Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe

IP: *.* 14.10.02, 15:08
Przede mną otworzyła się nowa furtka dobra praca, furtka ciekawa ale niestety prowadzi do innego wielkiego miasta Warszawy.Muszę wyjechać z dzieckiem sama w nowym mieście, mąż dojedzie później kiedy nie wiem mogą to być 3 miesiące może być rok.Czy dam sobie radę sama z dzieckiem weekendowym mężem, czy praca będzie ok. Nie wiem, zostawię za sobą uporządkowane życie dobrą nianię, niezłą ale mniej płatną pracę i działkę na której mieliśmy zbudować dom nasz wymarzony domek.Czeka mnie kariera, pieniądze których nie mamy nawet na nasz domek. Krzyczę wewnątrz ratunku nie jem, myślę co wybrać. Jak nie pojadę za kilka lat mogę zgorzknieć w obecnej pracy, bujać się w kredytach ale będę mieć męża i dziecko jak pojadę mogę stracić spokój wewnętrzny i nie będzie domku może małe mieszkanko?Czy któraś z mam była w takiej sytuacji, co wybrała i jak teraz jej się żyje z tą decyzją.
    • Gość edziecko: mafa Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 14.10.02, 15:34
      Masz nie lada orzech do zgryzienia, nie zazdroszcze Ci. Saa pracowałam wb.dużej firmie na ważnym stanowisku. Praca pochłaniała cały mój czas, nerwy, ale dawała satysfakcje i no i kase. Wkrótce będę miała dylemat czy do niej wrócić, czy patrzeć jak rośnie mój ukochany Bąbel. Praca w Warszawie to wyścig szczurów.Sama tu pracowalam to wiem.Z drugiej strony jest recesja i nie jest łatwo o dobrą prace. Wszystko zależy na co stwiasz. Troche nie wierze w weekendowe małżestwa, i weekendowe wychowywanie dzieci.Ty będziesz pochłonieta pracą, a Babel tak naprawde będzie siedział z obcą kobitą.Za pare lat możesz tego żałować.Tak samo możesz żałować że nie spróbowałaś.. Nie wiem co Ci do konca radzić,ale chyba ja bym nie ryzykowała.Za dużo masz do stracenia i możesz przejść niekoniecznie miłą szkołe życia,a po co Ci to?
    • Gość edziecko: Politea Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 14.10.02, 19:35
      Droga Ez,nie wiem co Ci doradzić, sama będąc drugi raz w takiej sytuacji nie wiem jaką decyzję bym podjęła. U mnie jest trochę inaczej, to mąż pojechał za pracą do stolicy i trwa to już 2 lata. Wcześniej było inaczej ja pracowałam i jakoś się to wszystko kręciło do przodu, a teraz ? A teraz jest do bani - mąż przyjeżdża na weekendy, ja nie pracuję od marca tego roku (wiadomo recesja) i z tej jego pracy w zasadzie nic nie wynika pozytywnego - jesteśmy odobno, a to wcale nie jest dobre na dłuższą metę, przejadamy całą pensję, utrzymujemy tak naprawdę dwa domy. A pozytywy? Na dzień dzisiejszy nie widzę żadnych. Mamy własne m, ale mieszkamy osobno, nie stać nas na kupno mieszkania w Warszawie, a dziecko ma weekendowego tatusia.Za to jest wielka frustracja, nerwy, bo co robić dalej...płakać się chce i tyle.Życzę Ci, abyś podjęła decyzję, której po prostu nie będziesz żałować. Pozdrawiam, Politea (na dzień dzisiejszy załamana brakiem pracy, sfrustrowana całą sytuacją i niestety chyba bezsilna wobec tego wszystkiego)
    • Gość edziecko: Aga1972 Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 14.10.02, 21:58
      Borykam się z podobnym problemem (może nie tak bardzo zmuszajacym do radykalnych zmian jak u Ciebie)a le też nie wiem co robić (dokładnie opisałam to dzisiaj w moim poście "Jechać czy zrezygnować?"). Dostałam ciekawą ofertę pracy i musze wyjechac na dwa tygodnie do W-wy a nadal karmie moją roczną córeczkę. Nie wiem co robić, mąż radzi mi jechać, starszy syn płacze a ja nie wiem... Pieniądze takie jakich jeszcze nie miałam ale czy warto? A z drugiej strony to tylko dwa tygodnie a potem stała, dobrze płatna posada. Sorry na pewno mój post niewiele Ci pomógł ale nękają nas podobne obawy i dlatego odpisałam. Daj znać jaką podjęłaś decyzję.PozdrawiamAga :hello:
    • Gość edziecko: monikamoni Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 06:24
      jestem w twoim wieku,czyli jestesmy mlode.tez jestem mama.moja coreczka ma 3 miesiace. uwazam jednak,ze powinnas sprobowac.warszawa to nie metropolia. mieszkalam tam kilka lat(teraz mieszkam w chicago).tutaj tez zycie toczy sie tak samo.ludzie maja te same potrzeby. wszedzie zyja ludzie.jesli chodzi o dziecko ja nie oddalabym mojej coreczki zadnej niani, dlatego sama sie nia zajmuje,ale skoro ty juz wczesniej mialas nianie, to juz podjelas raz decyzje. przycisnij meza ,niech szybko z wami zamieszka, bo to jest bardzo wazne .rodzina powinna byc razem!!!!ewa jestes mloda i powinnas probowac.wykorzystaj dana ci szanse.zawsze mozna zrezygnowac.a jakie jest stanowisko twojego meza? dlaczego nie jedziecie razem? moze daloby sie to jakos zorganizowac? pozdrawiam.napisz co postanowilas.zrob tak, aby wam bylo dobrze.
    • Gość edziecko: Lilly Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 06:47
      Ez - trudny wybór, w którym nie ma decyzji albo absolutnie dobrej albo absolutnie złej... I rozumiem Twój dylemat, bo z jednej strony masz realną szansę, by zdobyć środki na realizaję rodzinnych marzeń, z drugiej zaś masz już rodzinę, którą musiałabyś zostawić, by owe środki zdobyć. I szalenie trudno to wszystko wyważyć. Rozmawaiaj z mężem, rodzicami, znajomymi - zbieraj kamyczki do ogródka, może usłyszysz coś co zaważy - albo - albo. Wsłuchaj się w siebie, przyjrzyj się własnym myślom i obawom. Wyobraź sobie jakby to było gdyby.... Wycisz się...Ja sama naprawdę nie wiem jak bym postąpiła, co wybrała. To jeden z tych wyborów życiowych, o słuszności którego przekonamy się dopiero u tego przysłowiowego kresu...Trzymam za Ciebie kciuki, bardzo mocno i życzę Ci jak najszybciej spokoju, że dobrze wybrałaś...Pozdrawiam :hello:
    • Gość edziecko: ez Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 07:29
      Dziękuję za odpowiedzi, powoli z bólem zaczynam decydować się jednak na tą wyprowadzkę z jednym ale mój mąż najpóźniej musi do nas przyjechać po 0.5 roku. I będę w tym postanowieniu bardzo konsekwentna, ale znając życie to jeszcze kilka razy zmienię decyzję.
    • Gość edziecko: Monitek Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 08:05
      Hej!Byłam w podobnej sytuacji, ale jeszcze nie było mojego synusia. Miałam wspaniałą (finansowo) ofertę pracy. Zarobki czterokrotnie większe od tych wtedy. Przeprowadzka do Warszawy. Propozycja pracy również dla męża. Ale podpisana umowa na budowę mieszkania i plany o dzidzi. Najpierw usiadłam i wszystko spisałam. Postarałam się dokładnie policzyć ile rzeczywiście zarobię więcej wziąwszy pod uwagę 40% podatku. Pomyślałam co to znaczy nowa praca? Walka do godziny 19. O wyjściu z pracy o 17 nie ma mowy, jak by to wyglądało? Jak ktoś proponuje kupę szmalu to oczekuje poświęceń. Zrezygnowałam.W Twojej systuacji nie wiem co bym zrobiła. Syn będzie z opiekunką (w szkole, przedszkolu??) Ile będziesz miała dla niego czasu? Czy praca daje stabilność, perspektywy? Teraz widzę, że zrobiłam dobrze. Firmę, w której miałam pracować ktoś wykupił. Jej sytuacja jest zupełnie inna niż wtedy. Dostałam podwyżkę w mojej pracy. Mam cudownego Flipa, którego by nie było. Mam mieszkanie (i kredyty). Mam spokój, którego bym nie miała.No i nie lubię Warszawy.Pozdrawiam i życzę dobrej decyzji, co się okaże za jakiś czas.Monitek
    • Gość edziecko: Ania1 Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 09:53
      Ewo,Żyjemy w takich czasach, kiedy niczym niezwykłym jest przeprowadzka z uwagi na pracę, czasem nawet do innego kraju.Warszawa nie jest taka zła. Jest tu mnóstwo ciekawych miejsc i interesujących ludzi. Nie wiem jaką ofertę pracy Ci zaproponowano , więc trudno jest mi powiedzieć czy jej zalety rekompensują wyprowadzkę do innego miasta i rozłąkę z mężem. Poza tym w dużych firmach często nie jest mile widziane wychodzenie do domu po 8 godz. pracy, w większości trzeba pracować po godzinach. W przypadku posiadania małego dziecka jest to niezwykle ważne. Ja obecnie wracam po urlopie macierzyńskim do pracy, gdzie będę pracować od 8.30 do 18.00 ( z przerwą) , dojazd zajmuje mi 1 godz. w każdą stronę :(. Mój mąż został tymczasowo oddelegowany do Poznania, więc widujemy się tylko w weekendy :(. Powoli zaczym się do tej sytuacji przyzwyczajać, jest mi może łatwiej , bo wcześniej i tak wracał z pracy bardzo późno. Jeśli praca daje Ci szanse na wszechstronny rozwój i awans, może warto zaryzykować. Nawet jeśli Ci się nie spodoba, z „wyższego pułapu” będzie Ci łatwiej zmienić na cos lepszego. Świat należy do odważnych. Tak , jak pisały dziewczyny mąż powinien jak najszybciej do Ciebie dołączyć. Najgorsze będą początki , powinnaś jak najszybciej stworzyć sobie „grupę wsparcia” , znaleźć nowych przyjaciół – w pracy , czy pośród warszawskich emam. Życzę powodzenia. Ania
    • Gość edziecko: mema Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 09:55
      Mam podobny problem, ale też sprawa dotyczy męża. On chce do Warszawy za pracą, ja nie. Tu mamy rozpoczętą budowę domu (fakt nikłe szanse na wykończenie), tu ma rodziców (tam tylko mam wujka). Ale jedno przemawia za tym, żeby jechał sam i spróbował - i tak praktycznie wraca tylko na noc, całymi dniami go nie ma, a jak jest to jest zmęczony :-(. A ja z dziećmi i tak siedzę w domu i czekam :-(...Smutne, ale prawdziwe. Nie pomogłam Ci wiem, ale wydaje mi się, że nie mieć czasu dla dziecka, to coś okropnego. Praktycznie będziesz zapracowana, a ojciec daleko, będzie cały czas samo :-( (może od razu przenieście sie całą rodziną?) Skoro Twoja praca będzie lepsza, lepiej płatna, nie odczujecie tego, jako zmiany sytuacji finansowej na gorsze, jeśli przez jakiś czas mąż zająłby sie dzieckiem.Pozdrawiam cieplutko :hello:Mema
    • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 14:03
      Ewa!O ile dobrze pamiętam, pisałaś kiedyś, że połączyliście życie rodzinne i zawodowe w ten sposób, że karierę robicie do 16.00 a od 16.30 jesteście rodzicami dla Asi i od tej godziny mała ma Was na wyłączność (pamiętam dość dokładnie, bo właśnie taki model sama preferuję :)).Musisz więc chyba przeanalizować ten wyjazd także pod tym kątem. Czy ta lepiej płatna praca nie łączy się przypadkiem z 10-12 godzinnym dniem pracy? Niestety, na ogół kto więcej płaci, ten też więcej wymaga. Jak to zniesiesz Ty i jak to zniesie Asia, przerzucona nowe otoczenie, bez taty, tylko z mamą, która wieczorem pada z nóg, po całym dniu pracy, zakupach i ze sprzątaniem, praniem i gotowaniem w wieczornej perspektywie?Parę miesięcy temu mój mąż stracił pracę i zaraz potem dostał propozycję pracy w Warszawie. Praca płatna bardzo dobrze, interesująca, ale mimo wszystko się nie zdecydowaliśmy. Maciek do tej pory jest bezrobotny, żyjemy z oszczędności (dzięki Bogu za moje "skąpstwo", nie umiem żyć bez odłożenia na czarną godzinę), skromnie, wystarcza tylko na opłaty i przeżycie od 1- go do 1-go. I wiesz, wcale nie żałuję, szczególnie, że koledzy, którzy zdecydowali się na pracę w tej firmie, harują po 14 godzin, a jak jeden z nich ostatnio chciał wziąć parę dni urlopu, to usłyszał: "Może pan wziąć urlop i jechać, ale nie wiem, czy będzie pan miał gdzie wrócić". Nie mówię, wizja świetnych zarobków jest nęcąca, ale czy warto aż tak się poświęcać dla pieniędzy?Pozdrawiam,SylwiaP.S. I jako rodowita wrocławianka jeszcze dorzucę - zamienić Wrocław na Warszawę? Brrrrrrr... ;)
      • Gość edziecko: ez Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 14:18
        Dzięki Sylwio za przypomnienie, to mi dało bardzo dużo do myślenia.Tylko u mnie wchodzi jeszcze jedna sprawa, nie mamy własnego mieszkanka i to jest motor, który popycha mnie do zmian. Małe ale włąsne bo od 8 lat jesteśmy na czyimś.
        • Gość edziecko: SylwiaKarolina Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 14:42
          Jesteś przecież specjalistką od kredytów, więc może w tę stronę? Może zamiast komuś haracz, to raczej raty za nieduże, ale własne mieszkanko?PozdrawiamSylwia z kredytem, własnym mieszkaniem i mężem bezrobotnym, ale na miejscu.
          • Gość edziecko: ez Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 15:04
            no właśnie dlatego to nie jest takie proste za dobrze się na tym cholerstwie znam. Kredyt mamy w perspektywie za kilka (może?) miesięcy
            • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 15:19
              ez,rozmawiałyśmy kiedyś o tym na forum, więc wiesz, że ja jakiś czas temu się do Warszawy przeprowadziłam, ale ciągle wyję z tęsknoty na Wrocławiem i ciągle marzę, że tam wrócę (mieszkanie ciągle stoi w razie czego ;))Co Ci radzić? Nie wiem co będzie dla Ciebie najlepsze... ja się zdecydowałam, ale często żałuję. Faktycznie od poniedziałku do piątku wygląda to tak, że jest tylko praca i godzinka-dwie dla dziecka. Odetchnąć mogę dopiero w sobotę i niedzielę, a to tak mało. Trochę tu tak, jakby czas płynął inaczej, szybciej, wstrętniej. Sama nie wiem, na czym to polega, we Wrocławiu prawie codziennie ktoś wpadał, było fajnie, wszędzie blisko (tu wyprawa z dzieckiem do lekarza zajmuje mi np. 3 godziny, głównie w korkach, co mnie dobija), ach... szkoda wspominać.No, to Ci poradziłam ;)MartaPS. w razie czego dzwoń, telefon masz
              • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 15:20
                No i nigdzie nie znajdziesz takiego rynku jak we Wrocławiu!
              • Gość edziecko: mjm Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 16:25
                Martula, zawsze możesz wziąć Maksa pod pachę i wpaść na kawę. Masz 5 minut!Ez, Ty też, jak już podejmiesz decyzję albo jak bedziesz przejazdem w W-wie.Magda
                • Gość edziecko: MARtula_m_Maksa Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 16.10.02, 15:21
                  Na szczęście, magduszka, na szczęście. Dzięki!:)
              • Gość edziecko: MR Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe. IP: *.* 15.10.02, 19:23
                I widzisz Ewciu, ile osob, tyle porad. Dobrze, ze sa tacy, ktorzy sluza dobrym slowem. Ale niestety decyzja i tak jest w Twoich rekach. To Ty sama wiesz najlepiej, co jest dla Ciebie najwazniejsze i co najlepsze dla corci, meza - dla Was po prostu. Z jedenej strony perspektywa lepszej (?) przyszlosci, a z drugiej nie wiem, czy uda Ci sie miec tyle czasu, tzn. wolnego czasu dla Asi, meza, dla siebie...? Wiesz, my wlasnie troche ucieklismy od tego "braku czasu", od tych poznych powrotow do domu, delegacji. Tak - tesknie za Polska, ale tak duzo szczecsia daja mi wspolne obiady, weekendy w domu, a nie na szkoleniu i tysiac tych malych rzeczy... W kazdym razie trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam, bardzo serdecznie.Marta
    • Gość edziecko: Magda_D Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 15.10.02, 21:16
      A ja nie wierzę, że super-oferta pracy zdarza się tylko raz w życiu - w przeciwieństwie do dzieciństwa Twojej pociechy. Teraz jest recesja i dobrych ofert jest rzeczywiście niedużo - ale to nie będzie trwało wiecznie. Piszę oczywiście tylko i wyłącznie z własnej perspektywy - ja postanowiłam, że przez pierwsze lata życia moich dzieci, to one są nr 1. Dopiero niedawno wróciłam do pracy i to tylko raz w tygodniu, poza tym dorabiam tłumaczeniami w domu. Do mojej firmy (i lepiej płatnego, bezpiecznego etatu) pewnie już nie mam co wracać. Ale wierzę, że kiedy dzieci podrosną, ja będę mogła z pełnym zaangażowaniem zająć się z powrotem pracą i wtedy coś ciekawego się dla mnie znajdzie (albo sama założę firmę). Nie chcesz wypadać z rynku pracy, tracić kwalifikacji - OK, ale to wcale nie znaczy, że właśnie TERAZ musisz się rzucać w odmęty robienia kariery. Popieram osobę, która napisała, że powinnaś dobrze przemyśleć te decyzję: rozważyć wszystkie za i przeciw, i spróbować wizualizacji (jakie konsekwencje naprawdę przyniesie ze sobą zmiana, a jakie pozostanie w dotychczasowej pracy).Magda
      • Gość edziecko: mjm Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 16.10.02, 08:52
        Magdo,a ja myślę - oczywiście bronię siebie w pewien sposób - że dziecko na pierwszym miejscu jest zarówno dla mamy, która pracuje jak i dla tej, która decyduje się zostać w domu. Magda
        • Gość edziecko: Magda_D Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 16.10.02, 13:28
          Hej,Nie zrozum mnie źle - uważam, że mamy mają pełne prawo do pracy. Pomijając konieczność finansową (najczęstsza motywacja), nie każdy dobrze się czuje zamknięty w czterech ścianach (chociaż ja np. to uwielbiam) a poza tym, w wielu zawodach nawet roczna przerwa oznacza pozostanie w tyłu z kompetencjami, umiejętnościami, itp. i późniejszy powrót do pracy jest bardzo trudny a nawet niemożliwy (np. dla lekarzy, prawników). Ale co innego normalna praca a co innego przenosiny do innego miasta, z dala od rodziny, do pracy wymagającej dużego zaangażowania (jak dużego nie wiadomo), i z dala od męża oraz od dobrze znanej niani. Taka zmiana to duży szok dla dorosłego człowieka, a co dopiero dla dziecka? Oczywiście, że dziecko do wszystkiego się przyzwyczai, ale moja prywatna opinia jest taka, że jeśli nie ma jakiejś wyższej konieczności uzasadniającej taką zmianę, to lepiej z nią poczekać dopóki dziecko nie podrośnie i np. będzie umiało samo wyrazić swoją opinię na temat takiej przeprowadzki.Magda
    • Gość edziecko: Lilly Re: Co robić? Czyli trudne decyzje życiowe IP: *.* 16.10.02, 06:43
      Im więcej o tym myślę, w kontekście, co ja bym zrobiła, tym bardziej jestem za: za zostaniem na miejscu we Wrocławiu z rodziną... Ez - rozmawiałyśmy na czacie i powtórzę jeszcze raz, odnoszę wrażenie, że TY bardzo nie chcesz zmieniać swojego życia, bo jesteś z niego zadowolona. Humor psuje Ci jedynie brak własnego mieszkania, ale sama przyznajesz, że działka pod dom już jest... Więc ten dom pojawi się prędzej czy później...Rozumiem, że chcesz szybko stanąć na nogi i nie ma w tym nic złego, ale czasem warto odczekać rok, dwa dłużej i nie płacić za mieszkaniową stabilizację wysokiej ceny rozłąki z dzieckiem i mężem i porzuceniem tych wartości niematerialnych w naszym życiu jak znajomi, przyjaciele i cała ta nieuchwytna reszta, bez której trudno tak naprawdę być w życiu szczęsliwym...Jesteś i tak w tej szczęśliwej sytuacji, żę masz pracę, dość dobrze płatną, w pracy masz dodatkowe bonusy typu angielski, siłownia, basen... Pomieszkaj jeszcze rok, czy dwa w wynajmowanym mieszkaniu czy faktycznie przemyśl wzięcie kredytu i zatrzymaj się w tym szalonym świecie, nie daj się zwariować, bo masz dopiero (a wcale nie aż) 28 lat i jeszcze zdążysz się i napracować i przekroczyć III próg podatkowy :) i zrobić karierę. A tak jak pisze Magda, Asia jest mała tylko raz w życiu i już nigdy nie będziesz miała szansy przeżyć jej dzieciństwa...A recesja kiedyś się skończy i będzie lepiej, bo nieraz w historii już tak bywało, że po wielkim dole wszystko zaczyna mozolnie piąć się w górę. Więc głowa do góry, nie jest źle... A jeśli jednak zdecydujesz się na Warszawę to trzymam mocno kciuki :)Pozdrawiam :hello:
Pełna wersja