Gość edziecko: joannaz
IP: *.*
12.09.02, 08:21
Do dzisiaj rana myślałam, że niegdy już nie będę pisała postu na ten temat. Niestety o godzinie 7:30 moje złudzenia zostały rozwiane. Dziś rano wychodząc do żłobka zobaczyłam, a właściwie nie zobaczyłam naszego wózka. Po prostu zniknął. Ktoś odciął grubą metalową linkę, którą przyczepiony był do kaloryfera.Wraz z wózkiem i budka przeciwdeszczową ukradziono Zosi wiaderko, łopatkę i małą piłeczkę. szłam z Zosią i płakałam. To już drugi raz. Poprzednio zniknął wózek postawiony na piętrze. Tym razem jednak był przyczepiony naprawdę grubą linką. Ktoś z premedytacją dokonał tej kradzieży. Musiał się przygotować, mieć nożyce do cięcia grubego drutu. Wózek za pewne trafi na Stadion 10-lecia lub w inne miejsce gdzie sprzedaje się kradzione towary.STrata materialna nie jest może tak wielka. Wózek był używany, kupiony w komisie w Toruniu za 100 zł. Budka była za to prawie nowa.Każdy kto będzie kupował takie sprzęt na pewno zauważy, że nie pochodzi od właściciela. W domu został bowiem pałąk zabezpieczający,folia przeciwdeszczowa przyczepiania na zamek błyskawiczny do budki i torba. Jest mi bardzo smutno. Jeszcze wczoraj paliłam 0 21 świeczkę w oknie na znak solidarności z ofiarami WTC i wszystkimi ludzmi walczącymi ze złem tego świata. Nie myślałam, że ułamek tego zła dotknie w tym czasie moją rodzinę.smutna Joannaps. prosze nie kuście się nigdy na okazyjny, prawie za bezcen zakup na bazarach, rynkach itp. Jeśli my nie będziemy kupowali towarów od złodziei czy paserów kradzież przestanie się opłacać.J