Postęp, czy poprawność polityczna?

IP: *.* 09.10.02, 06:37
Uwaga, podaję linka: Artykuł z Wyborczej Co o tym sądzicie? Czy konieczne jest wyrównywanie statusu kobiet i mężczyzn przez cenzurę istniejących podręczników, a potem może cenzurę starszych utworów literackich, cenzurę wypowiedzi....Czy naprawdę wizerunek rodziny w książkach szkolnych jest aż "zatrważający"?Czy nie można tego zrobić jakoś inaczej? Ciekawa jestem Waszych opiniiPozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: monikap Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 09.10.02, 08:59
      Głupota.Zawsze mnie denerwowało tego typu postępowanie. Czasami kobiety nie potrafią pogodzić się z swoja rolą w przeszłości. Tego typu rozumowanie prowadzi w konsekwencji do sformułowań typu on/ona Bóg i traktowania kobiet jako gorszych niż są w konsekwencji. To kim jesteśmy budujemy same tu i teraz. monikap – nie wojująca feministka
      • Gość edziecko: 34579 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 09.10.02, 12:51
        Adziu, czuję że wywołasz burzę swoim postem! Co do mnie to uważem, że warto ocenzurować podręczniki. Jest to jednak moje skromne zdanie. Nie chcę, żeby mój synek w czytance do klasy drugiej dowiadywał się, że po powrocie z Zoo tatuś z synkiem ida do pokoju kleić model samolotu, a siostrzyczka z mamusią do garów. Poza tym pisałam pracę na ten temat ( jak swiat przedstwaiony w czytankach i baśniach wpływa na postrzeganie rzeczywistości przez dzieci) i co by nie mówić- wpływa bardzo zasadniczo. To nie jest kwestia ( że się nie zgodzę z autorką poprzedniego posta) braku pogodzenia się kobiet z ich przeszłością. Poprzez czytanki, podręczniki i bajki socjalizujemy dzieci. Pokazywanie starych wzorców i stereotypów utrwala je w dzieciach- i chyba o to chodzi autorom projektu, a nie o celowe przeklamywanie dwóch tysięcy lat historii kobiet.Chętnie podyskutuje dalej- Anka
        • Gość edziecko: Zoe Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 09.10.02, 16:04
          Zawsze mnie denerwowalo podejscie kosciola w Polsce do kobiety, jej deskryminacja przez papieza itp.Spoleczenstwo zbudowalo swoja mentalnosc na tych bredniach i teraz mamy rezultat.Socjalizm, czy jak wolicie komunizm wyzwolil kobiete, dal jej prawa i wazna pozycje.Stala sie wazniejsza od mezczyzny, jednak kosciol nie pozwolil by sytuacja trwala dlugo...W krajach poludniowych pozycja kobiety jest jeszcze tragiczniejsza, nie mam tu na mysli tylko religi brata Mahometa, ale tez takie kraje jak Wlochy czy Francja, Hiszpania, gdzie mezczyzna to wielki macho zdolny jedynie do gwizdania na ulicy za co ladniejsza dupa.Wezmy jednak pod uwage ze istnieja kraje gdzie religia katolicka znienawidzona za swoje haniebne czyny zostala zepchnieta w zapomnienie.(mam tu na mysli Québec)Z kosciolow buduje sie piekne miszkania, biura, uniwersytety a nawet dyskoteki...Wraz z kosciolami w latach 60 wyeliminowano przewage mezczyzny nad kobieta.Kobieta rzadzi tu swiatem, to jej nazwisko najczesciej nosza dzieci, zamienila welon na pokazne konto w banku i niezaleznosc.To ona dyktuje prawa. Literatura i film ukazuja tu jej silna role, zas mezczyzne jako zagubiona ofiare.W szkolach uczy sie malych chlopcow ze czasy sie zmienily i od najmlodszych lat schodza na drugi plan.Wszyscy wola tu miec dziewczynke niz chlopca. Powodow jest wiele: mniej problemow wychowawczych, lepsza pozycja socjalna, ...Na poczatku myslalam co za wspanialy kraj !Ale teraz widze ze mezczyzni z natury sa tacy slabi i gorsi od kobiet, ze jesli nie istnieje system czy religia ktora chroni ich pozycji w spoleczenstwie staja sie jego mizerna ofiara. A w koncu ktos musi byc ojcem naszych dzieci...A moze wcale ich nie potrzebujemy, w koncu Real jest pod bokiem, bo wlasnie sie przeniosl do Québec bo prawo mu tu pozwala na swoje eksperymenty.Podsumowujac nie wiadomo co lepsze.
    • Gość edziecko: bridgett Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 09.10.02, 18:36
      Zgadzam się z Rosą - w podręcznikach należałoby zmienić co nieco właśnie z tych powodów, o których wspomniała Rosa. A literaturę oczywiście zostawić w spokoju! :)
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 09.10.02, 18:47
      Nie lubię emancypacji...
      • Gość edziecko: altro1 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 07:32
        A ja się nie czuję gorsza, ani dyskryminowana. Jestem po prostu inna niż faceci. Oni mają ciężko, muszą iść do wojska, od nich się wymaga zarabiania na rodzinę itp. Jakbym była pracodawcą to też chętniej zatrudniłabym faceta niż młodą kobietę. Jest to bardziej opłacalne, a firma jest po to aby przynosić dochody. Kobiety mają wiele przywilejów, o których mężczyźni mogą tylko pomarzyć. A jeśli kobiety same uważają się za gorsze, to trudno. aga
        • Gość edziecko: eBeata Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 09:58
          Aguś a gdyby ta młoda kobieta w efekcie miała przynieść większe zyski w firmie? Nawet kosztem przerw na karmienie?A ja się nie czuję gorsza, ani dyskryminowana. To masz szczęście, tak jak wiele kobiet. Ale pomyśl o tych pozostałych, które tak nie czują.Oni mają ciężko, muszą iść do wojska, od nich się wymaga zarabiania na rodzinę itp. No właśnie... dlatego po pracy muszą odpocząć przy TV lub na piwku. A żona upierze, posprząta i kolacyjkę pod nos podstawi :-).Kobiety mają wiele przywilejów, o których mężczyźni mogą tylko pomarzyć. Masz na myśli Dzień Kobiet???A jeśli kobiety same uważają się za gorsze, to trudno. Masz rację, jeżeli same siebie uważają, to ich problem... a może nie do końca?? może im to wmówiono???A co z tymi które za gorsze się nie uważają a są tak traktowane?? No ale to problem dyskryminacji na inną dyskusję.Gratuluję dobrego samopoczucia i niespotkania się z sytuacją, która to samopoczucie podważy.Beata
    • Gość edziecko: 220571 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 09.10.02, 21:59
      To ja mam pomysł ;). Niech w podręcznikach historii chłop siedzi przy kolebce, a baba niech orze w polu ;). Co wam to przypomina? A za jakiśczas będziemy wymazywać kolejne plamy z historii ;).To tyle żartów.Ja jestem za tym, żeby WZSYSTKICH traktować NORMALNIE. Nie tworzyć jakichś mniejszości (bo zawsze wtedy staje ona w opozycji do większości), grup itp. Niech ludzie będą po prostu ludźmi. NIe dzielmy ludzi na grupy.Najpierw wyjaśniam - przykład jest celowo przrysowany (to żeby uprzedzić ewentualnych czepiających się ;) ).Jeśli zabijesz białego to spotka Cię taka kara, jeśli czarnego to większa, no bo on JEST CZARNY a czarnym trzeba teraz polepszyć bo to w dobrym tonie jest teraz. Przecież to bezsens.To jest niedźwiedzia przysługa. Dlaczego nie może być po prostu JEDNEJ kary dla każdego, kto zabije DRUGIEGO człowieka.Kobiety walczą o prawo do bycia na listach wyborczych, o prawo do aborcji, o prawo do antykoncepcji. Tak sobie teraz pomyślałam, że w ten sposób się IZOLUJĄ od mężczyzn. Tworzy się mur, bariera (żeby nie powiedzieć barykada). My tu - oni tam. My chcemy - my wam nie damy. A jak wiadomo walka zawsze jest zła i nie prowadzi do niczego dobrego. A gdyby tak zamiast tej walki podejść do mężczyzn jak do ludzi ;), ze spokojem a nie krzykliwym transparentem ;)? Tak sobie myślę... - Jak prawo do aborcji ma mieć kobieta - to facet nie może decydować, bo to jej ciało. A jak zostanie sama w ciąży - to facet bandyta, bo przecież to JEGO dziecko. Pewnie też bym się sfrustrowała na miejscu takich facetów ;). - 30% kobiet na listy wyborcze. A do kopalni, do wojska, do kamieniołomów...Przeglądam sobie forum codziennie. I czego dziewczyny oczekująod mężczyzn - czułości, dobrego słowa, przytulenia, troski. A może gdybyśmy były bardziej "nieporadne" (gdybyśmy przestały być TAKIE_DZIELNE) łatwiej byłoby to od nich otrzymać?Czego tak naprawdę chcemy od mężczyzn? Czego każda z nas chce? Czy tego, żeby żył obok, nieczuły na nasz (kobiet, narzeczonych, żon) los?My (ja i mój mąż) żyjemy bardzo tradycyjnie. Ja zajmuję się dziećmi, on zarabia na dom. Ale żyjemy tak, bo oboje tak chcemy. Bo się kochamy. I z tej miłości mąż pomaga mi, a ja jemu. I tak chyba powinno być, żeby każde małżeństwo próbowało dojść do porozumienia. Ustalenia prawne niczego tu nie zmienią (wyobrażacie sobie policjantów zamykających w więzieniach mężów za to, że nie pozmywali naczyń ;) ). Trzeba edukacji. Według mnie do szkół powinien wrócić przedmiot "Wychowanie do życia w rodzinie" (zamiast wychowania seksualnego, bo przecież sex bez rodziny nie istnieje - wszak zawsze można "wpaść" - a to już rodzina ;) ). Tutaj powinno się mówić o partnerstwie w małżeństwie (jaka to piękna nazwa na zmywanie garów, pranie gaci, sprzątanie, niańczenie małego rozdartka z kolką o 1 w nocy). Wszystko w życiu jest ważne i potrzebne. I wszystko się zadziwiająco splata. Trzeba zmiany myślenia a nie podręczników do historii.To chyba tyle moich przemyśleń na dziś.Pozdrawiam :hello:
      • Gość edziecko: 34579 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 09.10.02, 22:52
        Ja też jestem za tym, żeby wszystkich traktować normalnie. I o to równiez chodzi tym, którzy wymyślili projekt. Ani chłop przy kołysce-baba w polu, ani tatus przy kolejce-mama przy garach nie są spraiwdliwe dla obu płci. Obie wizje są wypaczone, tylko każda w inny sposób.Jeśli chodzi o parytet to przyrównywanie tej "niesprawiedliwości" do sytuacji czarnego i białego kotka wydaje mi się przesadzone. Parytet (czyli odgórne wyrównywanie szans poprzez zapewnianie kobietom iluś tam procent miejsc) po pierwsze jest czasowy (trwa na przykład pięc lat), po drugie wynika z przekonania, że jak się komuś przez kilkanaście setek lat odmawiało edukacji i praw obywatelskich, to warto PRZEZ PEWIEN CZAS dać munieco większe szanse, niż dotychczas faworyzowanej grupie (facetów). Kobiety do kopalń? Tak się składa, że nie mogą, bo ustawa im zakazuje ( nie wierzycie- sprawdźcie). Co do aborcji i wyboru stylu życia (dom czy kariera) to myślę, że kobieta tez człowiek, w związku z tym umie podejmować rozsądne decyzje. Też jestem za małżestwem i dzieciakami pod warunkiem, ze to wybór, nie przymus.A odnośnie "nielubienia emancypacji"... Zastanawiające jak łatwo zapominamy, że gdyby nie te głupie feministki to pewnie nie stukałybyśmy teraz w klawiaturkę, nie mówiąc już o studiach i pracy. Gorzkie, że to głównie kobiety wieszają psy na innych kobietach zamiast wzajemnie się wspierać.Ania
      • Gość edziecko: MKatarynka Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 09.10.02, 23:25
        Ja tam nigdy nie byłam dobra z historii ale o ile mi wiadomo do XIX wieku rola kobiet w życiu była żadna. Nie wierzę żeby podręczniki nie wspominały o Elżbiecie I czy Marii Stuart albo Katarzynie II albo o Marii Curie-Skłodowskiej. Albo o sufrażystkach. A że mało było takich kobiet?... Tak było.Co do postaci literackich to w każdej (no, prawie każdej - oprócz tych zamierzenie przerysowanych przez autora) można znaleźć zarówno cechy dobre jak i złe. Także w kobietach. Kwestia interpretacji. Mnie się wydaje, że autorki tego artykułu postawiły sobie tezę i postanowiły się wykazać i ją udowodnić. No to udowodniły. Dla mnie argumentacja jest kulawa. Jeżeli chodzi o moje prywatne poglądy na życie i kwestię równouprawnienia to zgadzam się z Gośką (220571). Może ten rocznik tak ma, że lubi tradycyjny model rodziny ;-) A może my już wyrosłyśmy z walczenia?Żeby nie było wątpliwości dodam, że nie ma to nic wspólnego z religią bo akurat jestem ateistką ani z wychowaniem bo w moim domu rodzinnym nie ma i nie było modelu tradycyjnego. Na pewno nie wyniosłam tego również ze szkoły bo zrobiło mi się tak całkiem niedawno. Mianowicie wtedy jak urodził się Patyk. Wcześniej byłam ambitna i chciałam zrobić karierę, chociaż nigdy nie byłam walczącą feministką. Wiele z Was, Drogie Mamy, wiele by dało, żeby zostać w domu z dzieckiem i nie wracać do pracy. Czy tak myślą walczące feministki?...No nie wiem... :sarcastic:MKatarynkaAcha, jak widzę kobiety walczące o skrócenie macierzyńskiego albo wydłużenie wieku emerytalnego dla kobiet to mnie szlag trafia. To jest - moim zdaniem - malutki odsetek kobiet, którym życie rodzinne się nie powiodło (być może dlatego, że go nie potrzebowały ale nie o to chodzi) ale krzyczą najgłośniej. :gun:
        • Gość edziecko: eBeata Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 12:02
          > Jeżeli chodzi o moje prywatne poglądy na życie i kwestię równouprawnienia to zgadzam się z Gośką (220571). Może ten rocznik tak ma, że lubi tradycyjny model rodziny ;-) A może my już wyrosłyśmy z walczenia? - a ja myślę, że teraz nie masz o co walczyć. Ale jak dzieci podrosną a Ty będziesz chciała i nie będziesz mogła znależć pracy, bo jesteś kobietą, to ząbki zgrzytną. > Wiele z Was, Drogie Mamy, wiele by dało, żeby zostać w domu z dzieckiem i nie wracać do pracy. Czy tak myślą walczące feministki?... - nie wiem co one myślą. W tym przypadku to nie kwestia feminizmu tylko sytuacji gospodarczej w kraju. Na to feministki nie miały wpływu. Mąż nie zarabia dostatecznie dużo i kobiety nawet te które nie chcą, muszą pracować.Nie wiem czy lepiej byłoby gdyby nie miały możliwości pracy i żyły (?!) z małej pensyjki męża lub jego zasiłku dla bezrobotnych.
      • Gość edziecko: pysia22 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 01:26
        Czasmai tak sobie myslę... Czy wiesz Kochanie, ze kobiety chciały i chca iść do wojska, tylko im sie nie pozwala?W momencie otworzenia WATu dla kobiet w pierwszym roku zgłosiło się dwadzieścia kilka procent...jesteś w domu - taki Twój wybór, ale ja szanuję i inne wybory. Jestem feministka. Mam kochajacych panów w domu i to o co walcze robie także dla nich. Zeby mój syn mógł płakać, mógł byc w domu zdziecmi - jesli taki bedzie jego wybór, zeby nikt nie patrzył na mojego męża jak na dziwoląga, że poswięca czas i serce domowi a po powrocie z pracy razem ze mną staje w kuchni i gotuje. Że nie siada przed telewizorem. Że nikt nie będize oczekiwac od mojej córeczki bierności w zyciu, a jak kiedys zdecyduje robić karierę w polityce, to nie usłyszy baba do dzieci, a kolesie przy wódce nie będa decydowali o tym co ma w partii robić...Mnóstwo tego jest, a mi przykro.Mam tylko małą satysfakcję: kolezanka antyfeministka - powielajaca Twój scenariusz antymęskiej baby, walczącej ze sztandarami przeciwko męskim szowinistycznm... powiedziała mężowi że marzy o dalszych studiach. Po jego zdecydowanej reakcji typu: now iesz, po co Ci to a w domysle - nie możesz byc lepsza ode mnie - zaczęła się zasatnawiać. Do czego i ja zachecam.Więcej tolerancji.Pysia
      • Gość edziecko: eBeata Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 10:32
        > A gdyby tak zamiast tej walki podejść do mężczyzn jak do ludzi ;), ze spokojem a nie krzykliwym transparentem ;)? - myślisz Gosiu, że nie próbowano???? Zobacz jak wiele lat ma ruch feministyczny i jak wiele jeszcze do zrobienia. Nikt władzy, wygody dobrowolnie nie oddaje, nawet jej części. > - 30% kobiet na listy wyborcze. A do kopalni, do wojska, do kamieniołomów... - Gosiu, też bym wolała gdyby mogło obyć się bez tych %, ale skoro Panowie nie kochają kobiet w polityce??? Akurat mamy okres przedwyborczy, zobacz co się dzieje. Panie spychane są na dalsze miejsca /często bezprawnie/. Mężczyźni mają w polityce władzę i niechętnie się nią dzielą z "kobietkami". Gdyby było sprawiedliwie, żadne % nie byłyby potrzebne.> Ja jestem za tym, żeby WZSYSTKICH traktować NORMALNIE. Niech ludzie będą po prostu ludźmi. NIe dzielmy ludzi na grupy. (...) I z tej miłości mąż pomaga mi, a ja jemu. I tak chyba powinno być, żeby każde małżeństwo próbowało dojść do porozumienia. Ustalenia prawne niczego tu nie zmienią (...) Trzeba edukacji. (...) Trzeba zmiany myślenia a nie podręczników do historii. - jak najbardziej Gosiu, jak najbardziej. O to właśnie chodzi. Nie dzielmy na grupy, niech każdy ma wolny wybór. Ale trzeba wiedzieć Z CZEGO można wybrać. Potrzebna jest jak sama stwierdziłaś edukacja i zmiana myślenia. Należy to robić także w szkole, prawda? To nie rozumiem jak można uczyć nowych rzeczy ze starych podręczników. Chyba się nie da. Życie ulega zmianom. Nasza mentalność, zwyczaje ulegają zmianie. Nie można teraz uczyć o współczesnej Europie na podstawie map z lat siedemdziesiątych. Wam się udało gdyż masz z mężem zbieżne poglądy. Lecz jest dużo kobiet, które chciałyby ale do pracy nie pójdą bo mąż nie pozwala, i takich gdzie Pan Domu nie tknie babskich obowiązków bo to dyshonor, a kobieta na wszystko się pokornie zgadza - bo taka rola kobiety. Jesteśmy w okresie przejściowym. Już nikogo nie szokuje tatuś z wózkiem na ulicy. Ale w podręcznikach tego nie ma. Coraz wiekszy jest rozdzwięk między tym co w życiu, a tym co w książce. Uważam, że historię należy zostawić w spokoju ale WSPÓŁCZESNE opowiadania, problemy, powinny odzwierciedlać czas teraźniejszy.
    • Gość edziecko: pysia22 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 01:18
      Adziu, niektórzy wiedza, że jest to mój konik. Więc niestety, po moich wielu analizach, rozmów, dochodze do idenntyznych wniosków. Dyskryminacja w podręcznikach jest straszna, co najgorsze widać to juz w przedszkolu. Jak mam tłumaczyć, że obia gotuje także tata, skoro moje dzieci przychodza i mówią: a nam mówia inaczej. Spoglądałam na swoje stare podreczniki od angielskiego - dzień rodziny... tata po pracy czyta gazetkę, mama w kuchni obiad, córka pomaga mamie, a synek robi samoloty z tatą...Wrrr. Koszmar.Ja marze o tym, żeby wreszcie ktoś to zmienił, bo żal mi moich dzieci. Nie chcę, by były w jakikolwiek sposób dyskryminowane...NIEI nie ma to nic wspólnego z poprawnością, chyba, że przez poprawnośc rozumiemy zniszczenie wszystkich przejawów dyskryminacji - także tych w sferze języka.Buziaki PysiaPs. Zgrzytam ze wściekłości zębami jak to czytam. A Wy nie?
    • Gość edziecko: pysia22 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 01:34
      Dla wyjaśnienia i na tym koniec: Feministki są za wolnym wyborem. Dom, czy praca nie ma gorsze lepsze, tak samo ważne, ale zdecyduj sama. Niech nikt Ci z góry nie zakłada, że Ty i dom i dzieci i iech nikt nie osądza, że kobieta do garów.Niech kobieta wolna i mężczyzna wolny będa traktowani tak samo, niech ich zycie osobiste zalezy od ich, a nie od społeczeństwa. Niech mnie nikt nie pyat z kim zostawię dzieci idąc do pracy, bo nikt o to nie pyta mojego męża - a więc zakłada, że to ja z nimi będę.Chcę zarabiać tyle samo ile facet na takim samym stanowisku o takich samych kompetencjach a nie 30% mniej. NIe chcę byc paprotka i ozdobą.Co do XIX i XX historii. O ile wiem - a to moja pasja już w XVIII wieku sporo było pań, które wniosły ciekawe rzeczy do historii. A skoro Wy o nich nie wiecie, ani o ruchach społecznych kobiecych to znaczy, ze chyba ich nie ma w podrecznikach, nie?Chyba że znamy inne podreczniki, bo ja się dowiedziałam o tym dopiero na studiach. I chyba sporo tego jest skoro istnieja całe studia kobiece - gendery - no, ale ja sie nie znam, to tylko wymysł feministek.Pa
    • Gość edziecko: Iw Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 06:26
      Ja może opowiem, jak to jest u nas.Mój Mąż potrafi pozmywać, zrobić pranie, posprzątać i ugotować pyszny obiad (co zresztą robi częściej niż ja, bo to po prostu lubi). Spodziewamy się dziecka, termin luty 2003, i już wiem, że będę miała w nim oparcie. Nie będę zmuszana do gotowania, sprzątania itp. tylko dlatego "że przecież ty tylko siedzisz z dzieckiem, co to za praca". Wg. niektórych jestem wojującą ;) feministką, ale nie przeszkodziło mi to w podjęciu decyzji o zostaniu z córką tak długo jak się da. Boję się tylko jednego: że kiedyś wróci ze szkoły i spyta "tatusiu, a dlaczego ty zmywasz, przecież to powinna robić mama?". Postaramy się wychować ją tak żeby wiedziała, że w małżeństwie pojmowanym przez nas jako zdrowe i partnerskie prace domowe wykonują zarówno kobieta jak i mężczyzna. Chciałabym jednak, żeby w szkole również tego jej uczono, a nie wpajano od początku, że to nienormalne. A tak niestety w tej chwili się postępuje. Z całego serca więc popieram kobiety, które się temu sprzeciwiają. A tym, które psy wieszają na feministkach chciałabym tylko przypomnieć, że gdyby nie one ani my ani nasze córki nie mogłybyśmy się tu ani nigdzie publicznie w ten sposób wypowiadać (jak już słusznie zauważyła jedna z emam). Proszę więc o trochę więcej szacunku.Pozdrawiam, Iwona (iwka)
      • Gość edziecko: Adzia Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 07:38
        Dziewczyny, ale mnie nie chodziło o samo zjawisko feminizmu, który zresztą uważam za rzecz pozytywną do momentu, gdy - jak pisała Gosia - nie zaczyna stawiać bariery między kobietą a mężczyzną. Chodziło mi właśnie o poprawność polityczną. O to, że dla autora jakiejś publikacji rzeczą wtórną stanie się jej wartość, a nadrzędną to, czy nie uraża jakiejś grupy, i czy "idzie z prądem"...I o odpowiedź na pytanie - co tak naprawdę kształtuje wizję świata naszych dzieci. Czy to, co widzą w domu, czy to, co w podręcznikach szkolnych ? Czy naprawdę to szkoła ma nasze dzieci wychowywać?Bo mnie się wydaje, że jeśli dziecko zobaczy mamę przy komputerze, a tatę sprzątającego dom, to chyba żaden podręcznik mu tego nie wypaczy, prawda?Obawiam się sytuacji, kiedy jakiaś Hiszpańska Inkwizycja siedząca w Ministerstwie Oświaty zacznie dyktować, co jest poprawne i zgodne z obowiązującą normą, a co nie...Chociaż też drażni mnie jednostronna wizja kobiet, ale to raczej dotyczy reklam, a nie podręczników szkolnych. I jeśli już cokolwiek ma wpływ na nasze dzieci, to właśnie owe reklamy, jak mniemam. A ich nikt nie chce cenzurować (i zapewne słusznie - powiedzcie, byłybyście za tym?)Pozdrawiam Agnieszka
        • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 08:18
          Mysle ze nalezy oddzielic dwie sprawy.Pierwsza to wizerunek rodziny sprzedawany przez podreczniki dla dzieci mlodszych. Czasami jest "przegieta" byc moze warto byloby ja uelastycznic. Ale zgadzam sie z Adzia- to co dzieje sie w reklamach TO jest dopiero koszmar. Ja juz przegladam podreczniki- i uwierzcie mi- nie sa wcale takie zle ;)Druga sprawa to historyczny wizerunek kobiety. Byl jaki byl czyli zaden. Chyba watro jest o tym mowic, ale zeby od razu cenzurowac podreczniki? To przeciez czesc naszej historii.Wydaje mi sie najwiekszy wpyw na nasze poglady na malzenstwo i zwiazek ma nasza rodzina. Jesli my mamy mezow pomagajacych nam w domu, ktorzy nie czytaja gazety po pracy ale uczestnicza w zyciu rodzinnym- to nie ma starchu ze nasze dzieci nie beda umialy pozmywac naczyn czy ugotowac jajek.Na miescu feministek skupilabym sie na reklamach Dosi i gazetkach tylu Claudia ;) Podreczniki trzeba zmieniac w wielu aspektach, ale z reka na saercu powtorze- podreczniki dla klas 1-3 oceniam na mocna czworke. Maja wady ale sam przekaz ideologiczny jest bardzo w porzadku ;)
        • Gość edziecko: Iw Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 08:24
          Agnieszko, masz rację. Źle zrozumiałam pierwszy post. Rzeczywiście wygląda to na pierwszy rzut oka na poprawność polityczną, ale zwróć proszę uwagę na to, że niestety nie tylko my mamy wpływ na nasze dziecko. Przebywając w jakimś środowisku (szkoła) jest w jakiś sposób uczone, że większość rodzin wyglada inaczej. Ja jestem w o tyle kiepskiej sytuacji, że mieszkamy na wsi i jeśli wyślemy córkę do miejscowej szkoły będzie miała styczność głównie z dziećmi, które są wychowywane w tracycyjny sposób. I co wtedy możemy zrobić oprócz tłumaczenia i pokazywania, że nasz sposób życia jest wg nas lepszy? Mam tylko nadzieję, że to nie będzie za mało.Pozdrawiam,iwka
          • Gość edziecko: monikap Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 09:10
            Zgadzam się - utrwalanie stereotypów nie jest dobre, ale moja wypowiedz dotyczyła podręczników a nie czytanek dla dzieci.Zoe – czy my dyskutujemy i Kościele czy o kobiecie ? Obawiam się że ty winisz, wybacz, kościół nawet za oczko w rajstopach. Ach i Seksmisja Ci się marzy. Wybacz ostre słowa ale nie przepadam za skrajnościami. Nie ma czerni i bieli. W życiu są tylko szarości."Ja jestem za tym, żeby WZSYSTKICH traktować NORMALNIE. Nie tworzyć jakichś mniejszości (bo zawsze wtedy staje ona w opozycji do większości), grup itp. Niech ludzie będą po prostu ludźmi. Nie dzielmy ludzi na grupy."– duża buźka Gośka (220571) – to jest właśnie to o co mi chodzi ! Widzę że rocznik 71 jest naprawdę specyficzny :)Co do priorytetów na listach. Są no i co z tego – kobiety przesuwane są na koniec listy ale są. Że są jedynie nominalnie .... Można powiedzieć – jesteśmy wspaniali jako jedyni aż tak doceniamy kobiety. A nie uważacie ze to jest uwłaczające ? dlaczego mam być traktowana jakoś szczególnie jak ktoś słabszy i gorszy ? To jeszcze jeden z aspektów sprawy. Co do kopalń i kobiet. To prawda ustawa zabrania - ale pracy pod ziemią. Nie wiem czy widziałyście kiedyś sortownie w kopalni. Tam pracują kobiety i to bardzo ciężko. Rwą takie kamole że ich rozmiar i wielkość wbija w ziemię. Tyle równouprawnienie i jego paradoksy.Co do wydłużenia wieku emerytalnego dla kobiet - tu chodzi li i jedynie o forsę. Każdy chciałby pracować dłużej ale wyobraźcie sobie swoje maleńkie emerytury :(Rozumienie feminizmu w myśl pysi22 to to co ja nazywam niewojujacy feminizmem. I jest mi bardzo bliski. Nie wydaje mi się aby wpływ podręczników na dzieci był bardziej znaczący niż wychowanie a i wychowanie nie zawsze odgrywa aż taka dużą role. Najbardziej wg mnie znaczące jest nauczenie dziecka myślenia , Myślenia i szacunku dla drugiej osoby. Człowiek myślący sam dojdzie do pewnych wniosków. Bo skąd by się wzięli nasi mężowie ? Mowie o tych , którzy traktują nas jak ludzi, równoprawnych partnerów ? Nie powiecie mi że dawniej podręczniki i książki były bardziej „pro partnersiekie w rodzinie”.monikap
            • Gość edziecko: eBeata Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 10:53
              > Nie wydaje mi się aby wpływ podręczników na dzieci był bardziej znaczący niż wychowanie a i wychowanie nie zawsze odgrywa aż taka dużą role. Najbardziej wg mnie znaczące jest nauczenie dziecka myślenia , Myślenia i szacunku dla drugiej osoby. Człowiek myślący sam dojdzie do pewnych wniosków. Moniko, jesteś mamą która dzieckiem się zajmuje. Nauczy Go myślenia. Ma na to chęci i czas. Ile jest takich rodzin?Ile jest rodzin, w których dziecko wychowuje właśnie szkoła i ulica? Rodzin gdzie tata nie tknie odkurzacza? I taki przekaz otrzymuje dziecko, i wpływ podręczników ma wtedy ogromne znaczenie. Jeżeli w szkole i domu widzi, że miejsce kobiety jest przy garach, to później niechętnie będzie "pracował" w domu, a ojców z rodzin partnerskich nazwie frajerami.Dzieci teraz mało czytają poza szkoła, więc z tego powodu znaczenie lektur, podręczników też rośnie.
              • Gość edziecko: monikap Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 12:42
                eBeata tak to prawda ale np. moja teściowa prasowała, gotowała, szyła itp. Itd., do dzisiaj jest ciężko zdziwiona i zaszokowana że mój mąż gotuje sprząta i opiekuje się dziećmi. Jak widać nauczyła go myśleć i doszedł do „właściwych” wniosków !monikap
                • Gość edziecko: eBeata Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 14:05
                  Monika z zasady pokolenie/kobiece/ naszych mam i teściowych prasowało, gotowało, szyło itp. To że teraz część mężczyzn nie uznaje gotowania za porażkę jest oznaką zmiany mentalności. Nie u wszystkich jednak. Nadal wielu jest twardogłowych i ciężko reformowalnych. Oni nie dopuszczają myśli, że może być inaczej, że szczęściem najwyższym kobiety niekoniecznie musi być wyłącznie obsługa rodziny, że świat w którym żyją mija. Ich już się nie zmieni. Chodzi o pokazanie tych zmian ich dzieciom. Bo nie wszystkim rodzicom się chce dzieciom czas poświęcić. Twoja teściowa nauczyła syna myśleć. Nie wszystkie są takie.
            • Gość edziecko: pysia22 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 12:06
              Ja niewojujaca feministka - ha ha ha. Koń by sie uśmiał. To według opinii znajomych jestem postrachem facetów, a wogóle cos ze mna nie tak, bo co ja se wymyslam. Dobre kanapki, rodzenie dzieci... tak to mi wychodzi....Praca - tu chłop...Ale swoja droga ja mam ten problem na zywo. Moja córeczka ma 5 lat i nienormalna koleżankę w przedszkolu, która nie bawi się z dziewczynkami w spodniach - bo to chłopiec, nie dopuszcza chłopców do zabawy w kuchni - bo to domena dziewczynek. Nawt w puszczanej przedszkolandii usłyszałam: a chłopiec bawił się w sklep - to przeciez dziwne, bo to zabawa dla dziewczynek. W domysle cos normalny to on nie jest... no, ale tata ma sklep to tłumaczy wszystko...Rodzina rodzina, ale jak mam ciagle tłumaczyc córeczce, ze ja nie dziele świata na dziewczyński i chłopczyński, ze tata nie jest nienormalny, bo zamiast siedzieć przed telewizorem siedzi z nimi. Mam tylko małą satysfakcję, że na pytanie do czego jest tata ona odpowiedziała: do opiekowania się na zmianę z mamą nami....Piękne, że nie było to do nic nie robienia, do telewizji, do zarabiania pieniędzy.Dlatego zmieniajmy podręczniki, uczmy nasze dzieci równości, żeby im było łatwiej niz nam. Niż mi...Pysia
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 09:04
        To jest właśnie to. Napisałam tylko, że nie lubię emancypacji (JA nie lubię...)- tylko tyle i już czytam, że nie szanuję tego, co wywalczyły dla mnie feministki, że nie stukałabym w klawiaturę itp itd. Uderz w stół... No i że wieszam psy (chyba, że źle zrozumiałam, chyba że to nie było do mnie - to wtedy przepraszam). Nie zawsze mam ochotę tłumaczyć swoje stanowisko, ale widać tak się nie da - wygłoszę swoje zdanie, więc muszę je uzasadnić. Dlaczego ich nie lubię? Bo były i są NIEKONSEKWENTNE. Nie będę się zagłębiać co i ile dla mnie zrobiły, bo nie interesuję się aż tak historią, ani nie będę teraz czytać ksiąg historycznych, by poprzeć swoje argumenty przykładami nie do pobicia. Tylko na jedno zwrócę uwagę, na coś co mnie denerwuje (MNIE), co rzucało mi się w oczy już od dawna i stąd moja antypatia. Właśnie na niekonsekwencję. Czasem jestem nawet w stanie zrozumieć złe zdanie mężczyzn o kobietach. Walczyły i walczą o równouprawnienie. Ale dlaczego nie walczą o pracę w kopalni, pod ziemią? Dlaczego nie walczą o pracę na platformach wiertniczych? Na wysokościach? Jako kamieniarz? Jako strażak? Nie widziałam też kobiety pracującej jako śmieciarz, czy pracownik pracujący w kanałach miejskich..., przy betoniarce itp itd. Dlaczego? Dlaczego to my tylko możemy mieć prawo wyboru ciężkości zawodu? Bo to naturalne w tym przypadku, że jesteśmy "taki słabe, maleńkie, delikatne"? ;) Jestem niezwykle samodzielną, posiadającą własne zdanie kobietą. I na pewno nie można o mnie powiedzieć "słaba płeć", ale irytuje mnie naginanie rzeczywistości do własnych potrzeb. Proszę mówić we własnym imieniu - mnie ta cała walka nie dotyczy. Bo ja umiem walczyć o swoje i nie potrzebuję "adwokatów". I jeszcze jedno - mam w nosie prawo do oddawania głosu w wyborach, gdy nie mogę siedzieć w domu z moim dzieckiem tak długo, jak JA tego chcę. Gdy skraca mi się macierzyński, gdy zabiera zasiłek wychowawczy, gdy zwalnia się mnie z pracy po urodzeniu drugiego dziecka, (wbrew pozorom to nie jest pozytywny wynik walki feministek - broń okazała się obosieczna...jak zwykle zresztą. Złożyły nam tutaj przysłowiową niedźwiedzią przysługę..), bo nie jestem traktowana jak kobieta-matka, ale jak pracownik - niepełnowartościowy pracownik, wybrakowany pracownik. Nie czuję się objęta opieką, jak kobieta, ale jak (bez urazy) facet, który do rodzenia dzieci nijak się ma, a jego nieuzasadniona (czyt. z powodu choroby dziecka) nieobecność to najczęściej kac-gigant. Dlaczego nie mam płaconego ZUSu? Przecież będąc w domu z dziećmi, pracuję...24 godziny na dobę...non stop. Ale niestety feministki odebrały mi prawo (!!!) do takiego myślenia, bowiem ich zdaniem "siedzenie" w domu z dziećmi, to dyskryminacja. Tyle, że ja CHCĘ siedzieć w domu z dziećmi. I co teraz? Niestety, nie mogę. MUSZĘ wrócić do pracy, bo dzięki feministkom postrzegana jestem jako ten darmozjad. Przez całe społeczeństwo. Od razu zastrzegam, że szanuję kobiety pracujące. Jak również doceniam to, co panie walczące już zrobiły dla mnie. Ale nie uważacie, że pewne sprawy wymykają się spod kontroli? Że w pewnych kwestiach "panie" się zagalopowały? Że pewne rzeczy zaszły za daleko? Ja nie wyjdę na ulicę i nie będę krzyczeć: precz z mężczyznami, tak jak nie przyjdzie mi do głowy nosić transparentu z napisem: Polska dla Polaków i Żydzi do gazu...Niech będzie. Zamiast "nie lubię emancypantek" napiszę: "nie lubię generalizowania". A i tak psy możecie sobie wieszać na mnie...Pozdrawiam Gosia - typowa baba, SIEDZĄCA w domu
        • Gość edziecko: Iw Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! - do Gosi IP: *.* 10.10.02, 10:16
          Gosiu, nie chodziło mi o urażenie kogokolwiek, a już na pewno nie Ciebie :). Chcę tylko zwrócić uwagę, że jednak COŚ te feministki (i mam tu na myśli te pierwsze feministki) dla nas zrobiły. Mimo, że w pewnych kwestiach, tak jak i Ty, z nimi się nie zgadzam. Nie uważam np. żeby krótszy urlop macieżyński był dla mnie dobrodziejstwem. Ja chcę być z moim dzieckiem jak najdłużej! I będę tak długo, jak długo będę mogła sobie na to pozwolić, nawet kosztem przyjemności typu wyjazdy na droższe wakacje. Pozdrawiam,Iwka
        • Gość edziecko: baba Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 10:32
          Witam!!!Moje pokolenie z całą pewnościa wychowywane było na podręcznikach ukazujących stereotyp: kobieta - kuchnia, mężczyzna - praca - odpoczynek. Moi rodzice też żyli zgodnie z takim modelem, w zwiazku z czym powinnam ten stereotyp powielić w swojej rodzinie. O dziwo, u mnie tak nie jest owszem częściej to ja sprzątam i gotuję ale nie dlatego, że mój mąż uważa, że tak trzeba tylko dlatego, że ja krócej pracuję i wcześniej wracam do domu. Natomiast jeśli mój mąż ma czas lub jesteśmy na wakacjach to sam się zabiera do pomocy w domu i przy dziecku - a on też wychowywał się na tych samych podręcznikach co ja.Myślę, że w kochających się związkach można dojść do kompromisu bez względu na to co jest nam przekazywane w literaturze, myślący człowiek(w dzisiejszych czasach)potrafi sam ocenić co jest właściwe a co nie.Dla jednych właściwe jest to, że kobieta prowadzi dom i jeśli ona się na to godzi to ja szanuję tą decyzję (sama marzę o byciu w domu z córeczką i żeby mi za to płacono- niestety nie stać mnie na to).Dla drugich właściwe jest to, że kobieta pracuje a mężczyzna prowadzi dom lub zajmuje się dziećmi i to też szanuję ( bo gdybym ja więcej zarabiała a mój mąż mógłby zostać w domu z małą, to nie musiałaby się tułać po opiekunkach).Dla jeszcze innych właściwy jest równy podział obowiązków i to jest mój sposób na życie - dlatego, że tak jest łatwiej w nasze sytuacji i tak chcemy oboje, choć wpajano nam inne wzorce.Nie jestem do końca przekonana czy przykłady z literatury mają tak duży wpływ na nasze dzieci, ja WIERZĘ, że najważniejszy jest przykład w rodzine, choć dziecko i tak wybierze swój model na życie - czego ja jestem przykładem.Oceniłam, że model panujący w moim domu rodzinnym mi nie odpowiada i ja chcę inaczej.Szanuję feministki za to, że dały mi możliwość wyboru (czego nie miały nasze prababki), ale mam żal o to, że nie jest to wolność całkowita. Wszystko to takie chaotyczne ale tak mi się nasunęło w związku z tą dyskusją.Pozdrawiam serdecznie wszystkie feministki i "kury domowe".Aga
        • Gość edziecko: baba Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 10:32
          Witam!!!Moje pokolenie z całą pewnościa wychowywane było na podręcznikach ukazujących stereotyp: kobieta - kuchnia, mężczyzna - praca - odpoczynek. Moi rodzice też żyli zgodnie z takim modelem, w zwiazku z czym powinnam ten stereotyp powielić w swojej rodzinie. O dziwo, u mnie tak nie jest owszem częściej to ja sprzątam i gotuję ale nie dlatego, że mój mąż uważa, że tak trzeba tylko dlatego, że ja krócej pracuję i wcześniej wracam do domu. Natomiast jeśli mój mąż ma czas lub jesteśmy na wakacjach to sam się zabiera do pomocy w domu i przy dziecku - a on też wychowywał się na tych samych podręcznikach co ja.Myślę, że w kochających się związkach można dojść do kompromisu bez względu na to co jest nam przekazywane w literaturze, myślący człowiek(w dzisiejszych czasach)potrafi sam ocenić co jest właściwe a co nie.Dla jednych właściwe jest to, że kobieta prowadzi dom i jeśli ona się na to godzi to ja szanuję tą decyzję (sama marzę o byciu w domu z córeczką i żeby mi za to płacono- niestety nie stać mnie na to).Dla drugich właściwe jest to, że kobieta pracuje a mężczyzna prowadzi dom lub zajmuje się dziećmi i to też szanuję ( bo gdybym ja więcej zarabiała a mój mąż mógłby zostać w domu z małą, to nie musiałaby się tułać po opiekunkach).Dla jeszcze innych właściwy jest równy podział obowiązków i to jest mój sposób na życie - dlatego, że tak jest łatwiej w nasze sytuacji i tak chcemy oboje, choć wpajano nam inne wzorce.Nie jestem do końca przekonana czy przykłady z literatury mają tak duży wpływ na nasze dzieci, ja WIERZĘ, że najważniejszy jest przykład w rodzine, choć dziecko i tak wybierze swój model na życie - czego ja jestem przykładem.Oceniłam, że model panujący w moim domu rodzinnym mi nie odpowiada i ja chcę inaczej.Szanuję feministki za to, że dały mi możliwość wyboru (czego nie miały nasze prababki), ale mam żal o to, że nie jest to wolność całkowita. Wszystko to takie chaotyczne ale tak mi się nasunęło w związku z tą dyskusją.Pozdrawiam serdecznie wszystkie feministki i "kury domowe".Aga
          • Gość edziecko: Iw Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 10:54
            Mi jednak nadal nie podoba się to, że czego innego moje dziecko będzie się uczyło w szkole a czego innego w domu. Czy nie można dzieciakom przedstawiać różnych poglądów na życie rodzinne? Czy naprawdę musi być tak, że ze szkoły wyniesie przekonanie, że jakiś tam podział istnieje a w domu rodzice powiedzą, że to wcale nie tak? Dlaczego musimy prostować to, czego dzieci uczą się od innych?Iwka
            • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 11:16
              Ja ja sie po raz kolejny zapytam- widzialyscie podreczniki dla najmlodszych?Bo JA widzialam, nawet mam w domu moge pozyczyc :lol:podrecznikowe mamy pracuja a w czasie zmywania na rysunku jest zawsze conajmniej rodzenstwo mieszane ;) dzieci chodza na spacery z tata zrby mama mogla sobie podpoczac. Owszem mama gotuje ( na ogol) ale na dzien matki tata robi pyszniutkie sniadanko mamie do lozka.Naprawde nie jest tak zle.....
        • Gość edziecko: eBeata Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 11:35
          Gosiu równouprawnienie to nie znaczy wszędzie po 50%.Chodzi o brak dyskryminacji. O równy dostęp do wielu rzeczy, o możliwości.Żenujący argument z kopalniami jest tak często podawany przez Panów, aż dziwię się że kobieta też...Kobiety często pracują równie ciężko /na miarę swoich sił/ jak górnik, często w pyle, wśród trucizn. A zarobki za to mają w porównaniu z górnikiem .... Często pracują tam gdzie żaden mężczyzna nie chce. Ze względu właśnie na warunki lub zarobki. Kobieta nie pójdzie do kamieniołomów /chociaż jestem zdania że te czujące się na siłach powinny mieć taką możliwosć/, tak samo jak inwalida czy słabiutki, chudziutki mężczyzna. Tutaj wchodzi w grę siła fizyczna nie płeć. >Na wysokościach? Jako kamieniarz? Jako strażak? Nie widziałam też kobiety pracującej jako śmieciarz, czy pracownik pracujący w kanałach miejskich..., przy betoniarce itp itd.Na wysokościach pracują. W straży też. Jako śmieciarz? Nie spotkałam się z takim przypadkiem, sądzę że dlatego iż nikt nie chciał kobiety zatrudnić /niby trzeba dźwigać kubły, a może ustawa zabrania - ochrania kobietę jako potencjalną matkę?/. Nie wiem? Wiem, że w wielu zawodach kobiety chciałyby pracować lecz nie mogą. A już przy dzisiejszym bezrobociu i pensjach.... >Proszę mówić we własnym imieniu - mnie ta cała walka nie dotyczy. Bo ja umiem walczyć o swoje i nie potrzebuję "adwokatów". Oj, Gosiu jak bardzo się mylisz...Ta walka bardzo Ciebie dotyczy, dlatego możesz walczyć o swoje. Gdyby nie ta walka nie mogłabyś. Czy wiesz, że w XIX w. dzieci były własnością mężczyzny. Nie miałabyś żadnych praw nie tylko jako kobieta istota podrzędna, ale i praw do własnych dzieci. Tutaj naprawdę nie chodzi o siedzenie z dziećmi w domu, chodzi o WOLNY WYBÓR i możliwość współdecydowania.>I jeszcze jedno - mam w nosie prawo do oddawania głosu w wyborach, gdy nie mogę siedzieć w domu z moim dzieckiem tak długo, jak JA tego chcę. Gdy skraca mi się macierzyński, gdy zabiera zasiłek wychowawczy, gdy zwalnia się mnie z pracy po urodzeniu drugiego dziecka, (wbrew pozorom to nie jest pozytywny wynik walki feministek - broń okazała się obosieczna...jak zwykle zresztą. Złożyły nam tutaj przysłowiową niedźwiedzią przysługę..), bo nie jestem traktowana jak kobieta-matka, ale jak pracownik - niepełnowartościowy pracownik, wybrakowany pracownik. Nie czuję się objęta opieką, jak kobieta, ale jak (bez urazy) facet, który do rodzenia dzieci nijak się ma, a jego nieuzasadniona (czyt. z powodu choroby dziecka) nieobecność to najczęściej kac-gigant. Dlaczego nie mam płaconego ZUSu? Przecież będąc w domu z dziećmi, pracuję...24 godziny na dobę...non stop. Ale niestety feministki odebrały mi prawo (!!!) do takiego myślenia, bowiem ich zdaniem "siedzenie" w domu z dziećmi, to dyskryminacja. Tyle, że ja CHCĘ siedzieć w domu z dziećmi. I co teraz? Niestety, nie mogę. MUSZĘ wrócić do pracy, bo dzięki feministkom postrzegana jestem jako ten darmozjad. Przez całe społeczeństwo. - Nikt Ciebie jako darmozjada nie traktuje. Nie ma przymusu pracy, nikt tego nie żąda.Po drugie sama sobie zaprzeczasz. Z jednej strony walka Ciebie nie obchodzi, chcesz być z dzieckiem w domu z drugiej strony .... masz jakieś żale o ZUSy, zwolnienia. Wóz albo przewóz.Albo jesteś tym gorszym gatunkiem - wtedy żadne ZUSy, emerytury itp. Utrzymuje mąż, jesteś od niego całkowicie zależna, nie masz praw, siedzisz. Albo jednak możliwość pracy, dostęp do opieki socjalnej. Hm... na początku stwierdzasz, że sama sobie radzisz, bez adwokata itp. a potem, że nie jesteś traktowana jako pracownik na równi z mężczyzną. Gdzież konsekwencja??? > Ja nie wyjdę na ulicę i nie będę krzyczeć: precz z mężczyznami - ja też nie i myślę, że jest nas ogromna, ogromna wiekszość :-)>TYPOWA baba SIEDZĄCA w domu - no to jak w końcu??? Lubisz to generalizowanie czy nie??!!!Pozdrówka\r\n:-)Baba pracującą, czyli coraz bardziej typowsza :-)
          • Gość edziecko: Gosia1 Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 11:53
            Nie lubię generalizowania i NIE generalizuję. Mój post odczytałaś opacznie, tak jak TY chciałaś by "wyglądał". Jeszcze raz napiszę:to, że NIE mogę siedzieć w domu z dzieckiem zawdzięczam walczącym o "moje" prawo do pracy feministkom. Którym się wydaje, że siedzenie w domu jest uwłaczającym zajęciem. Mając na względzie "moje dobro" panie, pewne panie stwierdziły, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jak zacznę pracować tak długo, ciężko, jak mężczyna, i szybko po porodzie, aby żaden facet nie mógł rzucić mi w twarz, że jestem tylko kobietą, więc mam siedzieć na macierzyńskim i wychowawczym. Panie wojujące nie uznają wychowywania dzieci jako pracy - uważają, że to mężczyźni chcą kobietę widzieć w domu przy dzieciach, stąd pomysł, aby na siłę tę kobietę z domy wyciągnąć. I nie płacić jej - nie daj Boże!!! toż to by była herezja!!! - ZUSu za SIEDZENIE w domu. Pozwolę sobie zauważyć, że większość bezsensownych, wręcz podłych ustaw dotyczących kobiet pochodzi od...kobiet właśnie. Najczęściej żyjących już zupełnie innym życiem. Przypomnij sobie wątek o traktowaniu kobiet w ciąży - więszkość emam stwierdziła jednogłośnie, że najgorsze są...BABY!!!! I ja to popieram. Gosia
            • Gość edziecko: pysia22 Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 12:23
              Gosieńko - feministki nie traktuja kobiet będących w domu, jako cos gorszego. Wrecz przeciwnie. Przez cały czas walczą o to, by taka praca była uważana za ważną i docenianą. Naprawdę. Ale chodzi im jeszcze o to, by nie każda kobieta była traktowana z góry jako matryca - matka. Bo nie każda z nas chce nią zostać. Co do różnych rozwiązań. Ja na przykład jestem zwolennikiem rozwiązania, że za czas spedzony w domu, pensja męża w połowie powinna iść na jej rachunek ZUSowski. Po to, by miała normalną, godna emeryturę, by nie było tak, że ktoś kto pracuje w domu i opiekuje się nim pod koniec życia został bez niczego, bo staremu spodoba sie młoda, inna.Krótszy urlop maciezyński nie jest wytworem feministek, ale państwa, którego nie stać na zapłacenie tak duzych pieniedzy. Rozwiązaniem tutaj byłoby kilkanasie tygodni obowiązkowego, potem obowiązkowo mąż - kobieta w tym czasie może na pół etatu wrócić do pracy. te zaś, które chcciałyby wykorzystać pełny, mogłyby to zrobić. Czy wiesz, że wprzedszkolach w Polsce chodzi 28% dzieci - i to ie dlatego, że rodzice nie chcą ich wysyłać, tylko dlatego, że nie ma ich, bdź są tak straszne, że co wrażliwsi nie moga się dostosować. Dlaczego przy sporych biurowcach, czy zakładach nie ma organizowanych przedszkoli, czy żłobków tak jak na zachdzie, żeby mamom było lepiej, bo blisko...Tego jest duzo...A dlaczego panowie nie pracuja jako sprzatacze....Kobietom nie wolno było pracować w kopalniach, bo to były swietnie płatne zajęcia. W XIX wieku, jakoś mogły i to roiły i były potzrebne, ale nic dziwnego, skoro nie miały nawet połowy męskiej pensji.Feministki być może są niekonsekwentne. Ale to dlatego, że jest ich tyle, a każda jest inna. To tak jak my....Ale szanujmy mozliwość wyboru, wypowiedzi....Ja wolność tę kocham, a to, że mam prawo głosu jest dla mniej nie mniej ważne od innych moich praw. Tak jak i to, że chcę być z dziećmi i chcę pracować....Buziaki Pysia
            • Gość edziecko: eBeata Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 14:35
              > Nie lubię generalizowania i NIE generalizuję. Mój post odczytałaś opacznie, tak jak TY chciałaś by "wyglądał". - odebrałam go subiektywnie, tak jak wg mnie wyglądał. O to chyba nie masz pretensji? Nie wiem co poeta nmiał na myśli, wiem co napisał.Zauważyłam też, że wiele swoich pretensji zgłaszasz do złego adresata. Feminizm nie odpowiada za wszystkie nieszczęścia tego świata.> to, że NIE mogę siedzieć w domu z dzieckiem zawdzięczam walczącym o "moje" prawo do pracy feministkom. - nikt Ciebie do pracy nie zmusza. Nie chcesz nie pracuj. Nie możesz odwracać kota ogonem. To że zasiłki są niskie, urlopy krótkie, naprawdę nie jest "zasługą" feministek. To, że "nie możesz siedzieć w domu z dzieckiem" zawdzięczasz politykom /głw. mężczyźni/. Dzięki feministkom masz możliwość pracy. Gdyby nie one siedziałabyś w domu i nie myślałabyś w ogóle o jakichkolwiek zasiłkach, emeryturze itp.Jeżeli wracasz do pracy ze względów ekonomicznych lub by pracy nie stracić nie obciążaj tym feministek. Bezrobociem w kraju też nie. To szef /może nawet kobieta/ chce Twojego powrotu i straszy wymówieniem lub Ty sama wracasz bo boisz się ewentualnej straty pracy i naprawdę ruch kobiecy nie ma tu nic do rzeczy. Wręcz przeciwnie walczą o to byś była traktowana normalnie, na równi z mężczyzną a nie jako gorszy pracownik. Gdybyś wiedziała, że po kilku latach przerwy pracę znajdziesz bez problemu, a mąż zarabiałby wystarczająco dużo, pretensji do feministek byś nie zgłaszała, jak myślę?>aby na siłę tę kobietę z domy wyciągnąć. I nie płacić jej - nie daj Boże!!! toż to by była herezja!!! - ZUSu za SIEDZENIE w domu. - nikt na siłę nie wyciąga. A z tego co wiem, to własnie feministki walczą o prawo do emerytury dla gospodyń domowych.Pozdrowiam i życzę więcej uśmiechu.Beata
        • Gość edziecko: eBeata Re: Postęp...na nikim nie wieszam psów!!!! IP: *.* 10.10.02, 11:39
          Gosiu równouprawnienie to nie znaczy wszędzie po 50%.Chodzi o brak dyskryminacji. O równy dostęp do wielu rzeczy, o możliwości.Żenujący argument z kopalniami jest tak często podawany przez Panów, aż dziwię się że kobieta też...Kobiety często pracują równie ciężko /na miarę swoich sił/ jak górnik, często w pyle, wśród trucizn. A zarobki za to mają w porównaniu z górnikiem .... Często pracują tam gdzie żaden mężczyzna nie chce. Ze względu właśnie na warunki lub zarobki. Kobieta nie pójdzie do kamieniołomów /chociaż jestem zdania że te czujące się na siłach powinny mieć taką możliwosć/, tak samo jak inwalida czy słabiutki, chudziutki mężczyzna. Tutaj wchodzi w grę siła fizyczna nie płeć. >Na wysokościach? Jako kamieniarz? Jako strażak? Nie widziałam też kobiety pracującej jako śmieciarz, czy pracownik pracujący w kanałach miejskich..., przy betoniarce itp itd.Na wysokościach pracują. W straży też. Jako śmieciarz? Nie spotkałam się z takim przypadkiem, sądzę że dlatego iż nikt nie chciał kobiety zatrudnić /niby trzeba dźwigać kubły, a może ustawa zabrania - ochrania kobietę jako potencjalną matkę?/. Nie wiem? Wiem, że w wielu zawodach kobiety chciałyby pracować lecz nie mogą. A już przy dzisiejszym bezrobociu i pensjach.... >Proszę mówić we własnym imieniu - mnie ta cała walka nie dotyczy. Bo ja umiem walczyć o swoje i nie potrzebuję "adwokatów". Oj, Gosiu jak bardzo się mylisz...Ta walka bardzo Ciebie dotyczy, dlatego możesz walczyć o swoje. Gdyby nie ta walka nie mogłabyś. Czy wiesz, że w XIX w. dzieci były własnością mężczyzny. Nie miałabyś żadnych praw nie tylko jako kobieta istota podrzędna, ale i praw do własnych dzieci. Tutaj naprawdę nie chodzi o siedzenie z dziećmi w domu, chodzi o WOLNY WYBÓR i możliwość współdecydowania.>I jeszcze jedno - mam w nosie prawo do oddawania głosu w wyborach,(...) - Nikt Ciebie jako darmozjada nie traktuje. Nie ma przymusu pracy, nikt tego nie żąda.Po drugie sama sobie zaprzeczasz. Z jednej strony walka Ciebie nie obchodzi, chcesz być z dzieckiem w domu z drugiej strony .... masz jakieś żale o ZUSy, zwolnienia. Wóz albo przewóz.Albo jesteś tym gorszym gatunkiem - wtedy żadne ZUSy, emerytury itp. Utrzymuje mąż, jesteś od niego całkowicie zależna, nie masz praw, siedzisz. Albo jednak możliwość pracy, dostęp do opieki socjalnej. Hm... na początku stwierdzasz, że sama sobie radzisz, bez adwokata itp. a potem, że nie jesteś traktowana jako pracownik na równi z mężczyzną. Gdzież konsekwencja??? A co do prawa głosu w wyborach? Nie głosując czynnie pomagasz wybrac biernie właśnie tych którzy zabrali macierzyński. Więc pretensje miej do siebie.> Ja nie wyjdę na ulicę i nie będę krzyczeć: precz z mężczyznami - ja też nie i myślę, że jest nas ogromna, ogromna wiekszość :-)>TYPOWA baba SIEDZĄCA w domu - no to jak w końcu??? Lubisz to generalizowanie czy nie??!!!Pozdrówka:-)Baba pracującą, czyli coraz bardziej typowsza :-)
    • Gość edziecko: Berenika Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 09:50
      Hej, kochane kobiety, pisze hurtem do wszystkich, bo nie dam rady odpowiadać na wszystkie posty :).Wczoraj podyskutowałyśmy sobie na czacie w kilka osób, i - o dziwo - wszystkie doszłyśmy mniej więcej do takiego wniosku - nic nikomu nie zaszkodzą głupie teksty w podręcznikach, bajkach, reklamach, jeżeli w życiu dostanie odpowiedni przykład.Nie demonizowałabym roli podręczników w światopoglądzie dziecka, zważywszy, że zetknie się z nimi mniej więcej w wieku lat sześciu. Jeśli przez pierwsze sześć lat będzie widziało, że mamusia gotuje obiadki na zmianę z tatusiem i na zmianę również zmieniają młodszemu braciszkowi pieluchy, to najwyżej zdziwi się, że w ksiązkach pisza inaczej. A sześcioletniemu dziecku można już sporo wytłumaczyć.Co do roli feministek - i owszem, na pewno wiele im zawdzięczamy, ale wydaje mi się, że minęły czasy, kiedy należało do walki o prawa kobiet używać najcięższego oręża. Ja się nie czuję dyskryminowana jakoś przesadnie. A jeśli już, to raczej w tych miejscach, gdzie należą mi się SPECJALNE prawa, inne niż mężczyznom - np. w kwestii urlopu macierzyńskiego. Uważam, że warunek, aby kobiety miały 30% miejsc w parlamencie, jest nieco sztuczny, bo doprowadzić może do tego, że wepchnie się tam byle które kobiety, aby tylko było ich 30%. A wtedy ilośc raczej nie przejdzie w jakośc. No, chyba, że zakładamy, że każda kobieta jest lepsza od dowolnego mężczyzny ;).Co do tego, że kobiety chcą do wojska itd. tylko im się nie pozwala. Ja rozumiem obostrzenia - kobieta na przykład co miesiąc cierpi na pewne przypadłości, a co jakiś czas, kiedy zajdzie w ciążę, na jeszcze poważniejsze. I na ogół uważa, że to jej święte prawo, aby wtedy całe otoczenie traktowało ją ze szczególną atencją. Tymczasem żołnierz ma być żołnierzem, a nie kobietą z zespołem napięcia przedmiesiączkowego. I tutaj akurat trzeba postawić równe wymagania osobom, które wcale jednakowe nie są. Stąd problemy. Natomiast rzeczywiście, jak któraś dziewczyna tu napisała chyba, często jest tak, że tzw. feministki domagają się dla kobiet rozmaitych przywilejów, ale o dodatkowe obowiązki, wynikające z tej równości, jakoś nie walczą. I nie jest dla mnie argumentem, że nam się to zależy za ileś tam setek lat dyskryminacji. Mnie nikt przez setki lat nie dyskryminował, bo mam 26 dopiero.Za - przepraszam, jeśli kogoś obrażę - totalną bzdurę uważam uwagę o tym, jak to socjalizm był dobrodziejstwem dla kobiet. Owszem, traktowanie kobiety jak mężczyzny polegało na tym, ze pozwolono kobietom wziąć sobie na główę również męskie obowiązki. nikt jednak nie mówił o przejęciu przez mężczyzn obowiązków kobiecych, oznaczało to więc, że kobieta, wyzwolona cudownie przez socjalizm, może być traktorzystką lub górnikiem, wolna wola, a po pracy ma zasuwać do garów i dzieciaków. Wyzwolenie :what:Ja jestem anty-feministką :), czyli przeciwniczką feminizmu, polegającego na domaganiu się zrównania kobiet i mężczyzn. I jako ja, i jako biolog. Kobiety i mężczyźni równi nie są. Iwe to każda z was, która kiedykolwiek złapała się na tym, że rozumuje i funkcjonuje zupełnie inaczej niż jej ukochany. Nie chcę być traktowana tak samo jak mężczyźni. Chcę mieć przywileje wynikające z tego, ze co miesiąc przez trzy dni skręcam się z bólu i nic nie mogę na to poradzić. Chcę miec prawo do długiego urlopu macierzynskiego, aby moja córcia miała mnie dla siebie wtedy, kiedy jestem jej najbardziej potrzebna. Ja - mama - a nie mama/tata.Chcę, owszem, aby tam, gdzie jestem równie dobra jak mężczyzna, traktowano mnie tak samo. Ale nie będę - i nie muszę - udowadniać tego na siłę. A żadne czytanki, poprawione bajki, zmienione na siłe procenty, nie zmienią faktu, ze jestem kobietą, czyli stworzeniem innym niż mężczyzna.Tu dodam, że wprawdzie jestem chwilowo na babskim macierzyńskim :), ale tak w ogóle, to pracuję naukowo, w towarzystwie mężczyzn, którzy nie uważają mnie za głupszą, zarabiam pieniądze, rąbię drzewo dla przyjemności, a mimo to lubię, kiedy ktos mnie całuje w rękę i otwiera przede mna drzwi :)Berek mama Żaby :bounce:
      • Gość edziecko: 34579 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 12:29
        DRogie dziewczyny! Nie obraźcie się, ale sporo tu nieścisłości dot. feminizmu. Tak się składa, że zajmuję się tym niejako naukowo ( z racji studiów) i pozwolę sobie wyjaśnić:Berek! Feminizm nie postuluje zrównania płci (facet = kobieta), co jest absolutnym bezsensem. Miało to miejsce w przypadku tzw. "feminizmu pierwszej fali" w latach 70. Obecnie feministki mówią: chcemy równości w PRAWACH I OBOWIĄZKACH, nie zniwelowania różnic fizycznych i psychicznych.Gosiu1 ! To ja pisałam o "wieszaniu psów", ale- jak słusznie się domyśliłaś- nie w odniesieniu do Ciebie. Była to ogólna refleksja, która raz się potwierdz raz nie. W każdym razie te "przeklęte feministki" niezupełnie wyświadczyły Ci niedźwiedzią przysługę, jak piszesz. Po pierwsze żadna feministka ( nie mówię o feminizmie skrajnym, który jest ruchem marginalnym) nie deprecjonuje siedzenia z dzieckiem w domu. To już się pojawiało- feministki chcą, aby kobieta mogła WYBRAĆ (np. pracę w domu i opiekę nad dziećmi) i aby ten wybór był społecznie SZANOWANY. Żeby nikt nie umniejszał jej zasług w stylu: "ta to siedzi w domu i nic nie robi, tylko dzieciaki wychowuje i dom prowadzi". W związku z tym pojawił się projekt finansowania pracy domowej, stworzony przez feministki i feministów: kobieta oddająca się prowadzeniu domu i wychowywaniu potomstwa pełni tak ważną i niedocenianą rolę zupełnie za darmo (choć jest to ciężka praca fizyczna i umysłowa), że zaproponowano wprowadzenie wynagrodzenia. Tak to już jest, że jak coś się robi za darmo to raczej nikt nie traktuje tego powaznie (poza samą zainteresowaną). Feministki więc nie wypędzają żadnej kobiety do pracy i nie krytykują tych, które wolą rodzinę od kariery.
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 12:33
          Rozumieć! ;)Tylko czy i kiedy coś takiego wprowadzą? Ja już chyba nie dożyję...Gosia
    • Gość edziecko: emama23 Re: Postęp, czy poprawność polityczna? IP: *.* 10.10.02, 19:24
      Hej dziewczyny,Moja kolezanka startuje w wyborach samorzadowych ( siedzi w domu z 2 dzieci - chyba nie z wyboru bo usilnie szuka pracysmile) i ostatnio mi powiedziala, ze badania wykazuja, ze " baba na babe nie zaglosuje" - wiec moze dlatego jest tak malo kobiet w polityce. Potraktowalam to jako ciekawostke ale moze cos w tym jest- chyba bede glosowala na kobiety od dzissmilePozdrawiam
Pełna wersja