Jak to jest z tymi mężczyznami?

IP: *.* 26.04.02, 11:38
Witajcie, jakoś tak się ostatnio składa, ze non stop "wpadam" na forum na posty dotyczące mężczyzn - a dokładnie ich krytykę. Niektóre są wstrząsające. Wyłania się z nich postać mężczyzny brutala, skąpca, niechluja (przepraszam za wyrażenie) który żonę traktuje jak służącą (o ile nie gorzej). Czy stanowią oni większość? Mój mąż, w porównaniu z tymi opisywanymi przez Was, to prawie anioł - no prawie bo nie przejmuje się zbytnio sprawami domowymi (niepowieszone karnisze, lustro, obiecał myć naczynia i na obietnicach się skończyło) i często ten diabeł-komputer (gry samochodowe) interesują go bardziej od nas. Mówi, że musi odpocząć i zrelaksować się po pracy. No dobrze, ale ja też muszę - tylko on pracuje 8 godzin a ja 24 nadobę (3,5-miesięczna córeczka). Ale też trafia mnie czasami jego stosunek do świata i do nas (po prostu czysty egoizm, nieprawdaż?). To prawda, że wozi nas na wszystkie badania, wizyty u lekarzy, załatwia (często tak z paru tygodniowym opóźnieniem) wszystkie sprawy urzędowe, bankowe itd., robi zakupy (w czasie przerw w pracy) jest dla nas bardzo miły i kochany. Więc w zasadzie nie mam powodów do narzekań ale czasami chce mi się płakać. Kochane emamy - a jak jest u Was? Czy ja się czepiam, czy to jest po prostu stan normalny a ja mam fanaberie? Może to mnie trzeba walnąć młotkiem po głowie? ;-) .PozdrawiamDominika
    • Gość edziecko: mamula Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 11:58
      Jak jest mily i kochany to sie czepiasz....
    • Gość edziecko: Alexia Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 12:20
      Sama nie wiem jak to z nimi jest ;) ale chyba... po trochu tak jak z nami... Czy my zwsze jesteśmy "aniołami"?
    • Gość edziecko: sawlb Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 12:24
      Ja tez juz nie wiem,ale powiem jedno.Im wiecej czytam o wyczynach innych facetow tym bardziej docenial wlasnego.:)Mysle,ze nie ma co porownywac bo kazdy zwiazek jest inny ale ciesze sie,ze mozemy sie bez problemu dogadac(choc akurat w naszym przypadku mowienie roznymi jezykami ma znaczenie doslowne.:lol:),ze,kiedy trzeba, potrafi zrezygnowac z wlasnych przyjemnosci dla dobra rodziny i ze nie robi z siebie meczennika z tego powodu. Z tej perspektywy nie moge zrozumiec jak to jest z tymi innymi mezczyznami.Co to takiego,ze ma sie wrazenie jakby byli z innej planety i nie rozumieli ludzkiego jezyka?No i sila rzeczy nie potrafie w takich sytuacjach nic madrego doradzic bo moja polowka nie wymaga ode mnie wyzszej szkoly jazdy jesli chodzi o komunikacje i wyciaganie wnioskow.Czyzbym trafila na chodzaca doskonalosc he he he.:lol:.;) I nawet nie mam sie czego czepic.:cry:
    • Gość edziecko: 888 Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 12:42
      Ha, o tym samym myślałam wczoraj!Wpadłam do domu, a tu sajgon, pranie na suszarce, cała sterta w koszu, góra "giewont" rosnącego prania do prasowania, ogólny bałagan...Nawet nie zdążyłam wejść do pokoju od razu zabrałam się za sprzątanie, ach gdzie tam!, najpierw ugotawałam zupę!, potem sprzątanko, nie dokończyłam,bo trzeba było lecieć(ja na zajęcia, a mój małżonek na tańce z Madźką). Kiedy wróciłam było już późno, mój mąż siedział sobie spokojnie przed komputerem i grał w Fifkę, a ja dawaj za tą resztę roboty...i wtedy ogarnęła mnie wściekłość: jak to jest, że tylko ja mam obowiązki w tym domu!!! :cry:Zaczęłam wściekać się na mojego męża, na co on, że chyba ze mną jest coś nie tak ( i patrzył na mnie jak na głupka! :lol: )Wróciłam do kuchni i popatrzyłam wokoło, już nieco spokojniej: naczynia po obiedzie były umyte, pies nakarmiony, zakupy na kolację zrobione...a potem przyszły jeszcze inne myśli, że przecież pojechał z Madzią na tańce, zadbał żeby miała tam i jakąś przekąskę i picie...że załatwia wszystkie płatności, które mnie fizycznie nie obchodzą, codziennie zawozi nas do przedszkola i do pracy, codziennie odwozi do domu, robi zakupy (nie muszę mu mówić czego nie ma w domu sam dobrze wie co trzeba kupić), zajmuje się swoją córą cały czas (czasem śmieje się, że jest "nadwornym służącym" swojej córki, która ciągle coś tam od niego chce :) ), całe dnie jeśli nie pracuje spędza z nami, nigdzie się nie włóczy, a przede wszystkim kocha swoje dwie kobiety...i wdedy przeszło mi!!!:hello:Selina
    • Gość edziecko: agnieszk@ Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 12:55
      Czytając twój post miałam nieodprte wrażenie, że czytam o sobie. Mój mąż też jest kochany, ale.... I tu pojawiają się twoje ale. Z małą różnicą - woli gry strategiczne :).Jestem już jednak krok dalej w ewolucji naszego związku (nasza córeczka ma 5 miesięcy) i wypracowałam sobie strategię, a raczej razem ją wypracowaliśmy.Otóż pogodziłam się z tym, że jest zmęczony po pracy, ale czasem gdy wraca pozwalam sobie wyjść SAMA na spacer lub po zakupy TYLKO DLA SIEBIE. Wiem, że zajmuje się małą należycie lub usypia ją żeby móc pograć - jego wybór. Nawet nie przypuszczałam jak takie wyjścia mi pomogą. Mam więcej siły, jestem radośniejsza i on też to zauważył.Przestałam prawie zauważać obiecane nieumyte naczynia, w końcu jak obiecał to zrobi (jego ulubione później). Jeśli chodzi o drobne robótki w domu to prosze go raz, ponawiam prośbę po tygodniu lub dwóch i daję spokój, żeby nie ględzić. Ufam, że nie ma sklerozy i zazwyczaj się nie mylę. Kiedy już zrobi daną rzecz jest z siebie taki dumny, że i mnie udziela się jego stan. Na komputer też mam sposób. W momencie kiedy ilość czasu poświącanego maszynie niebezpiecznie zwiększa się na naszą niekorzyść, sadzam mu małą na kolanach i pieszczotliwie mówię: "tato niunia też chce pograć" ewentualnie "niunia się stęskniła". Działa.Życzę ci wyrozumiałości i cierpliwości, ale bez przesady. Pewne warunki trzeba postawić. Szanuj jednak jego potrzebę bycia samego w swoim świecie (myslę o komputerze). Doceni to.Pozdrawiam,Aga
    • Gość edziecko: Berenika Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 13:12
      A ja sobie ukulam pewna teorie, dopiero co - ciaza mnie pobudza do teoretyzowania. Wychodzi mi, ze to kwestia hormonow - ich do pewnych rzeczy pchaja androgeny, nas estrogeny. I to nie ma nic wspolnego z dobra wola czy czym tam jeszcze. Moj maz jest super - no naprawde! - gotuje, zmywa, troszczy sie o mnie bardzo (36 tydzien, wiec z Dzdzownicy zamienilam sie w Slonice), koty karmi i cholera wie co jeszcze.... Ale robi to po swojemu. I juz. W swoim rytmie, nie zawsze sensownym (nie mam tu na mysli tylko swojego punktu widzenia, ale tez koci - na przyklad ja sprzatam kotom, kiedy tylko nasiusiaja, a on mowi, ze "przeciez ledwo troche". Komu to mowi - mnie? To nie ja tam siusiam). No i niedawno klotnia, kiedy mi wysiadly nerwy z powodu: kregoslupa, opuchnietych kostek, depresji (nieuzasadnionej), cholernego zmeczenia praca i bolu brzucha. I dowiedzialam sie ze PRZECIEZ JESTESMY W TEJ SAMEJ SYTUACJI! Ludzie, najgorsze jest to, ze on naprawde tak uwaza. Poniekad oboje jestesmy w ciazy - to prawda, ale to jednak ja przytylam kilkanascie kilko, to mnie rozsypal sie kregoslup na fragmenty i to mnie kopie dziecko po pecherzu... No wlasnie. Tyle, ze - to jest ta moja zlota mysl - mnie w pionie trzymaja hormony, atawizmy, geny i co tam jeszcze Matka Natura dala w tym celu. A jego najwyzej zdrowy rozsadek i milosc do mnie. I o tym chyba trzeba pamietac. W genach i hormonach mamy to gotowanie zupy w plaszczu jeszcze nie zdjetym z jednego ramienia (skad ja to znam)... A oni inne rzeczy tam maja. I dobrze, bo gdyby tych roznic nie bylo, to chyba swiat nudny by byl troche :).
    • Gość edziecko: Berenika Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 13:12
      A ja sobie ukulam pewna teorie, dopiero co - ciaza mnie pobudza do teoretyzowania. Wychodzi mi, ze to kwestia hormonow - ich do pewnych rzeczy pchaja androgeny, nas estrogeny. I to nie ma nic wspolnego z dobra wola czy czym tam jeszcze. Moj maz jest super - no naprawde! - gotuje, zmywa, troszczy sie o mnie bardzo (36 tydzien, wiec z Dzdzownicy zamienilam sie w Slonice), koty karmi i cholera wie co jeszcze.... Ale robi to po swojemu. I juz. W swoim rytmie, nie zawsze sensownym (nie mam tu na mysli tylko swojego punktu widzenia, ale tez koci - na przyklad ja sprzatam kotom, kiedy tylko nasiusiaja, a on mowi, ze "przeciez ledwo troche". Komu to mowi - mnie? To nie ja tam siusiam). No i niedawno klotnia, kiedy mi wysiadly nerwy z powodu: kregoslupa, opuchnietych kostek, depresji (nieuzasadnionej), cholernego zmeczenia praca i bolu brzucha. I dowiedzialam sie ze PRZECIEZ JESTESMY W TEJ SAMEJ SYTUACJI! Ludzie, najgorsze jest to, ze on naprawde tak uwaza. Poniekad oboje jestesmy w ciazy - to prawda, ale to jednak ja przytylam kilkanascie kilo, to mnie rozsypal sie kregoslup na fragmenty i to mnie kopie dziecko po pecherzu... No wlasnie. Tyle, ze - to jest ta moja zlota mysl - mnie w pionie trzymaja hormony, atawizmy, geny i co tam jeszcze Matka Natura dala w tym celu. A jego najwyzej zdrowy rozsadek i milosc do mnie. I o tym chyba trzeba pamietac. W genach i hormonach mamy to gotowanie zupy w plaszczu jeszcze nie zdjetym z jednego ramienia (skad ja to znam)... A oni inne rzeczy tam maja. I dobrze, bo gdyby tych roznic nie bylo, to chyba swiat nudny by byl troche :).
    • Gość edziecko: maggie28 Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 13:28
      Dzieki, pomogło mi. Tak w ogóle to macie rację - wszystko jest w porządku, tylko czasami człowiek musi się pożalić. Tak naprawdę to bardzo go kocham i jest nam super (troszkę przeszkadzają nam w tym moje humorki i lenistwo tatusia)a komputer ........ zamknę na kłodkę!!!!! Mycie naczyń za 1h z komputerem!!!! To jest myśl ;-))))). Tylko jak ja będę korzystać z forum? Bo jak równouprawnienie to mama albo do garów albo kłodka!!!PozdrawiamDominika ;-))))))
    • Gość edziecko: Adzia Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 13:34
      maggie28 napisała/ł:> Czy stanowią oni większość? Oczywiście, że nie stanowią. Takie przypadki są po prostu bardziej widoczne...Chociaż mnie zastanawia, że tak wielu mężczyzn za ulubiony sposób spędzania wolnego czasu przyjęło gry komputerowe. Mój twierdzi, że to dla niego strata czasu - ma komputer w pracy i traktuje go wyłącznie jako narzędzie. Jak to jest u Was dziewczyny?A co do wspólnego języka - Bogusia pisze, że oni potrafią się dogadać bez problemów. No, przyznam, że my sobie nawzajem czasem musimy tłumaczyć, co poeta ma tak naprawdę na myśli. W naszym przypadku sprawdza się to, co napisane o tym Marsie i Wenus ;-) - mówimy trochę różnymi językami, inaczej odczytujemy pewne sygnały, inne rzeczy nas rażą...Grunt, żeby to rozumieć. Na chwilę wejść w skórę tej drugiej osoby, może przemówić jej językiem...Trochę to chaotyczne, wiem - ale też różne aspekty damsko - męskie poruszyły przedmówczynie, więc wybaczcie :-)Pozdrawiam
    • Gość edziecko: KasiaL Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 15:53
      Cześć!Mam w domu Anioła i zdaję sobie z tego sprawę. Mój mąż robi w domu wszystko i to wcale nie gorzej ode mnie. To znaczy umie zrobić wszystko, bo oczywiście robimy po połowie, chociaż teraz (37 tydzień) to pewnie rzeczywiście prawie wszystko On. I nie musże się martwić, że coś będzie zrobione z opóźnieniem czy będzie zrobione niedokładnie. Jak sprząta to na wysoki połysk, jak gotuje to pyyyyyysznie. I robi to wszystko z uśmiechem na ustach!OK, czasem zdarza Mu się, że nie zdąży z jakimiś opłatami na czas itp., ale to naprawdę mało istotne i absolutnie mi to nie przeszkadza. Jest czuły, troskliwy, codziennie mnie przytula i mówi, że mnie kocha i że jestem najwazniejsza na świecie. Jesteśmy razem juz prawie 11 lat (ja miałam 16 on 17 :-) ), małżeństwem jesteśmy od 2 lat. I codziennie utwierdzam się, że to moja druga połowka. Zdarzają sie czasem sprzeczki, mniej więcej raz na kilka miesięcy, ale to chyba dobrze, bo bałabym się, ze jesteśmy jacyś dziwni!Pozdrawiam,Kasia-Szczęściara :-)
    • Gość edziecko: M_iśka Re: Jak to jest z tymi mężczyznami? IP: *.* 26.04.02, 20:24
      Mój mąż dziś mnie zupełnie zszokował(obiecałam Mu że napiszę o tym na forum :) ) Wcześniej wrócił z pracy,ja byłam na spacerze z dziećmi,i zamiast zadzwonić żebym wróciła posprzątał calutki dom,pozmywał,poprasował a mnie zupełnie wryło jak weszłam a tam błysk :)Zamiast się wyspać na zaś (pracuje po 23 godz.)zasuwał w pocie czoła żeby skończyć przed moim przyjściem.A teraz biedaczek jeździ do 4-ej przebiera się i leci do następnej pracy z której wróci jutro po 16.Ten to miał dziś gest :) ;)Miśka :)
Pełna wersja