Gość edziecko: DawnySylvester
IP: *.*
24.10.02, 17:40
Jak sie zemścic powiedzcie mi kochane bo ja już żyje ostatkiem sił, często gęsto na prochach gdyż inaczej pewnie bym skończyła w wariatkowie.Tylko proszę was nie radźcie mi bym opanowała emocje, przemyslała na zimno, spróbowała szczerej rozmowy. To wszystko zawodzi!!! Od mniej więcej 3 lat!!!Otóż chodzi mi o to, że mam w domu palanta jednego (dobrze, że jeszcze nie męża) który w ogóle przestał się ze mna liczyć. Liczy się tylko ON, TO co on robi, JEGO problemy, natomiast mną się wyciera podłogę! I żeby było śmiesznie jest to w sumie fala drobnostek, która właśnie chyba się przelała. sto razy mu powtarzałam jaki ma cel w tym, że brudne gary wstawia do zlewozmywaka (a nie do zmywarki), że moje popielniczki również lądują w zlewie (twierdzi, że mu śmierdzi, ale czy brudna i zalana w zlewie śmirdzi mniej?), że nie wyłącza kompa przed pójściem spać, że nie wywala dziecka brudnych pieluch, że zostawia swoje rzeczy tam gdzie mu przestały być potrzebne.... Boże zaraz mnie trafi, bo mam taki charakter, że nawet po długim czasie nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego!Parę dni temu np. przeinstalowywał system w kompie i oczywiście skasował mi wszystkie wiadomości i kontakty z OUTLOOKa. Ze szczerej i poważnej rozmowiy jaką z nim usiłowałam przeprowadzić dowiedziałam się tylko, że właściwie nic się nie stało, bo co ja mogę mieć tam ważnego i cała moja korespondencja to jeden wielki śmieć i wszystkie kontakty też!A dzisiaj miarka się przebrała. Korzystając z okazji, że mała śpi smarowałam przeogromniastego maila do swojej klientki (szumnie powiedziane, tyle że ja hoduję psy i z nabywcami moich szczeniąt utrzymuję rozległą korespondencję)a właściwie to już znajomej, tylko, że mała się obudziła i zaplanowałam dokończenie go na później zostawiajac właczony komputer. W tym czasie przyszedł on z tatusiem, któremu chciał zademonstrować jak nowy system działa i nawet się mnie nie pytając czy to co jest na ekranie jest mi w jakiś sposób potrzebne po prostu skasował strone a z nią cały post.Najpierw był telefon i wielki ryk z mojej strony... a nie chce mi się tego pisać.POtem myśl co mu zrobić, żeby w końcu poczuł na własnej skórze jak to jest. W grę wchodziło wyjęcie wszystkich jego koszul i polanie keczupem, ale to mógłby zawieźć do swojej mamusi z tekstem "zobacz co mi małpa zrobiła". Potem zniszczenie CD-ków z filmami, których ja i tak nie oglądam. Byłoby na małą. No i na tym się pomysły skończyły. Poniekąd problem sam się właśnie rozwiązuje bo wychodząc nie zamknął szafy z butami i skorzystał z tego pies i właśnie żre mu buta, a ja nie mam zamiaru ingerować.No co byście zrobiły?Potrzebny mi jakiś inteligentny acz dotkliwy pomysł.Roztelepana Sv