Kiedy przychodzi na to pora?

IP: *.* 16.03.02, 10:57
Wczoraj widziałam się z koleżanką, heh taką zwykłą, żadnych nie wiadomo jakich koneksji. Powiedziałam jej, że zaręczyliśmy się z moim Kochaniem i że planujemy się pobrać w przyszłym roku. A ona podniosła wrzawę. „Co Ty Ama zwariowałaś, nie w tym wieku. Zgłupiałaś, po co pakujesz się od razu w ślub, w dzieci. Życie sobie zmarnujesz!” Hm.. Nie mogę teraz przestać o tym myśleć. Rozglądam się w około i co widzę - kobiety coraz później wychodzą za mąż. Najpierw studia, samodzielność, zabawa i kupę związków tzn. luźnych. A jeszcze później dzieci. Co ja mam teraz robić, może to rzeczywiście zbyt wcześnie na ślub? Może za młoda jestem? Przecież od mężatki się już inaczej wymaga i inaczej postrzega. A kiedy jest odpowiedni wiek, kiedy Wy kochane wyszłyście za mąż? Ja mieszkam z moim Kochaniem od kilku miesięcy i już obserwuje ogromne (niekorzystne) zmiany. Codzienność i brak romantyzmu, zamieniam się w młodą kurę domową, podczas gdy jego życie prawie wcale się nie zmieniło. Możecie mi coś doradzić? Podzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą.. Bardzo proszę. Pozdrawiam.. Ama :-)
    • Gość edziecko: PAULA Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 16.03.02, 11:11
      HejJa wyszłam za mąż po skończeniu liceum,kiedy oświadczyłam o tym rodzinie i znajomym wszyscy pukali się w czoło.większość próbwała mnie od tego odwieść reszta myślała że jestem w ciąży.Ato była wielka miłość(i jest).Nie powiem pierwsze m-ce były trudne przeprowadziłam się 300 km. od domu rodziny znajomych,tu miałam ograniczoną liczbę przyjaciół.No i jeszcze koszmarna teściowa z którą mieszkamy... Na szczęście wszystko powoli wracało do normy a ponieważ pobraliśmy się z autentycznej miłości nie nękały nas różne kłótnie i problemy.To jest fakt że po slubie zmienia się wiele(ale czy życie nie powinno się składać ze zmian?) mamy siebie na codzień gdzieś znika romantyzm nastaje dzień powszedni... ale małżeństwo niesie wiele innych wspaniałych chwil.To wszystko zależy od tego czy mocno się kochacie i dacie radę iść razem przez całe życie a na to pytanie możesz odpowiedzieć tylko sama sobie.pozdrawiam paula
    • Gość edziecko: Anias Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 16.03.02, 12:15
      Myślę, że wiek nie ma tu nic do rzeczy. No może tylko w takim sensie, że im człowiek starszy tym większy bagaż doświadczeń z których czerpiemy wiedzę na temat siebie i innych ludzi. Ale czasem ten bagaż przeszkadza, bo stajemy się zgorzkniali i trudno nam uwierzyć, że będzie dobrze do grobowej deski.Ja dość długo nie wyobrażałam sobie podjęcia takiej decyzji na całe życie. Do czasu, gdy spotkałam "tego właściwego". Decyzja o ślubie zapadła w ciągu dwóch miesięcy, z tym że miał się on odbyć za rok. Dodam, że nie byliśmy już "szczylami", mieliśmy 24 i 25 lat i uchodzimy raczej za dość rozsądne osoby. No ale cóż - tak nas poraziło, że nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że jesteśmy dla siebie stworzeni. W tym roku "stuknie" nam 9 lat małżeństwa i nie wyobrażamy sobie życia bez siebie (chyba mogę mówić też za męża). Fakt, że ten żar który był na początku troszkę się ostudził, ale chyba długo byśmy mnie pociągnęli z takim przyspieszonym biciem serca jak wtedy. Warto wychodzić za mąż jeżeli jest się absolutnie pewnym swojej decyzji. My też byliśmy atakowani, że za szybko, że na pewno się jeszcze rozmyślimy itp. Jak widać to my mieliśmy rację i żadne koleżanki ani nawet rodzina nie byłyby w stanie tej decyzji zmienić.Pozdrawiam i życzę takiej pewności jaką my mieliśmyAnia
    • Gość edziecko: bogna Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 16.03.02, 13:51
      Ja wyszłam za mąż w wieku 22 lat po III roku studiów (mój mąż jest moim rówieśnikiem). To dopiero wcześnie, prawda? Spotykaliśmy się od 5,5 roku (mieliśmy 17 lat jak się poznaliśmy). Uznaliśmy, że to już dość długo i czuliśmy się "przechodzeni". Ale my mieliśmy komfortową sytuację: obydwoje pracę , mieszkanie, które dostaliśmy od moich rodziców, uznaliśmy więc, że nie ma na co czekać. 2,5 roku po ślubie urodził nam się synek. A w tym roku minie 9 lat jak jesteśmy razem ( w tym cztery lata po ślubie). Naprawdę nie żałuję, jedyne problemy jakie się między nami pojawiają wynikają z braku pieniędzy. Wiadomo, tych zawsze jest za mało. I wydaje mi się, że pod pewnym względem jesteśmy w lepszej sytuacji niż nasi niezmężni znajomi: czegoś się już dorobiliśmy (wspólnie), mamy DZIECKO i zawsze przy sobie osobę, na którą w każdej sytuacji można liczyć (najlepszego przyjaciela). A romantyzm... myślę, że nie musi zanikać po ślubie, ale żeby tak było to obie strony muszą tego chcieć. My chcemy ...
    • Gość edziecko: Aga_1972 Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 16.03.02, 14:18
      Jestem może trochę konserwatywna -nie wiem ale uważam, że nie ma znaczenia czy jesteś w luźnym związku czy w czysto formalnym-jeżeli jest miłość pomiędzy dwojgiem ludzi to żaden papierek nie jest w stanie je zepsuć, zmienić czy osłabić. Wyszłam za mąż mając 21 lat, pierwsze dziecko urodziłąm w wieku 23, drugie w wieku 29 lat. Mój mąż jest dwa lata starszy. W tym roku kończę 30-stkę i mam wiele koleżanek, które nie tylko nie ułożyły sobie jeszcze samodzielnego życia ale nawet nie ma narazie żadnych perspektyw na założenie rodziny-mieszkają u rodziców, pracują, w soboty bawią sie na dyskotekach. Ja jestem na macierzyńskim, w pełni podporządkowana potrzebom moich dzieci (starszego Kuby i malutkiej Madzi). Ale nie chciałabym aby moje życie potoczyło się w inny sposób. Życie bez dzieci, bez rodziny uważam za może wygodne ale na krótką metę-ile można szaleć? A nam Madzia pdrośnie to też pochodzimy sobie na dyskoteki, do kina, do teatru-tak jak chodziliśmy jak Kuba troszke podrósł.Tak więc nie sluchaj kolezanek ale rób to co dyktuje Ci serce-jezeli się kochacie to nikt wam nie może przeszkodzić w realizacji waszych planów. Jeżeli jednak masz jakieś wątpliwości to rozwiej je lepiej teraz zanim nie zapdały jakieś wiążące decyzje.PozdrawiamAga :hello:
      • Gość edziecko: Aga_1972 Re: Kiedy przychodzi na to pora?-zapomniałam o czymś IP: *.* 16.03.02, 14:23
        No własnie -zaczęłam spotykac się z moim przyszłym mężem równo 7 lat przed datą zawarcia związku małżeńskiego-policzcie więc jaka byłam "wiekowa" ;)
    • Gość edziecko: humbak Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 16.03.02, 16:05
      Moze za wczesnie na slub? Nie pytaj nas - zapytaj siebie - tylko i wylacznie!!!!! Moze jestes za mloda ? Ale my przeciez zawsze jestesmy mlode, prawda?? Nie ma odpowiedniego wieku - moja mama miala 16 lat (nie wpadla) i do dzis jest bardzo szczesliwa, a z tego, co obserwuje, to i romantycznosci u nich nie brakuje. Zgadzam sie z pozostalymi emamami, ze kiedy jestes pewna, ze chcesz wyjsc za maz, to reszta nie powinna wplywac na Twoja decyzje. Wyszlam za maz po trzecim roku studiow (pol roku znajomosci plus rok narzeczenstwa), teraz obchodzimy trzecia rocznice slubu i mamy cudowna polroczna coreczke. Kiedy rodzina uslyszala, ze jestem w ciazy, byla pewna, ze to wpadka, a my po prostu marzylismy, by bylo "nas troje". Co do przyjaciol, to po urodzeniu malenstwa i przeprowadzce do malego miasteczka wielu stracilam. Nie wiem, czy nie bezpowrotnie. Za to nie tylko zyskalam kilku - i to wydaje mi sie cennych, ale tez odzyskalam kilku bardzo dobrych przyjaciol, ktorych stracilam, bo sie okazalo, ze podchodzilam do nich dokladnie tak samo, jak ta twoja kolezanka do Ciebie. Punkt widzenia od punktu siedzenia? A w tym czasie stalam sie zdziebko kurka domowa, ale bez przesady - jesc u mnie z podlogi nie mozna i pewnie nie bedzie mozna, bo inne sa moje priorytety (choc sila rzeczy koniecznosc utrzymania nawet jako takiego porzadku troche mnie zmienila). Ale - moj maz tez zmienil sie w niezlego "koguta", bo trafilo mu sie zarabiac na nas i tez go dopadly obowiazki. Najwyrazniej tak juz jest. Ale na brak romantycznosci nie narzekamy. Ona ciagle jest w nas - moze po prostu sie nieco zmienila, ale moze tylko dojrzala. A ostatnio moj maz pachnial przeszloscia, naszymi randkami, pierwszymi pocalunkami, i gdy mala poszla spac, to sie dzialo... Nie martw sie na zapas i mysl przede wszystkim o swoim szczesciu. Zycze udanych wyborow.Agaszczesliwa mezatka i mamusia
    • Gość edziecko: Aluc Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 17.03.02, 16:05
      Im później, tym trudniej, tym więcej argumentów przeciw - i ślubowi i dziecku. Mam 31 lat, jestem mamą od trzech tygodni :love:, nie mamy ślubu i pewnie nieprędko się na to zdecydujemy. Jak mówi moja przyjaciółka, u nas wszystko w odwrotnej kolejności - najpierw kupiliśmy i urządziliśmy mieszkanie (a wspólny kredyt na 15 lat wiąże mocniej niż jakakolwiek przysięga :lol:), potem zafundowaliśmy sobie dzieciaczka, a ślub - teraz to już do niczego nie jest nam potrzebny :Da ten dzieciaczek też był trochę przeze mnie wyproszony - bo luby - nieco młodszy ode mnie - uważał, że przynajmniej trochę kredytów powinniśmy spłacić i w ogóle to on jest za młody, żeby zostać ojcem ;) na szczęście genialnie się w tej roli sprawdzaczyli w twoim wieku byłam na ślub za młoda, a teraz jestem - za stara ??? a może nie ma odpowiedniego wieku ???za to jeden zdecydowany plus wchodzenia w poważne związki w trochę bardziej poważnym :lol: wieku - trochę się już obydwoje wyszumieliśmy ;), nie mamy poczucia, że coś przechodzi nam koło nosa, że inni się bawią, a my - kupki, spacerki, te rzeczy... mamy w miarę ustabilizowane zycie zawodowe, sytuację foinansową, jesteśmy już trochę ukształtowani, a parę lat życia na własny rachunek nauczyło nas radzenia sobie w podbramkowych sytuacjach. Ale myśmy się dopiero teraz w życiu spotkali, nie podejmowaliśmy decyzji, że trzeba poczekać...
    • Gość edziecko: 123 Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 17.03.02, 22:33
      Hejmnie to samo gadano=\\\\- oszalałas itd... Wyszlam za maz w 2000 roku. Niedawno skonczylam 24 lata a moje rowiesniczki teraz troszke zaczynaja myslec o malzenstwie..W dodatku my spodziewamy sie dziecka i tez czasem trudno zniesc takie "wspolczujace" spojrzenia na uczelni np...Przyznaje ze w zeszlym roku np. mialam swego rodzaju kryzys i pod wplywem tego rodzaju komentarzy zaczelam sie uzalac nad soba is woja "glupota" itp... ale na szczescie umialam sobie wytlumaczyc ze kazdy ma po prostu swoja droge i powinien kierowac sie swoim wyczuciem i uczuciem... dzis wlasnie sobie pomyslalam znienacka jak STRASZNIE kocham mojego meza- jeszcze bardziej niz np rok temu. Moze to "wina" dzidziusia w brzuchu???:))) W kazdym razie nie zaluje i czuej sie jakos bardziej spokojna wewnetrznie.. oczywiscie musialam rpzejsc przez typowe dylematy: obiady itp. czy jestem kura domowa czy nie? itd itd.. ale wiecie- tu najwazniejsza byla wspaniala postawa mojego meza i tak anprawde to najwiecej zalezy od wypracowania wlasnie WSPOLNEGO sporjzenia na wspolne zycie. A malzenstwo zmienia zupelnie punkt widzenia...pozdrawiamcleo
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 18.03.02, 00:40
      Ama, nie znam sie na tym zupelnie. Zanim zdarzylam sie zastanowic czy to juz-mialam meza i dwoje dzieci ;)Natomiast to na czym znam sie calkiem dobrze- to kurzenie (od kury). Od facetow calkiem sporo sie mozna nauczyc w kwestii bycia w zwiazku ;) Oczywiscie panowie umieja przesadzic- ta niezaleznosc ci koledzy, te piwka w meskim gronie... Ale i my przesadzamy- te kolacyjki (w koncu przez zoladek do serca), mieszkanko na blysk (co on sobie pomysli) kwiatuszki podlane, koszule zrobione... a nasz pan spokojnie dochodzi do wniosku ze po co on sie bedzie zglaszal, jak wszystko siem robi samo ;)Ama, pomysl czego ci brakuje konkretnie- nie tak ogolnie (ach kiedys to bylo romantycznie) tylko oprzyj sie na konkretnych sytuacjach. Moze jak naczynia zaczna sie zmywac, a kawa w niedziele zacznie sie sama robic, to bez kwiatkow da sie przezyc? MOze zakupki? Karteczki? Tablica korkowa ulatwia prace ;) Po wykoananiu pracy umyslowej nalezy sie udac do delikwenta i pogadac z nim- ja jestem zwolennikiem lawy na lawe- moze naszebabki potrafily przez cale zycie robic do meza slodkie oczy i kuszaco na niego patrzec ale one mialy sluzace ;) Nastaw sie na rozpoczynanie takiej rozmowy okolo 20 razy ;) najwyzej sie przyjemnie rozczarujesz ;)Niestety milosc zmienia swoje oblicze... chociaz czy ja wiem czy niestety ;)A zycie mozna sobie zmarnowac wieloma rzeczami, na pewno nie slubem z ukochanym facetem i posiadaniem z nim potomstwa. Ja sila rzeczy wiekszosc rzeczy robilam jako mezatka dzieciata- jezdzilam na wakacje pod namiot, uczylam sie nurkowac i jezdzic na nartach, konczylam studia, chodzilam na koncerty, na imprezy i dyskoteki. Zdaje sobnie sprawe ze blogoslawienstwo imprezowania przez caly tydzien zostalo mi odebrane, nie mialam wielu partnerow seksulanych i nie wydalam nigdy calej pensji na ciuchy ;) Alenie brakuje mi tego. Moje zycie dostarczami satysfakcji, moja praca spelnienia, a moj wiek jest calkiem przyjemny (ladna ma pani siostrzyczke ;)Aluc pisze o tym, ze sie wyszumial- i ma racje. Ale co sie odwlecze to nie uciecze i za kolka lat, kiedy pozne mamy zaplanuja drugie dziecko i zapadna sie w tych kupkach- wyjade na kanary tyllko we dwoje ;) nie pojde na wychowawczy, tylko co najwyzej na opieke ;) niemowiac juz o tym, ze gdy dwoch panow z pracy mojego meza zmienilo zony na mlodsze-moj byl bardzo zadowolony ze on ma od razu nowszy model ;)Niestety nie da sie za mlody sie ustawic i zrobic kariere, za mlodu miec dziecka i jeszcze za mlodu sie wyszumiec- wszystkiego na raz ;) A ze obecnie tendencja jest najpierw studia potem dzieci- nie znaczy ze jest to tendencja dla wszystkich OK, nie?Tak wiec Ama, kolezanke pusc mimo uszu a sama zastanow suie jaki jest twoj sposob na niezmarnowanie sobie zycia ;)
    • Gość edziecko: Ania1 Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 18.03.02, 11:58
      Witaj,Uważam , że tak ważną decyzje powinnaś podjąć sama , po naprawdę długim i głębokim zastanowieniu. Nasze doświadczenia są bardzo różne , powodzenie związku zależy od bardzo wielu czynników i każda sytuacja jest odmienna. Ja również wyszłam za mąż bardzo wcześnie w wieku 20 lat i wydawało mi się , że jest to słuszna decyzja – znaliśmy się już 5 lat , mój mąż był w zasadzie dojrzałym mężczyzną ( 25 lat ) , a przede wszystkim bardzo się kochaliśmy i doskonale rozumieliśmy. Niestety nie udało się mimo że byliśmy zgodni i szczęśliwi. Okazało się , że to jednak było dla mnie za wcześnie , byłam niedojrzała emocjonalnie do takiego związku. Oboje robiliśmy karierę i na razie nie chcieliśmy mieć dzieci. W pracy czułam się tak wspaniale, że mąż nie był mi w zasadzie potrzebny do szczęścia, ponadto miałam do niego pretensję , ze jest mało ambitny – to ja namówiłam go na studia i znalazłam pracę . Ale zawsze wydawał mi się troszkę „ z tyłu” a ja chciałam być z kimś , od kogo będę mogła się jeszcze czegoś nauczyć. Żyłam w beztrosce, nie zastanawiałam się nad wieloma rzeczami . I stało się – po 3 latach spotkałam kogoś innego, w kim po prostu bardzo się zakochałam ( prawie jak w książkach – poraził mnie piorun) i kto mi bardziej odpowiadał. Bardzo szybko rozstałam się z mężem i teraz jestem z tym drugim. Za miesiąc urodzi się nam córeczka. Jestem szczęśliwa, ale zupełnie inaczej niż poprzednio, kiedy w zasadzie nie miałam żadnych problemów , żyłam zupełnie beztrosko; Musiałam szybko dorosnąć , pogodzić się ze swoją decyzją i nagłą zmianą i zacząć pracować nad nowym związkiem, który jest o wiele trudniejszy niż poprzedni. Ale dzięki temu bardzo się zmieniłam, dojrzałam , zmieniły się moje priorytety i inaczej patrzę na świat. Bardzo żałuję , że skrzywdziłam mojego męża i wiele bliskich mi osób, które nie mogły zaakceptować mojej decyzji. Ponadto jestem osobą wierzącą i bardzo trudno mi żyć ze świadomością złamania przysięgi małżeńskiej . Chyba jeszcze nie do końca potrafię sama sobie wybaczyć. Napisałam Ci dość szczegółowo swoją historię , żeby uzmysłowić , iż bardzo często nie jest tak, jak sobie zaplanujemy. A małżeństwo to bardzo poważna sprawa, szczególnie, jeśli jesteś wierząca. Poza tym niestety jest coraz więcej rozwodów, więc to o czymś świadczy. Oczywiście jest dużo więcej udanych i szczęśliwych małżeństw , dlatego myślę , ze decyzję o swoim powinnaś podjąć sama. PozdrawiamAnia
    • Gość edziecko: darek Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 18.03.02, 12:02
      może tak oczywiście imo, pora na małżeństwo i dzieci przychodzi jak jesteście niezależni finansowo i lokalowo znaczy się mieszkanie, wtedy dopiero mozna myśleć o zakładaniu rodziny, bez obaw o teściowe mamy itp.
    • Gość edziecko: loth Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 18.03.02, 12:04
      Ama,Decyzja nalezy do Ciebie i Twojego Lubego, a nie do koleżanek.A co do kury domowej...... czasami jesteśmy same sobie winne. Codzienne obiadki, czyste mieszkanko, wyprasowane koszulki (oczywiscie partnera) itp itd. A co by sie stało, gdyby to On ugotował, posprzątał i wyprasował?. Dla mnie to własnie jest romantyzm.Zanim wkroczylismy "na nową drogę życia" mieszkaliśmy razem 4,5 roku i panowała zasada "50 na 50".Od 1,5 roku jestesmy małżeństwem, a 2 m-ce zostaniemy rodzicami, a romantyzm jest w nas i dookoła nas. Powiem wiecej: romantyzm kwitnie.Życze powodzenia !!!!Beata
    • Gość edziecko: usia Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 18.03.02, 12:16
      wyszłam za mąż.....kurka, nie pamietam kiedy, mam wrażenie, że od zawsze jestesmy razem....Acha, w 96, miałam 25 lat a Darek 26. I to bardziej z jego inicjatywy, bo już kolejnego roku nie chciał czekać (z Laurą było tak samo, znów zwlekałam). Nie wiem kiedy to minęło, zawsze w rocznicę ślubu kłócimy się, która to, bo jakoś nam się te rachunki nie zgadzają....Generalnie powiem tak, ja strasznie bałam się nieudanego związku, zderzenia z codziennością i tzw. docierania się. Załatwiliśmy to przed slubem i dzieki Bogu, bo potem było już super (mieszkaliśmy pół roku razem). Wtedy też przekonałam się, że chcemy być razem właśnie na codzień, a nie na wyreżyserowanych randkach.Z tego co czytam, Wy chyba jesteście na etapie zderzenia z codziennością. Może przeczekajcie ten etap w tzw. wolnym związku, myślę, że to bardziej Tobie będzie potrzebny czas na dopracowanie swojej pozycji w związku (piszesz, że jego życie się nie zmieniło, a Twoje bardzo - dlaczego?). Macie takie same prawa, a obowiązki można podzielić tak, żeby było sprawiedliwie.U nas nie ma sztywnego podziału ról, zacierają się, zwłaszcza od kiedy jest Laura, ale żadne z nas nie czuje sie wykorzystywane czy ograniczane.Kompromis da się wypracować, ale to czasami troche boli.Acha, jeszcze jedno, mnie bardziej odpowiada ten etap bycia razem. Pozdrawiam i trzymam kciuki!
    • Gość edziecko: Ania1 Re: Kiedy przychodzi na to pora?- jeszcze a propos romantyzmu i kury domowej IP: *.* 18.03.02, 12:23
      Podzielam opinię Gosi26. Najważniejsze to nie wpędzić się w role kury i wymagać od swojego partnera udziału w codziennych domowych obowiązkach. Ja na przykład mam z głowy zmywanie i prasowanie , a teraz z racji ciąży w zasadzie też sprzątanie - zostaje mi tylko obiad i zakupy, co akurat bardzo lubię :). Moja babcia ostatnio ubolewała , ze nie dostałam kwiatka na Dzień Kobiet (moje kochanie zostało bez grosza gotówki a karta o bankomatu się zablokowała :) ) , ona zawsze dostawała od meza , ale potem musiała kupić mu pół litra w nagrodę , bo "przecież więcej mi by nic nie dał " . Oczywiscie nie mam nic przeciwko małym prezentom , ale wazniejsze jest dla mnie, że mogę na mojego partnera zawsze liczyc, pomaga mi bez żadnego proszenia i poganiania. Ania
    • Gość edziecko: Dorotka25 Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 18.03.02, 12:37
      Witaj!! Jak już napisali moi przedmówcy to Ty powinnać podjąć decyzję, nie powinnaś sugerować się opiniami koleżanek itp., ponieważ to Twoje życie i Twoje decyzje, a one doprowadzą Cię tam gdzie chcesz. Koleżanka powie swoje, a Ty zostaniesz z poczuciem, że coś tracisz, że robisz źle, ale ona tak mówi więc......... A co ona wie?? Czy wie, jak bardzo kochasz swoje Kochanie? Jak lubisz, kiedy przytula Cię rano, całuje w policzek na spacerze? Czy ważne są dla Ciebie ramdki, kino itp.? Małżeństwo nie pozbawia romantyzmu, nadal można "uwodzić" męża i chodzić z nim na randki. Ja wyszłam za mąż w wieku 20 lat po dwóch latach znajomości, teraz jesteśmy po ślubie cztery latka, w lipcu zostaniemy rodzicami. Nic nie straciłam - bo będąc ze sobą na codzień jako małżeństwo mieliśmy więcej czasu na bycie razem i bycie osobno. Skończyłam studia, popracowałam trochę, aby mieć jakiś start później. I ... z każdym dniem kocham bardziej. To cudowne, kiedy mój Misio je z apetytem obiad, albo dzwoni z pracy aby podziękowac za smaczne śniadanie. Albo kiedy wieczorkiem przykrywa mnie kocykiem i nakłada słuchawki, abym mogła odpocząć w ciszy. Albo przez sen mocno przytula. Czasem mam wrażenie, że jestem kurą domową, ale szybko mi to przechodzi, gdy mąż wchodzi po pracy do kuchni i jeszcze w kurtce chce obierać ziemniaki na obiad lub trzeć jarzynki na surówkę. Zapytaj siebie czy też chcesz to przeżyć, nie pytaj znajomych, każdy ma inne doświadczenia i powie Ci co innego. Posłuchaj serca, ono Ci pomoże. Pozdrawiam, i życzę dużo radości. Dorotka
    • Gość edziecko: AneczkaG Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 18.03.02, 14:11
      Ile ja się nasłuchałam "życzliwych" koleżanek i rodziny. Na szczęście byłam na stówę przekonana o słuszności mojej decyzji i mam nadzieję, że uda nam się wytrwać do końca życia razem. Miałam wtedy 22 lata, 23 jak urodziłam córeczkę. I wcale nie uważam, żeby to był koniec świata dla mnie. A że się nie wyszalałam? Mam nadzieję, że to zrobię z mężem, jak zmajstrujemy już całą gromadkę i odchowamy. Chyba lepiej mi się szaleje z kimś kogo kocham i znam?Podobnie jak moje poprzedniczki napiszę, że musisz być pewna, że robisz dobrze, że chcesz z tym facetem być for ever. Nic więcej mądrzejszego nie wymyślę. Aneczka
      • Gość edziecko: Ama Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 18.03.02, 14:29
        Heh, przeczytałam wszystkie Wasze posty z ogromną uwagą. Napełniły moje serduszko jeszcze większym przekonaniem, że kocham moje Kochanie i że jestem z nim szczęśliwa. De facto jak tylko się spotykaliśmy było rzeczywiście inaczej, jakoś tak bardziej odświętnie. Podobało mi się to, przyznaję. Wspaniała otoczka. Potem zamieszkaliśmy razem i wiele się zmieniło, ale chyba nie koniecznie na gorszę, teraz to dopiero dostrzegam. Tak sobie myślę, że to wspaniale i nie powtarzalne uczucie, chociaż przecież takie codzienne.. Jak się śpię, a on budzi mnie pocałunkiem, albo czymś więcej.. :-) Jak wyprowadza rano pieska, żebym mogła sobie jeszcze poleżeć i poleniuchować. Jak wracając zajdzie do sklepu i kupi świeże bułeczki na śniadanie, jak zadzwoni z prac lub przyśle smska. Hm.. Jak wieczorkiem idziemy nad rzekę albo jak przygotowujemy razem jedzonko, czy też chlapiemy się w łazience wodą, no i jak mogę zasną w jego ramionach. Może rzeczywiście życie nie polega na kwiatach bez okazji i kolacjach przy świecach hihihi. Tylko na tym wszystkim o czym piszecie, na bezpieczeństwie, na zaufaniu. Heh.. :-) Ama :-)
    • Gość edziecko: Adzia Re: Kiedy przychodzi na to pora? - posłuchaj siebie... IP: *.* 19.03.02, 12:53
      A wiesz, ja się trochę dziwię - dwóm rzeczomPo pierwsze - czemu Twoje koleżanki uznają za konieczne i stosowne ingerować w Twoje życie i narzucać się z radami, które są niesprawdzone?I po drugie - czemu Ty uważasz, że powinnaś się sugerować zdaniem innych?Czemu aż tak ważna jest dla Ciebie rola, jaką społeczeństwo przypisuje mężatce, a mniej ważne jest Twoje własne szczęście, to co w tej chwili odczuwasz?Prawdę mówiąc, takie wypowiedzi, jak Twojej koleżanki uważam za szkodliwe. To z nich biorą się stereotypy, to jest źródło wyśmiewania "starych panien", albo ludzi bezdzietnych, choć tak trzeba, albo ludzi, którzy z kolei za wcześnie zdecydowali się na dziecko...A życie jest tylko jedno i według swojego osądu mamy je przeżyć.Co do mnie - za mąż wyszłam w wieku 24 lat. Wyszumiałam się, i zwyczajnie już mi się nie chciało. "Luźnych związków", jak piszesz, nie zaliczyłam - czy to miałaby być jakaś szkoła życia? No to w takim razie mnie ominęło. A dziecko - no, ja rodziłam 4,5 miesiąca po ślubie ;-) Uważam, że - dla mnie oczywiście - to był świetny czas, bo tak naprawdę to do macierzyństwa byłam przygotowana od przedszkola i nigdy mi w głowie nie postało, że mogłabym nie mieć dzieci :-) Ktoś inny mógłby powiedzieć, że wolałby inaczej, kilka lat pobyć tylko we dwoje - i oczywiście ma do tego prawo. Czemu mielibyśmy się porównywać, skoro mamy inne potrzeby, inne systemy wartości?Ama, cokolwiek postanowisz - niech to będzie Twoja decyzja. Nie wynikająca z tego, że "tak trzeba", bez oglądania się na osąd innych. Takich "wymuszonych "decyzji prędzej czy później się żałuje.Pozdrawiam i życzę dużo miłości i mądrych decyzji :-)
    • Gość edziecko: 888 Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 19.03.02, 13:06
      Myślę,że nie ma "pory na to", bo każdy co innego czuje, czego innego wymaga od życia. Miałam 15 lat gdy poznałam swojego obecnego męża, zamieszkaliśmy ze sobą po roku znajomości, po czterech latach naszego wspólnego życia urodziłam nam cudowną córeczkę. Ślub wzięliśmy wtedy gdy sami uważaliśmy za stosowne, czyli gdy nasza córka miała 3 lata. Madzia świetnie bawiła się na naszym weselu i jest dumna, że na nim była! A w życiu osobistym nic nam się nie zmieniło, bo uważam, że ślub nic nie zmienia w przypadku ludzi, którzy się kochają i pragną być razem na zawsze.Zastanów się czego oczekujesz od życia i co jest priorytetową sprawą w twoim sercu: czy to jest rodzina i dzieci, czy zabawa, kariera i sex z różnymi facetami. Ja wybrałam 10 lat temu i jestem szczęśliwa. Idź za głosem swego serca! Zyczę ci powodzenia!CM
    • Gość edziecko: mj Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 19.03.02, 13:32
      Ja wyszłam za mąż gdy miałam 20 lat i parę miesięcy obecnie mam 23 lata i jednego synusia a drugi dzidziuś jest w drodze i w lipcu się urodzi. Może mam krótki staż małżeński, bo dopiero trzy lata, ale to był mój własny wybór, wcale nie byłam w ciąży, że wyszłam za mąż w tak młodym wieku myśmy poprostu chcieli być razem na co dzień, dzielić ze sobą wszyskie radości i smutki. Mimo, że mam dopiero 23 lata będę mamą dwójki dzieci, ale naprawdę tego właśnie chciałam i RODZINA to jest to co sprawia mi największą radość w moim życiu. Uważam, że nie ma określonego wieku kiedy powinno się założyć rodzinę, każdy powinien czuć, że jest na to gotowy.A jeśli chodzi o romantyzm, może rzeczywiście po ślubie jest mniej czasu na niego, co wcale nie oznacza, że go nie ma, to wszystko zależy od partnerów. Ja pracuję do 16.00 ale za to mój mąż jest w domu ok. 20.00 i raczej mamy niewiele czasu dla siebie, jednak kiedy przychodzi sobota lub niedziela spędzamy ten czas razem i naprawdę jest bardzo romantycznie.Pozdrawiam
    • Gość edziecko: AneczkaG Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 19.03.02, 20:28
      Ja jeszcze dopiszę, że kolejny raz mnie na uczelni podniesiono na duchu, bo się dowiedziałam, że jestem "kobieta sukcesu", bo nie dość, że kończę studia, to jeszcze mam "z głowy" dziecko. A ja się w duchu uśmiała, bo mi się drugie marzy - może już niedługo? Muszę tylko przestać brać te tabletki anty, co to je łykać zaczęłam tydzień temu - zostalo mi minimum 2 miesiące i trzy tygodnie. Byle nie dłużej...A czas jest wtedy dobry, kiedy Ty czujesz, ze dobry jest.
    • Gość edziecko: M_iśka Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 21.03.02, 00:29
      Wychodząc za mąż miałam 22 lata,rodziłam rok później i byłam najstarszą na porodówce,drugie urodziłam"dopiero" w lipcu i żałuję,że nie wcześniej.Wiele koleżanek odchowało już pociechy cieszą się życiem i...są młodymi mamami a ja teraz ..samotna :((ale z Jasiem :)))Jeszcze się wyszaleję mając 30 a nie 40 lat.Nie wstyd jest być młodą zadowoloną mamą,wstyd za lat naście usłyszeć od lekarza,że Twój zegar przestal tykać i zostać niespełnioną i zawiedzioną
    • Gość edziecko: agis Re: Kiedy przychodzi na to pora? IP: *.* 21.03.02, 01:27
      ja dodam od siebie: poznalismy sie gdy mialam 15 lat, on 16. mieszkamy 200 metrow od siebie i spedzalismy ze soba cale doby. gdy mialam 19 lat zaczal u mnie nocowac i siedzial calymi dniemi wiec praktycznie mieszkalismy razem. slub planowalismy bo inaczej sobie nie wyobrazalismy zycia, ale jak to bywa nie bylo na to pieniedzy. dobrze nam bylo ze soba. dopoki nie wzieli go do wojska. dluga historia, mialam romans, na szczescie platoniczny i bardzo tej znajomosci zaluje bo nigdy nie bedzie juz tak jak przedtem. w kazdym razie efektem byla moja ciaza, z moim chlopakiem oczywiscie, nie z tamtym co mi w glowie namieszal, po prostu tak mialo wygladac "zatrzymanie mnie". i dobrze sie stalo. slub przyspieszylismy. dzien przed slubem stuknelo nam 6 lat razem, a w kwietniu bedziemy juz swietowac pierwsza rocznice slubu i 7 lat razem. kubusia mamy od wrzesnia. nie sadze zeby slub duzo u nas zmienil. naturalnie wspolnota majatkowa, co nam wyszlo na dobre, wspolne mieszkanie legalnie bez komentarzy rodziny, ogromne poczucie stabilizacji i bezpieczenstwa (polecam!), kochany dzidzius - sens mojego zycia. naprawde jestem dumna ze jestem mezatka i mamusia, mimo ze mam dopiero niecale 22 lata i moze nie calkiem sie wybawilam. stabilizacji uczuciowej potrzebowalam bardzo, a dyskoteki jeszcze nie przepadly - dalej chodze. nawet sama bo on ich nie znosi. przydalaby sie jednak stabilizacja finansowa i mieszkaniowa - wydaje mi sie ze to by rozwiazalo mnostwo naszych problemow. tak ze jesli macie gdzie razem mieszkac i z czego sie utrzymac to ja bym nie czekala, ale oczywiscie musisz byc pewna, ze to wlasnie z nim chcesz sie kochac, klocic i zestarzec. u nas juz dawno nie ma romantyzmu, zaniedbalismy to, a moze po prostu nie jestesmy nauczeni, przyzwyczajeni do takiego stylu. chyba bym nawet nie chcialasmile duzo jeszcze jest do naprawienia, wlasnie chyba przezywamy kryzys wczesnomalzenski, ale nie wyobrazam sobie byc z kims innym. mimo wszystko uwazam ze dobrze wybralam, w malzenstwie o wiele lepiej sie czuje. a klotnie bylyby tez gdybysmy nie mieli slubu.
Pełna wersja