życie po zdradzie-happy end?

IP: *.* 27.07.02, 00:15
pamiętacie mnie jeszcze?w grudniu, cała zrozpaczona, szukałam waszego wsparcia w przeżyciu romansu męża. I przeżyłam! Ciężko było jak diabli...jestem po tych paru miesiącach dojrzalsza i silniejsza, ale ile złudzeń straciłam...Wiem jedno - nadal kocham tego człowieka bardzo, nie straciłam do niego zaufania, bo nie oszukiwał mnie - powiedział o sytuacji jeszcze kiedy była w fazie "przyjaźni" - niejako na moich oczach przeradzała się w romans...nie chcę patrzeć wstecz, bo był to najgorszy rok w moim życiu, więc oszczędzę Wam (i sobie) szczegółów. Napisałam, bo jestem Wam winna podziękowanie - za wsparcie, które otrzymałam w najcięższych chwilach, na początku - kiedy nie wiedziałam sama, czy mam walczyć, czy poddać się i po prostu wyć(na co wtedy miałam największą ochotę). Dziękuję też Tym z Was, które były przeze mnie zanudzane prywatnie :-)) i od których otrzymywałam budujące maile.Nie urywam, że chciałam się również podzielić swoim szczęściem - udało mi się uratować Rodzinę. Teraz już nie będzie tak łatwo ją rozbić - jestem mądrzejsza!Teraz sama mogę służyć radą, wsparciem i pomocą - oby nie było to potrzebne żadnej z Was...Dzięki . Jeśli macie ochotę - piszcie do mnie na priv.
    • Gość edziecko: martucha Re: życie po zdradzie-happy end? IP: *.* 27.07.02, 08:50
      Nie znam do końca Twojej sytuacji, bo jestem emamą dopiero od lutego, ale moje serdeczne gratulacje !!!
    • Gość edziecko: magusia Re: życie po zdradzie-happy end? IP: *.* 27.07.02, 22:07
      Marija!Podziwiam Twoją silną wolę- przetrwałaś kryzys, umiejętność wybaczania- jesteś z mężem i pogodę ducha- happy end. Mimo zawirowań, dzięki Twoim staraniom i mądrości przetrwaliście jako rodzina. Wszystkiego najlepszego!
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: życie po zdradzie-happy end? IP: *.* 28.07.02, 21:02
      Marija, jak dobrze....... Trzymam za Was kciuki, za całą Waszą Rodzinę. I mam prośbę. Jak sama napisałaś, jesteś mądrzejsza, dojrzalsza. Podziel się z Nami - jak UNIKNĄĆ tego, co czasem jest nocnym koszmarem, co budzi tyle lęku. Napisz. Bo lepiej unikać, niż prosić o pomoc w rozpaczy.....Pozdrawiam Gosia
      • Gość edziecko: ANAX Re: życie po zdradzie-happy end? IP: *.* 30.07.02, 19:11
        bardzo się cieszę że wam się udało przetrawać te ciężkie chwile.(zwłaszcza tobie).Podziwiam cię za to że mu wybaczyłaś,ja bym chyba nie mogła.wszystkiego dobrego Ania
      • Gość edziecko: Jedna_z_Was Re: życie po zdradzie-happy end? IP: *.* 30.07.02, 22:57
        Gosiu - zdrady nie da się przewidzieć ...i pewnie uniknąć - co ma być to i tak będzie - tak mi się wydaje...na początku zeszłego roku byłam najszczęśliwszą mężatką na świecie a od wakacji nagle zaczęło się wszystko walić...bo się okazało, że mój mąż nie był szczęśliwy, "dusił się" w objęciach "kobiety-bluszcza" i mówił mi o tym!!!!ale ja nie potrafiłam inaczej - myślałam,że moja wizja małżeństwa jest jedyną słuszną i to on powinien się dostosować, bo ja wiem lepiej - on przecież nie miał rodziny jako dziecko! - bardzo naszą sytuację przypominają posty dziewczyn,które pojawiły się w ostatnich dniach - Karinki i Aniuli...Wasze odpowiedzi na nie są tak mądre i celne, że nic już dodawać nie muszę.może jeszcze tylko wsparcie naukowe :napiszę Wam tu w skrócie, co znalazłam w czaspiśmie Charaktery"są dwa typy małżeństw zawieranych z miłości - otwarte i zamknięte.zamknięte - ukształtowane przez wyobrażenia i oczekiwania wyrosłe z mitu miłości romantycznej. polega na: wyłącznym posiadaniu partnera i wyrzeczeniu się siebie, utrzymaniu wobec świata "wspólnego frontu" (występowanie zawsze jako para, traktowanie małżeństwa jako dokumentu tożsamości), stałym podziale ról w małżeństwie, absolutnej wierności. osoby w tym typie m. mają wiele wyidealizowanych oczekiwań - wierzą że: małżeństwo będzie trwało wiecznie, przyniesie szczęście, komfort i poczucie bezpieczeństwa, partner będzie w pełni należeć do niego, otoczy go stałą uwagą, zainteresowaniem i zrozumieniem, nigdy nie poczuje się samotnie, bo partner zawsze wybierze jego, poświęcenie to miara prawdziwej miłości i partner powinien zaspokoić wszystkie potrzeby (od seksualnych po emocjonalne)"piękne...ale - jak pokazuje moje doświadczenie - nierealne...a nawet zgubne...niech więc pozostanie marzeniem niespełnionym..."otwarte- opiera się na odmiennej hierarchii wartości: partnerzy angażują się w sprawy małżeństwa maksymalnie ale nie bez reszty, każdy z partnerów będzie się zmieniać i zmiany te nie mogą się odbywać bez konfliktów, każdy przyjmuje pełną odpowiedzialność za siebie, nie można oczekiwać od partnera zaspokojenia wszystkich swoich potrzeb lub dawania tego, co - jak się sądzi - samemu by się dało, będąc na jego miejscu, każdy z partnerów ma inne potrzeby, upodobania, dąży do realizacji innych wartości i to nie dlatego, że różnią się płcią - są po prostu różnymi osobami,sympatia i wzajemna miłość wzrasta dzięki zrozumieniu i zaufaniu, jakie partnerzy sobie nawzajem okazują. Takie założenia wydają się bardziej sprzyjać trwałości małżeństwa i poczuciu satysfakcji z cierpliwie budowanej dzień po dniu więzi. odpowiedzialność, zadowolenie z małżeńskiej relacji i dążenie do porozumienia wydają się być lepszą drogą niż romantyczne wyobrażenia o wzajemnych powinnościach."mądre?a ja tyle czasu wierzyłam w dozgonny romantyzm...pozdrawiam :-))
    • Gość edziecko: Tynka Re: życie po zdradzie-happy end? IP: *.* 31.07.02, 11:26
      pamiętam Cię z "tamtych czasów" . Bardzo się cieszę że się udało. Ja jakieś 5 miesiący temu o mały włos nie wpadłabym w "sidła"; wyjazd, muzyka , miły wieczór , trochę tańca..... na szczęscie oBydwaj wiedzieliśmy na czym stoimy i udało nam się wyjść z tego jako kumple. Ale teraz wiem jak niewiele trzeba żęby stracić wszystko, a w domu mi tak dobrze.dzięki. Cieszę się z Tobą, gratuluję i trzymam kciuki za Was i za nas
    • Gość edziecko: Tynka Re: życie po zdradzie-happy end? IP: *.* 31.07.02, 11:32
      pamiętam Cię z "tamtych czasów" . Bardzo się cieszę że się udało. Ja jakieś 5 miesiący temu o mały włos nie wpadłabym w "sidła"; wyjazd, muzyka , miły wieczór , trochę tańca..... na szczęscie oBydwaj wiedzieliśmy na czym stoimy i udało nam się wyjść z tego jako kumple. Ale teraz wiem jak niewiele trzeba żęby stracić wszystko, a w domu mi tak dobrze.dzięki. Cieszę się z Tobą, gratuluję i trzymam kciuki za Was i za nas
Pełna wersja