gizmaaa
01.12.06, 11:15
Mam taką "pseudo" znajomą, przychodzi do mnie od czasu do czasu, pochodzi z
biednej rodziny...
Problemem jest to że nie mogę patrzeć jak ona chowa to dziecko.
Jak jej Oliwia skończyła 4 miesiące zaczęła ją żywić grysikiem na zwykłym
krowim mleku, byłam przerażona, tłumaczyłam jej o glutenie i o mleku, ale ona
stwierdziła że wie najlepiej, bo nasze matki nas tak chowały...
Ok niech sobie żywi dziecko jak chce. Lecz jak przychodzi do mnie z butelką
grysiku rozrobionego dla małej, gdzie wcześniej była 2 godziny na zakupach, i
ten grysik w jej torebce przez tyle godzin kiśnie, to mnie coś bierze jak ona
małą karmi tym jedzeniem.
Po drugie dziecko wkroczyło w 6 miesiąc życia, jeszcze samo nie potrafi
usiedzieć, a ona we własnym domu wkłada to dziecko do ... chodzika!!!
Szok,ona wogóle nie zdaje sobie sprawy jak krzywdzi małą i przeciąża jej
kręgosłup...
Dziecko ciągle ulewa, ale żeby to było zwykłe ulewanie, ja bym to nazwała
wymiotami, oczywiście zwracałam jej uwagę by spytała o to lekarza. Ona
twierdzi że pytała, a lekarz niby powiedział że to samo przejdzie... nawet mi
się nie chce wierzyć że była faktycznie u lekarza.
Puieluchę dziewczynka ma zmienianą 2 razy na dobę, bo ją stać tylko na jedną
paczkę w miesiącu pieluch tescowych.... (ona tak twierdzi)
Jest jeszcze kilka rzeczy co strasznie mnie bulwersuje, na które zwracałam
jej uwagę, że źle robi, ale ona to traktuje jak moje wymądrzanie się i ma to
gdzieś. Jest mi po prostu żal dziecka,a moje gadanie nic tu nie daje, więc co
ja mogę jeszcze zrobić?