Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL

27.11.06, 09:36
APEL o odrobinę rozdsądku.
Chodzi mi o dzieci przeziębione, kaszlące, roznoszące zarazki.

Dlaczego rodzice z chorymi dziećmi wychodzą na zakupy ?
Ja rozumiem - w aptece, czy w sklepie skpożywczy trzeba zrobić zakupy,
wracając po drodze od lekarza.
Ale mam na myśli sklepy np. ubraniowe.

Byłam w piątek w Reserved, nie jest to więc sklep z artykułami pierwszej
potrzeby. Rodzice - byli oboje a 2 metry za nimi snuł się ok.6-7-letni syn.
Chłopak z okropnym kaszlem, oskrzelowym, na kilometr słychać jak w płucach
gra. Kaszle bez przerwy na lewo i prawo. Rodzice chodzili sobie między
wieszakami i coś oglądali, nie zwracając uwagi na dziecko. Chłopiec zatrzymał
się na chwilę tuż koło nas i mocno zaczął kaszleć.

Na efekty nie musiałam długo czekać. Minęło 1,5 dnia - i mój syn - budzi się
słaby, boli go głowa - temperatura 39 st.

RODZICE !

Trochę rozsądku, proszę !
Jeśli mozna zostawić w domu z kimś chore dzieco - nie ciągnijcie na siłę do
sklepu.
Jeśli mozna przełożyć zakupy - przełożcie na inny dzień!

Nie dość, że szkoda chorego dziecka, to pomyślcie też, że Wasze dziecko - to
chodząca "broń bakteriologiczna" i może zarażać innych!
    • beata985 Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 09:40
      Taki apel musiałabyś ostro nagłośnić w mediach, a i wtedy nie wiadomo czy
      odniósłby skutek.
      tu na forum jest nas garstka i wszystkie rozsądnewink żadna w ten sposób nie
      postępuje. Chyba.
    • nchyb Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:05
      Jak najbardziej się zgadzam, ale:
      > Jeśli mozna zostawić w domu z kimś chore dzieco - nie ciągnijcie na siłę do
      > sklepu.
      a jeżeli nie ma z kim zostawić?
      > Jeśli mozna przełożyć zakupy - przełożcie na inny dzień!
      a jeżeli tych zakupów niemożna przełożyć?

      Naprawdę różnie się w życiu układa i to, ze ktoś uważa iż można to w iny sposób
      załatwić, nie zawsze oznacza, że tak jest...
      • iwles Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:11
        Zgadzam się, ale kiedy kobieta chce sobie pooglądać bluzki - to mąż chyba
        mógłby zostać w domu z chorym synem ?
        • nchyb Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:21
          jeżeli kobieta ma to tak... ale czasami go nie ma, a osobę którąspotkała ktoś
          mylnie bierze za męża kochanka lub innego członka rodziny a to np wyłączie mąż
          koleżanki lub kolega z racy. Naprawde róznie bywa i nie zawsze wiadomo co w
          trawie piszczy... Nie oceniam, nieosądzam rodzinki z chorym dzieckiem w
          sklepie, b nie wiem daczego tak a ie inaczej m wyszło. Raczej nie w celu
          zarażenia reszty populacji zabrali to dziecię d tego sklepu...
          • iwles Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:26
            No ja myślę, że nie w tym celu smile
            To taki - efekt uboczny.
        • agnieszkas72 Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:26
          Zgadzam się,ze nie powinno się ciągac po sklepach z dziećmi bardzo chorymi np
          gorączkującymi.Ale podałas przykład ataku kaszlu:mój syn ma skłonnść do takich
          właśnie efektownych ataków długo po ustapieniu kataru-ma powiększone
          migdały.Oczywiście czuje się przy tym dobrze,chodzi do szkoły,na basen i na
          zakupy.Jestem przeciwniczką tropienia:od kogo zaraziło się moje dziecko.Miejsca
          publiczne to zawsze wylęgarnia zarazków,a nasze organizmy po prostu muszą sobie
          z nimi radzić.
          • mami2 Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:47
            Dokładnie. A skąd masz pewność ze Twoje dziecko się zaraziło własnie od tamtego
            chłopca? Moja córka ma astme, czasem ma tak przeraźliwy kaszel że sie tego
            odechciewa słuchac- i zdziwie Cie- nie gorączkuje, chodzi do przedszkola i nie
            zarazasmile
            • syriana Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:52
              a co z chorymi dorosłymi, którzy nie mogą zostać w domu i funkcjonują w pracy,
              na uczelni, w autobusach, na zakupach..?

              przecież oni też roznoszą zarazki i Twój syn mógł od niezapamiętanej przez
              Ciebie osoby coś złapać
              • melka_x Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:56
                A co Wy się czepiacie?wink Iwles tylko stwierdziła, że zabieranie kaszlącego czy
                z gilem do pasa dziecka na ciuchowe zakupy, czy generalnie w miejsce pełne
                ludzi, gdy nie ma takiej potrzeby, to głupi pomysł.
                • syriana Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 11:05
                  dla niektórych rodziców to głupi pomysł

                  inni nie widzą problemu, bo może stosują zimny chów dziecka i długowiszące gile
                  u nosa pociechy, nie są powodem rezygnacji z rozrywki w centrum handlowym wink
              • iwles Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 11:02
                Kiedy jestem chora - nie wybieram się na zakupy typu - może by tak kupić sobie
                nową bluzeczkę?
                Bo po prostu nie miałabym na takie coś siły.

                A jeśli chodzi o tamto dziecko - no cóż - było widać gołym okiem, że strasznie
                sie męczy - kaszlał bez przerwy. Non stop.
                Wiesz - to tego sklepu nie jest wejście bezpośrednio z ulicy. Najpierw jest
                korytarz, jasny oświetlony, z niewieleką fontanną i miejscem, gdzie np. dziecko
                z jednym rodzicem może sobie swobodnie poczekac, żeby np. mama mogła sobie
                spokojnie pobuszować pomiędzy wieszakami.
            • nchyb Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 10:55
              mó syn z kolei ostro kaszle (z resztą moja mama też) prz zmianie hm... klimatu,
              to taka forma uczulenia też na zimno,.Czyli przy wyjściu na chłodne powietrze
              atak ostrego niemal astmatycznego kaszlu, nastepnie przy wejściu do
              cieplejszego pomieszzenia - kolejny atak, przy którym rzężenie gruźlika w
              ostatnim stadium galopujących suchot wydaje się łagodnym kaszelkiem. Po jakimś
              czasie się uspokaja i do czasu kolejnej zmiany temperatury, powietrza itp jest
              spokój. A przy tym dziecię zdrowe. Ale nietore matki słysząc kaszel patrzą a
              mnie morderczym wzrokiem. By je uspokoic musiałabym z dziecięciem wyącznie w
              klimatyzowanym pomieszczeniu o stałe temperaturze siedzieć. Ale ja nie
              będę... smile
              • malila Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 11:08
                nchyb napisała:
                > A przy tym dziecię zdrowe. Ale nietore matki słysząc kaszel patrzą a
                > mnie morderczym wzrokiem. By je uspokoic musiałabym z dziecięciem wyącznie w
                > klimatyzowanym pomieszczeniu o stałe temperaturze siedzieć.

                Albo z przyklejoną kartką: "Nie roznoszę zarazków"smile)
          • gruba-buba Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 18:26
            Tu się zgadzam, aby wydawać pochopnych opinii, nawet lekarz nie za bardzo
            ośmiela się bez oględzin i osłuchania wydawać opinii dotyczących kaszlu. Trudno
            jest ocenić na oko czy dziecko jest zdrowe, czy rozsiewa zarazki. Zresztą
            wszelkie miejsca publiczne są właśnie skupiskiem wszelkiej maści zarazków i
            bakterii.
            Różne są też przyczyny kaszlu: alergie bądź oczyszczanie układu oddechowego po
            przebytej infekcji. Dziecko już zdrowe jak byk potrafi jeszcze kilka tygodni po
            infekcji kaszleć, jakby miało marakasy w płucach. Czasem kaszlem reaguje się na
            zmianę powietrza, np wejście z ulicy do sklepu i już mamy kaszlek jakby się
            chciało płuca wypluć. Syna znajomych doprowadza do takiego kaszlu intensywny
            zapach perfum użytych obficie przez elegantki, tudzież elegantów. A o takie
            przepachnione egzemplarze w miejscach publicznych nie trudno.

            Inna rzecz, że istotnie nie brakuje nierozsądnych i egoistycznych rodziców,
            którzy lekceważą choroby swoich dzieci, prowadzą z wysoką gorączką do sklepów,
            przedszkoli, czasem do znajomych, bo przecież w domu te dzieci też w łóżkach
            nie uleżą, więc co za różnica (tylko dla kogo?) czy będą szaleć w domu czy
            sklepie. Ale tego akurat podejścia do tematu naszych kilka postów nie zmieni.
            Nie nad wszystkimi chorymi dzieciakami rodzice się rozczulają i otaczają
            należytą opieką, wspomagając w ten sposób ich powrót do zdrowia.
    • moofka Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 11:09
      no cóż zlote dziecko po prostu
      ja mam taką cholerę, ze zakupy ciuchowe z nim niezalezenie od stanu zdrowia w
      gre nie wchodzą
      jedzeniowy zabawkowy i owszem
      kazdy inny - mamusiu plose ciebie oćmy z tego głupiego sklepu smile
      • mamakasienki1 Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 11:28
        Popieram apel
        Dziewczyny nie zabierajcie chorych dzieci na zakupy, które można przełożyć na
        inny termin.
        Ja ze swoim dzieckiem wolę posiedzieć w domu tyzień jeścli złapie jakąś
        wirusówkę czy coś niż bez sensu ciągać po sklepach. A jeśli musze coś kupić to
        zostawiam ją z mężem w domu.
        Przez lekkomyślność rodziców omijamy teraz centrum zabaw dla dzieci bo po
        ostatniej wizycie, dokładnie po 1,5 dnia dostała strasznego kaszlu i kataru.
        Po co wozić chore dziecko do centrum zabaw?
        Dodam, że nie jeździmy środkami komunikacji miejskiej, nie zwiedzamy
        hipermarketów, a na zakupy i zwiedzanie sklepów ubraniowych wybrałam się z
        koleżanką, za to dziecku zafundowaliśmy 2 tygodnie choroby.
        Strasznie mnie to wkurza, bo mała od grudnia zeszłego roku ani razu nie
        chorowała.
        Na spacery chodzę z nią codziennie bez względu na pogodę, żeby nie było, że
        trzymam ją w domu dlatego nie choruje. Jak pada deszcz to wychodzimy w
        kaloszach żeby sobie pobiegała po kałużach. I nigdy jeszcze nie zaszkodziło jej
        świeże powietrze.
    • mamciakam Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 11:31
      być moze ta matka jast z innej miejscowosci i będac u lekarza w drodze powrotnej
      przy okazji wskoczyła na zakupy moze pracuje i niema mozliwosci inne? owszem nie
      jstem za ciąganiem chorych dzieci na zakupy ale niestety mi tez się czasami
      zdaza nie mam nikogo blisko siebie kto mógłby zostac mi z chorymi dziecmi czy
      nawet zdrowymi zebym mnogła wyskoczyc na zakupy nie kazdy ma takie szczęscie...
      i tu apel miejcie wyrrozumiałosc i nie patrzcie takim morderczym wzrokiem na
      matki w takiej sytuacji....
      • jomamma Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 12:33
        mamciakam napisała:

        > być moze ta matka jast z innej miejscowosci i będac u lekarza w drodze
        powrotnej
        > przy okazji wskoczyła na zakupy

        No to mi się podoba smile)))


        > moze pracuje i niema mozliwosci inne?

        No to też jest dobre smile))



        > jstem za ciąganiem chorych dzieci na zakupy ale niestety mi tez się czasami
        > zdaza nie mam nikogo blisko siebie kto mógłby zostac mi z chorymi dziecmi czy
        > nawet zdrowymi

        (???!!!)


        > zebym mnogła wyskoczyc na zakupy

        ale czy na pewno koniecznie ubraniowe z chorym dzieckiem?


        > i tu apel miejcie wyrrozumiałosc i nie patrzcie takim morderczym wzrokiem na
        > matki w takiej sytuacji....


        Kobieto, oczywiście będę patrzyła wilkiem na takie mamusie, bo ja jak się
        wybieram na pakupki z dzieckiem, to zdrowym. I powiem więcej, robię awanturę.
        Kiedyś zobaczyłam damulkę buszującą w koronkowej bieliźnie, a dziecko obok
        prosiło do znudzenia, żeby iść, bo mu zimno. Na gołe oczy widać było, że z
        temperaturą było. Dla mnie to horror. i nie trzeba zaraz temperatury 39.9, żeby
        się wściec. Kiedyś widziałam w piłkach dla dzieci w Smyku małego z wysypką (na
        moje oko to ospa). Kaszel i katar są na porządku dziennym i sklepowym u
        łażących tam dzieci.
        Pytanie, czy aby sklepy są dla zdrowych dzieci? Bo czytając niektóre wypowiedzi
        trochę się pogubiłam.

        No, a proszenie o wyrozumiałość w takich przypadkach? O co prosisz, kobieto? O
        to, żeby nikt nie miał pretensji, że zaraża się cudze dzieci jakimś świństwem,
        bo ktoś musi za wszelką cene kupić sobie majtki!?
        Cyrk po prostu...
    • ciocia_luta daremne żale, prózny trud 27.11.06, 13:14
      Idiotom nie wytłumaczysz...
      Na forum przedszkole panie madre inaczej pisza, że katar i kaszelnie choroba...
      nA zakupy nigdy nie chodze z dziekiem, a jakmusze to w środku tygodnia rano,
      jak sklepy puste..
      choroby dziecka wspólczuje
    • bri Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 13:18
      Może Ty swojego dziecka nie bierz na zakupy skoro tak łatwo się zaraża? wink
      Raczej nie wyeliminujesz zarazków w przestrzeni publicznej, niezależnie od
      liczby i siły apeli wink
      • bri Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 13:19
        Ja swojej nie biorę czy zdrowa czy chora bo tak mi wygodniej smile
        • iwles Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 13:27
          No dobra, ja nie wezmę swojego dziecka ( i tak biore tylko w wyjątkowych
          sytuacjach), ale co z innymi ludxmi? np. taka pracownica sklepu - to raczej
          wyjścia nie ma - musi w tym sklepie być smilesmilesmile
          Czy ona ma to wpisane w ryzyko zawodowe ?
          • bri Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 13:50
            No, raczje ma to wpisane w ryzyko. Sorry ale po sklepach się włóczy masę chory
            ludzi i nic tego nie zmieni. Nawet jeśli dzieci będą w domu to zostają jeszcze
            dorośli.
            • iwles Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 13:53
              Sorry ale po sklepach się włóczy masę chory
              > ludzi [...] Nawet jeśli dzieci będą w domu to zostają jeszcze
              > dorośli.


              Święta racja !
              • bri Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 14:03
                Zawsze możesz nosić maseczkę jak Micheal Jackson wink
        • sebaga A ja bym.. 27.11.06, 13:29
          tak łatwo nie osądzała innych nie znając ich sytuacji. Ciągle pojawiają sie tego
          typu wątki, ktoś coś zobaczył i się oburzył. A potem dłuuga dyskusja na forum.
          Pewnie, że żal małego, ale powtarzam NIE ZNASZ ludzi nie oceniaj. Bo możesz
          oceniać niesłusznie.
          • iwles Re: A ja bym.. 27.11.06, 13:40
            Sebaga - ale ja nigdzie nie oceniam rodziców !

            Nigdzie nie określiłam ich żadnym nieładnym epitetem.
            Po prostu apeluję tylko, aby w miarę możliwości i zdrowego rozsądku
            ograniczali kontakty swojego chorego dziecka z innymi ludźmi.

            I nie było to tylko "coś zobaczyłam i się oburzyłam", ale bezpośrednio dotknęło
            to moje dziecko.
            Być może - był to zupełny zbieg okoliczności, że moje dziecko akurat po tym
            zdarzeniu zachorowało, ale jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że nie do końca
            był to czysty przypadek.

            Pozdrawiam.
            • wrozka.cycuszka A jabyś karmiła cycą 27.11.06, 13:43
              To Twój mały by nie zachorował, o! A tak to jeszcze karę zapłacisz
    • wrozka.cycuszka A ja tam nie poprę Twojego apelu 27.11.06, 13:41
      Aco, jeśli mama tego chłopca karmi go jeszcze cycą? To przecież nie zostawi go
      samego z tatą, tak? Ty pewnie karmisz butlą, dlatego masz uprzedzenia. Jak
      wszystkie karmiące butlą, a nie cycą ;-P
      • iwles Re: A ja tam nie poprę Twojego apelu 27.11.06, 13:52
        Oj, fakt sad
        nie wzięłam tego pod uwagę sad

        To z zazdrości !!!!
        • jomamma Re: A ja tam nie poprę Twojego apelu 27.11.06, 14:04
          Jak mała była w szpitalu (urodziła się jako wcześniak i długo leżała w
          inkubatorze) na nasz oddział przyszła mama jednego z wcześniorków. Chrychała
          jak cholera! Ja weszłam po jakiś 5 minutach jak juz tam była. I normalnie mało
          jej nie pobiłam, jak zobaczyłam jak się zanosi kaszlem.
          Juz po wyjściu przyznała się, że wie, że nie można ale ona tak bardzo chciała
          zobaczyć dziecko...
          Lekarka potwornie ją zwymyślała, bo dzieciaki tam walczą o życie, a ona wchodzi
          chora. Taka pani śmierć. Byłam w szoku, że ktoś może być tak bezdennie głupi i
          nieliczący się z niczym; ups, przepraszam, ze sobą się liczyła!
          Jak widzę dzieciaki chore w sklepie, to przypomina mi się tamta sytuacja. Tylko
          czym kierują się mamusie chorych dzieci? Tęsknotą za zakupami? No tak, na chore
          dziecko dostanie urlop, to dlaczego nie wykorzystać go na zakupy, no nie?
          Pozdrawiam
          j.
          • mamciakam Re: A ja tam nie poprę Twojego apelu 27.11.06, 16:49
            jomamma >jak mała.....

            to juz teraz wiem skąd masz taką alergię na tym punkcie i....
            tylko ze ja ni mówiłam o kupowaniu majteczek tylko o jakiejs konkretnej rzeczy i
            nie naskakuj tak odrazu na mnie bo nieznasz mojej i innych sytuacji.
            nie chodziło mi tez o wielkie zakupy z całą fatą....
            zresztą "nigdy syty nie zrozumie głodnego"
            • jomamma Re: A ja tam nie poprę Twojego apelu 28.11.06, 10:28
              mamciakam napisała:

              > jomamma >jak mała.....
              >
              > to juz teraz wiem skąd masz taką alergię na tym punkcie i....
              > tylko ze ja ni mówiłam o kupowaniu majteczek tylko o jakiejs konkretnej
              rzeczy
              > i
              > nie naskakuj tak odrazu na mnie bo nieznasz mojej i innych sytuacji.
              > nie chodziło mi tez o wielkie zakupy z całą fatą....
              > zresztą "nigdy syty nie zrozumie głodnego"



              Eee tam, już nie taka przewrażliwiona znowu smile Ale żal mi chorych dzieci, bo
              napatrzyłam się na takie wystarczająco i wiem, że czasem mamy są (łagodnie
              ujmując) niefrasobliwe. Ciągając je na zakupy i przy okazji zarażając kolejne
              dzieci dają dowód skrajnego egoizmu. I co tu interpretować? A jedną rzecz, to
              się kupuje w sklepie osiedlowym, albo prosi sąsiadkę (czy kogokolwiek, czy
              nawet robi zakupy przez internet) jak jest dziecko chore, a nie łazi z błędnym
              wzrokiem najpierw godzinę po sklepach z ciuchami, potem godzinę na spożywkach
              itd...

              Takie zdarzenie: kiedyś chłopczyk podleciał do małej w restauracji i napił się
              z jej butelki, a jego rodzice bardzo się z tego uśmieli, bo "sobie przypomniał
              jak fajnie jest być niemowlakiem" i byli zdziwieni, że nie śmialiśmy się razem
              z nimi i jeszcze butelkę poszłam wyparzać...
              Takich kwiatków jest całe mnóstwo i apel na pewno nikomu by nie zaszkodził,
              wręcz przeciwnie smile). Dziwię się więc, że komuś przeszkadza to, że się zwróci
              uwagę na ten problem. Taka normalna sprawa.

              A mała? - dziękuję smile Jest już dwuletnim brykającym źrebakiem smile)))

              Pozdrawiam
              J.
      • wiki113 Re: A ja tam nie poprę Twojego apelu 27.11.06, 13:54
        Buhahha 6-cio latka tez bedziesz cyca karmic? Bo o takim dziecku byla mowa.
        Swojego nie puscisz od cycya do matury az sam nie zwieje...
        • nchyb Re: A ja tam nie poprę Twojego apelu 27.11.06, 13:58
          Wiki, a co Ty tak napoważnie wszystko odbierasz? Nie wiesz c znaczy: ;-P
    • mysia125 jomamma 27.11.06, 15:19
      >Kiedyś widziałam w piłkach dla dzieci w Smyku małego z wysypką (na
      >moje oko to ospa)

      Ospa jest zarazliwa przed wystapieniem wysypki - forma wysypkowa juz nie.
      --------------------------------------
      Kasia & Felix 23/01/2005
      Felix for beginners
      • jomamma Re: jomamma 27.11.06, 16:34
        o! poważnie? eee..., to zagalopowałam sięsmile))
        • mamakasienki1 Re: jomamma 27.11.06, 16:50
          tak mi się do ospy nawiązało
          Jak urodziła się moja Kasia i leżałyśmy na połogu to do dziewczyny, która
          leżała ze mną na sali przyszedł mąż z czterolatkiem chorym na ospę, no
          zwyczajnie na oddział noworodkowy weszli razem z babcią i żadne nie zauważyło,
          że mały ma początki ospy, chociaż wszystkie dzieci w przedszkolu już ospę
          przechodziły.
          Jak zawsze jestem spokojna tak wtedy kazałam im wyjść z sali i się poryczałam,
          bo przecież mojemu dziecku coś mogło się coś stać.
          Jak można do dwudniowego noworodka przyjść z ospą? To jest dopiero bezmyślność
          i głupota.
          • jomamma Re: jomamma 27.11.06, 17:18
            mamakasienki1 napisała:

            > Jak można do dwudniowego noworodka przyjść z ospą? To jest dopiero
            bezmyślność
            > i głupota.
            >

            A czytałaś mój wcześniejszy post? Po prostu hardcorowa jazda bez trzymanki!
            Normalnie opluć!

            smile))
            • magmoson Re: jomamma 27.11.06, 17:38
              Może nie na temat, ale w ramach ocieplenia atmosfery.
              Zabrałam Młodego (5-lat) do mnie do pracy. Jedziemy autobusem, chłopaczek
              grzecznie siedzi obok starszej pani, zanosi się jednak kaszlem. Pani
              zainteresowana:
              - Ojoj, jaki ty jesteś chory. Pewnie jedziesz do pani doktor, żeby Cię z tej
              choróbki wyleczyła.
              Na co Młody z miną grobową.
              - Nie jestem chory, ale uczulony na królika. Na szczęście już go załatwiliśmy !
              Mina pani bezcenna. Królika, który był u nas na przechowaniu oczywiście 'nie
              załatwiliśmy", tylko oddaliśmy właścicielom.
              Ale kaszel, fakt, miał porażający.

              Pozdrawiam.
          • agnieszkas72 Re: jomamma 27.11.06, 19:02
            No to zrobiłas niezłą scenę.Dziwię się,że tamta mama nie interweniowała u
            dyzurnej pielegniarki.Ospa przestaje być zaraźliwa po ukazaniu się wysypki,którą
            przeciez zobaczyłas,a system immmunologiczny noworodka i małego niemowlęcia
            swietnie chroni go przed takimi wirusami.Dodam,ze mając 2 miesieczną córkę
            opiekowałam się w domu jej starszymi bracmi kolejno przechodzącymi ospę-nie było
            mowy o zadnej izolacji bo tez byli jeszcze mali.Pediatra uspokajał mnie ,ze
            nawet w wieku 2 miesięcy prawdopodobienstwo zarazenia jest minimalne.W przypadku
            noworodka takie ryzyko nie istnieje.
            • agnieszkas72 post wyżej do mamy kasienki nt 27.11.06, 19:13
            • najada Re: jomamma 27.11.06, 19:57
              Przepraszam, a skąd masz takie informacje? (Że ospa przestaje być zarakaźna po
              ukazaniu się wysypki). Ospą można się zarazić od kilku dni przed pojawieniem
              się pęcherzyków do ich całkowitego wyschnięcia, a jak wiadomo, pojawiają się
              nawet w kilku rzutach. Można więc nią zarażać i ze 2 tygodnie.
              Cytuję za portalem farmaceutyczno-medycznym
              (www.pfm.pl/u235/navi/199247): "Osoba zakażona wirusem ospy wietrznej
              (VZV) zakaża innych od kilku do kilkunastu dni – począwszy od 2 dni przed
              wystąpieniem objawów choroby, aż do chwili, gdy charakterystyczne wykwity
              (krostki) pokryją się strupkiem." I jeszcze "Ospa wietrzna może być
              niebezpieczna dla noworodków i osób z obniżoną odpornością". Noworodki zarażają
              się rzadziej jeśli matka chorowała już na ospę, no i jeśli karmi piersią.
              Mój 5-miesięczniak zaraził się ospą od brata-przedszkolaka, choć był wyłącznie
              na piersi i cierpiał przez długie dni.
              A więc awantura była jak najbardziej na miejscu smile Zresztą, przychodzenie z
              jakąkolwiek chorobą zakaźną do szpitala, wśród noworodki, to skrajna
              nieodpowiedzialność IMO.
            • dorota.oz Re: jomamma 27.11.06, 19:59
              Nie masz racji. Ospa przestaje być zaraźliwa w momencie przyschnięcia krostek,
              a nie ich pojawienia się. I akurat noworodki i niemowlęta są tak samo narażone
              na zarażenie się nią jak inne dzieci. Wiem, moja starsza córka przyniosła ospę
              swojej trzydniowej siostrze. Ponieważ w przedszkolu akurat była epidemia ospy
              zachorowały jeszcze dwa niemowlaki (rodzeństwo koleżanek mojej córki) -
              miesięczny i dwumiesięczny. Tak więc przychodzenie z dzieckiem chorym na ospę
              do szpitala na oddział noworodkowy to skrajna głupota.
              Pozdrawiam.
              • dorota.oz Re: jomamma 27.11.06, 20:02
                Ups. Ktoś mnie wyprzedził z odpowiedzią. To było oczywiście do agnieszkas72.
                • najada Do doroty.oz :) 27.11.06, 20:04
                  Fajnie, że ktoś jeszcze się ze mną zgodził - aż sprawdzałam na portalu
                  medycznym, czy mi się coś nie przyśniło.
    • monia145 Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 17:58
      Kiedy jestem na zakupach z synem a obok mnie pojawia sie kaszlące dziecko, nie
      wnikam, czy to alergia czy też dzieciak jest autentycznie chory i stanowi
      zagrożenie dla otoczenia. Zreszta na jakąkolwiek analizę przyczy kaszlu i
      kataru jest zbyt mało czasu i brak realnych możliwości. Zabieram swojego syna i
      odchodzę. Nie uważam, że jestem przewrażliwiona- nie widzę sensu ryzykowania.
      Jeśli tylko mogę minimalizuję zagrożenia, chociaz wiem, że nie sposób zapobiec
      wszystkiemu....
    • novembre Re: Dzieci chore z rodzicami na zakupach - APEL 27.11.06, 19:51
      Wiecie co, ale abstrahujac od potrzeby posiadania nowej bluzeczki przez mamusie,
      mnie by bylo po prostu okrutnie szkoda dziecka, ktore chore, kaszlace i
      zakichane, ledwo stojace na nogach i blagajace w myslach o litosc, rodzice
      zabrali na zakupy.
      Sama niech se zlapie grype i na zakupy idzie.
      uhh.
      nov.
    • bemola1 zgadzam sie, ale 27.11.06, 21:30
      pomyslalas, ze niektore z tych kichajacych i kaszlacych dzieci moze miec
      alergie? Moja corka tez ma brzydki kaszel oskrzelowy - alergiczny, a brzmi,
      jakby miala zapalenie oskrzeli.
      • hanna26 Re: zgadzam sie, ale 27.11.06, 23:52
        Potwierdzam, że ospa jest zaraźliwa do czasu odpadnięcia strupów - czyli w
        czasie wysypki jak najbardziej można się zarazić. Nie wiem doprawdy, skąd
        ludzie biorą takie bzdury, że "Ospą wysypkową nie można się już zarazić".
        Później taka mamusia idzie z chorą córunią w odwiedziny do niemowlaka i jest
        cała zdziwiona: "Ależ o co chodzi, przeciez ten maluszek się nie zarazi, bo juz
        wystapiła wysypka...". Naprawdę, ludzie, serdeczna prośba: Pomyślcie, zanim coś
        chlapniecie.
        • verdana Re: zgadzam sie, ale 28.11.06, 10:34
          Nie bardzo to wszystko rozumiem.
          Dlaczego chore dziecko w sklepie roznosi zarazę, a chory dorosły - nie roznosi?
          Przecież trudno osobom kichajacym i kaszlącym zabronić wstępu do sklepów.
          Powiem więcej - osoby z ciężkim katarem mają obowiązek iść do pracy, w tym celu
          muszą wsiąść do autobusu. Potem zazwyczaj musza coś kupić - a więc idą do
          sklepu. Wybaczcie, ale nie da się funkcjonować siedząc podczas każdego
          zaziębienia w domu, w obawie, ze mozna zarazić czyjeś dziecko.
          • iwles Re: zgadzam sie, ale 28.11.06, 12:01
            Verdano - chodzi mi o ciąganie chorych dzieci na zakupy, które koniecznymi nie
            są.
            Gdybym ja była chora i źle się czuła a ktoś ciągałby mnie po sklepach, bo chce
            pooglądać sobie bluzeczki - to ja d o r o s ł a nie piszę się na taką imprezę.

            Chodzi mi właśnie nie o to, co "trzeba", co jest "konieczne" tylko o taki
            kaprys.

            Napisałam wyżej, że rozumiem - w przychodni, w autobusie, w tramwaju, w aptece,
            w sklepie spożywczym itp.

            Natomiast nie rozumiem ciągania całej rodziny razem z chorym dzieckiem po
            sklepach ubraniowych, bo mamusia musi sobie pooglądać bluzeczki dla siebie.



Inne wątki na temat:
Pełna wersja