Jest mi smutno, jest mi źle...

27.11.06, 09:53
Moja córcia poszła w zeszły poniedziałek pierwszy raz do przedszkola. Byłam
nastawiona bardzo pozytywnie, ona też, Po pierwszym dniu radośnie opowiadała
w co się bawiła itd. W następny dzień próbowałam się dopytać wychowawczyń o
kwestie organizacyjne itd, troszkę mnie zbywały, jakgdyby dziwiły się czemu
zawracam im głowę. Z dnia na dzień córa przestała opowiadać co się wydarzyło.
Wręcz milczy gdy pytam czy się bawiła, w co itd. Dziś jakieś dziecko
przyniosło cukierki do przedszkola, cukierki rozsypały się, córa pomogła Pani
pozbierać, Pani nie podziękowała. Potem zaczęła rozdawać cukierki,
zostawiając sobie moją córę na koniec, a gdy Paulisia wzięła sobie dwa
wyrwała jej jeden z rączki. Po prostu wyrwała, widziałam to i nic mi się nie
wydawało, kazała jej też podziękować. Wcześniej z kolei córa chciała pobawić
się z dziećmi w plastikowym domku, a był juz tam tłok. Gdy wspinała się na
drabinkę starsza dziewczynka, nie pierwszy raz zresztą, mocno ją popchnęła.
Zawołałam tę dziewczynkę, bo widziałam, ze córa ma łzy w oczach i
powiedziałam jej, ze tak się nie robi, że mogła jej zrobić krzywdę gdyby ta
spadła. (Starsza dziewczynka jest tam dlatego, ze jest to grupa mieszana
wiekowo. Z dnia na dzień coraz bardziej wydaje mi się, ze to głupi pomysł).
Dziewczynka się rozpłakała, więc Pani pomoc zainteresowała się, wcześniej
nikt nie reagował.
Moja córa chodziła do żłobka, do rygoru jest przyzwyczajona. Ale nie jest
przyzwyczajona do totalnej obojętności. Widzę, ze nie wie co ze sobą zrobić.
Wiadomo, ze potrzebuje czasu by się zaaklimatyzować, ale chyba ktoś powinien
jej to ułatwić? Ponieważ nie odstawia histerii przy rozstaniu ze mną, w ciągu
dnia też nie płacze, jest traktowana jak dziecko, które chodzi od września. A
tak przecież nie jest. Nikt jej nie pokazał gdzie co leży, czym się może
bawić, sama to zrobiłam. Wychowaczynie mają w nosie to, ze dziecko ich nie
zna i trochę się ich boi. Nie zna też innych dzieci, przez co jest jej
trudniej.
Wiem, że dla Was to są śmieszne problemy, ale proszę, nie linczujcie mnie.
Jest mi smutno po prostu gdy widzę skrzywione twarze Pań i moją zagubioną
córkę wśród innych dzieci. Córkę, która nie jest nieśmiała, jest odważna,
bystra i bardzo radosna. Tam jakby gasła.
Przepraszam, musiałam się wygadać.
    • agnieszkas72 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 10:08
      W przeciwienstwie do wielu zwolenniczek wychowania przedszkolnego uwazam,ze
      to,czy dziecko ze spędzania czasu w przedszkolu odniesie jakąś korzyśc,zalezy
      tylko od tego,jakie jest przedszkole.Sama chodziłam do bardzo nieciekawego i
      pójscie rok wczesniej do szkoły było dla mnie prawdziwym wybawieniem.Podobnie
      nieciekawie wygląda przedszkole twojej córki.Masz trzy mozliwosci:rozmawiac z
      wychowawczyniami,zwracac uwagę,na to ,co ci się nie podoba i pocieszac
      dziecko;szukac innego,bardziej przyjaznego przedszkola;zostawić małą w domu i
      szukac zajęć dodatkowych dla dzieci w jej wieku,podczas których dzieci robią
      konkretne rzeczy,nie ma problemu przechowalni,a atmosfera jest zupełnie inna niż
      w typowym przedszkolu.
    • joanna35 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 10:11
      > Wiem, że dla Was to są śmieszne problemy, ale proszę, nie linczujcie mnie.
      > Jest mi smutno po prostu gdy widzę skrzywione twarze Pań i moją zagubioną
      > córkę wśród innych dzieci. Córkę, która nie jest nieśmiała, jest odważna,
      > bystra i bardzo radosna. Tam jakby gasła.
      Pade to nie jest śmieszny problem, przynajmniej dla mnie. Zawsze kiedy czytam o
      takich sytuacjach i czuję ból piszącej mamy mam ochotę kogos udusićsad( Czy
      rozmowa z przedszkolanką, wktórej powiesz o swoich "niepokojach" może coś
      zmienić? Pozdrawiam serdecznie.
    • aniald1 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 10:44
      Sama mam córkę w przedszkolu więc domyślam się co możesz czuć. Zastanawiam sie
      tylko czy porozmawiałas szczerze z paniami z przedszkola? A może z dyrektorką??
      Życze powodzenia
      • ada_zie Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 10:48
        Ja też uważam, ze szczera rozmowa z paniami wiele by wyjasniła.
        U mnie tak było - męczyła mnie ogromnie sytuacja w przedszkolu. Umówiłam się na
        rozmowę - powiedziałam co mi lezy na sercu i zrobiło mi sie lepiej, ale
        najważniejsze, ze sytuacja uległa poprawie.
        • arnikaarnika Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 10:52
          Wiesz nie chcę ci mówić jakiś truizmów ...ale powinnaś znaleźć
          kochanka ...serio wydaje mi się że to jedyna rzecz która w sposób radykalny i
          natychmiastowy poprawi ci nastrój .
          • pyza3d33 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 12:30
            i to pomoze na problemy dziecka w przedszkolu??????????
            • czarna_maruda Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 12:43
              > Wiem, że dla Was to są śmieszne problemy, ale proszę, nie linczujcie mnie.
              > Jest mi smutno po prostu gdy widzę skrzywione twarze Pań i moją zagubioną
              > córkę wśród innych dzieci. Córkę, która nie jest nieśmiała, jest odważna,
              > bystra i bardzo radosna. Tam jakby gasła.

              Wcale nie śmieszne, wręcz przeciwnie jest mi przykro razem z Tobą
              Zgadzam się z poprzedniczkami-powinnaś porozmawiać z dyrektorką w jaki sposób
              można pomóc dziecku się odnaleźć. Powiedz jak zachowuje się w domu, a jak w
              przedszkolu.
              • pade czarna_maruda i wredna_ja 27.11.06, 13:05
                dziękuję, kochane jesteście,
                Chciałabym porozmawiać, ale nie wiem co mam powiedzieć, bo Panie jak już niżej
                wspomniałam od razu uznały, ze to początek, przyzwyczai się, a ja przesadzam, i
                nie da się ich przegadać.
                A ja za każdym razem jak wychodzę z przedszkola mam łzy w oczach i jest mi
                cholernie przykro. Z jednej strony zastanawiam się czy faktycznie przesadzam,
                a z drugiej myślę: a jeśli matczyna intuicja mnie nie myli?
                • wredna_ja Re: czarna_maruda i wredna_ja 27.11.06, 13:13
                  Pade,nie martw sie....bycie mama to bardzo ciezka praca i ogromna
                  odpowiedzialnosc za takiego malego czlowieczka smile
                  Napisze wieczorem na priv,dobrze? Nie moge teraz,musze juz wychodzic.
            • wredna_ja Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 12:44
              Arnika.....masz duze mieszkanie? Jesli tak to wez duzy rozped i przywal tak
              porzadnie glowa w sciane....koniecznie z rozbiegu!!! moze,ale tylko moze Ci to
              troche rozjasni...


              Pade smile
              Moim zdaniem trzeba zdecydowac sie na rozmowe...jesli nie z wychowawczynia to z
              kierowniczka przedszkola.Szkoda malej jesli to tak przezywa...
              Hmm....przede mna tez podobna rozmowa...tylko u nas chodzi o starsza
              dziewczynke,ktorej boi sie juz kilkoro dzieci(w tym moja corka,ktora reaguje
              podobnie jak Twoja).
              Powodzenia i zycze aby rozmowa odniosla pozytywny skutek.
          • mami2 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 12:44
            arnika, wez daj se siana juz z tym kochankiem, monotematyczna jestes
        • pade Dziękuję Wam bardzo 27.11.06, 12:58
          Zdaję sobie sprawę, że to dopiero początki, że musi się przyzwyczaić do Pań, do
          dzieci.
          Ale mimo mojego pozytywnego na początku nastawienia (byłam zachwycona, że
          córcia wreszcie przestanie się nudzić w domu, ona zresztą też), z dnia na dzień
          jest coraz gorzej. Nie wiem, może ja to wszystko źle odbieram. To są niuanse,
          drobne gesty, słowa, a właściwie ich brak. Ale te Panie naprawdę irytują mnie
          tym, że żadna nie podejdzie do mojej córy, nie powie choć jednego miłego słowa.
          Każda zajęta jakimiś papierami a dzieci robią swoje. Gdyby nie Pani, która
          pomaga wychowaczyniom zabrałabym stamtąd córkę już dziś.
          Szczera rozmowa jest ważna, oczywiście, tylko jak mam ją przeprowadzić? To o co
          się "czepiam" to drobiazgi. Nawet gdy pytałam o sprawy organizacyjne, ważne,
          byłam zbywana. Zdaję więc sobie sprawę z tego, że gdy powiem: moja córa źle się
          tu czuje, jest zagubiona, a Panie ją totalnie olewają to będę skreślona u Pań,
          a moga też zacząć wyżywać się na dziecku. Wychowawczyni mojego syna z
          przedszkola doprowadziła do tego, ze mój syn przestał mówić, twierdziła, ze ma
          autyzm, że jest niedorozwinięty, do tego cały czas chorował. A w zerówce
          dziecko tak się odblokowało, że okazało się, ze jest zdolny!!!
          Nie chcę by moja córka musiała przeżywać to samo.
          Co mam im powiedzieć? Jak rozmawiać, kiedy one uważają, ze przesadzam, że
          nadopiekuńcza jestem, a ja naprawdę mam już te rozterki za sobą bo córa
          chodziła prawie rok do żłobka. Jak wspominam tamte kochane Panie to aż mi się
          łza w oku kręcisad
          Poradźcie co powiedzieć, czy jeszcze poczekać.
          i z góry dziękujęsmile
          • pampeliszka Re: Dziękuję Wam bardzo 27.11.06, 13:02
            Pade, a nie mozesz przeniesc corki do innego przedszkola lub chociaz do innej grupy?
            Wcale nie mysle, ze to jest banalny problem, kazda z nas przezywa, gdy dziecku
            jest źle.
          • abosa Re: Dziękuję Wam bardzo 27.11.06, 13:18
            Ja bym poszła pogadać. A opinia "przewrażliwionej mamuśki" nie jest taka zła,
            powiedziałbym nawet, że ma swoje dobre strony wink. Jeśli już teraz dostrzegasz
            jakies negatywne nastawienie ze strony nauczycielek to wydaje mi się, że
            niewiele masz do stracenia. I nie daj się zbywać, nie używaj zwrotów "wydaje mi
            się...", ale "zauważyłam że...". Z grugiej strony dyplomatycznie i bez
            przegięć. Lepiej dać odczuć, że nie dasz się zignorować, niż to powiedzieć
            wprost.
            A to, o co się czepiasz, to nie drobiazgi.
            Moje dziecko poskarżyło mi się tylko raz, drugiego dnia pobytu. Trzeciego, z
            samego rana rozmawiałam w tej sprawie z nauczycielkami. Już przed rozmową
            przypuszczałam, że to moje dziecko, w wyniku stresu, wyolbrzymiło pewne fakty
            ("Pani Ela na mnie krzyczy, na inne dzieci też"), rozmowa to potwierdziła. Ale
            też wynikły z tego dwie pozytywne sprawy: ja się uspokoiłam a pani Ela
            wiedziała, że moje dziecko czasem boi się, gdy ta "krzyczy", zatem starała się
            jej wyjaśniać, dlaczego to czasem robi smile
      • lidia23 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 21:14
        Mój syn jak zaczął chodzic do przedszkola było możenie podobnie, ale jak pania
        pytałam jak mały się zachowuje to zwasze mówiły ok. Ale jak teściowa go
        odbierała zawsze mówiły jej co innego, np. Ze nie zjadł wszystkiego, że bił
        dzieci że nie spał. A mnie mówiły że śpi i ładnie je...Normalnie sie wkurzyłam.
        No ale teraz chodzi do innego i wiem wszystko jak jest.
        lidia23.blox.pl
    • lila1974 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 13:05
      Przecudny pyszczek twojej córy smutny???

      Musi być jej rzeczywiście przykro, wydaje mi się, że ona jest tak radosnym
      dzieciaczkiem, że byle co jej nie zraża, więc to poważna sprawa.

      Straszne jest takie uczucie bezradności.
      • pade dokładnie tak Lila 27.11.06, 13:11
        moja córcia jest smutna i opowiada o wszystkim tylko nie o przedszkolu...
        poza tym gdy po nią przychodzę rzuca mi się na szyję i nie chce puścić, a raz
        widząc mnie przez okno zaczęła płakać. I jak weszłam do sali, od razu podeszła
        do mnie i powiedziała,że płakała, a Panie nie wiedziały o co chodzi...
        Beksą nie jest,płacze jak się uderzy albo bardzo pokłóci z bratem, ale nigdy
        się nad sobą nie rozczulała.
        Dziękuję Wam, upewniacie mnie, że to nie urojeniasmile
    • melka_x Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 13:09
      Jeśli na podstawie swoich obserwacji jesteś przekonana, że to nie przejściowy,
      normalny problem z adaptacją do nowych warunków to - o ile jesteś z dużego
      miasta - poszukaj innego przedszkola. Szczera czy nieszczera rozmowa nie
      sprawi, że wychowczynie staną się serdeczniejsze, a sądząc z Twojego postu
      chyba tego najbardziej Wam brakuje. Rozmowa może pomóc w przypadku gdy masz
      konkretne prośby/wskazówki (proszę nie dawać mojemu dziecku szpinaku, czy
      mogłaby pani spojrzeć, czy moje dziecko nie jest popychane, bo często się nie
      skarży, a później coś tam itd) i gdy wiesz, że przedszkolanki mają dobre chęci.
      Nie w przypadku gdy wychowczynie sprawiają wrażenie osób, które pomyliły się w
      wyborze zawodu.
      • monisia98 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 13:42
        wiem co czujesz, kilka lat temu mialam podobna historie z moim synkiem jak
        poszedl do przedszkola mial niewiel ponad 3 latka nigdy wczesniej nie chodzil,
        nie plakal jak go przyprowadzalam, nie skarzyl sie ze mu zle bo byl i jest
        bardzo pogodnym dzieckiem ale tak jak ty pytalam go codziennie co tam w
        przedszkolu - jak ci sie podoba, w co sie bawisz , masz kolege i takie tam bla
        bla bla , na pocztaku podbnie jak twoja corcia odpowiadal ze fajnie itd az
        ktoregos dnia zamilkl i powiedzial : nie pytaj mnie mama ! Wtedy wiedzialm ze
        cos jest nie tak ! Po dwoch dniach powiedzial ze jest jeden chlopiec ktory go
        codziennie dusi. Zamarlam bo on nie wiedzial co to slowo znaczy - zapytalam go
        o szczegoly i powiedzial ze chwyta go za szyje i sciska mu rece na krtani i to
        go boli. Myslalam ze umre! Nastepnego dnia nie poslalam go do przedszkola ale
        poszlam sama do Pani dyrektor aby powiadomic ja ze kategorycznie zabieram
        malego z przedszkola! Zaznacze ze bylo to przedszkole prywatne i myslalam ze
        placac kupe kasy bedzie moje dziecko otoczone opieka i bezpieczenstwem . Ale
        okazalo sie odwrotnie panie byly arogandzkie , wychodzily sobie z sali palac
        papieroski a na zastepstwo przesylaly hydraulika, dzieci biegaly z parowkami
        bawiac sie po podlodze itd. Przykladow bylo wiele.
        Pani dyrektor staral sie mnie przekonac ze to niewielki incydent itd ale ja
        postawilam na swoim , ledwo moglam odzyskac swoje pieniadze ....tzn w dniu
        kiedy poszlam i powiedzialam ze go zabieram to byl poczatek miesiaca a
        dokladnie 3 dzien wiec maly byl tylko 3 dni - zarzadalam zwrotu pieniedzy za
        pozostale dni ale pani dyrektor pazerna na kase odp: to bezwrotne to na to a to
        na tamto moze z 500 zl oddac tylko 90 zl !!! Skandal! Poza tym dowiedzialm sie
        ten chlopiec dusil tez inne dzieci i one nic nie robily w tym celu - a moj
        synek panicznie sie go bal - przenioslam go do przedszkola integracyjnego
        panstwowego i to byl strzal w 10 ! -mile panie , opieka cudowna , czuc bylo
        serce w tym przedszkolu.
        Ktoregos dnia maly zapytal mnie mamusiu czy ja nie musze juz chodzic do tamtego
        przedszkola ? Powiedzialam ze nie ! Widzialam radosc na jego twarzy.
        Powiedzial ze bardziej podoba mu sie wtym przedszkolu nowym niz w tamtym
        chociaz tutaj nie ma tyle zabawek.
        Jesli masz obawe ze twoje dziecko nie czuje sie w nim dobrze zmien
        przedszkole!!!
        • monisia98 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 13:50
          wiesz co ja bym nie czekala az bedzie lepiej az sie przyzwyczai - do czego do
          zlego samopoczucia do tego ze to jest normalne a nie jest - jej smutek i
          zagubienie moze sie poglebic moze nawet doprowadzic do jakiegos psychicznego
          urazu badz tez zamkniecie sie w sobie - ja bym nie ryzykowala - dziecko jest
          najwazniejsze nie czekaj z tym natychmist zmien przedszkole!
          Jesli podejscie Pan jest takie sadzisz ze po twojej rozmowie cos sie zmieni
          bardzo watpie - swiete krowy wydaje im sie ze panszczyzne odwalaja!Twoja
          rozmowa moze to tylko pogorszyc ze jestes wlasnie przewrazliwona i niewiadomo
          czego chcesz.
    • dzemma Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 14:13
      jesli rozmowa nic nie daje, jeśli panie w przedszkolu bagatelizuja, olewają i
      nie mają czasu na ”takie drobiazgi” - wg mnie bardzo wazne! to ja bym
      przeniosła dziecko do innego przedszkola - szkoda by dziecko było skazane na
      taką atmosferę i zamiast rozkwitac - gasło. Czas spedzony w przedszkolu to ma
      byc wesoła zabawa - kontakt z rówieśnikami - nauka w formie zabawy a nie STRES!
      a jesli te panie w przedszkolu są tak ograniczone ze nie widzą problemu to
      chyba cos tu jest nie tak! jak nie możesz zmienic pan - zmien przedszkole.
    • mamaivcia Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 27.11.06, 16:03
      Pade na Twoim miejscu zabrałabym dziecko z tego przedszkola ...
    • iwonapa Re: Do pade 27.11.06, 19:51
      Napisałam na priv
      • pade Re: Do pade 27.11.06, 19:53
        nic nie dostałamsad
    • babsee Re: Pade 27.11.06, 22:04
      Nigdy ale to nigdy intuicja matyczyna nie zawodzi!pamietaj.Jesli podskórnie
      czujesz ze cos nie gra-to tak jest na bank!
      Najgorsze co moze byc to własnie bezradnosc.Musisz wziąż sprawy w swoje
      ręce!Cora sie sama nie obroni...Ty musisz jej pomóc.
      Ja wiem,ze moze w Twoim odczuciu, to sa "pierdoły"ale smutek dziecka nie jest
      pierdołą.
      Porozmawiaj z paniami koniecznie.jesli to nie pomoze -z kierowniczka placówki.U
      mnie w złobku,jak kierowniczka byla przez miesiac na L4 to Panie olewały po całości.
      nie mozesz wychodzic z zalożenia,ze Panie wezmą odwet na Twoim
      dziecku!Posluchaj,a moze one nie widza tego?moze w natloku zajęc,nie przygladaj
      sie zbytnio?Dziecko nie płacze,znaczy jest ok.
      Nie chodzi przeciez o to,zebys poszla i natłukła im po łbach-idz porozmawiac.Nie
      z pretensjami,ale z grzecznymi pytaniami.Jak nie pomoze-wtedy walcz.
      • pade Re: Pade 28.11.06, 00:03
        też tak myślę, z tą intuicjąsmile
        a jeśli chodzi o pytania, próbowałam rozmawiać, ale na to Panie nie mają ochoty
        dziś na przykład musiałam naciskać by dowiedzieć się czegoś o planowanej
        wycieczce
        poczekam jeszcze do Mikołajasmile a potem nie będę się zastanawiać
        dziękuję za wsparciesmile
        • arnikaarnika Re: Pade 28.11.06, 08:40
          Tak to pomaga na wszystko ,nie słuchaj ich ,mówię znajdź kochanka!
    • mawi_mawi Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 28.11.06, 10:34
      Witaj
      Myślę, że powinnaś poczekać, aż Twoja córka przyzwyczai się do nowych warunków.
      W kwietniu w związku z przeprowadzka, mój synek zmienił przedszkole. Grupa
      dzieci była bardzo zgrana i zżyta ze sobą. Dzieci nie chciały się z nim bawić,
      on wręcz przeciwnie, czasami narzucał się swoim zachowaniem, co jeszcze
      pogarszało sytuację. Panie na szczęście były bardzo zaangazowane w opiekę nad
      dziećmi, próbowały łagodzić spory, to na pewo trochę pomogło
      Musiał minąć miesiąc, zanim młody zaakceptował przedszkole, nowych kolegów.
      Ostateczny przełom nastąpił dopiero po wakacjach.

      Co do pan mało zaangażowanych w opiekę - w starym przedszkolu, gdzie miałam
      mnóstwo zastrzeżeń - zebrałam się i porozmawiałam z nimi. Lubię jak moje
      dziecko jest dopilnowane, choć nie jestem matka nadopiekuńczą.

      Nie wiem czy mała zacznie opowiadać co się dzieje w przedszkolu, ja dotej pory
      mam problemy, żeby wyciągnąć jakieś informacje
      Życzę wszystkiego dobrego
      pozdrawiammawi
      • aniakuz1 wiele jest takich przedszkoli... 28.11.06, 11:04
        Niestety...i czasem rozmowa z kierownictwem też nie pomaga (bo i ono potrafi miec głęboko gdzieś)- mam wrażenie, że znam przedszkole o którym piszesz, albo to "moje" jest baaardzo podobne. Ja chyba przeniosłabym dziecko do innego bo mentalności pań nie zmnienisz...(pracowałam w przedszkolu w którym kilka pań nie pamietało po półroczu jak mają na imie dzieci którymi się "opiekowały" nie mówiąc już o braku jakichkolwiek zajęć...)Pozdrawiam i życzę powodzenia!!
        • ledzeppelin3 Re: wiele jest takich przedszkoli... 28.11.06, 11:40
          Dlaeczego piszesz, że to może wydać się śmiesznym problemem?
          To, że Twoje dziecko jest mówiąc łagodnie, gaszone w przedszkolu, ze doświadcza
          obojętności i jest zaniedbywane, to ma być śmieszne albo błahe?
          Traumę z własnego przedszkola pamiętam do dzisiaj. I zapewniam Cię, ze powinnaś
          zrobić wszystko, żeby Twoje dziecko było inaczej traktowane. I nie mam zamiaru
          Cię pocieszać- wiem, ze Tobie jest źle, ale przede wszystkim źle jest córce.
          To, że musi się "zaklimatyzować" ma znaczyć, ze przywyknie do obojętności i
          olewania, tak? Że zrozumie, że takie właśnie traktowanie jej się należy? Ja
          myślę, że nikt nie zasługuje na takie traktowanie. Z pomysłów, jak to
          roziwązać, to tylko takie oczywistości mogę zaproponować, jak interwencja u
          zainteresowanych wychowawczyń, choć z Twojego postu wynika, że te panie do
          pracy z dziećmi nadają się średnio, jak to nie pomoże to u kierownictwa. Trudno
          Ci będzie stwierdzić, czy sytuacja zmieniła się na lepsze, bo wszystkiego nie
          skontrolujesz, niestety, pozostaje obserwacja zachowania dziecka i rozmowy z
          nią- długie i do oporu. Zmiana placówki to rzecz niełatwa, ale w ostateczności
          musisz i to rozważyć.
          • pade Re: wiele jest takich przedszkoli... 28.11.06, 11:51
            Źle to sformuowałam, dla mnie to nie jest śmieszne. W tej chwili jest to dla
            mnie najważniejsza sprawa i największy problem. Po prostu w obliczu innych
            tragedii moje zmartwienia mogłyby wydawać się błahe, dlatego tak napisałam.
            Mój syn również przedszedł gehennę w przedszkolu.
            I właśnie dlatego ja jeszcze nie pracuję, chociaż chciałabym.
            Czekam na chwilę kiedy bedę mogła powiedzieć: opieka dobra, córa dobrze się
            czuje w grupie, ma zaufanie chociaż do jednej z Pań, jest ok. Na razie daleko
            do tego niestety. W poniedziałek są konsultacje i muszę się na nie wybrać, może
            wtedy na spokojnie spóbuję porozmawiać. Trzymajcie za mnie kciuki.
            • aniakuz1 już trzymam:) 28.11.06, 11:56
              • pade Re: już trzymam:) 28.11.06, 12:53
                dziękismile
                a skąd jesteś?
                • aniakuz1 Re: już trzymam:) 28.11.06, 15:23
                  Krakowianka
    • agatelek2 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 28.11.06, 11:43
      chyba złe przedszkole wybrałaś,niestety.Może przenieś córeczke do innego?pozdrawiam.
    • blou1 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 28.11.06, 13:15
      Niestety są takie nieczułe panie w przedszkolach. Ale powiem Ci coś na
      pocieszenie. W grupie mojego histeryka i maminsynusia są dwie panie. Jedna
      uśmiechnięta i miła, druga ma grobową minę (może tylko przy mnie?). Okazuje się
      że mój syn bardziej lubi tą panią z grobową miną, mnie ona bardziej wygląda
      na "kapo" ale cóż, dobrze że wogóle którąś lubi. Poza tym dzieci są wrażliwe,
      wystarczy o jedno słwo za dużo ze strony pań a dziecko czuje do niej antypatię.
      Nie chcę Cię urazić, ale podobnie jak ja (mam tego świadomość) może jesteś
      trochę przeczulona? Mnie też bolało serce kiedy widziałam synka płaczącego na
      środku sali a panie akurat rozmawiały ze sobą, lub zajęte były czymś innym.
      • pade Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 28.11.06, 13:37
        No właśnie, są.
        Tylko moja sytuacja różni się od Twojej tym, że córa nie płacze z byle powodu,
        tęksni owszem, ale jest zawsze otwarta, uśmiechnięta, pełna energii, tylko nie
        w przedszkolu. Zdaję sobie sprawę, ze mogę być przeczulona, jestem tzw. matką
        lwicą, i moje dzieci są dla mnie najważniejsze na świecie.
        Poczekam jeszcze parę dni i zobaczymy co los przyniesiesmile
    • gracjella Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 28.11.06, 16:06
      Witaj,
      A moze Twoja mala odczuwa Twoje zaniepokojenie i przez to sama niepewnie sie
      czuje? Male dzieci maja niezawodny radar i odczuwaja bezblednie stany ducha
      rodzicow, moze wiec wyczuwa Twoje obawy odnosnie przedszkola i przez to sama
      sie denerwuje?
      Odnosnie faktu, ze nie opowiada, jak bylo w przedszkolu: moja coreczka w
      zeszlym roku tez nie chciala opowiadac bezposrednio, ale robila to poprzez
      zabawe: bawila sie w przedszkole malymi laleczkami odtwarzajac wiele sytuacji
      (lista obecnosci, obiadek, spiewanie, zabawa, konflikty z innymi dziecmi...),
      oczywiscie bawiac sie w ten sposob nie chciala byc obserwowana, musialam
      udawac, ze jestem zajeta, ale sluchajac tych dialogow miedzy laleczkami mialam
      obraz tego, co dzieje sie w przedszkolu. W tym roku za to sama mi opowiada, co
      porabia w przedszkolu.
      Obserwuj tez, co rysuje Twoja coreczka, dzieci czesto poprzez rysunki wyrazaja
      wlasne emocje.
      Mam nadzieje, ze wszystko sie ulozy.
      Serdecznie pozdrawiam.
      • pade Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 28.11.06, 19:14
        to bardzo mądre co napisałaś, dziękujęsmile
        • cyborgus Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 28.11.06, 21:19
          pade, jak czujesz ze cos jest nie tak, to znaczy ze jest nie tak. intuicje mamy
          po to aby nas ratowala, gdy rozum nie jest w stanie dojrzec niebezpieczenstwa.
          zaufaj swoim odczuciom, i szukaj nowego przedszkola. po co eksperymentowac na
          swoim dziecku?
    • onika27 Re: Jest mi smutno, jest mi źle... 28.11.06, 22:00
      ja bym szukała innego przedszkola moj wtedy 3 latek nie chciał chodzić do
      pzredszkola między innymi alergia nas w końcu pokonała i nie posyłalam go już
      wiecej .W tym roku juz jako 5 cio latka postanowilam znowu spróbować i co
      przede wszystkim inne przedszkole i koniec listopada i jedna choroba dziecko
      szczęśliwe i radosne a obok temtego nawet nie chce przechodzić mimo iz tamto
      cieszy sie cudowna opinią ale wśród rodziców zmieniaj przedszkole bo szkoda
      dzieciatka ijuż
Pełna wersja