Gość edziecko: zula
IP: *.*
23.07.02, 10:10
Już sama nie wiem czy moje uczucia o odczucia są normalne. teściowa pilnuje moją 10-miesięczną córeczkę. wracam do domu po 4-5 godzinach pracy wiec nie jest to długie rozstanie z dzieckiem. Ale w sumie nie o to mi chodziło. Drażni mnie jak widzę jak teściowa tuli moją córkę, jak leci na złamanie karku jak tylko mała pisnie w łóżeczku, jak chwali sie niąa wszem i wobec i ogłasza całemu światu , że jak idzie z małą to wszyscy na nią patrzą. Wyrywa mi małą z rąk jak ja niosę gdzieś w sklepie. Bez przerwy powtarza że tak dziwnie na nia i dziadka patrzą jak ida z mała- że niby to ich dziecko a nie wnuczka itp. Nie wiem czy przesadzam i czy może jest to związane z tym że w ogóle to za teściowa nie przepadałam ale teraz to mam korbę. Nie mogę patrzec jak ona przy mnie całuje małą (a pali papierosy i śmierdzi od niej), przytula ją do siebie. Ponadto co jest ważne teściowa ma tylko syna, drugie dziecko-dziewczynkę -poroniła. I jak usłyszałam, że powiedziała że teraz to tak jakby miała córeczkę-bo przeciez mogłaby mieć gdyby nie problemy "kobiece" to włos misię jeży. z drugiej strony nie znajde opiekunki która tak bedzie troszczyła się o małą i nie będzie nic kosztowała a wręcz odwrotnie. Ale ja nie chcę "się sprzedawac" Może lepiej wynająć opiekunkę?. To moje dziecko. Boję się że będzie wolało babcię ode mnie. JESTEM ZAZDROSNA. wydaje mi się że zachowanie mojej teściowej jest na pograniczu jakiegoś szaleństwa. Trochę chaotycznie to napisałam. Poradźcie mi. Czy ja przesadzam?z drugiej strony zawsze mogę liczyć na teściową....Mam "rozdwojenie " uczuć. Szkoda mi jej i jej nie cierpię. Wkurza mnie i jestem jej wdzięczna.. kurna....