"Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam

IP: *.* 14.09.02, 23:06
Dziewczyny........ co słychac w Stolicy?Nikt nic nie napisał ani słowa.Natomiast na temat zlotu Krakowskiego aż huchało.No wiec jak jest? Aż tak beznadziejnie, że szkoda słów? ;)Podzielcie się wrażeniami i opisem Zlotu z ymi, które chciały być a nie mogły.Pozdrawiam serdecznie wszystkich, znanych i nieznanychBuziaki dla wszystkich maluszków, które są na Zlocie i których tam nie ma :)- Siunia
    • Gość edziecko: Marta_B Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 14.09.02, 23:34
      Siunia, zajrzyj do pamiętnika asi_t (świat według bąbli). Są tam zdjęcia ze zlotu widziane oczkami "bąbli" :)Pozdrawiam-Marta
    • Gość edziecko: _Su_ Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 15.09.02, 12:29
      Dziewczyny heh dopiero wstałam bo wróciłam z Wawy ok. 2 nad ranem. Zacznę od początku :) o 11. zjawiłam się w Hula Kula i ku mojemu przerażeniu nikogo pod Kulą nie było (padał co prawda deszcz ale było hasło że spotykamy się przed lokalem), weszłam więc do środka i pytam ludzi o zlot eDziecka a oni na mnie gały że nie wiedzą o co chodzi i mówią żebym szła pytać do recepcji. Idąc do tej nieszczęsnej recepcji natknęłam się na kilka samotnie krążących mam też czekających na resztę. Odetchnęłam z ulgą.Potem już zaczęło się, całe rodziny ściągały do Hula i coraz to nowi czatowi znajomi. Niedługo zebrał się niezły tłum. Cóż mogę powiedzieć. Było głośno, gęsto i jak dla mnie wesoło. Większość emam i etatusiów przypadła mi do serca i w sumie jestem bardzo zadowolona że pojechałam mimo tego że przypłaciłam to chorym gardłem i potwornym bólem głowy. Żałuję tylko że nie mogłam zostać na drugi dzień.Pozdrawiam tych z którym dane mi bylo najwięcej pogadać: ptaszyna, bebe, feratu,sylvia,Ika,Gabi, olaj, olaju,Bunie, Magdę Toruń( Ty jajcaro ), Basię mamę Patryka :), stynkę, i jeszcze wszystkich tych innych którym nie dałam rady poświęcić więcej czasu. Cieszę się że Was poznałam ( a raczej zobaczyłam bo w większości przypadków na tym się niestety skończyło)Su
      • Gość edziecko: magdatorun Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 18.09.02, 07:47
        :) _Su_ szkoda że nie zadzwoniliście, szkoooda :sweat: :)Trzeba będzie odrobić :lol:Pozdrawiam Jajcara
    • Gość edziecko: Berenika Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 15.09.02, 18:34
      Wpadłyśmy z Żabą tylko na chwilę, która trwała przeszło godzinę :). Mnie się podobało - głośno, wesoło, mnóstwo maluchów, galopujących we wszystkie strony... Żaba potem odchorowała to wszystko, nie mogła spać i w ogóle była nieszczęśliwa. Ona jest jeszcze za mała na życie towarzyskie :(.A poza tym sprawdziły się na mnie obawy innych e-mam (ja tych obaw nie miałam, a jednak...). Porozmawiać udało mi się właściwie wyłacznie z osobami, które znam z reala, ze spotkań ciężarówek. Teraz to już dokonane, dumne mamy :) i miło, że się z nimi widziałam. Ale nie udało mi się pogadać z żadną nie znaną dotąd osobą, poza zdawkowymi "cześć". Może gdybym to ja bardziej się starała - ale ja jestem raczej nieśmiałą osobą i nie było mi łatwo, a nikt nie był dostatecznie zainteresowany rozmową ze mną. Tak więc dzisiaj lulam chorą i nieszczęśliwą Żabę i samej mi też trochę smutno.PozdrawiamBerek z Żabą :bounce:
      • Gość edziecko: Ika Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 15.09.02, 20:54
        Berek!!!A ja tak liczyłam, że się spotkamy!!! I rozpadało się na trasie, ciągnący się sznur samochodów w tym deszczu jak w melasie, opóźnił nasz przyjazd i... JUŻ WAS Z ŻABĄ NIE BYŁO...!!!! :cry:Mam nadzieję, że uda się nam to nadrobić w najbliższym czasie.... w mniejszym gronie ;)
    • Gość edziecko: asia_t Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 15.09.02, 19:31
      No to ja się też dopiszę, jako ja, a nie tylko dzieciaczki. :-) Było... głośno. To moje ogólne wrażenie. Porozmawiałam z tymi, których znam, jak się okazuje, my (Asia i Sebastian i bąble) jesteśmy ogólnie znani. :-) Ja znam zdecydowanie mniej osób... Dzisiaj już nie pojechaliśmy, bo dzieci to wczoraj bardzo przeżyły, nie spały pół nocy ( i mamusia logicznie rzecz biorąc też...), za dużo wrażeń... Szkoda, że na takich spotkaniach nie uda się pogadać ze wszystkimi... Miałam też wrażenie, że jako nowy moderator forum Niemowlę raczej nie powinnam się pokazywać w forumowym towarzystwie. :lol:PozdrowionkaasiaT
    • Gość edziecko: Gabii Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 15.09.02, 21:21
      Byłam i jestem BARDZO SZCZĘŚLIWA, że w końcu zobaczyłam i poznałam wieeeeeeele osób. Ach- jeszcze żyję wczorajszym dniem :)To takie hmmmm fajne, dziwne,zaskakujące???? że ludzie nie znający się, którzy nigdy się nie widzieli są szczęśliwi, ze się spotkali, sciskają i mają sobie tyyyyle do powiedzenia :) :) Jeśli finanse i los na to pozwoli- na następnym zlocie na 1000000% będePozdrawiam - Gabi
    • Gość edziecko: wiesia Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 19.09.02, 17:36
      We czwartek, dwa dni przed terminem zlotu podjęłam ostateczną decyzję o wyjeździe. Potomstwo co prawda troszkę jeszcze kaszlało, w kieszeni się nie przelewa, ale co tam -w Krakowie mnie nie było, a do tego do Warszawy przyjedzie Lilly, będzie parę osób znajomych z czata no i w ogóle - jadę.Od środy maż załapał fuchę i do domu wraca po 22.00, potem kąpanie najmniejszego , kolacja i chodzimy spać po północy; w nocy kilka pobudek na karmienie i niańczenie Pana Maluśkiewicza (dawniej "Pokemonka"), rano pobudka, tata do roboty, mama do pieluch, nocników, papek, cycania itp. W tym wszystkim trzeba znaleźć czas na spakowanie się na drogę. No tak, trzeba gdzieś nocować, a mnie poczta nie działa. Przez czata upraszam Gabi o pośrednictwo w znalezieniu mi noclegu. Dwa dni później dowiaduję się , że eKachna i ktoś jeszcze (kto? AsiaT?) proponują mi nocleg. Ale ja, choć w komputer jakoś klepię, jestem kompletnym ignorantem jeśli chodzi o korzystanie z komórki , a zwłaszcza z SMS-ów i nie rozszyfrowuję tych informacji. W końcu dogaduję się Sylvią w bezpośredniej rozmowie telefonicznej, że zrobię jej najazd.Piątek spędzam jak kot z pęcherzem- pakuję i rozpakowuję ubranka dla dzieci na drogę. Pogoda zmienna- w końcu zabieram ze sobą pół szafy ubraniowej i jak się później okazuje czynię słusznie. Piorę tapicerkę wózków, zdobywam śpiwory, piorę ciuszki, pakuję chusteczki, pieluszki, , piorę dalsze ciuszki, pakuję herbatki i podstawowe leki, piorę coś znowu, pakuję zabawki na drogę, piekę ciasteczka do zabrania na "kwaterę", gnam do sklepu po dżinsy dla męża, gdyż nogawka w tych , w których miał jechać okazuje się udekorowana pianką montażową nie do sprania, gnam do sklepu po majonez kielecki, czyli najlepszą reklamę naszego regionu, znowu coś piorę, prasuję, zakładam tapicerkę na wózek, , wraca maż z fuchy, jeszcze musi odkurzyć samochód, który dopiero co pełnił rolę półciężarówki na narzędzia materiały i ciuchy robocze... kolacja, kąpiel Pana Maluśkiewicza , trzeba poznosić do samochodu cześć rzeczy, kurcze minęła pierwsza w nocy. Cztery godziny później Maluśkiewicz budzi się na karmienie i niańczenie, przewijanie, przebieranie ,śniadanie....no tak, trzeba zatankować benzynę , szybko podjechać na myjnię, już powinniśmy być w drodze, ale starszy chce pić, wypił- chce siku, młodszy chce czegoś ( czego :what: i drze się).Wyruszamy w drogę, tata lewo żywy po tych kilku dniach zasuwania po 14 godzin na dobę, ja z szarymi workami pod oczami z niewyspania - wklepywanie kremu pod oczy nie przynosi żadnych efektów, wyglądam równie żałośnie jak mój mąż. O jedenastej dojeżdżamy do Warszawy, Jacuś ( faza odpieluszania) woła "siku", natychmiast trzeba się gdzieś zatrzymać. Jest jakiś bar, hura :bounce: , udało się na czas. Dzwonię na komórkę do Asi i SebasianaT , dzięki ich wskazówkom jakoś udaje nam się dotrzeć do Hula-Kula. Przy wejściu widzę jakaś parę z małym dzieckiem, rozglądającą się dookoła. Od razu widać , że to "nasi", jak się okazuje eKachna. Wchodzimy do środka i od tej chwili czas zaczyna biec jeszcze szybciej. Znajdujemy salkę dla zabaw z dziećmi, tłum ludzi, większość z nich to erodzice, postanawiam się nie przedstawiać. I słusznie - po jednym zdaniu i tak mnie wszyscy rozpoznają - zapewne po tych starczych worach pod oczami i cerze zmiętej ;-). Rekordzistką jest Sylvia, nawet słowem nie muszę się odezwać, a ona i tak wie , że to ja. Jasnowidzka :ouch:Pospiesznie witam się z wszystkimi, jestem przekonana , że znajdę czas aby pogadać dłużej z tymi osobami, które znam lepiej z czata , zwłaszcza z Cleo, Olaj, Gemmą , JoannąZ. Niestety, nie wiem jak to się dzieje, ale nie znajduję tego czasu. Mam uczucie lekkiego chaosu- ludzie rozproszeni po całym obiekcie, część zajęta ganianiem z dziećmi po "małpim gaju". Trudno mi znaleźć miejsce, które możnaby uznać za "punkt centralny" wokół którego wszyscy się gromadzą. Prawdopodobnie sporej grupy "forumowiczów" nie udało mi się nawet zobaczyć. Zanim się jako tako orientuję kto jest kto, niektórzy już wychodzą. Zamieniam kilka zdań z Zilką, która jest rekordzistą zlotu jeśli chodzi o wiek maleństwa z jakim przybyła. Jej Florencja ma 5 tygodni. Ja z 10-cio tygodniowym maluchem plasuję się na drugiej pozycji. W porze obiadowej tworzy się mała grupka przy stoliku obok baru. Mam okazję zobaczyć jak w realu wygląda Ika, Ludek, Selina (z mężem), Ptaszyna. Znowu w niewiadomy sposób zanim udaje mi się zamienić choćby jedno zdanie robi się późno i wszyscy się rozchodzą. Zostaję przy stoliku z Seliną i Ludkiem (u której się zatrzymuje na noc) i oczywiście z Sylvią, której mieszkanie mam zamiar demolować przez następne kilkanaście godzin.Na zewnątrz zimno i mokro, z planów spacerowych nici. Pod wieczór utwierdzam się w przekonaniu, że nie jestem odosobniona w poczuciu, że mężczyźni w swojej masie nie traktują naszego forum zbyt poważnie. Mężowie Sylvi, Ludka i Seliny i mój oczywiście zgodnie wyrażają swoje pobłażanie w tej kwestii , wątki z forum czytają na życzenie żon, ba , jeśli mają wydrukowane...Drugi dzień mija szybko, zostawiam Sylvię i umawiamy się z "Selinami" i "Ludkami" na zwiedzanie Warszawy. Warunki pogodowe i koszty biletów do ciekawych miejsc powodują , że lądujemy w McDonaldzie na frytkach i hamburgerach :crazy: Wracam do domu zadowolona, że udało mi się spotkać na żywo z paroma osobami, że poznałam nieco bliżej Sylvie , Selinę i Ludka, z poczuciem niedosytu , bo nie spotkałam Lilly :-(, Politei :cry:, Andzi :-(, Aluc :cry:, Agatysad, ATY :cry:, a z Cleo, Gemmą, Eldadem, JoannąZ i cała resztą udało się w zasadzie tylko przywitać ... Trzeba będzie pomyśleć o kolejnym zlocie. W końcu jutro też jest dzień... ;-)
    • Gość edziecko: Cytrynka Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 19.09.02, 18:41
      Bu, a mnie nie było. I trochę mi smutno, może następnym razem będę mogła przybyć.Chciałabym wiele osób z forum poznać w realu i mam nadzieję, że uda mi się.PozdrawiamCytrynka
    • Gość edziecko: iwo1 Re: "Zlot" w Warszawie - a mnie nie było,ale... IP: *.* 19.09.02, 19:09
      TYm razem z różnych wzgledów nie dojechalismy na zlot ,jednak odbiłam sobie to z nawiązka robiąc nalot Gosi1Miałyśmy się tylko dla siebie i mój mąż prawie siłą musiał mnie ciagnać do domu spowrotem hi,hiDziewczyny było cudownie jeszcze bardziej pokochałam Gosię i jej rodzinkę ,no i jakoś rażniej nam było razem bez wasPozdrawiam wszystkichIwo
      • Gość edziecko: AgnieszkaLO Re: "Zlot" w Warszawie - a może kolejne w spokojnych miejscach? IP: *.* 20.09.02, 12:12
        Może będziemy się "zlatywać" w mniejszych, najlepiej wypoczynkowych miejscowościach. Po sezonie mozna wynegocjować atrakcyjne ceny. Im mniejsza miejscowość tym tańsza. Spotykajmy się na weekendy lub jakieś mniejsze święta częściej, to każdy będzie miał szansę dojechać. Miejsca będą spokojniejsze i będą to prawdziwe pogaduchy. Dziewczyny zorientujcie się co jest wokół Was (jeziorka, lasy, miłe tanie pensjonaty). jeśli uznacie, że to ma sens, to stworzymy posta "spotkania" i posypiemy propozycjami. Co wy na to. Na regionalnym forze już proponowałam takie mini spotkanie, ale musimy dojrzeć.Żałuję, że mnie nie było w Wwie, ale mam nadzieję odrobić to w przyszłości.AgnieszkaLO
        • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: "Zlot" w Warszawie - a może kolejne w spokojnych miejscach? IP: *.* 20.09.02, 13:16
          Agnieszka! Pomysł rewelacyjny! W takim pensjonacie dużo przyjemniej niż w jakimś lokalu, bardziej kameralnie, można się lepiej poznać itd. Niestety nie znam żadnego takiego miejsca, ale mam nadzieję, że inne emamy znają i da się coś takiego zorganizować! pozdrówka,Sylwia
          • Gość edziecko: AgnieszkaLO Re: "Zlot" w Warszawie - a może kolejne w spokojnych miejscach? IP: *.* 20.09.02, 15:15
            Hej Sylwia, Przeprowadziłam się z Warszawy do Bydgoszczy a tutaj wokół jeziora i Bory Tucholskie. Miejsc tanich jest dosyć dużo i jeśli nikt nie ma szczególnie poleconej miejscówki, to mogę się "porozglądać". Poczekam tylko na opinie innych.AgnieszkaLO
    • Gość edziecko: olaju Re: "Zlot" w Warszawie - wrażenia eMam IP: *.* 08.10.02, 12:43
      Dla nas było wspanialesmileDziękuję wszystkim.Cieszę się, że tam byliśmy. A Kacper...był w dziewiątym chyba niebiesmileCałuski dla wszystkich.olaju
Inne wątki na temat:
Pełna wersja