Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery?

IP: *.* 02.05.02, 21:50
Ja czasem chodzę. Od święta.A na codzień jest tak. Rano do pracy. Mąż wcześniej, ja później. Ale ja muszę jeszcze dziecko zawieźć do moich rodziców. Rano łóżka nie ścielę, bo nie mam czasu. Śniadania nie jadam. Po pracy jadę do rodziców po dziecko. Mąż wraca przede mną i ściele łóżko. I włącza od razu komputer. Za jakieś półgodziny zjawiam sie ja i dzwonię domofonem. To jest dla niego znak, że ma trochę ogarnąć chatę zanim doczłapię się na czwarte piętro. Bo jak raz nie zadzwoniłam, to okazało się, że jeszcze łóżko nie posłane, ale komputer włączony.Potem ja zabieram się za zmywanie sterty naczyń, bo poprzedniego dnia nikomu z nas sie nie chciało. Po całym mieszkaniu porozrzucane są rzeczy. Proszę mojego, by trochę to ogarnął. On mówi, że później.Jemy obiad. Talerze odnosimy do zlewu. I nikt ich nie zmywa. Czekają do jutra. Ja jestem zmęczona. Mąż też jest zmęczony. I każdy chce zajrzeć do internetu. Ja muszę przecież na forum. A on jakieś rzeczy ściąga. W domu bałagan. Dziecko chce się bawić. A potem rozciełamy łóżko. Te moje. Bo ja śpię z córeczką. I następnego dnia to samo.A dzisiaj po dziewiętnastej wyszłam z domu jeszcze na zakupy. Pojechałam samochodem na drugie osiedle. Bo tam dłużej sklep otwarty. I jak wracałam, to po drodze zobaczyłam szwagrostwo. Szli sobie powoli w objęciach. Na spacerku. Obok biegali dwaj synowie. I to był zachwycający widok. Aż mnie zazdrość jakaś chwyciła. Bo u nich zawsze posprzątane w domu. Na błysk. Oboje pracują. Na zmiany. I jeszcze na spacery chodzą. W objęciach. I są już od 9 lat małżeństwem. A ja myślałam, że tacy juz nie obejmują się na ulicy.To był piękny widok. Wciąż mam to przed oczami. Ale oni nie mają w domu intenetu. A może są lepiej zorganizowani? A może bardziej się kochają?A jak jest u was?
    • Gość edziecko: EwG Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 02.05.02, 22:09
      My też chodzimy od święta we troje, ja mój mąż i synek. Święto bywa raz w tygodniu w niedzielę, ale ostatnio to nawet z ra z w tygodniu, co mnie cieszy. Na co dzien spacer jest dwuosobowy, ja i Michałek, bądź mój mąż i Michałek.Pracami domowymi się jakoś dzielimy (większość robi mąż, bo ja pracuję w domu)Uwielbiam wspólne chwile spędzane na leniuchowaniu, bo zwukle to się mijamy. Mąż do domu to ja do pracy (gabinet), ja do domu z pracy, to mąż do pracy i tak w kółko. Nawet w soboty, a czsem i w niedziele.Ewa mama Michała
    • Gość edziecko: krakowianka Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 02.05.02, 22:15
      Cześć U mnie jest tak:Ja od miesiąca pracuję więc wychodzę z domu o 5:45mój mąż wstaje o 7:00 i co robi to włancza komputer i dzisiejszy dziennik a następnie strone krakowi.potem budzi syna i zaprowadza go po uprzdnim ubraniu i myciu do przedszkola piętro niżej.Jak czas pozwoli to jeszcze zagląda na swoje strony kibicowskie i potem o 8 30wychodzi do pracy.Jest tam do godz 19:ooa ja przychodzę do domu o 16:00 odbieram syna z przedszkolaidę na górę.Następnie robię obiad jak nie został z poprzedniego dnia.Łóżko jest już pościelone przez męża.Odkórzam i ogarniam mieszkanie żeby jakoś wyglądało.Większe porządki robię sama w sobote bo mąż pracuje.Jeżeli chodzi o spędzanie wolnego czasu razem to nie ja.Mój mąż jest strasznym domatorem więc na spacerki chodzę sama.Jedynie kilka razy w roku , można policzyć na palcach wyszliśmy gdzieś we troje.Nie chce mówić o wyjściu we dwoje bo nie pamiętam kiedy to było,chyba że do chipermarketu na zakupy.
      • Gość edziecko: trolka Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 03.05.02, 08:11
        A u nas;wstajemy ok. 7, mąż do pracy, ja powoli ubieram naszą 3, idziemy ze starszą do przedszkola, młodsza idzie też oczywiście))(wychodzimy o 8.30), wracamy, maluch ogląda do 10 jedyneczkę, ja gotuję obiad. O 10 przychodzi opiekunka, idę do pracy lub zasiadam do pracy, jak nie mogę się skupić, to wychodzę coś załatwićsmile), o 14 opiekunka wychodzi(Olka już dawno bo ok 12 odebrana z przedszkola), jemy obiad, bawimy się, ok. 16 wraca mąż i UWAGA szybko coś je i bawi się przez godzinkę z dziećmi, potem b. często jedziemy razem na rowery lub na spacer, wracamy, często odwiedza nas ktoś, (jeśli nie przyszedł wcześniej, to już na krotko, mówię o kimś z dziećmi), bajka, kąpiel, modlitwa czytanko i spać. 20.15. WOLNOŚĆ.Sprzątanko-ja codzienne w "międzyczasie", większe-co 2 tydzień mąż co 2 tydzień studentka-pomocnica.zakupy-któreś z nas razem z dziećmi, 2 dni popołudniu mam pracę (2 g), wtedy często mąż robi z dziećmi zakupy.Acha, piątki wolne.Czytam sobie i myślę czym ja jestem zmęczona?!Ale, uwierzcie, jestem. Może tym, że w nocy co 2 g. karmię dużego ssaka(2,5 l.).Ale mąż dobrze wychodzi z tego opisu, już dodaję, że jeszcze w zasadzie nas utrzymuje( w zasadzie, bo ja też coś tam zarabiam, ale niewiele).Serdecznie pozdrawiam i czekam na Wasze opisy. Trolka
    • Gość edziecko: Misiek Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 03.05.02, 10:18
      Ja dość często chodzę z moimi mężczyznami na spacery, chociaż najczęściej z jednym, tym mniejszym. A nasza codzienność wygląda mniej więcej tak:pobudka ok 7 (szczęściarze z nas :) ), Wojtuś zjada swoją zupkę mleczną, ja w tym czasie się ubieram, a mąż włącza komputer i alo się ubiera albo już dzwoni po klientach. Później mycie Wojtka, ubieranie i do przedszkola. Przeważnie ja go tam zaprowadzam, ale często zdarza się, że robi to mąż. Później ja zabieram się za zmywanie naczyń z dnia wczorajszego (brudne naczynia przynajmniej od obiadu :( ), posprzątam "z grubsza" mieszkanie i idę na zakupy. Po powrocie przygotowuję wstępnie obiad, czasami trochę poczytam, posiedzę w internecie czy poprasuję. I przed 12 idę po Wojtka a potem na pierwszy spacer :) . Ok. 14 wracamy do domu i "dopieszczam" obiad. Po obiadku znowu wyjście z domu, czasami udaje nam się wyjść we troje, albo po godzinie tatuś do nas dołącza. Po powrocie trochę się bawimy i albo jemy kolacje, albo przygotowuję kanapkę dla dziecka i wysyłam go razem z tatą na rowerze nad fontannę (tam zawsze lepiej smakuje :) ). Później bajka, kąpiel, czytanie i usypianie. Wieczór należy do mnie (bo mąż znowu pracuje :( ). Z reguły jestem potwornie zmęczona po takim dniu, a teraz jak zaczęły się upały będę zmęczona podwójnie (jako osobnik wybrakowany mam trochę kłopotów ze zdrowiem, niestety). Ale zawsze jestem szczęśliwa, że mogę wyjść na spacer, że jest piękna pogoda, że Wojtuś jest uśmiechnięty. A najbardziej lubię jak po skończonym dniu Wojtuś dziękuje mi za to, że zabrałam go na spacer, albo po prostu za to, że miał fajny dzień :love: . Staramy się, aby przynajmniej niedziele spędzać razem, we trójkę. Wczoraj zrobiliśmy sobie piknik nad jeziorem (słońce, plaża, woda, grill....) i mąż stwierdził, że chyba częściej będziemy organizować taki piknik, tak mu się spodobało :) .
      • Gość edziecko: Didi Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 03.05.02, 12:14
        Witam, my spedzamy sporo czasu w czworke (ja, maz i dwojka malutkich dzieci). Maz jest nauczycielem, wiec ma wolne wszystkie weekendy, wakacje i ferie. Staramy sie, czasem walczymy o to by pobyc razem (cenimy tez chwile samotnosci, ale o to trudniej). Maz po poludniu wychodzi jeszcze do innej szkoly, zwykle wychodzimy troche wczesniej i odprowadzamy go. W niedziele robimy sobie wycieczki (nie mamy niestety auta, a na rower Krzys jest jeszcze za malutki) blislkie lub pociagiem. Odwiedzamy przyjaciol, czasem rodzine. Jemy razem obiado - kolacje, wspolnie chodzimy do kosciola i razem wieczorem sie modlimy. Pozdrawiam - Ewa.
    • Gość edziecko: Nonika Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 03.05.02, 16:46
      hej!My staramy sie czesto chodzic razem na spacery.Jednak maz przychodzi z pracy ok 19 i wtedy mozna jeszcze posiedziec w ogrodku(jak pogoda pozwoli) lub wybrac sie na krotki spacerek.W niedziele czesto wybieramy sie na basen lub na rowery we trojke..Jeszcze przed swietami mielismy taki zwyczej ze zawsze w piatek wieczorem zamawialismy pizze do domu(zeby nie gotowac) i rozkoszowalismy sie wieczorem we dwoje,czesto ogladalismy wtedy jakis romantyczny wyciskacz "moich"lezsmileObecnie ja jestem na diecie i unikam restauracji a pizza wogle nie wchodzi w gre.A dzien codzienny (do 18-19)to spedzam ja sama z Julkiem bo maly jeszcze nie chodzi do przedszkola,a ja do pracy tez nie.To sie zmieni od wrzesnia.Ja na studia a maly do przedszkola.Teraz jednak ciesze sie ze moge spedzac z nim ten czas.Duzo jezdzimy rowerem,synek sam na trzykolowym i chodzimy na place zabaw.Milo sobie plynie ten czas.A latka leca......Pozdrowienia Monia z Julkiem
    • Gość edziecko: ikasia Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 04.05.02, 20:52
      Wczoraj wybraliśmy się z moimi rodzicami na spacerek . Oni biegali za naszą córką a my trzymaliśmy się za ręce ....I było jak dawniej :love:Czasem tak niewiele trzeba ,żeby szczęście poczuć , takie prawdziwe , malutkie ale jakże ogromne !!!!! ........ale się rozmarzyłam.........ikasia
    • Gość edziecko: maminka Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 04.05.02, 23:05
      Spacerki rodzinne - mimo wszystko!A może by tak czasami tylko we dwoje?
    • Gość edziecko: akacha Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 05.05.02, 00:26
      dzisiaj - piękna pogoda i my w trójke na spacerze w sopocie na plaży, potem troszkę w parku - sielanka. słońce nad morzem takie, że obiecaliśmy sobie, że jak pogoda się utrzyma to jutro wszyscy na plażę.nie uwierzycie, ale dzisiaj jak byliśmy ok. 14.00 to nawet parę osób się kąpało.ale ja nie powinnam się dziwić, bo należę do tych, co nawet w kwietniu są w stanie pływać w morzu.na razie woda ma 10 stopni, jeśli jutro się uda wypad na plaże to może popływam :) brrrrrrrrrr!!!!!!!było cudnie :)kacha
    • Gość edziecko: oSka Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 06.05.02, 14:52
      A mnie własnie takich spacerków bardzo brakuje! Bardzo!Mąż to zapalony samochodziarz i nawet teraz w długi weekend przez prawie szystkie dni grzebał w swoim (naszym :)) aucie... a ja sama z Zuzią sobie spacerowałąm. I było mi przykro jak widziałam inne pary z dziećmi..KIKA
    • Gość edziecko: Vialle Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 06.05.02, 15:13
      my spedzamy caly wolny czas razem i czasem sie zastanawiam czy to nie jest przegiecie. Ja zawsze mialam tabuny znajomych, moj mezczyzna jest introwertykiem ktorego ludzie raczej mecza niz bawia. No i jakos tak jest ze ja sie mniej spotykam ze znajomymi i nie zaluje tego specjalnie. A nasz rytm jest ostatnio taki: wstajemy troche przed 7-ma, wtedy mniej wiecej budzi sie nasz roczny synek, wiec bierzemy go do naszego lozka i tata jeszcze podsypia, a ja sie z malym bawie, tule i turlam po lozku. Potem Kosma biega po mieszkaniu, wita sie z kotami (mamy dwa) i zabawkami, a my zajmujemy sie przygotowaniem jego butelek, jedzenia na caly dzien, wstawieniem naczyn zmywarki, ew tez pralki, troche ogarniamy mieszkanie. O 8 przychodzi niania i wtedy my wychodzimy do pracy (czesto jest tak, ze ktores z nas gna do roboty jak najwczesniej bo cos tam ma waznego, a to drugie zostaje zeby poczekac na nianie). caly dzien mija w pracy, maly jest z niania. Ja albo tata musimy dotrzec do domu na 18:00 zeby zwolnic nianie, ustalamy to zwykle telefonicznie w ciagu dnia albo rano - np. uprzedzamy sie "wroc dzisiaj ty na 18:00 bo ja absolutnie nie dam rady". Teraz juz jest dlugi dzien, dlugo jest jasno, no i jest cieplo nawet wieczorkiem, wiec staramy sie wracac o ludzkiej porze (to znaczy oboje wychodzic z biur nie pozniej niz 17:30 - ja dojezdzam do domu w ciagu max pol godziny, tata ma troche gorzej, wieksze korki po drodze). No i teraz albo idziemy razem w trojke z Kosma na spacer, albo na rowery (kupilismy siodelko dla niego - jest zachwycony swiatem z perspektywy roweru!). I wszedzie chodzimy razem. W weekendy tez - sporadycznie ja wyskakuje do jakichs moich przyjaciolek i wtedy tata z Kosma sami sobie urzadzaja popoludnie. Po wieczornej wyprawie bawimy sie jeszcze w domu, robimy kolacje (nie gotujemy w domu - jemy w miescie w czasie pracy, na szczescie...), kapiemy Kosmeczka okolo 20:00 i kladziemy spac. I wtedy gadamy sobie (zamiast pracowac), albo jednak siedzimy kazde nad swoim laptopem, robiac do pozna w nocy rozne rzeczy, ktorych nie zdarzylismy w ciagu dnia bo chcielismy wyjsc z biura o "ludzkiej" porze.I jakos to leci. Zlapalam sie na tym, ze nie wyobrazam sobie, zebym np. ja szla z malym na spacer, a Lukasz w tym czasie sprzatal - albo na odwrot. Zazwyczaj wszystko robimy razem - bawimy sie z dzieckiem i sprzatamy. I mnie jest tak dobrze - i ciagle mi malo tego czasu z moimi chlopakami. Chyba powinnam przyznac, ze jestem szczesliwa...
    • Gość edziecko: aga102 Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 06.05.02, 21:17
      Czy chodzę na spacerki z moimi mężczyznami? No ależ oczywiście!!!!!!!!!!!! Z dwoma!!! Jeden ma 2lata i 3 miesiące a drugi 10 miesięcy... Ten trzeci niestety z reguły jest strasznie zapracowany (sam utrzymuje naszą czwóreczkę). Jak się więc łatwo domyślić, wspólne spacery należą do rzadkości tymbardziej, że oprócz pracy na etacie mój mąż ma własną firmę, która zabiera mu zdecydowanie za dużo czasu. A właściwie to nie jemu tylko nam, bo ten czas móglibyśmy spędzać razem... No ale jak już jest jakiś wolny dzień i mój ślubny nie ma zaległości w pracy to gdzieś wypadamy. Ostatnio byliśmy z dzieciaczkami w zoo. Radocha wielka dla wszystkich. Marzy mi się żeby takie wolne (ale zupełnie wolne dla mojego męża) dni były co najmniej raz w tygodniu... Ale komu się to nie marzy?PozdrawiamAGA
    • Gość edziecko: Lilly Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 07.05.02, 08:42
      Mój dzień?Budzę się koło 6, ubieram i jadę do pracy. Młody z mężęm najczęściej jeszcze spią i budzą się kiedy jestem w drzwiach. Na 7:30 przychodzi opiekunka przejmuje opiekę nad Piotrusiem a Adam szykuje się do pracy. Ma nienormowany czas, ale z reguły na 8;30 stara się być w kancelarii. Ja pracuję do ok. 15:30, w domu jestem koło 16, zwalniam opiekunkę. Mąż wraca różnie, najczęsciej koło 17-18. W ciągu tygodnia rzadko chodzimy w trójkę na spacery, najczęsciej ja biorę małego i idę do parku - mam to szczęście, że mieszkam niedaleko Wielkopolskiego Parku Narodowego i prawie pod nosem mam sliczne spacerowe trasy nad Wartą. Obiady - różnie, czasem ja zjem w pracy i mąż też, czasem jemy w domu. Piotruś ma swój obiad koło 14, kiedy jeszcze jesteśmy w pracy.Zasypia koło 20:30 i wtedy teoretycznie mamy czas dla siebie. Teoretycznie - bo często Adam zasiada na aktami i pracuje. Ale czasem tego nie robi, więc gadamy, pijemy winko, niekiedy obejrzymy film w TV, czasem.... :lol:A weekendy - o wtedy obowiązkowo idziemy na spacer. I nawet trzymamy się za ręce i od czasu do czasu pocałujemy. A organizacja domu - różnie - pani Ela, która przychodzi do Piotrusia podczas jego snu prasuje pranie, więc jedna duża rzecz mi odpada. Raz na dwa, trzy tygodnie przychodzi do nas zaprzyjaźniona studentka ogarnąć porządniej chatę. A my w tym czasie out z domku, najczęściej do sklepu na zakupy.Bieżące porządki jakoś się dzieją "po drodze". Adam, muszę przyznać bardzo mi w tym pomaga. Słowem nie narzekam.
    • Gość edziecko: Alka Re: Czy chodzicie ze swoimi mężczyznami na spacery? IP: *.* 07.05.02, 09:26
      Luby pracuje na zmiany: jeden dzień na 8 drugi na 14. Jak ma I zm. to wstaje o 6 idzie z psami na spacer. Ja zaraz po nim i ubieram Zuźkę - bo ostatnio zaczęła wstawać tak wcześnie, żeby nas pożegnać. Potem w samochodziki i do pracy - on bezpośrednio a ja na zakupy bieżące. W domku jestem o 15 i do obiadu o 17 kiedy to wraca Luby mam czas na zabawy i spacery. Potem wspólny obiad i dalej zabawy. O 19 lub 20 Zuźka zasypia i wtedy ona sprząta, ja gotuję, ale o 21 zazwyczaj mamy już czas dla siebie :hap: i spacer z psami. Nie robimy "wielkich" porządków raczej takie małe sprzątanka. A jak ma II zm to rano idzie z Zuźką na spacer i sprząta, a ja jak wracam to też idę z Bąblem na spacer i dopiero jak córcia zaśnie zabieram się do roboty: gotuję, prasuję, planuję ogródek itp. Zakupy raz na 2 tygodnie. A weekendy - całe nasze: i zbijanie bąków, i spacery, i basen, i wycieczki, i prace ogródkowe.I na spacerach ostatnio znowu możemy się trzymać za ręce, bo nasze "duże" dziecko nie pozwala sie złapać za rączkę :lol:
Pełna wersja