prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia?

IP: *.* 02.07.02, 07:26
dziewczyny (zwlaszcza prawniczki) powiedzcie mi jak to jest z podstawami prawnymi do żądania aby zostać obsluzonym poza kolejnoscia?Ja moze jestem po prostu pierdola (przepraszam za doslownosc), ale zwykle stercze z moim maluchem (14 miesiecy) w kolejkach - a to w sklepie, a to na poczcie, a to w supermarkecie. Czasem maly jest w super nastroju i nie ma problemu. A czasem nie. Wiecie jak to wyglada jak maluch jest zmeczony czy znudzony a Wy macie pelne rece roznych rzeczy i wozek, nie bede opisywala. Powiem tylko, ze nie rozczulam sie nadmiernie nad soba, ale czasem NAPRAWDE zdarza sie, ze brakuje mi rak, sily i w ogole wszystkiego. Nigdy (smiejcie sie, smiejcie) nigdy jeszcze nie prosilam aby mi ustapiono czy przepuszczono bez kolejki. Nigdy tez nikt nie zaproponowal zebym nie czekala (raz jak bylam w ciazy ale z dzieckiem literalnie nigdy). I zaczynam miec wrazenie, ze jestem ciezkim frajerem, ze tego sama nie egzekwuje tylko mecze siebie i malucha. Stad moja prosba: poradzcie prosze kiedy kobieta z dzieckiem (i z jak duzym/malym dzieckiem) ma prawo byc obsluzona poza kolejnoscia i jakie akty prawne to reguluja (w sensie na co mam sie powolywac jakby doszlo do pyskowki, chyba sobie kopie tych regulacji wydrukuje i bede nosila ze soba :( ).
    • Gość edziecko: ruda Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 08:14
      Artykuł 25 ustęp 3 Osoby niepełnosprawne, kobiety z widoczną ciążą, osoby z dziećmi do lat trzech lub dzieckiem niepełnosprawnym mają prawo do załatwiania swoich spraw poza kolejnością. To jest ustawa z dnia 29 listopada 1990 r. o pomocy społecznej (Tekst jednolity: Dz. U. 1998 r. Nr 64 poz. 414)pozdrawiamkasia
      • Gość edziecko: Vialle prawo do bycia ... - korzystasz z niego? IP: *.* 02.07.02, 08:51
        Kasiu! Jak zawsze niezawodna - dzieki. A powiedz mi jeszcze czy korzystasz z tego prawa? Prosisz o przepuszczenie w kolejce, etc?
        • Gość edziecko: ruda Re: prawo do bycia ... - korzystasz z niego? IP: *.* 02.07.02, 09:21
          Wiesz co, ja chyba rzadko stoję gdzieś w kolejkach. JAk wiesz albo i nie od 8 do 16 z Baśką jest Norbert i to on załatwia wszystkie sprawy urzędowe, szczerze mówiąc nie wiem, czy poza kolejnością. Jak chodzi o sklep, to raz w krakowskim carrefourze zapytaliśmy o kasy pierwszeństwa, bo tak były oznakowane, że niby dla ludzi z dziećmi o kobietami w ciąży, powiedziano nam, że nie obsługują poza kolejnością, a dziecko nam wyjątkowo wyło, więc potem jeszcze z wyjcem zrobiliśmy rozróbę w dziale obsługi klienta, ale co z tego...W każdym razie przez ostanie 2 lata nie zdarzyło mi się jakoś bardzo odczuć tego, że nie mogę czegoś zalatwić poza kolejnością a raz pamiętam ktoś mnie przepuścił, a raz zasugerował, że się wpycham...:((( choć zrobiłam to niespecjalniekasia
          • Gość edziecko: Vialle Re: prawo do bycia ... - korzystasz z niego? IP: *.* 02.07.02, 09:28
            mnie jakos ostatnio sporo sie zdarzylo takich czekan gdzies na cos i stad to pytanie. Po prostu sama sie zastanawiam nad tym dlaczego tak glupio sie czuje na mysl ze mialabym poprosic zeby mnie przepuszczono... choc niby mam do tego prawo.
        • Gość edziecko: Zilka Czasami... IP: *.* 02.07.02, 09:29
          Narazie jestem w ciąży ale u mnie wygląda to tak: Ze 3 razy może przepuszczono mnie bez mojej prośby i nawet wyraźnej ochoty. Ośmielona tym teraz zazwyczaj robię tak, że jesli nie jestem zmęczona i mam siłę, grzecznie stoję w kolejce ale jeśli ledwo stoję na nogach i nie daję rady czekać podchodzę bez kolejki, czasami muszę mówić "może mnie Pan/Pani przepuścić", czasami nic nie muszę mówić. Oczywiście czuję potem pełne wrogości spojrzenie na plecach ale mam to w nosie. Z dzieckiem będę robić dokładnie tak samo - jeśli grzecznie czeka, czekamy, jeśli się nie da podchodzę bez kolejki.Acha i ja noszę w torebce numer i nazwę tej ustawy, jeśli ktoś mi kiedyś będzie próbował zrobić aferę to napewno to przeczytam :) ;) :)Aczkolwiek mam jedną wątpliwość - większość placówek, w którym bywamy (sklepy, etc.) to miejsca prywatne i wydaje mi się, że nie muszą tego respektować, prywatny właściciel może w końcu powiedzieć, że nie życzy sobie obsługiwac kobiet z dziećmi, rudych i w okularach i nic mu nie można zrobić a jego obroty to jego sprawa. Ale może jakis forumowy prawnik mi to wyjaśni???
          • Gość edziecko: Vialle Re: Czasami... IP: *.* 02.07.02, 09:41
            absurdalne jest to, ze zdarzylo mi sie byc pare razy powodem klotni w kolejce - np. bo lazilam za dzieckiem po korytarzu, ktos uznal ze probuje sie wepchnac przed innych (bo sie przemieszczalam...) i mruknal pod nosem cos niepochlebnego, na co rozkrzyczala sie jakas pani ze jak mozna, znieczulica i chamstwo, ze kobiety z dzieckiem nieprzepuszcza, do mnie dobre rady "niech pani idzie do okienka, ja pania przepuszczam kochaniutka, nie zwracaj uwagi na chamow" - i po chwili afera na calego.
            • Gość edziecko: ruda Re: Czasami... prywaciarze IP: *.* 02.07.02, 10:07
              Tak na moje oko przepis jest skierowany do wszystkich, znajduje się w ustawie, czyli prawie powszechnie obowiązującym, nie jest napisane, że np tylko w urzędach albo tylko w jednostkach gminnych czy państwowych. Niestety jest to przepis bez sankcji, czyli tak naprawdę jak ktoś odmówi, to mu nic nie można zrobić, ale jeszcze się porozglądamkasia
          • Gość edziecko: Aluc Re: Czasami... IP: *.* 02.07.02, 11:05
            Otóż nie może nie obsłużyć. Z prostego powodu - art. 543 kodeksu cywilnego stanowi, że wystawienie rzeczy w miejscu sprzedaży na widok publiczny z oznaczeniem ceny uważa się za ofertę sprzedaży.A ponieważ zgodnie z przepisami dotyczącymi oferty, zawarcie umowy następuję poprzez przyjęcie oferty (w tym przypadku przez rzeczonego rudego, okularnika lub babę z dziećmi :lol:) no nawet najbardziej prywatny prywaciarz nic na to nie poradzi i sprzedać musi.Co prawda, świadomość prawa jest wśród prywaciarzy różna, moja koleżanka (sędzia zresztą) u takiego jednego chciała reklamować rozlatujące się buty i nadmieniła coś o kodeksie cywilnym, na co pan zdziwił się nieludzko i powiedział "a mnie kodeks cywilny nie obowiązuje, prywatny jestem" :lol: :lol: :lol:Nie wiem zresztą, czy w ogóle istnieją jeszcze tzw. państwowe sklepy????Natomiast co do tego przepisu z ustawy o opiece społecznej to mam wrażenie, że odnosi się to jednak do spraw regulowanych tą ustawą (czyli załatwiania spraw w urzędach), czyli akurat nie do zakupów w sklepach, niestety. Ale nie jestem oblatana w tych przepisach, więc nie wiem na pewno.
            • Gość edziecko: ruda Re: Czasami... IP: *.* 02.07.02, 11:30
              Myślałam o tym, ale chyba nie jest tak, Aluc, pomimo, a może właśnie dlatego, że ten ust. 3 jest jakby na doczepkę, a z zakresem przedmiotowym ustawy się nie kłóci.kasia
              • Gość edziecko: Aluc Re: Czasami... IP: *.* 02.07.02, 11:39
                no cóż, dla mnie z pewnością każde stanie w kolejce, z dzieckiem czy bez, jest trudną sytuacją życiową, której nie jestem w stanie pokonać, wykorzystując własne środki, możliwości i uprawnienia :lol: :lol: :lol:
    • Gość edziecko: addria Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 10:47
      A mój mąż z pełnym zdecydowaniem egzekwuje przestrzeganie tego przepisu. Kiedy byłam w ciąży wpychał mnie na początek kolejki, krzycząc głośno "Przepraszam Państwa!", a teraz kiedy jesteśmy czasem (choć baaaardzo rzadko) w hipermarkecie z synkiem, zawsze mąż pędzi do wydzielonej (oczywiście z nazwy tylko) kasy. Zwykle jest tam jak wszędzie ogromna kolejka, ale on przepycha się do kasy torując mi i maluszkowi drogę, oczywiście z gromkim "Przepraszam!", na wszelki wypadek pytając też głośno panią kasjerkę: "To jest kasa wydzielona dla kobiet w ciąży i z małymi dzićmi, czy tak?!". I wiecie co? Nikt nam nigdy nic nie napyskował, ale ile pod nosem sobie Ci kolejkowicze napsioczyli na nas! hihi. :lol: Szczególnie tacy panowie i paniusie ok. 50- 60-tki. Natomiast bez mężowskiego wsparcia... no coż, boję się ludzkiej agresji i grzecznie stoję w kolejce... :-(
    • Gość edziecko: marudzik Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 10:54
      Ja na razie raz próbowałam skorzystać z tego prawa - na poczcie, ostatniego dnia składania PIT-ów (wyjątkowo długa kolejka) z 3 mies. dzieckiem. Na pocztę mam spory kawałek (20 minut w jedną stronę), a musiałam właśnie wysłać PIT. Znalazłam gablotę, gdzie wyraźnie było napisane jakie są moje prawa, podeszłam więc bez kolejki i wtedy pewna pani (uwaga!!! także z dzieckiem, tylko większym) wszczęła awanturę i dawała przykład, że ona też z dzieckiem i czeka, a moje dziecko grzecznie śpi. Powiedziałam jej, że za chwilę się obudzi i będzie głodne, ale to był dopiero początek. Kasjerka powiedziała, żeby jej nie słuchać i że mnie obsłuży i tak zrobiłyśmy i wyszłyśmy, podczas gdy na poczcie powstały dwa obozy - jeden moich obrońców, no i może ktoś przyłączył się do tej "sympatycznej" pani fujary, która mogła zrobić to samo co ja. Zwykle jednak czekam w kolejkach, ale wtedy to było bez sensu, bo bym musiała stać i trzymać dzieciaka przy cycku na oczach kolejkowiczów i tak przez kilka godzin... (dodam, że dopiero niedawno nauczyłam się karmić na siedząco).
      • Gość edziecko: Vialle Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 11:15
        ano wlasnie - dwa obozy szarpiace sie za klaki nad kobieta z dzieckiem - jak ja kocham takie sytuacje...
    • Gość edziecko: agnes Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 15:16
      Cześć.Przy okazji, jak już ten temat jest tu poruszany, to opiszę scenkę z mojego wesołego życia.Ostatnio wychodziłam sobie z mieszkania (mieszkam w bloku) z moimi dziećmi, w tym Bartek (13 m-cy) w wózku. Z góry schodziła sąsiadka, wiek ok. 50 lat. Na mój widok zakrzyknęła: "Mój Boże, jak pani sobie radzi z tym wózkiem?!". "Ano, jakoś muszę, gdy brak chętnych do pomocy" - ja na to. "Oj, tak, tak, takie czasy, że nikt nie chce nikomu pomóc" - skwitowała sąsiadka, po czym spokojnie zeszła sobie na dół, a ja...... Wózek pod pachę no i musiałam sobie jakoś radzić, jak brak chętnych do pomocy :lol:Pozdrawiam.jaga
      • Gość edziecko: asia_t Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 16:15
        a ja jak bylam w ciazy (blizniaczej,czyli WYSOKIEGO ryzyka), domagalam sie obslugiwania i ustepowania mi miejsca!!! Teraz z dzieciaczkami tez czesto sie domagam, glownie na poczcie, ktorej mojej dzieci nie cierpia, co oznajmiaja gromkim rykiem. :lol: jeszcze mi sie nie zdarzylo, zebym musiala czekac. :-) W autobusach tez jak sie wpycham z wozkiem, wszyscy uciekaja. I nawet czasem pomoga wysiasc! :-) pozdrawiam! egzekwujmy nasze prawa!asiaT
        • Gość edziecko:  Dorka Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 16:48
          A ja w końcu się przemogłam i nauczyłam z uśmiechem prosić o pomoc we wnoszeniu i w wynoszeniu wózka z autobusu czy tramwaju. Nikt mi jeszcze nie odmówił. Zawsze proszę młodych panów, bądź chłopców, ewentualnie dziewczyny. Gdy jadę z niemowlęciem na rękach nie czekam, aż mnie ktoś zauważy, lecz proszę o ustąpienie miejsca.Nie lubię jednak prosić o przepuszczenie bez kolejki. Unikam takich sytuacji jak ognia. Czasem jednak i to muszę zrobić. Ludzie potrafią być bardzo wrogo nastawieni - źle to znoszę. Sama jednak nakłaniam młode mamy do załatwienia spraw bez kolejki - jeszcze nikt się nie sprzeciwił.Dorka
      • Gość edziecko: laska Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 23:24
        To pani w okolicach pięćdziesiątki... A co powiesz na pana sąsiada, wiek ok.40 lat, z jedną siateczką - ja z wózem pełnym zakupów i głównego lokatora tegoż (ówcześnie facet ok. 10 kg).Sąsiad: "Nie mogę pani pomóc, bo mam ręce zajęte."Już by lepiej nic nie mówiłPozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: BAJBUS Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 18:04
      Własnie sobie spisałam tą Ustawe i zamierzam ją cytować wszystkim gburom a przedewszystkim emerytom cierpietnikom którzy tak skutecznie wyprowadzają mnie z równowagi kiedy zamierzam załatwic coś bez kolejki bedąc z dziecmi.Nie tak dawno bo wczoraj byłam w lokalówce załatwić pisemko na zamiane mieszkania z Urzedu oczywiście z dziećmi. Ludzi sporo więc spytałam grzecznie czy moge i nie czekając na odpowiedx weszłam do pokoju. Za mną wtargneli rozhisteryzowani emeryci "siwe główki" że jak to że bachory to do żłoba albo do babci a potem załatwiac sprawy,itd. itp. grzeczne wysłuchałam ich mędzenia załatwiłam swoją sprawę i wyszłam ale na korytarzu dosięgnęło mnie jeszcze kilka obraxliwych tekstów. Z płaczem pobiegłam do domu po czym nawrzeszczałam na mojego męża że nie poszedł ze mną (nie mogł czekał na klienta) i że jak zaraz tam nie wróci i nie nakopie im do tych spruchniałych tyłków to chyba mnie szlag trafi. No i poszliśmy. Niedaleko mamy jakies 5 minut spacerkiem. Weszłam i patrze stoją zgryźliwi tetrycy więc mówię no kochani kto był tak uprzejmy i mi nawtykał to może teraz przy mężu się odważycie. No i zaczęły się tłumaczenia że oni starzy i schorowani, że brak im czasu, że kolejka jest i już trzeba stać bo wszyscy stoją że nam wojny trzeba bo my nie wiemy co to bieda że takie pokolenie wygodnickich i .... a zreszta szkoda cytować. Ich argumenty robiły się coraz śmieszniejsze a rozmowa ba! awantura szła w złym kierunku bo i jeden dziadek to zaczął laską wymachiwać - a staraliśmy się być grzeczni i kulturalnie. Po czym wyszła pani urzędniczka i powiedziała że kobiety w ciąży i z dziećmi do lat 3 bez kolejki - szkoda że tak późno - ale dobre i to dziadkom miny zrzedły coś tam jeszcze pod nosem poburczeli, a ja poprosiła ów pania aby taką notatkę wywiesiła na drzwiach bo przyjde tu w środe i też z dziecmi i nie będę stać w kolejce. No i tyle.W sklepach raczej nie ma problemu. Staram się pewne rzeczy załatwiac bez dzieci ale rzadko mam taką możliwość. Kiedy jestem z dziećmi ide bez kolejki pytając tylko z miłym uśmieszkiem na ustach pan/pani pozwoli?Pozdrowionka bajbus
      • Gość edziecko: agnes Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 19:35
        Cześć.Otóż z tym miłym uśmieszkiem na ustach to różnie bywa. Ja jak byłam w ósmym miesiącu ciąży (więc chyba było już widać) to z takim miłym uśmieszkiem i niezwykle kulturalnie zapytałam panie w długalaśnej kolejce, czy mogę kupić poza kolejnością. Na dodatek nie były to jakieś moje fanaberie, tylko od dłuższego stania w jednym miejscu robiły mi się miękkie kolana i latały zielonkawe płaty przed oczami. No więc na tę moją bardzo uprzejmą i bardzo uzasadnioną prośbę dwie panie odpowiedziały "nie!!!" i jedna z nich dodała, że w żadnym przypadku, a druga, że mowy nie ma. Byłam tak strasznie słaba i przemęczona, że powiedziałam "no trudno" i powlokłam się dalej. Urocze. A propos, obie panie (rzecz znamienita) miały ok. 50 lat. Czy nie uważacie, że ten wiek jest jakiś przełomowy w kontaktach międzyludzkich? Do tej pory spotkałam tylko jedną panią po 50-ce, która jest wobec mnie - matki uprzejma, a na dodatek jest to moja sąsiadka vis-a-vis. Tylko ona pomaga mi wnosić wózek.Pozdrawiam.jaga
    • Gość edziecko: Ika Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 02.07.02, 21:38
      Ruda, wielkie dzięki za przepis - jesteś jak zwykle niezastąpiona :)Ja rzadko mogę coś załatwić bez dziecka, zazwyczaj Mały wszędzie musi iść ze mną.I nie stoję w kolejkach. Moje dziecię jest urocze, dopóki ma dobry humor :) A kiedy się złości, to nadal jest uroczy :) ale też wyjątkowo głośny :) Mam prawo do korzystania z kas pierwszeństwa i do pierwszeństwa w innych kolejkach - i korzystam z tego.Scenki rodzajowe, jakie były moim udziałem:1. Ósmy miesiąc mojej zagrożonej ciąży. Prawie 20 kilo więcej, opuchnięte stopy tak, że ledwo się w jakieś buty mieściłam. Krakowski hipermarket Hypernova. Kasa nr 19 - jest to KASA PIERWSZEŃSTWA. Żeby bez zbędnego wychodzenia z domu dotrwać do porodu (generalnie miałam leżeć) chciałam zrobić niezbędne zakupy. Wzięłam matkę, bo sama nie dałabym rady. Na codzień mieszkam sama, rodzice 30 kilometrów od Krakowa, nie mam kogo wysłać co rano po bułki.Zmęczona i zadyszana (strasznie mi się oddech spłycił w trzecim trymestrze) oczywiście polazłam do kasy pierwszeństwa. Kolejka dłuuuuuga..... nikogo uprawnionego. Przeprosiłam stojących i przeszłam do przodu. Pierwszy stał facet w wieku 30-parę lat i patrzył na mnie krzywo. Niby się odsunął, żeby mnie przepuścić, ale wózek ze swoimi zakupami pchnął tak, że mało mnie w brzuch nie wyrżnął, natomiast udało mu się przejechać mi nim po stopach.Zapytałam "czy może mnie pan przepuścić??" - bo przeskoczyć tego wózka nie czułam się na siłach :( A facet wrzask: "I co jeszcze???? Może mam pani jeszcze zakupy do domu zanieść, co????"Zdębiałam. Ale też wkurzyłam się maksymalnie. "Proszę pana, to jest kasa pierwszeństwa - wycedziłam wskazując na tabliczkę wiszącą nad kasą - Pan na upośledzonego nie wygląda, więc to chyba coś z głową....?" - wiem, że byłam złośliwa, ale mnie szlag trafił.Na co inny facet z tyłu zerknął na tabliczkę nad kasą i mówi: "Ale to jest kasa dla tych na wózku!" :ouch: Zapytałam, czy wie, co to jest piktogram, ale chyba nie zrozumiał co mówię. Wywiązała się afera, napadli na mnie, że nie mam prawa i w ogóle co ja sobie wyobrażam. Kasjerka próbowała tłumaczyć, że ja mam tu pierwszeństwo, biedna aż się podniosła z krzesełka, ale cietrzewie nie raczyli jej usłyszeć. Facet od piktogramu powiedział mi jeszcze, że przecież nie jestem sama! Na co moja mama nie wytrzymała i mówi: "A co to ma do rzeczy? Mam ją wziąć na ręce czy sobie w kieszeń wsadzić?? Jestem tu dlatego, że zakupy się same do domu nie zaniosą".Do dziś mnie to wspomnienie szokuje.2. Poczta w Krakowie na osiedlu Piaski Nowe. Nie da się podjechać tak blisko, żebym widziała pozostawione ewentualnie w samochodzie śpiące dziecko. Ale Oskar miał wtedy 2 miesiące i głównie spał, nie przeszkadzało mu, czy w samochodzie czy na rękach :) Wzięłam go więc śpiącego na ręce. Przede mną na pocztę wszedł facet z dziewczyną. Stanęliśmy przy dwóch różnych okienkach, ale obsługiwanych przez jedną osobę. Nie było tej osoby, była na zapleczu - ale chyba widziała, że tamci weszli pierwsi.Staliśmy już dobrą chwilę, wreszcie wyszła. Popatrzyła na mnie, na nich, i podeszła do nich.Na to facet popatrzył na nią i z naganą w głosie mówi: "A może by tak pani obsłużyła tą panią??" - i wskazał na mnie. A babka: "A co, pierwsza była??" Na co facet po chwili znaczącego milczenia wycedził: "Nie, ale ta pani jest z dzieckiem, nie zauważyła pani??" Babka wzruszyła ramionami i mówi: "Jak se pan chce..." Było jeszcze parę innych takich akcji, jednak już nie tak wyrazistych :)
      • Gość edziecko: Vialle Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 03.07.02, 15:11
        hi hi.. "urocze ale glosne" - jaki ladny eufemizm! Pozdrawiam :) ;) :)
    • Gość edziecko: Lilka Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 03.07.02, 19:40
      Muszę się też podzielić swoimi doświadczeniami związanymi z tym pierszeństwem.Mianowicie nie było ich dużo ( staram się nie korzystać z przywileju ponieważ po prostu się boję tłumu i ijego złośliwości a nie mam zamiaru ze zdenerwowania urodzić w publicznym miejscu) ale ostatnie bardzo mnie usatysfakcjonowało. Byliśmy z mężem w Tesco, było po godz. 21 i staneliśmy przy kasie dla ciężarnych - ja 3 tyg przed terminem, z opuchniętymi nogami i naprawdę zmęczona ale nic grzecznie staneliśmy w kolejce i tylko się zastanawiałam czy ktoś zauważy mój brzuch i sam zadeklaruje przepuszczenia nas do kasy. Jak się można było spodziewać wszyscy udawali że nic nie widzą :)))).Doszliśmy do kasy pani kasuje nasze zakupy i pech chce,że wzięłam sobie ksiązki na których nie było kodu więc pani ( bardzo miła) gdzieś tam dzwoni - oni że nie wiedzą i nie mają kodu ale sprawdzą. więc stoimy sobie i czeka my na telefon a za nami dłuuuuga kolejka denerwujących się klientów. Ktoś rzucił propozycję, żebym zapłacila za to co zostało skasowane a jak oddzwonią to dopłacę.A ja mówię, że nie - ponieważ chcę mieć te książki , poparła mnie również kasjerka i dzięki temu mój postój przy kasie trwał ponad 15 min. a ja miałam ogromną satysfakcję, że skoro nie chcieliście mnie przepuścić to sobie stójcie. Na drugi raz będą zwracali uwagę do jakiej kasy podchodzą.Jeszcze musiałam wysłuchać jak to się mamusia żaliła nad swoją prawie dorosła córcią że taka zmęczona i że to jej zmęczenia to wychodzi jej na twarzy. Biedna córeczka.Szlag mnie mało nie trafił bo niby ja to tryskałam energią i wcale mi się ciemno już ze zmęcznia nie robiło przed oczami.Ale się ucieszyłam, że sobie tak postali.A na to żeby się z tłumem wykłócać i czuć ich pioruny na sobie to się chyba nie odważę.Ale zapamiętam sobie tę ustawęsmile.Pozdrawiam Lilka.
      • Gość edziecko: Iw Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 04.07.02, 06:33
        A ja po wczorajszej jeździe środkami komunikacji miejskiej w W-wie stwierdziłam, że co jak co ale ze swoich przywilejów będę korzystać.Było wczoraj koszmarnie gorąco. Musiałam jechać 2 autobusami i tramwajem. Wprawdzie nie jestem jeszcze w widocznej ciąży (końcowka 2 miesiąca) ale kiepsko znoszę takie upały, między innymi z powodu mdłości. I tak sobie stałam w tym autobusie, gorąco nie do wytrzymania, o mało co nie zemdlałam. No ale nic, jeszcze nie widać, więc nikt nie miał obowiązku ustąpić mi miejsca. No ale niech no tylko brzuszek urośnie! Nie podaruję. Ważniejsze jest dla mnie zdrowie mojego dziecka a nie to co sobie pomyślą ludzie. (I tak się wczoraj wpychałam na każde wolne miejsce ;) ).Aha, a do tego mam szczęście posiadać męża, który nie przepuści nikomu, kto w jakiś sposób zaszkodzi jego żonce lub bobasowi ;).Iwona (iwka)
    • Gość edziecko: Zilka Re: prawo do bycia obsluzonym poza kolejnoscia? IP: *.* 07.07.02, 23:47
      Ostatnio zaobserwowałam ciekawą sytuacje. Mój brzuch zrobil się okropnie wielki (przynajmniej jak dla mnie) i przy braku większości dolegliwości ciążowych (np. w ogóle nie puchnę?) po prostu nie daję rady stać. Mogę chodzić ale jak mam postać dłużej niż 3 minuty to siadam tam gdzie stoję niezależnie od tego co to jest (podłoga w sklepie, trawa, etc.) :) :) :) W związku z tym nieprzejmując się już niczym i nikim wszędzie podchodzę bez kolejki, nawet jeśli takowa ma 2 osoby bo jedyną alternatywą jest dla mnie nie załatwienie sprawy. I wiecie co? Nikt mi nigdzie słowa nie powiedział, ja nawet specjalnie się do tych ludzi nie odzywam, po prostu mówię "przepraszam" i już. Więc może to zależy od tego jak bardzo przekonujące (przekonywujące?? - coś ta pora późna i już nie wiem jak się mówi??) jesteśmy???
Pełna wersja