ejkumkejkum2
26.11.06, 19:19
musiałam wyjechać na tydzień(służbowo), mąż pracuje, więc do 2 i pół letniego
synka przyjechała babcia. no i już w pierwszy dzień opieki nad kochanym
wnusiem, wepchnął się miedzy kaloryfer a szafke z tv, i ...... nowiutki
philips 29cali (buuu) zjechał na podłogę. mama przeżyła horror podobno, jak
mówi, zatrzymała go jeszcze na kolanie, bo była przy tym, więc od razu
wstała, ale wiadomo, taki ciężar nie łatwo utrzymać, i powoli osunął się na
podłogę, uszkodzeń zewn. nie ma, no, ale obraz się nieco zmienił", jakieś
dziwne kolory i taki efekt , jak z filmu panoramicznego. grozy dodał pan, z
serwisu który powiedział, ze telewizorek już sie nie nadaje do naprawy nawet,
ie opłaca się, bo poszedł kineskop i koszt to ok. 1300 zł. zła jestm, sama
nie wiem, na co, na kogo, fakt, szafka do najstabilniejszych nie należała,
no, ale tv stało. mama nie mogła dojść do siebie, no i cały mój dylemat co
zrobić, w tym ,że mama poczuwając się do winy, powidziała, ze odkupi i na
swieta bedziemy mieć nowy tv. co prawda ma taki biznes, ze wiem, ze nie
bedzie to trudne(tzn. uzbieranie przez miesiąc ok. 1500), niemniej jednak nie
wiem, czy powinnam sie na to godzić, i uznać tym samym jej winę, chociaż
przyznam ze nas na nowy nie stać, bo poza tym ten jeszcze jest niespłacony-
jeszcze 4 raty za niego, a juz idzie na smieci

głupio mi przed mamą,synek
ma 2 lata, no i jemu nic przecież nie zrobie. cy powinniśmy z mężem
zrezygnować z "zobowiązania" babci, która chcąc się "lepiej poczuć" odkupi
tv, i byc bez tv, albo zbierac znowu na nowy, czy przyjąć propozycję babci.
to moja mama, dużo wnusiowi kupuje, nam też, ale czy "korzystać: tak bez
skrupółów z jej "możliwości" finansowych. czy fakt, ze akurat ona była wtedy
z synkiem, i ten nieszczęsny "wypadek" się zdażył, może ją obciążać. co
myślicie o tym. dzięki za wszelki sugestie.