Pytanko niezobowiązujące o kryzysy...

IP: *.* 17.05.02, 08:46
Wiecie, ciekawi mnie jedna rzecz - a kogo zapytam, jeśli nie Was?Czytam sobie, czytam - wypowiedzi wspaniałych, mądrych, szczęśliwych kobiet na temat małżeństwa. W wielu z nich - większości, powiedziałabym - przewija się motyw pt. "mieliśmy ciężki kryzys, było z nami źle, ale przetrwaliśmy".Dziewczyny - jak to z tym jest? Czy każdy związek musi przejść prze takie poważne doświadczenie, że się myśli o rozstaniu, a cały świat obojętnieje? Skąd to się bierze? Jak sobie z tym radzić?Pytam tak trochę na zapas, bo jeszcze nigdy nie przechodziliśmy czegoś takiego. Ale niepokoję się, bo my czasem potrafimy się pokłócić o jedno głupie słowo...a co dopiero, gdy kłopoty będą poważne....Może podzielicie się swoimi doświadczeniami?agnieszka
    • Gość edziecko: goga Re: Pytanko niezobowiązujące o kryzysy... IP: *.* 17.05.02, 09:35
      To trudne pytanie. Nie wiem czy kazdy . Pewnie nie. Ale jedno moge powiedziec , ze jesli ludzi przetrwaja taki kryzys staja sie bardziej bliscy sobie , a ich zwiazek bardziej dojrzaly! Mysle ze trudno powiedziec , ze " mnie to nie dotyczy , bo jestesmy ze soba X lat i nic takiego sie nie dzieje".Owszem sa takie malzenstwa , ale kto jest w stanie przewidziec , zareczyc ze za x+1 lat nie dojdzie do kryzysu.Wiec , wierzy c, ze moze nam sie uda i nie zalamywac sie gdy sie pojawi. Mag
      • Gość edziecko: ruda Re: Pytanko niezobowiązujące o kryzysy... IP: *.* 17.05.02, 11:06
        Też nie umiem powiedzieć. Nie miałam kryzysu w tym związku, w poprzednim tak, nawet sporo, po każdym byłam mocniejsza, ale dla nas jako pary to nigdy nie było wzmacniające, to i sie w końcu rozsypało. Natomiast wydaje mi się, że da się żyć bez kryzysu, taką nadzieję żywię. Spośród moich znajomych najdłuższe są staże 8-5 lat, bez kryzysu po slubie, z kryzysami przed, natomiast obserwując te kryzysy u siebie i u innych pozwalam sobie żywić nadzieję, że nam się udakasia
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: Pytanko niezobowiązujące o kryzysy... IP: *.* 17.05.02, 11:37
      Ja mialamkryzys w zwiazku. Ale teraz z perspektywy czasu patrze na to i widze ze bylam po prostu niedojrzala- tzn moja reakcja byla niedojrzala i ona stworzyla ten kryzys. Nigdy jedna osoba nie jest winna wiec moj maz zawilil tez- chociazby w tym ze tej narastajacej burzy nie wyczul i nie pomoglmi zareagowac inaczej. Natomiast sam kryzys zdal na piatke z plusem- usuwal sie z drogi i doprowadzal mnie do pionu.No nic to w koncu doroslam. I teraz kryzysy nam sie nie zdarzaja. Zremy sie potwornie i niedopuszczalnie, bo tak mamy, natomiast nie sa to klotnie opriorytety.Rasumujac moje gledzenie- nie uwazam zebym wyszla silniejsza z kryzysu tylko z tego co bylo potem- poniewaz okazalo sie ze tak naprawde nie ma zadnego kryzysu jest niedogadanie, ale tak napraede myslimy podobnie ;)
      • Gość edziecko: Zoe Re: Pytanko niezobowiązujące o kryzysy... IP: *.* 18.05.02, 01:24
        Bo w zyciu tak jest ze sie rosnie... i nie zawsze sie rosnie w tym samym czasie i w tym samym tepie co nasz partner.Bo w zyciu tak jest ze duzo latwiej jest jak wszystko uklada sie wspaniale a marzenia spelniaja sie natychmiast... a jesli nie to ma sie czasami zal.Bo w zyciu tak jest ze nam sie wydaje ze wiemy co bedzie jutro... a jutro to przeciez jedna wielka niewiadoma.Bo w zyciu tak jest ze przysiegamy na dobre i na zle...ale wierzymy ze tylko na dobre.Ale mimo to po kazdej burzy zyciowej wychodzi slonce bez wzgledu na ilosc zlamanych drzew...Mysl pozytywnie i wierz ze czeka Cie tylko to co najlepsze.-Zoe
Pełna wersja