge jedynie na sobie - urodzic i wychowac przyzwoitego czlowieka. I jeszcze zeby byl szczesliwy tak jak ja - wtedy na swiecie bedzie przynajmniej o jednego "pozytywa" wiecej. Jak juz w ktoryms poscie wczesniej napisala jedna z e-mam, u Ciebie to chyba glownie strach przed tym, ze sie cos zmieni, ze utracisz wolnosc decydowania o sobie. Ale przypomnij sobie Malego Ksiecia - stajesz sie odpowiedzialny za to, co oswoiles. Za WSZYSTKO - co oswoiles. Wszystko jedno, czy to kot, dziecko czy maz ;). Jezeli z kims lub czyms sie wiazesz, zawsze Cie to w jakis sposob ogranicza. Wiec kwestia tylko w tym, czy tego chcesz. A nie w tym, czy sie boisz. A co do rezygnacji z pracy - kobieto! Moi rodzice z pensji naukowych wychowali dwojke dzieci, w miedzy czasie kazde z nich zrobilo naprawde potezna kariere (zawodowa, o pieniadzach zapomnij) i do dzisiaj cieszymy sie sobo. A ja w dodatku mam poczucie, ze to rodzice nauczyli mnie, ze mimo faktu, ze dzieci byly dla nich wazne, to nie zrezygnowali z wlasnych pasji i zainteresowan - i to ja jestem przez to bogatsza. Wiec moze i Ty zapewnisz taka wspaniala mame swoim dzieciom?Zycze Ci dobrej decyzji - przede wszystkim TwojejBerek
    • Gość edziecko: bridgett Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 15.03.02, 12:16
      Cześć Sikorko,mam wrażenie, że w naszym społeczeństwie istnieje presja na posiadanie dzieci i jeśli ktoś ich nie ma, to społeczeństwo ma z tym problem. Bo jak tu być kobietą a nie być matką? Co do dzieci - stanowią dla nas na pewno spore ograniczenie, wywracają często życie do góry nogami i nic nie jest już takie jak przedtem. Dają za to mnóstwo w zamian. Dopóki nie miałam dziecka, nie zdawałam sobie z tego sprawy. I to, co denerwowało mnie w dzieciach wcześniej, teraz w ogóle mi nie przeszkadza. No ale ja wiedziałam od zawsze, że chcę mieć dzieci. Jak będzie z Tobą - trudno powiedzieć. Może się odnajdziesz jako mama dzieciom, może nie. Myślę, że to też niekoniecznie musi być spuścizna jakiegoś tam dzieciństwa - być może jakaś część nas kobiet nie ma potrzeby posiadana dzieci i już. I nie ma co ich rodzić dla społeczeństwa - w końcu to Ty będziesz w ciąży, potem Ty będziesz rodzić a potem wychowywać, anie spoeczeństwo, które jedynie może będzi Cię potem wytykać palcami, że jak to nie jesteś szczęśliwa przewijając zasikane pieluchy? Dlatego na ogół nie ma się co oglądać. Tylko że Twój mąż zdaje się bardzo dziecka chce i tu jest chyba największy problem... Wiesz, któraś z dziewcząt napisała, że może jakaś psychoterapia, żeby się przekonać, ZE to tylko obawy i lęki i ZE tego dziecka chcesz. Ja myślę, że faktycznie może jakiś dobry psycholog, żeby się przekonać, CZY tego dziecka chcesz mimo obaw, CZY też naprawdę nie chcesz. Pozdrawiam i życzę jak najmiej rozterek i podjęcia słusznej decyzjiMonikaS
    • Gość edziecko: wiesia Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 15.03.02, 13:09
      Postanowiłam i ja swoje trzy grosze dodać, a to głównie dla tego , że spore partie tego listu mogłam sama napisać kilka lat temu. Ale może po kolei. >. No właśnie.... Nie ma we mnie na to wiele chęci. ...Pierwsze 10 lat życia mojej młodszej siostry wspominam nieciekawie ("ustąp, bo młodsza", "zabierz siostrę ze sobą" itp.), ale teraz nasze kontakty SA naprawdę bardzo dobre. Przyznam szczerze, ze urodzenie i wychowanie dziecka kojarzy mi się przede wszystkim z ograniczeniem wolności osobistej, abstrahując już od fizjologicznego aspektu całej sprawy. (...) Z rożnych względów wycofałam się już z myśli o zrobieniu kariery zawodowej, ale moja praca wiąże się z pewnym stałym poziomem gotowości i dyspozycyjności, a co za tym idzie, stresu.Dokładnie tak samo wyglądały moje układy z młodszą siostrą- ciekawe czy to ma jakiś związek z obawami przed macierzyństwem? Dość późno ( bo po trzydziestce) wyszłam za mąż, a wcześniej dość absorbująca praca ( częste wyjazdy w delegacje) i liczne kontakty towarzyskie całkowicie zaspakajały moje potrzeby emocjonalne. Opowieści koleżanek o ich ograniczeniach i trudach tytułu macierzyństwa nie zachęcały do naśladownictwa. Teraz uważam, że te właśnie opowieści koleżanek, to robienie z siebie matek- bohaterek, to podkreślanie jakiejś "wyższości moralnej" macierzyństwa nad karierą i życiem w panieństwie były główną przyczyną mojej niechęci do małżeństwa i macierzyństwa z jednej strony i jednoczesnego poczucia , że "ja się do tego nie nadaję." Nawet w tej chwili przysłowiowy "gul mi skacze" gdy sobie przypomnę te idiotyczne komentarze w stylu " e, ty się na matkę nie nadajesz...za mało cierpliwa jesteś..., za bardzo pochłania Cię praca itp. Wszystko można człowiekowi wmówić.>Myślałam, ze chęć urodzenia dziecka przychodzi wraz z wiekiem, tyle tu czytam wypowiedzi dziewczyn, które już tyle w życiu zaznały emocjonalnie i zawodowo, a teraz tak bardzo chcą zostać mamami, a u mnie nic. Trzydziestka mija, a we mnie naprawdę więcej poczucia obowiązku, ze trzeba mięć dziecko, niż rzeczywistej ochoty i przekonania do tego. (,,,) Tak naprawdę kiedyś mi się przyznał, ze dopiero po dłuższym okresie mojej argumentacji przekonał się, ze dla mnie dziecko to naprawdę poważna zmiana w życiu. Obawiam się, ze przez ten swój optymizm on tak do końca po prostu nie zdaje sobie z tego sprawy, co to będzie i jak bardzo nasze życie się zmieni.Ja też nie chciałam, z wiekiem wcale nie przyszło. I pewnie nie przyszło by samo nigdy gdyby nie po pierwsze optymizm mojego męża w tej spawie w połączeniu z brakiem nacisków z jego strony. Bo muszę przyznać, że nic nie działało na mnie bardziej zniechęcająco niż pytania " a Ty kiedyI tu musze napisać coś zupełnie innego niż można znaleźć w podręcznikach, czasopismach i większości wypowiedzi młodych mam. Otóż ja wcale nie odczułam zmiany w moim życiu w aspekcie jakiegokolwiek ograniczenia z powodu dziecka. Może Bóg wyjątkowo łagodnie mnie potraktował, ale moje dziecko nie miało żadnych kolek, alergii, nocnych płaczów, można było z nim robić zakupy, odwiedzać znajomych, zwiedzać Polskę już w kilka tygodni po opuszczeniu szpitala, pojechać z niemowlakiem na wczasy zagraniczne, prowadzić normalne życie towarzyskie, chodzić do restauracji z wózkiem itp. itd. Gdybym wcześniej co sobotę bywała w dyskotece, to być może zmiana stylu życia byłaby zauważalna, ale prawdopodobnie decyzja o późnym macierzyństwie spowodowała, to, że ta zmiana nie była u mnie ani diametralna ani bolesna , a właściwie ledwo zauważalna. >A ja zostanę w domu - nie będę chodzić do pracy i będę zajmować się dzieckiem, a przyznam, ze właśnie jak tu czytam o rożnych takich atrakcjach typu ciągły płacz, alergie i kłopoty zdrowotne (...)Jak napisałam powyżej wcale tak być nie musi, a ja okres urlopu macierzyńskiego wspominam jako bardzo przyjemny okres laby w moim życiu. >Reasumując: co zrobić, żeby ta gotowość do macierzyństwa wynikała z wewnętrznego przekonania, które nie będzie podyktowane poczuciem obowiązku, a czymś innym, uczuciem, chęcią, pragnieniem, po prostu przeświadczeniem, ze naprawdę się tego chce? Czy przychodzi to może podczas ciąży? Nic nie robić, dać sobie spokój, u mnie ciąża "stała się" , nie planowana ale jakby "psychicznie dopuszczona" ,czyli zaakceptowałam wewnętrznie taką możliwość, bez entuzjazmu bynajmniej, raczej jako "uprzejmość" wobec męża ;-), który bardzo chciał mieć dziecko. Dodam ,że w czasie ciąży nie czułam żadnego większego związku emocjonalnego z mającym się narodzić dzieckiem, ba, nawet po jego przyjściu na świat ocieplanie się naszych stosunków zajęło kilka tygodni. Był to powolny, ale zdecydowany proces. Teraz jestem ponownie w ciąży, i tym razem też nie widzę jeszcze w moim brzuchu małego człowieczka, ale przynajmniej nie mam z tego tytułu poczucia winy, bo wiem , że czas i hormony zrobią swoje, a wcale nie muszą tego robić w sposób taki jak u większości.I ogólnie uważam, że w tej dziedzinie jesteśmy jednak dziećmi natury, instynkt nami kieruje i sam przychodzi, u jednych wcześniej u innych później, Nie ma więc powodu by się do czegokolwiek zmuszać za cokolwiek obwiniać albo czymkolwiek chlubić. Macierzyństwo jest darem, nie czymś co można wyćwiczyć lub w sobie wzbudzić, a najgorsze co osoby postronne mogą w tej kwestii zrobić to mądrzyć się, pouczać czy wytaczać armaty argumentów.
    • Gość edziecko: goga Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 15.03.02, 13:50
      Pewnie nie powiem nic nowego, ale powiem Ci jak , to bylo z moim instynktem macierzynskim!Ja tez bylam bardzo aktywna zawodowo i balam sie , ze dziecko pozbawi mnie czesc mojego zycia!Przed porodem planowalam, ze zaraz po macierzynski wracam do pracy i zostawiam dziecko z opiekunka i pracuje jak dawniej 12 godzin na dobe , albo dluzej!Ale urodzenie Piotrusia wszystko zmienilo, nie dlatego , ze tak musialo byc, tylko dlatego , ze ja TAK CHCIALAM!Nie chcialm sie z Nim rostawac , wiec do pracy wrocilam dopiero po roku, Do kina, czy na wyjscia bez Niego, dlugo nie moglam sie zebrac ! , A teraz jak wychodze , to i tak tesknie !Z domu do pracy lece na skrzydlach i to nie dlatego, ze musze odebrac go od opiekunki, ale dlatego, ze TESKNIE za NIM i szkoda mi kazdej chwili bez Niego!!!!Widzisz instynkt macierzynski , czasem rozkwita dopiero po urodzeniu dzidziusia!!!Teraz wydaje mi sie , ze bez Niego bylo smutno i nieciekawie!!Ja czasem mnie budzi rano o 6 zusmieczemna twarzy, to nawet sennosc i zlosc przechodzi !!Dzieki niemu , kazdy dzien witam z usmiechcem.odkad On jest , nigdy nie ma smutnch dni!! Bo nawet , gdy cos jest nie tak, to Piotrus ze swoim usmiechem ... przychyla mi Nieba!!!I wiesz, daweniej myslama , ze przy dziecku bede tesknila za praca, a stalo sie tak, ze w pracy TESKNIE ZA DZIECKIEM!!!Mag
    • Gość edziecko: MariaMamaOli Re: pragnienie macierzynstwa IP: *.* 15.03.02, 13:54
      Sikorko, sroczko czy inny ptaszku,wiele z tego co piszesz dotyczy niejednej z nas, nie piszesz ile dokładnie masz lat ... piszesz co robić? napisałabym ci poczekać aż samo przyjdzie, albo nie przyjdzie ... nie każdy musi mieć dzieci, niektóre kobiety ich nie mają bo naprawde nie chcą, nie czują się powołane, jest ich mało, to fakt, ale trochę jest, poza tym życie we dwoje, zwłaszca gdy się nie ma 20 lat i "ułańskiej" fantazji wczesnej młodości jest bardzo wygodne; to po pierwsze. po drugie np. u mnie pragnienie macierzyństwa samo przyszło, bardzo późno, ale zato jak przyszło to była to przysłowiowa idea fixe! nic się nie liczyło- klapki na oczach (tylko wtedy się okazało, że są problemy, no... w końcu się udało. ja też studiowałam, jeździłam po świecie, usiłowałam robić karierę, zamążpójście niewiele zmieniło, byliśmy niezależni, wolni, i tak dobrze nam było razem, dzieci mnie nie interesowały, nie zagladałam do wózków, unikałam gwaru pszedszkolnego placu... i nagle wszystko się zmieniło i doszłam do wniosku, że nie mam po co żyć, nie będę miała komu opowiadać o różnych rzeczach, komu przekazać tego co mamy: zarówno w sferze materialnej jak i emocjonalnej i zaczęło się..... moze i na ciebie przyjdzie kolej, poza tym nie zastanawiaj sie tyle nad tym, to jest uczucie, jak każde inne nieopisywalne, dlaczego kochasz Kowalskiego który jest twoim mężem, kochasz go i tyle, na tym polega miłość, nie wynika z poczucia obowiązku, jeśli tak, to bardzo źle.... tak samo jest z macierzyństwem - nie może wynikać z poczucia obowiązku, czy tego, ze tak należy, że inni mają dzieci to ja też muszę. jeśli nie chcesz, nie dojrzejesz, zrezygnuj, ale zastanów się nad tym, moźe za jakiś czas, odłóż problem i zostaw na kilka tygodni, miesięcy. dziecko wynagradza dużo trudów i poświęcenia, ale nie zawsze, jeśli będziesz je traktowac jak obowiązek i zło konieczne niczego nie wynagrodzi, muszisz je chcieć, u mnie to samo przyszło z wiekiem (urodziłam Olkę w 35 roku życia), nie wiem jak jest u innych kobiet, ale ja jak dojrzałam do dziecka to bardzo chciałam je mieć i iwle zniosłam jeszcze zanim się urodziło..... rozpisałam się niech mi to będzie wybaczone - Maria
Pełna wersja