Smutek i martwienie się...

IP: *.* 19.08.02, 10:20
Mam coraz dłuższe chwile "totalnego smutku" - jak to nazywam. Ciągle się czymś martwię, gdybam. Wczoraj mój mąż mi powiedział że wykończę albo siebie albo jego. Jest cudownym, kochanym człowiekiem. Dla mojego dobra i dla Naszej Rodziny zabrał mnie z miejsca gdzie czułam się źle, gdzie ciągle byłam stłamszona. Wyprowadziliśmy się do Swojego Domu. Ale ja chyba jestem przesiąknięta marudzeniem mamy i siostry, lękiem, poczuciem bezwartościowości.Myślałam że nowe miejsce podziała magicznie. Ale ciągle mam wyrzuty sumienia, nawet złapałam się na tym że ponad spokój w nowym domku wolę marudzenie mamy. To przerażające dla mnie. Dla dobra męża i córki powinnam się uśmiechać i udawać że wszystko jest dobrze. Ale w środku wszystko dygocze. Jeszcze gorzej jest po wizycie w starym miejscu. Niektórzy pewnie będą pamiętać mój post, kiedy opisywałam historię sprzedaży domu. Wtedy bardzo mi wasze listy pomogły.
    • Gość edziecko: Padlinka Re: Smutek i martwienie się... IP: *.* 19.08.02, 10:28
      Chcialabym miec tak, jak ty. Kochajacy maz i wlasny domek. A my siedzimy na glowie rodzicom, z czego oczywiscie nikt nie jest zadowolony. Ciagle narzekanie mamy, siostry, zajeta lazienka i problemy z mezem. Kochana, docen to, co masz. Nie chcialabys sie ze mna zamienic.
    • Gość edziecko: malejkaa Re: Smutek i martwienie się... IP: *.* 19.08.02, 10:41
      Próbowałam się "ratować" takim myśleniem. Ale to co wydaje się logiczne.... wcale takie nie jest. Nie potrafię zostawić "tamtego życia" za mną. Każdy ma swoje problemy i dla każdego ten jego jest największym. Chciałabym sobie powiedzieć: dość martwienia, dość rozpamiętywania.... Ale myślisz że to działa?
    • Gość edziecko: Ika Re: Smutek i martwienie się... IP: *.* 19.08.02, 10:54
      Aniek...a może to depresja? Może pomógłby dobry psycholog?U nas w kraju wciąż jeszcze na psychologa patrzy się trochę jak na lekarza wariatów, a szkoda... Wydaje mi się, że dobry psycholog naprawdę może czasem pomóc. W dzisiejszym świecie nie trudno się zagubić, a nie każdy ma jednakowo silną i odporną psychikę.
    • Gość edziecko: Agusek Re: Smutek i martwienie się... IP: *.* 19.08.02, 11:14
      Moje życie też przypominało czarno-białe widoki z telewizora... A lekarstwo było banalnie proste. Za radą różniastych poradników zaczęłam łykać MAGNEZ, nie wierząc zresztą w widoczne efekty.Ale działa!!! Radzę spróbować. Taniej niż psycholog, męża się mniej czepiam i drobiazgi mi nie przeszkadzają. A przede wszystkim widzę w kolorach. dzięki MAGNEZOWI. na rynku są dostępne różne środki, ale ja przetestowałam najtańszy chyba. ASMAG FORTE - 2 x po 2 tabletki (rano i wieczorem. i do tej pory jak czuję, że coś ze mną nie tak - to się wspomagam magnezikiem. Piję dużo kawy a ona modelowo go wypłukuje z organizmu więc czasami powtarzam kurację. Działa i nie uzależnia. Polecam wszystkim mamom. NIe uzależnia na dodatekPozdrawiamAgnieszka już szczęśliwa
    • Gość edziecko: malejkaa Re: Smutek i martwienie się... IP: *.* 19.08.02, 11:59
      Dziękuję za radę dotyczącą magnezu. Też go łykam ale chyba niezbyt regularnie bo u mnie praktycznie nie widać żadnych pozytywnych objawów.Chodzę też do psychologa i po każdej wizycie czuję się dobrze. Ale tylko do momentu kiedy wsiadam do samochodu. Potem myśli kłębią się znów i praktycznie musiałabym wracać do gabinetu. Trudno mi przez cały tydzień wytrzymać bez wizyt. Martwię się o mojego męża i córkę (bardzo zaczęła teraz mnie pilnować i chodzić za mną, ciągle pyta jak się czuję).Mówię sobie wtedy - zrób coś z tym, koniec z rozpamiętywaniem. Ale to nic nie daje.
      • Gość edziecko: Agusek Re: Smutek i martwienie się... IP: *.* 20.08.02, 06:28
        Malejkaa nie daj się smutkowi. Deptaj do psychologa i łykaj magnez regularnie. na pewno dasz sobie radę. Jesteś silna. Podziwiam Cię i z całego serca gratuluję odwagi. Walcz dalej o siebie dla najbliżższych i dla swojej satysfakcji. PS.Ziółko dziurawca też daje dobre efekty. dodaj do swojego menu szklaneczkę naparu dziennie. Też sprawdziłam i przy okazji poprawiłam sobie trawienie :)Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: Paulina1 Re: Smutek i martwienie się... IP: *.* 19.08.02, 15:17
      No tak... to chyba jest jednak depresja. Przeszłam to, więc mam prawie pewność. Wizyty u psychologa - bardzo dobrze, ale moim zdaniem potrzebne też leki. Wydaje mi się, że jesteś bardzo typowym przykładem, przepraszam za określenie, ale taka rzeczywistość - uzależnienia od Mamusi ;-). A niestety w takich stanach nie powinno się udawać, że wszystko jest O.K.. Ale jest jedno wielkie pocieszenie, które zawsze będę powtarzać każdej "znerwicowanej" - to z czasem przechodzi, a jak jeszcze pomogą leki, dobry psycholog to cudowne życie pełne radości przed Tobą!!!Bardzo cieplutko Cię pozdrawiam, jeśli masz ochotę, to pisz na priva, Paulina :-)
    • Gość edziecko: KP Re: Smutek i martwienie się... IP: *.* 19.08.02, 16:01
      Nie mogę dać Ci złotego środka. Wiem tylko, że musisz zebrać się w sobie, odgrodzić się od smutku i złych wspomnień. Nie każę Ci zapomnieć o przeszłości, musisz jedynie podejść do niej z większym dystansem. Nie zarażaj Waszego życia smutkiem. Pomyśl sobie: Mam swój dom, mogę zacząć wszystko od początku. Wiem, że wizyty w dawnym domu mogą Cię dołować i powodować wyrzuty sumienia, ale zacznij żyć. Dla siebie przede wszystkim i dla swojego męża i córki. Twoja mama i siostra mogą mieć do Ciebie żal, ich prawo. Ty masz z kolei prawo robić to, co dla Ciebie najlepsze. Nie daj się stłamsić. Zresztą skoro zdecydowałaś się na sprzedaż tamtego domu i wyprowadzkę, "zerwanie" pępowiny, to jesteś silna. Uwierz w to i nie uśmiechaj się na siłę, bo w głębi duszy nadal będzie Ci źle. Wyprowadziliście się i dobrze. Nie można ciągle żyć w poczuciu winy. NIE ZROBIŁAŚ NIC ZŁEGO!!! ZROBIŁAŚ TO, CO JEST NAJLEPSZE DLA WAS!!! Zastanów się, co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu i nie zapomnij o sobie. Moim skromnym zdaniem podjęłaś najlepszą możliwą decyzję!!! Tak trzymaj!!! Pozdrawiam i trzymam za Ciebie kciuki. Będzie dobrze, tylko w to uwierz.Zosiczek
Pełna wersja