Gość edziecko: mona
IP: *.*
05.05.02, 15:07
Mam fantastycznego męża, dobry, czuły, kochany, opiekuje się dzieckiem. Ale jest jedno "ale". Miałam w sobotę imieniny i jak zwykle nic nie dostałam. Owszem nie zapomniał, złozył życzenia, ale na tym sie skończyło. On zarabia na nasze utrzymanie - moje i Julki, bo ja jeszcze studiuję. Całą pensję oddaje mi, tak że musi ode mnie brać na benzynę, czy obiad na mieście, jak nie zdąży do domu. Więc sama moge sobie kupić co chcę, bo to ja trzymam kasę. A ja chciałabym dostać coś od niego, taki prezent-niespodziankę. Czy wymagam zbyt wiele? W zasadzie moge sobie kupić co chcę, on sam mówi jedź kup sobie buty czy bluzkę, pomimo, że nie zarabiam. Niczego nam nie brakuje, on mi pomaga w domu przy dziecku, nawet nie chodzi na piwo z kolegami, więc może się czepiam?Ale nie wiem sama czy pominąć ten drobny defekt czy dać mu do zrozumienia że ma sam mi coś kupić?