Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane

IP: *.* 20.09.02, 20:08
Właśnie wróciłam ze szpitala jako że dzidziuś robi co może żeby wcześniej wyjść na świat.Jak sobie pomyślę że we wtorek czeka nas operacja wodniaka jądra u mojego synka Michałka plus te całe nerwy to mi się odechciewa...Trzymajcie za nas kciuki, emamy, żeby Michałka operacja poszła ok. i żeby dzidziuś nie przejął się zbytnio zdenerwowaniem mamusi (bo będę zdenerwowana, już jestem)i nie zechciał się pchać juz zaraz, i co sobie łyknąć, bo wolę się spacyfikować w sposób racjonalny niż w nocy na porodówkę..
    • Gość edziecko: _Tosiaa_ Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 20.09.02, 20:11
      Reszko przesyłam Ci same ciepłe myśli :love:Wszystko potoczy się zgodnie z planem i maluch raz dwa wróci do domku :)Dbaj o maleństwo(który to tydzień?),zdrówka dla was wszystkichGosia :hello:
    • Gość edziecko: kasiunia Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 20.09.02, 20:45
      Reszko trzymaj się, wszystko będzie ok (ja wiem , że tak się mówi, ale...). na uspokojenie wypij sobie herbatke z melisy. trzymaj się
    • Gość edziecko: Cytrynka Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 20.09.02, 20:48
      Reszka, będzie dobrze z Michałkiem. Twój strach o synka jest zrozumiały, ale uwierz, że wszytko pójdzie jak po maśle.Ucałuj Michałka i głowa do góry.Cytrynka
    • Gość edziecko: Barba Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 20.09.02, 20:56
      Reszka już lecimy pocieszać! Z Michałkiem będzie dobrze- tylko tak wolno Ci myśleć :) Dbaj o siebie i dzidzię , również polecam herbatkę z melisy. Pobyt w szpitalu jak wiesz do przyjemnych nie należy... Może do zabiegowego (jak będzie taka potrzeba) niech Michaś idzie z tatą a Ty na spacerek dotlenić się. Rany jaka jestem mądra.... tez byłam z Alcią w szpitalu ( a Zuzia juz w brzuniu ok 34tyg)siedziałam tam 24h/dobę, Olo był na telefon o każdej porze dnia i nocy (własnie w razie potrzeby przekłucia). Wiem dokładnie co czujesz- tymbardziej myślami i sercem jestem z Tobą! Trzymajcie się!
    • Gość edziecko: BAJBUS Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 20.09.02, 21:03
      Ja trzymam kciuki i nie tylko. Myslami bedę z Wami w te ciężkie chwile. A dzidzi wręcz nakazuje pozostac jescze na swoim miejscu aż do momentu szczęsliwego i terminowego rozwiązania :))Pozdrowionka bajbusmeliske sobie zaparz kochanie :))wszystko bedzie dobrze...
    • Gość edziecko: kadyga Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 20.09.02, 21:06
      Trzymam kciuki! Reszka, będzie dobrze.Ludzie na Marsa latają to i wodniaka zoperują...;)A w sobotę to już będziecie wspominać te operację jak starsznie odległą historię.Papaty. Trzymaj się dzielnie i zwarciewinkKatarzyna mama Fanaka(kadyga)
    • Gość edziecko: magusia Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 20.09.02, 21:12
      Reszko!!Moje słowa może zabrzmią banalnie ale uwierz że likwidacja wodniaka nie jest przerażającym ( i w przebiegu i w skutkach) zabiegiem. Synek znajomej przeszedł podobną operację zupełnie dobrze. Denerwując się zaszkodzisz sobie, maleństwu a Michałek też będzie wyczuwał negatywne emocje. Trzymajcie się cieplutko i bądźcie dobrej myśli. Trzymam kciuki aby wszystko poszło jak najlepiej!!!:hello:
    • Gość edziecko: Kamila Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 21.09.02, 18:48
      Trzymamy za Was kciuki, ale i tak wszystko bedzie dobrze. Staraj sie nie denerwowac (wiem, wiem latwo powiedziec, ale to z mysla o Twoim nienarodzonym dzidziusiu).Bedziemy o Was myslec.Kamila z Olusiem
    • Gość edziecko: Anna72 Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 21.09.02, 20:09
      Będzie dobrze!!! Trzymamy kciuki :love: Anka z Kamilkiem
    • Gość edziecko: Miśk@ Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 21.09.02, 23:24
      Mam wprawę w trzymaniu kciuków,bo właśnie wyszedł ze szpitala synek mojej koleżanki :) z całego serca trzymam kciuki z Ciebie i Twojego synka :) i życzę szybkiego powrotu do domu.
    • Gość edziecko: Agaa Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 22.09.02, 07:53
      Reszka wszystko będzie dobrze. Zobaczysz.Ja również trzymam mocno, mocno kciuki za Was.Trzymaj się Aga
    • Gość edziecko: AniaH Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 22.09.02, 09:57
      Reszka-zawsze bądż dobrej myśli.Jestem pewna że wszystko się uda.Cała nasza rodzinka trzyma za Ciebie i maleństwa kciuki.Pozdrowienia
    • Gość edziecko: agniesia1 Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 22.09.02, 10:22
      trzymaj się i na pewno wszystko będzie ok..A maluszkowi przekaż ,że by się nie wygłupiał i niech sibie jeszcze posiedzi w ciepełku :lol:
    • Gość edziecko: kocurek Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 22.09.02, 15:54
      Trzymam za Was kciuki!!!!!!!Wszystko będzie o.k. :)Kicia
    • Gość edziecko: anastazja Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 22.09.02, 16:07
      Tez będę trzymać za was kciuki. Moja dzidzia też sie za wcześnie pchała na swiat i to nóżkami do przodu ale jakos ją powstrzymałam :) Trzymajcie się słoneczka, Michałka ucałuj od wszystkich mamuniek z forum- na pewno będzie wszystko ok.- z tego co wiem to niegrożna operacja, wiec nic sie nie martw.Pozdrawiam i z całgo serca zyczę, żeby dzidzia zaczekała a Michałek byl dzielny :)anastazja-mama Grzesia
      • Gość edziecko: Marina Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 22.09.02, 16:26
        Moj synek Michal zreszta dwa lata temu mial taki sam zabieg.W pon przyszlismy na czczo do szpitala , we wtorek zabieg - caly dzien praktycznie przespal .W srode lezal sobie i powolutko juz jadl, czwartek podobnie, a w piatek do domu.W domu lezal kilka dni i czym bardzo mnie straszyl narzekal , ze go boli i czuje cos ostrego.Okazalo sie , ze to kluly go ostre nici , a sam szew nawet go nie bolal.Bardzo szybko sie zagoil .Zbieg pamieta bardzo dobrze , zdumiewajaca ilosc szczegolow.Po dwoch latach ma coraz mniej widoczna blizne.Bedzie dobrze pozdrawiam.M
    • Gość edziecko: mysia Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 22.09.02, 16:25
      Trzymam kciuki!!!!!!!!Dorota
    • Gość edziecko: Reszka Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 22.09.02, 20:24
      Dzięki, kobiety, trochę mi lepiej, jak się tak wczuję w te dobre fluidy idące z ekranu i w eterze od was... Postaram się być dzielna i dam znać jak będzie po wszystkim, tzn. mam nadzieję że na razie po operacji. Pa pa.
    • Gość edziecko: Przygoda. Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 23.09.02, 07:59
      Reszka, trzymajcie się cieplutko, a ja za Was trzymam kciuki.Pozdrawiam Sylwia
    • Gość edziecko: oSka Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane IP: *.* 23.09.02, 13:48
      trzymamy za Was kciuki!! Ja i mała Zuzanka!! Wszystko się uda, a ty się denerwuj - bo jak mały się zacznie wcześniej wyprowadzać , to.........POWODZENIA !!Kika
    • Gość edziecko: Reszka Re: Buu, operacja, Już po :))) IP: *.* 24.09.02, 20:44
      Jesteśmy w domu, ja nadal „dwa w jednym”, nawet nie zdążyłam się zdenerwować. Michałek dzielnie zniósł zabieg, a pierwsze słowa po obudzeniu się było mniam- mniam, uważam że dziecko które dopomina się o jedzenie natychmiast po ocknięciu się dobrze zniosło znieczulenie i samą operację. Całe szczęście że ma już zoperowane obie strony...Dzięki jeszcze raz za wszystkie dobre myśli i dobre słowa od Was, bardzo dużo dla mnie znaczyły w ten ciężki przedoperacyjny czas.Reszka.
      • Gość edziecko: altro1 Re: Buu, operacja, Już po :))) IP: *.* 25.09.02, 07:48
        Tzymajcie się ciepło, wszystko jest i będzie dobrze. aga
    • Gość edziecko: Asia_G Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane-prosze o jakies informacje na temat włókniaka IP: *.* 01.10.02, 20:40
      WitajsmileAle jestem zaskoczona ...tą całą operacjąsad((Mój Michałek też masad((Wszystko wyszło przypadkiem byliśmy zrobić USG bioderek jakies 2 m-ce temu i lekarz nam mówi, że mały ma włókniaczka my cali w szoku...a On mówi, że pewnie w szpitalu nie powiedzieli, żeby nie straszyć.ALe nam przestraszonym powiedział tylko tyle, że nic sie z tym nie robi.A tu terez czytam i dreszcze mnie przechodząsad((Jeśli temat nie jest bolesny napisz proszę jak to u Was było i dlaczego Twój Michałek miał operację.Pozdrowienia dla Ciebie i Michałka Od Asi i Michałka ( 7 m-cy )
      • Gość edziecko: Reszka Re: Buu, operacja,słowo otuchy mile wiodziane-prosze o jakies informacje na temat włókniaka IP: *.* 03.10.02, 20:14
        Asiu, jeśli nie nastąpiło jakieś przejęzyczenie, to chętnie napiszę parę słów o operacjach Młodego. A dlatego przejęzyczenie, że mój mały miał operowanego wodniaka jądra, nie włókniaka, więc może nie o to u was chodzi... Ale jako że temat wodniaków i przepuklin lubi się powtarzać to może też ktoś poczyta, tym bardziej że Michał miał operowane obie strony, a my mieliśmy możliwość porównania opieki w państwowym szpitalu i niepublicznym zoz-ie.Michał urodził się z niewielkim wodniakiem po prawej stronie, pediatra kazał przy każdym przewijaniu układać jąderko do góry i wodniak miał się wchłonąć. Niestety, nie chciał się wchłonąć, po każdej infekcji robił się większy, a jak Michałek zaczął chodzić to już w ogóle nie zmniejszał się nawet po nocy. Więc jak mały miał 12 mcy to trafiliśmy do poradni chirurgicznej dla dzieci i tam dano mu jeszcze kilka miesięcy na obserwację i czekanie na cud chyba, ale jak skończył 15 mcy poradzono nam żeby go jednak operować, bo wodniak był duży i mógł upośledzać rozwój jądra. Mały był operowany w szpitalu państwowym, w ”oszukańczym” trybie chirurgii jednego dnia, nad czym się rozwodzić nie będę, bo chodziło tutaj o to aby dla potrzeb kasy chorych miał zapisane w księgach szpitalnych 3 dni pobytu, tymczasem wyszliśmy wieczorem w dniu operacji. Lekarze rutynowi, bez większych zastrzeżeń ale też i nie serdeczni, personel średni podobnie, najgorsze były panie salowe i kuchenkowe, okropność. Nie podobało mi się że nie mogłam go odprowadzić na blok operacyjny, tylko do windy, mały choć oszołomiony środkami uspokajającymi płakał, serce mi się krajało. Po operacji Michał spał prawie cały czas , budził się na czopek z paracetamolem. Na drugi dzień kontrola u lekarki która go operowała, ściągnęła mu opatrunek i przez parę dni kąpaliśmy go tylko pod prysznicem. Tak więc pobyt w szpitalu oceniam bez fajerwerków ale i bez większych wpadek. Największy problem miałam z tym żeby nie latał jak obłąkany od następnego dnia, zgłaszając się do czasu do czasu po przeciwbólowe syropki, bo przez 3 mce miał prowadzić stateczny tryb życia, ha ha. Zagoiło się jak na kocie, dziś prawie nie widać blizny. Przy okazji kontroli poinformowano nas żeby obserwować drugą stronę, bo czasem może się zrobić wodniak po drugiej stronie po operacji. I ZROBIŁ SIĘ, psiakość po 5 miesiącach. Tym razem wybrałam niepubliczny zoz, bliżej mnie, tym bardziej że byłam już w ciąży i nie miałam ochoty na pielgrzymki po Krakowie. ZOZ nazywa się Scanmed, wymieniam z nazwy, bo warto. Pan chirurg, arcymiły, ze znakomitym podejściem do dzieci (Michał po raz pierwszy nie darł się przy badaniu swoich klejnotów) rozpoznał wodniaka jądra i powrózka nasiennego, zaproponował leczenie operacyjne, z powodów jak wyżej (ucisk na naczynia dochodzące do jądra) co doszło do skutku tydzień temu, dość długo czekaliśmy na termin, w ramach dodatkowej umowy z kasą chorych. Można też operować za własną kasę, co kosztuje ok. 1400 zł, ale nie skorzystaliśmy z tej opcji. Wyznaczono nam termin, łącznie z godziną, zrobiliśmy badania i z wściekle głodnym Michałem stawiliśmy się kwadrans przed czasem, wcale nie czekaliśmy. Mały wyczuł chyba co się święci, bo wykonał Rejtana czyli położył się przed wejściem na blok operacyjny więc mąż go wniósł. Tam pani anestezjolog dała nam ubrania operacyjne, przebraliśmy się i Michał został uśpiony przez maseczkę na rękach taty. Pozostałe procedury czyli rozbieranie, zakładanie wejścia do żyły odbyły się na śpiącym dziecku, co myślę że oszczędziło mu bólu i stresu. Po pół godzinie było już po wszystkim, Michał spał sobie na sali pooperacyjnej (jak z seriali amerykańskich) jak jagniątko, a my chichotaliśmy na krzesłach obok. Jak się obudził, to oglądnął sobie pokój, wenflom w rączce, policzył rodziców i zażądał jedzenia. Po chwili przyszedł anestezjolog, podpisaliśmy papiery i poszliśmy do domu. W domu powtórzyła się sytuacja sprzed półtora roku, dziecko nie czuło się chore i chciało jeździć na rowerze, zakaz nie docierał, więc była awantura. Wczoraj byliśmy na kontroli, wygląda na to, że jest ok., a po małym nie widać żeby kiedykolwiek był operowany. Niemniej jednak to szczęście że ma tylko dwie strony...Na koniec mojego przydługiego jak zwykle postu dodam, że dowiedziałam się od owego arcymiłego doktora, że napotkał w przypadku mojego synka prawdziwe kuriozum. Otóż jeżeli jest wodniak po lewej stronie, to często chirurdzy decydują się operować obie strony, bo często wodniak pojawia się po operacji po prawej. Natomiast na odwrót, czyli tak jak miał mój Michał (wodniak po prawej na początku) jest prawdziwą rzadkością żeby po operacji zrobił się po drugiej stronie. Takiego więc mam rarytnego synusia...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja