Czy ufacie swoim facetom?

IP: *.* 02.10.02, 09:42
Drogie emamusie,Mój mąż pracuje w środowisku typowo męskim i często opowiada mi "historyjki" o tym jak to któryś kolejny kolega z pracy zdradza swoją żonę/dziewczynę. Nasłuchałam się już tyle na tem temat, że mimo iż nie mam żadnych powodów do podejrzeń to zaczynam się zastanawiać czy to możliwe, żebym tylko ja była taką szczęciarą i miała męża, który nie wdaje się w żadne układy i romanse?Z opowiadań wynika, że większośc żon w ogóle nie zdaje sobie sprawy z tego co naprawdę wyrabiają ich mężowie. "Szczęśliwe" małżonki wierzą nawet w najbardziej wymyślne lub głupie wytłumaczenia. Sama ufam mojemu mężowi ale powoli zaczynam być czujna.........Ciekawa jestem jakie jest Wasze zdanie na ten temat i czy Wasi mężowie też Wam opowiadają takie historyjki?A co sądzicie o opinii, że najbardziej podejrzliwi są Ci którzy sami nie są w porządku.PozdrowieniaKasia
    • Gość edziecko: lea Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 11:04
      Witaj Kasiu Ja ufam swojemu mężowi w 100%, zawsze ufałam, o wszystkim sobie mówimy, rozwiązujemy wspólnie problemy, kochamy się i szanujemy. Poprostu nie widzę żadnego powodu aby mu nie ufać. Nie rozumiem mężczyzn, którzy zdradzają swoje żony, partnerki. Dlaczego ? skoro sie kochają ? A jeżeli wystąpi jakiś problem - to trzeba go wspólnie rozwiązać. Bo przeciez zdarza się, że w pożyciu sexualnym zakradła się nuda, albo kobieta nie zawsze otwarta jest na wszelkie zachianki męża. Ba - czasem nawet je uważa za zboczenie. Wtedy, mężczyzna ( chyba ) szuka kobiety, która nie będzie go "odrzucać ". My jesteśmy 5 lat po ślubie, dwukrotnie byłam zmuszona do 3 - miesięcznego wyjazdu za granicę i nigdy nie martwiłam się tym, że mąż mnie zdradzi - kochamy się i ufamy sobie. To podtstawa.A o sexie i naszych potrzebach rozmawiamy i jest nam z tym dobrze. :)Aha - i jeszcze jedno, obecnie mój mąż pracuje w domu kultury i nie ma częstego kontaktu ( w pracy oczywiście ) z większa grupką mężczyzn.Ale opowiadał jak było na studiach... mężczyźni lubia się przed innymi przechwalać , a często to co mówią nie jest prawdą. Poprostu lubią zaimponowac kolegom.pozdrawiam Cię serdecznie :hello: - lea
      • Gość edziecko: eBeata do Marcina??? IP: *.* 04.10.02, 09:56
        Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez (Marcin) Ty jesteś pięciorga imion, czy jest tam was pięciu??? Bo tak jakoś mi się wydaje, że jak na prostego przystało jesteś dosyć poplątany. W każdym razie w ciągu doby dwadzieścia kilka postów? Gratuluję weny twórczej :-), faktycznie musisz być "czysty" mając tyle czasu."Pozatym, ja zawsze mówiłem, ze z kimś jestem (teraz jestem "czysty") i ciekawiło mnie bardzo, czy panienka pójdzie ze mną do łóżka. W jakichć 70-80% zawsze miałem niezłą zabawę. podsumowując, jeśli suka nie da, to pies nie weźmie. bez obrazy"- Skoro pies nie da to i suka nic nie wskóra. Skoro pies chce dać ....Z postów wynika, że Twoim celem są ilościowe łowy i zadajesz się z dziewczynami, które wskakują od razu do łóżka. Czy robiąc z siebie żywy wibrator czujesz się bardziej męski? Noooo to faktycznie postępujesz jak baaaardzo prosty osobnik."Czy zdradą jest zaproszenie do łóżka osoby trzeciej przy zgodzie partnera? Miałem niejednokrotnie taką sytuację, a potem problem, kiedy sie przespałem z tą "drugą" w duecie."- Zwracam uwagę na słowo MIAŁEM, SIĘ PRZESPAŁEM. W następnym poście napisałeś, że źle Ciebie zrozumiano, bo pisałeś o innych nie o sobie (?!). To w końcu kto miał? Ty? Juan? Sanchez? Villa? Lobos? Ramirez? Marcin?Mój kobiecy mózg tego nie pojmuje. Wytłumacz, proszę :-).Beata
        • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: do Marcina??? IP: *.* 04.10.02, 10:26
          hmmmm... fakt, trochę namieszałem. nie zdradzałem stałej partnerki, w sumie czy zdradą jest "zdradzic" osobę, z która się nie "jest"? poza tym, jeśli kobieta zaprasza kolezankę do łóżka i do trójkąta, to nie rozumiem, dlaczego sie piekili, kiedy później, raz ona a raz jej kolezanka. Pisałem o innych i o sobie (przykłady - nie lubię powoływać sie na coś niesprawdzonego). Ja - przykłady, Oni - wnioski. proste, logiczne (tak myślę). Nigdy nie zdradziłem stałej partnerki, nigdy.1.co do ilościowych łowów, tak było w szkole średniej. tam sie wszystko robi na ilość, nie na jakość. Potrzeba zaimponowania kolegom z klasy itp. pierdoły.2.co do "pies nie da ..." - masz rację, ale kiedy ma sie lat 16-19 o tym sie nie mysli (por. pkt.1)
    • Gość edziecko: Adzia Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 11:29
      To prawda, że teraz wiele osób nie wstydzi się zdrad...Bo jak tak sięgam pamięcią, to i ja, i Grzesiek nieraz wysłuchiwaliśmy takich opowieści z ust naszych znajomych (aktualnie wszyscy są ustatkowani, ale powiedzmy, że parę osób musiało im przebaczyć różne rzeczy)...I tu nasuwa mi się niewesoła refleksja, że w dzisiejszych czasach nie jest hańbą chwalić czymś, co dla większości (jak sądzę) jest czynem godnym potępienia....I nie wiem, czy to dobrze, bo tolerancja, czy źle, bo brak reakcji na zło...A jeszcze jedno mi się nasuwa, co mnie baaardzo ciekawi. Skąd ludzie zdradzający partnerów biorą na to czas? My, chocbyśmy chcieli, nie mielibyśmy kiedy...Może mnie ktoś oświeci, jak to wygląda w praktyce? ;-) (nie żebym chciała wykorzystać, ale nie potrafię sobie tego wytłumaczyć).Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: Beata32 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 11:33
      Mój mąż również pracuje w typowo męskim towarzystwie, ale on jest raczej facetem, który nie lubi plotek i gadanie bez sensu i ich nie powtarza, więc nie mogę stwierdzić czy jego koledzy też mają takie tendencje do przechwałek. Ale zgadzam się z Leą - są mężczyźni którzy lubią się popisywać, pochwalić przed kolegami - nie koniecznie to musi być prawda.Co do zaufania - to ufam mojemu mężowi. Ja go kocham, on twierdzi, że mnie kocha, nie mam powodów aby przypuszczać że może być inaczej, więc ufam. Nie mam zamiaru sprawdzać go w jakikolwiek sposób, bo prawda jest taka, że dla chcącego... i gdyby chciał mnie zdradzić to nie sądzę, abym mogła temu zapobiec kontrolując go - a wręcz w ten sposób dałabym do zrozumienia, że nie mam do niego zaufania, co mogłoby zniszczyć jego zaufanie.Wiele razy powtarzałam mojemu mężowi, że chcę z nim być tylko wówczas, kiedy on też tego będzie chciał i to z tego powodu, że mnie kocha - bo jeśli tego nie ma, to ... jaki ma sens bycie razem???Beata
    • Gość edziecko: Lilly Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 11:53
      Ufam mężowi. Bez tego zaufania nie wyobrażam sobie zresztą bycia razem. I, podobnie jak Adzię, drażni mnie to "przyzwolenie" - "tolerancja" na skoki w bok jako na nic nie znaczące przygody. I też czasem zastanawiam się skąd ludzie mają na to czas? Na zdrady, podchody i oszustwa. I dziwię się, że im się chce. Bo mi by się nie chciało. A nawet gdyby się zechciało, to pojęcia nie mam kiedy miałabym to zrobić. Ani mój mąż. Choć, jak to mówią: dla chcącego....Choć, niedawno, ku memu zdziwieniu dowiedziałam się, że dwie osoby, które bardzo lubię i szanuję z wielu względów, które mają swoje rodziny i przynajmniej na zewnątrz nieźle poukładane życie osobiste, od długiego już czasu są ze sobą.I wiecie co, nie byłam zbulwersowana. Raczej smutna, że coś im się w życiu tak bardzo poplątało. Bo skok w bok to jedna rzecz, a miłość, która przychodzi nie w porę to już zupełnie inna historia. A tego niestety nie możemy nigdy być pewni.
    • Gość edziecko: 20001222 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 11:53
      Dzięki dziewczyny, Tak jak pisałam wcześniej ja też ufam mojemu mężowi ale jak się ciągle o czymś słyszy to czasami człowiek nie wie co ma myśleć.....rozumiecie.....gorszy dzień-gorsze myśli. Wiem, że panowie we własnym gronie lubią się przechwalać bo wychowywałam się wśród chłopców i często byłam prawie jednym z nich. Ale w tym przypadku to na pewno nie są przechwałki - mam dowody. A co do braku czasu to ja pewnie też bym go nie znalazła. Chociaż na zdradę podobno wiele czasu nie trzeba. Wystarcza nawet godzina lub pół w drodze z pracy do domu -zawsze może być korek lub trzeba coś załatwić np. zawitać do warsztatu samochodowego. Teraz sobie tak pomyślałam, że może mój ślubny tak mi o tym opowiada, żebym bardziej doceniła jakiego mam dobrego męża bo chyba ostatnio za mało go chwalę.PozdrowieniaKasiaP.S. Lea - my w grudniu też będziemy 5 lat po ślubie.
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 12:22
      Widzisz, a mój mąż pracuje w towarzystwie mieszanym. I w takich godzinach, że gdybym nawet bardzo, bardzo mocno się starała, nie dałabym rady Go kontrolować. Nigdy nie siedzi w jednym miejscu dłużej, nawet do redakcji wpada jak po ogień. W każdej chwili może mi powiedzieć, że pojechał zrobić zdjęcia np pożaru (potem nie puścili, no przecież nie moja wina, wykasowałem z karty pamięci w aparacie, bo zabrakłoby mi miejsca...), wypadku, że musiał siedzieć dłużej na jakimś materiale itp, itd. Dlatego ja przyjęłam jedną zasadę: nie myślę...Naprawdę nie zastanawiam się, co i gdzie robi, nie wydzwaniam do Niego, nie kontroluję Go, wychodząc z prostego założenia, że jeśli będzie chciał mnie zdradzić to zrobi to! Nie czarujmy się, jak tylko będzie coś zgrzytać poważnie w małżeństwie, jak przestaniemy rozmawiać ze sobą, jak przestaniemy się szanować, to może (nie musi) dojść do tego. I jaką wtedy różnicą będzie czy wiem o tym, czy nie. Zdrada jest zdradą, uważam, że prędzej czy później wylezie szydło z worka, a ja jestem na to przygotowana (uwaga: nie piszę, że nie będzie bolało). Nigdy nie powiem, że ufam swojemu mężowi na 100%. Niestety. Życie nauczyło mnie takiej postawy, że nawet sobie nie ufam tak do końca. Nie znamy nawet siebie tak dobrze, aby powiedzieć: nigdy! Nie wiemy jakie miałybyśmy reakcje w danych sytuacjach, i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej, bowiem większość z nas nie znalazła się w sytuacji, o której mogłaby powiedzieć, że się zastanawia. I niech dobry Bóg nas strzeże przed tym. O jednym mogę powiedzieć - 100%. Mianowicie na 100% będę się starać nigdy nie dopuścić do sytuacji, w której pozwoliłabym zbliżyć się mężczyźnie do siebie, mężczyźnie atrakcyjnym dla mnie, w którym mogłabym się zadurzyć, przy którym mogłabym zacząć się zastanawiać, a może by tak....Może urażę niektóre z emam, ale kochane - same poczytajcie niektóre wątki. Większość dziewczyn nigdy w życiu nie spodziewałaby się, że mąż/partner zdradzi. Poczytajcie post Myni...Jakim szokiem dla Niej było to, co odkryła. Sporo w życiu się naoglądałam takich obrazków, sporo w życiu przeszłam dlatego jeszcze raz powtarzam - nigdy nie zaufam NIKOMU tak na 100%. Zawsze zostwiam sobie furtkę, przez którą ewentualnie mogę wyjść nie do końca zgnębiona i zbolała...I wcale mi to w życiu nie przeszkadza ani nie powoduje, że jestem bardziej sfrustowana, czy smutna. Nie. Jak napisałam na początku - ja po prostu o tym nie myślę, i tak jest mi dobrze. :-) A męża kocham i czuję, bardzo, bardzo czuję ;), że On mnie też...Pozdrawiam GosiaP.S. O rzeczach trudnych dla nas rozmawiamy przy naszym stole zwierzeń ;) (zwykły stół kuchenny). Uwielbiamy tak sobie gadać, możemy to robić nawet i cały dzień. Zawsze zaczynamy od kwestii spornych a potem - tak siłą rozpędu - gadamy i gadamy i gadamy już o wszystkim. Uwielbiam te nasze pogaduszki, tyle wnoszą w nasze życie, tylu rzeczy dowiadujemy się o sobie. Szkoda tylko, że często brakuje czasu na nie...
      • Gość edziecko: lea Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 15:34
        Gosieńko :)masz rację , nigdy nie jesteśmy pewni tego co będzie...ale ja poprostu chcę ufać :)papa całuski :love: lea
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 16:13
          Kochane moje, nie odbierajcie mojego postu, jako jedynie słusznego myślenia i czucia. To nie jest wskazanie: macie tak czuć, bo tak jest poprawnie. Kurcze, trochę mi głupio, że się tłumaczycie ze swojego zaufania. Napiszę tak: to moje odczucia, moje życie, mój brak zaufania nawet do samej siebie. A Wam zazdroszczę! Bo chciałabym być taka nieskażona i móc się tylko cieszyć! O! :-)Całuski Gosia
      • Gość edziecko: beattta Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 23:00
        Gosiu!Podpisuję się pod Twoim postem. Też wychodzę z tego założenia, że niestety nie można nikomu ufać bezgranicznie nawet samej sobie. Nigdy nie mówmy nigdy. Na pewno każda z nas chociaż jeden raz była zaskoczona swoim zachowaniem, skoro więc same siebie zaskakujemy - jak bardzo mogą zadziwić nas inni (w tym własny mąż). Niczego się nie doszukuję, nie sprawdzam, nie kontroluję. Po prostu podobnie jak Ty zostawiam sobie furtkę, żeby mniej bolało - chociaż to chyba złudne. Mam nadzieję, że nigdy ta furtka nie będzie mi potrzebna.Kochamy się bardzo i czuję tą miłość. Tym żyję, nie zastanawiam się co będzie i podobnie jak Ty nie myślę o tych kilku procentach, które nie dopinają magicznej setki.One po prostu są jak jest ładna czy zła pogoda, zupa na obiad i takie tam.PozdrawiamBeata
        • Gość edziecko: sylwias Re: Czy ufacie swoim facetom? - IP: *.* 03.10.02, 07:40
          a moje ograniczone zaufanie najbardziej dotyczy mnie samej. Gdyby zdradził mnie mąż byłaby to największa (choć oczywiście przykra) niespodzianka w moim życiu. I nie wiem czy bardziej byłabym zdziwiona czy zraniona. Taki typ. Bardziej obawiam się o swoją zdolność do dochowania przysięgi, choć trzymam się dzielnie. Ale wiem że nigdy nie należy mówić: ja nigdy.... bo kto wie co może się zdarzyć przy niekorzystnym splocie wydarzeń, sprzyjaących okolicznościach itp itdteraz możecie mnie zlinczowaćpozdrawiam
      • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: Czy ufacie swoim facetom? do Gosi1 IP: *.* 03.10.02, 14:51
        Gosia cudnie opisałaś "problem"podpisuję się pod twoim postem całym sercem jeśli pozwolisz?pozdrawiamAnia
    • Gość edziecko: Lilly Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 12:29
      Gosiu masz rację, nie można nikomu ufać na 100% bo nigdy niewiadomo. Ja ufam, bo, jak napisałam, bez tego zaufania moje małżeństwo nie miałoby większego sensu. Nie szukam dziury w całym, nie sprawdzam komórki, nie szperam po kieszeniach, nie węszę. Ufam. Ale oprócz mojego zaufania mam jeszcze oczy i uszy. Widzę i słyszę, że różnie bywa u innych, więc, logicznie biorąc, czemu też nie może się to zdarzyć w moim małżeństwie. Nie mam przecież monopolu na szczęscie w tej materii. Ale ufam, bo mając do wyboru ufać i nie ufać (pomijając w ilu procentach :) )wybieram ufać.Pozdrawiam :hello:
    • Gość edziecko: Marta24 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 14:26
      Moj mąz tez często opowiada mi historyjki tego typu. Ja narazie nie mam podstaw do podejrzeń, wiec sie tymi historyjkami nie przejmuję. a poza tym wychodzę z załozenia, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.
      • Gość edziecko: MOKO Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 08:20
        Hej,ja też ufam swojemu mężowi,a skoro ufam to wiem,że mnie nie zdradza a czy zdradzi niewiem.Mój mąż mówi mi o wszystkim.Bardzo często wyjeżdza za granicę.Ja mu ufam, bardzo często rozmawiamy ze soba o zdradzie czy moglibyśmy wybaczyć.I wiecie nie znamy odpowiedzi na to pytanie.I niechcemy poznać.Zawarliśmy umowę ,że jeżeli w naszym zwiazku będzie się źle działo musimy coś z tym zrobić, a nie posuwać się od razu do zdrady.Bo uważam,że jeżeli ktoś zdradza to oznacza,że coś jest nie tak.I niemogę zrozumieć że ktoś niewie dlaczego zdradził, że bardzo kocha żone, męża i to jakoś tak wyszło,Jak zdrada może tak jakość wyjść????Przecież jestesmy ludźmi odpowiedzialnymi, myślącymi.Z mężem rozmawiamy o wszystkim, nie kontrolujemy się ,czasem dajemy sobie małe powody do zazdrości bo to powoduje ,że za sobą szlejemy. Kochamy się i to jest najważniejsze.I możemy dzis powiedziec że niedopóścimy do zdrady,a co bedzie za pare lat czas pokaże.A tak jeszcze na marginesie dla mnie ten kto zdradza jest słabym człowiekiem.
    • Gość edziecko: _Su_ Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 20:51
      Hej hej u mnie też w grudniu mija 5 lat małżeństwa a co do tych historyjek to mój światły mąż twierdzi że w 80 % są to po prostu bujdy mające na celu zaimponowanie kolegom. Ja swojemu mężowi wierzę mimo iż często wyjeżdża i jakoś nigdy nie pomyślałam ze mógłby mnie zdradzać.pozdrawiamSu
    • Gość edziecko: IwonaKról Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 21:37
      Wiecie co ja sobie nie ufam na 100%, wydaje mi się obecnie, że nigdy, przenigdy nie zdradziłabym swojego męża, bo bardzo go kocham z wzajemnością, ale...czy wiadomo czasami gdzie prowadzą nas te ścieżki życia :)Pozdrawiam
      • Gość edziecko: Adzia Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 07:33
        >czy wiadomo czasami gdzie prowadzą nas te ścieżki życia :)Tu się doczepię...Dziewczyny, ale czy to jest tak, że ścieżki życia nas prowadzą? Czy my nie mamy wpływu na te ściezki? Hmmmm...ja uważam, że mam wpływ i z całą świadomością mogę powiedzieć, że przynajmniej sobie ufam w 100 procentach. Gdybym myślała, że to ścieżki mnie prowadzą, a nie ja sama, to w życiu nie złożyłabym przysięgi małżeńskiej...Do śmierci, obiecałam, i dotrzymam - chociażby mnie to miało nie wiem ile kosztować. Może to śmiesznie brzmi, ale uważam, że nie można się usprawiedliwiać w ten sposób, że "tak mi się życie ułożyło"...Nie ma przypadkowego seksu, nie ma przypadkowych zdrad. Może gdyby każde z nas wziął na siebie odpowiedzialność za swoje życie, i przyznał, że odpowiada za swoje czyny, to tych zdrad byłoby mniej? A nie takie gadanie, że "kryzys wieku średniego", że "jak się miało więcej kobiet to jest mniejsze prawdopodobieństwo..." Jakie prawdopodobieństwo? Czy ktoś nami gra w kości, czy jak? ;-) Znowu mi wyszedł czarnobiały świat...ale pewne rzeczy właśnie tak widzę i nic na to nie poradzę. PS. A jaka jest według Was definicja zdrady? Bo w moją definicję trafiła Gosia1 :-) - jesli budzi się w nas uczucie, bądź pragnienie innej osoby, a my z tym nie walczymy, bądź nie chcemy walczyć - tutaj zaczyna się, moim zdaniem zdrada...Pozdrawiam Agnieszka
        • Gość edziecko: ruda Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 08:15
          No niestety muszę się zgodzić - bo choć w moim poprzednim związku zdrady fizycznej nie było, to taka własnie była, znam to uczucie. I składając przysięgę małżeńską wiedziałam, co mówię, że jest w mojej mocy wytrwać i tylko ode mnie zależy, jaką drogą pójdę. Może gdyby nie minione lata nie miałabym takiej pewności (gratuluję, Aga, zyciowej mądrości, tego, że nie musiałaś się sparzyć, żeby takie proste rzeczy wiedzieć), ale ją mam i też na dzień dzisiejszy uważam, że przypadki nie chodzą po ludziach, to ludzie sami się pakują nie powiem w co
    • Gość edziecko: 7384 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 21:39
      Kasiu, mysle, ze kobieta wie czesto o zdradzie meza. Moze nie tyle wie co czuje. Tak jest w przypadku mojej siostry, ktora doskonale zdaje sobie z tego sprawe, ale nigdy nic o tym nie mowi. Nawet nasza babcia to zauwazyla. Nie rozumiem tylko dlaczego nadal cicho siedzi i udaje glupia. Masz racje, ze najbardziej podejrzliwi sa ci, ktorzy sami maja cos na sumieniu (tak jak szwagier). Jest cholernie zazdrosny.Ja ufam swojemu mezowi. Poznalam go dobrze przez 5 lat bycia jego dziewczyna i kolejne 5 lat malzenstwa ( duzo tu dziewczyn z takim stazem). Nie raz tez rozmawialismy na ten temat i wiem, ze zadno z nas nie potrafilo by sie tak skutecznie oklamywac. A co do opowiesci o zdradach, wiele z nich to fantazje (tez niebezpieczne).
    • Gość edziecko: Miśk@ Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 02.10.02, 22:03
      Z reguły nie ufam facetom.To się tyczy równiez mojego męża-niestety.Mogę zaufać w wielu sprawach ale w kwestji kobiet nie za bardzo.Znam to z autopsji.Chociaż to nie mąż mnie zdradzał to był w firmie mężczyzna który robił na lewo i prawo przekręty z innymi dziewczynami,a Jego żona cały czas powtarzała,że ufa Mu bezgranicznie i NAPEWNO Jej nie zdradza.A On w tym czasie balował z całą naszą firmą chociaż On myślała,że ciężko pracuje.Nigdy nie wyprowadziłam Jej z błędu,ale przez to przyjmuję zasadę "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" mając nadzieję,żeby mnie to nie spotkało.
      • Gość edziecko: 34579 Re: nie ufam- długie IP: *.* 02.10.02, 22:31
        Wpuszczę łyżkę dziegdziu- bo ja nie ufam swojemu facetowi i być może właśnie dlatego nasze małżeństwo się rozpada. Nic mi nie wiadomo o Jego zdradzie, o swojej tym bardziejwink)), ale swoją zazdrością wiele udało mi się zepsuć nieodwracalnie. Mimo to statystyki są smutne- 60% małżeństw spotkał problem zdrady, a są to wiadomości z badań socjologicznych, których wyniki omawiałam na niedawnych zająciach na uczelni. Wytłumaczenia zdrad były różne (nadal z badań). Głównie respondenci odpowiadali, że ich małżeństwo od dawna jest fikcją, a nie rozwodzą się ze względu na a) Finanse (nie mają dokąd się wyprowadzić) (!), b) dzieci. Jeśli rozmawiacie ze swoimi mężami, ufacie sobie wzajemnie i lubicie się (tak, tak! Przyjaźń to naprawdę bardzo wiele, bo nie samą miłością człowiek żyje) to chyba nie ma o co się niepokoić. Z drugiej strony kobiety bardzo często przymykają oczy na "skoki w bok" swoich ślubnych i udają, że nic się nie dzieje. Przykłady: moja teściowa dopiero wtedy przyznała się, że mąż ją zdradza, kiedy wprowadził się do wspólnego domu ze swoją kochanką (!!!). Dodam na marginesie, że mieli czwórkę dzieci, które mieszkały w tym "rozrywkowym" domu. Przyjaciółka mojej mamy zgrywała idiotkę, kiedy mąż w trakcie wakacji wyjeżdżał na dwa tygodnie na Kretę. Oczywiście "sam". W końcu się przyznał, że spotyka się z drugą kobietą od ośmiu lat (!). Przypadek z ostatniej chwili- podczas wieczoru ze znajomymi rozmowa schodzi na temat życia przed małżeństwem. Jeden z panów ( w obecności żony) zwierza się : "Prowadziłem bardzo bujne życie seksualne przed ślubem. W ogóle jeśli mężczyzna zaliczy dużo dup (przepraszam, ale to oryginał) przed ślubem, to jest większa szansa, że nie będzie zdradzać żony". Koniec cytatu. Na miejscu jego partnertki zaczęłabym uważniej traktować jego nadgodziny. Ostatnia refleksja- z moich obserwacji wynika, że im poważniej małżonkowie traktują życie religijne, nie są "wierzącymi- niepraktykującymi", ale naprawdę przeżywają religię głęboko, tym mniejsze ryzyko zdrady. Po prostu dojrzeli i oboje patrzą w tym samym kierunku-w kierunku Boga. Piszę to z goryczą, bo oboje z mężem jesteśmy ateistami. Być może właśnie to plus egoizm obojga nas zabiło.
    • Gość edziecko: Beata32 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 07:46
      Czytając te posty nasunęła mi się taka myśl, że poruszamy tu tak naprawdę 2 problemy. Bo z jednej strony - czy ufamy można zrozumieć jako czy wierzymy w to co w danej chwili mąż nam mówi, czy sprawdzamy czy to jest prawda, czy go kontrolujemy, dzwonimy, sprawdzamy kieszenie czy rozmowy na komórce .... a z drugiej strony - czy wierzymy w to, że nigdy nas nie zdradzi - lub nie postąpi wobec nas nie w porządku.Otóż ja tu i teraz ufam mężowi, ale nie uważam, podobnie jak niektóre tu pisałyście, że jego i moje uczucie zostało nam dane na zawsze - nie wiem co będzie za rok, dwa, 5, czy 10 lat. Chcę wierzyć że to możliwe i będę się starać, zachować to nasze uczucie jak najdłużej się da, ale .... za wiele wokół mnie jest ludzi, którym coś nie wyszło, którzy gdzieś się pogubili stracili swoją miłośc i zaufanie, popełnili błędy - abym żyła w świadomości, że to nigdy nie będzie mnie dotyczyło ... więc również myślę o tym co by było gdyby on chciał odejść. Wiem tu i teraz jak chciałbym się zachować - pozwolić odejść - jeśli naprawdę tego będzie chciał i czuł, że nie może być ze mną szczęśliwy - nie wierzę w uszczęśliwianie na siłę .... ale co by było gdyby to się naprawdę stało - nie wiem.pozdrawiam trochę releksyjnieBeata
    • Gość edziecko: mada_w Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 09:18
      A ja powiem tak - kiedyś ufałam w 100%. Byłam pewna. Ale od jakiegoś czasu zweryfikowałam swoje podejście do tej sprawy. Nie dlatego, że mój mąż mnie zdradził, ale dlatego że ... no właśnie nie wiem - może dlatego że "zabezpieczam się", że jak to zrobi to żeby nie poczuć się jak ostatnia idiotka.Tylko skąd ta myśl, że on może mnie zdradzić? Może dlatego że wkoło mnie są tylko dwie pary żyjące normalnie. Po prostu czasem boję się. Jakoś bardzo chciałabym wierzyć, że nam się uda ale gdzieś w środku mam taką wątpliwość. A może ta moja wątpliwość nie dotyczy zdrady tylko tego czy uda nam się z mężem wytrwać ze sobą razem do końca. Wiadomo są wzloty i upadki, ale to nadal jest ten facet, z którym na starość chcę chodzić na spacery i pić wieczorami herbatkę.I jeszcze jedna tego strona - czy moje myślenie nie zadziała trochę jak samospełniające się proroctwo?dużo ostatnio o tym myślę i jakoś wciąż nie mogę uporządkować tego w głowie, zresztą na piśmie też Magda mama Mikołajka
    • Gość edziecko: Ufcio Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 09:33
      Oczywiście, czasem przychodzi mi do głowy taka myśl ale mam ten feler, że co myslę to mówię (szczególnie mężowi) więc jak mam takie głupie mysli to go pytam albo wpadam w dół i on tak ze mnie to wyciąga. Moim zdaniem nie ma co się martwić na zapas. moi rodzice rozstawali się nawet na rok a jednak byli ze soba do końca. Wychodzę z założenia, że nikomu nie można do końca ufać ale............ No wlaśnie ale trzeba zyc i cieszyć się każdą chwilą bo nigdy nie wiadomo kiedy może się skończyć.
    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 09:48
      co do podejrzliwości, to się zgadzam. Mam przyjaciela, jego dziewczyna była na tyle podejrzliwa, ze sprawdzała jego maile i ostatnio wybrane rozmowy w telefonie. Okazało się, że miała kogoś od ponad roku. A co do rozmów kolegów w pracy, to się nie przejmuj, każdy zdradza, tak było i będzie. I fakt, my nie wiemy ze Wy zdradzacie, a Wy, ze my. Natomiast jeśli Twój mąż mówi to przy Tobie, to raczej nie ma boków (ale nigdy nie wiadomo). Ale to tylko moje skromne, nic nie znaczące zdanie. pzdr
      • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 10:03
        Ufam, po prostu.Przezylismy razem tyle lat- zwariowalabym gdybym nie ufala. Oczywiscie czasami czepiam sie jego sekretarek i telefonow po nocach, ale to bardziej dla zasady- aby poczul ze zadne jego zachowania nie przechodza bez echa- ze jest przez mnie zauwazany. On zreszta robi to samo ;)Mysle ze przed zdrada nie mozna sie zabezpieczyc- ze jakby czlowiek sobie na luz nie wrzucal, nie obiecywal sobie nie wiadomo czego- zawsze wali jak bazuka i kazda osoba zrobiona w trabe czuje sie jak skonczona kretynka. A jesli zdrada przeradza sie w zwiazek i ukochana osoba odchodzi- to jest to koniec swiata i trzeba sobie znalesc inny swiat niestety.....Tak samo jak Adzia zrobie wszystko aby moje sciezki zycia nie zaprowadzily mnie w kierunku zdrady... a ze wlasnie jestem po "raporcie mniejszosci" do sciezek zycia podchodze bardzo refleksyjnie.......
    • Gość edziecko: asia_t Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 10:11
      ja mojemu ufam, historyjek mi żadnych nie opowiada, w podróże służbowe nie jeździ, do domu wraca na czas... ciągle wysyła mi smski. Więc chyba nie ma szans na zdradę? :-) i jestem pewna, że zaraz się tu dopisze, hihi. asiaT
    • Gość edziecko: INES Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 11:29
      Podpisuję się po odrobince pod kazdym postem, bo i ufam i sa dni gdy mysli o zgrozo tragiczne ale nie o tym chciałąm napisać.Tak czytając wszystkie posty zastanowiłąm się nad ta cholerna zdradą i chciałam poruszyć tu jeszcze moim zdaniem dość ważny problem.Jak wiem i ze statystyk i z tego co dzieje się wokół mnie większość żonatych facetów zdradza zony z niemężatkami.I czy te nie męzatki nie mogą sobie znależć też wolnych facetów do bzy....nia?Bo naprawdę facet niech by stana na głowie to na siłę dziewóchy do łózka nie zaciągnie, ona poprostu się zgadza i to uważam za nie fer z jej strony jeżeli wie że ten gość ma rodzinę i żonę.Moim zdaniem jest to perfidne.Nie raz znalazłam się w sytuacji gdzie podrywał mnie zonaty facet czy to mający dziwczynę i spławiałam (go mimo, że w jednym nawet byłam troszki bujnięta - oczywiście to było przed moim małżeństwem :) ) Poprostu mam zasadę nie wchodzenia w czyjeś życie z butami, a zwłaszcza jak to zycie dzieli już z kimś.NIE CHCIAŁABYM BYC NIGDY POWODEM ROZPADU CZYJEGOŚ MAŁŻEŃSTWA.I gdyby większość dziwczyn tak myslała to byłoby moim zdaniem mniej zdrad.A jeszcze gorsze jest to, gdy takie wolne panienki z premedytacja podrywają i usidlaja zonatych facetów - znam to z autopsji z pracy - i to już uwazam za prfidność do potęgi n-tej. My kobietki naprawdę mamy dar usidelnia każdego faceta (pewnie są wyjątki, które się nie dadzą), takie nas stworzono, tylko co poniektóre wykorzystują to w podły sposób. I przez to o męża sie nie martwie, bardziej o to co będzie jak on spotka taką zmiję w parcy - czy będzie potrafił się oprzeć??????????????I co wy na to dziewczyny?PozdrowionkaAga
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 11:44
        Masz rację Ago. A ja zawsze powtarzałam jedno - niestety, ale kobiety są znacznie gorsze od mężczyzn...Nigdy nie zaznałam większej podłości, kłamstwa, intryg, nieuzasadnionej złośliwości i takiej jakiejś dziwnej chęci czynienia krzywdy i dla samego czynienia jej niż od drugiej kobiety. Nie wiem czym jest to spowodowane, nie wiem.Gosia
      • Gość edziecko: Adzia Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 11:45
        A ja uważam, że jednakowa wina jest po stronie tej "żmijki" i po stronie mężczyzny. A jeśli ona nie wie, że on jest żonaty? Nie róbmy z naszych mężczyzn takich "myślących inaczej", którzy jak cielę pójdą za każdą pięknością, a potem się będą usprawiedliwiać, że "to ona mnie omotała", i grać przed żoną nieszczęsnika, który nie panuje nad swoim ciałem i swoim postępowaniem...To znowu kwestia odpowiedzialności. To ja, nie kto inny, odpowiadam za swoje postępowanie i swoje wybory. > I gdyby większość dziwczyn tak myslała to byłoby moim zdaniem mniej zdrad.Zgadza się. I gdyby ci nieszczęsnicy uwodzeni przez te żmije tak myśleli, też byłoby mniej zdrad ;-) Pozdrawiam Agnieszka
        • Gość edziecko: mada_w Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 12:11
          Dokładnie tak! Adziu zgadzam się z Tobą - każdy ponosi odpowiedzialność za swoje czyny i "żmije" (żmijki brzmi nawet zbyt symaptycznie) i ci przemili Panowie, którzy zazwyczaj mówią, że bardzo są nieszczęśliwi ze swoimi obecnymi partnerkami - "Ona mnie nie rozumie..."Magda mama Mikołajka
        • Gość edziecko: Iw Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 12:42
          W zupełności zgadzam się z Adzią. Co w nas takiego siedzi, że tych w końcu dorosłych facetów z którymi się z jakiegoś tam powodu związałyśmy traktujemy jak dzieci?? Nie przyjmuję tłumaczenia, że Oni już tak mają, że są tak skonstruowani. NIE, NIE i NIE!! Od nich też trzeba wymagać odpowiedzialności. Przeraża mnie myśl, że każdy facet widząc atrakcyjną "żmijkę" ma ochotę rzucić się na nią nie myśląc o żonie, dzieciach i swoim życiu. Oni przeciez nie są upośledzeni!!! Iwka
        • Gość edziecko: beattta Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 03.10.02, 13:09
          Również i ja Adziu zgadzam się z Twoją wypowiedzią. Każdy za siebie odpowiada i nie rozmawiamy tutaj o przemocy tylko o świadomym pójściu z kimś innym do łóżka.Niemniej jednak podobnie jak Agnieszka (Ines) też nie rozumiem jak można brać się za żonatego mężczyznę. Pomijam moralność i własne sumienie, bo nie wiem gdzie one się wtedy chowają. Ale przecież skoro facet zdradza swoją żonę to kiedyś może i zdradzić swoją kochankę. Nie mówię tutaj o przelotnych znajomościach, ale o takich kiedy ona już kocha i gdzieś po cichu układa sobie z nim życie a on i tak tkwi przy żonie. I co wtedy?Jeszcze jedno - co uważacie za zdradę? Moim skromnym zdaniem zdrada zaczyna się już od spotkań, rozmów (takich, których to niby nie można przeprowadzić ze swoim partnerem)i tyle już mi wystarczy. Nawet nie wiem, czy nie bardziej by mnie to bolało niż czysty seks.I nie zapominajmy, że kobiety też zdradzają. PozdrawiamBeata
          • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 03.10.02, 14:29
            czym jest zdrada? powiem inaczej, czy zdrada dzisiaj w ogóle istnieje? Jakoś tego nie widzę. Czy zdradą jest zaproszenie do łóżka osoby trzeciej przy zgodzie partnera? Miałem niejednokrotnie taką sytuację, a potem problem, kiedy sie przespałem z tą "drugą" w duecie. Ja Was nie qmam, a moze jestem jakiś nienormalny. Dzisiaj seks traktowany jest jak zjedzenie loda (bez podtekstów), idziesz do dyskoteki i nie zastanawiasz sie czy zaliczysz, tylko ile zaliczysz (w odniesieniu do obojga płci). Powiedzcie mi, jak będize sią zachowywał chłopak/dziewczyna, kóry swe "dziewictwo" stracił mając 15 lat a w ciągu najbliższych dwóch lat zaliczy około 20 partnerów? pojęcie zdrady zostało zupełnie wykreślone z jego słownika.pzdr
            • Gość edziecko: Iw Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza?- do Marcina IP: *.* 03.10.02, 14:38
              ???????? Czy Ty się przechwalasz czy naprawdę seks dla Ciebie jest jak zjedzenie loda?? Jeśli tak, to tylko współczuć. Będę teraz złośliwa i pewnie mi się dostanie: czy Ty jesteś tym Marcinem który na "salonie" zastanawia się nad zostaniem tatusiem?? Iwka
              • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza?- do Marcina IP: *.* 04.10.02, 07:03
                tak, jesteś złośliwa, ale ok. Nie pisałem o sobie, tylko patrze na to, co dzisiaj sie dzieje i nie wierzę. Idz do dyskoteki, a sama zobazcysz i równiez nie dasz wiary temu, na co patrzysz. I tak, to ja zastanawiam się na dzieckiem.pzdr
                • Gość edziecko: Iw Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza?- do Marcina IP: *.* 04.10.02, 07:06
                  Jeśli nie pisałeś o sobie to przepraszam, źle zrozumiałam twój post.Iwka
                  • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza?- do Marcina IP: *.* 04.10.02, 07:16
                    cholera, fakt, trochę był niejasno napisany. zawsze dostawałem bańkę za interpunkcję. PISAŁEM W ODNIESIENIU DO WSZYSTKICH A NIE TYLKO DO MNIE.pzdr
            • Gość edziecko: mada_w Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 03.10.02, 14:51
              Aj :ouch:a Pan Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez kto zacz?Marcin napisała/ł:> Dzisiaj seks traktowany jest jak zjedzenie loda (bez podtekstów), idziesz do dyskoteki i nie zastanawiasz sie czy zaliczysz, tylko ile zaliczysz (w odniesieniu do obojga płci). > a to już wiem dlaczego nie chodzę do dyskoteki a myślałam, że jakaś za stara jestem :) a ja po prostu nie lubię lodów i takich co mieszają na forum.
            • Gość edziecko: RybkaKasia Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 07.10.02, 08:48
              Hmmmmmm,nie wiem jak zacząć, powiem tak.Nie interesują mnie jakieś siksy z dyskoteki, gówniary, które przybyły na łów i zamiast mózgu mają paćkę (przepraszam, że tak ostro)...tak samo myślę o facetach którzy są na dyskotece, żeby zaliczyć jeszcze jedną d......ę, Oni się wogóle nie liczą.Beatta nie pytała co mysli społeczeństwo na temat zdrady, tylko co myslisz Ty konkretnie, a nie jakiś chłopaczek, lub dziewczyna z dyskoteki.Dodam jeszcze,że nie wszyscy idą na dyskotekę po to, zeby kogoś "załapać", znam ludzi którzy chodzą do dobrych dyskotek , są małżeństwami,mają dzieci i bawią się ze sobą niesamowicie.Nie wiem co tu jest do"kumania" ??????????Zdrada to zdrada, to brak szacunku, miłości, to nadużycie zaufania drugiej osoby,to bezssensowność bycia razem. Nie mówię tu o przypadkach zapraszania trzeciej osoby do łóżka, bo chociaż nie jestem "święta" to ,to jest dla mnie chore. Po co więc małżeństwo, przysięgi........???Ja widzę zdradę i ona istnieje niestety,trzeba być człowiekiem z zasadami jeśli jest się za kogoś odpowiedzialnym, trzeba unikać sytuacji a nie tłumaczyć się przed samym sobą,że świat jest już tak wyuzdany,że zdrada nie istnieje i seks jest tylko jak zjedzenie loda.Nie dla mnie.Dla mnie seks to coś więcej niż tylko ciało przytulone do ciała, dla mnie seks to ciepło czyjegoś serca, to świadomość, że kocham tą drugą osobę, to wiara w jego miłość do mnie, to świadomość, że odbudzimy się obok siebie rano,i już zawsze tak będzie, bez względu na wszystko.Jeśli chodzi o 15 letnich chłopców którzy tracą dziewictwo i póżniej zaliczają panienki na pęczki ( to świadczy coś również o panienkach), to kwestia wychowania w domu i nikt mi nie powie, ze jest inaczej.Trzeba się baaaaaaaaaardzo postarać,żeby wychować mądrego człowieka, z zasadami,pełnego miłości i szacunku...ale to juz inna kwestia .
              • Gość edziecko: RybkaKasia Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? Do Marcina. IP: *.* 07.10.02, 08:54
                zauważyłam, ze mnie nie bardzo widac w tym tłumie i pomyślałam, ze w ten sposób zwrócę na siebie Twoją uwagę, ten post powyżej jest do Ciebie :)Pozdrawiam ...Kaska.
                • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: coś ode mnie ;-) IP: *.* 07.10.02, 10:13
                  tyle już sie naczytałem o ty, że nie piszę os sobie tylko, jak to zauważyła Rybka - "generalizuję". Możliwe, ale tak chyb łatwiej do kogoś przemówić. Wystarczy.przeżyłem tzw. "zdradę" i co z tego? trochę mnie ruszyło (i nie mów(cie), ze jej nie kochałem, jeśli tylko tak zareagowałem), ale do nikogo nie miałem pratensji, no chyba tyklo do siebie. Rybaka powiedziała, ze na takie coś można pozwolić sobie w związku nieformalnym lub "otwartym", fajnie, ale i tak do mnie to nie trafia. Wracając do tematu. nie byłem wściekły itd. ponieważ rozumiałem. mialem za malo czasu (bo studia, bo praca, bo... sto innych rzeczy). stało sie, ale nie będę nikogo za to zabijał. zrada jest czymś normalnym, zwłaszcza jesli coś "nie trybi" w zwiazku. dooooooooooooobra, bo się rozczulam, pzdrps. sorki za nieskładność, ale jakis jestem wczorajszy.
                  • Gość edziecko: iwo1 Re: coś ode mnie ;-)-chyba żartujesz! IP: *.* 09.10.02, 09:16
                    Drogi Marcinie Od jakiegoś czasu czytam twoje wypowiedzi i zastanawiam się czy Ty tak myślisz czy po prostu lubisz wkładac przysłowiowy kij w mrowisko.Dziwi mnie twoje patrzenie na świat, ale cóż każdy ma prawo do swojego zdania ,nie rozumiem tylko jak mozesz pisać że zdrada jest czymś normalnym?Chyba sobie zartujesz... po zdradzie nic juz nie jest takie samo i nie wierze że mozna przejść ot tak sobie do porządku dziennego .Zdrada wypala stałe piętno i na życiu osoby zdradzanej i zdradzającej ,więc przestań pisać pierdoły w stylu tego że zdrada jest czymś normalnym ,bo NIE jest, w normalnym kochającym sie związku -ale taki chyba jeszcze przed Tobą ,prawda?Iwo
                    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: coś ode mnie ;-)-chyba żartujesz! IP: *.* 09.10.02, 09:41
                      hmmm... mrówki zawsze lubiłem, bo to bardzo miłe i pracowite stworzonka, więc nigdy nie wkładałem kija w ich mieszkanka (ciekawe jak ja bym sie poczuł, gdybu ktoś rozpieprzył mój domek?). a co do zdrady, może i masz rację, każdy myśli inaczej a moje poglądy są bardzo, nazwijmy to, elastyczne. Zawsze staram sie zrozumieć "tego drugiego" i zastanowić sie, jak ja bym postąpił? I przeważnie zrobiłbym identycznie. Więc jeśli ktoś zdradza, to musi mieć powód. Wszystko ma swoją przyczynę i trzeba to zrozumieć. Jeśli kobieta (lub facet) zdradza, tzn. ze coś nie pasuje i nie jest dobrze w związku. Najpierw zastanówmy się dlaczego ktoś przyprawia nam "koronę", a dopiero potem szukajmy winnych poza "własnym podwórkiem".Mówię to, bo sam miałem podobny przypadek i zanim zrozumiałem dlaczego za każdym razem rysuję futrynę kiedy wchodzę do jakiegoś pomieszczenia, minął baaaaardzo długi czas. Ciężko to mówić, ale to była moja wina.pzdr
                      • Gość edziecko: iwo1 Re: coś ode mnie ;-)-chyba żartujesz! IP: *.* 09.10.02, 10:23
                        Masz racje jeśli zwiazek jest zdrowy i opiera sie na miłości i szukaniu dobra drugiej osoby ,czasem nam sie nie chce i ponosimy konsekwencje że druga strona szuka czegoś poza związkiem .Dlatego ja staram sie dbać bardzo o swój związek i bynajmniej moja motywacją nie jest strach przed zdradą .tylko chęć uszczesliwienia mojego męża i to procentuje tym że mu się też chce robić dla mnie dużo rzeczy.Masz racje ....biedne mrówki...PozdrawiamIwo
                    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez odpocznijmy chwilkę IP: *.* 09.10.02, 10:57
                      Dwaj najlepsi przyjaciele siedza przy barze i ostro popijaja. Jeden z nichjest wyraznie przygnebiony. - Co ci jest? - pyta drugi. - Jak to co, kobieta... - Powiedz mi, co cie gryzie? - Chodzi o twoja zone. - O moja zone?! - Tak. Wydaje mi sie, ze nas zdradza.
              • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 07.10.02, 09:13
                czyżbyć sie czepiała mojego wychowania i twierdziła, ze nie mam zasad? bez obrazy, ale Ty chyba jesteś "starej" daty. nie twierdzę, ze dobrze jest stracić "dziewictwo" tak wcześnie, ale są sytuacje i czynniki zewnętrzne, kóre jednak do tego zmuszają (powiedzmy szkoła średnia i klasa złozona z samych facetów) - i nic a nic sie nie tłumaczę. i nie mów mi, że trzeba myśleć o szacunku (mając 15-16 lat jest to mało znaczące). a co do "panienek", które tak objechałaś, nie wiem dlaczego utarło sie, że jeśli panienka "sie pospieszy" to jest k...ą? teraz tak jest i trzeba to zaakceptować.
                • Gość edziecko: RybkaKasia Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 07.10.02, 11:14
                  Zdziwisz się Marcinku, ale ja dziewictwo straciłam też bardzo wcześnie, i nie jestem starej daty, po prostu dopiero teraz zrozumiałam dlaczego tak zrobiłam. Potrzebowałam akceptacji, przynależności do grupy, poczucia, że komuś na mnie zależy, dlatego zaczęłam pić, palić i spać z chłopakami, dlatego, że nie czułam tego we własnym domu.Nie mówiłam nic Marcinie o Twoim zachowaniu, dziwne, że tak to odebrałeś, mówiłam po części o sobie, że brak szacunku do samego siebie, brak wiary we własne siły często prowadzi do takich sytuacji, że chcąc się komuś przypodobać robimy głupstwa.Nie mówiłam też , ze TRZEBA myśleć o szacunku, szacunek to coś co powinno być wyniesione z domu i zakodowane w młodym człowieku, szacunek to coś nad czym się nie zastanawia, to coś co po prostu istnieje i co się czuje zawsze, w każdej sytuacji.Nie powiedziałam, ze dziewczyna która w młodym wieku straciła dziewictwo to k...., bo sama byłam wtedy bardzo młoda, chodziło mi o to, że widzę jakie są dziewczyny.Patrzę jak stoją z chłopakami pod moją klatką i słyszę ich rozmowy.Chłopaki jeden przed drugim chwalą się jaka to Ona jest dobra w łóżku, jak super robi L...ę, a Ona stoi obok i śmieje się razem z nimi i jest z tego wszystkiego taka dumna..........kurczę jak mi jej szkoda.....:(O to mi chodziło Marcinku kiedy mówiłam o wychowaniu i wartościach wyniesionych z domu.Pozdrawiam.
                  • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez ... czaję IP: *.* 07.10.02, 11:29
                    Rozumiem, a właściwie zrozumiałem. Rzeczywiście, do wielu spraw podchodzę beztrosko, ponieważ jeszcze mogę sobie na to pozowlić i korzystam jak tylko mogę. Staram się myśleć i robic wszystko żeby nie przyliczyć "wpady" i nie spie... życia dwóm osobom. Może to zabrzmi dziwnie, ale wasze "towarzystwo" dobrze mi zrobiło. Nie mówię, ze jestm poważniejszy, bo nie jestem i jeszce długo nie będę, ale zaczynam rozumieć wiele spraw i inaczej nie patrzeć. Wielkie dzieki za "ostre" odpowiedzi. Dają do myślenia.pzdr dla emamuś
                    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: ... czaję IP: *.* 07.10.02, 11:35
                      zapomniałem. Co do wartości wyniesionych z domu, to z tym bywa róznie. I tak uważam, ze największy wpływ na nasze zycie ma środowisko. Zawsze byłem postrzegany jako najgorszy. pamiętają mnie wszyscy, jako osobą "z dołu". I bardzo dobrze, teraz widzą, jak bardzo się mylili. Wszystko dzięki mojemu wychowawcy ze średniej, który potrafił ze mną pogadać i mojemu szefowi. Zawsze wierzyli że "mogę zrobić więcej". Ludzie z kórymi wychowywałem się wcześniej (do rozpoczęcia szkoły średniej) byli zawsze na "topie". teraz, dzięki środowisku, są dnem dna, recydywa (czasmi podwójna), narkomania, alkoholizm itp. Ja pomimo chęci też mogłem być takim, gdyby nie kilka osób, kóre zawsze mówiło "ze będę lepszy" i które mi pomogły. Teraz mam niezłą pracę, masę znajomych (i wrogów). Korzystam z życia, bo i tak mi go niewiele zostało. Koniec, bo się rozpłaczę ;-)pzdr
                      • Gość edziecko: Gosia1 Re: ... czaję..do Marcina IP: *.* 07.10.02, 12:10
                        Ty kurza stopa, jakie "niewiele mi zostało"??? Chyba, że to znowu jakaś przenośnia...to wtedy znowu by było: Gosia nadinterpretuje, Gosia przewrażliwiona i Gosia czepia się! :lol:
                        • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: ... czaję..do Marcina IP: *.* 07.10.02, 12:25
                          napisałem najprościej jak mogłem, nie, Gosia nie nadinterpretowałą. Ale spoko, płakac nie będizemy, a ja tym bardziej. Czasmi nie mz się wpływu na niektóre sprawy i trzeba sie z nimi pogodzić. Wasze rpoblemy są wielkie, ale ja również mam niemałe. Więc grunt to sie śmiać i cieszyć życiem, a nie qrrr...a płakać i umartwiać.pzdr
                        • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: ... czaję..do Marcina IP: *.* 07.10.02, 12:31
                          napisałem najprościej jak mogłem. Nie Gosiu, nie nadinterpretowałaś. Ale nikt z tego powidu płakał nie będzie, a ja tymbardziej. Na niektóre fakty wpływu nie mamy i nic się z tym nie zrobi. Dlatego też mam takie, a nie inne podejscie do zycia, ale mi z tym dobrze. Wiem, macie ogromne problemy i się umartwiacie, ale ja mam chyba niemniejsze, a potrafię z tym żyć, a nawet się przy tym bawić. Przestańcie więc Pier...ić o trudach i zacznijcie żyć.pzdr
                          • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: ... czaję..do Marcina IP: *.* 07.10.02, 12:35
                            to forum ma jakieś oprąbane skrypty php. po anulowaniu akceptacji, nadal ściąga treść postu. fatalni programiści.
                          • Gość edziecko: RybkaKasia Zgadzam się z Tobą Marcin. IP: *.* 07.10.02, 13:39
                            Masz rację Marcin, chociaż ostro to napisałeś, jednak masz rację !! Zgadzam sie z Tobą w zupełności.Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, roztkliwiać się nad sobą i światem, załamywać ręce i mówić, że życie jest niesprawiedliwe (nikt nam nie obiecał, że będzie sprawiedliwe)...Trzeba żyć, cieszyć się z każdego dnia, łapać chwile, dbać o szczegóły bo z nich składa się całe życie.Wiesz życzę Ci Marcin, zebyś całe swoje życie przeżył z takim nastawieniem.......tak w gruncie rzeczy jesteśmy do siebie trochę podobni.......ja też po prostu żyję, bez względu na wszystko, bo moje łzy nic już nie zmienią, jest jak jest i tak widocznie ma być ( czasami jednak wyłazi ze nie baba :) ) Dziękuję Marcin za dyskusję.........było mi bardzo przyjemnie :)
                  • Gość edziecko: altro1 Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 07.10.02, 11:41
                    Właśnie tak jak to Kasia napisała, pewne cechy albo się ma, albo nie. Dla niektórych są one oczywiste, maja je niejako zakodowane np. poczucie własnej wartości, pewność siebie, samoakceptacja, a inni "muszą" robić pewne rzeczy. Ja zawsze wiedziałam , że nic nie muszę. Co robić wiedziałam, bo zazwyczaj czułam co jest właściwe a co nie. I dzięki temu mam szacunek do samej siebie. A tym co muszą, no bo otoczenie, czasy itp. czynniki ich zmuszają to współczuję słabego charakteru. Zasady to zasady, nawet jak sa starej daty.agaP.S. Zdrada normalna, a jakbyś sie poczuł dowiadując się po 18 latach, że dziecko które uważałeś za soje spłodził jej kochanek? Pewnie normalka? Trudno, nie ma rady.
                    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 07.10.02, 11:44
                      po 18. latach pokochałałbym je jako swoje i nie ma znaczenia kto jest ojcem biologicznym. chyba nie to decyduje o rodzicielstwie, prawda? Normalka - fakt ;-)pzdr
          • Gość edziecko: iwo1 Re: Czy ufacie swoim facetom? - Zrada - co ona dla Was oznacza? IP: *.* 05.10.02, 15:05
            Beata zgadzam sie z Tobą Dla mnie zdrada tez zaczyna sie od spotkań ,rozmów ,telefonów ....Takie rzeczy cholernie zbliżają dwie strony a potem to już tylko maleńki kroczek i ciach całe wspólne życie bierze w łeb.
        • Gość edziecko: Ika Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 11:46
          Adzia,dokładnie tak! :jap:W głowie mi się nie mieści, jak kobieta może tak lekko i łatwo tłumaczyć i usprawiedliwiać faceta złymi zamiarami jakiejś "żmiji". Takie robienie z mężczyzn świętych omotanych daje im przyzwolenie na zdrady. Przecież zawsze potem takiej usprawiedliwiającej żonie powie: "Ona mnie omotała, co za żmija! Kochanie, zadnimi łapami się zapierałem, no ale nie dało się, no! Ech, żmija..."Oczywiście trochę koloryzuję, ale to celowo - by pokazać drugą stronę medalu. Dziewczyny, tak kobieta jak i mężczyzna, to przede wszystkim człowiek. I nie twórzmy dla nich osobnych zasad.
      • Gość edziecko: 20001222 Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 11:52
        Masz rację. Dla mnie zawsze zajęty facet był od początku na straconej pozycji, chociaż stawałby na głowie nie miałby żadnych szans nawet gdyby mi się bardzo podobał. Nie rozumiem wolnych dziewczyn, które wplątują się w takie układy. Ale jest też i druga strona medalu - nie każda dziewczyna od razu wie, że facet jest żonaty lub ma dziewczynę bo ów Pan na początku znajomości sprytnie się ukrywa. Dowiadują się o tym w różny sposób, w momencie kiedy są już tak zaangażowane, że trudno się im wycofać, tym bardziej, że "wiadomy pan" zapewnia, iż wkrótce odejdzie od żony bo małżeństwo się rozpada itd. a stały tekst to oziębłość żony w łóżku co oczywiście nie przeszkadza mu w sypianiu na zmianę z jedną i drugą.Oczywiście nie zawsze to Panowie są "źli" są też jak wspomniałaś i "złe" Panie.Z całej tej naszej dyskusji trudno wyciągnąc jakieś wnioski - ludzie są różni i tak naprawdę nikt nie może być pewny co go spotka w przyszłości. Pocieszające jest jednak to, że nadal sobie ufamy, chociaż nie zawsze w 100%.Pozdrawiam Wszystkich :-)Kasia (prowodyrka)
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 12:33
          Dokladnie Adziu zgadzam sie z toba. Zmijki zmijkami, ale co- gwalca one czy co? No fajnie gdyby panienki stanu wolnego nie podrywaly z premedytacja faceta z obraczka, ale jeszcze fajniej byloby gdyby zeczony facet umial sie od takiej panienki odczepic.Niestety, natura tak to juz urzadzila ze kopulacji nie da sie odbyc przypadkiem. Trzeba spodnie zdjac i w ogole... przypadkiem to mozna kogos w tramwaju potracic. Inna sprawa jest kac PO, byc moze refleksja ze nie bylo warto itd..... i nie wykluczam wcale ze bede zdolna do wybaczenia. Ale zdrady nie da sie popelnic przypadkiem ;)
          • Gość edziecko: Asia_G Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 13:33
            Mi życie pokazało, że to kobiety zdradzają.Moja Koleżanka przed ślubem wciąż się rozwodziła nad tym, co by było gdyby On ją zdradził, że tego by nie przeżyła ... jak na ironię to Ona Go zdradziła, (i to nie z miłości nie raz i nie z jednym ) skończyło się na tym, że z ostatnim wpadła a był ON chłopakiem Jej koleżanki ...Na razie sobie żyją ale co będzie dalej nie wiadomo ... pewnie dopóki się Jej nie znudzi lub sobie kogoś nie upatrzy.Nie patrzy i bynajmniej nie przejmowała się tym, że któryś z Nich ma dziewczynę, sprowadzała do siebie... itp.Nie mówię, że mężczyźni są święci, tylko niektóre kobiety mówią jakie to One święte a w rzeczywistości jest inaczej.Ja tak własnie poznałam zdradę ... ze strony Kobiet.Mojego męża zaraz po ślubie podrywała dziewczyna Jego kolegi ( kontaktując się przez gadu-gadu) w szoku byłam, że dziewczyna potrafi takie rzeczy wypisywać ( na dodatek jakiś miesiąc wcześniej była na naszym ślubie- więc doskonale wiedziała o moim istnieniu), czy ma jakieś szanse, że czeka na mój wyjazd, że to Jej ułatwi zadanie itp.itd.Ja dostawałam szału, a mój mąż kompeletnie bagatelizował problem, bo On twierdził, że może sobie pisać co zechce, On i tak będzie mi wierny.
            • Gość edziecko: agatalesnik Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 13:58
              hej! przeżyłam zdradę na własnej skórze. która zakończyła się wyprowadzką małżonka i czekaniem na ukochaną w wynajętym mieszkaniu. ona ma męża któremu zależy (wiem, bo z nim rozmawiałam) 2 dzieci, my 8 lat po ślubie, 2 bobasów, ale to nie stanowiło problemu. zaczeło się od kontaktów służbowych, a skończyło..... na wielkiej miłości do pani.... teraz ona go odwiedza w celach różnych w tygodniu, a resztę czasu poswięca rodzinie i mężowi, obiecując jemu, ze moze kiedyś.... będą razem mieszkać. zapewne, gdyby nasze małżeństwo było silne, nigdy by się to nie wydarzyło, ale zgadzam się ze stwierdzeniem, ze jak kobieta chce.... nic nie przeszkodzi i wszystko zależy od faceta. teraz jestem z kimś, kto porzucił dla mnie żonę i córkę, nie mam wyrzutów sumienia, bo wiem jakie było jego małżeństwo, zapewne tylko z jego pk-tu widzenia, ale... jest nam dobrze, zapewne wywołam głosy oburzenia, że robie to samo jego żonie, co mnie zrobiła inna kobieta, ale sprawy nigdy nie są takie proste jak byśmy chcieli!
              • Gość edziecko: Kakarzynka Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 22:28
                Nikomu nie można ufać do końca,tym bardziej ,że świństwa wyrządzone nam przez osoby które kochamy bolą znacznie bardziej niz inne.Wydaje mi sie że lepiej widzieć świat na czarno i mieć miłą niespodzianke, niż myśleć,że nas ominą wszystkie złe rzeczy i obudzić się z ręką w nocniku.Ja nie wiem jak to jest do końca z tym zaufaniem.Mój mąż jest dla mnie nieprzewidywalny,niby chodzący ideał,ale...Kiedy byłam w ciąży moje słonko zaczęło wysyłac strasznie dużo smsów i dostawac również, i to w bardzo dziwnych porach.Przykro mi, ale kilka z nich przeczytałam kiedy spał.Nie były bardzo podejrzane, ale po co do kolegi z pracy pisać o drugiej w nocy "dobranoc"???Zrobiłam awanturę (nie jedną) on się tłumaczył,że to po prostu dobra znajoma,wiem,że byli kumplami ale czy tylko? tego nie wie nikt i chyba nigdy sie nie dowiem.
              • Gość edziecko: MKatarynka Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 10:55
                Zgadzam się z Tobą Agato w pełni. To wszystko nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. Ja jestem tzw. kobietą po przejściach. Byłam zdradzana. Obce kobitki spały w moim (!) łóżku. Brrr. Jak sobie przypomnę to mi się nóż w kieszeni otwiera. Ale byłam też z drugiej strony. Byłam tą, z którą się zdradza. I powiem wam, że wtedy mi się to podobało. Było to po moim pierwszym nieudanym małżeństwie i być może podświadomie chciałam się zemścić na kimkolwiek. Poza tym byłam samotna (żadne wytłumaczenie - wiem). Wtedy myślałam że to bardzo fajnie być kochanką. Bardzo miło i prosto. Facet przychodzi do ciebie zawsze czysty i pachnący. Nie musisz mu prać, sprzątać, gotować (chyba, że masz wielką ochotę). Zabiera cię gdzie tylko chcesz i kocha cię taką jaką jesteś a przecież ty też dla niego zawsze jesteś pachnąca i ze świeżym manicure. I nie ogląda cię w przydeptanych pantoflach i z podkowami pod oczami pochyloną nad łóżeczkiem wrzeszczącego bachora... Tylko święta takie jakieś samotne...Tak wtedy myślałam. No i ileż w tym prawdy...Teraz żałuję i wstydzę się tego. I cieszę się że jednak tamten facet wrócił do żony i jakoś im się układa. Ona prawdopodobnie mu wybaczyła...Ale to naprawdę nie jest takie proste...Teraz wierzę, że już więcej mnie coś takiego nie spotka. Chociaż mój mąż też jest "po przejściach" - też zdradzał i też był zdradzany po czym został porzucony. Jego była żona rozbiła kolejną rodzinę i zamieszkała z facetem mającym dwójkę dzieci. Teraz ten facet znalazł sobie nowszy model "żony" i ona została sama. No i przyczepiła się do kolejnego, żonatego kolegi z pracy. Wszędzie dookoła ludzie zdradzają i są zdradzani i porzucani...Myślę, że obydwoje z mężem już wiemy że trzeba bardzo się starać o swój związek bo nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć... A gdyby zdarzyło się jednak, że mnie zdradzi... nie wiem czy byłabym w stanie wybaczyć.Pozdrawiam. MKat.
              • Gość edziecko: MKatarynka Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 10:55
                Zgadzam się z Tobą Agato w pełni. To wszystko nie jest takie proste jakby się mogło wydawać. Ja jestem tzw. kobietą po przejściach. Byłam zdradzana. Obce kobitki spały w moim (!) łóżku. Brrr. Jak sobie przypomnę to mi się nóż w kieszeni otwiera. Ale byłam też z drugiej strony. Byłam tą, z którą się zdradza. I powiem wam, że wtedy mi się to podobało. Było to po moim pierwszym nieudanym małżeństwie i być może podświadomie chciałam się zemścić na kimkolwiek. Poza tym byłam samotna (żadne wytłumaczenie - wiem). Wtedy myślałam że to bardzo fajnie być kochanką. Bardzo miło i prosto. Facet przychodzi do ciebie zawsze czysty i pachnący. Nie musisz mu prać, sprzątać, gotować (chyba, że masz wielką ochotę). Zabiera cię gdzie tylko chcesz i kocha cię taką jaką jesteś a przecież ty też dla niego zawsze jesteś pachnąca i ze świeżym manicure. I nie ogląda cię w przydeptanych pantoflach i z podkowami pod oczami pochyloną nad łóżeczkiem wrzeszczącego bachora... Tylko święta takie jakieś samotne...Tak wtedy myślałam. No i ileż w tym prawdy...Teraz żałuję i wstydzę się tego. I cieszę się że jednak tamten facet wrócił do żony i jakoś im się układa. Ona prawdopodobnie mu wybaczyła...Ale to naprawdę nie jest takie proste...Teraz wierzę, że już więcej mnie coś takiego nie spotka. Chociaż mój mąż też jest "po przejściach" - też zdradzał i też był zdradzany po czym został porzucony. Jego była żona rozbiła kolejną rodzinę i zamieszkała z facetem mającym dwójkę dzieci. Teraz ten facet znalazł sobie nowszy model "żony" i ona została sama. No i przyczepiła się do kolejnego, żonatego kolegi z pracy. Wszędzie dookoła ludzie zdradzają i są zdradzani i porzucani...Myślę, że obydwoje z mężem już wiemy że trzeba bardzo się starać o swój związek bo nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć... A gdyby zdarzyło się jednak, że mnie zdradzi... nie wiem czy byłabym w stanie wybaczyć.Pozdrawiam. MKat.
            • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 14:22
              Nikogo nie będę usprawiedliwiał, ale my naprawdę tak jesteśmy skontruowani, jak raczyła zauwazyć jedna z szacownych kolezanek. Rolą samca jest podtrzymywanie gatunku, tak było dawno, dawno temu, tak jest i teraz, Wy macie instynkt macierzyński, a my rozpłodowy, że tak to nazwę. Pozatym, ja zawsze mówiłem, ze z kimś jestem (teraz jestem "czysty") i ciekawiło mnie bardzo, czy panienka pójdzie ze mną do łóżka. W jakichć 70-80% zawsze miałem niezłą zabawę. podsumowując, jeśli suka nie da, to pies nie weźmie. bez obrazypzdr
            • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 14:22
              Nikogo nie będę usprawiedliwiał, ale my naprawdę tak jesteśmy skontruowani, jak raczyła zauwazyć jedna z szacownych kolezanek. Rolą samca jest podtrzymywanie gatunku, tak było dawno, dawno temu, tak jest i teraz, Wy macie instynkt macierzyński, a my rozpłodowy, że tak to nazwę. Poza tym, ja zawsze mówiłem, ze z kimś jestem (teraz jestem "czysty") i ciekawiło mnie bardzo, czy panienka pójdzie ze mną do łóżka. W jakichć 70-80% zawsze miałem niezłą zabawę. podsumowując, jeśli suka nie da, to pies nie weźmie. bez obrazypzdr
              • Gość edziecko: Adzia Przysłowia mądrością narodów? ;-) IP: *.* 03.10.02, 14:30
                > podsumowując, jeśli suka nie da, to pies nie weźmie. bez obrazyHm...Ty tu o pieskach, a my tu o ludziach - to może stąd te różnice poglądów? ;-)
                • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Przysłowia mądrością narodów? ;-) IP: *.* 04.10.02, 07:29
                  ok, widzę ze obraziłem damską część edziecka, przepraszam za tą "mądrość ludową". następny post, postaram sie, będize bardizej wywazony.
                  • Gość edziecko: Adzia Re: Przysłowia mądrością narodów? ;-) IP: *.* 04.10.02, 07:59
                    Nie, nie obraziłeś - to był żartwink znam przysłowie i co ciekawe - znacznie częściej słyszałam je z ust kobiet....ciekawe, o czym to świadczy?
              • Gość edziecko: Iw Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 14:34
                Hm, szczęka spadła mi na klawiaturę ;).Polecam szanownemu koledze książkę "Kobieta. Geografia intymna". Autorka rozprawia się z tego typu schematami. Poza tym czy my żyjemy w czasach prehistorycznych?? Jakoś nie zauważyłam.Może jestem naiwna, ale myślę, że każdy rozsądny i odpowiedzialnie myślący facet ma swój rozum na miejscu a nie w rozporku. I to porównanie, faceta do psa, hmmmmm.Jeszcze jedno pytanie: co znaczy "czysty"? Tak pytam, z ciekawości (nie złośliwie).Pozdrawiam,Iwka
                • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 07:30
                  "czysty", tzn. że nie zdradzam.
                  • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: ...Ramirez co ty robisz na stronie .... IP: *.* 04.10.02, 10:28
                    gdzie urzędują same mamuśki !!!
                    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: ...Ramirez co ty robisz na stronie .... IP: *.* 04.10.02, 10:30
                      to jawna dyskryminacja ;-)a co robię? piszę, zdobywam wiedzę, staram sie zrozumieć kobiety. będę tego potrzebował za niedługo.pzdr
                      • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: ...Ramirez co ty robisz na stronie .... IP: *.* 04.10.02, 11:24
                        jaka dyskryminacja :gun: ?do wczoraj to była najspokojniejsza strona w sieci!gadałyśmy o zupkach, przedszkolach, ......, siusiakach ... ale swoich synków ...a teraz?cały wieczór patrzyłam na swojego męża podejrzliwie, pytałam czy wie gdzie w "okolicy" - a mieszkamy w centrum W-wy- są dyskoteki? Zernął na mnie -chyba dziwnie- i powiedział nie wiem !i co ja mam myśleć?czy on tępy czyt. pierdoła? a to źle, nie o takim marzą kobietya może mnie oszukuje?...Ramirez poradź!a.ps a co to znaczy, że niedługo będziesz potrzebował zrozumieć kobiety
                        • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: ...Ramirez co ty robisz na stronie .... IP: *.* 04.10.02, 11:51
                          a co ja mam radzić. do tej pory chciałem dobrze, a wyszło jak zwykle.ja również nie bardzo się teraz orientuje gdzie są dyskoteki, przestałem w nich bywać. Nie ten klimat co kiedyś i nie ci ludzie. a że niedługo będę potrzebował zrozumieć kobiety, to tylko tyle, ze mam zamiar się ożenić i nie chcę podejrzliwości i innnych pierdół, kótre niszczą małżeństwa. tępy? no to, to juz samoa powinnaś wiedzieć ;-)))pzdr
                  • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: ...Ramirez co ty robisz na stronie .... IP: *.* 04.10.02, 10:30
                    gdzie urzędują same mamuśki !!!Przestań nam mącić w głowach !!!
              • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 03.10.02, 22:34
                Ty.... ty szanowny Marcinie i kilku innych panow moze jestes tak skonstruowany. I moze dla waszej wygody dobrze wam podtrzymywac legende jak to facet jest rozplodowy a kobieta no coz wiadomo, jak nie polka to chociaz matka ;) Z legenda tak bywa ze posiada ona ziarnko prawdy ;) ale szanownemu psu chcialabym przypomniec ze mamy wiek 21 i nauka udowodnila juz ze panowie oprocz tzw "jaj" posiadaja tez mozgi. I to wlasnie ich rozni, czy tez powinno roznic od pieskow, ktore na widok suczki traca rozum. Mysle ze legenda jest podtrzymywana przez same kobiety- ba, niejednokrotnie bylam tego siwadkeim. niestety ku zmartwieniu panow pieskow, mlode kobiety zaczynaja jakos niejasno zdawac sobie sprawe ze oprocz tego ze przy pracy zawodowej wcale nie musza miec one drugiego etatu w domu, co najwyzej pol, bo druga polowe moze zabrac sobie pan maz, wyposazony w dwie raczki i inteligencje wystarczajaca do zaprogramowania pralki, lub obslugi odkurzacza; to w dodatku nie trzeba usprawiedliwiac ich zdrad twierdzac ze bedne to to i jak zobaczy pania o 20 lat mlodsza od swojej zony (a czasem i nie, wystarczy zeby nowa w firmie byla) to juz musi meskosc udowadniac. Ze mozna takiego delikwenta wyprac po mordzie, zamiast sie martwic czy przypadkiem trypra od niego nie zlapiemy. Ze, co wiecej, mozna oczekiwac od samca ze jesli przysiegal, i sie zobowiazywal, ze jesli kocha- to ma mu wystarczyc zona, tak jak zonie wystarcza maz. I mozna miec do niego uzasadniona pretensje o przypadkowy seks.A co do lodow, to jakos nie lubie jak mi mojego loda lize ktos obcy- z mezem sie wole podzielic......
                • Gość edziecko: Adzia Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 06:06
                  A ja myślę, że jedyne co można koledze zarzucić to to, że pisze nie na temat (uważaj, bo za to ponoć na maturze oblewają ;-) ) - myślę, że uczestnicy tego wątku próbują zbadać problem zdrady na wielu płaszczyznach, w tym uczuciowej, społecznej, rodzinnej (dzieci! ) gdy tymczasem Marcin pisze po prostu o plastikowym seksie rodem z Big Brothera @reklam chipsów , i oczywiście ma jak najbardziej prawo do swoich poglądów i swojego stylu ( tak jak w piosence, którą słyszałam w radio jadąc do pracy: "Da da da, Ich lieb" dich nicht, du liebst mich nicht ;-) ) Powodzenia więc i miłej zabawy.A ja jeszcze o tych pieskach...wiecie, bo wczoraj przegadałam to z moim osobistym, i on stwierdził co następuje : Jest w tym ziarno prawdy, bo kobiecie łatwiej się powstrzymać niż mężczyźnie (co nie znaczy oczywiście że to jej wina, ale od niej więcej zależy).I teraz nie wiem - czy to my, kobiety, lilije polne, mamy być ostoją moralności i hamować zapędy cudzych mężów i narzeczonych w naszym kierunku - jak myślicie - czy nam jest łatwiej? Czy rzeczywiście w mniejszym stopniu rządzą nami hormony?Pozdrawiam Agnieszka
                • Gość edziecko: Adzia Re: Czy ufacie swoim facetom? - jeszcze coś do Gosi IP: *.* 04.10.02, 06:38
                  Gosia, a kto tę legendę podtrzymuje? A ja Ci powiem kto.Czytałam ostatnio jakąś gazetkę dla pań, którą kupiła moja opiekunka. Były tam porady seksuologa, na listy od - podobno - Czytelniczek. Przepraszam, że niedokładnie cytuję:Jeden z listów "Mój mąż po dwudziestu latach małżeństwa nawiązał romans z młodszą kobietą. Jestem załamana. co robić?"I odpowiedź pana dyplomowanego seksuologa:"Mężczyzna w tym wieku często przeżywa kryzys. Jeśli go kochasz, to radzę przeczekać, zadbać o siebie, ładnie się ubrać, umalować, i dbać o Wasze pożycie - mężczyzna zaspokojony seksualnie nie będzie miał tendencji do skoków w bok". I coś tam jeszcze. A gdzie w tym wszystkim jej potrzeby.... aha, ona przecież ma tylko "dać", bo jak nie, to mu inna da...Mówisz, że kobiety podtrzymują te mity? Po lekturze takich pożal się Boże psychologów to ja już wiem dlaczego. PS. A lody to oczywiście pycha są, ale mają to do siebie, że trzeba je szybko jeść, bo się roztapiają...
                • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 07:32
                  po raz kolejny, dlaczego mnie wszystki źle odczytałyście co do "psów" i zdrady. NIE POPIERAM TEGO, proszę, zrozumcie to.
                  • Gość edziecko: Berenika Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 07:53
                    Drogi Marcinie, jakoś nie mogę znaleźć tego właściwego postu, ale pal diabli, odpowiem Ci tutaj - myslę, że to, co nazywasz agresywnymi reakcjami, wzięlo się z tego, że wkroczyłeś do poważnej dyskusji jakbyś, wybacz porównanie, walnął cepem. Skoro decydujesz się na dyskusję z osobami płci przeciwnej, spróbuj zrozumieć dyskutantów. Więcej subtelności. Jeśli dziwi Cię, że kogoś mogło obrazić porównanie do suki, to będziesz do końca czuł się taki niezrozumiany, jak w tej chwili.Poza tym, jak słusznie któraś dziewczyna zauważyła, człowiek rózni się od psa nie tylko tym, ze na dwóch nogach chodzi, ale także zdolnością do rozumowania i panowania nad instynktami. Czy naprawdę uważasz, że to tylko nic nie znacząca nadbudowa, a mężczyzna i pies w działaniu niczym się nie różnią?I uwaga na marginesie - jesteś chyba bardzo nowy na tym forum, więc może się nie orientujesz, że my tutaj bardzo dbamy o formę, w jakiej się wypowiadamy, zwłaszcza, jesli chodzi o używanie słów ostrych bez potrzeby. Nadmiar "popieprzeń" i innych takich ozdobników robi co najmniej dziwne wrażenie, takie z innej planety. A w dodatku może się skończyć karą ze strony admina, więc uważaj.PozdrawiamBerek mama Żaby :bounce:
                    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 08:18
                      ani jednej z was nie porównałem do suki, proszę wybazccie, jeśli tak to odebrałyście. przepraszam za wszelkie niedomówienia, przekrecenia itp.
                  • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 08:21
                    Ale Marcin nawet gdybys popieral to prosze bardzo- ja za ciebie nie wyszlam ;) Chodzi o to ze- nie wiem czemu przedstawiasz facetow jako kompletnych idiotow z mozgiem w rozporkach, co na widok kobiecej lydki traca opanowanie a o udzie juz nie wspomnewinkMi bardzo milo jest ze mezczyzni tacy adorowacze sa. Tylko w takim razie po co te szopki ze slubami. To biala sukienka i wielke slowa, a zmijka jezykiem zamacha i leci facet..... a potem mowi "o, to taki przypadkowy seks byl..."Ja jestem przeciw traktowaniu ich jak idiotow. Byc moze jest im trudniej, ale kurka wodna no- nie bede goscia jak dziecka pilnowac zeby jakiejs panienki nie wyrwal- jesli przyjazn ze mna bedzie cenil wiecej niz mloda gniewna laseczke- to mysle ze jakos sobie damy rade. Jak to mowia- im wiecej wysilku tym wiecej satysfakcji daje.....Adzia zdaje sobie sprawe ze utrwalanie stereotypu jak najbardziej propaguja pismeczka dla pan domu i pan sklepowych (bez obrazy pan domu, ktora jestem i sklepowych- to sa zapewne grupy docelowe). Wiesz to dziala z dwoch stron. Pan maz czy chlopak mowi- taki jestem kotku ze musze cie w trabe robic, jak jeszcze pan psycholog to autorytetem potwierdzi- to kobitka jest ugotowana. Wiec stroi sie dba o kalorie i cos tam jeszcze, a pani wladca szaleje bbo jak wiadomo zadna z nas- zon i matek- nie jest w stanie po wielu wisilkach nawet mierzyc sie z goraca dwudziestka, w dodatku nieznajoma ;) o ktorej dzieciach i ich zabkowaniach nic nie wiadomo....Pocieszam sie i wierze w inteligencje mezawink
            • Gość edziecko: Ika Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 12:12
              Mama Michałka, żona Robercika napisała/ł:> Mi życie pokazało, że to kobiety zdradzają.> a był ON chłopakiem Jej koleżanki ...To nadal uważasz, że to kobiety zdradzają? Czyli ona zdradziła, a ten chłopak koleżanki nie zdradził rzeczonej koleżanki? CZyli jak zdradza kobieta to jest to zdrada, a gdy zdradza mężczyzna, to nie jest to zdrada?Pokręciłam nieco, ale po prostu nie rozumiem :)
          • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 06:24
            Prosze Pani, Panienke, Dziewczyno, Narzeczono, Kobieto, Zono i wszystkieinne kobiety1. Jezeli sadzisz, ze jestes gruba, to najprawdopodobniej jestes gruba.Nie zadawaj mi takich pytan, odmawiam odpowiedzi2. Jezeli czegos chcesz, to wystarczy o to poprosic. Postawmy sprawejasno : jestesmy prosci. Nie rozumiemy zadnych subtelnych, posrednich prosb.Posrednie bezposrednie prosby nie dzialaja. Te posrednie postawionebezposrednio przed naszym nosem tez nie dzialaja. Po prostu powiedz czegochcesz3. Jezeli zadajesz pytanie, na ktore nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziwsie, ze otrzymasz odpowiedz, ktorej raczej nie chcialas uslyszec4. My jestesmy PROSCI.Jezeli prosze o podanie mi chleba, to nie mam namysli nic innego. Nie mam do ciebie pretensji, ze nie ma na stole chleba.Nie ma tu zadnych niedomowien czy zalu.My jestesmy naprawde prosci.5. My jestesmy PROSCI. NIe ma sensu pytac mnie o czym mysle,bo przez 96.5% czasu mysle o seksie. I nie, nie jestesmy opetani. To po prostu nam sienajbardziej podoba.Jestesmy PROSCI.6. Czasem nie mysle o tobie. Nie szkodzi. Prosze przywyknij do tego.Nie pytaj o czym mysle, jezeli nie jestes przygotowana do rozmowy na tematpolityki, ekonomii, filozofii, pilki noznej, picia, piersi, nog czy fajnychsamochodow7. Piatek/ sobota/ niedziela =zarcie =kumple =pilka nozna w telewizjipiwo =tragiczne maniery. To cos takiego jak ksiezyc w pelni.Nie dounikniecia8. Zakupy nam sie nie podobaja, i ja nigdy nie bede ich lubic9. Gdy gdzies idziemy, cokolwiek zalozysz, bedziesz w tym wygladacdoskonale.Przysiegam10. Masz wystarczajaco duzo ciuchow. Masz wystarczajaco duzo butow. Placzto szantaz. Bankrutowanie mnie nie jest okazywaniem uczucia z twojej strony11. Wiekszosc mezczyzn posiada 3 pary butow. Powtarzam raz jeszcze,jestesmy prosci. Skad ci przychodzi do glowy pomysl, ze pomoge ci wybrac ztwoich 30 par, te ktora najlepiej pasuje12. Proste odpowiedzi jak TAK i NIE sa doskonale akceptowane, bez znaczeniana jakiepytanie13. Jezeli masz jakis problem, przychodz do mnie tylko po pomoc w jegorozwiazaniu. Nie przychodz sie uzalac jakbym byl jakas twoja przyjaciolka14. Bol glowy, ktory trwa 17 miesiecy, to nie bol glowy. Idz do lekarza15. Jezeli powiem cos, co moze byc zrozumiane w dwojaki sposob i jeden znich spowoduje, ze bedziesz nieszczesliwa czy zmartwiona, wiedz ze mam namysli to drugie16. Wszyscy mezczyzni znaja tylko 16 kolorow. Sliwka to owoc a nie kolor17. I co to za pieprzony kolor ta fuksja? I poza tym jak sie to pisze?18. Lubimy piwo tak samo jak wy lubicie torebki. Wy tego nie rozumiecie,my rowniez19. Jezeli cie pytam co sie stalo a ty odpowiadasz "Nic" , wtedy ci wierze ijestemprzekonany ze wszystko jest w porzadku20. Nie pytaj mnie 3Kochasz mnie?"Mozesz byc pewna, ze gdybym cie niekochal, nie bylbym z toba21. Regula podstawowa w przypadku najmniejszej watpliwosci dotyczacejczegokolwiek : Wez to co najprostszeMY JESTESMY NAPRAWDE PROSCI.pzdr
            • Gość edziecko: Iw Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM- do Marcina IP: *.* 04.10.02, 06:49
              Jeteś prosty, fakt. I do tego piszesz nie na temat.Pozdrawiam,Iwka
              • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM- do Marcina IP: *.* 04.10.02, 07:27
                pięknie, przepraszam za posta o tym, ze jesteśmy PROŚCI, miał trafić na SALON, ale ze jestem jakimś nie do końca rozgarniętym pajacem, to proszę o wybaczenia. Iwka, to szczególnie do Ciebie. pzdr i jeszcze raz przepraszam
                • Gość edziecko: eBeata Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM- do Marcina IP: *.* 04.10.02, 09:24
                  Coż kochany, rozumiemy .. ot, prosty jesteś :-). Tekst ściągnięty z internetu pod którym się PODPISAŁEŚ najdobitniej o tym świadczy. Jesteś prosty więc należy jak dziecku specjalnej troski wiele wybaczać. Chcesz być tak traktowany, proszę bardzo....Pamiętaj jednak skarbku - coś za coś. Nie wymagaj aby w innych sytuacjach traktowano Ciebie jako rozwiniętą w pełni istotę intelektualną.
            • Gość edziecko: Berenika Re: O ZGROZO !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.10.02, 07:44
              Ludzieeeee!!!!!!!!!!!! Już wiem, dlaczego ufam swojemu mężczyźnie (na ogół :lol: ) - on nie jest mężczyzną! Jeśli mężczyzna musi być prosty jak budowa tego, no..... cepa, to on nie jest. Pytanie za 10 pkt. - kim jest? Skoro w dodatku zdołał spłodzić całkiem udaną córeczkę?Zdumiony Berek mama Żaby :bounce:
              • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: O ZGROZO !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.10.02, 07:45
                i po raz kolejny źle mnie zrozumiano, za chwiklę sie poplaczę
              • Gość edziecko: eBeata Re: O ZGROZO !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.10.02, 09:27
                Berenika,a może Jemu ktoś w dzieciństwie mózg przeszczepił????Ty lepiej sprawdź czy nie ma szwów za uszami :-)
                • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: O ZGROZO !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.10.02, 09:48
                  mam, nawet dość długie. chyba mam mózg psa ;-)
                  • Gość edziecko: MKatarynka Re: O ZGROZO !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.10.02, 11:17
                    Jej chodziło o męża Berka a nie o Ciebie... :lol:Ale post o prostych facetach mi się podobał (z wyjątkiem określenia "prosty") i wydaje mi sie że coś w tym jest. Ja co prawda nie czytałam "Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus" (czy coś takiego co czytała Bridget Jones) ale chyba właśnie o to chodzi, że kobiety i mężczyźni to dwa odrębne gatunki. Drogim paniom przydała by się instrukcja obsługi facetów. No i pan Marcin chciał nam ją dać. Pomijając aspekt komiczny dużo w tym prawdy jak mniemam. Przepraszam za post nie na temat ale w tym kierunku się ta dyskusja rozwinęła.Pozdr. MKat.
                    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: O ZGROZO !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.10.02, 11:49
                      moaj obrończyni, wkońcu koś mnie zrozumiał. ufff, bo już myślałem że jestem nieqmaty.pzdr
                • Gość edziecko: Berenika Re: O ZGROZO !!!!!!!!!!!!!!!! IP: *.* 04.10.02, 16:33
                  Nie, ale ma na kolanie. czy to się da zrobić przez kolano :what: Podobno to była łękotka i więzadło krzyżowe, ale wierz tu takiemu...Pozostaję pełna niepokojuBerek
            • Gość edziecko: Gosia1 Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 07:56
              Podepnę się pod ten post, bo już mi się nie chce dalej szukać.Nie dziw się, że Iwka napisała o Tobie, że w takim razie jesteś/musisz być (czyt. jak chcesz) prosty. Post wyżej ja też odebrałam, jako solidaryzowanie się z takimi właśnie ludźmi. A to, co Ty myślisz, czy czujesz - wybacz, śledzę bardzo uważnie ten wątek (wszystko przychodzi mi na skrzynkę) - naprawdę pomimo bardzo dużej chęci, nie zauważyłam, abyś deklarował się, że Ty nie należysz do facetów ze "wzgardą" odrzucających awanse "dzikich bab" ;)Gdzieś tam dalej zaproponowałeś wizytę w dyskotece. Powiem Ci szczerze, że tego typu miejsca, jak i puby, kluby czy dworce nie są dla mnie miernikiem moralności naszego społeczeństwa. Gdybym swoją opinię chciała opierać tylko o nie, chyba bym się powiesiła - a najpierw swoje dzieci, coby nie żyły wśród takich ludzi. Wóda, papierosy (jakie to jeszcze delikatne i dziecinne...), narkotyki, przypadkowy seks z przypadkowym "narzędziem męskim" w kiblu do wyboru: męskim albo damskim, agresywne zachowania, młode dziewczyny takie, że włos mi się na głowie jeży... Czy z takich wzorców ma czerpać wiadomości o erotyce moje dziecko? Czy tam mam posłać moją córkę, aby zobaczyła jak wygląda życie? Bo przecież to większość, podobno nawet 80% naszego społeczeństwa. Tak, tak - młotków, facetów z brzuchami leżących na wersalce z piwem w dłoni (łapie hehehe), traktujących swoje żony tak, jak to ślicznie wypunktowałeś jest właśnie tyle: 80%!!! I teraz tylko od Ciebie zależy do której grupy będziesz należał, z którą się utożsamisz. Czy pójdziesz na łatwiznę, czy też będziesz się rozwijał. Czy na pytanie: kochanie, w których butach (z 30 par) jest mi najładniej odpowiesz: pokaż, pomogę Ci - czy też patrz j/w. Fajnie jest odpuścić sobie, ale czy warto? Pozdrawiam Gosia
              • Gość edziecko: addria Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 07.10.02, 10:12
                Podpinam się gdziekolwiek, bo czytać wszystkiego nie mam czasu, a wśród takiej ilości postów chyba nie ma to już większego znaczenia.A ja sobie tak myślę, że za dużo tu uogólnień, co to mówią, że wszyscy mężczyźni są tacy, a tacy, a kobiety to znowu są takie i owakie ;-) Po co toworzymy jakieś sztuczne podziały? Pomijając aspekt fizjologiczny, są różni ludzie, czy to kobiety czy to mężczyźni i żadnej żelaznej reguły na to nie ma. Są panowie tacy jakimi ich scharakteryzował Marcin, ale są też panowie wyznający zupełnie inne zasady i upodobania. Sądzę, że jest ich wcale niemało, jednak z racji tego, że nie są tak barwni jak Ci a la Marcin (- że się tak wyrażę z całym szacunkiem dla Marcina ;-) ), są po prostu mniej widoczni (a gdyby spytać np. emamy to myślę, że lista panów tego drugiego typu byłaby dość długa :-). Znam właśnie mężczyzn zastanawiających się każdego ranka nad wyborem odpowiedniej pary butów do garnituru, takich co lubią chodzić z żonami lub partnerkami na zakupy, lubiących gotować, pisać wiersze...itd, a wcale nie umuje im to tzw. męskości. Ja się z mężem dogaduję doskonale, a to może i dlatego, że ja też jestem dość "prosta" ;-). Nie lubię w nieskończoność roztrząsać problemów, ewidencjonować krzywd i żalów, a mąż nie chodzi (bo nie lubi, za to woli być z nami) z kumplami na piwo więc nie mam się go o co czepiać ;-) Za to nie lubi chodzić na zakupy, a ja nie lubię oglądać piłki nożnej, ale nie stanowi to żadnego problemu. Jesli trzeba możemy toczyć długie dyskusje o tzw. "życiu", jeśli nie mamy na to ochoty to nic nie szkodzi. Kocham go bardzo i on mnie też kocha. A jeśli chodzi o zdradę to prócz złamania pewnych naszych zasad, których złamać nie chcemy, oboje znamy jej ewentualne konsekwencje, więc na pewno zrobimy wszystko by do takowej nie doszło. A zaufanie? Nikomu nie można ufać na tzw. 100%, nawet sobie, ale można powiedzieć, że na to 99% ;-) to sobie ufamy.Czego wszystkim serdecznie życzę :-)Pozdrawiam!
            • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 08:24
              nie zauwazylam to punktujesli twoja najlepsza przyjacilka jest u nas czesto to zapewne ja prze... tegoes i powiem ci pozniej ze to bylo przypadkiem.....wiec jestescie prosci ale nie debile......
              • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 08:43
                i pod tym sie podpisuje Gosieńko.
            • Gość edziecko: olaart Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 06.10.02, 08:22
              A ja głupia myślałam, że wy PROŚCI FACECI, większośc czasu myślicie o pracy... Jeszcze zawsze mnie zastanawiało, jeżeli przyznajesz, że ponad 95% Twoich myśli krąży wokół seksu, to jak to wygląda w głowie? Prawie cały czas wyobrażasz sobie sceny erotyczne, a może tylko myślisz SEX, SEX, SEX i tak przez 22.8 godz dziennie???
      • Gość edziecko: INES Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 11:25
        Oj ile ludzi tyle róznych zdań.Już nie wiem gdzie się podpiąć a chciałam tylko kilka sprostowanek apropos maojego postu.W żadnym wypadku nie uwazam, że faceci sa bez winy - ależ są i czasem nawet oni ponosza większą - przez to spuszczenie spodni chociazby. (a może same spadły? :) )I o wiele mniej facetów podrywa z premedytacją kobiety zamęzne - raczej stronią od nich.I nie uwazam ich za istoty bezmyslne - tylko oni smia spryciaże wolą być z takich uzanwani - pewnie tak im wygodniej, łatwiej sie ze wszystkiego tłumaczyć, łatwiej wymigiwac od obowiązków itd.Ja od lutego reedukuje mojego małzonka i jest to cięzka, mozolna sparawa.Wszystko zaczynac trzeba od poczatku istna podstawówka zyciowa. Bo chce, żeby zaczą należec do grona tych myslących facetów a powiem, że dotychczas często przyłapywałam go na byciu prostym oj i to czasem bardzo prostym.I nie chodzi tu o rzeczy zwiazane czysto z sexem, z kobietami i uczuciem ale i mase innych takich zwykłych zyciowo-domowych.Najbardziej jednak mnie wkurza jak faceci nie potrafią dać jednoznacznie kobiecie, z która jak mówią nie chcą nic miec do czynienia - że nie maja ochoty się z nią umawiać, czy to rozmawiać czy .........Ona nagabuje, dzwoni, po 2 spotkaniach uwaza faceta z aswojego chłopaka np. - a dlaczego? Tu jest czesto wina faceta - przez swoja pozorna chęć bycia delikatyn stwarza mylne wrażenie, że sa szanse na coś więcej a jak by powiedział - nie obraź się ale nie jestem Toba zainteresowany, pogadalismy i koniec!Ja ososbiście nie znam takiego gościa.I tego uważam że faceci powini sie nauczyć.O i wiele innych rzeczy......Rozpisałam się jak zwykle a miałao być krutkoTaki temat rzekaAga reedukująca męża
        • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? - WAZNY PROBLEM IP: *.* 04.10.02, 11:55
          wiesz co? miałem wielokrotnie taką sytuację ale nie zdawałem sobie z niej sprawy. mogę się umawiać z panienką (bez negatywnych konotacji proszę), co nie znaczy, że jestem nią zainteresowany. nie widzę tego, traktuję jak koleżankę i uważam, że ona mnie tak również traktuje.a co do opwiedzenia, że nie podobassz się mi itd. to tak robiłem kiedyś, skutkiem czego mam więcej negatywnie nastawionych dziewczyn (plus wszelkich jej kolezanek) do mnie, niż teraz. samo się rozwiąże, zawszepzdr
    • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 14:43
      pracuję z samymi facetami (jesteśmy informatykami) na wspólnych imprezach z rodzinami chłopcy pilnują mnie na zmianę żebym broń Boże nie została z ich żonami sam na sam.Te ich "występki" nie zawsze są zdradą czasami jest to jedynie fascynacja nowo poznaną ....ale dzięki "pracowym chłopakom" nadal staram się podobać swojemu mężowi żeby być dla niego jak "nowa"
      • Gość edziecko: 34579 Re: Czy ufacie swoim facetom?- do Marcina vel... IP: *.* 03.10.02, 16:51
        Drogi Marcinie.Muszę Cię - niestety - zmartwić. Antropologia, której studiowanie kończę, przeczy istnieniu specyficznej konstrukcji męskiej psychiki, która nakazuje zdradzać. Była swego czasu popularna teoria, iż mężczyźni są "siewcami" i natura każe im zapłodnić jak największą ilość kobiet- stąd zdrady. Teoria ta została obalona. I uwaga na marginesie- mężczyzna to nie to samo co samiec. Zachowania godowe głuszców nie odpowiadają zachowaniom ludzi i wydaje mi się, że jest to dość oczywiste. Tym bardziej niezrozumiale w tym kontekście brzmi cytowane przez Ciebie "jak suka nie da to pies nie weźmie". Jeśli masz ochotę podjąć dyskusję- to zapraszam na poziom naukowy. Szermierkę stereotypami opanowałeś perfekcyjnie- są to jednak jedynie stereotypy i jako takie się nie bronią.pozdrawiam- ania
        • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom?- do Marcina vel... IP: *.* 04.10.02, 07:10
          dzięki za naukę. w takim razie się mylę, ale takie stereotypy są nam wpajane od małego. Na szczęście się to zmienia. I ja nikogo nie bronię i nie popieram zdradzania. Ale nauka nauką, ale najwiekszy wplyw na życie człowieka maja właśnie stereotypy (również wiem to ze studiów), szczególnie na poziomie jezykowym, kótre, jakby na to nie patrzeć, maja na nas największy wpływ. Antropologia niestety ma się nijak do rzeczywistości, a twierdzenia naukowców biorą pod uwagę tzw. sytuacje iewadliwe, wręcz idealne, a w taki sopsób nie można tworzyć teorii. Pogadam jeszcze dla pewności z moją pania prof od gramatyki komunikacyjnej oraz teorii aktów mowy, jeśli nie ja, to moze ona bęidze autorytetem. I naprawdę, nie bronie zdradzających, wręcz mnie wnerwiają.pzdr
      • Gość edziecko: olaj Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 04.10.02, 07:34
        Ania, no masz rację...jestem w tej samej sytuacji i faktycznie tak jest ;).
    • Gość edziecko: rudka Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 03.10.02, 23:16
      a ja to tak sobie myślę, że my to naiwne jesteśmy. Z czego (kogo???!) utrzymują się mnożące się w szalonym tempie salony "masażu", peep showy, dominujące Andżeliki? Tylko z nieżonatych? Hahahaha!Ja staram się ufać mężowi (z naciskiem na "staram się"). Ale przyznaję, że miewam napady manii prześladowczej, szperactwa, obsesyjnych snów (choć sama bez skazy).Wszystkie moje wątpliwości wyjasnia rozmowa z mężem. I choć tak czasem się zastanawiam, że przecież gwarancją są tylko jego słowa, to zwykle po takiej rozmowie przechodzi mi jak ręką odjął....do następnego razu. Całe szczęście, że te napady mam niezbyt często, bo to naprawde okropne. Zazwyczaj staram się tak jak Gosia nie myśleć za dużo na ten temat. Co ma być, to przecież będzie. A jak będzie, to się zobaczy. Rudka
      • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 04.10.02, 07:21
        chyba się narazam, ale Szacowne Damy, co ma być, to będzie, a kobiety zdradzają wcale cześciej od facetów. Zatem proszę, jeśli w małżeństwie sie sypie, to normalne, ze ONA/ON szuka "pocieszyciela". normalna kolej rzeczy, moze to troche cyniczne myślenie, ale i tak nie zapytam czy jestem zdradzany, bo to naiwne i w sumie nie ma nad czym mysleć.pzdr
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 04.10.02, 08:41
          Po pierwsze czuje sie normalnie jak analfabetka funkcjonalna. Piszesz ze nie popierasz zdrady a kilka postow swiadczylo zupelnie o czym innym ;) albo ja nie umiem czytac albo tez ty nie umiesz pisac albo wszystko naraz :)Po drugie dla mnie szukenie pocieszenia nie jest normalne. Bo jedna z czesci przysiegi mowi o byciu razem w nieszczesciu, chorobie i innych plagach. Dla mnie jest normalne ze jak jest problem to siadamy i go zalatwiamy, az nie ma problemu. Byc moze rozwiazaniem problemu bedzie rozstanie- ale PRRZED zdrada to jeszcze jest rozwiazanie problemu. Natomiast PO zdradzie- to juz jest swinstwo, niezaleznie od tego kto zdradzil, po co i ile razy. Nie twierdze ze nikomu nie zdarza sie zbladzic- nawet zdradzic i przeleciec jakas zmijke ;) ale po grzechu nalezy okazac zal za grzechy, postanowac poprawe itd, a nie z niewinna minka powiedziec- ooo.... wiesz faceci tacy sa. Live with it..... z mojej strony nastapiloby morderstwo w afekcie, bo juz robienia ze mnie idiotki nienawidze......
          • Gość edziecko: Lila_ Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 04.10.02, 09:14
            Czytam ten wątek i zasatnawiam jak się to wszystko ma do mnie i mojego męża i do ludzi których znam.Wychodzi mi, że są faceci i faceci.Dla tych pierwszych ważna jest rodzina , żona i sie starają żeby wszystko było naj.A dla drugich to już nie jest tak ważne i sami często szukaja okazji do skoku w bok.Jaki typ faceta jest obok nas - w sumie zależy od nas.Co chodzi o zaufanie. Ufam mojemu mężowi ale jak ktoś powiedział podejrzliwa też jestem. A ze swojej strony robię wszystko, żeby nawet nie myślał o innych. Mam świadomość, że On nie musi szukać ale czasami w życiu jest tak, że Go samo znajdzie a chcę żeby wtedy wiedział i czuł co jest dla Niego najcenniejsze. Czasami jest to chwila a ja staram się zrobić wszystko żeby nie skorzystał z tej chwili :))).Z jego strony jest tak samo. Często rozmawiamy na ten temat i zarówno On jak i ja znamy swoje zdania. Co chodzi o kobiety-żmije. Uważam, że w większości przypadków jest tak, że to jednak kobieta daje przyzwolenie a facet sie godzi. I zdradza.Doskonale wiemy,że jeżeli nie będziemy się razem starali o szczęście w małżeństwie to prędzej czy później do zdrady dojść może. Po prostu ktoś kto się nie czuje potrzebny, ważny i kochany przez drugą osobę pójdzie gdzieś sobie tego poszukać. Pozdrawiam
    • Gość edziecko: _Su_ Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 04.10.02, 09:58
      eh mam już dość czytania tych .... (nie powiem) odhaczam się :)
    • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 04.10.02, 12:19
      teraz to już sobie chyba nagrabię maksymalnie, lecz proszę z góry, nie bierzcie dosłownie tego, co tu jest napisane.ZDRADAZasady obowiazujace panow:* Mozesz sciskac silikonowe biusty. Poniewaz sa to sztuczne biusty zdrady nie ma.* Jesli nie pamietasz imion kochanek, to sie nie liczy.* Jesli nie dzwonisz do nich pozniej, masz czyste sumienie.* Seks oralny nie jest zdrada, to jak uscisk dloni czy rozdawanie autografow.* Jesli sie z nia piescisz, to sie kwalifikuje jako zdrada* Jesli znajdujesz sie w innej strefie czasowej niz twoja kobieta, zebysprawdzic czy ja zdradzasz musisz wykonac nastepujace porownanie:zalozmy ze X to roznica czasu miedzy dwoma krajami, a Y to liczbagodzin, ktora okresla czasowa roznice miedzy pojsciem do lozka z innadziewczyna, a chwila ktorej dzwoniles do swojej dziewczyny. Jesli Yniezdradziles, poniewaz ten fakt jeszcze nie nastapil.* Jesli jestes w Kanadzie, Japonii czy Ameryce Poludniowej twoj slub niejest tam honorowany przez prawo i mozesz sypiac z kim zechcesz.* Jesli uprawiasz seks w przeddzien spotkania ze swoja stala partnerka,wszystko jest OK. To tylko cwiczenie zeby czasami nie byloprzedwczesnego wytrysku podczas igraszek z Twoja dziewczyna.* Jesli zdradzasz poniewaz myslisz ze to Ci pomoze w karierze, taknaprawde nie zdradzasz. Jesli jednak dziewczyna z ktora to robisz liczy,ze pomozesz jej w karierze... no to juz jest zdrada.* Jesli to sa czyjes urodziny to sie nie liczy. (Zwlaszcza jesli sa totwoje urodziny)* Jesli dziewczyna ma tatuaz z twoim imieniem, trzeba sie z nia przespacz czystej grzecznosci.* Jesli ona ma na imie tak jak twoja dziewczyna, to sie nie liczy.* Jesli ma inaczej, to przynajmniej inicjaly powinny siezgadzac. Jesli jednak ani imie, ani inicjaly nie zgadzaja sie, wystarczyja spryskac przed pojsciem do lozka perfumami twojej dziewczyny i juzjest wszystko w porzadku.Jest tez kilka zasad, o ktorych powinny pamietac panie:* Kobieta ktora zdradza to dziwka.* Kobieta ktora zdradza z zonatym mezczyzna to totalna dziwka.* ale Kobieta ktora jest zdradzana - to publiczne posmiewisko.pzdr
      • Gość edziecko: Jedna_z_Was Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 04.10.02, 13:14
        Opowiem Wam historię...Poznaliśmy się około matury, zaczęliśmy się spotykać...z Jego strony była to „miłość od pierwszego wejrzenia”, z mojej uczucie przyszło nieco później...Z upływem czasu coraz bardziej potrzebowaliśmy siebie...niestety, moi rodzice nie uważali za stosowne uznać mnie za osobę dorosłą i każde wyjście z moim „chłopakiem” było okupione awanturą, że nie wspomnę już o pomysłach nocowania u Niego (mieszkał sam).Na ślub (po którym dopiero - wg nich - można sobie pozwolić na to, na co my się ośmielaliśmy sobie pozwalać) wyrażali łaskawą zgodę po skończeniu studiów. W końcu, gdzieś na pierwszym roku studiów postanowiliśmy zdać się na los i przestać stosować metodę „zapobiegawczą” pt. „uważanie”, co szczęśliwie zakończyło się poczęciem naszego synka – wreszcie mieliśmy pretekst(dla rodziców), żeby być razem. Potem ślub i...normalne życie – naprawdę szczęśliwe – samodzielne, w wynajętym mieszkanku – pełna idylla!Kiedy coś się zaczęło psuć? Wspólnie doszliśmy do wniosku, że po „niespodziankowym” poczęciu córeczki – ani ja się wtedy przed Nim nie przyznawałam, że wcale się nie cieszę z tej ciąży (ba! Nawet przed sobą się do tego nie przyznawałam!!!), ani on przede mną (cóż...chwała mu za to – nie chciał martwić kobiety w ciąży). Zaczęły się jakieś niedomówienia, sprzeczki z zupełnie błahych powodów – otocznie mówiąc – zaczęliśmy się „rozjeżdżać” w zupełnie różne strony...ale wtedy jeszcze nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy...W pewnym momencie pojawił się w naszym domu internet – i zaczęło się „czatowanie” mojego męża – kolejny powód do awantur...I tak stopniowo ujawniały się nowe „pola” do pokłócenia się – a to, że za dużo pracuje, a to, że czasem ośmiela się wyjść beze mnie na piwko w męskim gronie, a to, że nie dba o swoje zdrowie (je byle co i pali jak smok). Z jego strony również: że nie potrafię pozbierać się do kupy, że jakaś taka ospała się zrobiłam siedząc w domu, że wiecznie porozwalane zabawki są w mieszkaniu, że nie witam go z uśmiechem, kiedy wraca z pracy...Pełne nieporozumienie. Chociaż każde z nas starało się zapewnić drugiemu to, co uważało za najważniejsze – ja: zawsze pyszny obiad, on: zawsze tyle kasy, ile zarobił. Ale ani dla niego nie był najważniejszy mój codzienny obiad, ani dla mnie jego pieniądze, zarabiane kosztem ciągłej nieobecności w domu.Żadne z nas nie chciało ustąpić, każde było pewne, że słuszność leży wyłącznie po jego stronie.I tak to trwało...raz było lepiej, raz gorzej...Niby były poważne rozmowy, były próby porozumiewania się...ale pomagały na krótko.Pojawiło się edziecko. Zaczęłam wymieniać poglądy. Zrozumiałam, że nie zawsze jest tak, że to co mi się wydaje słuszne, musi być słuszne...że czasem jak spojrzeć na sprawę oczami innej zupełnie osoby, można odkryć lepsze rozwiązanie problemu, niż patrząc na to ze swojej własnej perspektywy...że nie zawsze jest tak, że to ja mam rację, że czasem trzeba powiedzieć przepraszam...że to, że mąż to też istota potrzebująca zrozumienia, nie tylko tresury(bo ty nie miałeś rodziny to ja ci pokaże jak to być powinno i nie waż się mieć innego zdania, bo przecież nie wiesz, co to rodzina).Rozmawiałam z Wami, rozmawiałam i rozmawiałam...i nabierałam mądrości i dojrzałości...i zaczynałam rozumieć swoje błędy...i zaczęłam je eliminować...Ale wcale nie zaczynało być lepiej! Ba! Robiło się coraz gorzej! Mąż robił awantury o drobiazgi, czepiał się szczegółów, coraz częściej pracował po nocach...zaczęłam coś podejrzewać...Ale szczerość przede wszystkim, więc pytałam wprost: „czy jest ktoś w Twoim życiu? jakaś kobieta?” I zawsze odpowiedź – „nie ma”. Ufałam, wierzyłam, nie szperałam, nie wydzwaniałam...Aż w końcu, w pewien grudniowy wieczór, wyznał mi, że on ma jednak „przyjaciółkę”. Nie że seks, skądże znowu...Rozmowa, kawa, kino...”bo ty nie potrafiłaś mnie zrozumieć”. Ale to nie jest tak, że ją tylko „lubi”... To prawda, nie sypia z nią, ale jest mu bliska duchowo – to przecież coś więcej niż „łóżko”.Zabiło mnie to.Jakbym dowiedziała się, że się z kimś przespał po prostu, zabolałoby mniej. Przez pierwsze dwa tygodnie nie miałam siły na podstawowe czynności życiowe, nie wiedziałam czy potrafię oddychać. Ale się podniosłam – dla dzieci przede wszystkim rozpoczęłam walkę o moją rodzinę.Minął prawie rok...jeden z bardziej ponurych w moim życiu. On twierdzi, że mnie kocha...i ją też...i czeka, aż któraś z nas zrezygnuje...Był taki moment, że pani „przyjaciółka” zupełnie zabrała mi męża – zaczął myśleć o rozwodzie i zamieszkaniu z nią, był taki moment, że chwaliłam się Wam że wrócił do domu...przedwczesna radość...Teraz jesteśmy w punkcie wyjścia...Ale ja powoli mam dość tej chorej sytuacji - jedna noc tu, druga tam, weekendy w domu, w tygodniu poza...Zastanawiam się, czy nie powinnam zacząć się z kimś umawiać – chociażby na kawę...ale nie uwierzycie! – mam wyrzuty sumienia! Bo mój mąż niewątpliwie uzna taki pomysł za „rezygnację” z jego osoby. Zresztą i ja mam dosyć twarde zasady – tak jak Adzia – nawet rozmowa może być zdradą, z racji tego że jest kuszeniem losu...Tylko że w tej sytuacji, w której się znalazłam trudno się zachowywać tak, jakby się można było zachowywać normalnie...Przez rok byłam idealną żoną – nawet mój mąż to przyznaje – spełniałam wszystkie swoje obowiązki: żony, matki, kucharki, sprzątaczki, kochanki z uśmiechem na twarzy, co wydaje mi się dużym osiągnięciem w związku z tym co przeżyłam.Ale widzę, że to nic nie daje...że on tego nie potrafi docenić...Więc tak sobie myślę, że może kubeł zimnej wody w postaci mojego umówienia się z innym facetem zadziałałby lepiej niż moje wysiłki zrobienia z siebie ideału...Tylko czy taki krok, zupełnie przemyślany i rozumowo wyważony (nie: „idę na randkę z facetem, żeby zrobić na złość wrednemu mężowi a sobie dobrze” tylko „idę porozmawiać z kimś przyjaźnie do mnie nastawionym, żeby pokazać mężowi-i sobie, że potrafię to zrobić, że jestem coś warta”wink.To taki mój głos w dyskusji o zdradzie...i szkoda, że pod żartobliwym postem Marcina, z którego mimo wszystko się pośmiałam (z postu, nie Marcina)
        • Gość edziecko: INES Re: Czy ufacie swoim facetom? coś dla smiechu IP: *.* 04.10.02, 19:16
          A mnie się kawał o zdradzie przypomniał:Spotykaja się w sądzie 3 kobiety, które czekały na wyrok w sparwie rozwodu - Amerykanka, Rosjanka i Polak.I tak się zaczeły nawzajem pytać czego to się rozwodzą.Amerykanka opowiada:No słuchacie zdrdził mnie raz to kazałam sobie kupić futro z norek. Zdradził mnie drugi to wspaniały dom na Florydzie, zdradził trzeci to supre jacht i przepisanie majatku na mnie.No, że z bankrutem zyć nie będę to sie z nim rozwiodłamRuska mówi:A moj mnie zdradził pierwszy raz to poszłam do jego roboty naskarzyłam i go wywalili. Zdardził drugi to poszłam do parti i ze stałka poleciął. Zdradziłtrzeci to znowu do parti poszłam i go z parti wywalili. A że z bezpartyjnym byc nie bedę to sie z nim rozwodze.A ty Polka.AJ zdrdził mnie raz to ja go 10 razy. Zdradził drugi to ja go 20 razy, zdradził trzeci to ja go 30 razy. A że ze mnie kur..y nie będzie robił to sie z nim rozowdze.Pozdrowionka Aga
    • Gość edziecko: 21081970 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 05.10.02, 23:09
      Nie wyobrażam sobie, żebym mogła nie ufać mojemu mężowi. Czasami sprawia mi srogi zawód (i to wcale nie chodzi o zdradę małżeńską) ale cóż małżeństwo jest na dobre i na złe. Ja w końcu też nie jestem nieskazitelnym ideałem ale nie czyń drugiemu co tobie nie miłe. Czułabym się poniżona gdyby mój małżonek mnie w jakikolwiek sposób kontrolował a skoro ja wymagam od niego bezgranicznego zaufania to i on ma prawo takiego samego zaufania ode mnie oczekiwać. Dodam, że jesteśmy 7 lat po ślubie i daleko nam do ideału, były trzaskania drzwiami, wyzwiska i łzy wściekłości ale tak sobie myślę, że przenigdy nie zamieniłabym go na "nowszy model"Pozdrawiam Gośka, żona Pawła :)Ps troszeczkę bałaganiarski ten post ale jest bardzo późno..
      • Gość edziecko: Hermiona Oj, Marcin, Marcin.... IP: *.* 06.10.02, 14:51
        Ostatnio się tu rzadko pojawiam (ale nadrobię to, bez obaw!!!smile ), ale dziś siadłam sobie, czytam i... wpadam w coraz większe osłupienie..... Może to już starość.... Może moja skostniała moralność....Tak czy owak - Marcinie, czy jak Cię jeszcze zwą (czy długie imię, podobnie, jak duży samochód to sposób na przedłużenie sobie męskości?) - BŁAGAM, NIE ŻEŃ SIĘ!!!!! A przynajmniej daj narzeczonej do przeczytania swoje posty!!!!Och.... Szkoda mi słów...Monika
        • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Oj, ta, tak... IP: *.* 07.10.02, 07:41
          mam malutkie autko a długie imię to w chołdzie Ramirezowi. Może nie jestem godnym następcom tego imienia, ale się staram ;-)pzdr
          • Gość edziecko: Bea Re: Oj, ta, tak... IP: *.* 07.10.02, 16:42
            Witaj Marcinie! Ja zupełnie nie na temat zdrad ( choć jak sądzę reprezentujesz po prostu inne pokolenie -mam brata na 4 roku studiów i tylu już historii miłosnych jego licznych kumpli się nasłuchałam ,że wcale nie dziwię się temu co piszesz ).Ale zastanawia mnie jakim to sposobem jesteś następcą Ramireza ?Czyżbyś był jednym z grona "nieśmiertelnych" ,a może chodzi o życiową mądrość i...urodę -tu muszę się przyznać ,że Sean Connery jest dla mnie ideałem męskiej urody wieku dojrzałego ,ach te błękitne oczy ,ten głeboki głos...Życzę powodzenia .Bea
            • Gość edziecko: Gosia1 Re: Oj, ta, tak... IP: *.* 07.10.02, 16:56
              Beo, ja się dam posiekać za Jeana Reno...:love: Ech...to jest dopiero głos....to spojrzenie....ta sylwetka! Gosia
              • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Oj, ta, tak... IP: *.* 08.10.02, 07:42
                a ja tam wolę moją cudowną Agusię ;-)czy zdradą jest myślenie o kimś innym niż mąż (czy żona)? ;-)))pzdr
            • Gość edziecko: Juan_Sanchez_Villa_Lobos_Ramirez Re: Oj, ta, tak... IP: *.* 08.10.02, 07:45
              oczywiście, że chodzi o "życiową moądrość" ;-) a co do urody, no cóż... błękitne oczy mam, ale w sumie jestem malutki, kudłatu i tęgawy, ze tak powiem. Zatem raczej nie "nieśmiertelny" ale raczej hobbit ;-). ale pod Ich sposobem życia sie podpisuję.pzdr
    • Gość edziecko: altro1 Re: Czy ufacie swoim facetom? IP: *.* 06.10.02, 17:21
      Ja trzymam się zasady "ufaj i kontroluj". Nauczona przykrym doświadczeniem nie jestem już w stanie w pełni ufać żadnemu facetowi. A jak będzie chciał zdradzić to i tak zdradzi. Niektórzy mają łatwiej, bo pracują w sprzyjającym środowisku, ale o okazję do zdrady teraz bardzo łatwo, bo kobiety w ramach emancypacji są teraz jakby nieco "łatwiejsze". Wiem, że niektóre kobiety nie potrafią żyć z facetem nie mając do niego pełnego zaufania, ale ja ostrzegam, lepiej nie ignorować pewnych niepokojących sygnałów. Potem można się bardzo zdziwić "mój zdradził to niemożliwe on by nie mógł" :what: , zresztą to żona zawsze dowiaduje się ostatnia. zdradzaja także Ci, którzy mówili wcześniej z pogaedą o zdradzających żonę kolegach. A niestety mimo postępujacej emancypacji wciąż jest tak, że kobieta jest bardziej atrakcyjna dla facetów jak ma 18 lat niż 35, a w przypadku facetów jest dokładnie odwrotnie, tak przynajmniej mawiała moja babcia i nic się nie zmieniło :cry:.aga
Pełna wersja