Całuśnie, czyli kto może a kto nie

IP: *.* 10.10.02, 08:43
Witajcie!!Jestem wyklęta przez rodzinę bo nie pozwalam nikomu całować naszego Marcinka (2 i pół miesiąca). Taki przywilej zarezerwowaliśmy sobie z mężem, efekt jest taki, że wszystkie ciotki, babcia, dziadek, kuzynki ..... obrazili się śmiertelnie. Tłumaczenie, że to dla zdrowia małego (bo te grypy, katarki itp) nic nie daje. Dodam, że jestem tak okropna, że nawet w rączkę nie pozwalam - mały jest na etapie gryzienia łapek, ślinienia rękawków i czego popadnie. Jak walczyć z tymi paszczami pełnymi bakterii zbliżającymi się w wiadomym celu do naszego skarba??? Jak to u Was było "zaborcze mamusie"?Pozdrawiam całuśnie, Dorota
    • Gość edziecko: iwo1 Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 09:19
      Dorotka ,takie Twoje prawo -ja robiłam dokładnie tak samo ,miałam jeszcze wiekszą sfizę -nikt Jasia bez nas na spacer nie dostał ponieważ właśnie bałam się tych całowań i uścisków .Z moją teściową stoczyłam prawdziwą wojnę ,nie mogła zrozumieć o co mi chodzi ,jednak postawiłam na swoim .Myślę że stanowczość jest tutaj bardzo ważna Dzisiaj Jasio ma trzy latka i nikt Go nie ściska jeśli sam nie chce ,daje babcią całuski ale to jego decyzja i robi to kiedy ma na to ochotę a jeśli babcia chce go przytulić a mały nie chce nie pozwalam na to.Dzieci mają prawo do intymnosci ,a w przypadku takiego maluszka jak twój Ty masz prawo a nawet obowiązek bronienia Go przed tabunem ściskaczyPozdrawiamIwo
    • Gość edziecko: eBeata Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 09:43
      Dorotka, co do tabunów chętnych masz rację. Ale jeżeli chodzi o babcie..... Jeżeli nie mają kataru to nie uważam aby małemu zaszkodził buziak w rączkę lub nóżkę.Za dwadzieścia parę lat będziesz miała przed sobą taką najukochańszą na świecie małą istotkę, która będzie wspanialsza niż Twoje dziecko /tak się babciom wydaje :-)/ i wtedy usłyszysz od synowej, że Jesteś cała w zarazkach.Uważam, że przesada w żadną stronę nie jest dobra a nadmierna sterylność częściej szkodzi niż pomaga.
      • Gość edziecko: olaz Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 10:09
        Zgadzam się z Beatą. Nie należy przesadzać ze sterylnością. A co do całowania to najlepiej patrzyć na reakcję malucha. Są dzieci przylepki, które uwielbiają babcine przytulanki i sa takie, które wręcz sztywnieją przy próbie przytulenia. Trzeba bezwzglednie w tym wypadku uszanować upodobania malucha.Pozdrawiam Ola
    • Gość edziecko: AgnieszkaLO Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 09:56
      Cześć, Nie miałam takich kłopotów, bo większośc wokół mnie to lekarze i oni sami nie mieli takich zakusów, ale zgadzam się z eBeatą, że tzw. "rodzinne zarazki" nie są bardzo groźne dla maluszka (Ty i Mąż je macie i Babcia i Marcinek juz pewnie też). Babcia niech ma dla siebie chociaż stópkę :) Pozdrowionka Mama też Marcinka
    • Gość edziecko: juliiaa Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 10:02
      generalnie nie nawidze tegosad((( nie nawidze jak ciagna moja coreczke za raczki i na sile obcalowuja...do dzisiaj pamietam z dziecinstwa napastliwe ciotki i wujkow ktorzy obsliniali mnie.brrrr..przeciez dziecko to tez czlowiek i tylko dlatego ze nie potrafi mowic i sie sprzeciwic wszyscy uwazaja ze to lubi..troszke od tylu napisalam ale jestem przeciwniczka traktowania dzieci jak male pluszowe maskotki do zabawysad( teraz julka ma 15 miesiecy ale jak byla malutka to wlasciwie nikt do niej sie nie przysysal , zreszta moze dlatego ze do kazdej rodziny daleko?..laurka
    • Gość edziecko: asia_t Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 10:35
      Ja tez nie lubie, jak obcy ludzie obsciskuja moje dzieci. Ale babcia to jednak babcia... moja Mama widuje dzieci rzadko, one sie do niej garna i tula, jak mozna zabronic jej calowania??? nie obcalowuje ich jakos namietnie, ale tuli i sciska. :-) i tez mysle sobie, ze jak ja za 20kilka lat bede babcia, a synowa (a bede miec dwie!!!) powie: nie dotykaj!, bedzie mi przykro... AsiaT
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 12:12
      Mojego męża nikt nie obściskiwał i teraz ma On pretensje, że....brakowało Mu czułości. Prawda leży po środku, jak zwykle zresztą. Ale ja nie broniłam nigdy okazywania czułości moim dzieciom przez najbliższe Im osoby. Zarazki? Kochana, nie unikniesz tego, a wychowywanie dziecka w sterylnych warunkach przyniesie Ci efekt akurat odwrotny do zamierzonego. Maluszek zetknie się z byle jakim "wirusiątkiem" i zachoruje od razu, bo nie będzie mieć odporności. I jeszcze jeden aspekt. Dużo tu głosów, że dziecko też człowiek i ma swoje prawa wyboru, czy dać babci buzi, czy też nie - będzie dobry humorek, babcia da cukierka, to może dam buzi. A ja uważam inaczej. Moje dzieci nie bardzo lubią to obściskiwanie, obcałowywanie i takie tam inne. Ale babcia i dziadek lubią. I uważam, że naprawdę od czasu do czasu nic się nie stanie jeśli mój mały gnojek "poświęci się" i przytuli do babci, usiądzie Jej na kolanach, da buzi - tak po prostu, z miłości, z czułości, bo babcia bardzo, bardzo kocha i oddałaby życie dla swojego wnusia, a nie dlatego, że przynosi prezenty. Uczę moją dziatwę empatii - to jeden z jej aspektów: poczuć, zrozumieć, co może myśleć babcia, której powie się "zostaw, nie ruszaj, obśliniasz mnie, nie lubię jak mnie dotykasz"... Od pewnego czasu Krzyś rzuca się babci na szyję i widzę, jak jaśnieje ze szczęścia, gdy widzi jaką radość sprawia tym babci. Jemu jest przyjemnie, bo BABCIA CZUJE SIĘ SZCZĘŚLIWA. Nie dlatego, że Jemu jest dobrze - dlatego, że dobrze jest BABCI. I o to mi chodziło, właśnie o to. :-) Pozdrawiam Gosia, która uwielbia sprawiać przyjemność ;)
      • Gość edziecko: Gosia_wiecznie_mŁoda Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 14:36
        dobrze Gosiu mowisz. Dorzuce do tego, ze czym innym jest obsciskiwanie przez TLUM cioc i wujow, przed ktorym dzieci chronie. Bronie tez przed rzucaniem sie na dziecko bez pardonu toz po wejsciu. Ale jesli jest to babcia, to nie bronie jesli przy przewijaniu ucaluje w nozke i polaskocze po brzuszku. W koncu to nie jakies obce dziecko tylko moja corka ;) Kiedy widze ze dziecko wyraznie ma dosyc- przerywam czulisci. Ale starsze dzieci, tak jak Gosia ucze ze jesli babcia do nas przychodzi- to jestesmy slodkie jak melby- nawet dla tescia ktorego nie lubie ;) Bo to JA go nie lubie, ale to dziadek moich dzieci. I jesli jemu to sprawi przyjemnosc to mozna go przytulic przeciez, a babci sie dac pocalowac. Jesli wizyta sie przeciaga, dzieci na ogol w sposob naturalny sie rozchodza, ale jesli wizyta jest ktociutka wymagam aby w niej uczestniczyly. Omowilam te sprawy juz dawno i dzieci obecnie same dziadkowi i babci robia herbate i daja ciacha, siadaja przy nich i opowiadaja im cos. Wlasnie dlatego ze ucze ich ze sama wizyta babci jest okazja do traktowania jej jak goscia.Dlatego wzgledem calowania- genetalnie jestem przeciw obcalowywaniu niemowlaki przez osoby obce, a do takich mozna zaliczyc kazda osobe, ktoa widze raz na pol roku czy rok. Ale babcia- to co innego. Co najwyzej poprosilabym ja o umycie rak przed i skrocilabym obcaliowywanie i lachotanie, bo zobaczylabym dyskomfort dziecka. Ale generalnie niech sobie caluje ;)
      • Gość edziecko: rudzia Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 15:22
        Podpisuję się pod postem Gosi1 obiema rękami. To okrutne nie dawać babci pocałować wnusia nawet w rączkę. A zarazki nie tylko są w babcinej "paszczy". Duże więcej jest ich na dywanie, na buciorach, na zabawce, która przed chwilą leżała na ziemi i... w dziesiątce innych miejsc. Po to są maluszki, żeby je całować i obściskiwać. A jak nie chcą to trudno. TRzeba to uszanować. Rudzia.
    • Gość edziecko: Agnieszka.Z Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 10.10.02, 15:55
      zgadzam sie do wypowiedzi eBeaty .uważam że rodzinka :może: choć trzeba uważać żeby nikt nie przesadzał.
    • Gość edziecko: Dorotka25 Re: Całuśnie, czyli kto może a kto nie IP: *.* 11.10.02, 06:53
      Gosiaczki, Agnieszki, Beatki - przeczytałam Wasze wypowiedzi i dziękuję za nie. Ja również uważam, że jak dzieciaczek bedzie chciał być całowany to nikomu nie zabronię. Ale taki maluszek jeszcze nie wie, czy chce. Wydaje mi się, że raczej tego nie lubi - bo minkę ma jakby zjadł coś kwaśnego :). Poza tym trochę trzęsę się nad nim z tego względu, że w pierwszym tygodniu jego życia oboje przeszliśmy przez ciężką chorobę - ja miałam ropę w brzuchu, mój skarb zaś zachorował na noworodkach septycznych i byliśmy leczeni antybiotykami. Co do Babci to macie rację (niestety, Marcin ma tylko jedną) - zabroniłam jej całusków bo chodziła przez dwa tygodnie zakatarzona, kichająca i kaszląca - a mieszkamy razem, więc trudno było unikać jakichkolwiek kontaktów. Zdaniem Babci "skoro mijamy się w drzwiach to można też dać buziaka". A ja wredota zakazałam. Babcia nie asystuje przy kąpieli, przewijaniu itp więc nie ma możliwości całować nóżek, brzusia (co ja robię za dwoje, troje ...) i upiera się przy buziakach w buźkę. A na to to nie zgodzę się dopóki Marcin sam nie będzie chciał. Acha - o tych paszczach miało być żartobliwie - to z tej sympatycznej reklamy środka na ból gardła - bakteryjki tak fajnie skaczą i rozrabiają - nikogo nie chciałam urazić :)Dziękuję dziewczyny, pozdrawiam i całuję te, które lubią, te które nie lubią - ściskam prawicę :)))) Dorota
Inne wątki na temat:
Pełna wersja