Gość edziecko: laute
IP: *.*
06.06.02, 08:53
Drogie dziewczyny,Mialam wczoraj ciezki dzien. Niania zasugerowala podwyzke o 25% (!) ale zrobila to w tak niezgrabny sposob, ze wygladalo to na szantaz.Tytulem wstepu: placimy jej (Krakow) 4zl/h + premie i zaokraglenia, co daje miesiecznie 800zl (pracuje 9h dziennie). Teraz sie przeprowadzamy do nowego mieszkania (20-30min na dojazd) i niania pare tygodni temu powiedziala, ze bedzie nadal jezdzic do swojego podopiecznego (my oplacamy bilet).A tu wczoraj powiedziala, ze rozmawiala z paniami-nianiami na osiedlu, one zarabiaja po 5zl/h i maja dzieci obok w bloku lub dowozone. A ona dostanie tylko 4zl/h + bilet miesieczny (wszystkie dni, wszystkie linie). Powiedziala, ze moglaby juz TERAZ przyjac propozycje zajmowania sie dzieckiem na osiedlu na 5zl/h ale Kacperka polubila i chcialaby sie nim opiekowac. Jestem pewna, ze sklonilo ja do tego wrazenie, jakie zrobilo na niej nasze nowe mieszkanie. Stwierdzila, ze tu mieszkaja "sami bogaci ludzie" - coz- teraz jak ktos kupuje miszkanie z perspektywa mieszkania w nim docelowo to tylko nowe. Wie, ze na to mieszkanie wzielismy potezny kredyt, wie, ze w mojej firmie byly redukcje plac o 20-25%... Bylam tak zaskoczona (i troche rozczarowana) jej wypowiedzia-szantazem. Wstepnie powiedzialam, ze raczej nie bedziemy mogli placic jej duzo wiecej (to czego chce miesiecznie dawaloby ok 1100zl !!!). Panie, ktore dostaja 5zl/h maja mniej godzin dziennie, a ona ma az 9 i miesiecznie wyrabia naprawde niezla sumke. Lubi Kacperka - Kacperek ja, ale Kacperek lubi wiele osob. Nie chce, zeby lubila go mniej za 4zl/h. Ani zeby z poszkodowana mina zgodzila sie zachowac dotychczasowa stawke. Nie zaplace jej wiecej, bo nie stacx nas na to i to przesada, nie bedzie mi sie oplacalo chodzic do pracy, skoro lwia czesc tego bede odpalac niani. Jak pare dni temu powiedzialam jej, ze gdyby wolala skrocic sobie dzien pracy (bo 9h + dojazd to juz caly dzien poza domem) to mozemy na pare godzin wyslac Kacpra do zlobka. Ale ona od razu lzy w oczach (nie chcemy jej) a mi tylko chodzilo o to, zeby miala jakies pole do manewru i zeby to ona wybrala co woli... Wiem, ona chcialaby pracowac krocej a zarabiac wiecej - jak kazdy

Praca jest praca i sentymenty niewiele tu pomoga. Teraz obawiam sie, ze atmosfera sie tak sknoci, ze bedziemy szukac nowej niani. Nie zgodze sie na pewno na podwyzszenie stawki o 25% bo nie wyrobimy...Poradzcie mi co robic.Mozemy ew. zaproponowac jej prace w godz. 12.00-17.00 po 5zl/h a 8.00-12.00 zlobek. Ale obawiam sie, ze atmosfera i tak bedzie juz inna a ona bedzie sie czula pokrzywdzona i bedzie rozmwiac pod blokiem na temat swojej niskiej placy z pierwsza napotkana osoba....Wiem, to zadna tragedia - niania ta czy inna, ale chodzi o nerwy i czas w znalezieniu i zaufaniu kolejnej osobie. A o ze znajde nianie za 4zl/h w naszym nowym sasiedztwie, tego jestem pewna.Ona naprawde byla dla nas jak czlonek rodziny, dbalam o to by sie dobrze czula, jak potrzebowala urlop to zawsze go dostawala, poza tym przenciki i kwiaty ( w obie strony) na rozne okazje, bycze premie dla niani na swieta, telefony. A tu taki niesmak...Pomozcie, dzis musze podjac rozmowe a jest to nielatwe.laute