Gość edziecko: rudka
IP: *.*
21.03.02, 00:07
Słynne kryształowe wazony od teściowej - czy ktoś wie o czym mówię? Poglądy na to, co ładne a co nie moje i mamy mojego męża różnią sie diametralnie - dwa bieguny w porównaniu z tym to odległość rzutu beretem. Sensu nie ma dyskusja o guście oczywiście, ale co zrobić z brzydkimi prezentami?Moja teściowa uwielbia wnuki, możliwości finansowe ma (nie ogromne, ale zawsze), no ale co zrobić kiedy ciuszki od niej kłują oczy (moje!) swoją brzydotą, tandetnością, bazarowym gustem i są niemożliwie niepraktyczne. Można powiedzieć, że to przecież tylko dzieci i co by im się nie włożyło, to będzie dobrze (jeśli tylko ciepło i wygodnie). Ale ja wychodzę z założenia, że po pierwsze gust kształtuje się od najmłodszych lat; po drugie maluszka ubieram głównie dla siebie (bo jak będzie starszy, to i tak mi nie pozwoli); po trzecie starszak może mieć już swoje zdanie na temat ubioru i trzeba je uszanować (bez przesady oczywiście). Ostatni punkt jest punktem spornym, no bo kto to widział, żeby czterolatek chodził ubrany na czarno, bo tak mu się podoba?!Nie wiem, może wychodzi ze mnie sknerus, ale dziś mama wróciła z sanatorium i przywiozła wnuczce ( 9 m-cy) grubą polarową kurteczkę (nie wnikam w kolorystykę, bo jak się rzekło rzecz gustu - moje oczy kłuje), żeby miała na lato (!)

. Jak zobaczyłam cenę (120 zł) i pomyślałam jakie fajne ciuszki mogłabym za to kupić, to zrobiło mi się przykro, bo kurtka grubaśna i długaśna ewentualne zastosowanie mogłaby znaleźć przy niespodziewanym powrocie zimy (oj, nie!!!). A tak powisi sobie w szafie, obok kurtki z beżowego misia i garnituru (!) mojego synka, ocieplanych kapci (chodzimy na bosaka) i innych praktycznych lub cudnych prezentów, a ja będę się musiała tłumaczyć, dlaczego tego wszystkiego nie nosimy.Aha, żeby nie było na mnie - mam całkiem niezłe mimo wszystko stosunki z teściową, więc próbowałam metody konkretnego zamawiania prezentów, np pod choinke zamówiłam sobie szlafrok (krój prosty, długi, ciemny). Dostałam morelowe, fałdkowane cudo z bufiastymi rękawami. Czuję się w nim jak stara Kownacka i noszę tylko, gdy męża nie ma w pobliżu. Żadna ze mnie enigma, nie ukrywam swoich preferencji (nie chodzi tylko o ubrania), ale moja teściowa jest chyba niereformowalna. A może to kłopoty ze wzrokiem? Może napiszecie, jakie najwspanialsze prezenty dostałyście od teściowych i potraktujemy to wszystko z humorem

ps. mój ostatni imieninowy prezent: mata do łazienki (jsnozielone kafelki) brąz z żółtym, kształt misia.