Gość edziecko: Lilly
IP: *.*
23.10.02, 06:41
Już kiedyś pisałam o tym w jakimś wątku, ale nie ukrywam, że dalej cały czas chodzi mi to po głowie i chciałabym poznać Wasze opinie.Chodzi o udzielanie rad tu na forum. I nie chodzi o rady typu,, co zrobić z pająkami, czy jak radzić sobie z buntem dwulatka, ale o rady dotyczące relacji małżenskich przede wszystkim....Otóż często zastanawia mnie lekkość z jaką od razu radzicie zmartwionej zachowaniem męża żonie: odejdź od niego, nie daj się poniżać itd itp. A przecież - przecież nie znamy najczęciej szczegółów z życia owej rodziny, a jeśli je znamy to w zasadzie tylko z jednej strony, zmartwionej żony wypłakującej swe żale tutaj....Pomijam przypadki oczywistego maltretowania czy znęcania się nad rodziną, choć i te trudno jednoznacznie zdiagnozować po postach na forum. Ale odnoszę wrażenie, po tym jak szybko ferujecie takie wyroki typu: zostaw go, ja bym już dawno spakowała mu walizki i wystawiła przed drzwi, że w waszym życiu wszystko jest czarne albo białe, a przecież wiemy, że w życiu najwięcej szarości...Podziwiam was, a raczej dziwię się waszemu pośpiechowi w radzeniu rzeczy radykalnych.... Ale tak sobie myślę, że może wynika to z tego, że to nie wy poniesiecie konsekwencje wprowadzenia w życie owej rady... Przy okazji zaznaczam, nie kieruję tego postu do nikogo konkretnego, jest on raczej moją ogólną refleksją po rocznym pobycie na forum... I muszę tu, w tym miejscu zaznaczyć, że również wiele z was udziela mądrych i życiowych rad, z których sama bezczelnie korzystam.Pozdrawiam Lilly