Gość edziecko: 2505
IP: *.*
31.05.02, 15:06
Moja prawie dwuletnia córeczka bardzo źle dzisiaj spała (śpi w swoim pokoiku, we własnym łóżeczku). Budziła się mniej więcej co godzinę ale szybko po przytuleniu i czułych słówkach uspokajała się i dalej spała. Jednak o 4.30 obudziła się i nagle stwierdziła że jest głodna: "Tata nie, mama mniam mnia". Zaprowadziła mnie do kuchni, pokazała że chce jeść deserek i to we własnym foteliku a do tego chce oglądać Muminki. Na pół śpiąca mechanicznie wykonywałam te wszystkie czynności. Nagle w drzwiach pojawił się mój mąż z ogromnym zdziwieniem zapytał co ja wyrabiam. No jak to co? Włączam dziecku bajkę i daję jeść. O 4.30? - zapytał. Natychmiast spać, obydwie. - zadecydował spokojnie aczkolwiek stanowczo.Nie muszę mówić jak zareagowała nasza córka. Zasnęła po 8 minutach wykończona płaczem.Wychodziłam do pracy o 8.00 - ciągle spała!I tu mnie nachodzi refleksja: czy tak po prostu jest,że dzieci czują iż mogą wykorzystać swoje mamy jak tylko chcą (a z wiekiem sposoby te są coraz bardziej wyrafinowane?).Ja chyba bałam się tego płaczu, tych ogromnych łez. I naprawdę myślałam, że jest głodna. Jak z tym walczyć? Jak nauczyć siebie tego rozsadnego podejścia. Jak odgraniczyć chęci serca aby dać dziecku wszystko i rozsądek, który często mówi "stop! tak nie można! krzywdzisz dziecko i siebie"Poradźcie"Miękka" Basia