Mamy pierwszoklasistów-łączcie się!

IP: *.* 03.09.02, 11:24
Mamuśki, Tatuśkowie...Jestem zrozpaczona! Mój starszak poszedł dziś po raz pierwszy do szkoły... Drżę jak on sobie z tym wszystkim poradzi: jest taki nieśmiały, źle znosi wszelkie nowe sytuacje, ciężko przystosowuje się do nowych miejsc i osób i nie pociesza mnie to, że wybrałam mu szkołę , do której poszło pół jego zerówkowej grupy... Ponadto nie mam szansy osobiście zająć się zaprowadzeniem go do szkoły, pod klasę, wejść z nim do szatni i wszystko mu pokazać na początku i w tych ciężkich chwilach być z nim... Jest zdany na łaskę opiekunki (z resztą nowej-dziś jej pierwszy dzień i mam podwójny stres bo mój młodszy synuś (11 m-cy) został z nią w domu na ponad 8 godzin)a ja w pracy umieram ze strachu!Mamusie i tatusiowie przeżywający to samo podzielcie się wrażeniami z pierwszych dni-może jakieś rady? asiaP.S. Jak wygląda organizacja i plan zajęć waszych dzieci? Mój ma w czwartek zajęcia od 8.00 do 13.20 czyli 6 lekcji... Czy to aby normalne?
    • Gość edziecko: Gabii Re: Mamy pierwszoklasistów-łączcie się! IP: *.* 03.09.02, 16:14
      Bede pierwsza.Wiec moja Ada poszla dzis tez pierwszy raz do szkoly, do 1 klasy. Bardzo to przezywalam ale ona nie byla zbyt przejeta. :) plan lekcji ma ulozony dosyc dziwnie- chodzi mi tu głwnie o ilosc godzin, nie w sęsie ze za duzo ale dziwnie rozlozone. Ma 2x na 11.45 i 3x na 8. Dziwne jest to, ze gdy ma na 8 rano to tylko 3 lekcje a gdy ma na 11.45 ma az 5 godzin!!Co do smialosci mojej corki to juz sie boję :) Ada jest baaaaaaaaardzo smiala, nie potrafi usiedziec na miejscu dluzej niz 5 minut- zobaczymy jak bedzie. Narazie jest ok.Pozdrawiam- Gabi
    • Gość edziecko: Marta_I Re: Mamy pierwszoklasistów-łączcie się! IP: *.* 04.09.02, 11:19
      Witajcie,Jestem w tej samej sytacji. Maciek rozpoczšł naukę w 1 klasie a ja wróciłam do pracy. Mój najmłodszy (5,5 miesišca) siedzi z te?ciowš w domu. Te?ciowa przyjechała na 2 tygodnie co też mnie dodatkowo stresuje. Oczywi?cie jestem jej wdzięczna za opiekę nad Wojtkiem ale szósta osoba w mieszkaniu jest jednak męczšca. Mój ?redni Marcin poszedł do przedszkola. Wprawdzie zaliczył już rok żłobka i przedszkola ale niestety niewiele to pomogło. Każdy nowy dzień wita płaczem. Czyli jednym słowem jest strasznie. Chodzę do pracy z laktatorem i cały czas rozmy?lam co u moich dzieci.A co do mojego pierwszoklasisty to bez łez też się nie obeszło. Przed wyj?ciem biedak się rozpłakał bo nie wiedział kiedy ma zje?ć przygotowanš do szkoły kanapkę. Musiała mu wytłumaczyć to co dla nas jest oczywiste - czyli po co sš dzwonki i przerwy.Co do planu lekcji to też niestety czę?ć lekcji ma rano a czę?ć zaczyna ok 12 tak że 3 razy w tygodniu kończy o 16.15. Niestety czeka go ?wietlica. Trochę mi go szkoda, wła?ciwie bardzo a nie trochę ale niestety nie mamy tutaj rodziny, która mogła by pomóc w opiece. Oj łza mi się w oku kręci.PozdrawiamMarta
      • Gość edziecko: plepla Re: Mamy pierwszoklasistów-łączcie się! IP: *.* 04.09.02, 14:45
        Mój 7latek w podskokach narazie (!!!) chodzi do szkoły. Zerówkę szkolną "znosił" bardzo źle, mimo że wcześniej chodził przez dwa lata do przedkszola, w którym wydawał sie być szczęśliwy. Po doswiadczeniach zerówkowych (to długa historia) postanowiliśmy zapisać go do szkoły społecznej. Była to dla nas bardzo trudna finansowo decyzja, ale doszliśmy z mężem do wniosku, ze ważniejsze jest "zdrowie psychiczne" i właściwy rozwój naszego dziecka niż ciułanie na większe mieszkanie. Będziemy się więc nadal "kisić" w 4 osoby w dwóch malutkich pokoikach, ale ... mam nadzieję że nie na próżno. Klasa Krystka liczy 10 dzieciaczków, Pani jest "ciepła", wczoraj były zajęcia kung-fu, jutro wyjeżdząją na biwak integracyjny ....... Oby tak dalejPlepla - mama dwójki dzikusów, z których starszy jest już pierwszoklasistą
      • Gość edziecko: azja74 Re: Mamy pierwszoklasistów-łączcie się! IP: *.* 05.09.02, 06:04
        Marta! Twoja sytuacja jest mi tak bliska... Sami musimy sobie ze wszystkim radzić-z nikąd pomocy. I nie myślę tu o sponsoringu przez rodziców czy teściów (i jedni i drudzy mają b.ciężką sytuację finansową) ale o pomocy przy opiece nad dziećmi, której brak ciągle odczuwam.Od kiedy podjęłam pierwszą pracę 1,5 roczny Szymon (obecny pierwszoklasista)zostawał z różnymi nianiami. Próbowaliśmy żłobka ale po jednym dniu pobytu skończyło się 40 stopniową gorączką i leżeniem w łózku przez 2 tyg. Wróciliśmy do niani.Gdy już można było posłać Szymka do przedszkola zrobiliśmy to (głównie z powodów finansowych bo jakoś nie zależało nam na wczesnej integracji z rówieśnikami)i po pół roku znów porażka: musieliśmy go wypisać bo częste chorowanie skończyło się zapaleniem płuc... Kolejna niania... związane z tym wydatki (50% mojej pensji "szło" na opiekunkę)Szymon długo się przyzwyczajał do przedszkola-tak naprawdę spodobało mu się dopiero gdy kończył zerówkę... długo się nie nacieszył bo zaczęła się szkoła. najbardziej boli mnie to , że nie mogę sama go zaprowadzać do szkoły, pod salę, pomóc we wszystkich czynnościach , które na początku na pewno go przerastają... Zaczynam pracę tak wcześnie, że gdy ja już stukam na klawiaturze (o 6.10) mój mąż jeszcze smacznie śpi... Dojazd do pracy jest konkretny więc żeby wcześnie wrócić (o 15.30) muszę wcześnie zacząć (pobudka o 4.20). Na pomoc moich rodziców nie mam co liczyć bo mama zchorowana b.poważnie a ojciec b.nieodpowiedzialny człowiek i bałabym się mu powierzyć moje dzieci. Robię to wyjątkowo gdy mam jako taką pewność, że niczego nie zchrzani. Teściowa z kolei mieszka 320 km. stąd... poniekąd to dobrze... :)Bardzo się bałam o te pierwsze dni w szkole ale Szymon jest wyraźnie zadowolony tylko śniadań nigdy nie zjada bo jak mówi: "na przerwie jest tyle dzieci, taki hałas, że nie wiem co mam robić, miejsca na ławkach są zawsze zajęte przez tych z 3 klasy..." zjada tylko jakiś batonik i wypija soczek. Wczoraj wieczorem też łzy mu pociekły i był bardzo zdenerwowany bo musiał nauczyć się na dzisiaj 4 wersowego wierszyka a mój mąż nie ma wystarczająco dużo cierpliwości i zaczął się wygrażać , że jak przyniesie pałę to dostanie w tyłek (notabene wcale go nie bije tylko straszy) i przez to Szymek powtarzał wiersz ze ściśniętym gardłem... ale myślę (mam taką nadzieję) że będzie dobrze bo inaczej nerwy mnie zeżrą! Do tego mój młodszy (11 miesięcy) jest w trakcie zmiany opiekunki na kogoś mniej konfliktowego i wszechwiedzącego od obecnej niani, która najlepiej się na wszystkim zna i wie co dla moich dzieci dobre! Też mi go żal bo ile nowych osób może zaakceptować taki maluszek w krótkim czasie?Pozdrawiam Cię Marta-trzymaj się ciepło :hello:asia
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Mamy pierwszoklasistów-łączcie się! IP: *.* 05.09.02, 08:45
      6 godzin w pierwszej klasie???????!!!!!!!!!! :eek: No powiem Ci, że długo szczękę zbierałam z klawiatury.... Mój synek, też pierwszoklasista, najwięcej ma 4 godziny. I ani minuty dłużej. A to i tak trochę zbyt wiele, jak na pierwsze dni. Bo dzieci przychodzą do domu padnięte na pyszczka. Nie wiem, ja na Twoim miejscu pogadałabym z dyrekcją, to chyba jest jakieś łamanie przepisów, nie spotkałam si, aby dziecko w pierwszej klasie miało tyle zajęć. A już drugie posłałam do szkoły. Dowiedz się koniecznie o co chodzi. No i nie martw się. Pamiętaj, że dzieci są jak barometry - wyczują wszystko. Musisz wykrzesać z siebie zachwyt szkołą. Powiem Ci, że ja też umierałam i rok temu przed zerówką i teraz, a jak się okazało, dzieci świetnie potrafią sobie dać radę. Dobrze, że Twój synek ma kolegów. Mój poszedł do zupełnie obcej klasy i już znalazł kolegów - generalnie dzieci bardzo Go lubią i już to zauważyłam :-). Pociesz się, że dzięki temu, że pracujesz Twój Malutki będzie bardzo samodzielny, zorganizowany, dzielny. Ja jeszcze nie potrafię sobie odmówić niańczenia Krzysia i wiem, że kiedyś za to zapłacę, tak jak to było z Anią. Choć zauważyłam, że przez to, iż Babcia, czyli moja mama, nie ma nadzoru nad wnukiem tak jak to było w przpadku Ani, Krzyś jest bardziej pewny siebie. Wczoraj sam (!!!) odrobił lekcje, niezwykle starannie i piorunem, po czym zwarty i gotowy stanął w przedpokoju i zawołał: "mogę iść na dwór?" :lol: :lol: Nie martw się kochana, zobaczysz, nie taki diabeł straszny jak go malują, a opiekunka jest przecież do sprawdzenia. Dzwoń do domu często (na razie), rozmawiaj z sąsiadami, pytaj ją o wszystko co dotyczy dzieci - jeśli jest "dobra" będzie opowiadać szczegółowo i chętnie. Trzymaj się!!Pozdrawiam i łączę się z rodzicami pierwszaków - Gosia
Pełna wersja