Nadgorliwi teściowie

04.12.06, 21:02
Sprawa ma się następująco.Nadgorliwość moich teściów doprowadza mnie ostatnio
do szaleństwa.Nasz bąbelek skończył 4 miesiące, jest dzieckiem bardzo
wyczekiwanym przez całą rodzinkę i może stąd ten problem.Teściowie przy
każdej wizycie wręcz dopadają małego,ściskają, pieszczą, całują, noszą.
itd.Może to we mnie tkwi problem, ale jestem wtedy cholernie zła i aż mnie
telepie w środku. Na samym początku tak nie było, ale ostatnio kiedy z małym
jest coraz lepszy kontakt, u teściów nasila się "nadmierny instynkt
opiekuńczy".I tak przykładów można by mnożyć.Mały dostał pleśniawek od
momentu kiedy zaczął pakować rączki do buzi.Prosiliśmy-nie całujcie go po
rączkach,a oni na to że go nie całują.Ja z mężem nie wycmokaliśmy go tyle w
ciągu 4 miesięcy co oni w czasie paru wizyt.Poza tym, proszę teścia żeby go
nie nosił bo ja potem będę miała problem, a dziecię waży już koło 7kg.Położy
go, a za moment już lata z nim po chałupie.Teściowa w takiej sytuacji jeszcze
wychwala go za to ile to tata ma cierpliwości do dziecka, a on naprawdę
potrafi zajmować się nim cały boży dzień i jeśli byśmy z mężem pozwolili to i
noc by obskoczył.No generalnie teść z teściową uwielbiają u nas siedzieć-
najlepiej od rana do wieczora.Całe szczęcie że ma to miejsce 2-3 razy w
tygodniu.I choć rzeczywiście wtedy odciążają mnie od dziecka to jestem
wyczerpana psychicznie, bo nie umiem się przy nich zrelaksować i kątem oka
wciąż obserwuję co robią z dzieckiem.Teraz czekam kiedy teściowa wtrąci się
do tego jak odżywiam maluszka.Zaczęłam podawać warzywa ze słoiczków.Zdanie na
ten temat teściowej jest następujące-słoiki owszem czasami na wyjście może są
i dobre a w domu to domowe jedzonko powinno dostawać.Generalnie nie ma
pomiędzy konfliktów,ale boję się pewnego razu nie wytrzymam,puszczą mi nerwy
i powiem coś czego będę później żałować.Na szczęście mąż bardzo dobrze mnie
rozumie, jest tego samego zdania i też bardzo go denerwują zachowania
rodziców.Tylko że ja się gryzę w język a on wali prosto w oczy co mu się nie
podoba.Ręce składam do boga za takiego chłopinę.To są naprawdę, fajni, ciepli
ludzie i wiem że chcą dla wnuka i dla nas jak najlepiej-dużo nam pomagają.
Jednak czasami mierzi mnie strasznie ich zachowanie i wolałabym aby zachowali
większy dystans do dziecka.Przepraszam że tak się rozpisałam, ale musiałam to
z siebie wyrzucić.Pozdrawiam
    • eta78 Re: Nadgorliwi teściowie 04.12.06, 21:22
      A może porozmawiaj z teściami.Powiedz szczerze co Was drażni - ale tak na
      spokojnie-bez nerwów.Powiedz im,że rozumiesz ich zainteresowanie wnukiem ale
      bardzo ich prosisz aby przestrzegali waszych zasad.W końcu to Wy jesteście
      rodzicami.Uważm,że spokojna rozmowa powinna poómoc.Ja nie mam takiego problemu
      z teściami ale jak mi cos nie pasuje to mówie otwarcie i jest ok.Najważniejsze
      to z sobą szczerze!!!!rozmawiać.Pozdrawiam i życze powodzenia.
    • modlicha81 Re: Nadgorliwi teściowie 04.12.06, 21:32
      rozumię Cie doskonale, niestety.... ja również mam takiego wyczekiwanego synka
      przez wszystkich i nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi jak moja teściowa!!
      Nie lubię jak nachyla się nad nami gdy go karmię, bo później to obiadu nawet
      już nie potrzebuje bo jej włosy są na całej mojej twarzy. Po prostu mam na nich
      alergie!! Nie będę się rozpisywać na ucj temat, bo szkoda klawiaturywink Musimy
      być silne, bardziej zdecydowane i pewniejsze siebie w wyrażaniu swojego zdania.
      Latwo mi się pisze, ale jak przychodzi co do czego to tylko mam nerwy i żadna
      dyplomacja nei pomaga!!! Powodzeniasmile
      • kiniamum Re: Nadgorliwi teściowie 04.12.06, 21:37
        no normalnie jakbym czytala post napisany przez siebie!!!!smile jak ja Cie
        rozumiem.. w moiom przypadku-ja nie mam tak "bystrego" meza-w koncu wybuchlam i
        mam swiety spokojsmilenie daj sobie w kasze dmuchac bo im bedzie dziecko starsze
        tym bedzie gorzej..
        • misiek2006 Re: Nadgorliwi teściowie 04.12.06, 22:18
          Witaj w klubie - mam podobną sytuacje. Niby problemu nie ma a w rzeczywistości
          on jest. Zapewne inne dziewczyny nam zazdroszcza i myslą ze jestesmy "głupie
          dupy" ze się czepiamy itp. Może jest w tym troche racji ale zawsze jest jakieś
          "ale..."
          Chcac sprecyzować problem to sama nie wiem co mnie tak denerwuje chyba podobnie
          jak u Ciebie "wszystko' niby drobiazgi ale strasznie potrawią zepsuć kontakty.
          Ja równiez poszukuje złotego środka i kompromisu, no bo z jednej strony
          chciałoby się zeby dziecko miało dobry kontakt z dziadkami ale nie kosztem
          naszej prywatnosci. z jednej strony chciałabym zeby nam czasami pomogli ale jak
          my tego chcemy a nie wtedy kiedy im pasuje.A może to zazdrośc ? tylko o co
          przeciez dziecko nie bedzie bardziej kochało babci od mamy a może obawa ze nam
          rozpieszcza bobasa.
          Mysle ze problem tkwi w nas samych moze trzeba sobie trochę odpuscić ale jak
          ktos jest innego zdania to chetnie posłucham.
          Powodzenia
          Powodzenia
          • matea4 Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 00:11
            A ja mam tylko jedno pytanie. Jak byście się zachowywały gdyby byli to wasi
            rodzice a nie teściowie. Przez to forum przetoczyło sie juz wiele dyskusji na
            ten temat. Albo jest tak ze teściowie interesują się za bardzo albo wcale.
            W mojej rodzinie jest to normalne że wszyscy interesują sie dziećmi, biora na
            ręce daja całusy, itp.
            Moze jesteście poprostu zazdrosne
            Pozdrawiam
            • ewelam Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 09:22
              U mnie problem dotyczy wyłącznie moich teściów.I myślę że jestem obiektywna bo
              mój mąż jest dokładnie tego samego zdania co ja, a przecież to są jego rodzice
              a nie moi.Więc gdyby on w tej chwili pisał to dotyczyłoby to jego rodziców a
              nie są to teściowie czy rodzice.Dla moich jest to pierwszy wnuk, a jednak
              potrafią zachować dystans i nie zaburzać naszej prywatności.Nawet jak przyjadą,
              to na trochę i zaraz uciekają-aż sami prosimy ich żeby posiedzieli dłużej(a
              małego kochają bardzo)Kiedy prosimy o pomoc nigdy nie odmawiają.Dzięki, może to
              głupio zabrzmi ale miło że nie ja sama borykam się z tym.Pozdrawiam
    • anek130 Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 09:52
      o ile jestem w stanie zrozumieć "naloty" teściów, zbyt częste odwiedziny - to
      faktycznie - przyznaję rację, ze to może człowieka wykończyć. Ale zupełnie nie
      rozumiem tego, że denerwuje was to, że okazują miłość waszym dzieciom. A robią
      to po swojemu, a nie tak, jak wy byście sobie tego zyczyły. To jest
      niesprawiedliwe. Ja się ciesze, gdy dziadkowie tulą i pieszczą mojego synka, bo
      to mu wyjdzie tylko na dobre - dużo miłości nigdy chyba nikomu nie zaszkodziło

      Ania.
    • angiea Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 10:08
      robisz blad, ze od razu nie ustalilas granic. U mnie tez bylo takie
      niebezpieczenstwo wizyt moich rodzicow - mojej mamy. Jednak od razu na jej
      odwiedzinach powiedzialam jak maja wygladac nasze wizyty, ze nie chce wizyt
      prababc i dzieci i ich wizyt jak najmniej. Ustalilismy z mezem, ze malego beda
      widywac na spacerze. I to sie tyczy ich wszystkich i ja to mojej mamie
      powiedzialam. My stawiamy warunki, bo to nasze zycie a oni maja sie dostosowac.
      Widze, ze sie pilnuje i nie chucha na malego, przynosi prezenty, ale w domu u
      nas byla tylko raz a tata moze 2 razy z bardzo krotkimi wizytami i na rekach
      jeszcze malego nie mieli. Taki maluch po pierwsze nie potrzebuje nikogo procz
      rodzicow i nic procz domku i spacerow a reszta to egoizm ludzi, ktorzy nie
      mysla na pewno o dobru malucha a swoim. Dlatego dla jego dobra tak
      postapilismy. Jeszcze bedzie czas, ze pozna ich i juz. Maly jest zdrowy i
      szczesliwy a i jedni i drudzy dziadkowie nie maja pretensji a wrecz szanuja nas
      bardziej i zachowuja sie kulturalnie (dzwonia przed ewentualnym spacerem). My o
      tym myslelismy jeszcze przed urodzeniem syna, bo wiedzielismy, ze babcie i
      dziadkowie to moze byc duuuzy problem, co tylko nerwy psuje a nawet szkodzi
      malzenstwu. Pozdr.
      • anek130 Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 18:24
        ale że prezenty przynosi to dobrze, co?

        Ania
    • asiulaadriana Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 11:04
      A może nie narzekaj tylko zrozum teściów. Sama piszesz ze to jest wyczekiwane
      przez was wszystkich dziecko. Rodzice odwiedzają was sporadyznie wiec pozwól
      się im nacieszyc dzieckiem. Na pewno mały nie przyzwyczai siedo noszenia jak go
      dziadek przez jeden dzień ponosi, nie przesadzaj.
      U mnie jest podobnie jeśli chodzi o wizyty, teściowie widzą wnuka co weekend,
      raz my jezdzimy raz oni do nas i w czasie tych wizyt Tomco caly czas jest na
      rekach raz u babci raz u dziadka, wciąż jest cmokany i sciskany i ja ani mój
      maż niemamy z tym problemu.
      Poczekaj az ty zostaniesz babcia, zobaczymy jakzwariujesz na punkcie swojego
      wnukawink
      • asiulaadriana Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 11:05
        Przepraszam za literówkiwink
    • steffan Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 12:44
      smile nie przejmuj sie i postaraj się wyluzowac. myślę, że powinnas ograniczyc
      wizyty teściów do np 1-2 w tygodniu, no i ograniczyc czasowo. całowaniem i
      noszeniem na rekach zupełnie sie przejmuj. obydwie babcie mojej małej w tym
      celują, ale jakims cudem mojej małej udało im sie nie rozpuścićsmile)). mnie moja
      teściowa tez doprowadza do białej gorączki, ale mam na to swietny sposób -
      wykorzystuję jej chęć zajęcia się maluszkiem, sama wtedy wychodzęsmile) i mam
      swiety spokój. a czego oczy nie widzą...smile
    • mynia0 Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 13:19
      dziewczyny, jesteście jednak trochę przewrażliwione. kazdy okazuje dziecku
      miłość w taki a nie inny sposób. przecież babcie i dziadkowie kochają wasze
      dzieci i na pewno nie robia im krzywdy. ja reagowałabym tylko w kwestii
      jedzenia i wychowania , ale w przypadku niemowlęcia to jeszcze na wychowanie za
      wcześnie. pozwólcie dziadkom kochać wnuki, przestańcie sie tak nakręcać. każdy
      normalny dorosły człowiek zupełnie wariuje na punkcie takiego malucha. dajcie
      spokój. przyjdzie czas, że będziecie wdzięczne za kazde 5 minut, które będą
      spędzali z dzieckiem dziadkowie, a wy będziecie mogły mieć 5 minut dla siebie.
      i mówię to z własnego doświadczenia. też kiedyś byłam taka "mądra", jak wy.
      teraz mi się odmieniło.
    • cios Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 13:46
      Mam wrażenie, że gdyby tesciowie nie interesowali sie dzieckiem w ogóle byłabyś
      bardzo na nich zła,że to ich ukochany wnuczek, że sa egoistami. A ja mam
      pytanie jak Ty okazujesz miłośc swojemu dziecku? całujesz je ? przytulasz?
      nosisz na rękach?. Pewnie tak, ale w ciągu całego dnia nie robisz tego z taką
      częstotliwością jak oni w czasie krótkiej wizyty. Teściowie idą do domu i
      uwierz mi są szczęśliwi, że mieli go na rękach, na pewno cieszą się nim bardzo.
      Jeśli ci to przeszkadza powiedz im to i zaproponuj preferowane przez ciebie
      sposoby okazywania czułości. Tylko zastanów się co Im powiesz...
      • iza3108 Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 14:13
        jakbym czytała swoją wypowiedz, mam to samo i jak widzę jak teściowa się zbliża
        do małego to mam ją chęć rozszarpać, doszłam do wniosku że ja go tak kocham i
        poprostu jestem o niego zazdrosna, nie mogę tak się zachowywać bo wtedy
        krzywdzę męza, mi też by było przykro jakby on tak podchodził do mojej mamy i
        dlatego ciągle z tym walczę.
      • muszta Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 14:32
        Hmm nie wiem, czy niemowlę jest zachwycone, gdy go tak wszyscy obcałowywują. Ja
        nie lubię, gdy mnie ktoś oprócz męża obściskuje i nie pozwalam na taki intesywny
        kontakt w stosunku do mojego dziecka. Od tego mam mamę i tatę, a dziadkowie mogą
        dać 2-3 buziaczki i wystarczy.
        Gdybym ja pozwoliła, to moi teściowie to by mi zabrali dziecko i sami je
        wychowywali. Widzą wnuczkę raz w tygodniu i mogą się z nią bawić - ale nie nią !!!!.
        Radzę ustalić granicę na początku. Im dłużej będziesz zwlekać, tym będzie gorzej.



        • matea4 Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 15:04
          Nie miałam pojęcia że możecie być pozbawoine uczuć. Byłoby mi zwyczjnie przykro
          gdyby moja mama była u mnie raz czy dwa. To jest okropne jak traktujecie swoich
          rodziców/teściów. Naszczęscie za 30 lat to Wy będziecie prosić sie u wizytę u
          wnuków, o chwile które potem napędzaja dziadków do normalnego zycia. Taka jest
          kolej rzeczy. Jak ma się małe dzieci, to brakuje czasu, a potem wredne synowe
          psują radość życia i wydzielaja uczucie jakie mozna dać małemu dziecku. Taka
          prawda wynika z Waszych wypowiedzi. Ale historia lubi sie powtarzać.
          • anek130 Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 15:11
            zgadzam się z Tobą

            Ania
    • rybusie Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 15:38
      Niektórzy tak mają,My do teściów jeżdzimy na weekendy a w tedy to ja mam
      sprzątać a teściowa bawi się z Natalką ale nie to jest najgorsze.
      Ja mam problem z męża siostrą i jej 5-letnią córeczką.Oni też tam są w sobote i
      niedzielę.
      Wygląda to tak-Ja przewijam swoje dziecko a ona podchodzi i mówi do mnie "daj
      mi Natalusie".
      Jest w 5 miesiącu ciąży i ciągle nosi Natalę(ok.10-11kg.)jak trzyma ją na ręku
      to jej córeczka ciągle ciągnie Natalę za nóżkę i krzyczy "mamo daj mi ją na
      chwilę".
      Jak Natala miała jakieś dwa-trzy miesiące to ona sadzała Natalkę Ani na kolana
      (oczywiście nie trzymała Natalki)i robiła zdjęcia kilka razy jej zwracałam
      uwagę nie pomogł aż kiedyś ona powiedziała "Ania idź zapytaj ciocię czy może
      dać Ci Natalkę na kolana to zrobię Ci zdjęcie" ja jej odpowiedziałam że ja jej
      na pewno nie dam bo Ania jest za mała na takie trzymanie i już mam spokuj choć
      Natalka ma 7 i pół miesiąca.
      Ciągle ją całowała w ustka i ogólnie po rączkach i po całej buzi,choć w ustka
      nie całuje jej ani ja,ani mąż,ani babcie nikt tylko ona ale o to już jej
      zwróciłam uwagę i przestał.Ania też już jej tak nie całuje.
      Jak ja karmię albo przewijam to Ania tak się pcha na mnie i Natalkę że nie mam
      jak się ruszać a jak jej zwrócę uwagę to zaraz jest płacz i wszyscy (teściowa i
      Ani mama)mają do mnie pretęsje że nie dopuszczam Ani do Niuni a przecierz
      Anusia ją tak bardzo kocha.
      Już nie mogę się doczekać kiedy ona urodzi.Zdażało się że dopiero co
      przyjechaliśmy do teściów,jeszcze się nie przewitaliśmy nie rozebrałam siebie
      ani Natalki a ona mi ją wyrywa z rąk.Już ją kiedyś porządnie za takie coś
      opiepszyłam bo jak ja się bawiłam z Natalką to ona podeszła i mi
      powiedziała"odsuń się i daj mi ją"wtedy wybuchłam.
      Dla niektórych to są głupoty ale takie drobiazgi mogą człowieka wyprowadzić z
      równowagi.
      To chyba trzeba przetrzymać i delikatnie zwracać uwagę a jak nie pomoże to
      wtedy z grubej rury powiedzieć co się myśli.
    • elik_78 Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 16:17
      nie przesadzajcie. Jakbys siedziala sama caly dzien w domu nie majac nikogo, do
      kogo moglabys sie odezwac to wtedy napewno zmienilabys zdanie.Ja juz 15
      miesiecy siedze z moim dzieckiem w domu, Nmaz pracuje od rana do wieczora nawet
      w soboty i niedziele. Jak przychodzi do domu to jest zmeczony i nawet nie ma
      sily rozmawiac ze mna. bywa tak ze maly nie widzi taty po 3, 4 dni. A ja juz
      nie wyrabiam. Wiec gdyby tesciowie do mnie przychodzili i siedzieli caly dzien
      to nosilabym ich na rekach. Imysle tez, ze z kazdym mozna sie dogadac nawte z
      tesciami, wystarczy im to powiedziec spokojnie, a nie otwierac komputer i myc
      im d... Takie jest moje zdanie. A co do jedzenia dziecka to ja jestem mama i
      nikt mi sie nie wtraca. Postaw sie tez w miejsce tesciowej, nie cieszylabys sie
      wnukiem.......
    • rowantree Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 20:30
      Sądzę, że instytucja dziadków jest niezbędna dla przyzwoitego wychowania
      kolejnych pokoleń, zarówno jeśli chodzi o sferę emocjonalną naszych dzieci jak
      i praktyczną. Sama nie mam dziadków i odczuwam przemożny ich brak. Wspaniale
      jest pomyśleć, że ktoś taki jak nasi rodzice, którzy przecież wychowywali
      większość z nas dość krytycznie, teraz patrzą na nasze dzieci z takim
      spontanicznym i szczerym zachwytem, uwielbieniem i miłością, że ciężko byłoby
      znaleźć w otoczeniu inne tak bezinteresownie zakochane w naszych pociechach
      osoby. Niewątpliwie jest to wielka sprawa. Uważam jednak, że należy we
      wszystkim znajdywać rozsądne granice. Nie można przecież zagłaskać kotka na
      śmierć. Dlatego wiem, że kochający ale jednocześnie zrównoważeni dziadkowie to
      wielki skarb i niestety rzadkość.
    • superktosia Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 20:44
      a ja mam ten samp problem nie tylko z tesciami ale i z mama.. juz nawet probuja
      mnie uczyc dziecko karmic.. a kysz!!!
      • quami Re: Nadgorliwi teściowie 05.12.06, 21:21
        wyluzuj!!!!
        Tez tak kiedys miałam smile
        Ale zobaczysz jak dziecko skończy roczek to bedziesz czekac na wizyty tesciow smile
        Poza tym, inaczej bedzie jak dzidzia troche podrosnie, zacznie stawiac warunki,
        ze nie chce buzi, ze nie chce ne rece i jeszcze nie raz dziadek albo babcia
        dostanie po buzi smile)) Bedziesz miała ubaw, a teraz sie wyluzuj smile Niech sie
        zajmują ile wlezie a Ty odpoczywaj, dzidzi na pewno nic sie nie stanie, oni po
        prostu je kochają i to badzo mocno. Podobno dziadkowie kochają wnuczeta
        bardziej niż własne dzieci smile)

        • anulkas86 Re: Nadgorliwi teściowie 06.12.06, 14:06
          Moja teściowa jest idalna- w nic się nie wtrąca, o nic nie pyta, nie wyraża
          swojego zdania. I daje mi i męzowi możliwość decydowania o wszystkim co dotyczy
          małgo.
          Za to moim koszmarem jest teściu, którego znieść nie mogę. Wszystko wie
          najlepiej, wszystko by mi doradzal. Przed porodem dawał mi rady odnsnie...
          porodu! - a nigdy nawet nie był przy porodzie! Ostatnio stwierdził że za dużo
          karmię dziecko- a naprawdę mały je ile chce, nie jest gruby, a raczej chudy bym
          powiedziała. Poza tym ciągle ma pretensję że jak przyjeżdzam to chce zaraz
          jechać do domu, a ja po prostu wiem o której moje dziecko jest kąpane i chodzi
          spać i nie chcę się męczyću kogoś z marudnym dzieckiem. Do mojego męza ma
          pretensje że nie przyjeżdza do niego wieczorami do pracy żeby go odwiedzić
          (pracuje jakieś 3-4 km od nas), a mój mąż naprawdę nie ma czasu- chodzi do pracy
          na popołudna, w weekendy szkoły i jeszcze robi kurs prawa jazdy. Nie ma czasu
          żeby ze mnąposiedzieć, a co dopiero żeby jeździć, skoro teściu ma samochód i jak
          by chciał to by do nas przyjechał.
          Nie rozumie żadnych argumentów, wogóle sprawia wrażenie jakby nasze
          tłumaczenia wogóle do niego nie dochodziły. jakiś nie reformowany on jest. I ja
          jużdo niego wogóle się nie odzywam, jak nie muszę.
    • magme Re: Nadgorliwi teściowie 06.12.06, 15:08
      Z jednej strony - co w tym złego że teściowa poprzytula sobie dzidziusia czy
      ponosi? ja jak do nich przyjeżdżamy lub oni do nas sama daję Krzysia na ręce a
      niech noszą ,mnie już boli kręgosłup. Z drugiej strony trochę Cię rozumiem, bo
      mnie do szewskiej pasji doprowadzają komentarze w stylu "a dlaczego nie ma
      śpioszków - zmarznie ,będzie chory! zobaczysz" ( w mieszkaniu bardzo ciepło ,
      maly w podkolanówkach i bodziaku z długim rękawem), albo "Madziu nie pij tego ,
      nie jedz tamtego - karmisz!! Krzysiowi będzie to czy tamto przez ciebie!"
      (jakbym sama nie miała rozumu i nie uważała na to co jem). Poza tym uwagi w
      rodzaju "rób tak, noś tak, ubieraj tak..", no kurcze, to moje dziecko, rozumiem
      potrzebę udzielania dobrych rad ale bez przesady i gdy o nie proszę,z reguły
      umiem zadbać o siebie i własne dziecko (ale może ona uważa inaczej?). Do tego
      dochodzi denerwujący dla mnie zwyczaj teściów wpadania ni stąd ni zowąd, ale tu
      już sie kilka razy postawiłam, (a właściwie teściów postawiłam przed faktem
      dokonanym, że właśnie wychodzę, mam gości, wchodzę pod prysznic , mam okropny
      bałagan itd (przy czym te dwa ostatnie to trzeba uważać bo już usłyszałam - nie
      szkodzi, ja ci popilnuję Krzysia a ty się wykąp czy sobie posprzątaj)),tak
      trudno zrozumieć że lubię wizyty zapowiadane? A ile się nawalczyłam żeby nie
      wpadali co drugi dzień..(oboje pracują więc pory wizyt wypadały na czas kąpania
      dzidziusia i spania przez co kąpiel się odsuwała a mały był rozdrażniony i
      marudny gdy trzeba go było położyć, nie mówiąc o tym ,że mąż też wraca
      wieczorem i zamiast mieć czas dla siebie i niego skakałam dokoła teściów..) Ale
      co zrobić żyć dobrze trzeba więc czasem się gryzę w język, sama często
      proponuję że wpadniemy , że im podrzucę Krzysia , że może wyjdziemy razem na
      spacer itd. Mam nadzieję że to się jakoś ułozy, choć trochę się boję co będzie
      jak zacznę wprowadzać jedzonko inne poza piersią, dopiero się nasłucham.. a
      może nie? No to ja też sie wygadałam, smilePozdrawiam ,Magda
      • behemot79 Re: Nadgorliwi teściowie 06.12.06, 15:25
        A mnie najbardziej denerwuje, gdy moja teściowa mówi do MOJEGO
        dziecka: "Syneczku..."Swojego pierworodnego oddała na wychowanie rodzicom, a
        teraz nagle instyntkta macierzyńskie się w niej obudziły... Wrrr...
    • sja75 Re: Nadgorliwi teściowie 06.12.06, 20:42
      ciesz sie że są..ja cały dzien sama z dzieckiem ,mąż w pracy.teściowa trzy razy
      w miesiacu zjawia sie na 2 godziny i cud że czasami go weźmie na spacer a mama
      daleko.myslę że to tez zazdrośc o dzidziora,o uczucia...wyluzuj..pozdrawiam
    • magda_wojciechowska Re: Nadgorliwi teściowie 06.12.06, 20:45
      Ja czuje podobnie. Lapie sie na tym, ze jestem po prostu zazdrosna o malego i
      juz. Czasem w duchu mysle, jak to byloby fajnie, zeby maly sie rozplakal miast
      usmiechac do wiecznie "tiutajacych" dziadkow. Nie wiem, moze to podejscie minie
      z wiekiem... smile
Pełna wersja