Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dzieci

05.12.06, 15:17
No właśnie żałujecie swojego wyboru, którego dokonałyście, przy wyborze
chrzestnych dla swojego dziecka ? Ja bardzo żałuję, ze na chrzestą swojej
córki nie wzięłam kogoś z rodziny, tylko koleżanke, która noigdy później nie
przyszła na żadne urodziny mojej córki, tłumacząc się brakiem kasy, a nst
dnia jechała na dyskotekę.......a w dzień komunii mojej córki przyszła tylko
z czekoladką, tłumacząc się brakiem kasy, gdzie jej mąż od roku pracował w
Anglii.....na dzień dzisiejszy zerwałam znajomość(oczywiście nie ze względu
na brak prezentówwink)) , ale wydaje mi się, ze gdyby ta kobieta była na
poziomie i miała klasę pamiętałaby o mojej córce.....bo dziecko jednak
pamięta i pyta się dlaczego nie mam już chrzestnej i czemu o mnie nie
pamieta...i czy może sobie wybrać inną chrzestną? A moża ja jestem w błędzie
i bycie chrzestnym do niczego nie zobowiązuje, jest tylko zwykła formalnością
w dniu chrztu? Oczywiście nie chodzi mi o prezenty, ale o zwykłą pamięć. Sama
mam chrześniaka i pamietam o nim w każde urodziny i prezent od Mikołaja
również dostarczam..wink)),mimo, ze sama mam 3 dzieci.
    • mynia_pynia Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 15:31
      Też uważam, że na chrzestnych powinno się wybierać osoby z rodziny, chociaż i
      tu może być różnie, ja swoją chrześnice widziałam ostatnio 2 lata temu.

      Miałam świetnego chrzestnego - wujek (maż siostry mamy), zawsze przyjeżdżał na
      uroczystości a jak już wybitnie nie mógł to dzwonił z życzeniami albo kartkę
      wysyłał.
      Jak jeździłam do kuzynostwa to zawsze mówił znajomym, że jego córka
      przyjechała wink.
      Bardzo go lubiłam i lubię nadal (nie żyje).
      A już jego oczkiem w głowie była moja decyzja odnośnie zawodu - wybrałam taki
      jaki on miał, bardzo się tym chwalił że chociaż jego chrześniaczka poszła w
      jego ślady bo rodzone dzieci nie chciały wink

      Natomiast chrzestna mieszka kilka kilometrów ode mnie i widzimy się tylko przy
      świętach.
      • lidia23 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 19:27
        Ja osobiście nie miałam szczęścia do chrzestnych . Owszem chrzestną mam dobrą,
        ale chrzestnego widziałam raz w życiu. A jeśli chodzi o dzieci? Syna chrzestnymi
        jest rodzina tzn. Moja rodzona siostra i brat cioteczny męża, ale czy jestem
        zadowolona? hm...trudno powiedzieć. Wybierając chrzestnych napoczątku mieliśmy
        problem, bo napoczątku poprosiliśmy męża siostry mojego męża. No ale cóż odmówił
        bo siostra mojego męża liczyła że to ona będzie chrzestną a nie moja siostra.
        Ale syn nie miał szczęścia bo chrzestny udaje teraz że nie ma czasu i wogóle,, a
        chrzetsna obecnie urodziła i też mówi zawsze że kasy nie masad. Jeśłi chodzi o
        córkę to narazie trudno powiedzieć bo nie daqwno był chrzest, ale narazie
        jestem zadowolona.
        lidia23.blox.pl
    • demarta Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 15:32
      no skoro twoje życie w wierze katolickiej spowodowało ochrzczenie twojego
      dziecka, to chyba jednak znasz ideę wyboru chrzestnych. i z pewnością nie jest
      to ktoś "od prezentów", no chyba, że mnie ktoś na lekcjach religii okłamał.
    • malazoltakaczuszka Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 15:37
      Witaj. Mówisz,że nie chodzi Ci o prezenty, ale o pamięć to dlaczego podajesz przykłady w stylu " a w dzień komunii mojej córki przyszła tylko
      > z czekoladką, tłumacząc się brakiem kasy, gdzie jej mąż od roku pracował w
      > Anglii....." Dlaczego wiele osób ma taki stereotyp (?), że rodzice chrzestni są tylko od dawania prezentów i od pamięci ? Nie, nie są od tego to jest świadek chrztu i osoba, która w momencie gdy TY i Twój partner nie możecie hmmm poprowadzic dziecka przez wiarę, podejmują się i biorą na siebie to zadanie. Pozdrawiam.
      • joasiiik25 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 15:40
        Jestem zadowolona
        bo prezenty sama sprawiam dziecku...

        chcestni maja inna role do odegrania, nie musza dawac prezentow itp
      • maga202 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 08.12.06, 11:51
        Tu nie chodzi o prezenty tylko o poczucie przyzwoitości. Na komunię przynieść czekoladkę? Wstyd!!!
        • mama_kotula Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 08.12.06, 12:08
          maga202 napisała:

          > Tu nie chodzi o prezenty tylko o poczucie przyzwoitości. Na komunię przynieść
          czekoladkę? Wstyd!!!

          Eno, jaka przyzwoitość nakazuje na komunię przynosić coś więcej niż czekoladkę?
          Jaka przyzwoitość nakazuje na komunię w ogóle przynosić cokolwiek?
          O jakiej ty przyzwoitości, o jakim wstydzie mówisz? 8-O
    • mama_kotula Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 15:43
      Jak chodzi tobie (i dziecku) wyłącznie o pamięć, to w momencie, gdy koleżanka
      mówi "nie przyjdę, bo nie mam pieniędzy", powiedz "to przyjdź po prostu w
      odwiedziny". Nie widzę problemu, dziecku możesz wytłumaczyć, że ciocia nie ma
      pieniędzy na prezent, ale pamięta o tobie, przyszła, pobawi się z tobą,
      porozmawia, zabierze na spacer.
      Ale coś mi tak z tego postu przebija, że jednak nie chodzi wyłącznie o pamięć uncertain
    • mysia-mysia Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 15:47
      a mnie moja chrzestna w ogóle olewa, na moją komunię nie pofatygowała się, gdy
      wzięła ślub (kolejny) to dowiedziałam się o tym w półtora roku po tym fakcie,
      kilka lat temu przeprowadziła się i nie podała adresu - a jest z rodziny
      no ale ja od kilku lat nie uważam się za katoliczkę więc chyba powinno mi to zwisać
    • yenna_m Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 15:50
      jestem zadowolona z chrzestnych chlopcow

      na chrzcie jedni i drudzy zachowali sie wspaniale - potraktowali chrzest moich
      dzieci b. powaznie, przystapili do Komunii Swietej i w ogole dbali, aby ta
      chwila byla wyjatkowa

      jedyne z chrzestnym starszaka mam klopot, poniewaz obdarowuje moje dzieci
      drogimi prezentami wink , czego nie chce, bo raz jest to dla mnie krepujace, a
      dwa - chrzestnym sie nie jest dla prezentow, a troche z innego powodu. Poza tym
      jakos mi dziwnie (a nawet przykri), gdy chrzestny jest potrzegany przez moje
      dzieci wlasnie przez pryzmat tej fury prezentow, ktora otrzymuja sad

      agatha_mama, nie chce, zebys poczula sie urazona, ale chyba dobor chrzestnych
      ze wzgledu na prezenty jest cokolwiek... hmmmm... dziwny

      i uzaleznianie oceny chrzesnych od ceny prezentow jest tez dziwna, bo nie o to
      w byciu chrzestnym chodzi.
    • mathiola Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 15:53
      dlatego ja brałam tylko i wyłącznie osoby z rodziny.
      I jestem zadowolona, nie zerwaliśmy z nikim kontaktów a moje dzieci mają
      KOCHAJĄCYCH chrzestnych smile
      • erudy Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 16:14
        A my z mężem na chrzestnych wybraliśmy takie osoby, które uznają takie same jak
        my wartości i które potencjalnie przejęły obowiązki i zaopiekowały się dziećmi w
        razie ...tfu... nieszczęscia.

        Znam taki przypadek, gdzie rodzice osierocili dziewczynkę i matka chrzestna
        zaopiekowała się dzieckiem (adoptowała). Piękne, prawda? Chyba piękniejsze mieć
        dobrą i kochającą rodzinę, niż górę drogich prezentów...
        • mathiola Erudy 06.12.06, 13:34
          wydaje mi się, że to samo napisałam?
    • jusienka Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 19:31
      Dzisiaj moja coreczka mowila do chrzestnego przez telefon(ktory czesto do nas
      dzwoni gdy nie mozemy sie spotkac): "Simek, kofam ciem". W niedziele z chrzestna
      bawila sie na basenie. Chrzestna to moja siostra, a chrzestny dobry przyjaciel.
      Dla nas bez znaczenia bylo, czy to rodzina - liczylo sie to, czy nasza mala
      bedzie chrzestnych znala i czy beda o niej pamietali, czy beda chcieli
      uczestniczyc w jej zyciu. Chrzestni = prezenty to nie ten kierunek myslenia, jak
      dla mnie...
    • mamooschka Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 19:47
      Ja się czepiam tylko chrzestnej matki mojej córy. Na początku zachwycona
      dzidzią, odwiedziny, gugania, potem coraz rzadziej (mieszkałyśmy wtedy może ze
      2 km. od siebie), aż w końcu po 3 miesiącach naszego niewidzenia zadzwoniłam do
      niej i umówiłyśmy się na spotkanie. Młoda miała wtedy 1,5 roku. I wiecie co?
      rozmawiałam z tą koleżanką przez pół godziny, a ona ANI RAZ nie spojrzała na
      młodą ani się do niej nie odezwała. Żadnego "cześć", NIC. Wtedy się na nią
      wypięłam. Mojej córce powiedziałam, że jej chrzestną jest moja kuzynka.
      Pozostali rodzice chrzestni zostali wybrani spośród rodziny.
    • agatha_mama demarta.... 05.12.06, 21:06
      A ja myślałam, ze bycie chrzestną to również telefon do chrześnicy z
      zapytaniem, co słychać , lub wspólny wypad do aquaparku, czy też na
      spacer.........pisałam wyraźnie, ze nie chodzi mi o prezenty!!!! jak mam
      wytłumaczyć dziecku, ze ciocia ma ją gdzieś ?? A na komunii była tylko dlatego,
      ze zgodziłam się ją przywieźć i odwieźć, bo autobusem szanownej pani nie
      chciało się jechać.....dlatego zastanawiam się, czy warto na chrzestnych brać
      koleżanki.....
      • demarta Re: demarta.... 05.12.06, 21:42
        agatha_mama napisała:

        > A ja myślałam, ze bycie chrzestną to również telefon do chrześnicy z
        > zapytaniem, co słychać , lub wspólny wypad do aquaparku, czy też na
        > spacer.........pisałam wyraźnie, ze nie chodzi mi o prezenty!!!!

        do kościoła, na rekolekcje, do nauki paciorka to i owszem, ale z chrzestną do
        aquaparku?????
        od tego są RODZICE, nianie, zwykłe ciocie, wujkowie, babcie, jeśli lubią.
        chrzestna nie jest od wyręczania rodziców nad opieką nad dzieckiem. chrzestna
        ma zagwarantować przekazywanie prawd o kościele katolickim i dorastanie w
        wierze w razie śmierci, choroby, nieobecnosci rodziców.

        ciekawe z czyją chrzestną pan jezus do aquaparku chodził, no bo chyba też nie
        ze swoją własną, no, przynajmniej w biblii o tym nie stoi.
        • agatha_mama Re: demarta.... 05.12.06, 22:22
          Wiesz co demarta......w takim razie nie wiem po jaką cholerę kościół wymyślił
          chrzestnych, zrobił ich swoimi sługusami, co to wbijaja dzieciom zasady wiary i
          mają obowiązeg ciągania ich na wszystkie msze?????? Pierwszy raz o czymś takim
          słysze !!!!!! ty masz jakiś inny kościół, czy co ?
          • demarta Re: demarta.... 05.12.06, 23:05
            nie agatha_mama, to ty nie znasz sensu istnienia osoby pt.: "chrzestna".
            "Kościół chrzci dzieci, jeżeli rodzice zobowiązują się wychowywać je w wierze
            katolickiej (jeżeli będzie to niemożliwe ten obowiązek spada na rodziców
            chrzestnych)".

            nie ma mowy o prezentach, telefonach, pytaniu o samopoczucie, chodzenie do
            aquaparku. jesteś nie katoliczką, a zakłamaną dewotką. do tego nawet nie wiesz
            do czego twojemu dziecku potrzebni są rodzice chrzestni. kompromitujesz się na
            całej linii jako katoliczka i lepiej byłoby, gdybyś nie pogrążała się jeszcze
            bardziej. ja tam katoliczką nie jestem, ale przynajmniej co nieco teorii
            koscioła katolickiego znam, a co z tobą?
            • wieczna-gosia Re: demarta.... 06.12.06, 09:44
              chrzestna corki agathy nie wypelnia zadnych powinnosci chrzestnej. Ani tych,
              ktore przyzekala na chrzcie ani tych, ktore spelniac wypada. Chrzestni
              zobowiazuja sie na rowni z rodzicami. W tym celu nalezy od czasu do czasu do
              dziecka wpasc. Nalezy je troche znac.
            • lola211 Re: demarta.... 08.12.06, 12:10
              W takim wypadku w zyciu bym nie chciala, zeby "w razie czego " moim dzieckiem
              zajał sie ktos, kto go w ogole nie zna i jeszcze mialby mi dziecko "prowadzic w
              wierze".Lepiej powierzyc dziecko komus, kto je kocha- babci, cioci, porzadnemu
              czlowiekowi.
              Sek w tym, ze instytucja chrzestnego tak naprawde zatracila swoj sens w
              czasach, gdy wiara sprowadza sie do odbebnienia mszy w niedziele wedle
              zwyczaju.Gdyby sakramenty przyjmowaly tylko dzieci naprawde religijnych osob,
              to i zniknal by problem traktowania chrzestnej jako osoby zobligowanej do
              dawania prezentow.A ze ludzie chrzcza dzieci bez glebszego zastanowienia,to i
              jest jak jest.
              • mama_kotula Re: demarta.... 08.12.06, 12:18
                lola211 napisała:

                > Gdyby sakramenty przyjmowaly tylko dzieci naprawde religijnych osob,
                > to i zniknal by problem traktowania chrzestnej jako osoby zobligowanej do
                > dawania prezentow.A ze ludzie chrzcza dzieci bez glebszego zastanowienia,to i
                > jest jak jest.

                Tu się zgadzam w zupełności.
                Ja chrzciłam dzieci bez głębszego zastanowienia, przyznaję.
                Jakoś mnie dziwi ten szum robiony wokół instytucji chrzestnego, ja naprawdę nie
                przywiązuję praktycznie żadnej wagi do tego, czy chrzestny jest, czy go nie ma,
                czy kontaktuje się z dzieckiem, czy nie, a już na pewno nie traktuję go jako
                dostarczyciela prezentów i gotówki. Nota bene, moja siostra (chrzestna),
                przyjeżdżając do nas raz na ruski rok, coś przywozi dzieciom, ale - jak twierdzi
                - nie robi tego dlatego, że jest chrzestną, tylko bo tak i już, stać ją na to i
                chce coś tam dzieciom dać - i dawałaby nawet gdyby tą chrzestną nie była. I
                powiem szczerze, do głowy by mi nie przyszło, aby mieć do niej pretensje o to,
                że nie przyjechała/zadzwoniła w urodziny dziecka, bo "tak wypada".
                Ale ja zawsze dziwna byłam :o)
          • isma Re: demarta.... 06.12.06, 13:29
            agatha_mama napisała:

            > Wiesz co demarta......w takim razie nie wiem po jaką cholerę kościół wymyślił
            > chrzestnych, zrobił ich swoimi sługusami, co to wbijaja dzieciom zasady wiary
            i
            >
            > mają obowiązeg ciągania ich na wszystkie msze?????? Pierwszy raz o czymś
            takim
            > słysze !!!!!! ty masz jakiś inny kościół, czy co ?

            O ile wiem, nawet wink)) w KK nie ma przymusu bycia chrzestnym. Jak komus
            obowiazki zwiazane z taka decyzja nie odpowiadaja, to jej podejmowac nie
            powinien. Ba, nie ma obowiaku bycia katolikiem wink)).

            Ale jak sie juz nim jest, no to, jakos nie uchodzi "pierwsze slyszec": kanon
            872 Kodeksu Prawa Kanonicznego jest prosty jak konstrukcja cepa "Przyjmujący
            chrzest powinien mieć, jeśli to możliwe, chrzestnego. Ma on dorosłemu
            towarzyszyć w chrześcijańskim wtajemniczeniu, a dziecko wraz z rodzicami
            przedstawiać do chrztu oraz pomagać, żeby ochrzczony prowadził życie
            chrześcijańskie odpowiadające przyjętemu sakramentowi i wypełniał wiernie
            złączone z nim obowiązki".
    • bea.bea Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 21:16
      wybierając chrzesnych...wybierałam ludi którzy mieli trzymac moje dziecko do
      chrztu....nie mam w stosunku do nich zadnych oczekiwań..
      zadanie wypełnili swietnie...
      i jesli pamietaja o młodym to jest mi miło, a jesli nie...to mam to gdzieś..:0
      • michasia24 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 21:27
        i jesli pamietaja o młodym to jest mi miło, a jesli nie...to mam to gdzieś..:0

        tylko czy dziecko tez będzie miało to gdzieś,
        autorkę postu rozumiem, moich chrzestnych to ostatnio widziałam na mojej komuni
        czy dobrych parę lat temu, ale nie ma chyba reguły czy lepszy z rodziny czy
        koleżanka, i jedni i drudzy moga być super albo byc do niczego
        • bea.bea Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 06.12.06, 12:34
          mam 39 lat...swoich chrzesnych widziałam...na chrzcie..smile...
          czyli powiem szczerze nie wiem nawet kim sa...
          nie mam z tego powodu traumy...
          w zasadzie z tego forum dowiedziałam sie, ze powinnam ich znać..smile)

          nie wiem do czego powinni być mi potrzebni..

          i pewnie dlatego reola chrzesnych w zyciu mojego dziecka, jest dla mnie zupełnie
          zbyteczna..smile)
    • vauletta1 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 21:49
      zaskoczyl mnie ten post!znowu wciaganie dzieci w sprawy dorosych..takie rzeczy
      zalatwia sie w sposob "jak na doroslych przystalo",nie wciagaj dziecka w takie
      sprawy,ciocia ktora nie przynosi"bogatych"prezentow tez moze kochac tesknic i
      myslec.zycie uczy pokory-pamietaj..a dzieci nabieraja cech rodzicow-przyslowia
      sa madroscia narodu cyt"jaka matka-takie dziecko".jesli bedziesz uczyc
      nienawisci(a pislas o komun.)to twoja pociecha tez nie bedzie szanowala
      ludzi.jestes katoliczka i wiesz,ze nie czyni sie drugiemu co tobie
      niemile.Papiez uczyl milosci i przebaczania-wyciagnij rekę do tej
      cioci..mysle,ze wasze kontakty nie sa dobre.w twoim pisaniu przebija
      slowo "dac"...wiesz w zyciu jest tak,ze aby "brac" samemu najpierw nalezy
      dac..tyle dostajesz ile dajesz sama.samo zycie,zapewniam cie..jestem matka
      doroslego dziecka i z racji wieku wiem co pisze..doswiadczenia pewno tez!a
      prezenty.....daj spokoj! w zyciu wazniejsze sa inne wartosci
      np:milosc,przyjazn,uczciwosc i lojalnosc.moja mama zawsze mi mowila"ZYJ TAK
      ABY NIGDY NIKT PRZEZ CIEBIE NIE PLAKAL"ty masz 3 dzieci..ucz ich wyzszych
      wartosci niz korzysci finansowe...pozdrawiam ciebie ,dzieciaczki i te ciocię
      tez..
      • agatha_mama Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 22:18
        Noooo tak, dałam jej 300 zł na wieczne nieoddanie.......pomijam moją złość do
        niej, dziecka w to nie wciągam ( bo przecież ona nic o tym poście nie wie ),
        zapytałam z czystej ciekawości, a nic złego dziecku na temat jego chrzestnej
        nie mówię !!! Acha i jeszcze jedno, nauczyłam się, ze nie warto wyciągać jako
        pierwszej ręki.....
    • iljana Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 21:52
      Nie żałujemy. W rodzinie były tylko dwie osoby, ktore widzieliśmy jako
      chrzestnych dla pierworodnego. (Małżenstwo) Przy drugim dziecku byliśmy w
      kropce, ale zgodzili się być chrzestnymi i drugiego malucha.
    • agatha_mama Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 22:25
      Prosze Was, zanim odpowiecie przeczytajcie dokładnie między wierszami......że
      mi do cholery nie chodzi o wartości materialne !!!!!! Mogłam to grubą czcionką
      wytłuścić !!!!!!
      Echhhh zapomniałam, ze niektóre uwielbiają czepiać sięszczegółów......
      • demarta Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 23:09
        zapomniałaś przede wszystkim o tym, że nie o wartości wyznawane przez kosciół
        katolicki chodziło ci w momencie chrzczenia twojego dziecka. i tu jakby sam
        fakt chrzcin minął się z celem. a celem było UDZIELENIE SAKRAMENTU, a nie
        przepustka do aquaparku, kina, lodziarni!!!
        • joanna266 demarta nie przesadzasz troche?????? 05.12.06, 23:19

          • demarta Re: demarta nie przesadzasz troche?????? 05.12.06, 23:37
            ale z czym joanno?
            • joanna266 Re: demarta nie przesadzasz troche?????? 05.12.06, 23:45
              z napadaniem na agatkewink
              • demarta joanno 05.12.06, 23:54
                nie napadam personalnie. jeśli w ogóle moje wypowiedzi brzmią jak napad, to
                jest to napad na ludzi, którym nie zależy na wartościach katolickich, a na
                siłę, w imię nie wiadomo czego te tradycje starają się wpoić w dzieci i
                niestety, ale w wykoślawiony sposób. chrrzest jest obrządkiem, sakramentem
                TYLKO katolickim. a w życiu ŚWIECKIM istotne sa zabawy, urodziny, baseny ,
                spacerki i co tam komu do głowy przychodzi.

                przyznam szczerze, drażni mnie okrutnie prenensja, że chrzestna nie chce wziać
                dziecka do aquaparku. może dlatego brzmię napadająco, ale takie emocje wzbudza
                we mnie mieszanie pojęć i co gorsza nie rozumienie przez matkę istoty czynności
                jakie w stosunku do swojego własnego dziecka czyni. uffffwink))))
            • demarta Re: demarta nie przesadzasz troche?????? 05.12.06, 23:48
              myślę, ze istnieje nieporozumienie, wymieszanie i ogólny miszmasz. a konkretnie
              polega on na wrzuceniu do jednego wora życia świeckiego z tym kościelnym. a te
              dwa życia odbywają się jednoczesnie, aczkolwiek dwutorowo. dziecko żyje, je,
              wydala, śpi, nabywa umiejętnosci, co jest generowane czysto biologicznie. a
              jednocześnie uczestniczy w chrzcie, komunii, bierzmowaniu, co ma wartości
              zgodne z kosciołem katolickim, wiarą i nie należy ich mieszać z życiem
              świeckim. i dlatego wg mnie ciocia ola - sąsiadka, przyjaciółka rodziny, niania
              są odpowiedzialne za spacerki, kina, baseny, zabawy. a chrzestna ma dać
              gwarancję wychowania dziecka w wierze katolickiej. i te wartości ma w dziecku
              zakorzeniać w przypadku, kiedy rodzice już nie nie sa w stanie. a skoro chrzczą
              dziecko, to znaczy, że na takim jego wychowaniu bardzo im zależy.

              a skoro większośc ludzi dzisiaj chrzci dzieci, bo taka tradycja i nic więcej za
              tym nie idzie, to przestańcie albo chrzcić w imię cholera wie czego, bo nie o
              wiarę wam chodzi, albo chrzcijcie, ale nie przypisujcie chrzestnym obowiazek
              zajmowania się dziećmi, skoro wy sami nie niedomagacie.
              • joanna266 Re: demarta nie przesadzasz troche?????? 05.12.06, 23:50
                i to sie nazywa wyloznie kawy na ławe wink)))
              • zona_mi Re: demarta nie przesadzasz troche?????? 06.12.06, 10:06
                Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby chrzestni zabierali dzieci do kina,
                na basen, do cyrku, chodzili z nimi na spacery, dzwonili od czasu do czasu - po
                prostu utrzymywali kontakt z dzieckiem, aby je znać. Żeby sami nie stawiali się
                na pozycji wyłącznie "prezentodawców" z okazji urodzin, świąt itp.
                Jeżeli rodzice sami troszczą się o religijne wychowanie dziecka, to chrzestni
                nie muszą - choć oczywiście mogą - chodzić z nimi do kościoła, ale to chyba
                powinno być naturalne i zgodnie ze stylem życia, a nie być wyłącznie (przykrym
                czy odgórnie narzuconym) obowiązkiem.
                I nie ma dla mnie znaczenia, czy chrzestny jest z rodziny, czy nie - to jaki
                jest, zależy od jego charakteru, postawy, a nie stopnia pokrewieństwa.
                Z chrzestnych moich dzieci jestem zadowolona, stosunki są co najmniej poprawne
                i sympatyczne i ważniejszy jest sam kontakt, choćby rzadki i bez okazji, oraz
                pewność, ze można na nich liczyć w różnych sytuacjach, niż prezenty i
                obowiązkowe życzenia "bo wypada".
                • agatha_mama Re: demarta nie przesadzasz troche?????? 06.12.06, 16:40
                  Nooo w końcu jakieś mądre słowa, trafione w sedno mojego pytania.....
    • janka007 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 23:15
      Nie mam chrzestnych.
    • joanna266 kto jeszcze forumuje?????? 05.12.06, 23:51
      ja i demarta napewno.ktos jeszcze ????
      • joanna266 to wyzej to miałbyc nowy watek:-) 05.12.06, 23:52
        ide spac bo cos kiepsko dzis kumamwink)))
    • mynia0 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 23:52
      zadaniem chrzestnych jest podtrzymywać wiarę u dziecka i pilnować, żeby było w
      niej wychowywane. skąd wam przychodzi do głowy ta postawa roszczeniowa wobec
      chrzestnych? tylko prezenty się liczą? jeśli tak, to gratuluję. żaden chrzestny
      nie podpisuje papierka, że będzie pamiętał o urodzinach, imieninach, pierwszym
      ząbku i kupie do nocnika oraz że będzie kupował prezenty z najwyższej półki. od
      tego są rodzice. masz rację, droga autorko postu - bycie chrzestnym do niczego
      nie zobowiązuję - jedynie do tego, o czym już napisałam.
      • michasia24 taa tyle że 06.12.06, 09:03
        mynia0 napisała:

        > zadaniem chrzestnych jest podtrzymywać wiarę u dziecka i pilnować, żeby było
        w
        > niej wychowywane.

        no tak, ale ciekawe którzy to robią????? Jeszcze sie z czyms takim nie
        spotkałam żeby chrzestny wziął chrześniaka do kościoła
        • mynia0 Re: taa tyle że 06.12.06, 10:35
          a to już chrzestnych problem. i zupełnie inny od tego, który tu rozpatrujemy.
          tak, jak sobie czytam, to dla wielu ludzi liczy się tylko stan portfela
          chrzestnego. jeśli ktoś ma takie pojęcie o instytucji chrzestnego rodzica, to w
          ogóle nie ma pojęcia, na co się decyduje.

          nawiasem mówiąc, jestem chrzestną w takiej roszczeniowej rodzinie. jest to
          pełny dramat. na pewno nie zapożyczę się, żeby kupić chrześnicy komputer za
          kilka tysięcy, tylko dlatego, że rodzinka tego oczekuje i taki jest nowy trend.
          trudno - niech gadają. mam to gdzieś.

          o urodzinach i mikołaju dla moich chrześniaków pamietam - ale nie dlatego, że
          to chrześniacy, ale dlatego, że to dzieci. prezenty daję wszystkim dzieciom w
          rodzinie, wiele ich nie ma - tylko trójka.
          • michasia24 do dziewczyn które sie tak oburzają a sa chrzestny 06.12.06, 11:04
            chodzi mi o to że tyle kobiet się tutaj oburza że prezenty że to że tamto, no
            ale przecież wy też zapewne jesteście chrzestnymi no i co robicie żeby
            dzieciaki były wychowywane w wierze????
            • mynia0 Re: do dziewczyn które sie tak oburzają a sa chrz 06.12.06, 11:31
              moje chrześniaki są wychowywane w wierze przez rodziców, nie muszę więc
              ingerować. nie zgodziłam się być chrzestną dziecka znajomej, bo wiedziałam, że
              dziecko będzie wychowywane inaczej, a ja sama nie miałabym na tyle siły
              przebicia, żeby wychowywać dziecko w wierze wbrew woli rodziców. nie podjęłam
              więc takiego zobowiązania. zresztą, po co w ogóle ten chrzest...
    • monia145 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 05.12.06, 23:52
      Nie żałuję, chociaż jak wybierałam chrzestną to była baaardzo bogatą osobą, a
      później niestety jej firma zbankrutowała i klopssmile))))))))))))

      Najprawdopodobniej koleżanka postąpiła w myśl zasady " dziecku sie odmawia",
      nie traktując poważnie obowiązków chrzestnej- i nie mówię tutaj o prezentach,
      urodzinach itp. Bo zapewne nie interesuje się dzieckiem, nie interesuje się
      tym, czy dziecko wywchowywane jest w wierze katolickiej itp.?
      • monia145 Miało być" dziecku się nie odmawia":) 05.12.06, 23:54

        • aguskin Re: nie lubie" instytucji "chrzesnych 06.12.06, 08:45
          to wszystko pieknie z daleka,
          zgadzam sie w calej rozciaglosci, ze chrzesni powinni do wiary przyblizac,
          a nie prezenty nosic,
          ale jesli ma sie 2 dzieci i jedni chrzesni pamietaja i ciagle z czyms
          przychodza a drudzy wcale to dziecko bez prezentow jest gorsze w swojej ocenie,
          dla mnie kosciol powinien miec sluzbowych chrzesnych,
          ktorzy stosownie od wieku dzieci kilka razy w roku powinni w kosciele zjmowac
          sie nauka wiary takich dzieci, ale im sie nie chce,( zakonnicy, zakonnice)
          ta rola w ostatnich latach calkiem sie wypaczyla,
          dla 90 % ludzi chrzesny = sie kasa,
          co dali chrzesni na wesele??
          co dali na chrzcie ??
          a na komunie??
          a na gwiazdke???
          a na roczek???
          pewnie ze jak chrzesna jest siostra to pewnie i tak kupowalaby prezenty,
          ale dla mnie to chore
          nic sie na to nie poradzi
          podajcie przyklady normalnego chrzesnego, ktory z okazji roczku pomodlil sie z
          dzidzia, kupil piekny poswiecony obrazek do pokoju, przygotowywal sie do
          chrztu , pomogl dziecku przy paciorku, przy przygotowaniu do komuni,
          ja niestety nie slyszalam nawet o takim,
          dla mnie to pic a to przyzekamy klepane za ksiedzem przez wiekszosc to taki
          wymog i juz,
          ja odmowilam bycia chrzesna bo nie czuje sie na silach bycia religijnym
          przewodnikiem dla nowego zycia i co wyzwali mnie ze z pewnoscia z chytrosci,
          • vibe-b Re: nie lubie" instytucji "chrzesnych 06.12.06, 19:34
            aguskin napisała:

            > ta rola w ostatnich latach calkiem sie wypaczyla,
            > dla 90 % ludzi chrzesny = sie kasa,
            > co dali chrzesni na wesele??
            > co dali na chrzcie ??
            > a na komunie??
            > a na gwiazdke???
            > a na roczek???


            Dokladnie. Dlatego tez, bedac kilkakrotnie poproszona o bycie chrzestna,
            odmawialam. Nie mam ochoty robic za dojna krowe przy chrztach, komuniach i
            slubach tongue_out
    • asia_i_p Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 06.12.06, 09:51
      Ja bardzo, chociaż jeszcze nie mieli okazji się sprawdzić - ogniowa próba przed
      nimi, bo mam zamiar bezczelnie skorzystać z sugestii z "Okruchów dnia" i uznać
      za obowiązek chrzestnych wprowadzenie w tzw. "facts of life"wink. A tak poza
      tym - chrzestnych wybierałam z rodziny, ale raczej z myślą o bliskości
      kontaktów, a nie o prezentach; na prezenty nie liczymy, bo wybraliśmy dwoje
      studentów. Możliwie najgorszym pomysłem na chrzstnego jest
      narzeczony/narzeczona kogoś z rodziny - mieliśmy w rodzinie taką sytuację,
      narzeczeństwo się rozpadło i kuzynka została bez chrzestnego, dopiero na jej
      studiach odnowił kontakty (i to za namową swojej żony! - przyznajcie, że babka
      miała klasę).
      • ada9611 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 06.12.06, 10:03
        hm,sama jestem chrzestana kolezanki,ale ja wtedy milam 16 lat,.teraz mieszkam
        daleko,wic nie mam mozliwosci ,widywac sie czesto.ale naprawde nie brac
        chrzestnych ,poza rodzina.teraz sa juz zyczenia mojej chrzesnicy,za ile.i wciaz
        za malo.wiec dalam sobie spokoj.
    • nitka111 Nie 06.12.06, 10:17
      A dokładnie z chrzestnego starszego syna, nie interesuje się nim zupełnie. I nie
      chodzi mi o dawanie prezentów, tylko w ogóle o jakiekolwiek zainteresowanie. Na
      urodzinach nie pojawił się raz ( syn ma 5 lat), mieszka nie daleko, pracuje z
      moim mężem ( brat) i jeździ z nim autem, a nawet jak się spotkamy pod blokiem
      nie powie do niego ani słowa. Bartek mówi o nim "pan J." a to chyba o czymś
      świadczy. Najlepsze jest jednak to, że sam ma pretensje do chrzestnego swojego
      syna o brak zainteresowania. Dla równowagi chrzestną ma syn super, przyjeżdza
      bawi się z nim, ma do niego świetne podejście.
      Młodszy ma świetnych chrzestnych, nie mam co narzekać smile
      • kasiadove Re: Nie 06.12.06, 11:08
        Ja tez nie sad Chociaz to osoby z rodziny sad((
        • kar0la czy rodzicem chrzestnym może być ksiądz? 06.12.06, 11:39
          takie pytanie mi chodzi po głowie, ponieważ kuzyni mojego męża są duchownymi
          • zona_mi Re: czy rodzicem chrzestnym może być ksiądz? 06.12.06, 12:48
            Nie sadzę. W razie czego na rodzicach chrzestnych spoczywa obowiązek
            zaopiekowania się dzieckiem, a w jaki sposób mógłby temu sprostać ksiądz?
            Wiem, że siostry zakonne nie mogą być chrzestnymi - chyba, że w wyjątkowych
            sytuacjach i o ile przełożona wyrazi zgodę.
          • isma Re: czy rodzicem chrzestnym może być ksiądz? 06.12.06, 13:35
            Formalnie rzecz biorac, moze. Chrzestny nie ma - z punktu widzenia Kosciola, bo
            co religijnosc ludowa na ten temat, to inna sprawa - obowiazku opiekowania sie
            dzieckiem w inny sposob niz w sferze wychowania w wierze.

            Z tym, ze jesli rzecz dotyczy np. osoby duchownej, ktora z natury rzeczy czesto
            podlega przenosinom itp., to ta osoba moze odmowic wlasnie z racji obiektywnych
            trudnosci sprostania obowiazkowi wspolpracy przy religijnym wychowaniu dziecka.

            Aha - zakonnice nie sa osobami duchownymi ;-O.
            • zona_mi Re: czy rodzicem chrzestnym może być ksiądz? 06.12.06, 13:41
              > Aha - zakonnice nie sa osobami duchownymi ;-O.

              Wiem, ale skojarzyło mi się smile
    • iwciab Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 06.12.06, 13:07
      Nie, nie jestem zadowolona! Najchętniej bym wogóle zrezygnowała z brania
      chrzestnych. Jestem zadowolona z chrzestnej młodszej córci, interesuje się nią,
      zadzwoni czasem wpadnie, natomiast np. chrzestny był rok temu na chrzcie i od
      tej pory zero kontaktu, podobnie z chrzestną starszej córki. Dodam tylko ze
      obydwie córcie mają chrzestnychz rodziny, no i co , i kicha totalna. Ja jeszcze
      nie mam chrześniaka ani chrześnicy ale nie wyobrażam sobie takiego totalnego
      olewu. Pozdrawiam i zyczę cierpliwości a tak swoją drogą to nie dyskutuj z
      głupimi ( wiesz kogo mam na myśli) bo najpierw sprowadzą Cię do swojego poziomu
      a potem pokonają doswiadczeniem smile
    • siula5 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 06.12.06, 13:26
      Żałuję
    • agatha_mama Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 06.12.06, 16:45
      tak się właśnie zastanawiam po jaką cholerę w takim razie są chrzestni, po co
      to komu, bo nie sądze aby zgodnie z katolicką wiarą, aby chrzestni Waszych
      pociech wypełniali swój obowiązek i latali z maluchami co niedzielę do
      kościoła.....chore to dla mnie...przyznajcie się, czy Wasze dzieci mają właśnie
      takich chrzestnych co to wiarą w Boga serca Waszych maluchów napełniają?????

      ...Spieszmy się kochać ludzi...tak szybko odchodzą...
      • isma Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 08.12.06, 08:59
        Owszem, wlasnie takich mamy.
        A ze sa mlodymi ludzmi na dorobku, to ich prezenty dla naszej corki ograniczaja
        sie do spinek do wlosow albo ksiazeczek. I nikt nie ma do nich o to pretensji.
    • iw1978 Re: Jesteście zadowolone z chrzestnych Waszych dz 06.12.06, 20:47
      Ja z wyboru chrzestnych dla mojego dziecka jestem zadowolona. Nie oczekuję od nich prezentów, ale zainteresowania. Nie jestem natomiast zadowolona z mamy chrześniaka mojego męża. Zawsze dopominała się o materialne dowody pamięci o chrześniaku, co mnie niesamowicie denerwowało. Pamiętalismy zawsze o imieninach, urodzinach i Mikołaju, ale dopominanie się pozostawiało niesmak.
Pełna wersja