Gość edziecko: Miśk@
IP: *.*
28.09.02, 19:48
Ryczę,wyję z bólu i zaczynam najzyczajniej w świecie bać się życia.Właśnie się dowiedziałam,że jakiś skur....... omało nie zabił mojego dziadka.Sterany życiem na wsi,starszy człowiek,z sercem na dłoni,który zawsze wszystkim pomgał w potrzebie,szanowany i spokojny byłby już nie żył bo jakiemuś suk.... zachciało się kasy.A dopiero tydzień temu dziadek przechodził operację głowy z przeszczepem skóry,milimetrów zabrakło żeby ten cham(za słabe określenie) Go zabił.Zaczęło się od wizyty tego zwyrodnialca,który przez pół godziny przed napadem kulturalnie rozmawiał z dziadkiem o kupnie koni(nawet znał nazwisko dziadka),a kiedy dziadek powiedział że nie ma czasu i musi iść,ten bandzior huknął Go metalowym prętem w głowę,rzucił na ziemię i porzez ponad godzinę brutalnie kopał po całym ciele. Tylko dzięki zaciętości dziadka(człowieka po siedemdzieciątce) i NAPEWNO opiece Boskiej nie trafił w świeże rany pooperacyjne na głowie,bo inaczej nigdy bym już nie zobaczyła dziadka.Ten skur..... doskonale wiedział,ze dziadek ma przy sobie sporo gotówki i tylko o nią mu chodziło. Pytam więc dlaczego po pierwszym uderzeniu od razu nie zażądał pieniędzy tylko znęcał się nad starszym człowiekiem przez tak długi czas.Najwidoczniej sprawiało mu to radość,mówił,że jak dziadek będzie się bronił to "będzie po Nim". Teraz dziadek z pokierwszowaną całą twarzą,rozcientymi łukami brwiowymi,świeżą blizną i pobiciami na całym ciele nadal się upiera,że będzie jeździł na wieś w dalszym ciągu. a ja rozpaczam i jestem bezsilna wobec tej Jego miłości od koni.Wiem,że poświęcił im całe swoje życie,i że nie chce zostawiać gospodarki,ale czy warto poświęcać tak swoje życie??????? Zawsze będzie miał przy sobie sporo pieniędzy,bo handluje końmi i zawsze przynajmniej 10-20 jest w stajniach,wszyscy wiedzą,że do biednych nie należy więc pytam się sama siebie na ile czasu wystarczy kasy tamtym bandziorom(drugi siedział w samochodzie) żeby znowu przyszli i skatowali starego człowieka. Przecież to łatwy łup,nie będzie walczył,nie pobiegnie.Najgorsze jest to,że cała wieś wrze,większość po usłyszeniu opisu napastnika domyśla się kto to jest,ale nie wskaże ze strachu przed zemstą.A nawet jeśli złapaliby tego śmiecia to napewno znajdzie się kilku "ochotników" którzy z miłą chęcią znowu Go pobiją,ograbią i "namówią" do nieskładania zeznań pod groźbą śmierci.Wolałabym,żeby dziadek sprzedał wsystko co stanowi jakąkolwiek wartość,przepisał nieruchomość i spędził spokojną starość u boku prawnucząt.Przecież tu ma dom,na wieś codziennie musi dojeżdżać pociągiem godzinę,od ponad 30 lat o 6 rano już jest w trasie.Odkąd sięgam pamięcią zawsze jeździł na wieś zeby Nam nigdy niczego nie zabrakło.Dzięki Niemu babcia nigdy nie musiała pracować,ja w czasach "kartkowych" miałam wszystko czego zapragnęłam.Jestem jego pierworodną wnuczką którą kocha ponad życie,moje dzieci to pierwsza prawnuczka i pierwszy prawnuczek jakich się doczekał i kiedy je widzi dosłownie płacze ze szczęćia. Czuję sie taka bezsilna...taka wściekła na tych "ludzi". Jak wklepać dziadkowi do głowy,że nie warto jest umierać w taki sposób i przez takich suk.......Tym bardziej,że bywały już dziesiątki włamań do domu na wsi,kilkanaście razy kradli co wartościowsze konie ale "na szczęście" pod nieobecność dziadka.Niestety Jego miłość do koni i myśl,że MUSI za wszelką cenę zarabiać dla rodziny jest silniejsza.Nawet po tej tragedii o 2 w nocy wyszedł na własna proźbę ze szpitala i zamiast zadzwonić do mnie czy do babci,On pojechał do stadniny żeby pozamykać konie,dom, a dopiero potem przywieźlli Go do domu.Ryczę od godziny,boli mnie serce,nie widzę już nawet monitora ale jest we mnie tyle żalu,tyle bezradności,bezsilności,wściekłości i mnóstwa negatywnych uczuć w którymi nie potrafię sobie poradzić,że musiałam napisać ten post.Nie ma męża,a nie chcę dzwonić i denerwować Go przez telefon,nie mam z kim pogadać i tylko tak mogę dać upust swoim emocjom.Teraz zaczynam się przeraźliwie bać o męża-jest taksówkarzem w Warszawie,jeździ nocami,więc jeśli na wsi "zabitej dechami" mogła stać się taka tragedia to równie dobrze On może tutaj dostać w łep za marne 100-200zł.Jestem dzisiaj strzępkiem człowieka,chyba płuca wypluję od tych papierosów,albo urżnę się bo nie wiem co mam ze sobą zrobić.Nie przeżyłabym gdyby tfu tfu komukolwiek z mojej rodziny stała by się krzywda.A dziadek jest dla mnie najukochańszym człowiekiem pod słońcem,nawet rodziców nie kocham tak jak Jego,On mnie wychował,u Niego mieszkałam na początku mojego życia,dbał o mnie lepiej niż o własne dzieci.Jest dla mnie całym światem.......Nie mogę nic więcej napisać bo jestem tak zaryczana,że nie widzę klawiaturyIdę się napić i zapalićI pomodlić się do Boga,podzękować,że mimo wszystko dziadek zyjeDzięki Ci Boże...........