Zostałam rasową kurą domową...

IP: *.* 07.04.02, 10:39
Dawno, dawno temu kiedy jeszcze nie byłam mamą prowadziłam bardzo aktywne życie zawodowe i towarzyskie i nie zdawałam sobie zupełnie sprawy z tego, że życie mamy zajmującej się dziećmi upływa na... czekaniu na męża. Bardzo bardzo kocham moje dzieci i w ogóle życie rodzinne ale tak to już jest, że żebym ja mogła cały swój czas poświęcić dzieciom, mój mąż cały swój czas spędza w pracy. No a to już nie jest życie rodzinne tylko życie prawie samotnej matki (oczywiście bez elementu konieczności utrzymywania rodziny). Ostatnio za sprawą skazy białkowej mojego drugiego dziecka odpadła mi cała seria małych przyjemności związanych np. z wyjściem do restauracji czy zjedzeniem czegoś co lubię (zawsze byłam łakomczuchem). Pomyślałam że muszę jakoś przereformować swoje życie, bo znajduję w nim coraz mniej małych i dużych przyjemności i wiecie co- nie potrafię nic wymyślić! Może macie jakieś pomysły, życie kury domowej nie może ograniczać się przecież tylko do zajmowania się dziećmi (nawet najbardziej kochanymi) i do czekania na męża! Jakie są wasze drobne przyjemności?Agata
    • Gość edziecko: paloma Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 11:16
      Agatko,Rozumiem doskonale o czym piszesz!Ja nie wytrzymałam w czterech ścianach i szybko znalazłam dorywczą pracę, ale i tak było mi mało i okropnie się nudziłam ...zwłaszcza wieczorami. Więc pewnego dnia może właśnie z nudy i samotności zrobiłam listę rzeczy które chciałabym zrobić w swoim życiu. Puściłam wodze fantazji i wymyślałam......Od najłatwiejszych do zrealizowania mini pragnień, jak np. kiedyś zmienić kolor włosów na rudy po jak dla mnie bardziej ekstremalne np. skok ze spadochronem. Lista była przedłuuuuga, i wszystko w jednym życiu chyba nie można byłoby zrealizować. Ale do sedna, przeanalizowałam co z tego nadaje się bym mogła robić „na dziś”. Okazało się że sporo! Po pierwsze znalazłam inne mamy i chodziłyśmy na zmiany do Chatki Puchatka (coś jak Zielona Ciuchcia tyle że na prowincji) więc miałam ekstra 2 południa wolne no i samo to że nie byłam już taka samotna. A wieczorami gdy mała chodziła spać np. uczę się hiszpańskiego.Listę skopiowałam i kopię oddałam przyjacielowi by mnie wspierał i przypominał, a sama od czasu do czasu na nią zerkam i sobie skreślam......to co już zrobiłam....Powodzeńka :)
    • Gość edziecko: Agachod Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 16:47
      Wszystko super z ta lista marzeń...Ale kiedy na to znaleźć czas !!!Kiedyś jak jeszcze prowadziłam "bujne życie towarzyskie i zawodowe", naprawdę marzyłam o posadzie kury domowej. Nie powiem nie jest źle, dalej mi sie to podoba, tylko dlaczeko ta posada musi być 28 godzin na dobę i 8 dni w tygodniu.Jak mam chwilowe doły i zaczynam sie lekko czepiać to mój luby wychodzi z jedynym argumentem - Przecież zawsze chciałaś być w domu!!! :gun:Niestety nikt tego nie rozumie, że chciałabym mieć choć chwile czasu dla siebie!!! :cry:Mam nadzieje że jak dziubełek wyrośnie to skorzystam z pomysłu "listy marzeń", bo teraz to bywają dni,że nie mam czasu na przeglądnięcie forum a co dopiero powiedzieć o sporzadzeniu takiej listy. No troche sobie ponarzekałam - aż mi lżejPapatki Aga :hello:
    • Gość edziecko: asia_t Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 17:47
      Ja co prawda nie czekam na meza, bo on na razie nie pracuje, ale takie siedzenie z chlopem w domu wcale nie jest lepsze!!!!! Moje drobne przyjemnosci to szycie dla dzieci przeroznych ubranek, pieczenie ciast, ktore moglabym jesc (Jedrek ma skaze bialkowa...), tlumaczenie i oczywiscie FORUM. A przede wszystkim patrzenie na usmiechy moich najukochańszych bąbelków!!!! Masz jednak rację: stałam się kurą domową!!! Do pracy wracam dopiero w październiku. i co najgorsze: powoli zapominam języka, który jest moim zawodem!!!!! asiaT
      • Gość edziecko: humbak Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 18:12
        Chyba mamy ten sam problem. Jedyne przyjemnosci, jakie udalo mi sie zachowac to nauka angielskiego (ucze w szkole, ale jest to tez moja pasja) i forum - niestety, i to jest okrojone do minimum i w dodatku kosztem snu (co powoduje, ze czasem jednak musze sobie odpuscic i odespac stracone godziny tracac caly dzien, bo moje malenstwo bardzo malo spi w ciagu dnia - wyspanie sie wiec zajmuje mi go wtedy doszczetnie).Ale gdyby nie to, przebywanie w domu caly dzien bez meza i z bardzo wymagajacym malenstwem doprowadziloby mnie do szalu. I tak mysle teraz o powrocie do pracy, choc mam ogromne obawy w zwiazku z tym, ze coreczka nie bardzo chce sie oswoic z jakimikolwiek "obcymi" ramionami - a rodzina hen, hen... :(Podobnie u mnie lista spowodowalaby tylko nabranie smaczku, a mozliwosci sa niewielkie. Tak wiec skupiam sie na tym, co mam i co teraz moge osiagnac. I ciesze sie nawet z wieczoru spedzonego sam na sam z babelkami w lazience, czytajac choc trzy kolejne strony ulubionej ksiazki. :)Pozdrawiam wszystkie kury i kurki domowe!!!Aga
      • Gość edziecko: agakarolg Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 18:15
        Ja tam zapominam nawet naszego ojczystego języka - jak sądzę to jeszcze pozostałość po ostatniej ciąży. Słownictwo zredukowało mi się mniej-więcej o połowę i czuję jak głupieję, zapominam nawet rzeczy dla siebie oczywistych imion nazw... Dzięki dziewczyny za wsparcie. Staram się być optymistką, dlatego właśnie wyszukuję co mogłabym tu jeszcze zmienić tak dla siebie, bo co tu kryć nasza praca jest jakby niezauważalna dla otoczenia, dopóki wszystko gra nikt tego nie docenia. Sama wiem po sobie - pracę własnej mamy zaczęłam doceniać gdy sama zostałam mamą. Teraz czuję się trochę jakbym towarzyszyła w życiu mojej rodzinie tzn asystowała im, jakbym nie była kimś specjalnie ważnym. Marudzę ale czase trzeba się komuś porzalić...Agata
        • Gość edziecko: humbak Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 18:26
          O, rany! Z tym slownictwem, to jakbym o sobie slyszala!!!! Moj maz umieral ze smiechu, kiedy ja machajac rekoma usilowalam, na okretke wyjasnic, o co mi chodzi :) :) :)Pociesze Cie - to mija ;)Zal sie, zal, bo tylko wtedy znajdziesz wyjscie z sytuacji - ale dopoki go nie ma, nie martw sie, samo przyjdzie! - to z doswiadczeniaPozdrawiam :)Aga
    • Gość edziecko: 0107 Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 20:16
      Ja z tego zdziczenia w domu zaczęłam mówić własną gwarą i zapomniałam połowy słów. Teraz przynajmniej piszę na forum i muszę przypominać sobie to i owo.Basia.
      • Gość edziecko: Didi Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 20:41
        Witajcie, uswiadomilyscie mi, ze moje klopoty z wyslawianiem sie moga wynikac z pracy (z siedzenia) juz dwa lata w domu. Nawiasem mowiac to dla mnie pocieszajace. Dopatrywalam sie juz choroby Alzheimera, bo moja babcia na nia chorowala. Bylam przerazona. Ale moze rzeczywiscie to po prostu - siedzenie w domu. Bardzo lubie przebywac z dziecmi i ciesze sie ze nie pracuje, ale brakuje mi, podobnie jak Wam, kochane mamy, chwili dla siebie. Moj maz wymyslil mi raz w tygodniu basen. Bardzo dobry pomysl, ale zaden termin mi nie pasuje, bo nie ma z kim dzieci zostawic. Akurat w srode i w czwartek, gdy maz jest popoludniami w domu - basen nieczynny. Jestem zalamana, ze nawet jedna godzina w tygodniu nie jest mi dana na odpoczynek. Z drugiej jednak strony jestem zadowolona z takiego zycia, bo ten okres szybko minie i na pewno bede go wspominala z najwiekszym sentymentem, a dzieci rosna za szybko. Juz mi zal, ze moje drugie dziecko ma juz 3 miesiace, czemu tak szybko plynie czas, a ja uwielbiam bobasy (oczywiscie za dwuletnia Martusia tez przepadam). Serdeczności EwaPS. podajcie jakies sposoby na podreperowanie jezyka.
    • Gość edziecko: AnitaP Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 21:49
      Mój synek skończył 2 latka, ja jestem na urlopie wychowawczym i pewnie wykorzystam go do końca, ale choć ogromnie kocham własne dziecko, bardzo brakowało mi kontaktu z ludźmi, którzy mówią więcej niż "a guu". Więc:1. Zostałam konsultantką Avonu (bardziej w celach towarzyskich niż zarobkowych). Mam teraz przynajmniej pretekst, żeby wyjść z domu i spotkać się z koleżankami. A poza tym zajmowanie się kosmetykami to czysta przyjemność!2. Gdy Maks skończył 1,5 roku, znalazłam dorywczą pracę popołudniami (wtedy ktoś z rodziny zajmuje się dzieckiem). I choć często jestem zmęczona, bo cały dzień się spieszę. żeby ze wszystkim zdążyć, to jestem z takiej sytuacji bardzo zadowolona.3. Odkryłam internet, a zwłaszcza edziecko!!!4. Postanowiliśmy z mężem, że choć raz w miesiącu będziemy gdzieś razem wychodzić.5. W weekendy spotykam się z dawnymi koleżankami i nadrabiam zaległości towarzyskie.Brakuje mi tylko czasu na czytanie!!! Gdy Maks był malutki i spał na spacerach, siedziałam sobie w parku na ławce i czytałam. Było super!Ale i tak uważam, że jest to najpiękniejszy czas w moim życiu i bardzo się cieszę, że mogę być razem z moim dzieckiem. I zastanawiam się nad następnym...Anita
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 21:52
      Wychodzi na to ze ja powinnam sie juz cofnac w rozwoju- dziesiaty rok kury domowej uplywa... no te kilka pierwszych lat mozna odliczyc, bo matura studia.... ale na Ole i Ule juz zostalam prawdziwa kura domowa... no nie....Jeszcze raz.... Dziewczyny nie patrzcie na to tak! Przeciez do pracy wracacie dosyc szybko, na ogol po urlopach macierzynskich. Jak mozna sie cofnac przez te kilka miesiecy? Nie wierze...Ja caly czas czuje ze sie rozwijam- i te kilka jezykow i nurkowanie i w ogole sporty to wlasnie efekt moich lat kury domowej. Na pewno trzeba troche zmienic swoj styl zycia, bo tu nikt nie da zadan umyslowych na dzisiaj, jak w pracy.Jesli chodzi o jezyk- to trzeba czytac, mozna gadac do siebie glosno, ba mozna gadac w obcym jezyku...Ja z Ula bylam w piatek w Muzeum Narodowym (to dla mnie) i na spacerze nad Wisla (dla Uli) wczoraj wieczorem bylam na przedstawieniu w teatrze- oczywiscie sama bo w koncu ktos z dziecmi musi zostac. Za tydzien jade na Mazury na pierwsze nurkowania- z Ula oczywiscie. W tygodniu pobiegam troche po lesie (z ula) umowilam sie z kolerzaka w parku (z Ula) ide kupic sobie cos wiosennego ( z Ula) itd... wszystko z Ula w wiekszosci przypadkow i z Ola. W domu toraczej moj maz czeka na mnie, obiadu nie ma (nie mam czasu) a kwatki padly (nie przezywaja bez wody). Z dzieckiem kilumiesiecznymna pewno latwiej jest gdziespojsc niz z rocznym na [przyklad wiec staram sie to wykorzystywac do maksimum... chodze do muzeow, na wystawy, do sklepow, ba, do biblioteki British Council na przyklad gdzie wszyscy sie ciesza jak mnie widza ;) Biblioteka Uniwesytecka tez jest niezla bo jest Hula Kula ;)Inwencji troche zycze ;)Acha uprzadzajac pytania-samochodem dysponuje rzadko wiec te wszystkie przybytki zaliczam wozkiem i tramwajem ;)
      • Gość edziecko: paloma Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 07.04.02, 22:11
        A ja tam nadal wierzę w moja listę (czyt. w to że wszystko co chcę mogę robić mając dziecko) Podobnie jak Gosia26, gdy Natusia była jeszcze malutka dużo z nią zwiedzałam. Takie małe bobo co ssie pierś wszędzie można zabrać. Gdy miała ok 4 miesięcy spędziłyśmy tydzień w Krakowie na zwiedzaniu; muzea, zabytki, wystawy itd. Mapa, przewodnik, wózek i pampersy na zmianę a dla mnie minerałka. Przebierałam i karmiłam ją wszędzie gdzie trzeba było! Potem było Zakopane, Bieszczady i inne urocze miejsca. Dodam, że wcale nie mam samochodu, ani wielkich pieniędzy, no i jeżdżę z przyjaciółką bo męża też nie mam....:)paloma
        • Gość edziecko: humbak Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 08.04.02, 08:19
          A ja mam wciaz jednak watpliwosci - jak nakarmie w podrozy moja 7-mio miesieczna Natalie, ktorej piersia (niestety...) nie karmie, a ktora jest "tadkiem - niejadkiem", ma awersje do butli i wszelkiego typu pokarmow, gdy jest glodna, to placze wnieboglosy, ale niczego nie tknie do ust i nakarmienie jej dzien w dzien to wysilek ogromny?Dodam tylko, ze na spacerku to juz w ogole niczego nie ruszy, a przyjaciolki do spacerow tez nie mam - nawet na spacerze rozmawia sie zdawkowo z tymi mamami, ktore sa "dostepne"... :(Pozdrawiamspragniona podrozy do duzego miastaAga
      • Gość edziecko: Mela Re: Zostałam rasową kurą domową...-pytalie do Gosi26 IP: *.* 08.04.02, 09:15
        hej,Mozesz mi polecic szkole nurkowania w Wawie? Masz dobre doswiadczenia?I czy mozna tam wziasc na szkolenie dziecko? Chyba dopiero od 12 roku zycia?DziekiMela
    • Gość edziecko: NataliaM Re: Zostałam rasową kurą domową... IP: *.* 08.04.02, 09:05
      KO,ko,ko,ko....Fajny ten temat,taki podnoszący mnie na duchu(czy kury mają duszę?a czy kury idą do nieba?)JA też jestem w domu z NAdią,przenieśliśmy się z mężem do małego miasta,prowadzimy tu mały biznesik.A ja zawsze chciałam być w domu z dziećmi(kiedy ja byłam mała mio rodzice "się dorabiali").Wszyscy znajomi nade mną ubolewają,a ja....cieszę się i staram wymyślać małe przyjemności,no własnie taką listę do zrealizowania.Dzięki mojej mamie raz w tyg.mogę iść na masaż(hmmm...),a tak wszystko robię z Nadią.Zaznaczam,że mieszkam w małym mieście.Od czasu do czasu jeździmy do Poznania,i może to się wydawać komuś smieszne,ale teraz stało się to dla mnie Wielką Wyprawą.Teraz chcę zapisać się na jakiś kurs w ESKK.Zresztą,ja nie umiem sobie czegoś nie znależć.NIe możemy dać się wpakować w stereotypy!!!!!!!!!!!!!!Pozdrawiam Was,NAtalia
Pełna wersja