Gość edziecko: Vialle
IP: *.*
21.06.02, 15:22
emamy kochane! Musze sie z Wami ta wiescia podzielic. Sama jeszcze w to nie wierze - niby sie ciesze, ale jeszcze jestem oklapnieta po ostatnich stresach. Mam 13 miesiecznego synka, wrocilam do pracy kiedy mial 7 miesiecy. Pracuje conajmniej od 8:30 do 17:30, ale ze zajmuje sie PRem, to o wychodzeniu punktualnie mozna tylko pomarzyc. No i stopniowo pracowalam coraz dluzej i dluzej, a ostatnie 3 tygodnie to byl koszmar. Probowalam pogodzic pracowanie na maxa z byciem dobra mama. I wiecie co - zlapalam sie na tym, ze po prostu NIE ZNAM WLASNEGO DZIECKA. On sie juz robi naprawde kontaktowy - a ja nie mam dla niego czasu i go po prostu nie znam! Kiedy przychodzi wreszcie weekend i jestesmy caly czas razem, to ja czuje ze zlapalam z malym kontakt dopiero gdzies w polowie niedzieli! To naprawde przerazajace! Ostatnie dni wrzeszczalam na wszystkich, poplakiwalam i bylam po prostu rozsypana tragicznie. Nie wiedzialam jak pogodzic prace i to, ze tesknie za synem, ze mi go brak, ze boje sie ze jego rozwoj i wychowanie wymkna mi sie spod kontroli. Histeria na calego. No i siedlismy wczoraj z tata zeby to wszystko obgadac. A dzisiaj pogadalam z moim szefem, latwe to to nie bylo, ale ustalilismy, ze nie bede pracowala w piatki (!!!) a moja pensja zostaje bez zmian (po prawdzie to nalezy mi sie podwyzka, ale szef nie ma budzetu zeby mi ja dac - wiec poprosilam o czas zamiast pieniedzy). I ON SIE NA TO ZGODZIL!!!!

Na razie to jest na probe, na dwa miesiace, zobaczymy jak dam rade z praca i w ogole jak sie w tym odnajde. No i czy to wystarczy zebym poczula, ze moja relacja z synkiem sie poprawia. Jesli to wszystko sie uda... to sluchajcie - moze jednak udalo mi sie pogodzic kariere z dzieckiem???? I zarabianie pieniedzy z byciem nie-taka-zla mama?Jesli to nie wypali, to.... to albo pojde na pol etatu i pol pieniedzy (moze sie szef zgodzi???) albo - po prostu na wychowawczy. Najwazniejsze ze juz sama ze soba doszlam do porzadku: moge zaniedbac kariere ale nie moge - i nie chce - zaniedbac wychowania mojego synka. Lzej mi kiedy juz jakos sie wewnetrznie pogodzilam z mysla, ze moze moja "kariera" troche przystopuje. Nie ona jest dla mnie najwazniejsza. Moze sie oburzycie, ale mnie sama dziwi to odkrycie.

Ufffff... naprawde mi lepiej.

Ruda Kasiu - dziekuje Ci serdecznie za motywujacego maila!!!