Gość edziecko: Ewa21
IP: *.*
21.10.02, 04:42
Czesc kochane!Wiecie co jest 5 rano wysprzatalam juz mieszkanko bo dziecko jakos nie chce spac,ja jestem zmeczona jak diabli i wsciekla i chyba dlatego zdecydowalam sie napisac.Urodzilam synka 14 wrzesnia 2002r czyli jest malenki jeszcze(i sliczny i kochany) ale wiadomo jak to z takimi slodkimi malenstwami jest.Kocham go bardzo bardzo ale czasami mam ochote zakneblowac albo sprzedac komus chociaz na dwa dni.Dla kazdej mamy dziecko najwazniejsze i rzuca wszystko gdy dziecko placze jest marudne chce jesc czy pieluszka mokra itd.jednym slowem malenstwo jest calym swiatem i jest na pierwszym miejscu.Ale nie w tym rzecz.Chodzi o mojego meza,ktory zakochany w synu po uszy......no wlasnie i tu zaczyna sie moja wsieklosc.Zakochany i najwazniejszy jest synek ale rozmawia o nim ze znajomymi.Ale tak na codzien wszystko jest wazniejsze.Jak zrobi wszytsko przy komputerze to wtedy zajzy do niego.Jak juz go weznie na chwile to szybko go zostawia albo oddaje mi bo palic juz mu sie chce.Dziecko glodne ..niewazne on tez jest glodny.Dziecku trzeba pieluszke zmienic...ale wazniejsze jest to ze on do kibla musi isc i tak ze wszytskim.Jak juz naprawde nie ma co robic to wtedy najwazniejszy jest synek.W nocy gdy ja naprawde juz czasami nie mam sily wstawac to on zaklada koldre na glowe i udaje gluchego.SMUTNE TO NIE?I tu prosze o rade.......do tej pory czasami wrzasnelam zezloscilam sie i klotnie zeby cos zrobil....Mam juz dosyc

(((Kubus to moj kochany skarbeczek i przykro mi strasznie ze musze prosic meza zeby sie nim zajal albo postawil Kube przed swoimi jakimis potrzebami.Czuje jak za kazdym razem gdy mowie "pawel zajmij sie nim" sciska mi coraz bardziej gardlo.Wydaje mi sie a raczej wydawalo ze nie tylko dla mnie on bedzie najwazniejszy.Mieszkamy razem z tesciami w domku jednorodzinnym i nie chce prosic tesciowej o pomoc bo wychodze z zalozenia ze jak by chciala zostac z Kubusiem to by sama przychodzila na gore,i poprostu zabrala go na troszke.To ze do tesciowej mam takie podejscie to jeszcze chyba normalne ale nie chce tak samo myslec o swoim mezu.Nie chce go prosic zeby cos zrobil chce zeby on sam chcial to zrobic.Jak to zrobic?czy ja swoim gadanie i proszeniem zrob to zrob tamto moge cos zdzialac?czy lepiej powiedziec sobie"wiesz co frajerze nie chce spedzac czasu z synem twoja sprawa nie wiesz co tracisz!!!"Moze troche przasadzam z tym ze pawel nic nie robi bo robinaleje wody do wanienkiwyrzuci pieluche czasami ktora ja zmieniewezmie go na 5 minut na receitpDodam ze oboje mamy tyle samo czasu dla malego.Maz nie meczy sie praca,nie sprzata w domu jedyne bardzo meczace zajecie to siedzenie przy komputerze.Dodam ze juz nie jest taki mlodziutki ma 30?czy ja mam normalnego meza?jak ja mam znim postepowac?Ewa