Gość edziecko: Kasia_R
IP: *.*
22.04.02, 10:46
Słoneczko piękne na dworze, a ja siedzę i

płaczę

. Dlaczego?Bo moja Luizka właśnie pojechała na pierwszy samodzielny spacer z nianią, a mi tak smutno

. Nigdy dotąd nie zostawiałam mojego pięknistego Bobasa z kimś obcym, tylko z jej tatusiem i z moją mamą. Cóż jednak robić - Pojutrze Luiza kończy pół roku (tak tak, kiedy ten czas zleciał, przecież dopiero co z Kasi R stałam się Kasią R mamą Luizy i pisałam o tym na forum), a co za tym idzie - kończy mi się urlop macierzyński. Niedługo, po wykorzystaniu urlopu wypoczynkowego, będę musiała wrócić do pracy i zostawiać Luisię na cały dzień roboczy z nianią... Więc kiedyś musi być ten pierwszy samodzielny raz.

Serce mi mówi, że dla dobra mojego Bobasiątka powinnam z nią zostać w domu i ją wychowywać.

Rozsądek podpowiada, że dla długoterminowego dobra Luizki muszę iść do pracy - zarabiać, zrobić specjalizację, więcej zarabiać itp, itd... Poza tym podejrzewam, że o ile do tej pory podobało mi się siedzenie w domu z moim Słoneczkiem, dopóki miałam określoną datę zakończenia "domowania", to było fajne. Ale na dłuższą metę nie jestem typem osoby, której wystarczy dla satysfakcji jedynie zajmowanie się dzieckiem. A w końcu mogłoby się to odbić na Luizce, jeśli miałaby sfrustrowaną mamę.Zwłaszcza, że niania jest dobra. Wychowała synka naszej bliskiej koleżanki. Widać, że bardzo lubi dzieci i umie się zajmować Luisią, a Luizka też już się z nianią oswoiła. Ale to nie zmienia faktu, że dalej siedzę i

płaczę

.

Zdołowana Kasia R mama Luizy, która pojechała na spacer z nianią