Gość edziecko: ewak3
IP: *.*
28.08.02, 09:30
Witam wszystkie Mamusie i proszę o radę. Może miałyście podobny "kłopot". Miesiąc temu przesadziłam córę (wówczas 3 m) z gondoli do spacerówki, której nie można ustawić przodem do mnie. Na początku było OK. 2 tyg. temu byliśmy tydzień na Mazurach, gdzie mało spacerowaliśmy, braliśmy małą z wózkiem nad jezioro (odległość 200 m) i się byczyliśmy. Nawet tej odległości często nie chciała wysiedzieć. Marudziła, a na rękach zaraz była radość. Teraz już chodzimy na spacery i ciągle są fochy, zabawki pomagają na krótką chwilę. Wyjęta z wózka zaraz przestaje. Czasem zmęczona marudzeniem zasypia w wózku, ale trudno być nieczułym i czekac na to. Trudno też ją nosić na rękach ( fizycznie ciężko, no i nie chcemy jej przyzwyczajać, bo nigdy się to nie skończy. Może to dlatego, że nie widzi mnie czy taty prowadzącego wózek? Poradźcie!Pozdrawiam Ewa