rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka

IP: *.* 21.05.02, 07:55
Dziewczyny!!! Moja córeczka ma 13 miesięcy.... Do tej pory chciałam żeby była jedynaczką.... Wczoraj usłyszałam o zabójstwie jedynaka i strach mnie ogarnął, kiedy wyobraziłam sobie co czuje teraz matka tego chłopca.... Ta wiadomość skłoniła mnie do myśli o drugim dziecku..... Tylko że moja sytuacja materialna nie jest stabilna... Co prawda pracujemy oby dwoje z mężem ... Mamy jednak kredyt do spłacenia i boję się że mogą zwolnić mnie z pracy.... Jak sobie uświadomię jaka jest sytuacja w Polsce.... Na każdym kroku bezrobocie.... To decyzja o posiadaniu dziecka jest zawieszona w próżni... Powiedzcie mi czy ja przesadzam.... Jestem przewrażliwiona....
    • Gość edziecko: Alka Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 08:08
      Też się zastanawiamy nad drugim dzieciątkiem i - o zgrozo - głównie rozpatrujemy sytuację w pracy! Pracuję w 3 osobowym zespole i tak: 1 koleżanak jesianią poroniła i teraz stara się o dzieciątko, druga się leczy (już ponad rok i kuracja dobiega końca) i jak tylko będzie mogła - to od razu, ja mam 17 m-czną Zuzkę a nad nami kierowniczka rok przed emeryturą... Przecież jak wszystkie się postaramy o dzieci to po prostu nie będziemy miały gdzie wrócić. Z drugiej strony ja mam 34, Luby 40 i nie chcielibyśmy by różnica wieku między dzeićmi była zbyt wielka... No i zdecyduj sie tu na cóś :-( A mam 5 sąsiadek z małymi dziećmi szukających pracy - od ok 1,5 roku :fou:
    • Gość edziecko: malejkaa Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 08:53
      Witajcie. Kiedy przeczytałam tytuł... to tak jakby usłyszała pytanie które sobie codziennie zadaję. Tylko moje rozterki wynikają raczej ze względów zdrowotnych. Mam prawie 6 letnią córeczkę i zawsze marzyłam o drugim dziecku. Ale Ola urodziła się w ciężkim stanie, potem rehablilitacja, setki wizyt u lekarzy.... nie przespane noce do 3 roku życia. To wszystko spowodowało że odechciało mi się drugiego dzieciątka.....ale tylko fizycznie (totalne przemęczenie) a nie psychicznie. Dodatkowo w trakcie ciąży (co nie zostało wykryte) zachorowałam na cukrzycę i tak.....choruję już 6 lat. Boję się jedynactwa mojej córki, boję się że kiedyś zostanie sama z nami, z naszym zdrowiem itp. Boję się że jej się może coś stać i będzie zbyt późno na drugie dziecko.... Boję się każdego dnia, każdego dnia. Ale boję się tego że będzie chore, że będę musiała walczyć ze swoją cukrzycą, którą kontroluję ale czasem zdarzają mi się gorsze okresy, boję się odpowiedzialności za to maleństwo. Nie chyba się nie zdecyduję. Więcej przemawia na nie.... szkoda. Boję się takiego momentu.... że będę sobie zarzucać że przez własne wygodnictwo.... Oleńka jest sama.Wiele tych.... boję się. Nie widzę wyjścia. A miało być inaczej... Los zdecydował inaczej... dlatego teraz nie planuję.Pozdrawiam Was. Anna
      • Gość edziecko: malejkaa Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 08:55
        ..aha... chciałam jeszcze dodać że Ola jest zupełnie zdrowa i bardzo dobrze się rozwija. Nie ma pozostałości po wcześniactwie. Możliwe że przy drugim dziecku nie byłoby takich problemów bo już wiadomo że mam cukrzycę i leczenie byłoby dużo lepsze.Anna
    • Gość edziecko: lionka Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 09:01
      Cieszę się że nie tyko ja mam takie problemy..... Życie jest okrutne.... cóż zrobić..... Może sam los zdecyduje kiedyś za nas (chodzi mi o taką niewinna wpadkę... hihi) Wtedy już nie będzie wyboru... Chyba tak by było najlepiej....Pozdrawiam Was gorąco lionka
    • Gość edziecko: olaija Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka-do malejkaa IP: *.* 21.05.02, 09:21
      Przykro że Twoje rozterki są tak poważne.Rzeczywiście masz się nad czym zastanawiać, ale pomyślałam sobie że może ktoś Ci może w tym pomóc.Znajdź dobrego ginekologa niech oceni na ile grozi Ci powtórka sprzed lat.Przecież teraz mogliby Ci kontrolować cukrzycę i wszystko co wtedy się przyplątało,zresztą mogło to dotyczyć tamtej konkretnej sytuacji. Nie męcz się tak, niech ktoś Ci pomoże.Jeślijestes z Warszawy to polecam dr. Romejko (przyjmuje w spółdzielni na ul. Waliców i u braci barnabitów).To niesamowity lekarz.Ja z pirwszą ciążą miałam kupę problemów, potem kołowrót hormonalny przez 5 lat.Myśałam że już nie będę mogła mieć dzieci .Po pierwszej wizycie u niej zaszłam w ciążę.Drugi poród był świetny i bezpieczny. To nie tylko moje odczucia, chodzi do niej tabun moich koleżanek.Wszystkie zachwycone.
    • Gość edziecko: Lusia Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 09:36
      Trzeba sobie zadać pytanie czyja sytuacja jest dziś stabilna. Mam synka 7 letniego i prawie 31 lat. Najpierw chciałam mieć jedno dziecko, ale z wiekiem zaczęłam dojrzewać do kolejnego dziecka. Najgorsze jest to , że teraz kiedy już się zdecydowaliśmy na powiększenie rodziny, pogorszyła się sytuacja w firmie. Jednym słowem mogę lada moment dostać wypowiedzenie. Robimy co możemy z mężem ha ha ha :bounce: :bounce: :bounce: aby zajść przed wypowiedzeniem bo wtedy, aż do porodu jestem chroniona. Ale los bywa złośliwy. Prędzej czy później mąż będzie jedynym żywicielem rodziny. Też mam pełno kredytów, ale pocieszam się, że one też się skończą. Myślę, że warto mieć drugie dziecko. Ja nie mogę się już doczekać tego dojrzałego macierzyństwa. :bic:
    • Gość edziecko: malejkaa Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 09:53
      Jestem z Poznania. Tutaj też mam super lekarza, który dodatkowo specjalizuje się w prowadzeniu cukrzycy ciężarnych. Ale nikt... zupełnie nikt mi nie zagwarantuje że dziecko będzie zdrowe i że sytuacja się nie powtórzy. To co przeszliśmy było takim koszmarem, że nawet teraz czuję dreszcz na wspomnienie tamtych dni. Pewnie.... teraz byłabym bardziej świadoma tego co się może stać. Ale nie wiem czy to napięcie spowodowane oczekiwaniem na wynik porodu (czy jednak cukrzyca nie wpłynęła źle na dziecko).... nie pogorszyłoby mojej i tak nadwyrężonej psychiki.To jest bardzo skąplikowane i pewnie musiałabym pisać cały dzień aby opowiedzieć o co mi chodzi i dlaczego się boję.Widzę że w większości to sytuacja materialna ma wpływ na podejmowane decyzje. I to też jest smutne. Że kobiety które kochają dzieci i są stworzone by mieć większą rodzinę..... nie mogą. Jedne się nad tym zastanawiają (i chyba to jest mądre).... a inne po prostu zachodzą w ciążę i jakoś to będzie (mam kuzynkę, która pomimo braku pracy jej i męża zdecydowała się na drugie dziecko, gdy pierwsze ma 2 latka. Teraz żyją u rodziców i za ich pieniądze, kochają swoje dzieci i są szczęśliwi że synek nie będzie jedynakiem. I nie wiem czy zazdrościć beztroski czy.... poświęcenia dla dobra dziecka).Wpadka byłaby może najlepsza. Ale nie u mnie, bo jednak cukrzyca powoduje że powinnam wcześniej się do ciąży przygotować, a poza tym na moje pierwsze dziecko czekałam dwa lata (nie mogłam zajść w ciążę - powód - za bardzo chciałam).Pa pa
    • Gość edziecko: Barbie drugie dziecko-oczywiście IP: *.* 21.05.02, 10:05
      Mam trójkę dzieci z małą różnicą wieku. Córka 5 lat a synowie 3 i 1,5 roku. Planowaliśmy z mężem dużą rodzinę i tak się stało. Nigdy pod uwagę nie braliśmy zarobków, sytuacji mieszkaniowych itp. Po prostu cieszyliśmy się z kolejnego bobasa. Byliśmy po przeprowadzce i szukałam pracy przez pół roku, będąc w ciąży wynajmowaliśmy kawalerkę i spłacaliśmy ją na własność. Najpiękniejsze chwile spędziliśmy w tym ciasnym mieszkanku, z małą Tesiunią. Sami bez niań, rodziców, dziadków. Często wspominamy z rozrzewnieniem tamte chwile. Teraz jestem na bezpłatnym wychowawczym na trzecie dziecko. Mamy większe mieszkanko, kosztem oszczędności. Dodam, że dzieci też chorują, leżały w szpitalach, przechodzą rehabilitację ruchową. Córka ma dużą koślawość kolan i stóp, przeprosty kolan. Syn ma zeza rozbieżnego nosi okularki. Mały jest alergikiem. Mąż jest niepełnosprawny ruchowo, choruje na zanik mięśni. Wizja nie ciekawej przyszłośći czasami spędza mi sen z powiek ale nie wyobrażam sobie życia bez naszej gromadki. Najgorsze myśli przychodzą jak mąż słabnie i wiem , że nigdy nie pojeżdzi z dziećmi na rowerze, nie pogra z synami w piłkę i wiem że muszę być silna bo potrzebują mnie.Mam dopiero (już?) 32 lata.Niektórzy złośliwie mówią "wpadka". Ja odpowiadam -jest małżeństwo, są dzieci.
      • Gość edziecko: Saskia Re: drugie dziecko-oczywiście IP: *.* 21.05.02, 21:04
        Barbie,ogromna buźka oraz wyrazy szacunku i podziwu!!! (bez obrazka, bo nie umiem)Garść refleksji po przeczytaniu postów:uświadomiłąm sobie niedawno, że gdybym podchodziła do sprawy racjonalnie, to chyba nigdy nie miałabym dziecka - sytuacja finansowa taka sobie, nad mężem wisi bezrobocie. Na szczęście w pewnym momencie miłość i instynkt macierzyński zaszumiały nam w głowach - i tupta teraz po mieszkaniu mały człowieczek. Gdy tylko skończe staż, zaprosimy na świat następną istotę.Kasa - "jeszcze nigdy nie było, żeby jakoś nie było" - ktoś powie, że to nieodpowiedzialność itd. A moze po prostu inne priorytety, nie kariera, nie nowy samochód tylko dom (może i trochę za ciasny) pełen śmiechu dzieciaków?Nie potepiam absolutnie ludzi, którzy zastanawiają się, rozważają, czekają. Pamiętajmy tylko, że czasem warto dogrzebać się do tego, co nam gdzieś w środku po cichutku podpowiada, co jest naprawdę ważne i o co w życiu chodzi. Pozdrawiam wszystkichAnia
    • Gość edziecko: viktoria Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 10:14
      Lionka. Myślę że strach nie jest najlepszym doradcą. Nie możemy zakładać że lepiej miec dwójkę dzieci bo taka a taka historia przydażyła się innej kobiecie która miała tylko jedno. Ja mam dwójkę synkow ale z mężem byliśmy przekonani że tego chcemy. Myślę że masz czas aby się nad tym jeszcze zastanowić i móc się cieszyć z drugiego dziecka bez wątpliwości czy była to słuszna decyzja.Pozdrawiam.
    • Gość edziecko: Martita Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 11:17
      Michał ma 13 miesięcy ja prawie 32 lata no i cóż jeżeli drugie dziecko to chyba natychmiast. No dobrze ale....Ja niestety nie potrafię nie myśleć o naszej sytuacji finansowej, o tym czy za miesiąc, dwa nie stracimy pracy, czy będę w stanie zapewnić moim dzieciom szczęśliwe dzieciństwo a później godziwy start w życiu. Nie potrafię powiedzieć sobie jakoś to będzie, jakoś się ułoży... a jeżeli się nie ułoży ?. Nie wyobrażam sobie życia za pieniądze rodziców, byłam już wystarczająco długo na ich utrzymaniu. Poza tym nie mogę zafundować mojej mamie, która opiekuje się Michałem drugiej, maleńkiej pociechy (urlop macierzyński jest teraz taki krótki!)bo po prostu sobie nie poradzi. A na wychowawczy zwyczajnie mnie nie stać. I wybaczcie ale nie przekonują mnie teksty w stylu: wychowało się jedno wychowa się dwoje, troje... . Pewnie, że chciałabym drugie dziecko - Michał tak szybko rośnie, a może tym razem urodziłaby się wymarzona przeze mnie Julka... Chyba jednak nigdy się nie dowiem. Postaram się wychować Michała jak najlepiej potrafię i mam nadzieję, że On w przyszłości nie będzie miał podobnych rozterek. Marta
    • Gość edziecko: Agata Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 11:26
      Ja chciałabym zwrócić Twoją uwagę na pewnien aspekt Twojej sytuacji: zdecydowałaś się na kredyt bankowy, mimo niestabilnej sytuacji w pracy. A teraz z tego samego powodu nie wiesz, czy możesz sobie pozwolić na dziecko. Kredyt w końcu spłacisz, a dziecko zostanie radością twojego życia. Praca, kredyt, to są rzeczy doraźne, dziś są, jutro ich nie ma (i odwrotnie). kiedyś zadaliśmy sobie z mężem pytanie, czy należy uzależniać plany związane z dziećmi od perspektyw finansowych. Odpowiedziałam sobie, że nie, mąż miał nieco inne zdanie. Umówmy się, że przecież nie jesteś w nędzy, masz jakieś kwalifikacje i mąż też. Owszem, jest bezrobocie, ale ja tam jestem zdania, że jak się bardzo chce, to da się znaleźć jakąś pracę. Poza tym jak już ma się dzieci, to człowiek musi, po prostu musi sobie jakoś radzić. Widzi się czasem rodziny wielodzietne, rodzice bez wykształcenia, bez zawodu, całe dotychczasowe życie przepracowali w jakimś upadłym PGR, teraz rzeczywiście nie mają z czego żyć. Chyba ta sytuacja nie dotyczy Ciebie?Tak na to popatrz. Jeśli pragniesz mieś drugie dziecko, zastanów się: kiedy decydowałaś się na kredyt bankowy, to czy zastanawiałaś się nad stabilnością swojego zatrudnienia? Pewnie tak. I wtedy decyzja była na TAK. A teraz?Aha, ja mam dwoje dzieci (2 lata i 10 tygodni), mąż często przychodzi do domu z wiadomością, że może stracić pracę (trochę panikarz z niego w tej kwestii). Ja wierzę, że ja znajdę jakąś pracę, jeśli straciłabym swoją. Kończę studia (dośc późne), mam 10 lat doświadczenia w zawodzie, to się chyba liczy na rynku. Decydowaliśmy się na dzieci wierząc, że przetrwamy. Jednocześnie finansowaliśmy budowę naszego pierwszego mieszkania, w perspektywie zapewne zamiana na większe (mamy 45 m, dwa pokoje, dzieci różnej płci). Musi się udać.Pozdrawiamagata
      • Gość edziecko: Agata Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 11:31
        Aha, dodam jeszcze, że moja koleżanka z działu została zwolniona z pracy po powrocie z drugiego macierzyńskiego. Mogłam sie więc też obawiać. Mam nadzieję, że jednak będę pracowała dalej. Wszystko na to wskazuje.Jeśli obawiasz się o utratę pracy, to może najpierw znajdź sobie lepszą pracę (wiem, że to niełatwe), stabilniejszą firmę i dopiero po zapracowaniu na dobrą opinię zdecyduj się na dziecko. Jestem zdania, że można coś zrobić, aby sobie tę decyzję ułatwić.
      • Gość edziecko: wiesia Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 13:23
        agata napisała/ł:> Ja chciałabym zwrócić Twoją uwagę na pewnien aspekt Twojej sytuacji: zdecydowałaś się na kredyt bankowy, mimo niestabilnej sytuacji w pracy. A teraz z tego samego powodu nie wiesz, czy możesz sobie pozwolić na dziecko. Kredyt w końcu spłacisz, a dziecko zostanie radością twojego życia. Praca, kredyt, to są rzeczy doraźne, dziś są, jutro ich nie ma (i odwrotnie). Właściwie mogłabym się podpisać pod niemalże całym postem Agaty, ale skupię się tylko na cytowanym wątku.Jest teraz ciężko o pracę, zwłaszcza dobrą i stabilną. Wiele z nas (a mam tu na myśli przede wszystkim siebie i swojego męża) jeszcze rok-dwa temu nie przypuszczało, że nagle na rynku pracy zrobi się takie spustoszenie, zwłaszcza w mniejsych miastach i miasteczkach. A jednak kiedy myślałam o dziecku zarówno pierwszym jak i drugim to zawsze pojawiało się tysiąc obaw i strachów ,że nie dam rady, że może potem, w lepszej sytuacji itp. Na szczęście dla mnie los dwa razy zadecydował (jakoś dziwnie się to zbiega z "psychicznym dopuszczeniem takiej możliwości czyli czymś w rodzaju pół-decyzji). I całe szczęście, bo inaczej nie miałabym nie tylko drugiego w drodze ale tego pierwszego dziecka też. W drugą ciążę zaszłam akurat, gdy nasz fundament finansowy załamał się kompletnie, pojęcia nie mam jak będzie dalej , bo jest naprawdę krucho, ale jakoś będzie. Troszkę oszczędności zostało, ubranka, wózek , fotelik po starszym bracie też czekają, a wiec wydatki mniejsze. Co dalej: jakoś będziemy się jak Agata upychać na 45m2 we czwórkę i prawdopodbnie nie pojedziemy na żadne wakacje. A moze znowu się odmieni?U mojej siostry i najbliższej koleżanki pojawiły się trzecie dzieci w najmniej odpowiednim finansowo momencie - wpadki jak się okazuje wcale nie są tak rzadkie nawet wśród światłych i dorosłych kobiet ;-). Pamiętam te rozpaczliwe rozmowy:"z czego i jak będziemy żyć. Ledwo co starcza teraz", ale... jakoś tak się stało , że w obu przypadkach mężowei awansowali, pieniędzy pojawiło się więcej niż dotychczas i problem nie istnieje.Oczywiście nie zamierzam tu nikogo przekonywać ,że nagle z nieba spadną dodatkowe fundusze, ale może raczej podkreślić słowa Agaty :>dziecko zostanie radością twojego życia. Praca, kredyt, to są rzeczy doraźne, dziś są, jutro ich nie ma (i odwrotnie). A życie jedynaka jednak wydaje mi się samotne, kiedyś rodzice zestarzeją się i ktoś będzie miął na głowie opiekę nad nimi. Co innego, gdy tę opieke można rozłożyć na dwoje dzieci, co innego gdy ono zostaje jedno. A kiedyś umrą i co?Jedynak zostanie sam, a jeśli nie założy własnej rodziny, to ZUPEŁNIE sam. Wiem, ze różnie to bywa miedzy rodzenstwem ,ale życie pokazało mi, że przyjaciele przyjaciółmi a rodzeństwo rodzeńśtwem. Ale to wychodzi dopiero w naprawdę skrajnych sytuacjach.A przy okazji rozmawiałam niedawno ze starszym kolegą (po 50-tce) z pracy, ojcem dorosłego jedynaka, zapracowanym w delegacjach przez wiele lat. Właśnie skończył budowę domu, ale na pytanie o podsumowanie swojej pracy i osiągnieć mówi: jednego tak naprawdę żałuję: "że nigdy nie było czasu i pieniędzy na drugie dziecko, a teraz mam duży pusty dom i co mi z tego?".Może lepiej zaryzykować skromniejsze, a nawet ubogie życie i nie wypowiadać takich słów gdy już jest za późno?
        • Gość edziecko: asia.d.d Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 14:51
          jeśli chodzi o aspekT finansowy to w większości przypadków nigdy nie ma dość pieniędzy na dziecko- a przynajmniej Tak się wydajeja i mój mąż jesTeśmy Tzw. budżeTówka i zarabiamy marne grosze- Też odkładałam decyzję o dziecku, wychodząc z założenia, że nas nie sTać.Ale w pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że nigdy może mnie nie być sTać.Jedno dziecko już mamy i sobie radzimy (dyskreTne przewarTościowanie różnych poTrzeb) i planujemy drugie już się nie zasTanawiając czy nas sTać- no bo nie sTać obiekTywnie rzecz biorąca kredyTy iTp. są sprawą przejściową i absoluTnie drugorzędną- dziewczyny mają rację
    • Gość edziecko: malejkaa Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 12:29
      Myślę, że jednak trzeba brać pod uwagę wszystkie aspekty. I materialne i zdrowotne. Miłością nie wszystko można "załatwić"... brrr, okropne słowo. A z pracą naprawdę jest ciężko (ja i mój mąż akurat z tym nie mamy problemu) i nie dociera do mnie bardzo często ostatnio głoszony slogan, że jak się chce to się pracę dostanie. Wokół siebie widzę zdesperowane osoby szukające od dawna, nie mające wygórowanych potrzeb.... ale nie ma, po prostu pracy nie ma.Życie z dnia na dzień wcale dobrze nie wpływa na rodzinę i choć nie ujmuję potęgi miłości to jednak nie wierzę że w takich rodzinach nie ma smutku i problemów bo na coś nie starcza, bo leki drogi, mieszkanie ciasne. Nie jestem wygodnicką mamą, nie jestem pracoholikiem, nie mam mnóstwa pieniędzy.... ale wydaje mi się że w miarę racjonalnie myślę o przyszłości. I może u mnie bardziej przeważa dylemat zdrowotny... ale jednak jest. Po co kolejne chore dziecko na świecie..... nawet kochane tak mocno.. jak ja potrafię kochać?
    • Gość edziecko: Marta_23 Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 13:04
      Witam Cięsmile)Ja mam 8-mio miesięcznego synka i właśnie zaczęliśmy z mężem starania o drugie Maleństwo. Ja sama mam siostrę młodszą o prawie 9 lat - to strasznie dużo. Dopiero teraz (ja mam 23 lata) nawiązałyśmy jako taki kontakt. W ogóle moja rodzina jest bardzo nieliczna. Mama jedynaczka, tata ma brata ale za granicą. To strasznie smutne. Nie mogę dopuścić do tego, żeby moje dziecko zostało samo na świecie. Przecież poza Rodzicami to właśnie brat lub siostra będą najbliższymi mu osobami. Sytuację materialną warto wziąć pod uwagę, ale na pewno nie może być ona tym elementem, który przesądza o Twoim wyborze.Powodzenia i głowa do góry.Marta
    • Gość edziecko: malejkaa Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 14:05
      Ja mam siostrę i czuję się jak jedynaczka. Wprawdzie między nami jest 11 lat różnicy, ale wychowanie mamy spowodowało, że na zawsze zostaniemy "jedynaczkami". Bardziej mogę liczyć na pomoc przyjaciół niż siostry. Przykre to ale prawdziwe, więc wcale posiadanie rodzeństwa nie jest lekiem na całe zło i samotność. Mój mąż mi tłumaczy że nasza córka nie będzie samotna, bo założy rodzinę, poza tym ma wielu kuzynów. Wiem, wiem... to nie to co rodzeństwo.Od dwóch lat zastanawiam się nad adopcją. Ale ponieważ cały czas pozostaje maleńki procent wątpliwości.... jeszcze nie zdecydowaliśmy. A lata lecą. Lata córki lecą. Każdy rok jest przepaścią w relacjach rodzeństwa. Czasem zazdroszczę ludziom za których los zdecydował. Ale tylko czasem....I często myślę właśnie o tym pytaniu....za ileś lat.... dlaczego się nie zdecydowałam. Dlaczego? I wtedy tylko jedno wytłumaczenie przychodzi mi do głowy. Bo bałam się że dziecko będzie musiało kłuć się 5 razy dziennie tak jak ja. Może nie będzie musiało.... ale to tylko.... może...
      • Gość edziecko: wiesia Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 14:58
        Malejko, za 10-15 lat , ta róznica zmaleje, a zmalenie wtedy kiedy będziecie sobie musiały ppomóc w opiece nad rodzicami, w chorobach starszeg wieku itp. Moja mama ma rodzeństwo młodsze o 19 i 20 lat!!! Była na studiach gdy urodziła się jej siostra i brat, a jednak... kiedy trzeba było się zajmować niedołężnymi dziadkami to sobie nawzajem pomagali, teraz ,w starszym wieku utrzymują kontakty i są dla siebie ważni.Pewnie, ze im większa róznica wieku tym poźniej ten kontakt zostaje nawiązany, ale lepiej późno niż wcale.A co do przyjaciół- też tak kiedyś pisałam, że po co mi rodzina, skoro mam przyjaciół. Z przyjaciółmi spotykałam sięcodziennie, z siostrą raz na pół roku. Ale gdy przyszły trudności, poważne trudnosci to zupełnie inaczej to wszystko wygladało...
        • Gość edziecko: asia.d.d Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 15:09
          jeszcze co do różnicy wieku- myślę, że w konTakTach między rodzeńsTwem większe znaczenie ma charakTer, a nie wiekprzykład- mój mąż ma 8 laT sTarszą siosTrę, z którą świetnie się dogaduje i 9 laT starszego braTa, z kTórym nie dogaduje się wcale; a brat i siostra Też się omijają, chociaż między nimi jesT tylko rok różnicyprzykłady można mnożyć- myślę, że nie ma reguły na dobrą różnicę wieku
    • Gość edziecko: agnes Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 18:25
      Cześć.Myślę, że decyzję musicie podjąć sami, bez żadnych nacisków i namawiania, bo to musi być tylko i wyłącznie Wasza decyzja. Ale jedno przychodzi mi do głowy, co po prostu muszę napisać - tak naprawdę to nigdy nie ma dogodnego momentu, aby pojawiło się drugie dziecko, bo zawsze znajdą się jakieś "ale" - chociażby to, że gdy pojawi się drugie dziecko, to będzie mniej czasu dla pierwszego....Sądzę, że najpierw powinniście zdecydować, czy w ogóle chcecie drugie dziecko, a jeśli chcecie, to czas pojawienia się tego dziecka na świecie już jakoś łatwiej przyjdzie Wam ustalić.Pozdrawiam.jaga (mam dwójki dzieci :-) )
    • Gość edziecko: Barba Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 21.05.02, 21:59
      Decyzje o tym ze będzie z nami jeszcze Zuzia podjęliśmy będąc w dość nieciekawej sytuacji: brak mieszkania - pokoik 9m u teściowej i kiepskie perspektywy na własne "em", na dodatek oboje zmieniliśmy pracę a więc i pozycja w nowych miejscach niestabilna a jednak nie chcielismy dłuzej czekac...Dzieci są dla nas największa wartością i chcemy aby dziewczynki dla siebie nawzajem były oparciem. Byliśmy optymistami i mozna powiedzieć: marzenia się spełniają. Mamy mieszkanie (od 4 m-cy), prawie 50m - Boze jaka jestem szczęśliwa :bounce: Olo jest szefem fili firmy, dziewczynki się kochają... Niezwykłe jest to jak w parku Ala obejmuje Zuzke i tłumaczy dzieciom ze to Jej mała siostrzyczka i nalezy na Nią uważać. Pozdrawiam!
    • Gość edziecko: Vialle Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 07:22
      przeczytalam wszystkie posty po kolei i az sie boje napisac co mysle, bo uznacie ze jestem kopnieta. Wnioskujac z tego co piszecie, moja sytuacja materialna jest wysmienita. Zarabiam naprawde duzo pieniedzy, moj facet niewiele mniej, mam w miare stabilna prace (przynajmniej tak to wyglada na dzis), skonczylam swietna uczelnie, mam ladne pare lat doswiadczenia zawodowego wiec jestem dosc spokojna ze prace za conajmniej kilka tysiecy zlotych miesiecznie znajde zawsze. Moj facet tez. Mamy wlasne mieszkanie (troche male, ale wlasne), nie mam na glowie zadnego kredytu. I mam roczne dziecko. Pewnie pomyslicie "ta to ma dobrze, nie wie co to problemy". A ja sie bije z myslami co dzien od jakiegos czasu czy powinnam sie odwazyc na drugie!!! W moim srodowisku ludzie zarabiaja po kilkanascie czy kilkadziesiat tysiecy zlotych miesiecznie, plany robia na poziomie kupowania 100 metrowych mieszkan oraz nowych samochodow, budowania domow i jezdzenia na wakacje do Azji etc. I posylania dzieci do najlepszych platnych szkol w Warszawie. A kieruje tym jedna mysl - swiat sie zmienil. Nasz kraj tez. Wazna jest np. edukacja dzieci, to co im bedziemy w stanie zaoferowac tak, aby byly "konkurencyjne" na rynku w przyszlosci, zeby nie znalazly sie w grupie "jakos wiazacych koniec z koncem" ale w gronie tych, ktorym niczego nie brakuje. Nie pomyslcie prosze, ze mam przewrocone we lbie i po prostu jest mi za dobrze, ale sprobujcie zrozumiec, ze to jest straszny stres taka obawa, ze sie spadnie z tego "wysokiego konia". Ja zawsze myslalam, ze jesli dzieci to tylko jedno dziecko. Poza finansami martwilam sie zawsze czy dam dziecku to co powinnam - uwazam, ze mam malo czasu dla syna. Staram sie docierac do domu na 18:00 (niania ma prawo wreszcie pojsc do domu...), weekendy spedzamy tylko w gronie rodzinnym, ale i tak czuje ze "za malo mi synka". Robi wrazenie szczesliwego, jest super pogodny i otwarty etc, ale kto wie .... (umiem sie marwtwic, co?). No i jeszcze jedna potezna obawa : jak kocha sie dwoje dzieci na raz??? Jak mialabym pokochac drugie dziecko tak samo mocno jak mojego synka? Przeciez to niemozliwe! Juz mi sie to "nie zmiesci" w sercu - musialabym synkowi cos odebrac! Albo nie kochalabym tego drugiego dziecka???Jest jeszcze ten element, ze nasz tata czuje sie odpowiedzialny za rodzine, ale zarabia mniej ode mnie. Nie mowi o tym ale wiem ze go to boli, on wie ze ja sie czuje materialnie "odpowiedzialna". Czuje, ze on sie boi, ze gdybym ja jednak stracila prace (albo znacznie pogorszyly sie warunki) to na nim spocznie odpowiedzianosc materialna -a mysle ze on sie boi czy podola, czy nas nie zawiedze... Mysle tez, ze boi sie zycia z dwojka maluchow, tego kompletnego zakrecenia i "urobienia po pachy", braku czasu na cokolwiek etc. Ja zreszta tez sie tego troche boje - jak bym sobie po prostu dala rade z praca i dwoja dzieciakow? Jak to wszystko skoordynowac? Cholera, tego czasu jest tak malo.... A, jeszcze ciaza - mialam troche klopotow, dosc wczesnie zagrozenie przedwczesnym porodem, cukrzyca ciazowa etc. Maly jest super zdrowy, nic zlego sie nie stalo ale czy drugie dziecko nie byloby kuszeniem losu, po tak udanym i slodkim pierwszym?Moglabym jeszcze dopisac wiele roznych moich obaw zwiazanych z mysla o drugim dziecku. No a z drugiej strony ostatnio pojawila mi sie mysle ze jak bedziemy starzy a maly bedzie sam to bedzie mial na swoich jedynaczych barkach strasznie duzo odpowiedzialnosci i obowiazkow, na dwoje dzieci to lepiej sie rozklada (wiem co mowie, mam mocno starszych rodzicow i brata). A kiedy umrzemy? Pewnie bedzie mial swoja rodzine etc, ale rodzenstwo to rodzenstwo, na ogol w chwilach proby nie do zastapienia (uwazam tak choc moje relacje z bratem nabraly jako tako sensu dopiero teraz kiedy mam 30 lat a on prawie 35). Nie chce zeby moj synek byl samotny!No i pomyslalam tez, ze ludzie zyja majac wiecej niz jedno dziecko ;) i jakos to sie chyba daje przezyc, skoordynowac, zgrac w czasie. Teraz tylko strasznie zaluje ze nie mamy blizniakow - na poczatku straszna sprawa ale potem! "za jednym zamachem" miec z glowy dwojke - to jest rozwiazanie! Niestety, nie wyszlo :( I w sumie tego posta pisze zeby Wam powiedziec, ze mocno wplynelyscie na moje myslenie o drugim dziecku. Bo tak naprawde jakas prace - i to pewnie wcale niezle platna - zawsze znajde, po prostu nie wierze zeby moja wiedza nie znalazla "kupca". Podobnie jest z naszym tata. No wiec glodu nie umrzemy, najwyzej bedziemy zyli skromniej. I nie nalezy sie dac zwariowac wakacjom w Azji. Myslelismy zeby zbudowac dom.... nie wiem czy dalibysmy rade majac dwojke? Ile kosztuje takie drugie dziecko? Jak na razie oddaje kolezankom wszystkie uzywane ubranka po malym, wszystkie sprzety, zabawki etc. Wiecie co zrobie? Dzisiaj wieczorem porozmawiam z moim ukochanym. Powiem mu, ze nie jestem taka pewna czy powinnismy miec tylko jedno dziecko.... Biedak, osiwieje jak to uslyszy, mial chyba nadzieje, ze to mi nigdy do glowy nie przyjdzie ;) !!!! Dam Wam znac co z tego wyszlo. I dzieki, ze mi otworzylyscie oczy.
    • Gość edziecko: dalia Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 08:22
      Hej.Jestem mamą 4-letniego synka i teraz planujemy drugiego malucha. Uwierz mi, że rozterki to ja również mam i mnóstwo wątpliwości: czy sobie damy radę finansowo, czy nie stracę pracy, czy dam sobie radę z dwójką itp. Tez bardzo się boję, że mnie zwolnią z pracy po powrocie z macierzyńskiego - u nas w pracy jest typowe podejście szefów do tego typu kwestii: Np. życzenia wielkanocne dla pracowników i wstawka:"idzie wiosna, bo widziałem nad naszym budynkiem bociana. Oby tylko nie skręcił w naszą stronę, bo będzie mnóstwo kłopotów" Chciał być dowcipny ?Oboje z mężem mamy pracę. Męża z pracy nie zwolnią, ma dobrą pozycję, ale nie ma gwarancji, że firma nie zacznie przeżywać kłopotów finansowych i czy nie będzie redukcji. Nie ma po prostu żadnych gwarancji na to jak będzie w przyszłości-wszystko może się zmienić na plus lub minus. Dlatego też pomimo wielu lęków i obaw, nie będziemy czekać na polepszenie się naszej sytuacji finansowej , bo przeciez nie wiemy czy i kiedy nastąpi poprawa (1, 5, 10 lat ? wtedy będzie już za późno). Skromnie bo skromnie, ale nam starcza na najważniejsze rzeczy: spłaty kredytów, opłaty, jedzenie i ubranie. A sytuacja w kraju ? Jest ciężko, prawda, ale jaką mamy gwarancję, że poprawi się i kiedy ? To może być wręcz jak czekanie na Godota. A zanim wskaźniki ekonomiczne się poprawią, ja moge być na emeryturze. I co wtedy ? Mam żałować, że z takich powodów nie spełniłam swojego największego marzenia ? Nie chcę tego.Nasze babcie, mamy miały dzieci w gorszych warunkach: wojna, lata po wojnie, stan wojenny-a jednak dały sobie radę,więc i ja wierzę, że się uda, że damy sobie radę.I chcę żeby Mateusz miał rodzeństwo, żeby kiedyś (kiedy nas już nie będzie) nie był sam, żeby miał jeszcze kogos z rodziny. Tak więc pomimo wielu, naprawdę wielu obaw staramy się o drugiego maluszka i zyczcie nam powodzenia, oby wszystko udało się jak najlepiej.Dalia
    • Gość edziecko: mimi Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 09:11
      Witam Was! Mam dzisiaj bardzo mało czasu, jednakoż muszę się dołączyć do Waszych wypowiedzi. Ja także bardzo pragnę mieć drugie dziecko (Emilka skończyła 2 latka). Ja chcę już, mąż twierdzi, że za rok. W pracy będą bardzo niezadowoleni, ponieważ powinnam zacząć studia, a nie iść na macierzyński. Bardzo mnie to stresuje. I boję się, że będę miała mniej czasu dla Emilki. Z drugiej strony chciałabym, żeby niedługo miała rodzeństwo. Mnie powstrzymuje praca, a męża co? Do końca nie wiem. Myślę, że jest mu teraz wygodnie. Z dzidziusiem już nie ma większych problemów (przesypia noce, nie wymiotuje, nie wisi przy cycku, nie płacze tak często, można się z nią dogadać itp).To tyle moich przemyśleń w telegraficznym skrócie. Justyna.
    • Gość edziecko: jagodzianka Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 10:03
      Postanowiłam i ja dodać swoje trzy grosze. Bardzo chciałabym mieć drugie dziecko w najbliższym czasie, córcia ma 3,5 roku i wiem, że jeżeli chodzi o różnicę wieku między rodzeństwem to tzw. najwyższy czas, ale...Podstawową i kluczową przeszkodą jest niechęć mojego męża do kwestii drugiego potomka. Luby mówi, że nie ma cierpliwości jest ciągle zmęczony teraz (dużo pracuje), a co dopiero będzie przy dwójce, dodam, że bardzo angażuje się w zajmowanie się Jagodą i naprawdę jest pomocny i nie traktuje tego jako łaskę tylko po prostu swój obowiązek ojca, więc automatycznie drugie dziecko też byłoby dla niego dodatkowym obciążeniem (ale głupie sformuowanie).Z drugiej strony pozostają kwestie finansowe, ostatnio kupiliśmy mieszkanie (trzy pokoje - pomieścilibyśmy się we czwórkę) i mamy na głowie spłatę kredytu :( . Ja pracuję w budżetówce - wiadomo zarobki marne, ale etat stabilny. Mąż rozkręca firmę, z której kokosów nie mamy, ale na razie wystarcza. Próbowałam tłumaczyć mu, że nie robię się coraz młodsza i nie ma sensu odwlekać decyzji, ale on najwyraźniej do niej jeszcze nie dojrzał. Nie chcę namawiać go na siłę, z drugiej strony boję się, że będzie w końcu za późno. Tzw wpadka nie wchodzi w grę - mąż jest bardzo przeczulony na punkcie antykoncepcji ;). No i nic nie wynika z moich przemyśleń i rozterek...Dodatkowo zaczęłam ostatnio mieć kłopoty z prolaktyną - zbyt wysoki poziom, który zajścia w ciążę raczej nie ułatwia :( z czasem będzie raczej gorzej niż lepiej. Mąż na wiadomość o tym powiedział tylko: no przecież mamy już Jagodę.Dodam jeszcze,że jestem trzecim pokoleniem jedynaków a wolałabym się wyłamać...Tak tylko chciałam się wygadać :)
    • Gość edziecko: czarodziej Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 11:05
      Oj chciałabym aby rozważania dotyczące posiadania drugiego dziecka kręciły się w głównej mierze wokół kwestii finansowych. Niestety...Mam 2,5 letniego synka który urodził się o dwa miesiące za wcześnie i dotknięty jest porażeniem mózgowym ( naszczęście rozwija się prawidłowo, jedynym problemem jest to że jeszcze nie chodzi -choć szanse są duże - ciągle się rehabilitujemy.)Druga ciąża niestety nie zakończyła się pomyślnie - tzw. puste jajo płodowe - lekarze co prawda twierdzą że to się zdarza - ale nie posieczyła mnie ta opinia . Dodatkowym problemem jest to że cierpię na zespół policystycznych jajników i zajście w ciążę nie jest niestety łatwe. Bardzo chciałabym mieć jeszcze jedną pociechę ale bardzo sie boję ewentualnych problemów.Muszę jeszcze porozmawiać z moją lekarką. Nestety mam już 30 lat i decyzję o potomku muszę podjąć jak najszybciej. Obaw jest jednak bardzo dużo ...
      • Gość edziecko: malejkaa Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 11:27
        Droga Czarodziejko. Widzę że mamy ten sam problem. Wprawdzie u mojej Oli diagnoza porażenia mózgowego okazała się pomyłką...ale... Też mam zespół policystycznych jajników i za pierwszym razem czekałam dwa lata na dziecko. Nawet teraz nie wiem czy gdybym chciała to zakończyło by się to moje chcenie sukcesem.I tak jak materialnie pewnie dalibyśmy radę.... tak psychicznie mam blokadę - strach o zdrowie dziecka i jego rozwój. PRzed chwilą rozmawiałyśmy z koleżankami w pracy na ten temat. Wszystkie mają jedynaków.... i większość jest zdania że takie czasy, że to norma itp. Ja nie uważam tego za normę... ale nie darowałaby sobie gdyby przez moją chęć posiadania dziecko.... ono cierpiało. A jak dziecko cierpi to i cała rodzina. Nie chcę wspominać pierwszych trzech lat życia mojej córki. I ze śmiechem czasem mówię do męża.... szkoda że nie możemy mieć od razu trzylatka...
    • Gość edziecko: Gosia26 Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 12:23
      Zalezy jakie sa twoje priorytety. Mozna wychowac szczesliwego i normalnego jedynaka, tak samo jak mozna wychowac nienawidzace sie rodzenstwo, wiec takie rozwazania kto jest lepszy donikad nas nie zaprowadza. Mysle ze bol matki po stracie dziecka nie jest mniejszy z racji posiadania drugiego- nie moazna tak wartosciowac. Wrecz przeciwnie, mozna wpasc wtedy w pulapke nadopiekunczosci i wychowac spoleczny koszmarek. Mialam taka kolezanke w liceum- jej brat wpadl pod samochod. Byla napelniona lekami rodzicow, ich rozpacza i rozgoryczeniem. Pewne drzwi trzeba za soba zamykac boinaczej robi sie przeciag.Dla mnie najwazniejsza jest rodzina. Oczywiscie z obawa mysle o przyszlosci, zastanawiam sie czy fakt ze moje dzieci nie beda wakacji spedzac na Majorce a na platne studia beda sobie musialy same zarobic nie wykluczy ich z szeregu przyszlych rekinow finansowych ;) Ale jednoczesnie staralam sie aby przybycie kolejnego dziecka byla dla mnie motorem dzialania. I prosze- gdy Ania i Zuzia byly male, moj maz wazny pan magister pracowal na budowach w Niemczech- przeciez bez dzieci nigdy by sie tam nie ponizyl. dzieki temu zarobil na nasze malutkie mieszkanko. Bez Uli gniezdzilibysmy sie w nim do dzisiaj a tak kreseczka na tescie sprowokowala nas do wziecia sie z kredytem za bary i zmiany mieszkania, bo czwartego lozka na 35m nie dalo rady wcisnac ;) Bez dzieci nie chcialoby mi sie kombinowac na wakacjach- jak za 100 zlotych dobrze sie zabawic, a tak calkiem mi sie udaje. Za 100 przesadzam ale juz za 300 w zeszlym roku zwiedzilam cale Mazury na rowerach, gdzie by mi sie chcialo bez dzieci ;)I tak dalej. W moim przypadku istnenie beznich byloby kompletna porazka- tak, mam caly czas kopa zeby zbytnio nie zdziadziec ;) I serce mi rosnie gdy slysze taki dialog Ani z nielubiana sasiadka: _ a ta twoja mama to nic nie robi.- nie moja mam caly dzien ciezko pracuje a we wrzesniu to bedzie pracownikiem naukowym. A pani to co tylko do pracy chodzi :lol: Ma u mnie za to lody ;)
      • Gość edziecko: Marta_23 Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 12:37
        Gosiu :) Jesteś wspaniała :lol:Ja mam 23 lata i 8-mio miesięcznego synka Mateuszka. Właśnie parę dni temu podjęliśmy decyzję - czas na drugie Słoneczko :) Mam nadzieję, że uda się w miarę szybko :)Mateuszka można powiedzieć mamy "przypadkiem". Zaszłam w ciążę zażywając pigułki hormonalne i zapewniam, że o żadnej nie zapomniałam. Do tej pory chyba nie byliśmy szczęśliwi. Z moim obecnym mężem znamy się od szkoły podstawowej...to już ponad 10 lat. Gdyby nie ciąża nasz związek zapewne by się "przechodził". A tak dostaliśmy kopa. Ślub, remont mieszkania, wielkie przygotowania na przyjście Maleństwa :)Nie zastanawialiśmy się nad brakiem pieniędzy (ja na umowie na czas określony a mąż na wypowiedzeniu) ale jakoś się udało. Mnie zatrudnili na stałe pomimo ciąży a mąż w końcu (dopiero niedawno) znalazł pracę. Teraz też nie bardzo o tym myślimy..będzie jak będzie: z głodu napewno nie umrzemy a kolejne Maleństwo...już nie mogę się doczekać....PozdrawiamMarta
      • Gość edziecko: Marlena Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 13:07
        Gosiu 26 jesteś moim niedoścignionym (niestety) ideałem, jak Cię czytam to wszystko wydaje sie takie proste i poukładane . Wniosek jest jeden - jak sobie kobieto pościelesz tak się wyśpisz i dlatego ja ciągle chodzę niedospana :) .Tak na poważnie to w poście Lionki zastanawia mnie motywowanie chęci posiadania drugiego dziecka tym że przecież tego pierwszego może kiedyś zabraknąć.Strasznie to wszystko jest pragmatyczne i pesymistyczne.I jaka odpowiedzialność ciążyłaby na tym drugim w razie gdyby tfu tfu....Wydaje mi się że w sytuacji Lionki na takie rozważania (na szczęście) nie ma miejsca.Wiem że dla rodziców którzy stracili dziecko posiadanie drugiego jest jedynym i bardzo zalecanym przez psychologów rozwiązaniem ale nie można na litośc boską kreślić takich czarnych scenariuszy........Lionka z doświadczenia powiem Ci- nie ma jak zdrowa wpadka :) , Ktoś przecież to wszystko juz zaplanował . Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: Vialle Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 13:21
        no wlasnie o to mi chodzilo kiedy snulam swoje przydlugie refleksje na temat posiadania (swoja droga to nei jest dobre slowo) drugiego dziecka. Ze mozna zyc bez Majorki i mozna byc rekinem finansowym nie skonczywszy najdrozszych studiow w kraju. Podziwiam Cie za Twoja mobilizacje, choc jak na siebie patrze to chyba nalezy docenic, ze tez jestem bardziej "zebrana w kupe" odkad jest maly. I zdecydowanie mniej wydaje na siebie - zawsze wyjscie do sklepu konczylo sie dorgimi kosmetykami albo ciuchami, a potem to wszystko gdzies lezalo. A teraz - ide kupic sobie kostium do pracy i ... wracam z fura ciuszkow i zabawek dla malego ;) Jak przestane to rozdawac na prawo i lewo to beda dla nastepnego!Ale wiecie, jakos tak jest ze jak ktos bardzo chce miec dziecko - pierwsze, drugi, to czesto wtedy sie zaczynaja niespodziewane przeszkody - np zdrowotne. Ktorych nikt sie nie spodziewal. To durne i zabobonne, ale moj maly jest taki slodki, zdrowy, radosny i nieklopotliwy, ze zaczynam sie naprawde bac czy nie kusze losu myslac o drugim. A czy umiecie mi wyjasnic jak to jest kochac dwoje dzieci? Skad sie bierze miejsce w sercu na to drugie? Czy nie odbiera sie nic pierwszemu?
        • Gość edziecko: Barba Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 21:51
          Vialle da się kochać i to jak!!!! Pisałam wyżej w jakiej bylismy sytuacji gdy poczęła sie Zuzka- była bardzo bardzo chciana!!!! Jednak w trakcie ciaży sytuacja nam sie tak skomplikowała ze ostatnie 3 m-ce przepłakałam.... Nie będę pisac jakie myśli chodziły mi po głowie bo łezka sie kręci... Gdy połozyli mi Zuzke na brzuchu, tego nie da się opisac tymbardziej ze przy Ali potrzebowałam kilku dni. Cały pobyt w szpitalu przelezałam z Zunią w łózku, miała takie mieciutkie aksamitne policzki, pamietam ze nie mogłam sie ich nagładzić :)Nic nie zabiera się starszemu dziecku to tak jakby serce urosło aby zmieścić się jeszcze jedno dzieciątko. Powodzenia Beata
        • Gość edziecko: Gosia26 Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 23.05.02, 07:38
          Vialle o milosc sie nie martw, to jej wielki sekret, ze mnozy a nie dzieli, im wiecej ludzi do kochania tym bardziej z milosci boli serce ;)
    • Gość edziecko: biba Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 13:21
      Tak czytam Wasze posty i coraz bardziej sie zalamuje. Ten wszechwladny pieniadz! Czy nie macie juz dosyc ciaglej obawy o jutro?!Niepewnosci zwiazanej z praca?!Zwolnia mnie, nie zwolnia-loteria!A najgorsze jest to ze takimi obawami zyje wiekszoac Polakow! Ja rowniez marze o 2 dziecku ale: mieszkamy w akademiku bez szans na mieszkanie, maz zarabia symbolicznie, ja nie mam pracy, a na dodatek nie mamy nikogo kto moglby pomoc nam przy dzieciach.I tak jak sie nad tym zastanawiam to mysle ze nie chodzi tu o to czy utrzymamy 2 dzieci ale o to czy bedziemy w stanie zaspokoic podst. potrzeby dzieci (pomijam wyzywienie i dach nad glowa).Slysze czesto w sklepach-ja tez chce......bo inne dzieci maja!!!I bezradne matki tlumaczace-kochanie mamusia nie ma pieniedzy!I nie chodzi mi tutaj o spelnianie zachcianek dziecka.Ale o uczucia matki ktora chce wszystkiego co najlepsze dla dziecka. Ostatnio slyszalam jak znajoma musiala wyslac jedno dziecko do pracy aby drugie moglo studiowac.Smutne to wszystko.Ja juz mam tego dosyc!
    • Gość edziecko: 010471 Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 22.05.02, 13:44
      A ja tak sobie myslę, czytając wasze posty, że moje chłopaki-bliźniaki to jedna z wspanialszych "przygód" ;) mojego dotychczasowego życia...Nie było czasu zastanawiać się czy starczy pieniędzy, mieszkania, miłości - i chyba takie narodziny bliźniaków dowodzą, że da radę wyżywić, ukochać, rehabilitować dwójkę (nie mając nikogo do pomocy)nawet jak myślało się o jednym :))))PozdrawiamEwa
    • Gość edziecko: 220571 Re: rozterka z decyzją o posiadaniu drygiego dziecka IP: *.* 23.05.02, 06:07
      Mam znajomego, który nie buduje domu w obawie przd podatkiem katastralnym. Będzie się całe życie męczył i mieszkał w bloku, a jeśli nie prowadsą go nigdy, albo będzie bardzo niski? ;) Do czego zmierzam. Ano do tego, że nie można popadać w przesadę jeśli chodzi o zabepieczenie finansowe przyszłości dzieciom. To na jakim pozimie żyjemy my nie przesądza o tym jak będą żyć nasze dzieci. A jeśli one nie będą chciały studiów, pieniędzy? Przecież będą mieć własną koncepcję na życie. Nie namawiam tu bynajmniej do nie brania w ogóle pod uwagę "czynnika finansowego". Chodzi mi bardziej o to, co zrobisz, jeśli będziesz mieć 50 lat (czyt. żadnych szans na kolejną ciążę) a Twoje dziecko powie "Nie chcę Twoich pieniędzy". Możliwości są dwie:1. Ucieszysz się "Hurra, mogę kolejny raz jechać na Hawaje".2. Wkurzysz się "To ja dla Ciebie TYLE, a ty mi teraz TAK?"Konkluzja: Trzeba tak żyć, żeby potem niczego nie żałować. Trzeba się wsłuchać w siebie i postępować według tego co się usłyszy ;). Słowem, trzeba żyć WŁASNYM życiem, a nie życiem naszych dzieci. Pozdrawiam serdecznie :hello:
Pełna wersja