Krew mnie zalewa

IP: *.* 15.06.02, 18:16
Normalnie we mnie kipi!!Czy mógłby ktoś mi wyjaśniec co ma na celu ludzkie gadanie typu " oj boże najgorsze jeszcze przed wami"," ja już wam współczuję najgożej jest jak dziecko ząbkuje","dopierao jak zuzia zacznie chodzić to pozałujecie".Czego? do jasnej ciasnej? Moje dziecko jest kochane nie tylko kiedy śpi!!Odkąd zuzia się urodziła jedyną osobą, która mówi, że macierzyństwo jest cudowne a okres kiedy dzeicko jest małe i barzdo zajmuujące trwa naprawdę niedługo, jest moja mama.To ona mówi mi żebym cieszyła sie każdym szczegłem i nosiła swoje dziecko na rękach, bo okres niemowlęcy trwa naprawdę krótko i może mi brakowac nawet uporczywego teraz noszenia na rękach.Ja nie wiem,jak można utwierdzać nas w przekonanaiu,że cokolwiek zrobi dziecko,jest uciążliwe bo albo będzie płakać albo nie będzie spać albo inne kataklizmy.A mnie się wydaje,że w każdym okrsie rozwoju dziecka można znależć cudowne akcenty. Przezcież ja planowałam swoje dziecko i wiedziałam na co się decyduję,tylko to co dla innych jest makabrą,dla mnie może okazać się zwykłym etapem przez który trzeba przejść.Nie wiem czy wyrażam się dośc jasno bo właśnie jestem po kolejnym "uświadamianiu" przez "życzliwe osoby"Po co? po jaką cholerę ludzie wpędzają mnie w takie stany????Wiecie co? czasami to mam wrażenie że ktoś chce usłyszeć odemnie ,że żałuję i że strasznie mi ciężko i że zuzia jest sraszna itp itd a ja tego nie zrobię bo strasznie kocham moje dziecko i mogę liczyć na mojego męza który zawsze mi pomoże.Może osoby które mają takie poglądy poprostu same załują i czekają żeby usłyszeć to odemnie????To by było na tyle,trochę haotycznie i niepokolei ale nie jestem w stanie bo szlag mnie trafia!!!!
    • Gość edziecko: Gosiafka Re: Krew mnie zalewa IP: *.* 15.06.02, 19:46
      Paulo!Masz bardzo mądrą mamę .Jeszcze wiele razy w życiu usłyszysz podobne przepowiednie jak to będzie strasznie jak pójdzie do szkoły ,jak zacznie dorastać bla bla bla Nie warto tracić zdrowia ,ja z uśmiechem odpowiadam że już nie mogę się doczekać nowych poczynań moich dzieci :)Pozdrowionka Gosia :hello:
    • Gość edziecko: nene Re: Krew mnie zalewa IP: *.* 15.06.02, 20:43
      Ja mam mądrą tylko babcię (jedną). Problem mam trochę inny, ale odczucia te same - u mnie sprawa idzie o dobre rady. Każdy, starszy, kto widzi moją córę, uważa za konieczne zrobienie czegoś dla jej dobra, uznając chyba, że jej matka jest kompletną nieudacznicą. Może chodzi o mój wiek (20). Też nie spływa to po mnie i po prostu szlag mnie trafia, kiedy każdy chce wiedzieć lepiej. I to czasami o wychowaniu pouczają mnie ludzie, którzy do swojego dziecka ręki nie przyłożyli.Trzymaj się
      • Gość edziecko: mamula Re: Krew mnie zalewa IP: *.* 15.06.02, 23:51
        Paula,szkoda krwi. Usmiechaj sie promiennie do tych pesymistow, mow,ze Twoje dziecko jest wyjatkowe i nie masz pwodow do narzekania. A ty uwielbiasz byc mama. Skutek bedzie odwrotny-ich krew zaleje. Wyprobowane-sprobuj.Inne reakcje-otwarcie ust ze zdziwienia. nie chcesz zadziwiac swiata?
    • Gość edziecko: juliiaa Re: Krew mnie zalewa IP: *.* 16.06.02, 11:13
      mysle ze masz racje takie osoby "doswiadczone", mowiate wszystkie madre uwagi w jednym celu azeby uslyszec potwierdzenie ,ze to co one mysla i czuja jest prawda...Teraz ja gmatwamsmileprzewaznie poglady wyglaszaja osoby dojrzale(??) zeby nie powiedziec stare..moze one sa na etapie wychowywania krnabrnego(zeby tylkosmile) nastolatka i zaczynaja zalowac ze w ogole urodzily????Moze maja dorosle dzieci ktroe sie nimi nie zajmuja ,ale w sumie nie ma co sie dziwic jezeli w okresie niemowlectwa nie dostaly zbyt wiele milosci...No coz ludzie sa rozni,nie przejmuj siesmile Ja tez sie nasluchuje ile to jeszcze najgorszych wydarzen przede mna ..ale wiesz co?..mam to w nosie bo przytulam core ona mnie obejmuje i wszystko juz nie jest wazne..ludzka zazdrosc i zlosliwosc ! pozdrawiam
    • Gość edziecko: gemma Re: Krew mnie zalewa IP: *.* 16.06.02, 18:12
      Heh, Dziunia... :)Z takim gadaniem spotykamy się ciągle. Osoby, które są o jeden krok przed nami, będą nam opowiadać, jakie to jest straszne. Po co? Żeby podkreślić, że one już to przebrnęły - np. "patrzcie, urodziłam dziecko, ale jestem dzielna, ha!" ;)Kiedy leżałam w szpitalu po urodzeniu Zuzki, dziewczyna, która była ze mną na sali, a rodziła swoje drugie dziecko, nastraszyła mnie kolkami, zapaleniem piersi, niegojącą się (!) i coraz mocniej bolącą raną krocza itd. itp. Szczerze powiem, że zastanawiałam się wtedy, po co mi to było... :what:Potem okazało się, że krocze jednak ;) się zagoiło, kolki dało się przeżyć, zapalenia piersi jakoś nie miałam...Ale wtedy, w szpitalu, ta dziewczyna widać musiała się upewnić, że jest dla mnie kobietą doświadczoną i dzielną, a pewnie przez myśl jej nie przeszło, że śmiertelnie mnie straszy. Taki miała sposób na połechtanie swojego "ego". ;)Podobnie było z chodzeniem Zuzki. Zaczęła chodzić całkiem niedawno. Ale wcześniej większość osób mówiła mi, że powinnam się cieszyć, że Zuzka jeszcze nie chodzi, bo jak już zacznie chodzić, to z rozrzewnieniem będę wspominać czasy, kiedy spokojnie sobie siedziała. Dziecko chodzące rzekomo wszędzie wlezie, wszystkiego dotknie i popsuje. ;)Okazało się, że Zuzka chodzi, a świat sie nie zawalił - mieszkanie mamy całe, nawet serwetka na stole jest (z reguły trochę pomięta, jeśli Zuzka musi sprawdzić, jak ona wygląda z bliska ;) ), a ja cieszę się, że nareszcie widzę swoje dziecko na nogach. Ale tak to jest, że mamy bardziej doświadczone, chcąc to swoje doświadczenie podkreślić, demonizują nieco problemy, jakie pojawiają się (zupełnie naturalnie) przy wychowywaniu dziecka, a przy okazji straszą te, które mają dany etap jeszcze przed sobą.Tyle moich wywodów.Trochę chyba przydługi wyszedł mi ten post, ale musisz mi wybaczyć, wiesz, że lubię się wymądrzać... ;)Pozdrawiam Ciebie i Zuziaka :hello:gemma
    • Gość edziecko: Adzia Re: Krew mnie zalewa IP: *.* 17.06.02, 08:30
      Paula, ja mam to samo!Od początku ciąży słuchałam o bohaterskich matkach, które takie straaaaszne bóle przechodziły, potem o kolkach i ząbkach, a potem "jak zacznie chodzić, to zobaczysz..." - no i co - poród, choć długi, wcale nie był straszny, kolki troszkę dokuczały, ale się skończyły, a jak mała zaczęła chodzić, to zobaczyłam...prawie gwiazdy ze szczęścia ;-) bo wreszcie odpuściła moim rękom nieco. Śmiać się i nie przejmować. PS. mój kuzyn, kiedy narzekałam że dzieko nie śpi, stwierdził "E tam - najgorsze pierwsze 15 lat" - tyle wtedy miała jego córa. Zdaje się, że definicja najgorszego rozciągnęła się na 17 lat przez ten czas....;-)
Pełna wersja