Pomówmy o działalności charytatywnej

IP: *.* 24.08.02, 09:24
Jak to jest? Czy faktycznie potrzeba aż takiej pompy, tylu pieniędzy, aby urządzić bal na rzecz głodujących? Tyle przejedzonych pieniędzy, tyle połyskującej biżuterii, tyle opasłych gburów. Co można z tym zrobić? Czy w ogóle jest możliwe cokolwiek?
    • Gość edziecko: Ika Re: Pomówmy o działalności charytatywnej IP: *.* 24.08.02, 10:02
      Ponieważ ten wątek wyniknął z dyskusji (niepotrzebnej) w innym wątku, jakoś nie mogę się całkiem odciąć od tamtego...:sarcastic:Może obyłoby się bez takich bali i rautów. Ale jeśli ktoś robi tak wiele dobrego dla innych, to mi jakoś te jego rauty mało przeszkadzają :) A tym bardziej to, jakim jeździ samochodem! Bardziej mnie razi ksiądz pewnej parafii, który składał przecież śluby ubóstwa, a jeździ coraz nowszymi samochodami, natomiast potrafił wyrzucić z kościoła matkę z niepełnosprawnym dzieckiem na wózku, bo mu "kołami wózka posadzkę rysuje!!!" :ouch:Są ludzie, którzy sami płacą za swoje bale, ale nie kiwną palcem, by komuś pomóc. Komuś obcemu, komuś często anonimowemu. Albo odrzucanemu przez społeczeństwo.A może te rauty sa potrzebne? Może zapewniają medialność? Ludzie ciągną to tego, o czym jest głośno. Tak mi się wydaje...
    • Gość edziecko: Aari Re: Pomówmy o działalności charytatywnej IP: *.* 24.08.02, 10:09
      Moim zdaniem jest tak ... jeśli jakakolwiek działalność nie jest odpowiednio rozpromowana i zareklamowana to jej powodzenie jest marne.Ludzie którzy dają pieniądze na cele charytatywne muszą o takiej organizacji usłyszeć. Często są to firmy, które kożystają z sytuacji aby się zareklamować i moim zdaniem o ile robią coś dobrego dla innych to wcale to nie przeszkadza.Sama kilka razy pracowałam przy WOŚP jako pracownik Ery - fakt reklama Ery pojawiała się często .ale ile pracy my - pracownicy poświęciliśmy ile czasu - za nic, za darmo .... Tylko dlatego,żeby pomóc.A skakanie sobie do oczu i wymawianie, ze ktoś się dorobił na akcji charytatywnej jest bez sensu.Słuchajcie taki człowiek włożył wiele pracy w całą akcję i wcale nie jest tak,ze można to sobie robić na boku w wolnych chwilach, żeby odpowiednio poprowadzić jakąś akcję trzeba jej poświęcic bardzo dużo czasu, właśnie na promocję i organizację wszystkiego.A tak naprawde osoba, która jest tzw. przywódcą nie promuje siebie ... hej przecież to właśnie na niej leży cała odpowiedzialność .. jak cos pójdzie nie tak to na kim wszyscy będą jeżdzić .. no na kim ???? Na tym kto jest widoczny, na tym kto najwięcej się napracował - i teraz niech mi ktoś powie, ze takiej osobie nie należy się ?// No niech ktoś powie.A niechby sobie kupił z tych pieniedzy samochód - a proszę bardzo - i tak 100 razy więcej kasy trafia tam gdzie są potrzebne. I gdyby nie ta osoba to Ci potrzebujący nie dostali by nic !!!!pozdrawiami zyczę więcej zrozumienia i szacunku dla czyjejś ciężkiej pracy.wioleta
    • Gość edziecko: Magdalena_mama_Gaby Re: Pomówmy o działalności charytatywnej IP: *.* 24.08.02, 10:26
      Chyba żyjemy w takich czasach, gdzie tryumf święci wszelka reklama. Biegniemy do sklepu kupić "niesamowicie owocowy szampon", proszek do prania "bielsze nie będzie" czy telefon komórkowy w sieci ...., bo przecież "szkoda wakacji na niepotrzebne formalności" ;). Tak samo z wszelkimi akcjami charytatywnymi. Usłyszymy o nich w telewizji, zobaczymy na ulicy ogromne plakaty - to działa! A niech jeszcze do tego będzie można darowiznę odpisać od podatku - robimy doby interes. Trudno się dziwić. Sami zazwyczaj mamy niewiele i dając innym chętnie sami korzystamy... Bez urazy - ja sama śle smsy na chore dzieci, klikam w necie na ikonki Pajacyka a gdybym miała te tysiące - podarowałabym je na zbożne cele i odpisała od podatku, bo takie moje prawo.A wracając do spektakularnych akcji - tylko takie mają szansę przyniesienia korzyści. Chylmy więc czoła przed ludźmi, którzy poświęcają swój czas, odłożony grosz nawet i rodzinę, aby pomóc innym. Nie zazdrośćmy im dobrych aut i wystawnych willi - zarobili na to nie raz ciężką robotą, a jeśli nawet nie - ktoś ich kiedyś osądzi...Magda :hello:
    • Gość edziecko: olaart Re: Pomówmy o działalności charytatywnej IP: *.* 24.08.02, 16:41
      Czytałam wątek "o Aniole" i mi też jakoś nie teges, i najgorsze, że ja wiem, że z tą działalnościa charytatywną to też nie jest tak całkiem teges. Po pierwsze.Rozumiem potrzebę nagłaśniania akcji, występy w mediach, promowanie danej osoby (tak jak w przypadku Kotańskiego czy Owsiaka) - ma to na celu wytworzenia pewnego oddźwięku u medialnego odbiorcy. Tak jak reklama ma wywołać u odbiorcy skojarzenie: produkt - marka, tak tutaj: osoba - akcja na rzecz czegoś tam. Nie ma sensu promocji większej liczby osób pracujących przy danej akcji bo może nastąpic "rozmycie" skojarzenia. I bardzo dobrze. Im więcej osób cos kojarzy ;) tym lepiej. Po drugie.Bankiety - ja widzę tu potrzebę zdobywania nowych sponsorów, podtrzymywanie kontaktów ze starymi. Czy z taką pompą, przepychem? Cóż, mogę domniemywać, że na skromne przyjęcie gruba ryba nie zajrzy. Poza tym mądry oragnizator wyciśnie z bogaczy ile się da, np. podjazd kamery, zbliżenie na grubą (znaną) rybę, dziennikarz krzyczy: o! a teraz pan X przekarze DUŻĄ sumkę na ... . I co zrobi pan X? Wyciągnie portfel, bo jest przed kamerą, bo chce się pokazac z dobrej strony, bo mu nie wypada, a nich inni zobaczą jaki to on chojny. Efekt jest - do kiedy organizatora wędruje pliczek banknocików.Po trzecie.Teraz o nie teges. Wiem, że hasło "akcja charytatywna" jest pretekstem do wielu naduzyć i w pewnym sensie naciągania ludzi. Dajmy na to "koncert charytatywny" grupy X w miejscowości Y. Najpierw reklama wydarzenia - z akcentem na tą charytatywność, ludzie wyślą: pójdę, kupię bilet, zrobię coś dobrego, moje pieniądze pójdą na "szczytny cel". Grupa X też głosi: gramy charytatywnie! Ludzie myślą, że ZA DARMO. Według mnie to jest właśnie taka trochę nieuczciwa zmyłka, bo zazwyczaj grupa X swoją gażę odbiera. I w ten sposób kreuje się obraz dobrej, pomagającej ludziom grupy X, która na takiej imprezie jednak nieźle zarabia. Faktem jest, że zazyczaj grupie X płaci sponsor ale ja znam przypadki, że sponsor się wycofuje a grupa X dostaje pieniądze ze sprzedaży biletów, które to miały tak się przysłużyć potrzebującym. Po czwarte. I na czym się naciełam.Charytatywność "kościelna". I tu byłam świadkiem wielu nadużyć. Moi rodzice mieszkają tuż przy kościele. Wyremontowali całe mieszkanie, kupili nowe meble a stare (całkiem fajne) w bardzo dobrym stanie oddali właśnie dla biednych, do kościoła. Mogli je sprzedać. Moja mama wychodzi wieczorem na spacer z psem i co widzi. Dwóch rosłych młodych ludzi wnosi nasze meble na plebanię, wynosi graty księdza. Rodzice z rozmysłem akcentowali, że meble są dla najbardziej potrzebujących, biednych ludzi, najlepiej dla jakiejś wielodzietnej rodziny jakich jest pełno w tej parafii. Widocznie ksiądż był "baaardzo potrzebujący". Drugi przykład: przyjeżdża transport darów z Holandi czy też Danii (no nie pamiętam), głównie noszone ubrania w bardzo dobrym stanie, znanych marek. Wieczorem podjeżdza Honda rodziny kościelnego, chyłkiem wchodzą dwie osoby, wychodzą obładowane worami z ciuchami. I tak po każdym transporcie.Na razie tyle mojego smęcenia o działalności charytatywnej. To są moje własne przemyślenia ale zaznaczam, że jeżeli ktoś zarząda podania nazwy grupy X, to nie powiem! Zdradziłabym tajemnicę firmową!
    • Gość edziecko: Aluc Re: Pomówmy o działalności charytatywnej IP: *.* 24.08.02, 18:47
      opasły gbur często nie da grosza na żaden cel charytatywny, jeżeli nie będzie mógł się tym pochwalić. A najlepsza okazja to dać się sfotografować z połyskującą biżuterią żoną na jakimś balu charytatywnym, a potem już jego pi-ar postara się, aby zdjęcia ukazały się w odpowiednich gazetach z podpisem "prezes (promocja opasłego gbura jako człowieka na stanowisku) firmy X (promocja firmy, której prezesem jest opasły gbur) z żoną Krystyną (promocja udanego życia rodzinnego opasłego gbura) wręcza właśnie czek w wysokości Y (jednoczesna promocja dobrej sytuacji finansowej firmy, która może taki czek oraz dobrego serca opasłego gbura) na rzecz fundacji Zbożny Cel (zupełnie przy okazji i w sposób niezamierzony promocja fundacji)"nie wspominając już o tym, że wprowadzony w dobry nastrój obfitym jedzeniem i piciem opasły gbur jest bardziej skłonny i chojny, wyrafinowanym zabiegiem socjotechnicznym jest również zapraszanie opasłych gburów z połyskującymi żonami, taka żona całą swą połyskującą osobą zda się mówić do opasłego gbura "co stary, na chore dzieci nie dasz???" i opasły gbur daje, co ma robić :lol:podobny zabieg stosowałyśmy z powodzeniem w podstawówce z koleżanką chcąc wkręcić się na krzywy ryj do kolejki do kinowej kasy, zawsze wybierałyśmy chłopaka z dziewczyną, chłopak w przeważającej większości przypadków chciał popisać się dobrocią serca przed wybranką, wpuszczał nas, a my potem kupowałyśmy bilety dla połowy klasy :lol:wracając do opasłego gbura - to i tak im wychodzi taniej niż tradycyjna reklama, a i od podatku można odliczyć ;)lepszy taki bal, niż gdyby opasły gbur w ramach solidarności z głodującą Afryką ogłosił, że od dzisiaj przez tydzień nie je kawioru :lol:
      • Gość edziecko: Adzia Re: Pomówmy o działalności charytatywnej IP: *.* 26.08.02, 06:45
        No właśnie - niech się opasły nacieszy, że taki dobroczynny ;-) i niech potrzebującym też coś kapnie. On ma w końcu prawo do satysfakcji za swe wielkie serce ;-)Dziewczyny, dla mnie nieważna jest forma - ważne ile z tego można wycisnąć ;-) Tylko co do jednego mam poważne wątpliwości.Gdzieś czytałam taki raport, chyba za rok 2000, gdzie podawano, że koszty działalności opieki społecznej są równe srodkom wypłaconym osobom potrzebującym. Czy tak powinno być?
Pełna wersja