terror karmienia piersią ?

IP: *.* 18.08.02, 21:19
witam emamy !zdaję sobie sprawę, że mój post może wywołać burzę, ale mimo to chciałabym zainicjować dyskusjękarmię piersią moją dwumiesięczną córeczkę i ostatnio naszły mnie takie oto refleksje: propagowanie karmienia piersią (jak najbardziej słuszne) ociera się jednak w naszym kraju o fanatyzm w myśl zasady: karmisz - jesteś wielka, nie karmisz - jesteś wyrodną matką działa to do tego stopnia, ze te kobiety, które z różnych przyczyn nie karmią piersią, czują się źle, podle, czują się winne tak jakby mordowały na raty swoje dziecko podając sztuczną mieszankę, w dodatku na pudełku sztucznego mleka widnieje "na pociechę" hasło: twoje mleko jest najlepsze dla dziecka, jeśli jednak zdecydowałaś się podać sztuczne to przeczytaj instrukcje.......raz z powodu bolących brodawek i gorączki musiałam dać córeczce NAN 1, z wymienionych wyżej powodów czułam sie jak potwór, a poczucie winy nie opuszczało mnie przez kilka dni, mimo, ze nie zrobiłam przecież nic złegokiedy po porodzie w szpitalu któras z położnic przyznawała się do tego, że nie będzie karmić, natychmiast była besztana przez pielęgniarki i położne , tudzież inne świeżo upieczone mamypropaganda karmienia piersia jest bezlitosna i nachalna , "nie waż się nie karmić piersią bo bedziesz potępiona na wieki"odnoszę wrażenie, że niektóre mamy wcale nie lubia karmić, ale udaja że jest to super z obawy o posądzenie ich o bezduszność wobec własnego dziecka i z tego samego powodu karmia w nieskończoność (podkreślam: niektóre, bo wiem że dla wielu karmienie jest prawdziwą rozkoszą)ja polubiłam karmić niedawno kiedy skończyły sie problemy z popękanymi, bolącymi i krwawiącymi brodawkami, do tego czasu nie lubiłam karmić piersią, bolało mnie , bałam się tego bólu, byłam wiecznie podenerwowana i zestresowanateraz oczy mojej córki wpatrzone we mnie podczas karmienia wynagradzaja po stokroć tamte cierpieniaczuję się jednak troche ograniczona przez mojego ssaka i to mi troche przeszkadza....... zamierzam karmic piersia 6 miesięcy i może ciut dłużej jeśli małej będzie ciężko rozstać się z piersiąjestem ciekawa waszych opinii i tego czy zostane tu zakrzyczana i potępiona jako dywersantka wśród karmicielek ? czekam na wasze posty !pozdrawiam serdeczniemagda
    • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 18.08.02, 21:53
      A ja się z Tobą zgadzam.Skądinąd promocja karmienia piersią jest chwalebna, ale jeśli ta promocja zmienia się w propagandę, to zaczyna być gorzej.Nie wszystkie mamy mogą karmić piersią, a zachowania niektórych propagatorów tegoż mogą doprowadzić do depresji te, które karmić nie mogą.Mój synek w drugiej dobie życia został zabrany na neonatologię, gdyż stwierdzono u niego wrodzone zapalenie płuc. Ja zostałam w klinice. Co z tego, że odciągałam pokarm??? Odciąganie to nie to samo. I co z tego, że początkowo miałam bardzo dużo pokarmu? Synek był w szpitalu 10 dni. Nawet kiedy już wyszłam z kliniki i mogłam wreszcie do niego pojechać, oboje nie umieliśmy sobie poradzić z karmieniem :( Oskar jest moim pierwszym dzieckiem, więc miałam prawo sobie nie radzić. On tym bardziej ;) Ponadto w szpitalu karmili go mieszanką z butelki. Smoczki... dziurki w tych smoczkach robione były chyba metodą przestrzeliwania Magnum kaliber 9 mm. Po czymś takim zmusić małego człowieczka do wysiłku??? Dlaczego, skoro dotąd nawet buzią nie ruszył, a samo spływało???? :what:Gdybyśmy byli w klinice, nie byłoby pewnie problemu - po pierwsze zaczęlibyśmy naukę od razu, po drugie nie byłabym z tym sama. A w szpitalu... nikt mi nie pomógł :(Potem w domu pokłóciłam się z moją własną matką tak, że ją niemal wyrzuciłam :( Bo kiedy nie udawało nam się, dawałam dziecku w końcu butelkę (wiedziałam, kiedy jego płacz sygnalizuje, że więcej prób nie podejmie, jest zbyt głodny i prędzej oddech straci...) - a ona mi właśnie z tą propagandą... i że nie dałaby butelki, tylko próbowała. Dokąd??? Aż dziecko padnie z wycieńczenia?? Takie gadanie powodowało u mnie dodatkowy stres, który maleństwo też czuło - i nic nam się nie udawało. Dopiero kiedy zostaliśmy sami, próbowaliśmy na spokojniej i efekty były lepsze. Dzięki wspaniałej pielęgniarce z kliniki, która przyjeżdżała do nas, kiedy już byliśmy z Oskarem w domu, w ogóle wiedziałam, jak do tego podejść. Potem była to kwestia ćwiczeń :) I nauczyliśmy się :)Tyle tylko, że po takim czasie odciągania ja już miałam niewiele pokarmu. Straciłam. Ale dla tych przeciwciał za każdym razem przystawiałam Oskara do piersi, a potem dokarmiałam butelką. I tak trzy miesiące. Kiedy miał te trzy miechy, wszystko się skończyło.A na początku miałam tyle pokarmu... Mówili, że mogę karmić latami :(No i po co mi był ten dodatkowy stres, wpędzanie w poczucie winy??? Czy to moja wina, że tak się stało??? :what:
      • Gość edziecko: Hermiona Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 18.08.02, 22:34
        Hej! Myślicie, że ja, zagorzała zwolenniczka karmienia piersią, zaraz zacznę na Was rzucać gromy? Nic z tego. Ja sama miałam kłopoty z karmieniem mojego pierwszego dziecka, a dokładniej mówiąc próbowałam karmić moją córkę przez tydzień i dałam za wygraną. Teraz wiem, że przerwałam w momencie, kiedy właśnie wszystko zaczęło się dobrze układać (słynne "puste", miękkie piersi), ale nie było nikogo, kto mógłby mi to powiedzieć, a moja własna mama nazwała mnie histeryczką, bo pozwoliłam sobie na łzy z tego powodu, więc możecie się domyślić, nie była dla mnie żadnym wsparciem (a kiedy była?...). Kiedy już na dobre wprowadziłam u Oli sztuczne mleko , moje wyrzuty sumienia się uspokoiły. Jednak kiedy 6 lat później spodziewałam się drugiego dziecka, nie dopuszczałam do siebie myśli o butelce z mieszanką. Czytałam wszystko, co mi wpadło w ręce na temat karmienia piersią, brałam lalkę Oli i ćwiczyłam sposoby przystawiania do piersi...Kiedy urodził się Jędruś, dostałam go do karmienia dopiero po 9 godzinach (!!!) i wcale nie miałam cesarskiego cięcia, tylko z błahego powodu - nie było miejsc na oddziale noworodkowym i przez cały ten czas leżałam na korytarzu, niezbyt przytomna po tym przeklętym Dolarganie.Ale kiedy miejsce się już znalazło i wylądowałam w łożku z Jędrusiem w ramionach, po prostu wzięłam głęboki oddech i przystawiłam go do piersi... Nie ominął mnie ból pogryzionych brodawek i zastoje, były chwile kiedy nie wierzyłam, ze uda mi się karmić "aż" do 6-tego miesiąca, bo bałam się, że ten ból nigdy się nie skończy. Skończył się i bardzo szczęśliwa karmiłam prawie półtora roku.Propagowanie karmienia piersią uważam za bardzo pozytywne zjawisko, ale widzę też, że personel szpitali położniczych nie jest do tego odpowiednio przygotowany i stąd może właśnie wynikać zagubienie i poczucie winy mam, którym się nie udało. Ja byłam w klinice poznańskiej, która słynie z dobrego poziomu wiedzy i opieki nad noworodkiem, ale niestety nie nad położnicą. Oprócz mnie na sali leżały same "świeże" mamy i tylko raz przyszła położna, która miała udzielać rad na temat karmienia - jedna z dziewczyn skarżyła się, że boli - położna rzuciła "karmienie zawsze boli!" i poszła. Niezbyt budujące... Nie pozwalano też na podawanie dzieciom glukozy (sama nie jestem tego zwolenniczką, ale noworodki b. szybko tracą cukier z krwi, więc jeśli mama ma kłopoty z karmieniem, to czasem lepiej podać małemu delikwentowi troszkę wody z glukozą, żeby nie zasłabł), tłumacząc się tym, że szpital propaguje karmienie naturalne, ale nikt nie pofatygował się, żeby mamę nauczyć, jak ma karmić, albo chociaż podtrzymać na duchu. To było 4 lata temu, podobno teraz pojawia się tam doradca laktacyjny...Moim zdaniem przesada w żadną stronę nie jest wskazana i to, co przydałoby się oprócz zachęcania do karmienia piersią, to solidna wiedza na ten temat - i położnych (w tym również tych środowiskowych, przychodzących do domu, bo one pozostały chyba w większości na poziomie wiedzy sprzed 20 lat), i pediatrów, i samych mam. W tym ostatnim wypadku czasem wystarczyłoby sięgnąć po książkę czy gazetę; na przykład pytania czy problemy poruszane na forum "Karmienie" świadczą często o tym, że ich autorki wprawdzie są użykownikami forum eDziecko, ale samego "Dziecka" chyba nie czytają...I na koniec tylko jedna rzecz, która uderzyła mnie w poscie Magdy - pisze ona, że karmienie piersią ją ogranicza i jest niezbyt wygodne - cóż, na tym między innymi polega rodzicielstwo, że z własnej woli dajemy się na jakiś czas ograniczyć i jest to jak najbardziej naturalne ograniczenie; coś, co wynika z naszego poczucia odpowiedzialności za dziecko, które powołaliśmy do życia.:hello: Monika
        • Gość edziecko: 1966.02.05 Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 18.08.02, 23:14
          W grudniu 1999 ,po 7 latach leczenia ,urodziłam córeczkę. Nawet przez myśl mi nie przeszło,że mogłabym nie karmić piersią.I karmiłam... dzień,drugi, trzeci... Ania była cały czas przy piersi,prawie nie wstawałam z łóżka, brodawki popękane do krwi, ale zaciskałam zęby i karmiłam.Dokładnie w dniu gdy maleństwo skończyło 3 tygodnie ,znalazłyśmy się w szpitalu.Ani ubyło 300 gram.Głodziłam dziecko.A w szpitalu idąc kilka razy dziennie do lodówki po kolejną porcję mieszanki widziałam wiszące wszędzie plakaty " dziecko karmione piersią tyle to a tyle razy rzadziej choruje na to, a tyle razy rzadziej na tamto. A matka która karmi piersią tyle to razy rzadziej choruje na taki nowotwór a tyle na inny" itd. itp.Szłam i płakałam.Na szczęście Ania rośnie zdrowo.W maju tego roku urodziłam drugą córkę(tym razem to taka cudowna wpadka)i wariowałam wożąc ją co kilka dni do poradni laktacyjnej( tylko, bagatela, 30 km. w jedną stronę),ale i tak nie udało się.Gdy widzę zdjęcia radośnie wpatrzonych w pierś mamy maluszków chce mi się płakać.Zapewne to co piszę niewiele wniesie do dyskusji, ale piszę bo ten temat ciągle budzi we mnie duże emocje.Ja nadal uważam ,że najlepsza jest pierś ale nie życzę nikomu tego co sama przeżyłam.Milka
        • Gość edziecko: magdako Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 09:29
          ahoj ! pisząc że mój ssak mnie ogranicza nie miałam zamiaru wyrazić rozgoryczenia czy złości, przyjmuję to, tak jak pisałaś Hermiono, za stan naturalnyjednak nie zmienia to faktu, że chciałabym zjeść czasem pikantne , ostro doprawione danie, napić się coli czy alkoholu, założyć obcisłą bluzkę i nie "straszyć" rozmiarem biustu :)to takie małe tęsknoty, wiem jednak, że nie będę tęsknić wieczniepozdrawiam serdeczniemagda
          • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 13:12
            Magda hejNo to ja też czuję się wywołana do odpowiedzi ... Jestem jak najbardziej za promowaniem karmienia piersią. Uważam,ze mleko matki jest dla dziecka najlepsze i dla matki powinno być sprawą pierwszoplanową. Inaczej to oczywiście wygląda kiedy matka z powodów niezlaeżnych od siebie karmić po prostu nie może - to nie jej wina, nie jest ani gorsza matką, ani niczego swemu dziecku nie zabiera. Jeśli jednak matka ma mleko, potrafi i nic nie stoi na przeszkodzie to moim zdaniem powinna karmić jak najdłużej - dla dobra dziecka. Myślę, ze najlepszą opcją jest karmienie dziecka do 1,5 - 2 lat - chyba, że samo wcześniej zrezygnuje z piersi - bo bywaja i takie dzieci.Poza tym Madziu a kto Ci powiedział,ze na cały czas karmienia musisz zrezygnowac z przyjemnostek jakie dostarcza Ci zjedzenie ciut przypikantnej potrawy, dlaczego miałabyśnie wypić jednego czy dwóch drinków ... no rozmiar biustu to sprawa insza :-) hihihihi.Twoja malutka ma dopiero dwa miesiączki więć zakładam, ze z czasem przekonasz się, że im dziecko większe tym większe masz możliwości - ja zaczęłam prawie wszystko jeść kiedy Krzyś miał 3 miesiące .... popijam cocacolę odkąd miał 6 miesięcy - pozwalam sobie na pikantne potrawy i wszystko jest ok. a i drinka czy winko czasami wypiję - mały lepiej śpi :lol: A piersi zmalały mi kilka miesięcy temu i już nie strasze :-)))Wszystko jest do zrobienia niekoniecznie kosztem karmienia.Na koniec wyjaśnię, że tez nie należę do tych którym udało się za pierwszym razem. Kubuś kamiony był piersią tylko 1,5 miesiąca - no może dwa. No cóż musiałam wrócić do szkoły i nie umiałam utrzymać laktacji tak ,że by karmić dziecko dłużej - teraz wiem, ze jest to możliwe ale wtedy niestety nie dałam rady - mimo, że bardzo chciałam. I kiedy urodził się krzyś postanowiłam, ze stanę na uszach,żeby karmić go piersią. Przeżyłam, bolące i krwawiące brodawki, przeżyłam zastoje i puste piersi i hospitalizację maluszka ( 12 dni) i mimo wszystko Krzyś ma teraz 11 miesiecy a ja nadal go karmię i nie ograniczam przy tym siebie. Pozdrawiamwoletaps. dodam tylko,ze ja tu nikogo nie krytykuję, nie rzucam gromami .... tylko napisałam jakie mam zdanie.
            • Gość edziecko: kamilla Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 10:29
              O własnie, zgadzam sie z Tobą w 100%.Jeśli ktoś nie może to trudno, mleczko zastepcze tez jest zdrowe.Rozumiem ze ktos chce krotko karmic ale nie rozumiem ze ktos nie chce wcale, nawet 6msc....(we Francji polowa kobiet nawet nie probuje karmic!!!!)Mi przykro ze moj maly juz nie chce cycka (9msc) i uwielbia mleczko z butelki, a za kaszkami to przepada, ale juz mu chycba nie wystarczalo, wiec wiem jak to jets jak dzidzius odstawia sie sam, nawet niektore wczesniej niz moj - nic nie mozna na to poradzic.A jesc to jem wszystko od 2ego miesiaca Mikusia. Nie mial zadnych alergii (aha, bobu nie jadlam bo mial kolke).Picie alkohou to odpada, ale nie jak maly pije juz tylko raz czy dwa razy dziennie cycka, to mala lampka wina (po karmieniu) nie zaszkodzi.Najgorsza to pewnie antykoncepcja ale na to tez mozna znalezc rade...Chociaz czasem jak czytam te artykuły w gazetach to naprawde jest to "terror".I rzeczywiscie mało sie pisze o wadach karmienia, i trudach początków (dla mnie to byl koszmarek).Rozumiem te dziewczyny co rezygnuja z karmienia bo tygodniami dziecko je co godzine przez cala dobe (moj jadl tak tylko poltora miesiaca), bo po prostu gra niewarta swieczki - mama takiego dziecka jest nie do zycia, a przeciez ktos sie musi zajmowac maluszkiem.Pozdrawiam wszystkie mamuski :bic:kama
      • Gość edziecko: Ineta Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 18.08.02, 22:37
        Ika, jakbym czytała o sobie. Mój mały też urodził się z wrodzonym zapaleniem płuc, a ja z tej obawy o niego nie miałam pokarmu az do 6-tej doby. Jakby mało było zdenerwowania i stresów o synka, położne, lekarki, rodzina ciągle zadawali pytania w stylu: "masz w końcu pokarm?", "pani nie karmi?!", "dziecko właśnie teraz potrzebuje od pani przeciwciał!", itp,itd. Dobijało mnie to kompletnie, tak jakbym miała jakiś wpływ na to czy mam pokarm czy nie. Na szczęście pojawił się pokarm i udało mi się karmić 8 miesięcy. Ale były momenty trudne i gdyby nie ta cała propaganda to chyba zrezygnowałabym trochę wcześniej.Za nawiedzone uważam natomiast niektóre panie z tzw. poradni laktacyjnych, które w myśl zasady, że każda kobieta może wykarmić swoje dziecko gotowe są zagłodzić malucha i wykończyć psychicznie jego matkę. Moja koleżanka po dwóch miesiącach walki o karmienie piersią wylądowała w szpitalu z niedożywionym i odwodnionym dzieckiem. Koniecznie chciała karmić piersią, nie była w stanie myśleć o niczym innym i graniczyło to u niej z obsesją a doradca laktacyjny zamiast wylać jej na głowę kubeł zimnej wody wymyślał coraz to nowe metody pobudzenia laktacji zapominając o płaczącym z głodu maluchu. Myślę, że karmienie piersią jak najbardziej ale niektórte kobiety naprawdę mają mało pokarmu, albo też nie chcą karmić, więc może by tak zachęcać z większym wyczuciem i rozsądkiem.
    • Gość edziecko: xxmagda Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 18.08.02, 22:36
      Jak już zasiadłam do komputera i mam venę twórczą to piszę. Urodziłam moja Emilkę w 30 tygodniu ciąży z różnymi oczywiście problemami, ale to nie temat postu. W każdym razie spędziłam na oddziale połozniczym bite 31 dni i różnych rzeczy się naoglądałam i nasłuchałam. Po pierwsze (podzieliłam się moimi spostrzeżniami na temat w innym poście), że kobietą i matką jest ta, która urodziła "naturalnie", a po drugie kobietą i matką jest ta, która karmi swoję dziecię naturalnie. Od razu zaznaczę, że swoje maleństwo karmiłam własnym mlekiem przez butelkę ( była za słaba by ciągnąć z piersi) przez 5,5 miesięcy, potem dałam sobie spokój. Po dwóch latach bycia matką wiem, że karmienie piersią (przepraszam, powinnam napisać mlekiem matki) to bardzo ważna sprawa. Ale jak to w życiu bywa, wszystkie ważne sprawy są czasami bardzo trudne. Uważam,że dzieciaczki powinny powinny być karmione w sposób naturalny. Ale, O ZGROZO, skończmy proszę (odnosi się to do świata) niepotrzebnie stresować matki. One i tak są w wystarczającym stopniu zestresowane faktem posiadania potomstwa. Czytamy w ciąży wiele artykułów, książek, słuchamy wielu rozmów, programów - w nich wszystko wygląda tak czarująco - poczujesz pierwsze skurcze, pojedziesz do szpitala, urodzisz w miłej atmosferze po 2 godzinach cudowne, oczekiwane maleństwo, przytulisz a one zacznie pić mleko z twoich piersi i mamy pełną sielankę. Rzeczywistość( jak to pisał Boy - Źeleński)ze snu budzi. Nie zawsze przechodzisz ciążę radośnie, nie zawsze rodzisz w 15 minut i nie zawsze karmisz piersią. Ale w każdym z tych przypadków możesz i zapewne jesteś wspaniałą matką, która kocha własne dziecko. I o to tu chodzi. Trochę więcej tolerancji, trochę więcej zrozumienia, trochę więcej "człowieczeństwa" przyda nam się wszystkim i wszystkim pomoże. To, że któraś z nas nie karmi piersią, bo nie chce, czy to czyni z niej wyrodną matkę? Przecież nie. Więc w czym problem?
    • Gość edziecko: Magda72 Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 01:17
      Ja też uważam, że robienie z karmienia piersią WIELKIEJ RZECZY jest głupotą i niepotrzebnie dodatkowo wzmaga rywalizację. Pierś jest najlepsza dla dziecka z różnych względów, ale butla jest też dobra, a najważniejsza jest matka i dziecko, a nie samo karmienie. Ja już karmię 17 m-cy i powiem Ci szczerze, że przeszło mi myślenie, ze ja jestem super, a matka , która karmi butlą jest BE. Bo w pewnym momencie tak już myślałąm. Na zsczęście są dobre, refleksyjne posty. Pozdrawiam ciepło. Kalpa
    • Gość edziecko: MichałaMama Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 11:01
      Taaak...Ja pamiętam do dziś, najpierw - każdą pielęgniarkę ściskającą moje brodawki tak, że łzy mi leciały i oceny: hmmm nie leci, nie chce pani karmić?później - jak wysyłana non stop do sztucznego odciągania wpatrywałam się w każdą kropelkę swojego mleka. Szczęśliwa, że nakapało ileś tam niosę do pielęgniarki a ona na to... w trzeciej/czwartej/piątej dobie po porodzie? Tak mało???i znów - opinię matki histeryczki, co nie może dziecka wykarmić i jeszcze domaga się pojeniaw końcu - całonocnej kroplówki, bo młodziak się odwadnia. A pani co, nie chce się pani karmić???Wreszcie, spokojnej położnej środowiskowej. Proszę próbować, nie zniechęcać się i obserwować dziecko. Najważniejsze jednak, żeby nie było głodne. Świat nie kończy się wraz z podaniem sztucznej mieszanki.Tylko czemu miałam łzy w oczach, gdy każda napotkana młoda mama mówiła: oczywiście karmisz piersią!? a nawet teraz jak o tym piszę.Karmiłam młodego do 4 miesięcy, ale nie wyłącznie piersią. I tak byłam zadowolona, choć ciągle mam do siebie żal.Będę jednak wspomagać wszystkie moje przyjaciółki "rozsądną" radą.PozdrawiamAknieszka
    • Gość edziecko: Cicha Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 12:07
      Uważam, że propaganda karmienie piersią jest kolejnym wyrazem naszej narodowej przywary: albo czarne, albo białe. Kiedyś uważano, że pokarm matki nie wystarcza, dzieci były od razu dokarmiane sztucznie, nic dziwnego, że nie chciały potem ssać cyca (jestem tego przykładem). Obecnie uważa się, że tylko cyc. I jest to swoisty ciąg logiczny. Obecna "nagonka" spowodowana zapewne jest tym, żeby z powrotem przekonać kobiety do karmienia piersią. Tylko, że robi się to od kilku dobrych lat i młode mamy raczej już są do tego przekonane. A stresują się niepotrzebnie te, które z różnych powodów nie mogą swoich pociech karmić naturalnie. Być może jest to też walka z radami babć, teściowych i ciotek, które od razu polecają butlę, gdy tylko widzą problemy z laktacją u młodej mamay. Wtedy to dopiero trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby tym radom - poradom nie ulegać. Osobiście przeszłam przez stres początków karmienia. Wiem, co to znaczy wpychanie do maleńkiej bużki cycka, kiedy ta buźka nie za bardzo wie co z tym fantem zrobić. Pokarm mi się pojawił chyba tylko dzięki laktatorowi. Wychodząc ze szpitala w 6 dobie daleka byłam do biegłości karmienia piersią. Gdy po tygodniu dostałam wysokiej gorączki, mama kupiła butelkę, żeby przegotowany pokarm dawać małemu. Nie było takiej konieczności, ale pamiętam, że patrzyłam ze zgrozą na ten kawałek plastiku: tyle wysiłku włożyłam, żeby ssał pierś, a tu smoczek, na pewno od razu zapomni o cycu!Teraz druga strona medalu. Do 6-go miesiąca, Alek zasypiał w dzień przy cycusiu. To był najlepszy sposób na uśpienie go. Odzwyczajenie go od tej komfortowej sytuacji było dość szybkie, ale bardzo płaczliwe. I wtedy byłam gotowa przeklinać karmienie piersią. Że nikt nigdzie nie napisał jak trudno jest potem dziecko odzwyczaić, jaki to jest stres dla malca i matki. Bo to co mnie wkurza najbardziej, to właśnie jednostronne przedstawienie problemu. Karmienie piersią ma tysiące zalet i ja się pod nimi podpiszę obiema rękami, ale ma niestety i kilka wad. Między innymi to, że nasze czasy zmuszają (lub zachęcają, jak kto chce) kobietę do ograniczenia dziecku cycusia bo praca, bo inne obowiązki, bo szkoła, etc. Od kiedy poszłam do pracy (już 6 miesięcy, na szczęście część etatu) mam wrażenie, że nie powinnam dawać cyca małemu, bo będzie za mną tęsknił. On jest uparty i czeka na mnie. A ja nie umiem go odstawić. I chyba do końca jeszcze nie chcę. Ale to już inna bajka.Bardzo cieszę się, że udało mi się karmić piersią synka. Uważam, że każda kobieta powinna przynajmniej spróbować to robić i nie poddawać się po pierwszym niepowodzeniu. A o tych niepowodzeniach swoją drogą, to też raczej dużo się nie pisze. Natomiast zgadzam się również z tym, że sposób karmienia dziecka powinien być świadomym wyborem matki i kiedy kobieta nie chce tego robić naturalnie, to jest jej prawo. Nie powinna być do tego ani na siłę zachęcana, ani zniechęcana.Dorota
    • Gość edziecko: magusia Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 16:43
      Magda!Gdyby nie Twój post sama zdecydowałabym się poruszyć ten temat. Masz rację w 100% a nawet i więcej! Karmienie piersi± urosło obecnie do rangi być albo nie być matk±! Każda kobieta pragnie dać swemu dziecko poczucie bezpieczeństa ciepła i miłości.Zmęczona porodem ale szczęśliwa że oto na świecie jest jej dziecko podejmie każde wyzwanie by uszczęśliwić malucha. Optymistyczne artykuły i publikacje o tematyce laktacyjnej dodatkowo utwierdzają ją że wystarczy chcieć a mleko samo pocieknie. Rzeczywistość okazuje się jednak nie tak różowa . Zmęczenie, dolegliwości poporodowe i wczesnego karmienia, a przede wszystkim strach czy maleństwo się najada skutecznie mogły zamienić euforię w swoistą psychozę. Pamiętam dobrze jaką panikę wywołały u mnie nagła stabilizacja laktacji i niewielkie zaburzenia techniki ssania synka. Z niecierpliwością czekałam końca tygodnia aby w poradni "D" zważyć Rafała nie narażając się przy tym na opinię matki-histeryczki. Gdybym mogła objeździłabym każdą poradnię laktacyjną aby mieć pewność że wszystko jest OK. Osobom postronnym może zakrawać to na pewnego rodzaju wariactwo ale czego mozna spodziewać się po labilnej emocjonalnie matce której tłucze się do głowy że karmiąc piersią ofiaruje dziecku wszystko co najlepsze? Dziś z perspektywy 9-ciu miesięcy "cycania" cieszę się że potrafiłam wytrwać i udało mi się zachować laktację do tej pory. Jestem wdzięczna naturze( że się udało) i rodzinie(za wsparcie) że mogłam zaznać tego niepowtarzalnego uczucia które łączy mamę i malucha podczas karmienia. Nie interesuje mnie jak karmią moje koleżanki i daleka jestem od potępiania butli z mieszanką. Po coś w końcu wymyślono mleko modyfikowane!PS. Teraz zaczyna się nowy młyn- porody. I znów grozi nam obsesja naturalizmu. Już teraz współczuję lekarzomi...i kobietom!
    • Gość edziecko: lea Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 20:08
      Kochane mamusie :love: te butelkowe i te pirsiówkowe :hap:Nie ma nic piekniejszego jak być mamą! Nie ważne czy karmicie naturalnie czy butelką, tu liczy sie wasza miłość!Ja też prawie sie poddałam kiedy mi maluszka przyniesiono do karmienia. Byłam wykończona porodem ( byłam reanimowana )I bardzo były męczące uwagi mojej "kolezanki" z sali, że powinnam zająć się dzieckim! I mieć go cały czas przy piersi!Uwierzcie - chciałam ale ledwie żyłam! Jednak sąsiadka nie dawała żyć!!! Poprosiłam o synka, to był koszmar i tak przez pierwszy miesiąc walczyłam z bólem, nawałem, popękanymi, krwawiącymi sutkami. Ale poradziłam sobie dzięki miesięczniku Dziecko :)Naprawdę, wiedziałam jak sobie pomóc :)Pamiętajcie! to nie butelka a Wasz związek, mama-dziecko się liczy!poozdrawiam lea :hello:
      • Gość edziecko: magusia Re: terror karmienia piersią ?-jeszce o terrorze IP: *.* 20.08.02, 10:37
        O własnie, zgadzam sie z Tobą w 100%.Jeśli ktoś nie może to trudno, mleczko zastepcze tez jest zdrowe.Rozumiem ze ktos chce krotko karmic ale nie rozumiem ze ktos nie chce wcale, nawet 6msc....(we Francji polowa kobiet nawet nie probuje karmic!!!!)Mi przykro ze moj maly juz nie chce cycka (9msc) i uwielbia mleczko z butelki, a za kaszkami to przepada, ale juz mu chycba nie wystarczalo, wiec wiem jak to jets jak dzidzius odstawia sie sam, nawet niektore wczesniej niz moj - nic nie mozna na to poradzic.A jesc to jem wszystko od 2ego miesiaca Mikusia. Nie mial zadnych alergii (aha, bobu nie jadlam bo mial kolke).Picie alkohou to odpada, ale nie jak maly pije juz tylko raz czy dwa razy dziennie cycka, to mala lampka wina (po karmieniu) nie zaszkodzi.Najgorsza to pewnie antykoncepcja ale na to tez mozna znalezc rade...Chociaz czasem jak czytam te artykuły w gazetach to naprawde jest to "terror".I rzeczywiscie mało sie pisze o wadach karmienia, i trudach początków (dla mnie to byl koszmarek).Rozumiem te dziewczyny co rezygnuja z karmienia bo tygodniami dziecko je co godzine przez cala dobe (moj jadl tak tylko poltora miesiaca), bo po prostu gra niewarta swieczki - mama takiego dziecka jest nie do zycia, a przeciez ktos sie musi zajmowac maluszkiem.Pozdrawiam wszystkie mamuski :bic:kama
        • Gość edziecko: magusia Re: terror karmienia piersią ?-jeszce o terrorze IP: *.* 20.08.02, 15:11
          Dziewczyny!Terror istnieje i to same kobiety kręcą na siebie przysłowiowy bicz. Od jakiegoś czasu jeżdżę z synkiem na basen. Zawsze po kąpieli Rafał dostaje butlę z moim odciągniętym pokarmem .Może uznacie to za dziwactwo ale nie lubię świecić gołym biustem w tłumie ludzi a w dodatku mój synek podczas ssania zawsze musi się odłączyć od cyca aby poobserwować czy aby świat się nie zmienił. Jeśli myślicie że nikt nie zwrócił uwagi na butlę to jesteście w błędzie! Komentarze posypały się bezosobowo i w powietrze ale dostatecznie głośno żebym je usłyszała!Moim zdaniem aby karmienie naturalne się powiodło nie wystarczy prasa i broszurki informacyjne. Szpitalna rzeczywistość ugruntowała we mnie przekonanie, że ile położnych tyle rad ( niestety nie zawsze słusznych).W szpitalach brakuje fachowej pomocy doradców laktacyjnych po rzetelnych kursach. Cóż kiedy szkolenie takie kosztuje ok. 2 tys. złotych. Która pielęgniarka może wydać taką sumę z własnej kieszeni? A jaka jest kondycja finansowa państwowych placówek służby zdrowia każda z nas wie.
          • Gość edziecko: Gusiak Re: terror karmienia piersią ?-jeszce o terrorze IP: *.* 28.08.02, 20:40
            Tyle już napisałyście, ja i tak dorzucę swioje trzy grosze. Bo temat intrygujący. Karmię na razie krótko - 5 miesięcy. Przeżyłam depresję poporodową, bo zrobiono mi cesarkę - ja tak bardzo chciałam urodzić naturalnie. Czułam, że jestem tylko połową kobiety, bo nie umiałam urodzić synka. Teraz też tak myślę. Ze względu na cesarkę synka przytuliłam dopiero po 14 godzinach od porodu. I byłam załamana - nie tylko chciałam rodzić naturalnie, ale karmić naturalnie (nie kupiłam żadnej butelki!!!). A tu we wszystkich ulotkach napisane, że jeśli się chce odnieść sukces z karmieniem, to trzeba zacząć wcześnie - najwyżej dwie godziny po porodzie, że dziecko po urodzeniu musi trafić na matczyny brzuch, że nie podawać smoczków i sztucznego pokarmu. Było tragicznie. Miałam jednak duuuuużo szczęścia, bo trafiłam do szpitala, gdzie do karmienia podchodzi się rozsądnie - zachęca, pomaga, wspiera. Położne potrafiły przez godzinę przystawiać maluchy do piersi mamy, uspokajać, wspierać. Mój maluszek na początku nie umiał ssać, a ja, mimo tony lektur nie umiałam wepchnąć mu piersi do buzi. On cały dzień płakał, ja razem z nim - popękane brodawkii rozpacz, bo mały zaczynał się odwadniać. I wtedy pojawiła się pani pediatra, która małemu dała glukozę, a potem sztuczne mleko, która porozmawiała ze mną szczerze, uspokoiła i kazała odpoczywać. Mały spał po butli, ja spałam w swoim łóżku. I gdy przyniesiono mi go na kolejne karmienie, a siostry przystawiły go do piersi wszystko minęło. Nie od razu, ale mały się najadł, spał, po godzince, dwóch znowu jadł. Nie przeżyłam nawału pokarmu, nie było go bardzo dużo, ale ciągłe wiszenie młego u cyca pobudziło w końcu laktację. Choć zaczęliśmy opóźnieniem.I potem mój peditra, który opiekował się mną gdy byłam mała powiedział, że karmienie jest nie w piersiach, ale w głowie. Że trzeba bardzo chcieć, wierzyć, że się uda. Że matka musi się dobrze odżywiać, aby jej pokrm był pełnowartościowy. Mój mały ważył 8600 gdy miał 4 i pół miesiąca. Teraz, gdy ma prawie 5 miesięcy, waży 9350 gram. Więc udało się, choć mały dostaje smoczka, choć czasem nakarmi go z butelki tata (na przykład, gdy pójdę do fryzjer), choć mieliśmy start, który niby skazuje na klęskę.Przeżyłam 4 zastoje, zapalenie piersi (tragiczny widok, gdy widzisz, jak z piersi leci krew zamiast mleka, a dziecko wygląda jak wampirek). Zaciskałam zęby i karmiłam dalej. Bo karmienie, choć bolało, pomagało zwalczyć te przypadłości.Nie uważam, żeby karmienie mnie ograniczało, a wręcz przeciwnie - mogę wyjść na calutki dzień, a mały ma mleko zawsze gotowe do podania. A dziecko karmione piersią też można troszkę "podregulować". Kacper je o stałych porach - co 3 godziny, ale tylko tyle ile chce. W nocy, gdy budzi się o 2 - ostaje smoczek i usypia. Karmię go wtedy koło 4 lub 5. Byliśmy na 2 weselach, chodzimy wieczorami do znajomych, a on sobie w domciu śpi. Oczywiście zawsze butla z moim mlekiem zostaje w lodówce ;-). Myślę, że warto "terroryzować" matki, które mają szansę karmić (90% wszystkich kobiet), ale tylko rzetelną informacją i pomocą. A nie wpędzanie w poczucie winy, bo zaczęło się za późno, bo dziecko raz dostało sztuczne mleko, bo dziecko nakarmiono butelką.Myślę, że powinnyśmy walczyć z głupimi przesądami (znalazłam kiedyś stare posty i śmiałam się do łez z "prawd" o karmieniu). A jeśli są jakieś przeciwwskazania dla mamy - pocieszać, bo nie robi dziecku krzywdy. Potępiam kobiety, które nie chcą karmić (nawet nie próbują) i współczuję tym, które nie mogą. Rozumiem, że mogą się czuć zaszczute przez społeczeństwo... Ale njważniejsze, że kochamy nasze dzieci, prawda?
    • Gość edziecko: Miśk@ Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 21:16
      Córkę karmiłam 2 miesiące i przeszłam na mieszankę(zabrakło pokarmu)nie miałam wyrzutów sumienia jak zauważyłam,że częściej chorowały dzieci na cycu niż moje.Jasiek ma rok i jeszcze cyca cięgnie-bo chce.Nigdy nie potępię matek za rezygnację z naturalnego karmienia :)
      • Gość edziecko: viktoria Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 21:57
        Podpisuje sie pod waszymi postami obiema rękami.Vika :hello:
    • Gość edziecko: olaart Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 22:02
      Zostałam niedawno zakrzyczana na bajbusie, po pocieszałam dziewczynę, która nie karmiła piersią, mówiąc ,że to do kobiety należy wybór: karmić piersią czy też nie - najważniejsze to kochać swoje dziecko. Ja daję każdej kobiecie wolność wyboru, nie osądzam, jeżeli zostanę poproszona o radę - bedę namawiać do karmienia naturalnego mimo przeszkód. Ale denerwuje mnie okropnie to przeginanie, widzenie świata wyłącznie w czarnobiałych kolorach, i przede wszystkim NARZUCANIE czyjegos zdania, czyiś przekonań. Wiecie, na przykład w mojej szkole rodzenia doszło do tego, że położna odmówiła odpowiedzi na pytanie: jak się karmi butelką? A po co ci kochaniutka to wiedzieć, przecież będziesz karmić piersią, tak jak WSZYSTKIE! A ja może chciałam ze zwykłej ciekawości wiedzieć, (mimo głebokiego przekoania, że bedę karmić piersią).
    • Gość edziecko: klio Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 19.08.02, 22:07
      Witam. Karmię malucha od urodzenia, ale na początku nie było to takie łatwe. Leżąc w szpitalu po porodzie miałam mało pokarmu, więc malec cały czas leżał przy piersi, bo odstawiony natychmiast płakał. Z zazdrością patrzyłam na moją współlokatorkę, której pokarm wręcz lał sie strumieniem. A ja miałam dosyć karmienia, bo zmęczona, niewyspana, z bolącymi piersiami, nie mogłam nawet iśc do łazienki, bo mały zaraz wrzeszczał. W czasie drugiej doby po porodzie pielęgniarka widząc w nocy, że mimo ssania piersi dziecko marudzi przyniosła butelkę i nakarmiła malucha mieszanką . Dla mnie ulga niesamowita, nareszcie dziecko spokojnie spało. A potem problemy od nowa, karmienie bolacymi piersiami i ciagle głodne dziecko. W środku nocy, ze łzami w oczach chodziłam do pielęgniarek i prosiłam aby dokarmiły choć troche małego. W odpowiedzi było, że mam pokarm i że mam karmić piersią. Dopiero po przeczytaniu tych wszystkich szpitalnych gazetek (na które jedna z mam się skarzyła :)zrozumiałam, że mam problemy, bo źle przystawiam małego do piersi. Zaczęłam stosować się do instrukcji i udało się, dziecko przestało być non-stop głodne, zniknęły problemy z bolącymi brodawkami, a prawidłowe ssanie pobudziło u mnie laktację . Myślę, że sama propaganda karmienia piersią nie wystarczy, trzeba młodym matką przede wszytskim pomóc zdobyc praktykę, nauczyć je, jak maja prawidłowo to robić. Na pierwszej wizycie położna środowiskowa chciała zobaczyć jak karmię piersią, tylko że wtedy to już to potrafiłam, porady potrzebowałam wcześniej. Uważam, że do każdej młodej matki jeszcze w szpitalu w krótkim czasie po urodzeniu dziecka powinien ktoś podejść , zobaczyc jak karmi i ewentualnie udzielić jej wskazówek. Ja cieszę się, że udało mi się karmić moje dziecko, ale gdyby dostawało butelkę, to pewnie nie miałabym z tego powodu wielu kompleksów. Gdzieś wyczytałam, że mleko matki jest najlepsze, ale jeśli z różnych powodów kobieta nie karmi, to mieszanka zaspokaja w pełni potrzeby żywieniowe malucha. Dzięki temu kiedy zaczęłam dokarmiam moje coraz większe dziecko, nie czułam się, jakbym mu podawała coś złego. A potrzeby emocjonalne? Obejmuję czule malucha ramieniem , przytulam jego policzek do nagiej piersi i podaję butelkę. Bartuś dostaje w tym czasie tyle miłości, czułości i uwagi , co przy karmieniu piersią :) I to jest chyba najważniejsze, nie sposób karmienia, a miłość którą dajemy dziecku, bo każda matka chce dla dziecka najlepiej, nawet jesli nie karmi piersią. Długo wyszło, ale chcę powiedzieć o chyba najbardziej pozytywnym aspekcie, jeśli już karmi się butelką , mianowicie o tym , że w tym wypadku tej niesamowitej przyjemności kontaktu z dzieckiem może zaznać również jego ojciec . Pozdrawiam :)
    • Gość edziecko: mika Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 05:03
      Dziewczyny ja naprawdę nie wiem gdzie widzicie ten terror.Ten temat wciąż powraca. Owszem jest propaganda. Dzieki Bogu skuteczna. Bo w porównaniu do naszych mam, które dziwnym trafem wszystkie na raz nie miały pokarmu, chcemy karmić (w większości wypadków).No ale nigdy nie spotkałam się z jakąś presją. Wręcz przeciwnie. Wszyscy dookoła łącznie z moim mążem, namawiają mnie do rzucenia karmienia. Bo się w nocy budzi, bo ząbki psuje itp.Może mamy, które nie karmią bądź nie chcą karmić są za wrażliwe na tym punkcie.Pamiętam historyjkę z moją koleżanką, która przestała karmić po 3 miesiącach.Poszłyśmy razem do alergolog dziecięcego. Pani doktor pyta się miło:karmi Pani? Na to wściekła Ewa: nieeeee, bo jestem wyrodną matką.
      • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? Nie pytajcie mam dlaczego nie karmią piersią IP: *.* 20.08.02, 07:58
        Chyba nie jesteś dobrym obserwatorem? Poszukaj sobie postów na forum w których matki dostając leki na których wyraźnie napisano, że nie można karmić mają dylemat: "Co robić, a może dla dziecka ważniejsze mleko matki niż skutki uboczne?" Sic! A propaganda, że w czasie chorób wirusowych można karmić dziecko skoro każdy początkujący lekarz medycyny wie, że wirusy przenikają do mleka matki (dlatego nie mogą karmić kobiety chore na HIV). Asia urodziła się za wcześnie w szpitalu wszyscy mieli gdzieś moje mleko dawali jej butlę a ja zaczęłam odciągać no i dostawała wtedy moje. Karmiłam do 3 miesiąca potem okazało się, że mam galopującą anemię i karmiąc dziecko doprowadziłabym je do tego samego. Tak się tym zestresowałam, że pokarm straciłam. No i potem przeszłam ciągłe pytania na piaskownicy,... Pani już nie karmi to niedobrze. Mój lekarz opowiadał, że jego żona po porodzie karmiła synka przez 2 tygodnie a on się darł. U lekarza okazało się, że spadł z wagi a na USG,że ona ma źle wykształcone gruczoły.Dlatego kochane mamy nigdy nie pytajcie drugiej mamy czy karmi piersią jeżeli nie chcecie stosować terroru.
        • Gość edziecko: halina Re: terror karmienia piersią ? Nie pytajcie mam dlaczego nie karmią piersią IP: *.* 20.08.02, 08:44
          Ewo, kazdy poczatkujacy lekarz medycyny wie, ze HIV nie przenosi sie droga kropelkowa, a wiekszosc chorob wirusowych, ktore przechodzimy, i owszem. Dlatego dziecko i tak dostanie te wirusy, tyle, ze jesli mama przerwie karmienie, to nie dostanie chroniacych przed wirusami przeciwcial.Prawda, ze powinno byc zdecydowanie wiecej konkretnej informacji niz ogolnikow w rodzaju "kazda matka...". A informacja niewatpliwie jest potrzebna, co widac nawet w tym watku, przyklady - pomysl przegotowywania mleka przeziebionej mamy, w drugim miesiacu z reguly nie "traci sie" pokarmu, tylko przechodzi kryzys laktacyjny, ktory mija po paru dniach, jeszcze na pewno cos by sie znalazlo... Moja sasiadka w szpitalu ubolewala, ze nie ma jeszcze pokarmu, a "tylko" siare. Moim slowom, ze to najwartosciowsze mleko, chyba nie za bardzo uwierzyla, ale uwierzyla (chyba) takiej informacyjnej broszurce IMiD - ergo broszurki sa potrzebne. Ta sama dziewczyna, kiedy zaraz po urodzeniu jej synek chwycil piers i zaczal ssac, powiedziala do meza: "No, to jutro musisz przyniesc butelke". Ona po prostu byla przekonana, ze dziecka nie da sie wykarmic piersia. Moze ta broszurka cos zmienila w jej mysleniu. I jestem pewna, ze moja "sasiadka" nie jest jedyna. Zreszta, jak pisala Hermiona, niektore pytania na forum o karmieniu wskazuja, ze pytajace nie maja podstawowych informacji o karmieniu piersia.Podsumowujac, potrzebna jest INFORMACJA, a nie propaganda. Bo majac informacje, na pewno mniej mam bedzie mialo problemy z karmieniem, a z drugiej strony osoby trzecie moze zrozumieja, ze zaprzestanie karmienia czasem wynika z okolicznosci obiektywnych i nie swiadczy o "jakosci" matki.Pozdrowienia dla wszystkich mam i ssakow
          • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? Nie pytajcie mam dlaczego nie karmią piersią IP: *.* 20.08.02, 08:49
            A co powiesz na temat anemii? Po porodzie miałam hemoglobinę 5,8 żaden lekarz nie uprzedził mnie o grożącej anemii mojemu dziecku gdyby nie siostra lekarka, która uparła się, żeby zrobić dziecku badania (żadna lekarka w ośrodku nie wpadła na to a to był jeszcze wcześniak) Asia mogła skończyć z ciężką anemią tak jak bliźniaki mojej kuzynki. I nie przeczytałam o tym w żadnym poradniku, że moja anemia jest zagrożeniem dla dziecka
            • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? Nie pytajcie mam dlaczego nie karmią piersią IP: *.* 20.08.02, 09:00
              Acha oczywiście następne dziecko będę karmić piersią, ale teraz będę mądrzejsza. I cały czas mam pretensję, że nikt mi nie powiedział że mój ciężki stan zdrowia wpływa na dziecko, a jak mam już wszystko wyrzucać z siebie. To ponieważ moje dziecko było na oddziale wcześniaków przez 3 dni, a ja ściągałam mleko i zanosiłam to okazało się, że dostaję bardzo silne antybiotyki i karmienie piersią wykluczone !!! ale Aśka jedną porcję już wypiła. A dlaczego tak się stało. Bo położne mówiły karmić piersią, karmić piersią i nikt nawet nie sprawdził czy mogę po takim ciężkim porodzie z taką ilością leków.I to jest terror.Ja tylko wołam: informacji, informacji, chociaż wątek: przeciwwskazania i środki ostrożności na ulotce o karmieniu piersią. Może kogoś uchroni to przed stresem który przeszłam.
      • Gość edziecko: eBeata Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 08:28
        Cóż, ja podobnie jak mika terroru nie widzę, propagandę owszem. Ale może dlatego, że karmiłam małego piersią? To nie mnie spotykały przykrości, karcące spojrzenia, to nie ja miałam wyrzuty sumienia, że karmię butelką. Może część mam czuje się naprawdę przytłoczona tym naciskiem na karmienie naturalne. Ale patrząc generalnie, nawet jeżeli tak jest, ale dzięki temu wiele mam jednak przekonało się do karmienia piersią, to warto było. Wiem to nic przyjemnego być pod "terrorem", lecz trzeba było przełamać w kraju stereotyp, że butelka jest najlepsza. Zrobiono to mocno, ale dzięki Bogu zrobiono.Mamy, które uważają, że są "terroryzowane" ponoszą koszty tej przemiany, ale jeżeli pomyślą ile dzieci na tym skorzystało... może ten "terror" zmieni oblicze?Przecież nie Jesteście gorszymi mamami, trafiłyście tylko na okres przejściowy, gdzie występują przejaskrawienia. Za jakiś czas ucichnie.A na wszystkie uwagi, spójrzcie z drugiej strony. Te krytykujące osoby mają na uwadze dobro waszego dziecka. Nie jest im obojętne. :-) Chociaż przyznaję, że takie wtykanie nosa w cudze życie jest naprawdę denerwujące, no ale ludzie są różni.
        • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 08:45
          A mnie to przeraża ja karmiłam moje dziecko choć krótko. A wiecie np. że dzieci karmione powyżej 9 miesięcy piersią są mniej inteligentne i samodzielne. Chodzi o to, że na większości ulotek zazwyczaj są przeciwskazania, a przy karmieniu piersią nikt o tym nie mówi.
          • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 09:47
            ez kto Ci takich rzeczy naopowiadał ???????Wszyscy lekarze i wszyskie mądre książki mówią ze dzieci karmione piersią lepiej się rozwijają, mają silniej rozwinięte poczucie bezpieczeństwa, sa inteligentniejsze i ufniejsze światu - dlatego łatwiej się uczą ...I im dziecko dłużej jest karmione tym lepiej nie tylko ze względu na przeciwciała ale równiez na ww czynniki.Poza tym dziewczyny ... (nie mówmy tu o mamach które karmić nie mogły z przyczn takich czy innych niezależnych od siebie - Jeśli próbowały to sa WIELKIE. A, że się nie udało ... trudno. ) .... chciałam przypomniec jaką wygodą dla matki jest karmienie piersią .. nie zaberasz ze sobą nigdzie ,z ednych smoczków, buteleczek, pudełeczek z mlekie, kaszką itp. Jedzenie jest zawsze w cycusiu .... dziecko chce pić ?? Prosze bardzo, jeść ??? proszę bardzo.No chyba nikt mi nie zaprzeczy, ze lepiej iść na spacer i zabrać ze sobą parę zabawek niż butelki z mlekiem, piciem itp.Ja np. nic nie zabieram - bo cycusia mam przy sobie i jak młody chce pić to myk na ławkę i cyc do buzi.Dla mnie karmienie piersią ma tylko plusy i dla matki i dla dziecka ...... NIE KRYTYKUJĘ, NIE NAMAWIAM ..... PISZĘ TYLKO JAKIE MAM ZDANIE ....MAM NADZIEJĘ,ZE NIKT TU NA MNIE ZARAZ NIE NAPADNIE, ZE SIEJĘ PROPAGANDĘ I JESTEM ZWOLENNICZKĄ TERRORU KARMIENIA PIERSIĄ.A co do pytania o karmienie ... dlaczego mam nie pytać czy to temat tak drażliwy, zę aż temat tabu ??? No sory ale chyba mogę zapytać znajomą która urodziła czy karmi piersią ...... A może Ona chce i potrzebna jej pomoc bo sama sobie nie radzi ???? Karmiłam ( ups karmię - czy to źle dla mojego dziecka ma juz 11 miesięcy )i mam jakie takie w tym temacie doświadczenie, którym chętnie się podzielę ... i jeśli mam ochotę to będę pytać .. chociażby po to, zeby zapytac jeszze czy nie potrzebuje pomocy w tym czy owym.pozdrawiamciepło i mleczniewioleta
            • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 11:09
              Aari :)Generalnie się z Tobą zgadzam, koleżankę zapytać możesz, bo istotnie, może sobie nie radzi i Twoja pomoc doświadczonej karmicielki będzie nieoceniona. Zapytać koleżankę to co innego, niż obcą... Poza tym jeśli pytasz z troski i z chęcią pomocy to ci innego, niż pytania w celu oceniania, dziwienia się (NIE KARMISZ???? :ouch: ) etc. A tak niektóre robią...Ale jak słyszę wszedzie na około o tej cholernej inteligencji karmionych naturalnie, to szału dostaję :( Ja nie twierdzę, że to bzdura czy coś takiego, ale do cholery!!! Czy to znaczy, że moje dziecko wyrośnie na półgłówka??? Albo chociaż będzie mniej inteligentne niż dziecko koleżanki, która już półtora roku karmi piersią???I tu nie ma znaczenia, czy któraś nie karmi, bo nie chce czy dlatego, że nie może... No sama przyznaj - to, że niezależnie od siebie nie można karmić, to w tym wypadku żadna pociecha.... :(A o tej inteligencji wciąż słyszę od początku, i to często są teksty wypowiadane jak wyrok. I krew mnie zalewa. Ja też byłam karmiona sztucznie (moja mama z powodu choroby i gorączki straciła pokarm) - i sorry, ale miałam koleżanki karmione piersią wcale nie bardziej inteligentne, a często niestety mniej. I znam ludzi karmionych w dzieciństwie mieszanką, o wiele bardziej inteligentnych tak ode mnie, jak i od wielu innych także karmionych piersią.Aari... ten "atak" nie jest na Ciebie, bo o ile Cię znam, wiem, że nie miałaś na myśli nic złego i nie było Twoim celem nikogo urazić. Ja już po prostu mam dość tych wszystkich tekstów, które wzbudzają poczucie winy w matce. Poza tym jedni potrafią powiedzieć coś neutralnie, inni mówią tak, że masz ochotę się powiesić, bo straciłaś pokarm :(Następne swoje dziecko postaram się karmić piersią i to dłużej, bogatsza o pewne doświadczenia i przynajmniej umiejąca już karmić :) I zobaczymy po latach, które z moich dzieci będzie inteligentniejsze :lol: (żartuję, oczywiście ;) )
              • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 13:00
                Ika jeśli chodzi o tę inteligencję to powiem szczerze - wszędzie to czytam i nie wierzę i w zyciu bym tego nie napisała gdyby mnie nie sprowokował post ez.Nie sądzę aby to czy dziecko pije mleko matki czy sztuczne miało jakiś wpływ na inteligencję. Sądzę ,ze chodzi tutaj bardziej o bliskość z matką i o to , ze dziecko od razu otrzymuje to czego potrzebuje dlatego czuje się bezpieczne i bardziej ufne.pozdrofkawioleta
                • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 13:37
                  I bardzo dziękuję za ten post bo już myślałam, że tylko ja czułam się otoczona tekstami o inteligencji. Zaczęłam już studiować te dane, ale wyniki takie mogą być bardzo zafałszowane. Myślę, że byłabym w stanie obalić te badanie bo np. okazałoby się, że kobiety które karmią piersią mają np. wyższy współczynnik inteligencji niż kobiety, które nie karmią piersią i tak silna korelacja powinna wskazywać raczej na geny które determinują inteligencję u dzieci. Zresztą ja chcę tylko żeby moje dziecko było szczęśliwe a to nie zależy na szczęście od poziomu IQ
                  • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 13:59
                    Ano właśnie, Ewa, kiedyś czytałam jak kształtowało się karmienie piersią w USA ( przekrój społeczny ) i wynikało że najwyższy odsetek mam karmiących piersią jest wśród kobiet ( rodzin ) wykształconych ( tzw. middle i upper class ), natomiast bardzo, bardzo niski ( wręcz prawie zerowy ) wśród ubogiej części społeczeństwa ( np. mieszkańców tzw. gett wielkich miast ). Na tej podstawie autorka książki ( było to "When Breastfeeding Is Not an Option", autorka Peggy Davis o ile dobrze pamiętam ) skrytykowała tezę że samo karmienie piersią powoduje iż dzieci "piersiowe" są inteligentniejsze od "butelkowych". Agnieszka
              • Gość edziecko: eBeata Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 13:05
                "Ja też byłam karmiona sztucznie (moja mama z powodu choroby i gorączki straciła pokarm) - i sorry, ale miałam koleżanki karmione piersią wcale nie bardziej inteligentne, a często niestety mniej. I znam ludzi karmionych w dzieciństwie mieszanką, o wiele bardziej inteligentnych tak ode mnie, jak i od wielu innych także karmionych piersią."O.K. Ika ale nie zrozumiałaś. Dzieci karmione piersią są inteligentniejsze, jako grupa. Generalnie. Tak przynajmniej mówią badania. Nie mówimy o wyjątkach. Inteligencja jest dziedziczna. Z dzieci karmionych butelką nie wyrosną głupcy, jak ktoś powiedział. Pokolenie poprzednie jest butelkowe i nie widać aby było generalnie mało inteligentne./Chociaż czasami co do tego mam wątpliwości :-)/Po prostu karmienie piersią daje jakby większy potencjał inteligencji. Dodatkowe punkty.Dziecko karmione butelką może być zdrowe, usmiechnięte i najinteligentniejsze w klasie.I takich dzieci życzę wszystkim mamomBeata
              • Gość edziecko: kayak Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 13:39
                Ja zgadzam sie z Ika i wkurza mnie twierdzenie iz dzieci karmione piersia sa bardziej inteligentne. Nie wiem jak mozna udowodnic ze ten jeden konkretny czlowiek gdyby byl karmiony piersia bylby bardziej inteligentny. Rozumiem ze sa robione badania, ale do badan bierze sie ludzi z podobnych srodowisk- podobnych ale ci ludzie nie sa przeciez tacy sami. To ze ktos rosnie w podobnym domu gdzie rodzice maja podobne wyksztalcenie, wiek i status materialny nie swiadczy przeciez o tym ze te domy sa takie same. Kazdy czlowiek jest inny i nawet poddawany takim samym czynnikom co rowiesnik moze zachowac sie zupelnie inaczej. No i jeszcze jedna sprawa. Nie da sie zmierzyc IQ noworodka- a to na pewno byloby istotne przy takich badaniach. Jak najbardziej zgadzam sie z tym ze karmienie piersia jest najlepszym sposobem karmienia malucha, ale po co urabiac te cala teorie obok. Mysle ze matka z miloscia karmiaca swoje dziecko butelka dotykajaca malucha i czule do niego mowiaca daje mu wiecej niz matka ktora karmi piersia, ale pali, pije alkohol i traktuje malucha jako kogos do obsluzenia a potem odklada go z powrotem.Ja siebie akurat uwazam za osobe silna psychicznie, ale kto wie jak takie gadki wplywaja na kobiete w depresji.Nie wiem czy czytacie opowiastki z Klubu Pokarm i Milosc, matko przeciez czesto mozna usiasc z wrazenia nad ta nagonka.Jestem za informowaniem kobiet o plusach karmienia oraz o tym ze poczatki moga byc trudne, a nie zmuszanie do karmienia za wszelka cene. Duzo wiecej madrych rzeczy o karmieniu dowiedzialam sie z forum(uklon w strone Hermiony) niz z wielu publikacji, ktore sa czesto sprzeczne (patrz co moze jesc mama karmiaca w roznych numerach czasopism dla mam)No koncze juz i pozdrawiam.Marta z Gabą (34 tydzień) :bounce:
                • Gość edziecko: Hermiona Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 14:56
                  Marto! Bardzo mi miło, że uważasz, że czasem udaje mi się dobrze komuś doradzić w sprawach karmienia piersią, ale zauważ, że ja tej wiedzy "nie wyssałam z mlekiem matki" (bo niewiele bym wyssała, jako że też jestem "butelkowym dzieckiem". To, że coś wiem, wynika z moich własnych doświadczeń i (przede wszystkim) z tego, co sama przeczytałam - w "Dziecku" czy w "Twoim dziecku" .Może akurat "tak mam", że tego typu wiedza łatwo wchodzi mi do głowy, zwłaszcza jeśli widzę po sobie, że są poparte moją własną praktyką... Wydaje mi się jednak, że to samo może zrobić każda mama oczekująca dziecka - czytać gazety dla rodziców zwracając uwagę nie tylko na żywienie większych dzieci, kosmetyki dla noworodków czy plotki, ale i na karmienie piersią. W "Dziecku" jest na ten temat tak dużo, że nie wierzę, żeby ktoś mógł to przeoczyć. A nie wystarczy rzucić okiem i stwierdzić "ach, jakoś to będzie!", bo często można tam przeczytać listy mam, które miały z tym wielkie kłopoty; co ja mówię, na forum jest ich wystarczająco dużo.A tak w ogóle to karmiąc moje dziecko nie myślałam ani o przeciwciałach, ani o inteligencji, tylko wychodziłam z założenia, że skoro Bóg(Natura, jak wolicie) dał kobiecie macicę, żeby urodziła dziecko (i jak dotąd raczej nikt tego nie kwestionuje); dał jej piersi, z których po urodzeniu dziecka zaczyna płynąć mleko, to znaczy, że właśnie tak ma być - że kobieta rodzi dziecko i karmi je. A wątpliwości, czy się da radę albo czy się dziecko najada można rozwiązać, wyobrażając sobie, że się z tym dzieckiem wylądowało na bezludnej wyspie. Co byście wtedy robiły, zamartwiały się tym, że wg Was macie za mało pokarmu? Nie ma wyjścia, nie można myśleć, trzeba karmić, bo od naszego myślenia mały brzuszek się nie zapełni.A myślicie o tym dlatego, że wiecie, że macie inne wyjście.:hello: Monika
                  • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 31.08.02, 00:54
                    Monisiu zgadzam się z Tobą całowicie ... genialny przykład z bezludną wyspą .. rewelkapozdrwioleta
              • Gość edziecko: ruda Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 16:51
                A jak moja znajoma karmi chłopca lat prawie trzy to nikt się nie boi, że cycek do końca życia mu się będzie kojarzył z żarciem a nie czym innym???
            • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 11:11
              Co do badań to są to badania statystyczne, sprawdzałam współczynniki się zgadzają. Opublikowano je niedawno i bez echa. Nie wiem czy to prawda, ale w żadnej ze wspomnianych książek nie miałam dostepu do danych więc nie moge sprawdzić czy prawdą jest teza o inteligencji wyższej. Wiedziałam, że to wywoła oburzenie, ale na podstawie podobnych badań statystycznych 20 lat temu twierdzono, że karmienie butelką jest zdrowsze. W kwestii statystyki proszę sie ze mną nie sprzeczać bo jestem jednym z najwyższych speców i wiem jak łatwo rzuca się słowa na podstawie badań i jak to często ma to mało wspólnego z realną sytuacją.Co do pytania o karmienie naprawdę widziałam już kilka razy łzy po tym pytaniu:1) mamy bo dziecko miało rozszczep kręgosłupa i operacje i nie udało się2) innej mamy, bo dziecko urodziło się za wcześnie (2 miesiące) i mimo laktatora elektrycznego nie udało się3) i mnie która kilka razy budziła się w nocy dumna, że walczy a każdą kroplę a tu po pewnym czasie zbuntowało się i mimo wielkiej walki po 4 miesiącach znikło4) acha no i mojej niani która chodzi z moją córką na spacer i nie prostuje już, że to nie jej dziecko, a która straciła synka miesiąc po urodzeniu i mleko nadal leci mimo hormonów (i łzy jej lecą przy takim pytaniu zawsze)Jeżeli dobrze znasz osobę pytaj jeżeli nie naprawdę daruj sobie.A tak ogólnie to myślę, że gdyby mi ktoś pomógł doradził to może i karmiłabym dłużej choć przy takiej hemoglobinie jak moja to i tak dziwne, że tak długo się udało.
    • Gość edziecko: Monika_M Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 09:44
      Cześć mamusie!Ja karmię piersią już prawie rok i spotykam się obecnie tylko z tekstami typu: Ty jeszcze karmisz????????????I to z reguły od moich koleżanek, które same mają małe dzieci, a karmiły do max. 3 miesięcy.I sama się przyznam, że chciałabym już skończyć.Lubię te chwile z moją córeczką, ale czuję też obecnie wielkie uwiązanie do dziecka z powodu karmienia. Nigdzie nie możemy wyjść wieczorem, bo mała musi obalić cycka. Na tym cycku i odrobinie kaszki (nadal preferuje cycka) budzi mi się w nocy co 2 godziny. I jestem już po prostu okropnie zmęczona. Może podchodzę egoistycznie, ale chciałabym już się troszkę wyspać, chociaż 5 godzin ciągiem, w końcu od ponad roku, bo w ciąży spałam też okropnie ze względu na skurcze (100 razy w ciągu jednej nocy).Dlatego teraz wiem, że następne dziecko nie będzie tylko na samym cycku, bo tak zdrowo. Jak raz na dzień wypije sztuczne mleko to tez nic mu sie nie stanie. Moja córcia wychowana jest tylko na cycusiu w efekcie czego nie chce wcale pić z butelki, nie lubi, nie umie - sama nie wiem, a podawać mleko łyżeczką rocznemu dziecku, tak żeby się jeszcze tym najadło - to przecież można się załamać.PozdrazwiamMOnika - Mamusia, której następne dziecko będzie znało i butelkę i cycusia.
      • Gość edziecko: halina Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 20.08.02, 14:38
        Nie wiem, moze mam wyjatkowe dziecko i/albo wyjatkowego meza. Karmie juz prawie 17 miesiecy i jakos tego uwiazania nie odczuwam. Karmienia dzienne skonczylysmy kolo roczku - jak Lena zaczynala na mnie szarpac bluzke, to wedrowalysmy do kuchni, oferowalam jej cos do picia i jedzenia, nie chciala to czesc - zajmowalysmy sie zabawa, jak byl maz to on staral sie ja "przejac". Fakt, utrafilam przypadkiem z tym czesciowym odstawianiem idealnie, akurat w okres, kiedy jadla chetnie dosc sporo nowych rzeczy, niedlugo potem przyszedl okres niejadkowania i pewnie byloby trudniej. Nie ma problemow z wychodzeniem wieczorem (wprawdzie nie czesto, ale raz w tygodniu na pewno)- dziecko zostaje z babcia, dostaje kaszke, ewentualnie dopychaja jeszcze innymi rzeczami, popija woda i zasypia. Cyca dostaje kolo 12-1, po naszym powrocie. Zreszta ostatnio nawet sie nie obudzila na ta spozniona kolacje, dopiero na sniadanko o 5 (nieco wczesniej niz zwykle). I tak jest, odkad mala skonczyla jakies 7 miesiecy (Wczesniej dostawala podczas mojej nieobecnosci odciagniete mleko z butelki). Nocne karmienia tez mozna wyeliminowac. Jesli Lena budzi sie 2 godziny po karmieniu, to przejmuje ja tatus, ew. daje wody , przytula i spimy dalej. Naprawde uwazam, ze przy nieco starszym dziecku karmienie mozna sobie w duzej mierze "ustawic", tak, zeby nie bylo to zbyt wielkim obciazeniem. Chociaz to pewnie bardzo indywidualne, co dla kogo jest zbyt obciazajace, wiele osob uwaza, ze dieta bezmleczna jest okropnym wyrzeczeniem, a ja juz sie chyba przyzwyczailam ;)Pozdrawiam, Halina
    • Gość edziecko: 220571 Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 21:27
      A mnie baaaardzo denerwuje coś takiego... Rozmawiam z sąsiadką, gadu gadu, jak tam maluszek (ma trzy miesiące). I pytam o to, czy karmi piersią. A ona mi na to, że brakło jej pokarmu. Potem dalej gadu gadu i do czegóż dochodzimy? Ano, musiała podać butelkę i tu jej sprawa - nie wnikam. Piersią karmi malutką jeszcze dwa razy w ciągu dnia, ale mała NIE CHCE ssać, bo woli butelkę. Są tam jeszcze jakieś inne wskazania do butelki. NA moje oko, gdyby chciała i sięzaparła to spokojnie mogłoby się jej udać. Do czego zmierzam. Do "obłudy" właśnie. DLACZEGO nie powie taka mama, że nie karmi bo.. i tu podaje argument właściwy, a nie "wyjeżdża" mi brakiem pokarmu. W zasadzie nic mi do tego jak kto karmi swoje dziecko, byle je kochał. Niech podaje butelkę w pierwszym dniu (choć zawsze będę uważać, że mleko mamy jest najlepsze). Ale niech nie ściemnia, że mu pokarmu brakuje, bo "piersi jakieś takie miętkie ;)" albo "w ogóle nic nie mogę uciągnąć". Ja max. "uciągałam" 20 ml. a Kasię karmiłam 2 lata, a Gabrysię już półtora roku i mleko nadal mam a piersi "całkiem miętkie ;)".Zgadzam się z Hermioną. Wydaje mi się, że mamy idą na łatwiznę. Nie chce się im tak naprawdę zawalczyć o karmienie a jak powiedzą "miałam mało pokarmu" to z takim argumentem trudno dyskutować. Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: altru Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 21:55
        Ja też zgadzam się z Hermioną, jak zawsze trzeba dodać. Niech każda karmi jak chce, ale czesto irytuje mnie obłudne tłumaczenie, że "dałam mu mieszanki, bo mm za mało pokarmu i ono się drze". Że to karmienie sztuczne niby z troski o samopoczucie dziecka. Że ten pokarm sztuczny to taki pożywny. A skąd ta pewność, że mało pokarmu? A oże chodzi o to, żeby mieć spokój w nocy? Ą jeśli rzeczywiście jest mało to nie ma lepszego sposobu, jak najcześciej przystawiać do piersi, to będzie więcej. Naprawdę, sprawdzone! A poza tym, czy na przykład pytanie o to co dziecko zjadło dzisiaj na obiad można uznać za natrętne? Chyba nie, a odpowiadać na pytanie jak karmisz wstydzą się chyba tylko te które maja coś do ukrycia. mamma
        • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:09
          A co kogo obchodzi, co MOJE dziecko jadło na obiad? I te teksty o obłudzie... Dziewczyny, altru i 22.... jakbyście przeżyły walkę o karmienie i ryczały po nocach przez takie teksty, jak wasze, to może miałybyście ciut więcej wrażliwości.O was jest ten wątek. Między innymi.
          • Gość edziecko: altru Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) o walce IP: *.* 29.08.02, 22:25
            Przeżyłam walke o karmienie u mojej córeczki, która była wcześniakiem i urodziła się ze słabo wykształconym odruchem ssania. I wtym przypadku moja zawziętość "uda mi się" dała rezultaty. Ale pierwsze 6 tygodni to była walka o każdy posiłek, o kazde ssanie mozna powiedzieć. Dopiero potem poszło juz z górki. Mnie jednak bardzo przerażała wizja konieczności zakupu butelki i mieszanki. Poza tym przyrzekłam sobie, że nie powielę postępowania mojej mamy. Przynajmniej tyle mogłam dla małej zrobić.
          • Gość edziecko: 220571 Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:25
            Ika mama Oskarka napisała/ł:> O was jest ten wątek. Między innymi.Czy mnie aż tak dobrze znasz, że możesz pisać takie rzeczy :(.
            • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:38
              Goska (mama Kasi i Gabrysi) napisała/ł:> Ika mama Oskarka napisała/ł:> > O was jest ten wątek. Między innymi.> Czy mnie aż tak dobrze znasz, że możesz pisać takie rzeczy :(.Gośka,mówię o takich słowach, jak obłuda. Zarzuty, że komuś się nie chce. Czy mnie (i inne matki które nie karmią piersią) tak dobrze znasz, by pisać, że obłudne?Wierzę, że i takie się zdarzają. Ale ja swojej historii nie mam napisanej na czole. Gdybym na pytanie czy karmię odpowiedziała krótko (bo trudno na klatce schodowej opowiadać całą historię) to czy nie o mnie pisałabyś post o obłudzie...?
              • Gość edziecko: 220571 Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:48
                Ika mama Oskarka napisała/ł:> Gdybym na pytanie czy karmię odpowiedziała krótko (bo trudno na klatce schodowej opowiadać całą historię) to czy nie o mnie pisałabyś post o obłudzie...?Nie!!! Bo NIC bym o tobie nie wiedziała. A te mamy, o których pisałam znam na tyle dobrze, że MOGĘ to o nich napisać.:hello:
                • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:56
                  Gosia...ale Ty w pierwszym poście nie napisałaś o konkretnych mamach... Post pojawił się w wątku, gdzie wiele mam żali się, że na nich wywierano presję, oceniano, dziwiono się, że nie karmią... I tu pada ta obłuda... Słowo, uważam, za mocne, bo chyba więcej jest mam, które jeśli nie karmią, to nie z lenistwa, ale albo z niemożności, albo z niewiedzy... Ja czytałam wiele o karmieniu, a potem płakałam nad Małym, bo mimo tej teorii nie umiałam zastosować tego w praktyce. Pierwsze dziecko. Sytuacja. Wszystko razem.Nawet nie wiesz, jak bardzo chciąłam karmić. Może dlatego takie słowa jeszcze dziś rozrywają mi jakąś tam ranę w sercu.
                  • Gość edziecko: MichałaMama Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 02.09.02, 08:58
                    Czuję dokładnie to samo co Ika.Jak moja mama z zagranicy pytała czy kupić butelki to prawie się obrażałam - ja będę karmić piersią! Przeczytałam wszystko co było dostępne, teoretycznie przygotowana byłam na 6! Ale rzeczywistość była inna. Może gdybym nie była tak "naczytana" o jedynie słusznym sposobie karmienia, nie zżarłaby mnie ta trema. Może miałabym więcej wyrozumiałości dla siebie i nie obwiniała się nieustannie o niewystarczającą ilość miłości, cierpliwości itp. Może umiałabym inaczej do tego podejść. Nie jak do obowiązkowego zaliczenia? A tak widziałam tylko głodne niemowle i puste piersi. Nie widziałam innego sposobu niż dać jeść sztuczne mleko bo głodzić własnie dziecko nie byłam wstanie. I tak już byłam beznadziejną mamą nie chciałam być jeszcze okrutną. Pomogły mi troche słowa przyjaciółki: Twoje dziecko podziękuje ci kiedyś za to, że jesteś jego mamą, że go kochasz, wspierasz. Czy sądzisz że przyjdzie mu do głowy dziekować ci za to, jak karmiłaś go przez pierwszy rok życia?Czy zasługuję na miano obłudnicy? Nie pytam by ktoś odpowiadał - po prostu myślmy dwa razy zanim coś mówimy i piszemy.Wracam jeszcze słówkiem do inteligencji - czy Wy sznowne E-mamy (ja zresztą też) czujecie się mało inteligentne? A większość z nas była właśnie karmiona sztucznie. Teraz to widzę, że poddałam się propagandzie i jestem zła na siebie, że dałam się wpuścić.Jeszcze raz pozdrawiamAknieszka
                    • Gość edziecko: Ewulka Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 06.09.02, 17:38
                      Nareszcie ktoś, kto zrozumie mnie w 100%!!!!!!!!!!! Przeszłam to samo i mam wspaniałą inteligentną córeczkę, wcale nie głupszą niż jej karmione piersią rówieśniczki.Pozdrawiam i dziękuję, że mgłam znaleźć kogoś, kto mnie rozumie!
              • Gość edziecko: Berenika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 10:20
                O rany, i kłótnia znowu.... Kobiety, bo Wam się mleko zwarzy :crazy: (w czym kto ma :) ).Jak zrozumiałam, słówko "obłuda" dotyczyło obłudy. A nie niemożności. Ja toczyłam z zaciętymi zębami, rycząc jak bóbr, walkę o to, żeby Żaba nauczyła się ssać jak należy. ona ryczała, ja ryczałam, mężowi ręce się trzęsły :cry:. Przeżyłam "puste dni", kiedy Żaba ssała bez przerwy i klęła pod nosem, że mało leci :fou:.Ale kiedy miałam kłopoty, poszłam do poradni laktacyjnej, zadzwoniłam do jednej, drugiej położnej, czytałam, czytałam, cztałam, kupiłam dwie książki wyłącznie o karmieniu piersią, pisałam na forum....A z moich koleżanek, które podały butelkę noworodkowi, ŻADNA nie zrobiła wtedy nic z tych rzeczy. Najpierw. Bo łatwo jest najpierw przyzwyczaić dziecko do butelki (no dobra, jak które ;), Żaby się nie da), a potem próbować przywracać laktację.Żadna nie poszła do poradni. Dobrze - może nie miały pieniędzy. Żadna nie pytała się na forum - może nie miały dostępu do Internetu. Żadna nie radziła się fachowców innych niż w szpitalu - może nie znały. Żadna nie kupiła ksiązki ani nawet gazetki o tematyce dziecięcej - hm, no nie wiem, może też nie miąły pieniędzy...Nieprawda. Każdej z nich powodzi się nie najgorzej, dziewczyny w większości po studiach wyższych, więc powinny umieć poszukać potrzebnej informacji. Owszem, zmęczone pewnie były, ale po pierwsze każda też ma pomocnego męża, którego można posłać po co trzeba, a nawet kazać mu ptrzeczytać i streścić. Żadna nawet nie próbowała pobudzić laktacji intensywnym ściąganiem! I one mówią teraz do mnie "miałam za mało pokarmu", "co ja bym dała, żeby karmić tak jak ty!". No właśnie, nie wiem, co by dała, ale pewnie nie za wiele.JA TU MÓWIĘ O KONKRETNYCH PRZYPADKACH, kilku, ale zawsze.I o tym, czyli o obłudzie, był ten post. Pod którym, jak już autorce pisałam na priva, podpisuję się jak najbardziej.A wszystkie mamy, które się starały i nie wyszło, nie mają sobie nic do zarzucenia. Mogą być najwyżej dumne, że próbowały. Nie czujcie się urażone, kochane! To nie było o Was.Pozdrawiam Was znad cysiającej Żaby :bounce:, która butli nienawidzi :eek:Berek
          • Gość edziecko: Hermiona Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;)-do Iki IP: *.* 29.08.02, 22:51
            O Boże, Iko, ja pewnie też Cię pognębiłam... Wiem, że łatwo jest pisać z pozycji osoby, która ma pozytywne doświadczenia, bo wie już z perspektywy czasu, co zrobić, żeby było dobrze. A ja też płakałam, że nie umiem karmić Oli. I zabrakło przy mnie wtedy kogoś, kto podpowiedziałby, jak z nią postępować. Może Tobie też ... Dlatego to ważne, żeby sobie przed tym "następnym razem" tak poukładać w głowie, żeby się udało. Wierzę, że można to zrobić.Nie martw się Iko!:hello: Monika
            • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;)-do Iki IP: *.* 29.08.02, 23:12
              Hermiona,nie, nie pognębiłaś mnie, bo masz zwyczaj nieoceniania ludzi, tylko doradzania, gdy pytają.Poza tym też przeszłaś przez problemy z karmieniem. A wiecie, spotkałam się z pytaniami o karmienie piersią od osób, które nie były jeszcze matkami. I kiedy przyznawałam się, że poległam (Hermiona, miałam pomoc - wspomnianą Olgę, która nas nauczyła jak się do siebie przystawiać ;) - ale przez szpital trochę za późno do tego doszło) te dziewczyny mnie potępiały! Rzucały teksty żywcem wyjęte z artykułów, telewizji. Wiecie, taka piękna teoria :) Nie ma nic bardziej nietaktownego i nie na miejscu, niż - jak ja to określam - "gadanie ślepego o kolorach", czyli robienie z siebie eksperta w sprawach, o których nie ma się pojęcia. Jedna z tych dziewczyn - całkiem bliska mi koleżanka - niedawno urodziła. Jej córka ma półtora miesiąca. I co? Nie karmi piersią. "Nie udało się" - a taka była dobra w tej teorii i potępianiu mnie, że się poddałam.Dopiero teraz zrozumiała, że wtedy mnie zraniła. Nawet nie wiem, dlaczego jej się nie udało. Nie chciałam pytać, ona najwyraźniej nie chciała o tym mówić. Rzuciła tylko: "może to za karę".Kolejne poczucie winy?? Po co...
          • Gość edziecko: eBeata Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 09:37
            Ika, co się z Tobą dzieje?!Jesteś ostatnio jakaś zdenerwowana, wszystko widzisz na czarno. Kłopoty w domu, z dzieckiem, w pracy ...?Przecież wyraźnie mówimy o mamach, które nie chcą karmić a nie nie mogą.Może to trudne w twojej sytuacji, ale spróbuj się uśmiechnąć. Podobno nawet taki przyklejony uśmiech pobudza jakieś tam mięśnie i człowiekowi robi się lżej :-)Beata
            • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 09:53
              Beata napisała/ł:> Ika, co się z Tobą dzieje?!> Jesteś ostatnio jakaś zdenerwowana, wszystko widzisz na czarno. Kłopoty w domu, z dzieckiem, w pracy ...?> Przecież wyraźnie mówimy o mamach, które nie chcą karmić a nie nie mogą.> > Może to trudne w twojej sytuacji, ale spróbuj się uśmiechnąć. Podobno nawet taki przyklejony uśmiech pobudza jakieś tam mięśnie i człowiekowi robi się lżej :-)> > BeataBeato,pojęcia nie mam, skąd wysnułaś takie wnioski.Nie jestem "ostatnio zdenerwowana". Reaguję na pewne rzeczy spontanicznie - a co, mam się obłudnie uśmiechać?Beatko, to czy mamkłopoty, to moja sprawa, dopóki o nich tu nie napiszę.Moje dziecko jest wspaniałe. W domu jest świetnie. Pracy nie mam. Chcesz wiedziec coś więcej?Co, moja droga, widze na czarno? Nie zauważyłam, pewnie wiesz coś, czego ja nie wiem.Jakaż to jest ta "MOJA SYTUACJA"????A przyklejony uśmiech jest nieszczery.Uśmiecham się tam, gdzie mam taka potrzebę.Nie wiem co ma Twój post znaczyć, ale jeśli w jakiś sposób odnosi się do tematu, to najpierw przeżyj to co ja, a potem osądzaj.I jeszcze jedno - merytoryczna dyskusja moim zdaniem polega na rozmowie o meritum, a nie ocenie rozmawiających.A to nie było "wyraźne mówienie o mamach, które nie chcą karmić a nie nie mogą". Była mowa, że pewnie mogą, ale nie chcą. I że stwierdzenie, że się nie ma pokarmu jest obłudne.Inna rzecz, że Magda już trochę wyjaśniła co konkretnie miała na myśli, więc nie wiem, po co do tego wracasz.
              • Gość edziecko: 220571 Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 13:09
                Ika, czy zdajesz sobie sprawę, że napadasz na eBeatę? :(Beatko, ja Twój post odebrałam jako życzliwe zaineteresowanie.Pozdrawiam :hello:
                • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 13:19
                  Goska (mama Kasi i Gabrysi) napisała/ł:> Ika, czy zdajesz sobie sprawę, że napadasz na eBeatę? :(> > Beatko, ja Twój post odebrałam jako życzliwe zaineteresowanie.> > Pozdrawiam :hello:Goska,zdaję sobie sprawę. Bo ja odebrałam ten post inaczej. Sugerowanie, że wyrzucam tu swoje zdenerwowanie bo mi w pracy nie idzie nie jest dla mnie "życzliwym zainteresowaniem". Wam łatwo podchodzić ze stoickim spokojem, bo nie przeżyłyście tego, co ja.Więc nie wam mnie oceniać.Acha, nie nazwałabym tego "napadaniem" - odpowiedziałam na jej post. Jesli go źle odebrałam (niezgodnie z jej zamierzeniem) to zawsze możemy sobie to wyjasnić.Pozdrawiam Gosie adwokata :hello:
                  • Gość edziecko: Andzja Re: do Iki, eBeaty i może jeszcze kogoś IP: *.* 30.08.02, 14:38
                    Hej!DZIEWCZYNY KOCHANE !!! Przecież każda z nas kocha swoje dziecko, niezależnie od menu ;)Więc szkoda energii na bzdety, pogoda jest piekna, więc może by tak się trochę przewietrzyć. W całym tym wątku każda mama ma swoją rację i swoje problemy, a kłótnie i tak niczego nie wyjśnią. A za parę lat trendy znowu się zmienią i mało kto będzie karmił piersią.Szerokiego usmiechu życzę wszystkim Andzja
                • Gość edziecko: eBeata do Iki IP: *.* 30.08.02, 14:13
                  Ika, non coments.Sama widzisz, nawet dobre słowa odbierasz jako napaść.Jesteś cała najeżona kolcami. A wolałabym Ikę normalną.Nie chodzi o uśmiech obłudny.Kiedy pracują niektóre z mięśni twarzy, wpływa to na hormonki i na nasze samopoczucie.Może te kolce zaczną wtedy powoli wypadać.Czego Ci baaaaa...rdzo, z całego serca życzę.Beata
                  • Gość edziecko: Ika Re: do Beaty IP: *.* 30.08.02, 14:25
                    Nie, Beato. Po prostu nie brzmiało mi to jak "dobre słowa". W czym ta dobroć? W tym, że zarzucasz mi zdenerwowanie wywołane jakimiś problemami? A może ja wolałabym "normalne słowa"?I nie jestem niczym najeżona ani nienormalna.Zauważ, że reaguję emocjonalnie, bo w przeciwieństwie do paru z was mnie ten wątek dotyczy i to bardzo boleśnie.Naprawdę tego nie rozumiesz???
                    • Gość edziecko: Ika Re: do Beaty IP: *.* 30.08.02, 14:28
                      I jeszcze jedno, Beato.Nie wiem nadal, gdzie zauważyłaś to moje rzekome zdenerwowanie i najeżenie. Bo gdy wspominam trudne dla mnie przeżycia to nie chichram się radośnie??? Nie uśmiecham przylepionym uśmieszkiem???? Nie potrafię tego sobie tak lekko traktować. Bo mnie to nadal boli, rozumiesz??
            • Gość edziecko: pysia22 Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 10:33
              Beatko, problem w tym, ze nie zawsze wiesz dlaczego ktos nie karmi. Czy nie chce, czy nie może.Dlatego lepiej milczeć niz ranić. KOgokolwiekPysiaPs. Ja karmiłam - Paulunie pół roku, z dokarmianiem od początku - ona po prostu nie chciała, Kacperka prawie półtora, on z kolei nie chciał nic innego.bardzo mi zależało na karmieniu, sprawiało mi to ogromna przyjemność, więc domyslam się, że takie słowa mogą ranić... Bardzo. Więc wolę milczeć.P.
              • Gość edziecko: eBeata Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 14:29
                Dziewczyny,nie dajmy się zwariować!!!!!!Od wieków kobiety, a szczególnie mamy rozmawiają o dzieciach. Wam nie podobają się rozmowy o karmieniu, innym mamom o porodzie, innym o kupkach. Nikt nie ma na czole wypisane "proszę mnie nie pytać o to... i o to...".Jeżeli na jakiś temat nie chcę rozmawiać, to nie rozmawiam. Jeżeli ktoś pyta o karmienie wystarczy odpowiedzieć prawdę. A jak ktoś ma złe oczy :-) albo komentuje można odejść lub porosić aby przestał.To jest życie. Życie nie jest łatwiutkie.Wam nie udało się karmić i dlatego Jesteście na tym punkcie wraźliwe. Innym nie udały się inne rzeczy, inne tematy drażnią.Mamy zaprzestać rozmów aby nikogo nie urazić?Co do tematu obłudy, rzecz jest prosta. Chodzi wyłącznie o mamy które nie karmiły z przyczyn EGOISTYCZNYCH, a nastepnie tchórzliwie nie potrafią się do tego przyznać i robią sobie przykrywkę z np. braku pokarmu. Nikt nie potępia tego, że nie karmiły piersią, bo to ich decyzja i ich dzieci. Potępiamy tylko kłamstwo.
                • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 17:41
                  No właśnie, Beata.A może nie EGOISTYCZNYCH, tylko po prostu osobistych??? I właśnie przez to, że zarzuca im się egoizm, potrzebują tej "przykrywki"?A w ogóle to z karmieniem piersią chyba zaczyna się popadać w przesadę.OK., dla dziecka prawdopodobnie najlepsze, ale nie popadajmy w skrajność.Bo jak tak dalej pójdzie, to zaczniemy krytykować matki, które dają dzieciom cukierki (szkodliwe dla zębów), solą potrawy (sól szkodzi na nerki), zakładają dwulatkom tenisówki (do trzech lat tylko buty ze sztywnym zapiętkiem). Zdrowe zęby, nerki, stopy, kręgosłup to też potencjał na całe życie i idąc dalej rozumowaniem typu "Tylko karmienie piersią" należałoby potępić wszystkie matki, które nie dbają o nie, tak jak teoretycznie powinny.
        • Gość edziecko: Hermiona Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) do Altru IP: *.* 29.08.02, 22:35
          Proszę, nie dodawaj tego....
      • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:05
        Jak ja kocham generalizacje... :(
        • Gość edziecko: 220571 Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:23
          Ika, ale ty niestety moim zdaniem robisz to samo, generalizujesz ;). Bo na podstawie swojego przypadku twierdzisz, że nie ma mam jak to nazwałam "obłudnych".A wracając do rzeczy. Ty nie jesteś przypadkiem, o którym piszę ;). Znam kilka mam niekarmiących (ok. 10) i tylko DWIE tak naprawdę nie mogły karmić ze względu na przyjmowane leki. A pozostałe ok. 8 ;)? Czy były choć raz w poradni laktacyjnej? Czy chociaż kogoś spytały jak sobie poradzić? Mnie żadna nie pytała, choć wiedziały, że karmię i że mi się jakoś udaje (i bynajmniej nie uważam, że to TYLKO I WYŁĄCZNIE moja zasługa). Też przeszłam i popękane brodawki i zapalenia piersi i różne "przyjemności", ale ZALEŻAŁO mi i PRÓBOWAŁAM. A nie, przy JAKIMKOLWIEK niepowodzeniu odpuszczam.Pozdrawiam :hello:PS i jeszcze jedno. Żadnej z tych mam nie dałam odczuć, że robi źle nie karmiąc piersią. Przyjęłam do wiadomości i kropka. Głupio mi tylko, że mi oczy "zamydla", kiedy tak naprawdę jej nie zależy.
          • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) - do Gośki i altru IP: *.* 29.08.02, 22:34
            Goska (mama Kasi i Gabrysi) napisała/ł:> Ika, ale ty niestety moim zdaniem robisz to samo, generalizujesz ;). Bo na podstawie swojego przypadku twierdzisz, że nie ma mam jak to nazwałam "obłudnych".> Nie, ja nie generalizuję - bo ja nie stwierdziłam nigdzie, że "nie ma mam obłudnych" (choć słowo "obłuda" mi tu nijak nie pasuje). Raczej powiedziałam, że taką generalizacją można kogoś skrzywdzić, przypomnieć ten koszmar.Cieszę się, że nie mnie miałaś na myśli, Goska.Altru, skoro walczyłaś, tym bardziej nie rozumiem takich słów niewrażliwych.. chyba, że to dlatego, że Tobie się udało.Ja straciłam pokarm - i niesprawiedliwym jest nazwanie tego obłudą. Próbowałam karmić i spędzałam z Żuczkiem przy piersi (kiedy już się nauczyliśmy przystawiania) prawie cały dzień, przystawiając ciągle, bo płakał. A potem lekarka kazała mi zorganizować wagę, bo pielęgniarka mówi, że jakieś słabe...Okazało się, że moje dziecko po przeszło dwóch tygodniach od urodzenia ma wagę dużo niższą niż po urodzeniu. Kilka dni - waga codziennie spada. A Młody bez przerwy przy piersi!Altru - miałam zagłodzić, by ktoś mnie nie nazwał obłudnicą???Czasem warto pomyśleć, zanim rzuci się epitetem. Niektóre ranią.
            • Gość edziecko: altru Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) - do Gośki i altru IP: *.* 29.08.02, 22:59
              Może rzeczywiście to słowo może boleć, ale Ciebie ono absolutnie nie dotyczy Iko. Bardzo ci współczuję, bo wiem co znaczy nerwowe oczekiwanie na ważenie małej. Wiem, że nie zawsze się udaje i żal, że ci którzy tak jak ty sie starają nie moga karmić , a inne matki rezygnują pochopnie z karmienia. Co do tytułowej obłudy, to może ciut za mocne słowo moim zdaniem. Wiem z własnego doświaczenia, że człowiek często sie jakoś tłumaczy zamiast powiedzieć wprost. Zapewne dla Ciebie pytania o karmienie są bolesne, ale pytajacy może przecież o tym nie wiedzieć, prawda.
              • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) - do Gośki i altru IP: *.* 29.08.02, 23:19
                Czyli doszłyśmy do porozumienia :) Cieszę się :)Tak, pytający może nie wiedzieć. Dlatego trzeba delikatnie z pytaniami - chyba, ze się kogoś zna, to co innego. Zresztą wiesz, nawet nie o samo pytanie chodzi... bardziej o ewentualną reakcję :) A te spotkałam baaardzo różne...W każdym razie mam nadzieję, że następne dzieciątko uda mi się karmić długo ;) Bo przystawiania chyba się nie zapomina, co??? :what: Jak się już raz nauczyłam z Żuczkiem, to chyba za jakies 4 lata nie zapomnę?? :):hello:
            • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) - do Gośki i altru IP: *.* 30.08.02, 08:50
              Ja też popieram, rekordu to ja nie pobiłam karmiłam tylko kilka miesięcy i to z niezłą jazdą. Ale to się zaczyna robić zabawne jak słyszę karmiłam tylko 2 lata no nie chciała więcej ciągnąć. Może niedługo każą nam karmić dzieci do 6 lat dopóki nie pójdą do szkoły.A ja nie uznaję pytania co pani dziecku daje na obiad. Już dawno powiedziałam to często może urazić osobę i tak ci nie powie prawdy bo ja nie mam zamiaru opowiadać wszystkim o ciężkim porodzie, antybiotykach, przetaczaniu krwi itd. Teraz odpowiadam krótko że wróciłam do pracy. A dziecka zdrowego i inteligentnego zazdrości mi całe podwórko choc nie ma czego bo dziecko jest duże bo ja mam 178 cm ale ja nie terroryzuję mam stwierdzeniami typu ale to pani dziecko niskie starsze o pół roku a niższe od mojego i tylko 2 zęby. OjojZastanawiam się też czy też tak chętnie jak o to karmienie piersią pytacie się czy może coś pomóc, może pani chce rzeczy zostały mi po synku itd. bo większość z was powołuje sie na troskę o dziecko więc mam nadzieję, że nie sprowadza się to tylko pytaniem o jedzenie.
      • Gość edziecko: KvM Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:51
        W zasadzie ta dyskusja to przykład typowej nietolerancji, a bardziej chyba braku poczucia własnej wartości. Dlaczego niby pytanie "Czy karmisz (będziesz karmić) piersią?" miałoby być nie na miejscu? Czy ktoś kto je zadaje torturami zmusza do udzielenia odpowiedzi? Czy poczucie winy u kogoś kto z powodu obiektywnych kłopotów nie karmi (a by chciał) ma oznaczać, że będzie to temat tabu? Nie ma skuteczniejszej reklamy niż reklama bezpośrodnia. Czy czyjeś nadwątlone ego ma być powodem do tego aby przestać reklamować naturalne metody karmienia? Przecierz jest całe mnóstwo kobiet, które uwarzają, że sztuczny pokarm jest lepszy dla ich dziecka. Kto je przekona lepiej niż przyjaciólka, krewna, czy sąsiadka? Jak inaczej poruszyć ten temat niż od pytania? Nawet zresztą gdyby to pytanie miało służyć tylko zaspokojeniu ciekawości, to co w tym złego? Niejako przy okazji może wzbudzić chęć dowiedzenia się czegos więcej u osoby, która została zapytana. Nikt przecierz nie pyta po to by znęcać się nad osobą pytaną. Nikt też nie wie co ta osoba wie i sądzi na temat naturalnego karmienia.Zgodzę sie z Tobą, że obłudne jest mówienie że się straciło pokarm w sytuacji gdy się po prostu nic nie zrobiło w kierunku by go mieć (a w skrytości robiło wszystko by ten pokarm zanikł). Rozumiem, ze w takiej sytuacji to pytanie może boleć. Z tego co się orientuję to bardzo mały odsetek matek nie jest w stanie wykarmić naturalnie swoich dzieci.
        • Gość edziecko: Hermiona Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:53
          KvM!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość edziecko: KvM Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 22:55
            tak Hermiono?
            • Gość edziecko: Hermiona Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 23:03
              No....Widzisz....To jest bardzo, BARDZO delikatny temat i... postaraj się nikogo nie zranić.... proszę....
              • Gość edziecko: KvM Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 23:06
                No widzisz chyba, że się staram? Prawie same pytania i zastrzeżenia. Poza tym chyba już wszystko napisałem.
              • Gość edziecko: altru Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 23:07
                Odważę sie wyrazic przypuszczenie, że KVM odpowie ci Hermiono, że on nie potrafi ranić...słowami.
                • Gość edziecko: KvM Re: terror karmienia piersią -do altru IP: *.* 29.08.02, 23:08
                  ???
        • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 08:55
          No i jeszcze raz zapytam ponieważ wszyscy pytacie z troski o dziecko. Czy tak samo chętnie pytacie o to czy coś pomóc, czy może kobieta potrzebuje rzeczy po waszym dziecku, czy chce pożyczyć gazety. Jeżeli nie to jest to terror.Poza tym mój drogi to prawda, że niewiele kobiet nie może wykarmić swoich dzieci często jednak pojawia sie problem zdrowotny matki bo musi brać antybiotyki iść do szpitala itd. czy wtedy któreś z was byłoby w stanie pocieszyć taką kobietę, że może się uda utrzymać pokarm a nawet jak nie to świat się nie zawali. To mnie właśnie głęboko zastanawia.
          • Gość edziecko: KvM Re: terror karmienia piersią - do ez IP: *.* 30.08.02, 15:58
            Po pierwsze ja się nikogo nie pytam o karmienie, bo mnie to nie interesuje. To, że sam tego nie robię nie znaczy chyba jednak, że nie mam prawa wypowiadać się ogólnie na ten temat? W istocie dla mnie nie jest ważne czy chodzi o karmienie, czy też o preferencje seksualne, czy religijne. To o czym tu rozmawiamy to tylko wierzchołek góry lodowej powszechnej nietolerancji, wypływającej z przeciętnie niskiej wiary w siebie, poczucia własnej wartości, kompleksów etc. Przcież nawet w tym wątku widać, że tak bardzo ludzie nie chcą o tym rozmawiać, że postulują zamknięcie tematu, a przecież wystarczy nie czytać.Wierzę, że takie dyskusje pozwalają jednak spojrzeć na sprawę z innej strony, a nie tylko z własnej, czasem pełnej przykrych przeżyć perspektywy.
            • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - do ez IP: *.* 30.08.02, 16:26
              oIo napisała/ł:> powszechnej nietolerancji, wypływającej z przeciętnie niskiej wiary w siebie, poczucia własnej wartości, kompleksów etc. ...???? :ouch:Gdyby rzeczywiście wszystko dało się wytłumaczyć cudzymi kompleksami i innymi sugerowanymi przez KvM-a ludziom wokół problemami z psychiką....... to świat pełen byłby wariatów, a w środku jeden KvM...?KvM, może przestań już z tymi quasi-psychologicznymi "diagnozami", które wciąż powtarzasz przy różnych tematach. Albo zeskanuj wreszcie ten dyplom psychologii ;)
      • Gość edziecko: Lilka Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 29.08.02, 23:10
        Przeczytałam post magdako inicjujący tę dyskusję i post Goski aby się nie zasugerować odpowiedziami innych więc może się powtótrzę.Zdenerwowałam się strasznie po przeczytaniu postu Goski.A więc droga Gosku nie masz racji i nie bądź aż tak pewna tego, że jak Ty karmisz piersią to wszystkie inne mamy sa też w stanie wykarmić swoje dziecko bo Ty potrafisz.Do tego piszesz to z taką stanowczością i 100 % pewnością nie biorąc po uwagę, że być może czasami zdarza się tak ,że pokarm się kończy. I niestety matka nie jest w stanie wykarmić swojego dziecka.Różne w przyrodzie są znane przypadki.Wściekam się :fou: gdy mamusie które mają pokarm na siłę wciskają innym mamom które mają takie problemy teksty, że są w stanie wykarmić ale jeszcze nie to jest najgorsze bo czasami może być to pomocne ale dla mnie najgorsze jest gdy patrzą się na taką matkę jak na wyrodną , niekochającą dosłownie margines społeczny. :eek:Uwierzcie przerabiałm to na sobie.Od urodzenia chciałam synka karmić piersią po trudach i bojach udało się i karmiłam go 3 m-ce. Po tym czasie zaczął się problem. Zaczął się wrzask przy piersi , nie pomagało częste przystawianie - po prostu wrzeszczał.Zrobiliśmy mu wszystkie badania żeby wykluczyć choroby (wrzask był przerażający)i okazało się, że brakuje mi po prostu pokarmu. I teraz pytanie- głodzić go czy podać butelkę? Odpowiedź była dla nas oczywista.Czy przez to ja jestem jakaś okropna? I pytanie podstawowe czy ja Go mniej kocham albo on mnie?NIE. Ja szaleję za synkiem a synek widzę to, że kocha mnie (ma 3 latka)Przerobiłam niedowierzanie matki karmiącej (moja bratowa) i to w sumie przez nią czułam się źle bo zachowywała się właśnie w ten sam sposób co Goska - "niemożliwe żebyś nie mogła wykarmić każda jest w stanie...." itp itdZamiast zrozumienia co dostaje taka matka - jeszcze więcej stresu !!!!A więc drogie mamusie zalane pokarmem okażcie zrozumienie i nie bądźcie aż tak pewne swych mądrości.Jestem szczęśliwa, że udało mi się karmić synka chociaz tyle i nie uważam że kocham Go mniej bo nie karmiłam Go rok czy dwa lata. Dla mnie miłość nie bierze sie z piersi - ona po prostu jest bo to jest moje dziecko.Pozdrawiam :hello:Lilka karmiąca obecnie 7 tyg. córeczkę :hap:
        • Gość edziecko: Siunia Miałam nie zabierać głosu ale się zdenerwowałam IP: *.* 30.08.02, 02:08
          Miałam nie zabierać głosu, ale ....Denerwują mnie takie sformułowania jak niektórych z Was, że "skoro ja mogłam to inne też mogą, wystarczy tylko chcieć".Otóż nie, chcieć to jednak za mało.Fakt faktem, że są kobiety które faktycznie z jakiś powodów nie mogły karmić piersia i są kobiety, które najzwyczajniej w świecie nie chciały tego robić. I jest to ich wybór i ich sprawa.I wcale nie uważam, że przez to są gorsze. Może mniej dały tego co najbardziej wartościowe, ale nie musi to być wyznacznikiem czy jest to matka dobra czy zła.Wiele z tych, które karmiły piersią są gorszymi matkami niż te, które piersią nie karmiły.To chyba bzdura opierac ocene tylko i wyłącznie na tym jednym fakcie?Ja na przykład nie karmiłam swojej córci piersią.Chociaz dostawała moje mleko przez prawie pół roku, aż mi się skończył pokarm.Wike dostałam dopiero po jakis dwóch tygodniach. Wcześniej była w inkubatorze, pod tlenem i dogrzewana. Urodziłąm ją w grudniu, zamiast w lutym. Były problemy.Nie mozna było jej wyciągac z inkabatora na karmienie, bo było to dla niej niebezpieczne. Karmiona była zatem butelką.W szpitalu smoczki maja dziury wielkości ziarnka kawy, więc nic dziwnego, że maluch nie musi się wysilac a jedynie połykać co do buzi spływa.Wika tez urodziła się bez odruchu ssania. Złapała też infekcję, zaraziła się jakimiś paskudnymi bakteriami. Była baaaardzo słaba. Z 2,80o kg waga spadłą jej do 1,280o.Próbowałąm ją nauczyć ssac piers, ale bezskutecznie.Nie mogłam tez liczyc na pomoc w szpitalu, bo nie było sie do kogo z tym zwrócić. Prosiłam wiele razy.Prosiła, płakałam, błagałam.I tylko trzaskanie drzwiami i skrzywione ryje pielęgniarek:" czego? No przeciez mówiłam, że zaraz przyjdę". Po czym trzask zamykanych drzwi i nikt nie przyszedł.Po wielkiej awanturze przyszła kiedyś jedna, ale tak Wikuni główke wykręcała, że myślałam, że jej urwie. Już nie chciałam takiej pomocy.Jedna kobietka nawet w szpitalu, na korytarzu mnie zaczepiła, bo słuyszała o mojej walce z nimi i z Wiką. Powiedziała, ze jak miała takie problemy ze swoim maluchem, to tez jej ktoś poradził, by kupiła butelki AVENT, bo najbardziej podobne do piersi kobiecej ze względu na kształt smoczka. Przystawiałą do piersi a jak już nie dało rady, to dawała dziecku jeśc w butelce. I udało jej sie malucha nauczyć ssac po ok. 3 tygodniach. Więc mi mąż kupił te butelki-cudo :)No i walczyłam dalej.Przystawiałam Wike do piersi, a jak już była sino-zielona ze złości i głodu, to dopiero podawałam jej mleko z tejże własnie butelki. Potem ściągałąm pokarm z piersi której nie oprózniła sama, by miec ewentualnie na nastepne karmienie gdyby próba się znowu nie powiodła.Ale przerywałąm karmienie butlą by znowu dać pierś. I tak to trwało przez ok. 6 miesięcy. Jednak i z butelki przy maleńkiej dziurce też ssać nie umiała. I nigdy sie tego nie nauczyła robic poprawnie, do dziś. Nawet dziś robi to jakos tak małoporadnie.No cóż, jakoś tak wyszło.Więc pytam, jak możecie oceniać matki, które piersią nie karmiły? Tylko one same wiedzą, ile trudu w to włożyły by nauczyć dziecko ssać pierś - pomijam oczywiście te, które tego robic nie chciały.Ja mimo swojej walki i wielkiego trudu jaki w to włożyłam byłam prześladowana i potępiana, że co ze mnie za matka, że nie karmiłam piersią. Bo na pytanie czy karmiłam odpowiadałam: nie, nie karmiłam. I nikogo już nie obchodziło dlaczego. Po drugie zbyt długo to tłumaczyc, wyjasniac i opowiadac. Czasem poprostu nie miałam na to ochoty. Tym bardziej gdy widziałam tą pogardę w spojrzeniu na moją osobę.A tylko ja i mój mąż wiemy, ile trudu nas to kosztowało.Po karmieniu butlą sciaganie pokarmu z niewyssanej piersi, by było na nastepne karmienie w razie kolejnej porażki. Potem masaż by laktacja nie padła przed czasem. Bo jednak inaczej jak mały ssak ssie a inaczej jak się sciąga odciagaczem. Potem bawarki, ziółka wspomagające laktacje, parzenie butelek i znowu masaż. Aha, a zanim to wszystko, to jeszcze najpierw noszenie Wikuni, by się odbiło, bo strasznie ulewała, miałą refluks i wiotkość krtani. Oprócz tego masaże jej brzuszka bo miała okrutne kolki.Potem kolejna walka by podłączyć ja do piersi. Zmuszałam ją do tego tak długo, aż była sino zielona ze złości. Czekałą z rozdziawioną japką aż mleko samo poleci. A tu niestety, ale trzeba ciagnać. Cos niby próbowała, ale nie chciała, za duzo wysiłku i nie bardzo umiała ssać.Potem karmienie butelką, bo przeciez nie mogłą być głodna. A dziecko rozhisteryzowane juz nie miało najniejszej ochoty walczyć z piersią. Potem to noszenie jej, masowanie brzuszka.Potem ja znowu odciągałam pokarm z piersi której nie opróżniła. Gotowanie wody gorącej do masażu piersi, masowanie. Ziółka na laktacje i bawarki. Potem wyparzanie butelek, odciągacza itd.A potem okazało się, że po tym wszystkim to juz czas na kolejne przystaawianie do piersi i wszystkie czynności od nowa.Miałam wrażenie, że ja wcale nie śpię.I tylko ja sama wiem, ile mnie to kosztowało.Więc wkurza mnie takie głupawe stwierdzenie, że "wystarczy chcieć". Po drugie, skąd wiecie, ze właśnie ta którą pytacie faktycznie nie chciała karmić piersią a nie, że nie mogła naprawdę? Czy któraś z Was ma zdolności jasnowidzenia? tongue_outA nawet jeżeli nie chciałą, to jej sprawa. I nic Wam do tego. Każdy ma prawo zrobić tak, jak uważa za stosowne , bądź jak mu wygodnie.Będę nawet o tyle wredniutka, ze włożę kolejny kij w mrowisko. Bo ja jestem tą okropną matką, która nie tylko nie karmiła swojego dziecka piersią, ale mało tego, ja nawet uważam poród mojej Wikuni za najgorszą rzecz w moim życiu tongue_out Tak, tak. Ja naprawdę tak uważam.A teraz czekam, kto się rzuci z pazurami :)- przekorna Siunia
          • Gość edziecko: ez Re: Miałam nie zabierać głosu ale się zdenerwowałam IP: *.* 30.08.02, 09:01
            Siunia przeszłam dokładnie to samo, Asia też wcześniak też w szpitalu też smoki z dziurami jak palec i mój pokarm cierpliwie odciągany, ale na pewno nie jesteśmy gorsze. I na pewno bardziej tolerancyjne.
          • Gość edziecko: 220571 Re: Miałam nie zabierać głosu - do Siuni IP: *.* 30.08.02, 09:43
            mama_Wikuni napisała/ł:> Otóż nie, chcieć to jednak za mało.Zgadzam się. :)> Fakt faktem, że są kobiety (...) które najzwyczajniej w świecie nie chciały tego robić. I jest to ich wybór i ich sprawa. I wcale nie uważam, że przez to są gorsze. Również się zgadzam. :)> Więc pytam, jak możecie oceniać matki, które piersią nie karmiły? (...) pomijam oczywiście te, które tego robic nie chciały.A ja właśnie o tych mówię, a jeszcze dorabiają do tego jakąś ideologię.A tak w ogóle to podziwiam i gratuluję tym, którym było ciężko a jednak wytrwały i karmiły chociaż kilka tygodni.Pozdrawiam :hello:PS Chyba, że podziwianie i gratulowanie też jest nietaktem vel terrorem ;).
          • Gość edziecko: ljaworo Re: Miałam nie zabierać głosu ale się zdenerwowałam IP: *.* 30.08.02, 10:12
            Oj Siuniu,rozumiem Cię doskonale. Ja swojego porodu też mile nie wspominam. Nie wiem czy był najgorszą rzeczą, bo czas zaciera wspomnienia, ale przyjemnością nie był na pewno. Co prawda po porodzie mały ssak się przyssał i byłam wtedy bardzo szczęśliwa, wydawało mi się , że wszystko będzie super. A tu mija doba, a ssak ciągle wisi. Jak tylko pierś wypadnie ryk. Efekt brodawki to jeden wielki strup i moje myśli, kiedy to się skończy, po co się tak męczyć, dam jej butlę i będzie spokój. Po dwóch dniach okazało się, że ja po prostu nie mam pokarmu i zaczęła się walka. Przede wszystkim musiałam walczyć ze sobą, żeby nie zrezygnować, każde przystawienie to był dla mnie horror. Nie mogłam używać maści, bo Młoda cały czas wisiała na piersi, mleka nie było więc się wściekała no i w końcu była karmiona sztucznie. Miałyśmy jednak to szczęście, że w szpitalu, w którym rodziłam nie dokarmiono dzieci butelką więc nie zanikł odruch ssania, pielęgniarki pomagały przystawić maluchy i kontrolowały technikę ssania (przynajmniej większość). Po ok. tyg. rozpoczęła się w końcu produkcja mleka i mogłam przestać dokarmiać Dianę. Jednak brodawki goiły mi się ponad 2 miesiące i przy każdym przystawieniu zastanawiałam się po cholerę ja się tak męczę zamiast dać butelkę. Jednak rozum mi mówił, że mleko matki jest najlepsze. Drugi kryzysik przeżyłam wracając do pracy. Młoda wtedy praktycznie była jeszcze cały czas na piersi, mało jadła innych pokarmów. Zrobiłam zapas mleka,ale skończył się bardzo szybko, a poza tym w celu utrzymania laktacji na odpowiednim poziomie 2xw pracy i 1xwieczorem ściągałam mleko. Postanowiłam, że Myszor mieszanek nie będzie jeść. Nie będę opisywać co przeżywałam siedząc z laktatorem w ubikacji. Wytrzymałam tak 4 miesiące. Pod wpływem stresu, innej techniki poboru mleka laktacja zaczęła maleć. Przestałam ściągać, Diana zajadała zapasy z zamrażalnika, w między czasie zaczęła jeść inne produkty, nabiał. Teraz karmię rano, wieczorem i cała jestem jej w dni wolne.Po całej tej naszej "walce", a właściwie mojej, rozumiem mamy, które zrezygnowały z karmienia, ja też byłam tego bardzo bliska. A chylę czoła przed tymi, które nie karmiąc piersią, potrafiły się zmobilizować i ściągały mleko dla malucha. Mi przy już ustabilizowanej laktacji zajmowało to ok. 1,5 godz. dziennie na 2 posiłki. Siuniu, zrobiłaś wszystko co mogłaś i uważam, że jesteś wspaniałą mamą.Pozdrawiam,Ludek
          • Gość edziecko: pysia22 Re: Miałam nie zabierać głosu ale się zdenerwowałam IP: *.* 30.08.02, 11:53
            Ja też Siuniu - co do porodu. Koszmar, którego nigdy nie zapomne.Pysia
        • Gość edziecko: Berenika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 10:36
          Lilka, no naprawdę, to nie jest tak, że pod to niemiłe rzeczywiście określenie - OBŁUDA - zostały podciągnięte wszystkie mamy karmiące butelką. Jak już pisałam, chodzi o te, które się nie starały, chociaż mogły. Kolejny przykład z placu boju - Żaba :bounce: prze ztrzy dni ostatnio darła się podczas karmienia, potem na widok piersi, a potem już nawet jak zobaczyła mnie. Nie mam pojęcia, dlaczego. Wyła jak wściekła, dławiła się, dostawała spazmów :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: Przystawiałam ją na siłę :fou:. Wiem, niezgodnie z regułami. Mogłam jej urwać głowę :sarcastic:. Ale gorzej już być nie mogło. Laktator i ręka nie wykazywały obecności mleka (nawiasem mówiąc - dlatego, że już mi się unormowało, ale nie w tym rzecz).Dzisiaj w nocy rycząca od kolejnej pół godziny Żaba powiedziała "ouch, ouuuuuuuch", zassała i ruuuuuuuuuuuuuuuuuszyła! I ssie teraz znowu jak medalistka.A gdybym podała jej butelkę (gdyby oczywiście raczyła ją zaakceptować :sarcastic:)? każda z moich koleżanek, które miałam na myśli wcześniej, robiła to po mniej drastycznych przejściach. Są takie, naprawdę. I nie można się tu zasłaniać brakiem informacji, jeśli się jest osobą z maturą w kieezeni, w stołecznym mieście. Czytać każda z nas umie, a mamy stulecie informacji - zawsze coś się znajdzie. Ale trzeba walczyć. A nie każda walczy.Potem może nawet żałuje, że nie walczyła. Ale - tu przepraszam, jeżeli kogoś urażę - jeżeli nie starczyło jej woli, żeby walczyć zawczasu, to po prostu płaci za to cenę. Za wszystko w życiu się płaci.I jeszcze raz refren: To nie o tych mamach, które nie mogły. To o tych, które się nie starały. Sęk w tym, że wiele z tych, które się nie starały, wmawia nawet sobie, że przecież zrobiły co mogły. Nie wszystkie mówią prawdę. I te zostały nazwane obłudnymi. A Wy jak byście to nazwały?
          • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 11:07
            Berek :)Racja.Ale jest tez druga tego strona.Jeśli któraś NIE MOGŁA karmić, a mimo to spotyka się wciąż z ocenami (negatywnymi) osób, które przeciez nie wiedzą, jaki był powód; z użalaniami, typu "Oj, szkoooda, dzieci karmione piersią są inteligentne..." - i ten współczujący wzrok skierowany na dziecko, jakby ta matka mu przyszłość skrzywiła; to zdziwienie, zaszokowanie i potępienie niemal obcych bab, które nic o nas nie wiedzą...Berek, to może spowodować, że człowiek zaczyna reagować bardziej emocjonalnie na każdy kolejny tekst o niekarmiących...Pamiętam, jak kiedyś w szpitalu (byłam po receptę dla Żuczka) w poczekalni na korytarzu (pomiędzy przychodnią dziecięcą a resztą szpitala) dwie starsze babki rozmawiały o dzieciach i jak to KONIECZNIE trzeba karmić piersią, bo te niekarmione to głupsze, chore, i problemy w nauce mają! I nagle jedna zapytała mnie: "Pani OCZYWIŚCIE karmi???" A ja byłam tuż po tej mojej przegranej walce, Żuczek dopiero zaczął odzyskiwać wagę. Łzy mi znowu napłynęły do oczu i - choć nie wiem po co - odpowiedziałam: "Niestety, nie..." To "niestety" powinno zasugerować, że chciałabym. A jednak wychodząc usłyszałam tekst jednej z tych bab do drugiej: "Co za matka, pewnie sobie nie chciała cycków zniszczyć! Damulka..." Wiecie co... siedziałam w samochodzie i ryczałam chyba z pół godziny, zanim byłam w stanie ruszyć i prowadzić samochód.Berek... po czymś takim człowiek ma prawo reagować obronnie na teksty o obłudzie. To po prostu szybkie stawianie muru obronnego, by nie dać się znów zranić, by znów mi ktoś - kto przecież mnie nie zna! - nie wsadził w serce noża i nie przekręcił dla lepszego efektu.Dlatego jeśli się nie zna czyjejś historii, to takie oceny, że "te które nie karmią to dlatego, że im się nie chce; udają że chcą a naprawdę robią wszystko, żeby im pokarm zanikł" - są dość okrutne.
            • Gość edziecko: Trinity Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 20:27
              Co za tortownice te baby dwie. Babsztyle nie widza niczego poza tym co chca widziec i w wolnym czasie podgladna z serialu brazylijskiego. Olej je i podobne teksty.
          • Gość edziecko: Aleksandra_T Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 17:01
            Witaj Berek!Berek mama Żaby napisała:> Potem może nawet żałuje, że nie walczyła. Ale - tu przepraszam, jeżeli kogoś urażę - jeżeli nie starczyło jej woli, żeby walczyć zawczasu, to po prostu płaci za to cenę. Za wszystko w życiu się płaci.I owszem płaci się. Ale Beliś trudno jest wiedzieć ile ona przepłakała, przez co przeszła itd i jaką cenę zapłaciła za karmienie butlą. Tego się nie wie ot tak po prostu. We wcześniejszym poście pisałaś o koleżankach. Czy aby jesteś pewna, że wszystkie Ci się z całej walki o karmienie zwierzały? Nie przebywając z kimś 24 godziny na dobę raczej ciężko jest wiedzieć jak jest/było naprawdę.> I jeszcze raz refren: To nie o tych mamach, które nie mogły. To o tych, które się nie starały. Sęk w tym, że wiele z tych, które się nie starały, wmawia nawet sobie, że przecież zrobiły co mogły. Nie wszystkie mówią prawdę. I te zostały nazwane obłudnymi. A Wy jak byście to nazwały?A ja z innej beczki. A może się starały ze wszystkich Swoich sił, nie cudzych, Swoich. I dla Nich to naprawdę wszystko na co je było stać. Nie każdy ma wysoką odporność na różne przeciwności i one według siebie zrobiły wszystko co mogły. Wedle ich oceny, nie mojej czy Twojej.Ja bym nie nazywała, tak jak nie powiem, ale to "Twoje" (nie presonalnie ;-) ) dziecko jest grzeczne (ciche, spokojne, wrzaskliwe - niepotrzebne skreślić), widząc je nawet codziennie. Jeżeli nie mam 100% pewności, że ktoś kłamie albo kombinuje jak koń pod górę nie nazwę tego kogoś osobą obłudną. Czasem łatwo jest wydawać sądy jak walkę się wygrało jak przegrało to przychodzi to trochę trudniej.Pozdrawiam Cię i Żabę bardzo mocno,Olek
      • Gość edziecko: Adzia Re: terror karmienia piersią - ale przeczytajcie dokładnie, co Gosia pisała... IP: *.* 30.08.02, 08:25
        ...przecież to naprawdę niewinne. Gośce, jak mniemam chodziło o to, żeby każda z nas mogła powiedzieć wprost "Nie karmiłam, bo..." i tu po prostu prawdę. ...Bo nie chciało mi się wstawać w nocy......Bo mnie to krępuje i jest nieestetyczne......Bo mi szkoda biustu......Bo mnie bolało, a nikt mi nie pomógł......Bo dziecko nie przyrastało na wadze......Bo mi powiedzieli że mam za chude mleko......Bo odstawiłam jak zaczęła siedzieć, bo to przecież głupio karmić siedzące dziecko ;-) (z życia wzięte)Widzicie, tyle i jeszcze więcej, jest takich powodów. Myślę, że Gosi chodzi o to, żeby - jeśli o tym rozmawiamy - nie mówić zawsze o braku pokarmu, bo to nie zawsze prawda. Miejmy odwagę przyznać się do prawdziwych naszych motywacji. PS. Wiecie - mi było naprawdę łatwo. Nie licząc bólu na początku i ze dwóch niezbyt poważnych zastojów - nie miałam problemów. Nie wiem czy byłbym w stanie podtrzymać laktację, gdyby pojawiły się poważniejsze kłopoty - ja nie mam tyle samozaparcia. I wcale sie nie dziwię dziewczynom, które nie mogą znaleźć pomocy i odstawiają. Nie mogę tego nazwać wygodnictwem, bo aż za dobrze pamiętam, co może z człowiekiem zrobić poporodowa depresja i jak się to kółeczko nakręca - nie mam pokarmu więc się denerwuję, więc pokarm zanika - sprzężenie zwrotne. Nigdy jednak dość propagandy karmienia piersią. Bo, poza niektórymi wyjątkami - to naprawdę najlepszy pokarm, jaki możemy dać maluszkowi. Tylko na litość Boską, nie gadajmy przy tym o miłości, bo to są dwie różne sprawy. Bez tej ideologii nam wszystkim byłoby o wiele łatwiej. Bez tej presji może właśnie więcej kobiet by karmiło piersią - bo przecież stres zaburza dystrybucję pokarmu.Pozdrawiam Agnieszka
        • Gość edziecko: 220571 Re: terror karmienia piersią do Adzi IP: *.* 30.08.02, 09:36
          Dziękuję Ci za ten post :). Dokładnie o to mi chodziło.Wiecie, że gdyby nie ten "terror" to pewnie nie karmiłabym piersią? Bo czym innym jest nakazywanie karmienia, a czym innym NIEKOMPETENCJA lekarzy i pielęgniarek. (Patrz post Aluc o lekach).Pozdrawiam :hello:PS A jak widze klub "Pokarm i miłość" to robi mi się niedobrze.
      • Gość edziecko: eBeata Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 09:28
        Masz rację Gosiu, też się z czymś takim spotykam.Ale jest w tym chyba mały plus.Jeżeli się tak tłumaczą, to znaczy, że jednak czują się trochę winne. Wstydzą się. Jest mała szansa, że następne dziecko może będą chciały karmić piersią.
      • Gość edziecko: eBeata Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 09:30
        Masz rację Gosiu, też się z czymś takim spotykam.Ale jest w tym chyba mały plus.Jeżeli się tak tłumaczą, to znaczy, że jednak czują się trochę winne. Wstydzą się. Jest szansa, że następne dziecko może będą chciały karmić piersią?
      • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 14:10
        Któraś z Was napisała, że mówimy nie o tych, które nie mogą, ale o tych, które nie chcą. Ale właściwie, ,czy muszą chcieć? Czy jest gdzieś napisane, że to obowiązek?Owszem, mleko matki jest dla dziecka najlepsze, ale karmienie nie jest obowiązkiem ustawowym. Dlatego to matka decyduje, w jaki sposób swoje dziecko karmi i NIKT nie ma prawa jej krytykować, niezależnie od tego co sam o karmieniu sztucznym myśli.Wiele matek nie chce, wiele nie wie, gdzie szukać pomocy, jeszcze inne słyszą od lekarzy, rodziny i otoczenia różne dziwnie rzeczy na temat karmienia naturalnego (za mało pokarmu, za chudy, za tłusty, dziecku chce się pić itd.). A ta "obłuda" bierze się właśnie stąd, że są poddawane presji. Gdyby mogły otwarcie i szczerze powiedzieć, że nie chcą, nie mają ochoty, jest im tak wygodniej, pewnie by to zrobiły. Ale wypowiadając takie słowa, są narażone, że zaraz ktoś je potępi, zacznie pouczać, krytykować. Nie jest to miłe i nikt nie ma ochoty być traktowany jak matka drugiej kategorii, to już lepiej się "obłudnie" tłumaczyć.Nie chcą i nie muszą - to ich prawo i nic nam do tego.Sama karmiłam rok , na początku też miałam problemy, które dzięki mojemu i mojego męża uporowi udało się przezwyciężyć. I też uważam, że wielu matkom się po prostu nie chce, bo tak wygodniej.Ale ponieważ żadna nie ma na czole napisane, z jakiego powodu nie karmi, więc nigdy nie próbowałam i nie próbuję do niczego namawiać. Jak ktoś mnie pyta o radę, chętnie służę, ale sama się nie wtrącam i nie namawiam.Czego byśmy tu nie napisały - presja na niekarmiące mamy istnieje i to wielka. SylwiaP.S.A co powiecie o matkach, które karmią naturalnie, bo to dla dziecka przecież najlepsze a jednocześnie nie dbają o dietę, mimo, że dzieci mają ewidentną alergię? Jedna taka mama powiedziała mi, że żeby nie wiem co, ona z nabiału nie zrezygnuje. To też lepiej, niż żeby przeszła na butelkę?
        • Gość edziecko: olaart Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 14:55
          SylwiaKarolina! Z przyjemnością przeczytałam Twój post - jak to fajnie, że jest ktoś kto myśli ( i pisze ;) ) dokładnie jak ja. Swoje zdanie wyraziłam już na początku tej dyskusji i własnie skończyłam odczytywać jej ciąg dalszy, aż trafiłam na to co napisałaś. Nareszcie. Ja też uważam, że nic nam do tego dlaczego kobieta nie karmi, karmi itp. - nie nam to oceniać! Do kobiety powinien należeć wybór! Nawet jeżeli nie chce albo nie lubi - to sprawa jej, jej dziecka i jej rodziny. Ja nie chcę, żeby ktoś mi coś narzucał! Ja chcę sama wybrać! Ja chcę wolności wyboru i w innych dziedzinach życia. Nie chcę żeby ktoś sie wtrącał w moje życie.Natomiast jestem za szeroko dostępną informacją i doradztwem. Ale podaną właśnie bez tego terroru - przyjaźnie, bez ubarwiania, w sposób jasny i przejrzysty, rzetelnie. TO BARDZO WAŻNE W JAKI SPOSÓB SIĘ MÓWI. Ja również służę moim doświadczeniem i radą - bedę się starała (a właściwie staram się - bo mam już swoje małe sukcesy) doradzić młodej mamie aby karmiła piersią i się nie poddawała. Bez osądzania, bez moralizatorstwa.I nie dziwię się kobietom twierdzącym, że nie karmiły "bo nie miały pokarmu" - któż odważy się powiedzieć prawdę? żeby być publicznie osądzonym i od razu potępionym? Przecież nasze społeczeństwo skore jest do wydawania szybkich osądów według aktualnie panującej mody.
          • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 17:45
            Hej, Ola1Miło mi. A zaglądasz na "Regionalne"? O ile pamiętam jesteś też z Wrocławia, to może zajrzysz pod Iglicę?Pozdrawiam,Sylwia
        • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 01:11
          SylwioKarolino nie wiem jak to jest z alergiami ale ....Mleko matki palaczki jest i tak zdrowsze od mieszankiJeśłi matka nie przestrzega diety to szkodzi przedewszystkim sobie ponieważ do mleka przenikają te substancje które w jej organiźmie sa najlepsze nawet jej kosztem jeśli jest ich mało.Natura dba o nasze dzieci.pozdrawiamwioleta
          • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 08:17
            Wiesz co, Wioletta? Albo ja Cię dobrze nie zrozumiałam, albo Ty nie wiesz co piszesz.Matka małego alergika, sama nie będąc alergiczką SOBIE w niczym nie szkodzi. A do jej pokarmu przenika wszystko, a nie tylko to co dla dziecka najlepsze. A zatem przenikają substancje, które dziecku szkodzą, uczulając je. A uczulenie to nie tylko wysypka, czy szorstka skóra, ale też dużo poważniejsze powikłania, np. astma.Moja koleżanka, nie przestrzegając diety bezmlecznej podczas karmienia synka ze skazą białkową doprowadziła go do astmy oskrzelowej. Wtedy dopiero zmądrzała. I co Ty na to? Też mleko matki było dla niego najlepsze?Owszem, natura dba o nasze dzieci, tylko, że żyjemy w czasach, kiedy nasze pożywienie z trudem można nazwać naturalnym, nawet przy maximum starań. A co do matek palaczek - nie sądzę, żebyś miała rację. Na szczęście osobiście żadnej nie spotkałam, bo wtedy to chyba i ja zamieniłabym się w terrorystkę. Ale w drugą stronę.Sylwia
            • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 11:04
              Sylwia, z tymi palaczkami to podobno jest tak (oglądałam ostatnio jakiegoś lekarza wypowiadającego się na ten temat w TV), że jeśli kobieta karmiąca pali 3-4 papierosy dziennie, to mleko matki jest w stanie się "ochronić" przed szkodliwymi sybstancjami. Nie do końca, oczywiście, ale w dużej mierze tak.Natomiast jeśli pali wiecej, to sorry, ale dziecko jest uzależniane od nikotyny od oseska.Acha, zgadzam się też z tą częścią Twojego postu o naturze - ludzie, a co dziś jest naturalne??? Naturalne to było wieki temu. Dziś jest takie zanieczyszczenie środowiska, które z kolei powoduje takie anomalie, że dla mnie to już mało co jest "naturalne".
            • Gość edziecko: altru Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 12:07
              SylwioKarolino!Pokarm matki nie uczula, twoja koleżanka popełniła błąd nie przestrzegajac diety, tym spowodowała ( prawdopodobnie) problemy u dziecka. Choc przy obciążeniu alergią rodzica(ów) bardzo wzrasta prawdopodobieństwo, że dziecko też będzie alergikiem. Karmienie piersia nic tu nie zawiniło. Widac na tym przykładzie, że potrzebna jest szeroka edukacja na temat karmienia piersią. Unikniemy wtedy wielu problemów. Po latach nachalnego wmawiania ludziom, że mieszanka to błogosławieństwo dużo lepsze od naturalnego pokarmu wystepuje może obecnie zbyt mocna odwotna tendencja, ale mimo to wciąż wiele kobiet nie ma pełnej wiedzy na temat karmienia naturalnego. Ja karmię, bo wiem, że to dla mojego dziecka najlepszy z możliwych sposobów karmienia, a takze dla większości dzieci. I to jest chyba poza dyskusją. Jesli ktoś nie karmi piersią to jego sprawa, ale niech nie próbuje mnie przekonać, że źle robię karmiąc, bo to nieprawda. Co do trego że mleko matki na skutek chemizacji życia nie jest pozbawione konserwantów itp. Być może, ale na boga mieszanka to dopiero chemia.
              • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 17:25
                Ja przecież nie twierdzę, że pokarm matki uczula. I doskonale wiem, że moja koleżanka popełniła błąd, sama zresztą jej ten błąd parę razy wytykałam, nawet dość ostro. Nawiasem mówiąc ta koleżanka pierwsze dziecko karmiła trzy miesiące, praktycznie od razu z dokarmianiem, a w drugiej ciąży twierdziła, że karmić nie zamierza, bo tego nie lubi. Uległa jednak presji w szpitalu i takie są właśnie efekty. A może, gdyby nikt jej do niczego nie zmuszał to mały uniknąłby tej astmy? Ale nie o to mi chodziło.Po prostu karmienie piersią jest najlepsze, jeśli matka jest w pełni świadoma tego, co robi. Jeśli nie, to niestety może mu zaszkodzić. A jeśli pomimo rad i ostrzeżeń nadal nic nie zmienia, to lepiej, żeby podała odpowiednią mieszankę niż dalej truła dziecko.Karmienie ma sens i jest najlepsze, jeśli dziecko jest karmione prawidłowo, zarówno pod względem technicznym, jak i dietetycznym (odpowiednia dieta matki). Jeśli tak nie jest, WTEDY (dopiero wtedy) może być szkodliwe.Edukacja? Jak najbardziej, ale właśnie edukacja, a nie natrętna propaganda jedynie słusznej idei. Poza tym edukacja ma to do siebie, że każdy wybiera poziom, na którym chce ją zakończyć. I jeśli pomimo rad czy nacisków, ktoś zamierza poprzestać na maturze, to nie zmuszajmy go na Boga, żeby robił doktorat! Jeśli matka uważa, że miękkie piersi nie wykarmią jej dziecka, to owszem, można DELIKATNIE spróbować ją przekonać, że jest inaczej, ale nie zmuszać i nie potępiać!!! Bez względu na to, co my o tym myślimy, ona chce dla dziecka jak najlepiej.Pozdrawiamy,Sylwia z Gabrysią, która butelki nigdy w życiu do ust nie wzięła, a smak Isomilu poznała dopiero po odstawieniu od piersi (to wyjaśnienie, dla tych, którzy być może myślą, że bronię siebie).
              • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 18:46
                altru napisała/ł:> Co do trego że mleko matki na skutek chemizacji życia nie jest pozbawione konserwantów itp. Być może, ale na boga mieszanka to dopiero chemia.Altru,masz rację, że mieszanka to też chemia. Ale tak naprawdę nie wiemy, ile chemii i jakiej (!!!) spożywamy w owocach, warzywach, mięsie i tym samym jaka chemia przenika do mleka matki. A w mieszance na pewno nie ma np. ołowiu i innych temu podobnych pierwiastków. A my niestety często taką tablicę Mendelejewa jemy, nawet o tym nie wiedząc...Ja mam tylko nadzieję, że rzeczywiście, jak mówił ostatnio ten lekarz w TV (a propos papierosów, ale może na inne rzeczy też się to przenosi) mleko matki jest w stanie się przed takimi zagrożeniami jakoś ochronić i tak wiele tego nie przenika. W końcu dorosły człowiek jest bardziej odporny.
            • Gość edziecko: halina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 14:28
              mama Gabrynki napisała/ł:> Moja koleżanka, nie przestrzegając diety bezmlecznej podczas karmienia synka ze skazą białkową doprowadziła go do astmy oskrzelowej. Wtedy dopiero zmądrzała. I co Ty na to? Też mleko matki było dla niego najlepsze?Sylwia, a jestes pewna, ze po przejsciu na butelke chcialoby jej sie kupowac Nutramigen czy inne Pepti, 2 razy drozszy od normalnego mleka? Niestety sa ludzie, ktorzy nie wierza,ze cos takiego jak alergia istnieje...
              • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 17:27
                Nie bardzo się orientuję w cenach mleka modyfikowanego dla zdrowych niemowląt, ale mam wrażenie, że puszka 400 g takowego nie kosztuje 4,50? A 9 zł to cena 400 gr Isomilu na receptę. Nutramigen jest dużo droższy?Sylwia
                • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 17:28
                  Miało być oczywiście "400 g Isomilu"S.
                • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 17:41
                  Nie wiem ile kosztuje Nutramigen ale wiem ile kosztuje Bebilon Soyowy - który bardzo często stosuje się u dzieci uczulonych na białko krowie - kosztuje PLN za puszkę 400gramową.Stosuje się też Bebilon pepti i bebilon amino , które są o wiele wiele droższe .. a niestety bardzo trudno o tzw. niebieską receptę - czyli ryczałtową ... ehWiem bo Kubuś mój starszy syn do tej pory nie toleruje żadnego innego mleka jak bebilon soyowy.pozdrawiamwioletaps. Jeśli chcecie zobaczyć jakie są dostępne mleka to polecam strone : http://gate1.nutricia.com.pl/html/produkty.html
                  • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 17:43
                    Wcięło mi NumLock ... oczywiście 16 PLN za puszkę 400gram - bebilonu Soyowego
                  • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 18:27
                    Bebilon Pepti kosztuje 12,50 za puszkę 450 gramową. Oskar jest właśnie na tym mleku. Receptę z "P" (dawne niebieskie) dostaję od ręki i bez żadnego problemu od każdego lekarza (zdarzyło się dwukrotnie, że kiedy nie było naszej pediatry, poprosiłam pierwszego lepszego lekarza jaki mi się trafił).
                  • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 18:53
                    Nieprawda, po wprowadzeniu nowych przepisów alergię zaliczono do chorób przewlekłych, więc dla dziecka ze stwierdzoną alergią nie ma żadnych problemów z uzyskaniem recepty zniżkowej. Bardzo Cię proszę, nie "sprzedawaj" mylnych informacji, bo wystarczy, że ostatnio zbyt często robią to niezorientowani w aktualnych przepisach lekarze. Jeśli masz problemy ze zdobyciem recepty "P", to możesz mieć co najwyżej pretensje do pediatry Twojego Kubusia.Ika, ,to chyba nie są dawne niebieskie, bo na niebieskie był ryczałt 2,50 za puszkę. To są raczej dawne zwykłe, 50%.Pozdrawiam,Sylwia
                    • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 19:10
                      mama Gabrynki napisała/ł:> Ika, ,to chyba nie są dawne niebieskie, bo na niebieskie był ryczałt 2,50 za puszkę. To są raczej dawne zwykłe, 50%.> Pozdrawiam,> SylwiaSylwia, to są dawne niebieskie. Ale masz rację, że był na nie ryczałt 2,50 za puszkę. Tylko że pan minister szanowny był uprzejmy to zmienić wprowadzając nową listę leków refundowanych. Tą listę, wedle której leki miały być tańsze... Moja przyjaciółka, właścicielka apteki, powiedziała, że jeszcze nie trafiła na lek, który by po tej nowej liście potaniał... a jeśli, to jakieś bzdurne lekarstewka, i potaniały o parę groszy... A podrożały leki dla poważnie i przewlekle chorych, i to czasami o 100-150% :(Ale to zupełnie inny temat.....W każdym razie gdybym wiedziała, że tak się zmieni cena Bebilonu Pepti, to załatwiłabym więcej recept "P" (lekarz jednorazowo może wypisać 6) i zrobiłabym zapasy :( Jednak co 2,50 to 2,50 ;)
                    • Gość edziecko: Berenika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 19:46
                      Dziewczyny, czy to już nie jest trochę w stylu "a u was Murzynów męczą"? na początku dyskusja była o tym, czy istnieje terror w kierunku marmienia piersią, potem - czy istnieje obłuda matek niekarmiących.. Ale co tu ma do rzeczy kwestia ceny mleka w proszku, a nawet chemii przenikającej do pokarmu. Wiadomo, chemia nas otacza i przenika wszędzie. mleko w proszku - chemia, moje - tez pewnie chemia. czy to znaczy, że należy zrezygnować z karmienia piersią, bo konserwanty przechodzą?Rozsądne matki karmiące stosują odpowiednią dietę nierozsądne nie. Ale to ma się chyba nijak do pierwotnej dyskusji. A powoli zaczyna wyglądać, że dochodzimy do wniosku, że znacznie lepiej jest karmić butelką niż piersią... nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
                      • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 31.08.02, 20:03
                        Nie, Berek... Chodziło raczej o to, by nie terroryzować matek histeryczną propagandą, że mleko matki jest jedyne dobre. A tak się zdarza. Być może za parę lat jakieś badania wykażą, że karmienie piersią nie było aż takie cudowne, ze względu na to, że jednak chemia przenikała? Oby nie. Ale właśnie, jak mówisz - nie popadajmy w skrajności! A terror karmienia piersią skrajnością jest. Nie zachwalanie, bo że to dobre, to wiemy. Ale terror. A że jest, to chyba oczywiste po wypowiedziach wielu tutaj dziewczyn. I nie chodzi o to, żejak z troski (rzeczywiście z troski) zapytasz o to koleżankę, to ją terroryzujesz. Ale atakowanie takimi pytaniami obcych kobiet?? Potępienie przez obce baby, które nawet nie wiedzą, z jakiego powodu ktoś nie karmi?? Potępienie przez jakiegoś faceta?? A niechże oni się odczepią od moich piersi i mojego dziecka!Berek, masz rację - nie popadajmy w skrajności. I nie narzucajmy nikomu niczego. Przecież nikt tu nie chce dla swojego dziecka źle.A ta cena mleka to wątek poboczny, który rozwinął się bodajże ze stwierdzenia, że jak kobieta pali a karmi alergiczne dziecko, to na mieszankę dla alergika kasy nie wyda, bo za drogo. A ceny mleka zwykłego i dla alergików nie różnią się aż tak drastycznie, jak widać.Buziak dla Żaby :):hello:
                • Gość edziecko: altru Re: terror karmienia piersią - a matki palące;) IP: *.* 31.08.02, 20:29
                  Poruszyłyscie poważny problem, mi jest łatwo ktoś powie, bo nie palę, nie piję i nie narkotyzuję się he he, ale doprowadza mnie do szału jak widzę kobietę w ciąży zaciagajacą sie papirosem. Co robić w takiej sytuacji? Przecież nie podejdę do obcej osoby i nie powiem "zlituj sie nad maluchem". Mojej koleżance, która paliła w ciąży próbowałam delikatnie zwrócic uwagę, że to szkodliwe itp. ale ona powiedziała, że wie ale nie może sie wyrzec. Dopiero jak mała urodziła się z wagą 2700 i wygladała chudziutko oj! to do niej trafiło. Co robić w takiej sytuacji? Jak trafić do palących?
                  • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią - a matki palące;) IP: *.* 31.08.02, 20:44
                    AltruNie popadajmy w skrajności ;)Ja akurat tez się nie narkotyzuję ;) ale paliłam papierosy nałogowo przez 12 lat. Próbowałam rzucać wielokrotnie i nic, w którymś momencie zawsze sięgałam po papierosa. Mój rekord "niepalenia" to zaledwie 2 miesiące....Aż do dnia, kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nawet się jeszcze nie dowiedziałam - nabrałam podejrzeń. Rano zmierzyłam temperaturę, była podwyższona. Od tego momentu nie zapaliłam ani pół papierosa. Był to 19 dzień ciąży (dokładnie ;) )Też mnie trafia, gdy widzę palącą kobietę w ciąży. Ale nie mam prawa skakać do niej z mordą. Więc się tylko zżymam w sobie.Inna rzecz, że jeśli kobieta nie potrafi rzucić i "głód nikotynowy" jest bardzo silny, wiem, że niektórzy lekarze nie każą na siłę rzucać - bo podobno to większa szkoda dla dziecka, stres i ten głód - tylko maksymalnie ograniczyć i wypalać papierosa do połowy (im bliżej filtra, tym więcej szkodliwych substancji).Na szczęście ja nie miałam tego problemu. Co więcej - rzuciłam skutecznie, bo nie palę do dziś i nawet mnie nie ciągnie :bounce: Bo w końcu Żuczek przebywa w tych samych pomieszczeniach, nie chcę, by choćby czuł dym - nawet na ubraniach.Ale wiesz Aktru... powiem Ci, że mnie bardziej przeraża co innego - kobiety żebrzące na skrzyżowaniach z dziećmi na rękach!!! Ty wiesz, czego się te dzieci nawdychają??? Jezu... dziwne, że nie fosforyzują :( I co takim zrobić??? Nic nie można. Nawet pani Mirka Kątna, z którą osobiście rozmawiałam na ten temat przy okazji nagrania na temat inny ;) powiedziała, że nie ma siły na to. Podstaw prawnych. Niczego.
          • Gość edziecko: nastka2001 Re: terror karmienia piersią - mleko matki palaczki zdrowsze niż mieszanka ??? IP: *.* 31.08.02, 14:08
            Długo, ale mądrze a to najwazniejsze. Czasami czuje się terroryzowana przez zwolenników sztucznego karmienia, np. niektóre połozne starej daty. To nie żart, wcale nie jest tak, że panuje terror tylko w jedną stronę.
          • Gość edziecko: nastka2001 Re: terror karmienia piersią - mleko matki palaczki zdrowsze niż mieszanka ??? IP: *.* 31.08.02, 14:16
            No właśnie. mam koleżankę, która karmi swojego synka już 10 czy 11 miesiąc. Piszę już, bo koleżance nie udało się zerwać z nałogiem papierosowym. I pali grubo powyżej 5 papierosów dzienie. Zakładam że od 5 do 10. Poza tym od czasu do czasu pije alkohol i gwarantuję, że nie jest to kieliszek czy dwa wina czy jedno piwo. Ilości są większe. I pali coś jeszcze, co moim zdaniem powinno być legalne tylko matki w ciąży i karmiące powinny sobie tego odmówić.I nie je mięsa, a jej dieta pozostawia do życzenia. I moim zdaniem dziecko ma na coś uczulenie, bo policzki jak tarka, co jakiś czas. I co ? nie odmawia sobie dużego jogurtu.Uważa, dzięki właśnie nagonce, że pokarm matki jest najlepszy, a NA MOJĄ SUGESTIĘ, ŻEBY DAŁA SOBIE SPOKÓJ Z TYM CAŁYM KARMIENIEM (SUGESTIA WYPOWIEDZIANA W WIEKU 8 MIESIĘCY) STWIERDZIŁA, ŻE POKARM MATKI JEST NAJLEPSZY.
      • Gość edziecko: Ewulka Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 30.08.02, 16:01
        Cześć!A ja zgadzam się z tym, że panuje terror krmienia piersią.To chyba przesada, mówić, że każda kobieta może wykarmic swoje dziecko piersią. Nie marzyłam o niczym innym jak o karmieniu piersią mojej małej. Kiedy jednak urodzone przedwcześnie dziecko z niedowagą zaczęło powtórnie dostawać żółtaczki, nie miało siły ssać (z głodu), a po 10 dniach bez kupy pani w Poradni Laktacyjnej powedziała mi "Czy Pnai chce ją zagłodzić?", skapitulowałam. Nie sądź, że to kwestia wygody czy braku chęci. Byłam gotowa na wszystko, łaziłam po domu z uwieszonym na szyi aparatem do dokarmiania przez cewnik, tak aby mała ssąc pierś była dokarmiana i co? I nic. musziałam zdecydowć się na karmiemie butelką. Dziś moja córka ma dwa lata, jest wspaniale rozwinęta, odporna i naprawdę nie czuję się wyrodną matką, tyklo dlatego, że nie karmiłam jej piersią. Macierzyństwo nie polega tylko na karmieniu. Mam wiele jeszcze do zaoferowania mojemu dziecku!PozdrawiamEwa
      • Gość edziecko: 28 Re: terror karmienia piersią - a obłuda niekarmiących ;) IP: *.* 02.09.02, 10:09
        No to i ja dołożę swoje. Nie bardzo chciałam karmić piersią, ale jak się urodziła moja córka, to postanowiłam spróbować. Wyczytałam gdzieś, że prawdziwa próba karmienia naturalnego powinna trwać ok 6 tygodni... Nie miałam pokarmu, żadnego nawału nic... W szpitalu niezbyt chętnie uczuno karmienia piersią. Dziecko spadało gwałtownie na wadze, tak więc podawano mleko sztuczne, ale strzykawką.W domu okazało się że dzidziuś nie zbyt chce ssać. Więc poradnie laktacyjne... Odciąganie, dzienniczki itd, itp. Dziecko wciąż za mało przybierało. To była prawdziwa, zażarta walka... Potem nawet panie w poradni laktacyjnej się poddały. Ale terror karmienia piersią robi swoje. Znajomy lekarz kazał skończyć tą batalię. Kazał odciągać pokarm i podawaC dziecku mleko butelką. Dzięki temu moja córeczka piła moje mleko do 11 m-cy. Co ciekawsze potrafiła najpirew ssać pierś, a potem "dobijała się" butelką. Pewnie dla mojego dziecka to dobrze, ale co ja przeżyłam, to przeżyłam ...Yani
    • Gość edziecko: azja74 Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 06:05
      Magda! Jakże ja się z Tobą zgadzam!!! Wyrażałam to samo zdanie jeszcze jak byłam w ciąży, bo nie byłam przekonana czy tym razem uda mi się pokonać wszelkie trudności i karmić naturalnie... tym bardziej czułam presję gdy w obecności mojej siostry (zaszłyśmy w ciążę niemal jednocześnie : między dziećmi jest 12 dni różnicy...) mówiłam , że nie mam jeszcze butelek, smoczków a poród tuż, tuż ona wciąż tłumaczyła mi, że przecież będziemy karmić piersią... ale ja nie byłam tego taka pewna. Przecież nie udało mi się karmić starszego synka-żadna z położnych w szpitalu nie nauczyła mnie jak przystawiać dziecko do piersi, jak ściągać pokarm, co robić w razie nawałów... rzuciły mi tylko ulotkę na stolik, a ja po jej przeczytaniu byłam jeszcze bardziej zfrustrowana... to było 7 lat temu, miałam wtedy 21 lat i niedużo wiedziałam o pielęgnacji noworodka, a o karmieniu NIC! Drugie dziecko urodziłam w październiku 2001 roku w tym samym szpitalu, w takim właśnie terrorze karmienia piersią... w pierwszych dobach po porodzie byłam przerażona tą propagandą bo pamiętałam koszmar przez jaki przechodziłam przez 2 tygodnie "karmiąc" piersią starszaka. Już w szpitalu zanotowałam pierwsze niepowodzenia : spadek wagi ponad normę, ssak mało ssał, więcej spał a siostry stały nad głową i uczyły jak to robić, żeby się w końcu udało! Po trzech dobach wróciłam do domu z taką wiedzą, żeeee... od razu zaopatrzyłam się w herbatkę HIPP wspomagającą laktację, dużą głowę białej kapusty, odciągacz pokarmu, wkładki laktacyjne, tudzież inne przybory... Mój młodszy synuś z początku pragnął tylko wisieć przy cycku a ja po każdej nieprzespanej nocy (musiałam siedziec z nim na fotelu do w pozycji leżącej ssał i wszystko ulewał) wygłaszałam przemówienie że to całe karmienie to idiotyzm, że nie powinno się matek do tego zmuszać! Czułam na sobie tę presję a mimo to nie wykorzystałam kupionej przez męża butelki i HUMANY! Płakałam z bólu i karmiłam tak długo aż doszłam do wprawy! Teraz mój brzdąc ma prawie 11 m-cy i ssie pierś tylko na noc (laktacja sama się wyhamowała) a jest tak wesoły i ruchliwy, że serce się raduje!Podsumowując : masz całkowitą rację-mamy nie karmiące (zwłaszcza młodsze, pierworódki) mogą czuć sie gorsze od tych karmiących piersią!Pozdrawiamasia
      • Gość edziecko: Trinity Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 06:31
        Jestem w 6 mies. i juz sie boje. Napiszcie mi prosze czy sa jakies symptomy ze cos moze isc nie tak potem z karmieniem. Bo ja chce kabmic bardzo, to zdrowe dla dziecka a dla mam zdrowe i wygodne - tak mysle. Ja mialam taka wizje ze rodzi sie dzidzia, potem daje do piersi i po problemie. Ale czytam ze jest inaczej i przykre to jest. Czy jak juz mi sie pojawila siara, to to znaczy ze dostane mleka potem? Czy tez to tylko loteria, a szanse sa znikome?Pozdrawiam, caluje, zycze milego dnia i duzo sloneczka na buzi bo za oknem nie ma :hello:
        • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 09:05
          No i zestresowałyście dziewczynę i co to nie jest terror. Moja droga nie martw się mamy nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Porada jeżeli cię stać zapłać za położną w szpitalu wtedy ona z cierpliwością nauczy Cię wszystkiego bo ze zwykłymi to jest różnie. Najlepiej niech położna z poradni laktacyjnej. W szpitalu pobyt takiej osoby po porodzie całą dobę z tobą i dzieckiem około 150 zł za poród i po porodzie 600. Pozdrawiam
          • Gość edziecko: Berenika Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 11:12
            Nie, to nie jest terror. Fakt, może było za ostro i niepotrzebnie się Trinity zestresowała. Ale może dzięki temu dowie się, że w ogóle mogą być jakies problemy. Bo jeśli ktoś się nastawia, ze tylko przystawić i jakoś będzie, to pote może się straszliwie rozczarować. I może zrezygnuje z karmienia piersią, chociaż wcale by nie musiał...Dla tego myślę, że ten wątek ma sporo sensu. I to właśnie na e-mamie, bo wiele przyszłych mam nie zagląda na inne fora. Nie wiem, czy bardziej terrorem jest stwarzanie wyidealizowanego obrazu, że karmienie jest łatwe, piękne i przyjemne, czy też stwarzanie atmosfery, że właściwie jest tyle powodów do rezygnacji z karmienia piersią, że lepiej zrezygnować zawczasu.Nie jest lekko. Właściwie jest ciężko na ogól. Ale jest bardzo pięknie, jeśli się uda i warto wiedzieć, na co się szykować.
            • Gość edziecko: Trinity Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 21:05
              Chce Wam napisac tu i teraz, ze od poczatku ciazy zyje w przekonaniu, ze chocby skaly sraly, to nie poddam sie latwo i bede karmic! a jak bedzie problem jakis to probowac, probowac i probowac bede i twierdze tak sama z siebie, chyba od urodzenia tak mysle :) wiec nikt mnie nigdy nie sterroryzowal pod tym wzgledem. Jak nie zapomnicie, to poczekajcie do stycznia, nie poddam sie bez walki. Chce tez dodac, ze bardziej niz walka o pokarm przeraza mnie mozliwosc nabawienia sie depresji poporodowej ktorej sie spodziewam, a jak nie nadejdzie to miodzio!!!! W skrocie: mam intuicje ktora mi mowi o co sie moge martwic a co bedzie oki. Wiec stwierdzila ze dorwie mnie deprecha.Poza tym zawrzalo we mnie kiedys, jak moja kuzynka Bozena powiedziala mi, ze (uwaga: lekkie zejscie z tematu) u niej w pracy to byla taka kobieta, ktora miala cesarke i wszyscy jej potem docinali - kobiety i mezczyzni, nawet dlugo potem i nawet w zarcie i na serio, ze nie jest prawdziwa matka i kobieta, bo nie urodzila silami natury.Ale mnie to rozwscieczylo :fou: no bo jakiż ona na to miala bidulka wplyw ta mama po cesarce. I niektore posty w tym watku przypominaja mi takie klepanie po proznicy, bo porownuje je do owego terroru rodzenia silami natury. Potem tylko dziewczyny dostaja dola ze nie maja pokarmu jak np Ika biedulka, albo - tu wracam do przykladu -popadaja w smutak bo mialy cesarke i nie sa w 100% . Co za brednie, problemy stwarzaja ludzie ktorzy szukaja dziury w calym, bo inne to tak albo siak, a my cieszmy sie tym co nam dal los. Jak mamy mleko i dzidzia je to karmmy, jak nie to cieszmy sie ze mozna skorzystac z butli, cieszmy sie czymkolwiek, ze jest spokoj poki co na swiecie i ze zyjemy w czasach innych niz pol wieku temu.A jak bede miec depresje i do tego nie bede miec mleka? Ojej, ja chyba oszaleje, moja intuicja ma wolne :lol:
              • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 31.08.02, 00:39
                Trinity ja też tak miałam ..w ciązy postanowiła ...choćby się paliło waliło karmić będę .. nie dlatego,ze terror ale dlatego,zę chcę, że taniej, że wygodniej ..... i karmię .. już 11 miesięcy i narazie przestać nie planuję. tak wogóle to myślę,ze dosyć już tego .. dziewczyny strasznie na siebie skaczecie. Przestańcie. Nie obrażajcie się nawzajem - to nie fair.Przeciez na samym początku już była mowa o tym, że jeśli nic nie stoi na przeszkodzie ( patrz. brak mleka, leki i inne rzeczy które utrudniają karmienie ) to mataka powinna karmić swoje dziecko piersią nie tylko dlatego,ze to dla niego zdrowe ale też i dla własnej wygody, zdrowia itp ........Któraś z dziewczyn napisała , ze jakaś mama nie karmi bo jej się pewnie wstawać w nicy nie chicało - hehehehe że się zaśmieję .. przepraszam a co łatwiej - lecieć do kuchni i robić butelkę w nocy czy podac cycka, który zawsze jest gotowy do spozycia ???????? Kto ma łatwiej??Szanujmy więc mamy które nie karmią bo maja one dwa razy więcej roboty z karmieniem niż my ... karmiące piersią .. My nie musimy w nocy robić mleka ani dopajać glukozą maluszków .. bo wszystko mamy przy sobie. Szanujmy się nawzajem kochane.A co do fałszywych wykrętów .. heh jeśli to tak można nazwać wogóle to się zgadzam ... myślę,ze powinnyśmy być wobec siebie szczere dla własnego dobra. Bo może nam się to przydac w przyszłości. Ja wiem,zę każda z młodych mam boi sie tego "terroru" ale jeśli nie poprosi szczerze o pomoc to nikt tej pomocy jej nie udzieli. Jeśłi czegoś się nie potrafi najlepiej poprosić o pomoc kogoś doświadczonego i tyle ..a nie : mleka mi zabrakło .. mleko kochane tak samo z siebie nie zanika - musza być jekieś powowdy i to od was zależy czy ten powód zostanie zidentyfikowany czy nie i od was zależy czy laktację uda się zatrzymać ( jeśli jest taka możliwość ) czy nie ... kapewu ????no chyba jasno się wyraziłam. To czymajta siem cieplutko bo Was wszystkie strasznie kocham ... bez względu na to czym karmicie swoje dzieciatka ... buziakiwioleta
              • Gość edziecko: Aari Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 31.08.02, 01:16
                Trinity ... porodem to Ty sę nie martw .. Kto powiedział,ze jak się rodzi nienaturalnie tylko przez cesarkę to się nie jest w 100% matką to niech się walnie kilka razy łbem o ścianę albo jakie drzewo w lesie.O!A jeśłi chodzi o karmienie to nic się nie martw .. masz nas .. mamy z forum i jak by co to my pomożemy !! A jakże, wesprzemy, doradzimy, przytulimy - wirtualnie bo wirtualnie ale zawsze. Nie zakładaj odrazu,ze beda problemy a deprechy się nie bó .. .spoko jest i można przeyżć .. miałam - wiem ! Olej..pozdrawiamwioletaps. jak by co wal na priva .. ja Ci chetnie pomogę
        • Gość edziecko: Berenika Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 11:07
          Trinity, nie martw się! Ze wszystkim zawsze coś może pójść nie tak, ale to nie znaczy, że musi! Mnóstwo problemów jest stąd, że kobieta po porodzie to po prostu jedna burza hormonów i denerwuje się wszystkim straszliwie.Zajrzyj na forum "Karmienie piersią" i poczytaj. To nie znaczy, że te wszystkie katastrofy przydarzą się i Tobie :) :) :), ale ciekawie jest wiedzieć. Zawsze w odwodzie masz poradnie laktacyjne. Na paniach w szpitalu nie polegaj w 100% nigdy, moje na siłę chciały dokarmiać Żabę butelką i dziwiły się, że ja się upieram przy drenie. Poczytaj sobie zawczasu na ten temat i czekaj - na jedno z najpiękniejszych wydarzeń w życiu.Karmienie piersią jest bardzo tanie i wygodne, jeśli chodzi o karmienie dziecka np. w plenerze. Podobno wyjątkowo zdrowe. Ale - no właśnie, jest też wiele ale. O tym w kolejnym poście już napiszę, bo to właściwie nie do Ciebie :). Trzymam kciuki za wasze przyszłe cysianie!Berek + Żaba :bounce:
    • Gość edziecko: Aluc Re: terror karmienia piersią ? - słówko o lekach IP: *.* 30.08.02, 08:58
      nie będę wchodzić w bój główny :lol: karmię piersią i nie miałam z tym absolutnie żadnych problemów, więc jestem chyba szczęściarąale drobne ale ;) jak zwyklemam astmę. na wszystkich lekach sterydowych, które TRZEBA brać i na większości leków przeciwspastycznych jest wyraźne przeciwwskazanie przy karmieniu piersią, często sformułowane nawet, że w razie konieczności podawania leku należy przejść na sztuczne karmienie niemowlęcia :ouch: ale mój lekarz wytłumaczył mi, że nikt przy zdrowych zmysłach nie robi badań klinicznych na kobietach w ciąży i karmiących piersią, że badana jest tylko przenikalność leku przez łożysko i do pokarmu na szczurach albo innych myszach :D i że są to po prostu d***krytki producentów, bo tak naprawdę to nic nie wiadomo na 100%, czy szkodzi ludzkiemu bobasowi czy nie. I uznał, że ponieważ nie ma idealnej sytuacji - ani odstawienie leków, ani odstawienie bobasa nią nie jest - to najmniejszym złem będzie wypróbowanie minimalnej dawki przy jednoczesnym utrzymaniu karmienia. Ataki udało się okiełznać, Maksio nadal przy cycu i wcale nie zamierza przestać :Dnie daję tu żadnych uczonych konkluzji, niech każda sobie wykonkluduje, co tam jej się podoba :Dno może jedna (jak zwykle nie mogę się powstrzymać) - kiedy lekarz mówi "albo leki albo karmienie", może dobrze byłoby spytać innego lekarza ;) albo nie poprzestawać li tylko na lekturze ulotki...
      • Gość edziecko: Adzia Re: terror karmienia piersią ? - słówko o lekach do Aluc IP: *.* 30.08.02, 09:12
        ...Aluc, u nas się mówi d*****chrony ;-)Pozdrawiam
    • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 09:50
      Bardzo proszę o skończenie tego postu. Ja teraz zaczęłam dopiero czuć terror i łzy w oczach. Do mam, które nie chcą karmić to nie dotrze a do mam, które mimo syzyfowych wysiłków po kilku dniach tygodniach czy miesiącach musiały zrezygnować nie można mówić o takich sprawach. Bo to naprawdę sprawia ból. Proszę mama, które karmiła tylko 3 miesiące
      • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 09:56
        Ez,podpisuje się pod Twoim postem obiema rękami. Niektóre wypowiedzi, oceniające, wszechwiedzące (jedna wypowiedź szczególnie) otworzyły na nową już trochę zaleczoną ranę w sercu. Kto nie przeżył, nie zrozumie, więc niech zachowa choć trochę taktu i nie ocenia!!!!
    • Gość edziecko: ez Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 09:50
      Bardzo proszę o skończenie tego postu. Ja teraz zaczęłam dopiero czuć terror i łzy w oczach. Do mam, które nie chcą karmić to nie dotrze a do mam, które mimo syzyfowych wysiłków po kilku dniach tygodniach czy miesiącach musiały zrezygnować nie można mówić o takich sprawach. Bo to naprawdę sprawia ból. Proszę mama, które karmiła tylko kilka miesiący
      • Gość edziecko: Ufcio Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 10:21
        Do tej pory się nie udzielałam ale naprawdę zgadzam się z ez ten post jest już męczący, szczególnie że swoje opinie wyrażają cały czas te same osoby, których poglądy już znamy. Ja karmiłam piersią 3 miesiące chociaż od początku nie miałam na to ochoty i czułam się z tym źle, nie wstydzę się, że mały wykarmiony został butelka ani że nie chciałam karmić piersią jest to tylko i wyłącznie moja sprawa i nikomu nic do tego. A tak na marginesie moje dziecko choruje mniej i nie ma alergii jak dzieci moich koleżanek karmione piersią przez rok i dłużej. Może więc nie wystawiajcie pochopnych opinii na temat wszystkich karmiących i nie.Jeślikogoś uraziłam to przepraszam nie to było moją intencją. Chciałam tylko wyrazić swoją opinię.M
    • Gość edziecko: asia_t Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 11:28
      To ja też odpowiem, chociaż uważam, że watek powinien chyba trafic na forum o karmieniu? :-) To taka uwaga jednego z moderatorów.:-)Ja karmię piersią od 9 miesięcy dwoje dzieci, bliźnięta. Wcześniaki, które początkowo nie umiały ssać, w klinice były lekko dokarmiane ze względu na niską masę urodzeniową. Ja pokarmu miałam multum, ale co z tego, kiedy oni nie umieli go ssać??? Dzięki jednej położnej - udało się! Dzieciaczki załapały o co chodzi i dzisiaj dałyby się pokroić za cycka. :-) Mimo to od początku dawałam im przynajmniej raz dziennie mieszankę. Na początku czułam się jak zbrodniarka, jakbym nie umiała sobie poradzić, że nie karmię ich sama... a przypomnę - karmię dwoje! I czasami po karmieniu 20 godzin na dobę po prostu pokarm mi się kończył... kilka godzin snu, jeden posiłek dla żarłoków z butli, podany przez tatusia - i mamusia znów była na chodzie. Przez 3 miesiące byłam na diecie bezmlecznej, bo u Jędrusia stwierdzono alergię na białko krowie. Ciężka sprawa... ale teraz już jest OK< od miesiąca znowu zajadam się serkami i innymi przysmakami, karmię z radością dalej i uważam, że jest to najpiękniejsza rzecz na świecie! Nigdy bym się nie zamieniła. ALE: -nie miałam nigdy popękanych brodawek (dzieciaczki były za słabe)- zawsze miałam masę mleka.Też jestem zdania, że karmienie jest cudem. Ale nie wolno robić z tego nagonki i propagandy. Jeśli kobieta nie może karmić lub po prostu nie ma już siły - mieszanka dziecku na pewno nie zaszkodzi. Moje dzieci piją Nutramigen raz dziennie i mają się świetnie! :-) Dziewczyny, karmienie jest wspaniałe, ale nie dajmy sobą pomiatać! Wydaje mi się, że powinien to być wybór każdej z nas - w końcu to my jesteśmy mamami i wiemy, co dla naszych dzieci jest najlepsze! Tym optymistycznym akcentem pozdrawiamwszystkie karmiące i niekarmiące mamusie!asiaT
    • Gość edziecko: Berenika Terror karmienia piersią czy terror delikatności uczuć? IP: *.* 30.08.02, 11:41
      Podpinam się pod pierwszy post, bo juz nie wiem, pod który powinnam. Może pod ten z wnioskiem o zamknięcie wątku...Uważam, że taki wątek bardzo się może tu przydać, jak już pisałam w poście do Trinity. To nie jest dyskusja o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy. Tu chodzi o ważną sprawę.Kochane mamusie, nie karmiące piersią z przyczyn różnorakich - która z Was może z czystym sumieniem powiedzieć, że karmienie butelką jest LEPSZE od karmienia piersią? Lepsze dla dziecka, rzecz jasna. Na ogół uważa się jednak, że lepiej jest karmić dziecko piersią, jak Matka Natura wymyśliła. podejrzewam, że w większości się z tym zgadzacie.Skoro tak, należy próbować. Jak się nie uda, trudno, Ale próbować należy ze świadomością tego, czego można się spodziewać. Jeśli ktoś ma świetlane wizje sielanki z rozkosznym maluchem subtelnie cysiającym od pierwszej minuty życia, może się rozczarować. Właściwie rozczaruje się prawie na pewno. Należy więc uświadamiać przyszłym mamom, jak to może być - czyż nie tak?A jak ma to być uświadamiane, skoro - jak wynika z części postów - nie należy, broń Boże, rozpoczynac rozmowy o karmieniu piersią, bo kogoś może to urazić? nie pytać, czy karmisz, nie pytać, dlaczego przestałaś.... A jeśli ta sama dziewczyna urodzi drugie dziecko i też się podda, chociaż nie musi? Bo nie chciała wcześniej rozmawiać o przyczynach niepowodzenia?Wiele z Was, mamuś karmiących butelką, twierdzi, że walczyłyście o mozliwość karmienia piersią, ale nie wyszło. Jak walczyłyście? Skąd miałyście informacje o tym, jak walczyć? Przecież te informacje muszą się pojawiać, i to w róznych miejscach. Nie możemy założyć, że jak ktoś będzie miał kłopoty, to zadzwoni do poradni laktacyjnej i już. Ten ktoś może nawet nie wiedzieć o istnieniu takiej poradni, może bardziej przydałaby się rozmowa na ten temat przy okazji czego innego, ot tak, mimochodem...Ale z tego nic nie wyjdzie, jeżeli ze sprawy karmienia zrobimy temat tabu, którego się nie porusza w normalnych rozmowach, bo można kogoś urazić. Natomiast to, o co na pewno należy zadbać, to odpowiednia forma. I tu zgadzam się, że jeśli padają stwierdzenia, że "każda może, skoro ja mogłam", to jest to terror. nie każda może. Ale moze znacznie więcej niż rzeczywiście karmi! I karmiłoby więcej, gdyby nie popaddać ze skrajności w skrajnośc, tylko normalnie o tym rozmawiać.Tutaj właściwie nie widywałam stwierdzeń tymu "wszystkie mogą", więc nie wiem, skąd ten zarzut w jednym z postów. Na forum "karmienie piersią" widać wyraźnie, że większość z nas walczy z różnymi trudnościami. Ale część nie walczy, bo nie wie jak. Części się może nie chce. Częśc ma fałszywe informacje. Czy z obawy, żeby przypadkiem kogoś nie urazić, należy pogodzić się z tym , że ileś tam dzieci mogłoby być lepiej karmionych, a nie jest?Bo warto chyba zauważyć, że to nie jest kwestia tego, jak której mamusi wygodniej. Tutaj najważniejsze powinno być dobro dziecka. Każda z nas chce się nim kierować, ale w tym celu powinna wiedzieć jak najwięcej. Może Wy wiecie wszystko, co można na ten temat - ja nie wiem i staram się dowiadywać. nie zamykajmy więc sobie nawzajem ust pod pozorem źle pojętej delikatności. Rozmawiajmy o karmieniu piersią - byle bez oskarżeń. Ale to bardzo ważny temat, więc trzeba o tym mówić.
      • Gość edziecko: 220571 Re: Terror karmienia piersią czy terror delikatności uczuć? IP: *.* 30.08.02, 13:12
        Bereniko! Czytasz w moich myślach.Dziękuję za ten post. :jap: Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: addria Re: Terror karmienia piersią czy terror delikatności uczuć? IP: *.* 30.08.02, 15:42
        Również w pełnej rozciągłości zgadzam się z Bereniką :-)I chciałabym powiedzieć, że ja za to przeżyłam terror niekarmienia piersią. Odkąd urodził się mój synek ciągle słyszałam z każdej strony: na jak to, tylko pierś? Trzeba dopajać! Masz za chudy pokarm! A może za tłusty?! A może ci go brakuje! Z pewnością tracisz pokarm! Ma kolkę, więc Twój pokarm jest zły! itp, itd, etc........ uff!Momentami już byłam skłonna uwierzyć w te brednie, mimo że dziecko rozwijało się świetnie, doskonale przybierało na wadze i było zdrowe. Dzięki Bogu, karmię bez żadnego problemu już 9 miesięcy (a 5 miesięcy wyłącznie piersią) :bounce: z czego się bardzo cieszę! Życzę wszystkim mamom chęci do karmienia, możliwości i dużo samozapacia! Pozdrawiam :-)
    • Gość edziecko: Angelika2 Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 12:07
      A tak z innej beczki: każą nam karmić nasze maluszki piersią (przez pierwsze 6 m-cy tylko piersią) ale kiedy to robić? Ile teraz trwa urlop macierzyński? :-)I jak karmić tylko piersią 6 m-cy kiedy trzeba wracać do pracy żeby zarobić na życie? Ja wróciłam do pracy po 7,5 miesiąca - załapałam się na dłuższy macierzyński plus wypoczynkowy. Frania karmię do chwili obecnej ale wyobrażacie sobie jak wygląda mój biust gdy wracam do domu po całym dniu pracy! Taka jest rzeczywistość i karmienie piersią wymaga pokonania wielu przeszkód również wspomianych powyżej.pozdrawiam wszystkie mamy i te mleczne i nie mleczne. :-)))
    • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 13:52
      Ja sobie tylko tak siedzę i myślę jakie znaczenie ten temat będzie miał dla wielu wypowiadających się tutaj mam za 5-6 lat. Dzieci podrosną, pójdą do szkoły ... Będziecie się pytać innych mam: " A jak karmiła Pani swoje dziecko ?" Czy będziecie w stanie np. powiedzieć " O, to dziecko na pewno było/nie było karmione piersią ", " To nie karmiła Pani dziecka, jak Pani nie wstyd " itp.Przypuszczam że niewielkie, emocje przeminą, tak samo jak dywagacje które pieluchy są lepsze, czy używać smoczka, itd.Czy istnieje terror karmienia piersią ? Tego nie wiem ale mam wrażenie że chyba trochę tak. Chyba jest to dyskusja tylko dla mam które karmiły piersią z powodzeniem lub majądobre wytłumaczenie opowieść o przeciwnościach z jakimi musiały walczyć ( i to też jest względne, bo zawsze może znaleźć się ktoś kto powie że jednak nie starały się wystarczająco ). Wszystkie inne mamy ( które nie chcą karmić z różnych powodów ) już zostały ocenione. I chyba dlatego ich tutaj nie słychać. :(A może by tak dać ludziom trochę świadomego wyboru jeżeli chodzi o to jak chcą karmić swoje dzieci. Swiadomego, czyli propaganda czy propagowanie ( jak tam chcecie to nazwać ) musi być choćby po to aby ten wybór był dokonany po rozważeniu wszystkich aspektów. Wszystkie historie typu "nie miałam pokarmu" o których pisała Gosia to właśnie wynik oceniania, potępiania itp. No bo jak tu się przyznać że "karmienie piersia mi nie odpowiadało", kiedy zaraz znajdzie się ktoś kto taką mamę odpowiednio oceni. Przecież w sumie wszystko sprowadza się to do tego co wkładamy naszym dzieciom do buzi ( pierś czy butelkę ) ale cel mamy ten sam. I nikt nie będzie mógł za parę lat stwierdzić że to czy inne dziecko było w ten czy inny sposób wykarmione w niemowlęctwie. Ja mam 8 letnią córkę która od urodzenia była dokarmiana butlą ( na noc ), w dzień cycusiała, w nocy spała, mama też, i było to w tamtym okresie rozwiązanie optymalne z wielu względów. Na butelkę przeszliśmy w wieku 3 miesięcy. No i co z tego ? Czy ktoś dzisiaj mógłby powiedzieć patrząc na nią że nie była karmiona wyłącznie piersią ? Jakie to teraz ma znaczenie ? Dziecko jest żywe, inteligentne i zdrowe :)Mam też syna który, karmiony wyłącznie piersią do 3.5 miesiąca życia, odstawił się sam, z dnia na dzień. Dziś ma prawie rok. I ta sama historia ... Czy różni się czymkolwiek od innych dzieci ? Nie. Czy jest chorowity ? Nie. I tak dalej ...Jest tak samo wypieszczony z butelką jak i był z piersią ( kiedy jeszcze miał na nią ochotę )A karmiony wyłącznie piersią, w wieku 2 miesięcy, podłapał pierwszy katarek który przyniosła ze szkoły jego siostra. Jej minęło po jednym dniu, a on smarkał przez tydzień.Zostało mi tylko jedno do powiedzenia, pomagajcie, ale proszę, nie oceniajcie, nie twórzcie kategorii dobra mama - gorsza mama, na podstawie tego jak żywi swoje dzieci.Pozdrawiam,Agnieszka
      • Gość edziecko: Andzja Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 14:17
        Witam!A może zapytajcie się Waszych matek jak to było z karmienim piersią w latach 70-tych, czyli w latach kiedy większość z nas się urodziła ? Poglądy były zgoła odmienne od dzisiejszych i co ?! Jesteśmy, żyjemy i mamy sie nieźle :bounce:Karmienie piersią nie jest wyznacznikiem tego jaką jest się matką . a życie nie jest czarno-białe :grin:PozdrawiamAndzja
      • Gość edziecko: Ika Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 14:37
        Agnieszko,jestem pod wrażeniem Twojego postu. To jest właśnie mądry głos. Wypośrodkowany.Popadanie w skrajności zawsze kogoś skrzywdzi. Zawsze.I to, co wciąż wszędzie powtarzam - do cholery, nie oceniajcie tak łatwo innych! Łatwo jest ocenić, a potem jeszcze zarzucić: jesteś najeżona, źle odbierasz, Twoja wina.Nie tak dawno był kontrowersyjny wątek o aborcji. Tam też było ocenianie. I najłatwiej (i najszybciej) oceniają ci, co tego nie przeżyli... tak jak w tamtym wątku.Masz rację, Aga - pewnie dlatego nie ma tu głosów mam, które się zdecydowały na butelkę choćby dla wygody. Może się boją.Pozdrawiam :)
        • Gość edziecko: agat_31 Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 20:37
          A ja nie lubię karmić piersią! To nie jest "najpiękniejsze, co mnie może w życiu spotkać".Dla mnie to nie jest żaden cud. No właśnie... nie lubię, ale karmię-z zaciśniętymi zębami.Nie lubię, ale udało mi się wygrać batalię o karmienie- dwa tygodnie szarpaniny z dokarmianym w szpitalu dzieckiem. Dlaczego karmię? Ano, po pierwsze, dla dziecka to najlepszy pokarm, a po drugie-"terror". Nie chcę być uznana za wyrodną matkę. Nie dość, że miałam cesarkę ("ach, nie udało ci się urodzić NATURALNIE"-to subtelny komentarz koleżanki,karmiącej zresztą trzy lata), to jeszcze miałabym nie karmić? Czerwona kartka!! No więc karmię, bez entuzjazmu i zachwytu,ale tylko do pół roku, tyle wytrzymam.A w ogóle to witam wszystkie emamy, karmiące obojętnie czym. Dotychczas tylko czytałam, dziś pierwszy raz odważyłam się napisać. Baaaaardzo lubię to forum.
      • Gość edziecko: KvM Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 16:05
        Polecam uwżne przeczytanie postu Bereniki. Nikt tu nie mówił o tym, że niekarmiące matki są wyrodnem ani czegokolwiek w tym stylu. Niestety wiele osób tu pisało, że takie głosy padły na tym forum. Dlaczego tyle osób wymyśla sobie, że ktoś je źle ocenia?
        • Gość edziecko: AgnieszkaP. Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 30.08.02, 20:42
          KvM, masz absolutną rację że nikt w tym wątku nie nazwał niekarmiącej matki wyrodną czy coś w tym stylu.Ja też tego nie twierdziłam :)Ale są pewne sformułowania, użyte w postach, które dla mnie mają negatywny oddźwięk:"Potępiam kobiety które nie chcą karmić""mamy idą na łatwiznę""A może chodzi o to żeby mieć spokój w nocy""chodzi o mamy które nie karmiły z przyczyn EGOISTYCZNYCH a następnie tchórzliwie nie potrafią się do tego przyznać"No i cała kwestia mierzenia i ważenia ( czasem na oko :) ) jak bardzo ktoś się starał...Dla mnie TO JEST ocenianie.Faktem jest że raczej nie pojawiła się tu żadna z mam której karmienie naturalne po prostu nie odpowiadało. Czyżby nie było w ogóle takich mam na forum, czy faktycznie boją się ujawnić bo też czują się już podsumowane ? AgnieszkaPS.Mój post nie był odpowiedzią na post Bereniki, tylko takie luźne uwagi po przeczytaniu całego wątku
      • Gość edziecko: 21081970 Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 31.08.02, 04:47
        Większość mam jak mówi, że karmi butelką to natychmiast wyjaśnia dlaczego nie piersią. Moim zdaniem wynika to właśnie z nagonki na nie i wzbudzonego przez tą nagonkę poczucia winy. Ja próbowałam jak smakuje mieszanka mleczna natomiast kiedy próbowałam to samo zrobić z własnym mlekiem to nie mogłam się przełamać takie mnie brało obrzydzenie. Dla mojej przyjaciółki karmienie piersią było tak wstrętne, że nawet nie próbowała ale tylko mi się do tego przyznała bo bała się potępienia ze strony innych mamusiek. Acha karmię moją Majeczkę piersią i tak też karmiłam Mariannę i nigdy nikt nie zapytał mnie dlaczego, natomiast Anetę ciągle pytali dlaczego nie karmi piersią, czy aby na pewno z życzliwości i troski ?Gośka
      • Gość edziecko: w Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 03.09.02, 14:58
        Uffffff, dzieki Agnieszko, w koncu jakas (szkoda, ze tylko jedna) nizakompleksiona mama, ktora do karmienia piersia czy butelka podchodzi ze stoickim spokojem. Masz racje, wszystko dobre co sie dobrze konczy, a karmienie butelka wcale nie wplywa ujemnie na rozwoj dziecka. Gdyby nie ta cala nagonka to "butelkowe" mamy bylby o wiele szczesliwsze i mniej nerwowe, a co za tym idzie ich dzieci tez bylyby radosniejsze i spokojniejsze.Pozdrowienia dla wszystkich mam.
    • Gość edziecko: Berenika Postulat trochę z boku IP: *.* 30.08.02, 15:15
      Dziewczyny, nie chcę już się dokładać do tej dyskusji, bo mimo woli moge kogoś urazić, zupełnie bez takiej intencji. Chciałam natomiast coś zaproponować - stworzyłam właśnie nowy wątek na forum "Karmienie piersią". Nazwałam to "encyklopedia problemów z karmieniem" i chciałam zaproponować, żebyście w wolnej chwili zajrzały tam i dopisały się do niego. Może taki wątek, właśnie jeden w miarę syntetyczny, przyda się komuś, kto będzie chciał wiedzieć, co go może czekać. W końcu z tego co wiem, bardzo wiele przyszłych mam zagląda zawczasu na to forum.PozdrawiamBerek + Żaba :bounce:
      • Gość edziecko: 0107 Re: Postulat trochę z boku IP: *.* 30.08.02, 22:04
        A ja nie rozumię po co prowadzić spór na temat karmienia. Osobiście nie zastanawiam się w jaki sposób są karmione dzieci Wasze, lub moich znajomych ze "świata rzeczywistego" - grunt, że nie są głodne! Sama karmię już drugie dziecko i nigdy nie miałam z tym kłopotu - gorzej szło oczywiście ze starszym dzieckiem, ale już w drugiej dobie ssał jak smok :lol: Nie znam kłopotów, które opisujecie, chociaż karmienie naturalne wcale nie było dla mnie aż tak "naturalne". Już wyjaśniam. Otóż zawsze wiedziałam, że kobiety same karmią swoje dzieci ( literatura, lekcje biologii, czasem telewizja, lub choćby wizerunki Matki Boskiej z Dzieciątkiem ), lecz była to dla mnie abstrakcja, gdyż NIGDY nie widziałam karmienia na żywo. Owszem moje dużo starsze siostry i inne osoby, które odwiedzałam miały dzieci, lecz WSZYSTKIE te maleństwa spożywały swoje mleczko z butelki, więc uznałam, że tak ma być i właśnie w ten sposób jest naturalnie. Dodam, że dzieci te są zdrowe i nie zaobserwowałam u nich żadnych skrzywień emocjonalnych. Chodzi mi o to, że w czasach mojego dzieciństwa to właśnie karmienie butelką było jedynie słuszne, a teraz popada się w drugą skrajność twierdząc, że li i jedynie mleko matki jest dobre.Jest NAJLEPSZE, ale inne są dobre i pozwólmy matkom wybierać jak wykarmią swoje dzieci, przecież znakomita większość z nas nie chce zrobić krzywdy swojemu maleństwu, a przecież sztuczne mieszanki nie są trucizną. Ja karmię, bo chciałam i mogłam i w dodatku przyszło mi to z łatwością, ale nie oceniam tych, które nie mogą, nie chcą, bądź nie potrafią.Pozdrawiam serdecznie, Basia.
      • Gość edziecko: INES Re: Postulat trochę z boku IP: *.* 30.08.02, 22:17
        A ja dzieki wam dzisiaj odkryłam nowy sposób wzmozonej produkcji mleczka :)po przeczytaniu wszystkich waszych wypowiedzi, które jak wiemy dotyczyły jednej sprawy, w głowie od kilku minut słowo mi lata "pierś - karmienie - pierś - karmienie" i przez to ruszyła moja machinaimpuls poszedł dalejhormonki ruszyłyi mam teraz dwa twarde baniaki!!!!!!a juz laktacja mi się unormowałabaniaków twardych nie pamiętam kiedy miałama minio poszedł dopiero 1 godzinę temu spać!Dzieki temu eksperymentowi odkryłam, że u mnie to psychika jednak duzo robi na produkcję mleczka!smileA korzystając z okazji że już piszę to powiem kilka słów od siebieJestesmy zwierzatkami i to ssakami na dodatek jak definicja sama mówi karmimy małe mlekiem matki, ale juz dawno temu zaczał człowiek stawiać się wyżej od zwierząt jako jedyny myslący więc nazwał się homo spaiens (co do niektórych przedstawicieli tej rasy bym zdanie zieniła czy oni sapiens :) )więc zaczelismy odchodzić od tej swojej biologi i ruszylismy ku człowieczeństwuczłowieczeństwo na wiek 2002 jest juz na tyle poplatane, że szkoda naszych dusz i umysłów by drązyć ten temat rzekę.Takie mamy teraz czasy, że najrozsądniej nie oceniać nikogoJesli kobieta chce niech karmi, jesli nie chce niech karmi czym innym - wedle jej osobistej potrzeby.(W koncu Panu x co woli panów od pań nie bedziemy kazali żeby koniecznie pokochał te panie bo tak powinno być, bo tak jest normalnie)I nie ma co rozaptrywać co jest dobre a co złeWiekszość z nas zjada w tej chwili mnustwo chemicznego żąrciachemia jest w prawie wszystkich produktachnawoża wszystko co moga, modyfikują, psędo ulepszają, dodają konserwantów, barwników idt itdwięc co z tego że karmię Kubusia piersią jak sama jem mnóstwo chemi kto mi da gwarancję że owoce nie pryskane, że marchewka bez metali cięzkich a indyk karmiony tylko ziarenkami......?świat pędziciągły postępwszystko idzie ku nowemutylko czy lepszemu.................?módlmy się żebysmy my jeszcze szczęsliwie pozyli na w miarę jeszcze normalnym swieciei żeby nasze dzieciaczki potrafiły sie w nim odnależć i żyć godnie bez wojen, głodu.....i bez problemów żywieniowych :)choć te będą ludzkość juz za paredziesiąt lat męczyły bo jedzonko zacznie się konczyć .......Pozdrowionka dla wszystkich mam, bo wszystkie są wspaniałe i te z mleczkim i te bzz!Może za 200 lat dziewczyny będą miały problem czy naturalnie mieć dziecko czy może przez klonowanie....To będa dopiero problemy :)Aga
        • Gość edziecko: Berenika Efekty bezsenności :) - istny tasiemiec IP: *.* 31.08.02, 04:14
          Nie mogę spać. Bardzo długo myslałam, czy w ogóle tu jeszcze pisać, ale chyba jednak tak. Bo bardzo Was lubię i zależy mi na Was, e-baby. Co za głupia pora... Mam nadzieję, że mózg mi zapracuje jak trzeba.Forum jako takie służy wymianie poglądów. Problem, kóry nam tu powstaje, pojawiał się już nie raz, nawet przy mniej kontrowersyjnych tematach. Chodi o to, na ile należy brać osobiście pewne uwagi. W końcu każdy jakieś poglądy ma i skoro bierze udział w dyskusjach na forum, to oznacza, że jest zainteresowany ich wymianą. Nie narzuceniem innym swojego zdania, tylko podzieleniem się myślami.Tymczasem tutaj robi się tak, że jeśli ktoś napisze, że według niego podskakiwanie na jednej nodze jest niedobre - a wolno temu komuś tak uważać - to żeby nawet napisał to w jak najbardziej neutralnej formie, natychmiast tworzy się klub podskakiwaczy na tej nodze, który czuje się obrażony tym, że ktoś ich uważa za gorsze. I wprawdzie nadal pojawiają się rzeczowe argumenty, to jednak coraz bardziej dyskusja dryfuje w stronę wzajemnego obrażania się.Dam taki przykład - moje dziecko nosi pampersy. Są osoby, które uważają, że pampersy sa gorsze od tetry. Ja się przyznaję, że uzywam ich dla wygody, bo mam wrażenie, że dziecku nie szkodzą, więc co za różnica. Jeśli ktoś uważa, że jednak szkodzą - pogadajmy. Może mie przekona. Nie poczuję się urażona, dopóki nie zacznie używać epitetów uznanych za obraźliwe albo mnie lekceważyć. Ale gdybym zaczęła twierdzić, że używam pampersów, ponieważ tak naprawdę to są znacznie lepsze od tetry, a ci, którzy używają tetry to zwyczajni terroryści... To należałoby mnie nastukać.Oprócz w miarę rzeczowej wymiany zdań w tym wątku pojawiła się zamiana jednego terroru na drugi. Ja poniekąd rozumiem, że jesli człowiek się starał karmić piersią i mu nie wyszło, to jest dla niego bolesne. Ale słowo "obłuda", które tu stało się przyczyną oburzenia (czy obłuda to ostrzejsze wyrażenie niz terror?), nie dotyczyło osób, które chciały karmić piersia. Dotyczyło tych, które nie chciały. Ja uważam, że karmienie piersią jest lepsze dla dziecka, niż karmienie mieszanką. Często wymaga wysiłku (ech, ta dieta), ale jest lepsze. Nie jest to po prostu kwestia tego, co wygodniejsze dla mamy. Jeśli komuś jest wygodniej nie karmic piersią albo nie lubi tego, to go nie potępiam, ale zachwycać się tym nie będę. I uważam, że w takim miejscu, jak to - na forum - mam prawo wyrazić ten pogląd. Można się z nim zgodzić albo nie, ale wyrazić go mogę. Tak jak ktoś może wyrazić pogląd skrajnie odmienny.W żadnym razie poglądem takim nie powinny czuć się urażone osoby, które nie karmią piersią, ponieważ nie mogły. nie mogły, to nie mogły - co w tym złego. Nie rozumiem natomiast argumentu, że nie powinno się rozmawiać o karmieniu piersią, bo to boli osoby, którym się nie udało. jezeli będzie się o tym rozmawiać, to może będzie się udawało częściej. Same mówicie, że często przyczyną niepowodzenia jest niewiedza. jak ktoś czegoś nie wie, to raczej stara się dowiedzieć, a nie bron Boże nie poruszać danego tematu.Tak przy okazji - nie do końca rozumiem jeszcze jedno. Ileś razy w dyskusji padało tutaj stwierdzenie, że właściwie to żadna różnica, czy butelką, czy piersią. Że mieszanki są w tej chwili równie dobre, co pokarm ludzki (z czym się nie zgadzam, ale nie w tym rzecz). Skoro wszystko jedno, to dlaczego niemal wszystkie piszące tu mamy tak usilnie starały się karmić piersią? Więc może jednak to nie jest wszystko jedno?A co do tej nieszczęsnej obłudy - może niefortunnie dobrane słowo, ale to chyba było tylko reakcja na określenie terror. Zwłaszcza, że chociaż początkowo pod słowem "terror" opisana była rzeczywiście mania, jak ostatnio panuje na karmienie piersią za wszelką cenę (bezsensowna jak większość manii), to później okazało się, że nawet próba porozmawiania o karmieniu piersią może także być uznana za terror. Skoro tak, to ja osobiście nie widzę różnicy w nazwaniu obłudą sytuacji, kiedy ktoś nie lubi karmić piersią albo nie chce mu się postarać, a zasłania się brakiem pokarmu.A to, że ponoc potem ktoś taki boi się przyznać do tego faktu, bo niby zostanie od razu zakrzyczany... Ja tu zauważyłam raczej próby zakrzykiwania tych, którzy nie są zwolennikami butelki, bez urazy. Poza tym - nikt, ale to NIKT tu nie osądzał tych, co się starają, a nie mogą. A jeśli ktoś nie chce, a boi się do tego przyznać - to może jednak dlatego, że ma poczucie winy?Ja nie oceniam nikogo, o kim nie wiem. Dlatego nie piszcie, proszę "co ty wiesz o mojej sytuacji". Oceniam czasami - jeśli wiem. Nie krytykuję żadnej z Was, bo nie mam prawa. Natomiast uważam, że mam prawo wyrazić swoją opinię, jeżeli spotkam się z sytuacją, którą uważam za wartą krytyki. O takiej pisałam we wczesniejszych postach. kiedy wykształcona, inteligentna kobieta twierdzi, że chciała karmić piersią, ale nie mogła, a potem okazuje się, że nie starała się właściwie wcale rozwiązać problemu, tylko od razu zaczęła dziecko dokarmiać - to uważam, ze mam prawo wyrazić zdziwienie. Nie tym, że dokarmiała, a tym, że mówi, iż się starała. Bo gdzie to staranie?Kochane urażone - jeszcze raz ponawiam apel - nie czujcie się urażone samym faktem, że ktoś rozmawia o tym, jak fajnie jest karmić piersią. To nie jest wymierzone w Was. najwyżej obliczone na to, aby przekonać jak najwięcej mam do czegoś, co przecież rzeczywiście jest dla ich dzieci dobre, a dla samej mamy może być strasznie fajne. Rozmawiajmy o karmieniu jak najwięcej, żeby te mamy, którym zabraknie pokarmu, wiediały, że istnieją takie cuda, jak ZWK Medeli, strzykawki z drenem, elektryczne laktatory, poradnie laktacyjne i co tam jeszcze. Może wtedy będzie mniej takich osób, którym wzmianka o karmieniu piersią będzie się kojarzyła z poniesioną porażką?Niewyspany, obolały i nieszczęśliwy Berekz uparcie budzącą się Żabą :bounce:
          • Gość edziecko: altru Re: Efekty bezsenności :) - istny tasiemiec IP: *.* 31.08.02, 12:35
            Długo, ale mądrze a to najwazniejsze. Czasami czuje się terroryzowana przez zwolenników sztucznego karmienia, np. niektóre połozne starej daty. To nie żart, wcale nie jest tak, że panuje terror tylko w jedną stronę.
            • Gość edziecko: hansklos Re: Efekty bezsenności :) - istny tasiemiec IP: *.* 31.08.02, 15:23
              Kochane emamy. Przeczytałam cały wątek, najpierw zaskoczona zawziętością niektórych uczestników forum, a później trochę rozbawiona (na szczęście pojawiły się żarty i wypowiedzi mniej ponure). Trochę więcej tolerancji!!!! Nie wchodźcie z butami w czyjeś życie i jego metody karmienia (jak wiadomo mieszanki nie są trujące). Propaganda karmienia naturalnego jest o key, dopóki nie przekształci się w terror. A granica jest bardzo nieostra i łatwo ją przekroczyć (jak wiadomo z historii). Dlatego przestańcie oceniaC i wyzywać od obłudnic. Karmcie tak jak chcecie i uważacie, że jest najlepiej. Dzieci potrzebują miłości, a sposob karmienia nie jest jej wyznacznikiem. A teraz jeszcze kilka uwag o karmieniu piersią (kij w mrowisko?):- większośc lekarzy skłania się jednak do tego, że dziecko powinno się odstawić od piersi, kiedy ma około roku - chodzi o danie szansy dziecku na usamodzielnienie się i powolne odchodzenie od mamy(niestety!) - w końcu zwięrzęta też nie karmią w nieskończoność, a tylko do czasu, kiedy ich dzieci mogą już jeść coś innego niż mleko matki,- propaganda karmienia naturalnego nie jest tylko powodowana chęcią dbałości o interesy dziecka (chociaż chcę wierzyć, że w znakomitej większości). Istnieje jeszcze inny bardzo prozaiczny powód: matka karmiąća swoje dziecko naturalnie przez dwa lata i dłużej, na ten czas trwale wypada z rynku pracy, co w kraju z 18-procentowym bezrobociem jest b. mile widziane.Ale, żeby nie było, że jestem jakąś przeciwniczką karmienia naturalnego spieszę donieść, że karmiłam moją córeczkę przez osiem miesięcy(dla niektórych tylko osiem, dla mnie aż, bo miałam z karmieniem nieziemskie problemy), a mimo to (albo dzięki temu)przez cztery i pół roku swojego życia miała tylko raz katar, ospę wietrzną i jednego rotawirusa. Z inteligencją też nienajgorzej.Pozdrawiam wszystkie mamusieHania
              • Gość edziecko: Berenika ??? ??? ??? IP: *.* 02.09.02, 09:00
                Wyzywać od obłudnic, wyzywać od terrorystek... Zastanawiam się, komu i kiedy wolno wyzywać. Nie rozmawiajmy o karmieniu, bo można kogoś zranić. A zaraz potem ktoś pisze, że swojej karmiącej piersią koleżance "zwracał uwagę i to nawet ostro". To kiedy wolno rozmawiać, kiedy wolno zwracać uwagę? Czy tylko matka decyduje, co dla jej dziecka jest najlepsze, czy istnieją jednak jakies prawdy obiektywne?czy nie wolno ranić tylko mam karmiących butelką, a mamy karmiące piersią jak najbardziej? Dlaczego zakładamy, że jeśli ktoś chce nas przekonać do czegoś, to robi to ot tak sobie, aby zrobić nam przykrość? A może jednak chce pomóc nam?Albo naszemu dziecku? Dlaczego doszukiwać się u innych tylko chcęci ranienia, robienia przykrości, złośliwości?Mówicie, że nie mogę oceniać, jak bardzo ktoś się starał karmić piersią, zanim mu się nie udało. Ale nie możecie też oceniac, że skoro ja karmię piersią, to przychodzi mi to lekko, łatwo i przyjemnie, a na karmiące butelką mamy patrzę z góry, i to ze złośliwości i głupoty. Ja wiem, ile mnie kosztuje karmienie piersią - walczę o to, bo uważam, ze warto. A tutaj jestm podciągana od razu pod kategorię "terror i propaganda". A może jednak mogłabym komuś coś doradzić? A jeśli nie ja, to może ktoś inny, kto wie jeszcze więcej?Ile z tych mam, które straciły pokarm, chociaż karmić chciały, próbowało fachowych metod przywracania laktacji pod okiem specjalisty? A ile z tych mam nigdy nawet nie słyszało o tej metodzie? Ile z nich usłyszałoby, gdyby zamiast zamykać się w swoim cierpieniu z powodu bolesnej porażki, posłuchały, jak terrorystki chcą z nimi porozmawiać...Jeżeli człowiek, którego spotkała przykrość albo nawet nieszczęście, zatyka uszy i każdą próbę poruszania drażliwego tematu uważa za atak, to poniekąd jego prawo i jest to zrozumiałe. Ale jesli chcecie karmić piersią i nie udaje się, to może przy drugim dziecku miałoby szansę się udać, gdyby tylko wiadomo było, co i jak poprawić? U kogo szukać pomocy?Ja wiem, wiele z Was zrobiło wszystko i jeszcze trochę. Ale jest też wiele takich mam, które usłyszały od swojej mamy, że mają mało pokarmu, i na tym poprzestały. Czy Wy, własnie Wy, którym nie udało się mimo licznych prób, nie myślicie, że to jednak szkoda? Gdyby nie chciały karmić piersią - trudno. Ale czy nie szkoda, że nie karmią, bo zabrakło im wiedzy albo chęci jej powiększenia?Czy naprawdę musimy się stale nawzajem oskarżać, zamiast po prostu dzielic się przemyśleniami?
                • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: ??? ??? ??? IP: *.* 02.09.02, 09:55
                  Czuję się wywołana do odpowiedzi, bo to ja zwracałam ostro zwracałam uwagę koleżance. Ale nie chodziło o samo karmienie piersią, tylko o jej dietę. Skarżyła się, że mały jest marudny, ciągle popłakuje, ma kolki,na jego buźkę aż żal było patrzeć, tak była wysypana. A mama (karmiąca i zajadająca się nabiałem) tylko narzekała, że marudny itd., a na delikatne sugestie, że skoro karmi tylko piersią, to być może coś z jej dietą jest nie tak, odpowiadała " Nie, nie, na pewno nie, u nas nikt nie ma alergii". No to przestałam być delikatna i nie tylko ja. Może i dobrze, bo w końcu zmądrzała, ale może byłam za mało ostra, bo zmądrzała dopiero wtedy, kiedy u dziecka lekarz stwierdził alergię i astmę.Pytasz, kiedy wolno rozmawiać i zwracać uwagę???Moim zdaniem (oczywiście nikt nie musi się z nim zgadzać) wtedy, kiedy widzimy, że matka ewidentnie szkodzi dziecku.Natomiast karmienie sztucznym mlekiem (dobrze dobranym) nie szkodzi. Może nie jest najlepsze, ale nie szkodzi. Dopóki dziecko jest zdrowe, szczęśliwe, uśmiechnięte, to w czym problem??? Nie nawracajmy nikogo na siłę, jeśli tego sobie nie życzy, albo sprawia mu to ból.
                  • Gość edziecko: Berenika Re: ??? ??? ??? IP: *.* 02.09.02, 10:20
                    Znowu się nie zrozumiałyśmy. ja nie mówię o nawracaniu. Ale liczne piszące tu mamy opisywały, jak cierpią z tego powodu, że nie mogą karmic piersią. gdyby to było dokładnie to samo, co karmienie butelką, to i czemuż miałyby cierpieć? I dlaczego rozmowa o tym miałaby dotykać bolesnych miejsc? Rozumiem, że jest to bolesne, ponieważ zależało im na karmieniu piersią. A skoro tak, to musi być w nim jednak coś wartościowego, coś, co odróżnia je od karmienia butelką?A jeśli tak, to może warto byłoby dowiedzieć się więcej, aby przy drugim czy kolejnym dziecku mogło się okazac, że można i piersią, i że fajnie jest. Ja nie chce nikogo nawracać na siłe. jesli ktoś mi powie - nie mówmy o tym, to mnie boli/drażni/denerwuje - nie będę o tym mówiła. Ale pojawiły się tu i takie uwagi, żeby w ogóle nie zaczynać rozmowy o karmieniu piersią, bo to może kogoś urazić. I tego nie rozumiem.Ale pewnie nie mogę, skoro tak sobie bez problemu :( i bez trudnu :( karmię piersią... jak to już ktoś tutaj pisał. Są osoby, które zawsze założą, że matka, która karmienie piersią uważa za coś dobrego i wartościowego, automatycznie należy do ligi pieczętującej się hasłem "skoro ja moge, to każda może". Ja wiem, że tak nie jest, ale skoro ktoś wie lepiej ode mnie, to trudno.
                    • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: ??? ??? ??? IP: *.* 02.09.02, 11:13
                      Właśnie w tym jest problem - na ile cierpią dlatego, że po prostu nie mogą, choć bardzo by chciały, a na ile dlatego, że z powodu otaczającej ich ze wszystkich stron propagandy i presji czują się gorszymi matkami?Karmienie piersią jest wartościowe i życzę go każdemu dziecku. Ale dlaczego mama ma z tego powodu (a raczej z powodu niepowodzenia) w jakikolwiek sposób cierpieć i w dodatku przez długie lata mieć wyrzuty sumienia i łzy w oczach? Wbrew dobrym chęciom propagatorów karmienia naturalnego, zrobił się z tego temat BARDZO drażliwy. Niepotrzebnie, ale niestety tak jest.Nie mówię, żeby zupełnie nie rozmawiać o przyczynach tych niepowodzeń. Wręcz przeciwnie. Ale raczej z inicjatywy mamy niekarmiącej. Ewentualnie, zamiast wypytywać, dlaczego jej się nie udało, opowiedzmy po prostu o naszych problemach (sama wiesz, ile ich może być) i o tym jak udało nam się je pokonać.
                      • Gość edziecko: Berenika Re: ??? ??? ??? IP: *.* 02.09.02, 11:34
                        No to się zgadzamy :jap:. To znaczy, generalnie :).
    • Gość edziecko: magusia Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 31.08.02, 18:19
      Emamy! Karmienie piersią jest dla dziecka i takie pozostać powinno! To nie egzamin z macierzyństwa a każda matka która podjęła ten trud zasługuje na uznanie( bez względu na efekty!)Rolą bardziej doświadczonych mam nie jest ocena poświęcenia i heroizmu karmicielki ale fachowe wsparcie i życzliwość w przypadku kłopotów.W 90% powodem zaniechania karmienia naturalnego jest niewiedza. Tłumaczenie się z tak podjętej decyzji wynika z poczucia winy? wstydu?niespełnienia? Obłudne są kobiety które nie karmiły wogóle, bardzo krótko z czysto egoistycznych pobudek, a obecnie snują opowieści o niekończącej się laktacji, wyrzeczeniach i problemach z nią zwiazanych, całkowitym poświęceniu dla dziecka. Każda z nas przeszła większe lub mniejsze kryzysy podczas karmienia. Cieszmy się że mogłyśmy przystawić malucha do piersi z miłości a nie z obowiązku i mody!
    • Gość edziecko: ja-emama Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 31.08.02, 22:40
      Nie mam co udawać,że jestem niewinna,bo paliłam w ciąży i w czasie karmienia,ALE moje dzieci urodziły się zdrowe,bez głodu nikotynowego,nawet łożysko było czyściutkie(a powinno być ciemne od nikotyny) wagi :3500 i 3800 okazy zdrowia jakich mało.Możecie puszczać we mnie piorunami,ale na samą myśl o karmieniu piersią córki dostawałam wstrętu.Czułam się jak zboczona dając cyca "kobiecie".Mimo,że przed porodem zarzekałam się,że NIGDY nie dam dziecku butli,to po 2 miesiącach pędziłam po mleko i cały "asortyment".Dzięki moim niekompetentnym lekarzom już na początku karmienia straciłam pokarm(jeszcze siłą się zmuszałam myśląc,że to dobre)gdyż stwierdzili "uczulenie na wszystko" i miałam praktycznie żyć tylko o wodzie i króliczym mięsie co spowodowało zanik laktacji.Od momentu kiedy dziecko dostało butlę uczulenia się skończyły,a ja uparcie szukałam przyczyny DLACZEGO była alergiczką.Sprawa się wyjaśniła kiedy szukałam "niekrowiego" mleka,kupiłam niskolaktozowe i nic-nie ma uczulenia.Lekarze oburzeni,że sama postawiłam diagnozę po 3 latach odmowy skierowania na badania(bo przecież nic dziecku nie jest to tylko alergia)dziecko nie ma skazy białkowej,oczywiście,że nie,ma "tylko" nietolerancję laktozy której żaden lekarz nie potrafił wykryć i nadal zgodnie twierdzą,że NAPEWNO jej nie miało.Tylko dla czego po zwykłym mleku w kartonie miało,a po niskolaktozowym nie??? Ot i zagwostka.Ale do czego zmierzam.....nie generalizujmy,że dzieci karmione piersią są "mniej zdrowe" od tych butelkowych.Gdy moje koleżanki karmiły piersią dzieci chorowały na potęgę po 5-9 razy w roku,a moje nie złapało nic, nawet będąc w towarzystwie rozchorowanych,mając 5 lat przeszło 3 razy katar,a przecież znało tylko butelkę i miało matkę palaczkę (nie palącą w domu oczywiście)Drugie dziecko będące już na cycu non stop do 6 miesięcy-chorowało,nie wiem czy ozdrowiło je przejście na butlę,ale już nie choruje a butlę ssie nadal.Nie zbadana jest chemia ludzkiego ciała dlatego nie wiadomo co tak naprawdę szkodzi a co pomaga.Lekarz jak sama nazwa wskazuje ma leczyć więc nie może głośno powiedzieć,że naturalne karmienia może czasem obniżyć odporność,a palenie(umiarkowane) nie ma aż TAK wielkiego wpływu na ciążę czy karmienie.A czy wiecie,że przy niskiej laktacji zalecane jest PICIE PIWA ?? Lekarze to wiedza,ale nie chcą mówić na głos.Może to moja rodzina jest zmutowana genetycznie ??? Ja butelkowa nigdy nie chorowałam,a siostra "na cycu" rzadko była zdrowa i to przeniosło się na moje dzieci. Co by to nie było dziękuję za ten zmutowany gen.Szanuję mamy które karmią piersią (to słodki widok) i te które tego nie robią z sobie tylko znanych powodów,bo i jedne i drugie starają się dbać o swoje dzieci w taki lub inny sposób,a inny nie znaczy gorszy.Co jest czasem lepsze uczulony, zchorowany, głodny i płaczący dzidziuś na cycu czy zdrowy, najedzony i zadowolony ale "na butelce". W życiu bywa różnie, jedne mamy mogą po pierwszy porodzie karmić piersią a po drugim nie chociaż by bardzo chciały,lub na odwrót,po pierwszej porażce odnoszą sukces.Szanujmy siebie MAMY :) I jeśli się nie kochamy i nie całujemy to chociaż się nie gryźmy :) Na pysk pada pogląd "solidarność jajników" a szkoda :( Walczymy bardziej niż faceci.No kończę,bo zaczynam zbaczać z tematuNie zlinczujcie mnie
      • Gość edziecko: Berenika Re: terror karmienia piersią ? IP: *.* 01.09.02, 10:46
        W kwestii formalnej (bez sznura czy innych form linczu):To, że dzieci karmione piersią są zdrowsze od tych nie karmionych piersią, to jest tzw. statystyka. To nie oznacza, że KAŻDE dziecko karmione piersią będzie zdrowsze od dowolnie wybranego butelkowego. Podobnie z paleniem papierosów. I dlatego argument, że ja - butelkowa - jestem zdrowsza od mojej cycającej siostry, niestety ma się nijak do wspomnianych danych statystycznych. Mój mąż był karmiony piersią i odkąd go znam, chorował dwa razy. ja byłam butelkowa i od dzieciństwa więcej chorowałam niż nie chorowałam. I co z tego wynika? Ano - nic.Pewnie, że jeśli ktoś pali papierosy, to nie znaczy, że jego dziecko musi urodzić się cherlawe i półżywe. Ale na pewno palenie papierosów nie oznacza, że urodzi się dziecko zdrowsze. Po raz kolejny pojawia się tu argument, że są dzieci, które na butelce chowają się znacznie lepiej, niż niejedno na piersi. I cudownie! I tylko Bogu za to dziękować. Ale to nie znaczy, że pewne dane, potwierdzone badaniami i przeprowadzone na ogromnej próbie, należy od razu pod tramwaj podłożyć.
Pełna wersja