Kiedy jej to powiedzieć...?

IP: *.* 21.06.02, 11:21
Nie martwię się jak, ale kiedy moja córka powinna dowiedzieć się więcej o seksie. Więcej, bo już trochę ją zaznajomiłam z tematem, nie mam przed nią specjalnie tajemnic, wiadomo, że ze względu na jej wiek nie powinna jeszcze wiedzieć wszystkiego, ale KIEDY będzie we właściwym wieku by się o tym dowiedzieć? Chcę, aby dowiedziala się wszystkiego ode mnie, a nie od koleżanek na podwórku(a istnieją już tego namiastki!). Ja pamiętam, że dowiedzialam się o konkretach dotyczących seksu właśnie od koleżanek i to gdy mialam 7 lat! Nie bardzo mogłam wtedy w to uwierzyć, wręcz byłam tym oburzona! :lol:Moja Madźka wie od dawna o okresie, nie dziwi ją gdy widzi podpaski w łazience, wie już że seks to rozbieranie i całowanie...pozwalam jej patrzeć na filmy gdzie ludzie się całują(ale nie na seks!), bo w sumie dlaczego mam jej nie pokazywać miłości skoro może oglądać przemoc?! Jakoś tak się utarło, że przemoc jest normalnym obrazem w telewizji, ale gdy ludzie sie kochają to zasłaniamy dzieciom oczy, dlaczego?Jak wy mamusie starszych dzieciaczków radzicie sobie z tymi sprawami? :love:Selina
    • Gość edziecko: szwedka Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 12:17
      Mnie ten problem też nurtuje, bo na ogół mówi się, że wtedy, gdy zapyta...A jak nie zapyta?Ja też nie zapytałam i dowiedziałam się w wieku 7 lat - było to dla mnie nie do uwierzenia!!!Dlatego powiem mojemu dziecku sama, kiedy będzie w stanie zrozumieć (cztery, pięc lat?)Normalnie, chyba jest najlepiej?
      • Gość edziecko: Selina Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 13:01
        Ale moja córka ma 6 lat! Czy powinnam jej teraz powiedzieć wszystko, na czym polega stosunek?Sel z dylematem :)
        • Gość edziecko: szwedka Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 13:10
          Ja bym powiedziała. Chcociaż chyba właśnie łatwiej powiedzieć 4-latkowi "i już" - mieć z głowy - niż sześcioletniej dzieczynce.Jest kwestia "jak to powiedzieć", bo w sumie "mężczyzna i kobieta są bardzo, bardzo blisko i przekazują sobie takie ziarenko" nie rozwiązuje problemu.Ja sama zauważyłam, że powiedziałam Mikołajowi, że ma siusiaka, co przecież kojarzy się tylko z siusaniem, a nie z czynnościami seksualnymi.Ale słowo "penis" czy "członek" wydaje mi się tak nienaturalne do używania w domu, ale jak zacznę objaśniać, jak to działa, to pewnie zacznę ich używać.Myślę, że dobrze, ze Twoje pytanie się pojawiło, bo pewnie obie się dowiemy, jak rozwiązały ten problem inne mamusie i tatusiowie.
    • Gość edziecko: DorotaMW Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 13:42
      Ja jeszcze nie mam tego problemu, bo Martyna ma na razie 3 lata, a i tak wie już trochę wie. Ja tak sobie myślę, że takie rozmowy powinny być odbywane wtedy, gdy dziecko samo okazuje zainteresowanie i zaczyna zadawać pytania. Może nie ma sensu zaczynać takiej rozmowy ot tak - bo nam się chce, tylko poczekać na inwencję córki. Nie upieram się przy tym jednak, bo jeszcze nie mam doświadczenia. Tym bardziej, że są dzieci, które ogólnie nie są rozmowne.
      • Gość edziecko: Selina Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 13:58
        Masz rację Dorotko, że dziecko samo powinno zapytać....ale obawiam się, że zanim ona zainteresuje się tym tematem, ktoś(pewnie jakaś koleżanka lub kolega)poinformuje ją o wszystkim. Często też dzieci robią to w "brzydki", nieelegancki sposób (trudno od dziecka wymagać elegancji hihi :) !)... Sama nie wiem ...Selina
        • Gość edziecko: DorotaMW Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 14:37
          Najgorsze jest to, że i tak znajdzie się jakiś miły kolega z podwórka, który przedstawi sprawy w sposób wulgarny. Nawet jeśli ty zrobisz to wcześniej w sposób przyzwoity czy piękny. Obawiam się, że takich sytuacji nie unikniemy.
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 17:20
      Chyba zabiorę głos........hau hau hau :lol: bo mam 14 letnią córcię i czuję się wywołana z szeregu! Otóż moje kochane panie, teraz mówi baaaardzo doświadczona mamuśka! :lol: Nie patrzcie na wiek, ale na okazję i sytuację. Czasem jest coś takiego w atmosferze, czasem film, czasem złe zachowanie koleżanki na podwórku czy kolegi.... i podkładka gotowa. Nie umiem Wam powiedzieć, kiedy rozmawiałam z córcią, ale to nie było jak miała 6 lat, ani nie było powiedziane wprost (jest to niesłychanie delikatna i dosyć ciężka sprawa do wytłumaczenia). Ale - jak już kiedyś pisałam - ja śpię z córcią w jednym pokoju. No i ciemność sprzyja zwierzeniom. I tak sobie czasem plotkujemy, rozmawiamy, opowiadamy. I mimo, iż czuję opór przed mówieniem o seksie, wiem, że muszę. Bo mimo iż dla mnie moja Ania zawsze będzie malutką córeczką, wiem, że kiedyś będzie albo czerpać satysfakcję i rozkosz z seksu, albo będzie zamkniętą w sobie frustraczką. Nie chcę tego. To jedna z najważniejszych ról matki. Uczę Ją tego, że seks to przepiękna rzecz w życiu człowieka. Ale seks z osobą godną zaufania, kochaną i kochającą, bo między takimi ludźmi nie ma tabu, nie ma wyśmiewania, kpin, ranienia się i szantażu emocjonalnego. Bardzo dużo o tym rozmawiamy, bo ja już zaczęłam się bać. Ania jest bardzo ładna i atrakcyjna. Wiotka, delikatna, niesłychanie zgrabna (ma szalenie zgrabne nogi). Widzę, jak się za Nią oglądają nawet sporo starsi od Niej. Dzięki Bogu, jest jeszcze troszkę dziecinna. I na razie nie przejawia zainteresowania chłopcami. Ale wiem też, że kiedyś zacznie. I ten dzień zbliża się milowymi krokami. Boję się. Że źle ulokuje swoje uczucia, że da się wykorzystać, że będzie cierpieć. Dlatego non stop wbijam Jej w głowę, że warto poczekać. Uczę tego, że to co takie wyczekane, wytęsknione, smakuje jeszcze lepiej. Z godnym zaufania partnerem. I Anulka dała mi słowo, że jeśli zdecyduje się, powie mi o tym, abym przygotowała Ją do tego psychicznie. Ja z kolei obiecałam uszanować Jej wybór. Boże, dopomóż mi! Pozdrawiam Gosia
    • Gość edziecko: Scully Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 18:30
      Przepraszam ale popierwsze nie wierze aby corka Gosi 1 w wieku 14 lat nie interesowala sie tymi sprawami, obawiam sie, ze tylko mamie sie tak wydaje bo z po prostu to chce uslyszec od corki i w to wierzyc. Mam 13 letniego syna i rozmowe o seksie zaczelam chyba wlasnie przy okazji scen calowania w tv (ja takze uwazam, ze te sceny powinny byc dozwolone dla dzieci, w przeciwienstwie do scen przemocy). Mial wtedy zapewne okolo 6 lat i zaczal przynosic na ten temat pierwsze informacje z przedszkola (raczej bez sensu). Wyznaje teorie, ze nalezy wtajemniczac tak dokladnie jak na to pozwala wiek a co za tym idzie mozliwosc zrozumienia tego co mowie czyli; 4 lata - kobieta i mezczyzna musza sie bardzo kochac itp., 6 lat - musza sie calowac i przytulac itp, 10 lat - musza odbyc stosumek, ktory polega na... 12 lat - dodalam informacje o prezerwatywach i homoseksualizmie i seksie dla przyjemnosci itp. Dzieki reklamom podpasek i tamponow tez trzeba pare rzeczy wyjasnicsmile))) Podsumowujacwydaje mi sie, ze ta metoda jest najlepsza a generalnie staram sie nie robic z tego tematu tabu aby syn niekrepowal sie pytac jak czegos nie rozumie.
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 21.06.02, 18:42
        Scully, nie napisałam, że Ania nie interesuje się "tymi" sprawami. Wręcz odwrotnie, bardzo się interesuje, stąd nasze bardzo intymne rozmowy. Napisałam, że jeszcze nie interesują Ją W TEN SPOSÓB chłopcy. A to zasadnicza różnica. I jeszcze jedno. Ania nie musi mnie oszukiwać, ani "sprawiać jakiegoś tam wrażenia". Z bardzo prostej przyczyny - jesteśmy przyjaciółkami, i Ona już od dawna wie, że może mi powiedzieć dokładnie WSZYSTKO, bo nigdy nie powiem Jej, że Jej problem jest błahy, albo że na niego za wcześnie, albo, żeby nie zajmowała się głupstwami tylko nauką. Jestem chyba troszkę niepedagogiczną mamą - dla mnie nie jest najważniejsza nauka i stopnie mojej córki. Najważniejsze dla mnie jest SZCZĘŚCIE mojego dziecka. Ale, napisałam też, że obawiam się odrobinkę tego, jak zacznie już interesować się chłopcami. Powoli się to zaczyna. Moim zdaniem i tak późno, ja w Jej wieku byłam już dawno po pierwszej randce ;) (ale bez całowania!!). Ciekawe jak to będzie z Krzysiem? Nie wiem, czy nie trudniej......Pozdrawiam Gosia
        • Gość edziecko: Scully Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 25.06.02, 13:30
          Wszystko sie zgadza, wyrazilam sie nieprecyzyjnie. mialam na mysli to, ze sa rzeczy, o ktorych dzieci nam nie mowia nawet jezeli jestesmy z nimi na stopie "przyjacielskiej". Mysle,ze generalnie tak powinno byc poniewaz dzieci potrzebuja przyjaciol w swoim wieku a matka zawsze bedzie matka.pozdrawiam i zazdroszcze cory (wolalabym rozmawiac o seksie z dziewczynasmile)m
          • Gość edziecko: Gosia1 Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 25.06.02, 21:19
            No tak, ale jak potem rozmawiać z "facetem"??? Oświeć mnie, pliiiiis!!!!! Jak ja mam powiedzieć o tym mojemu Krzysiakowi, no jak? Tu się faktycznie boję. A może lepiej coby tatuś Go uświadamiał? Pozdrówka Gosia, tutaj wcale już nie tak pewna siebie......:lol:
            • Gość edziecko: Selina Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 26.06.02, 07:48
              Tak Gosiu! Daj szansę wykazać się swojemu małżonkowi. Myślę nawet, że uświadamianie córki przez mamę i synka przez ojca jest bardzo naturalne! Właściwie co ja mogę wiedzieć o potrzebach i odczuciach mężczyzny? Mogę się domyślać...ale ojciec opowie wszystko na swoim przykładzie i syn na pewno nie będzie się taty krępował.Myślę Gosiu, że z twoim synkiem powinien porozmawiać tatuś!Selina :hello:
            • Gość edziecko: Scully Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 26.06.02, 17:40
              No wiec teoretycznie tak jak napisalam czyli stopniowo co jest metoda uniwersalna. Niestety im moj syn jest starszy tym wieksze opory sie pojawiaja, no bo w koncu jak tu gadac z "baba" o TAKICH sprawach. Czyli jednak tataus powinien sie troche wykazac i nawiazac nic meskiego porozumienia. Ja staram sie powiedziec jak najwiecej jak wywiazuje sie rozmowa na temat seksu i stwarzac atmosfere zrozumienia zeby sie nie krepowal pytac.pozdrawiam
    • Gość edziecko: Selina Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 24.06.02, 10:15
      Przez weekend dyskretnie podpytywałam moją córę o "Te sprawy" i wnioskuję, że wie tyle ile wiedziała, poza tym nie wykazywała jakiegoś specjalnego zainteresowania co do konkretów. Poza tym porozmawiałam z teściami, przyznali mi rację, że powinnam uświadomić Madźkę, ale nie na siłę :) poprostu jeśli zacznie pytać. Ale ja i tak obawiam się, że dowie się o tym od koleżanek.Codziennie powtarzam jej, że jeśli będzie miała jakiś problem to ma przyjść z tym do mamusi, bo mama jest jej przyjaciółką i nie ma się czego bać czy wstydzić, a śmiało przyjść do mnie, i zawsze znajdziemy sposób na dany kłopot(wydaje mi się, że jestem z Nią bardzo blisko), a pracujemy nad tym od początku, bo błahe dla mnie problemy są bardzo wielkimi dla Niej i jeśli nie okżę jej zainteresowania teraz to następnym razem z trudniejszą sprawą pójdzie do koleżanki, a nie do mnie...Dziękuję Wam za odpowiedzi, rzeczywiście poczekam aż znajdzie się odpowiedni moment, aby jej o wszystkim pięknie opowiedzieć.Selina :hello:
      • Gość edziecko: Gosia26 Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 24.06.02, 11:46
        elino ja Swoje dziewczynki uswiadomialam niejako "na sile" wlasnie dlatego ze chcialm byc pierwsza. Bylam akurat w ciazy z ola wiec bylo mi troche latwiej, bo po pierwsze widac bylo ze dzieci sa w brzuszku ;)Ale poza tym troche je prowokowalam, wyciagalam satre albumy ze zdjeciami, tymi z USG tez i opowiadalam jak to czulam sie bedac w ciazy, jak rosl mi brzuszek, jak cieszylam sie na pojawienie sie ich na swiaecie bla bla i w tych wspomnieniach oscylowalam wlasnie kolo porodu i zaplodnienia ;) I w koncu swymi opowiesciami sprowokowalam je do podzielenia sie ze mna wiedza o tym jak rodzi sie dziecko (w szpitalu) wiec dopelnilam wiadomosci jak to dziecko sie rodzi, ktoredy itd a w koncu spytalam w miare bezposrednio skad te dzieci sie tam biora. I tak razem kombinowalysmy. po co jest tatus, jak tosie rodzicie przytulaja, ze tatus i mamusia sa inaczej zbudowani wszystko zostalo ukoronowane ogladaniem bardzo sympatycznej ksiazeczki "mamo tato skad sie wzialem"Bylo to troche naciagane ale Ania jakis rok pozniej stoczyla batalie ze swoim kolega ktory twierdzil ze dorosli sie pieprza i stad sie biora dzieci. Ania twierdzila ze nie pieprza tylko kochaja ;) Przyszla z placzem do domu ze kolega jej nie wierzy bo on widzial w gazecie ze sie pieprza... w koncu przy ktoryms starci wybucjnela-moze twoi rodzice sie pieprza, moi sie kochaja ;)he he ;) moim zdaniem zdala :lol: ten test na 5 ;)
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 24.06.02, 12:08
          Gosiu, piątkę??? Ja bez pudła postawiłabym Jej szóstkę!!!! I to z wielgachnym plusem! :lol: Super dziewczynka!Pozdrówka Gosia
        • Gość edziecko: Anuk Re: Kiedy jej to powiedzieć...? IP: *.* 24.06.02, 15:23
          Gosiu,jak to miło doświadczyć dobrych efektów swojej rodzicielskiej pracy :). Twoja córka przerosła swoich kolegów wiedzą i poziomem elokwencji (że nie wspomnę o kulturze bycia i życia) :jap: Brawo !!!! Duży sukces i tyle!Moja córka ma lat 11 i w tym roku przyszła do mnie z pytaniem: no dobra, ale jak tatuś daje nasionka mamusi? :) :) :) Nie bardzo było jak się wykręcić od rozmowy na ten temat, bo po 1) ma już przyrodę (na której omawiali właśnie anatomię człowieka) po 2) obiecałam jej rok wczesniej, że jak będzie miała przyrodę to wrócimy do tematu. Uchchchchchch... ale się spociłam :) Nie było rady jak temat podjąć, no bo skoro najpierw mówi się dziecku: możesz o wszystko pytać, zawsze ci odpowiem - to nie pozostaje nic innego jak.....zmierzyć się z własną "ułomnością" w tym temacie. Tak miłe Panie, piszę ułomnością, bo mam świadomość że w moim przypadku (i paru moich koleżanek) pokutuje zbyt małe zaangażowanie ze strony naszych mam w "te sprawy". Cóż czasy wtedy były inne, a i golizny w TV mało (hihihi). :)Koniec końców temat przerobiłyśmy, nie obyło się bez zdumienia, śmiechu i szczerej radości. Ja osobiście postanowiłam środek ciężkości tej dyskusji przenieść na piękno więzi między dwojgiem kochających się ludzi, na siłę ich uczuć i odpowiedzialność za ewentualne nowe życie ktore może stać się naszym udziałem :jap:.Przekazałam to co moim zdaniem piękne i cenne i obiecałyśmy sobie, że jak będzie potrzeba- wrócimy do tematu.ANUK
        • Gość edziecko: Selina Re: Kiedy jej to powiedzieć...?-do Gosi26 IP: *.* 26.06.02, 07:56
          A ile lat miały wtedy Twoje córeczki?s.
          • Gość edziecko: Gosia26 Re: Kiedy jej to powiedzieć...?-do Gosi26 IP: *.* 26.06.02, 08:24
            Ania miala 8 lata Zuzia 7Anuk, ja tez mam swiadomosc moich ulomnosci, stad wlasnie ksiazka. nie wiem czy mozna ja dostac ale uwazam ze dla zazenowanej mamy jest swietna. Przewodnikiem jest maly chlopczyk, wiec wszystko napisane jest bardzo delikatnieNie wiem czy pamietaci tez dwie ksiazeczkiO dziewczetach dla dziewczati O chlopcach dla chlopcow.Moja mama wlasnie mi je podsunela (o chlopcach tez zebymwiedziala co i jak z tymi chlopcami i jak sie okazalo za pare lat bylo jak znalazl ;) W ogole zachowala sie bardzo OK. Pwiedziala ze nie porozmawia ze mna na ten temat bo to sa bardzo intymne sprawy i nie umie znalesc slow ale moze mi poszukac jakis ksiazek, a jak przeczytam i bede miala pytania, to ona postara sie mi odpowiedziec. Ja tez przy bardzo juz intymnych pytaniach dziewczynek postawilam tame. Nie umiem wam o tym powiedziec to kawalek mojej duszy. Wydaje mi sie ze w takich rozmowach wazna jest nasza rodzicielska otwartosc i chec kontaktu nie faktyczne slowa. Zebysmy nie zachnely sioe mowiac no wiesz? takie zboczone pytania zadajez? albo Idz sie bawic! Kolezanke naszej coreczki tez uswiadamialam kiedys w bardzo smutnych okolicznosciach zreszta. Jej mama 9wnioskuje z opisu) krzyczyw czasie stosunkow. I ona przyniosla kiedys wiesc ze tata mamusie gwalci... Bala sie zapytac mamy dlaczego tak krzyczy i rosl w niej taki strach ze to jest jakis okropny akt. To bylo wlasnie jakos w okolicach komunikatu Ani ze rodzice sie kochaja ;) co ni zgadzalo sie z jej wlasna wizja milosci cielesnej. najpierw bylam wystraszona ze tam naprawde sie cos dzieje, ale jej rodzice zawsze tacy wpatrzeni w siebie... no tak niekontrolowanie... wiecie co mam na mysli.... widc ze sa zakochani nie wtedy gdy sie pilnuja ale wtedy gdy nieswiadomie cos robia, sa tacy oboje... rozluznieni w swoim towarzystwie... Chyba po prostu albo nie zdaja sobie sprawy ze robia tyle halasu ;)
            • Gość edziecko: Selina Re: Kiedy jej to powiedzieć...?-do Gosi26 IP: *.* 26.06.02, 08:59
              No rzeczywiście można pogratulować luzu...tyle, że nie jestem przekonana, czy aż taki luz jest wskazany, a szczególnie przy dziecku....nie wiem chyba bym nie potrafiła, aż tak się odprężyć, hihi! :lol:Ale prawdą jest, że wiele rodziców nie rozmawia ze swoimi dziećmi o sprawach seksu i wynika to z różnych rzeczy: część rodziców krępują te tematy(w ich dzieciństwie nikt o tym nie mówił to oni też nie mówią, temat tabu),inni są nie świadomi, że należy o tym rozmawiać(wychodzą z założenie, że dziecko sie samo dowie w odpowiednim czasie).Kilka dni temu Madzia przyszła do mnie ze swoją koleżanką i pyta: "mamo, jak to sie nazywa jak leci krew z...bo zapomniałam?" ja na to: "okres, albo miesiączka", Madzia: "acha, Asiu to się nazywa okres!" Ta dziewczynka jej rowieśnica nie miała o tym pojęcia, mama nie powiedziala jej nawet o takich fizjologicznych, kobiecych sprawach. Pewnie nie widzi potrzeby, a córka się właśnie dowiedziała od koleżanki.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja