Gość edziecko: Jedna_z_Was
IP: *.*
27.07.02, 00:15
pamiętacie mnie jeszcze?w grudniu, cała zrozpaczona, szukałam waszego wsparcia w przeżyciu romansu męża. I przeżyłam! Ciężko było jak diabli...jestem po tych paru miesiącach dojrzalsza i silniejsza, ale ile złudzeń straciłam...Wiem jedno - nadal kocham tego człowieka bardzo, nie straciłam do niego zaufania, bo nie oszukiwał mnie - powiedział o sytuacji jeszcze kiedy była w fazie "przyjaźni" - niejako na moich oczach przeradzała się w romans...nie chcę patrzeć wstecz, bo był to najgorszy rok w moim życiu, więc oszczędzę Wam (i sobie) szczegółów. Napisałam, bo jestem Wam winna podziękowanie - za wsparcie, które otrzymałam w najcięższych chwilach, na początku - kiedy nie wiedziałam sama, czy mam walczyć, czy poddać się i po prostu wyć(na co wtedy miałam największą ochotę). Dziękuję też Tym z Was, które były przeze mnie zanudzane prywatnie

i od których otrzymywałam budujące maile.Nie urywam, że chciałam się również podzielić swoim szczęściem - udało mi się uratować Rodzinę. Teraz już nie będzie tak łatwo ją rozbić - jestem mądrzejsza!Teraz sama mogę służyć radą, wsparciem i pomocą - oby nie było to potrzebne żadnej z Was...Dzięki . Jeśli macie ochotę - piszcie do mnie na priv.