Jak się zemścić???

IP: *.* 24.10.02, 17:40
Jak sie zemścic powiedzcie mi kochane bo ja już żyje ostatkiem sił, często gęsto na prochach gdyż inaczej pewnie bym skończyła w wariatkowie.Tylko proszę was nie radźcie mi bym opanowała emocje, przemyslała na zimno, spróbowała szczerej rozmowy. To wszystko zawodzi!!! Od mniej więcej 3 lat!!!Otóż chodzi mi o to, że mam w domu palanta jednego (dobrze, że jeszcze nie męża) który w ogóle przestał się ze mna liczyć. Liczy się tylko ON, TO co on robi, JEGO problemy, natomiast mną się wyciera podłogę! I żeby było śmiesznie jest to w sumie fala drobnostek, która właśnie chyba się przelała. sto razy mu powtarzałam jaki ma cel w tym, że brudne gary wstawia do zlewozmywaka (a nie do zmywarki), że moje popielniczki również lądują w zlewie (twierdzi, że mu śmierdzi, ale czy brudna i zalana w zlewie śmirdzi mniej?), że nie wyłącza kompa przed pójściem spać, że nie wywala dziecka brudnych pieluch, że zostawia swoje rzeczy tam gdzie mu przestały być potrzebne.... Boże zaraz mnie trafi, bo mam taki charakter, że nawet po długim czasie nie mogę przejść nad tym do porządku dziennego!Parę dni temu np. przeinstalowywał system w kompie i oczywiście skasował mi wszystkie wiadomości i kontakty z OUTLOOKa. Ze szczerej i poważnej rozmowiy jaką z nim usiłowałam przeprowadzić dowiedziałam się tylko, że właściwie nic się nie stało, bo co ja mogę mieć tam ważnego i cała moja korespondencja to jeden wielki śmieć i wszystkie kontakty też!A dzisiaj miarka się przebrała. Korzystając z okazji, że mała śpi smarowałam przeogromniastego maila do swojej klientki (szumnie powiedziane, tyle że ja hoduję psy i z nabywcami moich szczeniąt utrzymuję rozległą korespondencję)a właściwie to już znajomej, tylko, że mała się obudziła i zaplanowałam dokończenie go na później zostawiajac właczony komputer. W tym czasie przyszedł on z tatusiem, któremu chciał zademonstrować jak nowy system działa i nawet się mnie nie pytając czy to co jest na ekranie jest mi w jakiś sposób potrzebne po prostu skasował strone a z nią cały post.Najpierw był telefon i wielki ryk z mojej strony... a nie chce mi się tego pisać.POtem myśl co mu zrobić, żeby w końcu poczuł na własnej skórze jak to jest. W grę wchodziło wyjęcie wszystkich jego koszul i polanie keczupem, ale to mógłby zawieźć do swojej mamusi z tekstem "zobacz co mi małpa zrobiła". Potem zniszczenie CD-ków z filmami, których ja i tak nie oglądam. Byłoby na małą. No i na tym się pomysły skończyły. Poniekąd problem sam się właśnie rozwiązuje bo wychodząc nie zamknął szafy z butami i skorzystał z tego pies i właśnie żre mu buta, a ja nie mam zamiaru ingerować.No co byście zrobiły?Potrzebny mi jakiś inteligentny acz dotkliwy pomysł.Roztelepana Sv
    • Gość edziecko: dyziak Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 24.10.02, 21:54
      Hej! Rozumiem (?) Twoją wściekłość, ale moim skromnym zdaniem (charakterek mam) zemsta niewiele pomoże. Naprawdę. Przerabiałam to. Pojawia się dół, tysiące myśli, a sytuacja niewiele zmienia. Takie osobniki (z całym szacunkiem) nie rozumieją pewnych kwestii. Pozostaje wybór - akceptacja (naprawdę jest to możliwe), albo zwykłe żegnaj! Jestem z facetem (nie mężem), którego kocham, ale..... I to ale to Twój post plus wiele innych podobnych. I co? Jestem z nim! Ja zaczęłam to nazywać "niewiedzą nieuświadomioną", "działaniem nie do końca przemyślanym (czyt. nieprzemyślanym)","absurdalnością wyboru (naszego)", itp. Tak bywa. Mogę wiele o tym pisać, ale po co? ONI tacy są. jeśli masz chęć mogę Ci więcej przedstawić na priv.I jeszcze jedno - jakie psiury hodujesz? To też bliski mi temat.PozdrawiamMarlena
    • Gość edziecko: vaana Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 24.10.02, 22:57
      Zainstaluj Windows 3.11 i powiedz, ze chcialas mu zrobic przyjemnosc, bo to dobry, sprawdzony (sto lat temu) system :) Ojej ale mam teraz duzo pomyslow... ze mna mialby przegwizdane :)Pozdrawiam,Malgorzata.
      • Gość edziecko: Kamila Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 31.10.02, 18:43
        Hi, hi, hi, malo nie peklam ze smiechu jak to przeczytalam. Facet sie wscieknie, dodatkowo mozesz sprobowac odinstalowac jakis jego ulubiony program, skasowac "saves" z ulubionych gier.Ja, mimo, ze moj facet jest kochany, ale tez ma czasem zaniki pamieci szczegolnie jesli chodzi o sprzatanie po sobie i ukladanie wyprasowanych rzeczy. Wiec raz wszystkie ciuchy, ktore walaly sie po domu znalazly sie w koszu na smieci. Wczesniej byl uprzedzony 2 razy. Pomoglo i od tej pory wie gdzie jest kosz z brudna bielizna, ponadto trwa strajk generalny na prasowanie i skladanie jego wypranych rzeczy. A jesli zapomni mu sie o brudnej pieluszce to laduje ona na jego poduszce, a gdyby i to nie pomoglo to pewnie zostawilabym ja otwarta z pelna zawartoscia na wierzchu.Chyba ze mna tez mialby calkowicie przechlapane, bo zolza ze mnie niezla :).Kamila
    • Gość edziecko: Babypink1 Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 06:11
      Po kazdym jego numerze do jedzonka dodaj cos na przeczyszczeniesmile. Po jakims czasie moze dotrze do niego, ze zlosliwosc odbija mu sie na zoladku???PozdrowkaBabypink
    • Gość edziecko: olaj hahahaha IP: *.* 25.10.02, 07:10
      Ale mnie dziewczyny rozbawiłyście!! Babska solidarność!!:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
    • Gość edziecko: as Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 09:41
      ja bym jeszcze dorzuciła zbiór zużytych pieluch koło komputera (tak z całego dnia).A tak wogóle to jeśli sama nie będziesz wycierać sobą podłogi to nikt się nie odważy. Spróbuj pomyśleć, przez jeden dzień, że jesteś najważniejszą osobą w domu i robić wszystko tak żeby inni mogli to zauważyć. Proś żeby podawali, rzucaj na podłogę żeby podnosili, wydawaj rozkazy - zobaczysz jakie to przyjemne. PozdrawiamAS
    • Gość edziecko: Politea Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 09:49
      Hmm, trudna sprawa...najbardziej drastycznym posunięciem, oczywiście z punktu widzenia Twojego mężczyzny, byłoby założenie hasła na Biosa (oczywiście nie mogłabyś mu go podać) - biedaczek nie mółby uruchomić komputera (no chyba, że baterię będzie mu się chciało wyciągać). A z takich na szybko, to załóż sobie wygaszacz na hasło (np. po 1 min. włącza się wygaszacz) i przynajmniej nie będzie mógł w danej chwili na szybko zerknąć i skasować, no chyba, że zrestartuje kompa :cry: Nie wiem jaki macie system zainstalowany, więc to są takie rady - nierady. Pzdr, Poli (mająca jeden komputer, na którym są zainstalowane trzy systemy i są założone konta "wielu" userów)
      • Gość edziecko: ez Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 10:24
        Podpisuję się zemsta komputerowa jest bardzo słodka zwłaszcza jak zapomni się hasła na jeden dzień
    • Gość edziecko: Kasieńka Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 10:48
      .. ale Ci zalazł facet za skórę. Ja w domu mam informatyka, ale zrozumiał, że moje e-maile też są ważne ( powiedziałam mu o tym !). Założyliśmy sobie osobne wejścia ( na hasło)na komputer i tyle. PoZdrawiam,Kasia
    • Gość edziecko: eBeata Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 10:50
      Roztelepana Sv, jeżeli do Niego nie trafiają słowa, to zemsta też nie jest wyjściem. Ty coś zrobisz, On się wścieknie i poszuka okazji, no to Ty znowu i ...... będzie burza.Może lepiej skończ z obsługą. Nie zbieraj brudnych skarpetek i pieluch. Gary niech kwitną w zlewie. Jeżeli w tej chwili nie ponosi konsekwencji swojego postępowania, wcale się nie dziwię, że nie pragnie zmiany.
    • Gość edziecko: Aari Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 12:24
      Przeczytałam wszyskie posty .... dziewczyny macie rewelacyjną wyobraźnię :-)))Ja też cos takiego przerabiałam i w razmach zemsty wykasowałam mężowi wszystkie porno zdjęcia z kompa ... ( prawie 6 Giga) I wiecie co zrobił ?Odzyskał je ..a tą osobą, która najbardziej cierpiała byłam ja bo przez tydzień prawie nie mogłam korzystać z kompa jak się odzyskiwały.Zapytałam go czy te zdjęcia są dla niego tak ważne a On powiedział,ze nie, ale tu chodzi o zasadę i szacunek.Chyba troche miał racji.wiesz co kochanie ja na twoim miejscu z moimi doświadczeniami założyłabym rzeczywiście hasło na wygaszacz ... ale nie w ramach zemsty tylko zabezpieczenia. No i rzeczywiście zrób sobie dzień czy dwa nic nierobienia ... niech zobaczy jak to jest jak ty nic nie robisz ...jaki syf się w domu robi odrazu.pozdrawiam serdeczniewioleta
    • Gość edziecko: Behemot Re: Jak się zemścić??? A co ja mam zrobić swemu? IP: *.* 25.10.02, 12:42
      Mój palant przedwczoraj usunął mi bezpowrotnie moje własnoręczne rysunki, które zrobiłam parę lat temu i nad którymi ślęczałam godzinami, bo miałam wtedy czas!!! Chciałam je kiedyś wydrukować na ładnym papierze. Jak mówi potrzebował miejsca na dysku, a nie wiedział, że to takie ważne, zrobię sobie nowe. Jeszcze się obraził, że nazwałam go świnią i stwierdził, że moja reakcja jest histeryczna (poleciały mi łzy: niektóre rysunki były dobre, chociaż nie mam talentu). Powiedziałam, że mu skasuję głupie wyścigi samochodowe, a ten tylko się uśmiechnął: "to sobie znów zainstaluję". Ręce opadają. To jak mówi mojej koleżanki matka "inny gatunek człowieka". :hello: Gina
    • Gość edziecko: DawnySylvester Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 13:12
      Dzewczyny!!!Dzieki za rady ale sprawa wcale nie jest taka prosta!Po kolei:Nie chciałabym aby moja zemsta odbiła się w jakikolwiek sposób na jego zdrowiu, a poza tym miałby pretekst do jeszcze dłuższego przesiadywania w toalecie a to też mnie wkurza.Niestety na kompie znam sie mniej więcej jak świnia na gwiazdozbiorach i nie dość że nie potrafię nic namieszać (chyba,że przypadkiem) to gdybym jednak próbowała to odbiłoby się to czkawką mojej osobie. A to dlatego, że mój chłop używa kompa do pracy (poważnie)i gdy jest coś schrzanione (a to sie ostatnio bardzo często zdarza) to od razu dostaje po premii bo np. nie wyśle raportów na czas. I co? - cierpi na tym nasz skromny budżet.Do Politei: - mamy zainstalowany windows xp, i tak jw. całkowta blokada nie wchodzi w grę, ale... podsunęłaś mi kobiełko ciekawy pomysł (biorac pod uwagę fakt, że faktycznie mamy oddzielne profile) z tym wygaszaczem (tylko oczywiście sama tego nie zrobię, natomiast od czego są komputerowowszechwiedzące sąsziadki np. Agucha).Teraz do eBeaty i do As: sorry, ale też nie wchodzi w grę z uwagi na kilka rzeczy. Po pierwsze miszkamy (niestety!) z moja mamą i nie odważyłabym się pozwolić na to by w imię mojej prywatnej wojny była narażona na wieczny bajzel. Nie to, że się jej boję tylko raczej z szacunku dla rodzicielki. A tu muszę dodać, że tak się jakoś ułożyło, że wszystkich pomieszczeń używamy wspólnie i mój chłop rozwala wszystko wszędzie. A najgorsze jest to, że nie potrafię czegokolwiek robić gdy obok leży zużyta skarpeta lub pielucha albo tależ po wczorajszej piccy. A jeśli chodzi o skończenie z obsługą lub odwrócenie jej w moją stronę to powiem, że nie raz próbowałam. BEZSKUTECZNIE!!! "moje kochanie" jest impregnowane na takie pomysły (łeb se dam ucharatać, że przez swoją matkę). Na każdy mój tekst w stylu "wynieś w końcu tę zgrzewkę mineralnej na balkon (tydzień się o nią potyka w przedpokoju) oświadcza mi że on biedaczek haruje jek wół a ja mu każę tyrać gdy on chce odpocząć. Albo gdy juz się na coś zgodzi to musi się potargować - "a zrobisz mi kolację?" (zboczenie chyba jakieś zawodowe). No zgroza po prostu! Mam ochotę zabić...TEŚCIOWĄ!!! Bo jak ja mam wyplenić w kilka miesięcy/lat to co ona pieczołowicie zaszczepiała w nim przez lat kilkadziesiąt??? Zero. Po prostu zero odpowiedzialności za swoje nawet najdrobniejsze czyny. Ja tu jestem wielki boss a martwią niech się inni.SV P.S.Odpowiedź dla Dyziaka: briardy
      • Gość edziecko: magdatorun Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 14:08
        Hehehe Sylvester jak na mścicielkę to zbyt sie przejmujesz niedoszła ofiarą :) Wysłałam swój post pełen pomyslów zanim przeczytała, że taka miętka jesteś ;) Słuchaj a moze zrób tak, że zanim skasujesz mu twardy dysk - skopiuj go !!! Jakąż bedzie rozkosza patrzeć jak on lata z obłąkanym wzrokiem po chałupie a ty masz w kieszeni kopię :lol:No dobra - kończę zanim wpadnę na coś jeszcze bardziej podłego. Hmm odkrywam w sobie pokłady mściwości :lol:Lecę do domku - drżyj mój niecny mężu jesli gary nie będa pomyte!!!!Magda
      • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: ups, teściowa też zebrała IP: *.* 25.10.02, 14:21
        ha, ta zemsta jak nic zatoczy szerszy krąg ;)
      • Gość edziecko: eBeata Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 28.10.02, 14:49
        > Teraz do eBeaty i do As: sorry, ale też nie wchodzi w grę z uwagi na kilka rzeczy. Po pierwsze miszkamy (niestety!) z moja mamą - mama przecież widzi co się dzieje i kto sprząta, wejdź z Nią w układ ;-)> A najgorsze jest to, że nie potrafię czegokolwiek robić gdy obok leży zużyta skarpeta lub pielucha albo tależ po wczorajszej piccy. - ja też bym nie umiała ale można się na jakiś czas nauczyć - dla wyższego dobra :-)
      • Gość edziecko: AneczkaG Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 28.10.02, 16:58
        Sylvester, a może też się z nim targuj o każdą rzecz? Coś w stylu "zrobię, jak Ty zrobisz dla mnie..."
    • Gość edziecko: magdatorun Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 13:58
      Odnosze wrażenie że twoja gorycz ma dwa podłoża - pierwsze, ze mąż to bałaganiarz i leń, tak jak mój :) a drugi, że nie liczy się z Tobą. W pierwszym przypadku mam pewne doświadczenia, patrz w wątek: http://forum.edziecko.pl/view.php?bn=edziecko_emamaarch&key=1021968371&pattern=&pattern=których skuteczność dalej potwierdzam hehehehe. Mąz ma okresy zapomnienia ale ponawiam opisane zabiegi i skutek jest stuprocentowy :lol:Jesli zaś chodzi o zemstę proponuję zrobic mu to samo co on Tobie - możesz wykasowac mu książke adresową outlooka i udawać głupią na zasadzie : Kochanie choć szybko cos nacisnęłam i mi tu mrugnęło i nic nie widać !!! :lol: Chociaz nie sądze , zeby dał sie nabrac na twój nagły zanik inteligencji. Mozna bardziej perfidnie - wpisać FORMAT C i puścić w niebyt WSZYSTKO :) Poinstaluje sobie co tam ma od nowa ale się namęczy :) A ostatecznie mozna też wpakowac śrubokręt od tyłu, wsadzić kompakty do gramofonu a dyskietki polac wodą, co jest mniej finezyjne i będzie kosztować ale jakże wspaniale rozładuje twoje napięcie !!!!!Z diabelskim pozdrowieniem - MagdaP.S. Oglądałas Kilera? Można dac mu prochy nasenne a potem stłuc po nerach tłuczkiem heheheh. Trzymaj się!!! I koniecznie napisz co i jak mu zrobiłaś :)
      • Gość edziecko: Babypink1 Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 22:04
        Magda jestes Wspanialasmile))PozdrowkaBabypink
    • Gość edziecko: kasiunia Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 18:39
      moze zostaw mu dziecko i wyjdz na 5 godzin z domu? ;)
    • Gość edziecko: kocurek Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 25.10.02, 22:15
      Faktycznie grzebanie w komputerze, który służy Twojemu mężowi do pracy to nierewelacyjny pomysł ;)Ale...Ja porzucone slipy wieszałam na ekranie monitora, jak wylądowały ponownie na podłodze, wkładałam do teczki, i szły razem z włacicielem do pracy...Wymemłane, aromatyczne skarpetki porzucone koło łóżka wkładałam czasem z pięknie uprasowanymi koszulami, by się przegryzły...albo do rękawa kurtki - jak się rano spieszył i nie mógł włożyć rąk do rękawa pieklił się jak diabli :lol:Potrafiłam poprzypinać je do sznurka w łazience, i ukochany mój jeszcze niedowidząc z rana wchodził z otwartych drzwi prosto we własne skarpety uzbierane z 3 dni.....i zaciągał się mocno :lol: jeszcze dołączałam karteczkę "na szybkie przebudzenie".....Pomysłów wiele, wszystkie w sumie nieszkodliwe, ale ile radochy dla mnie jak słyszałam te stłamszone "cholery" i inne....A co najważniejsze - działa!Polecam, hihi :)
      • Gość edziecko: RybkaKatarzyna Jestem w szoku, przecież to bez sensu . IP: *.* 26.10.02, 17:26
        Tak się zastanawiam, jaki to wszystko ma sens??????Przecież te głupie żarty do niczego nie doprowadzą, tylko zaostrzą sytuację, przecież nie bedziecie się żreć przez całe życie. A zresztą jaki sens ma takie życie z kimś kogo nazywa się palantem ?? Dziewczyny jestem w szoku !!Rozumiem kłótnie, ja też kłócę się z Jackiem, ale ja Go kocham a On kocha mnie, więc te kłótnie to tylko krótkie spięcia.Matko, przecież to zupełny brak szcunku, bezsensowne, dziecinne traktowanie siebie, obrzucanie się błotkiem.....zupełnie bez sensu, nie wiem jak można tak żyć ?? !! Wyzywać się od palantów i robić sobie na złość !!HAHAHAHAHAHA aż brzuch mnie boli od śmiechu........mozecie o mnie mysleć co chcecie, ale wymyslanie takich głupich zemst to zupełna dziecinada do niczego nie prowadząca.Żeby ze sobą żyć i tworzyć rodzinę nie wystarczy "wspólne" dziecko.
        • Gość edziecko: Anita53 Re: Zmien mieszkanie na osobne IP: *.* 26.10.02, 21:05
          Zemsta ?????? Jaki to ma sens ? Ty jemu zaczniesz niszczyc rzeczy, a facet Tobie ? To bez sensu.Jedno tylko pytanie: po co z nim mieszkasz ??????Czyje to mieszkanko ? Pozbadz sie szkodliwego lokatora.Smieci sie zmiata i wyrzuca.PozdrawiamA tak swoja droga to nie zle ziolko z tego faceta - beznadziejny partner - czym predzej bym go zmienila.Chyba, ze odpowiada Ci to jak Cie traktuje ...
        • Gość edziecko: kadyga Re: Jestem w szoku, przecież to bez sensu . IP: *.* 26.10.02, 21:11
          u hu hu, ale poważnie....a tak wesoło było ;)Katarzyna mama Franka
        • Gość edziecko: Behemot Re: Jestem w szoku, przecież to bez sensu . IP: *.* 26.10.02, 21:34
          Żadnego poczucia humoru...
          • Gość edziecko: flaska Re: Jestem w szoku, przecież to bez sensu . IP: *.* 27.10.02, 00:17
            przeczytaj : "jak mówić , aby dzieci słuchaly..."ewa
          • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jestem w szoku, przecież to bez sensu . IP: *.* 27.10.02, 09:45
            Miałam się nie odzywać, ale emocje...ech te emocje. Behemot, jakie poczucie humoru? Ustalmy coś. DawnySylwester napisała post, post naładowany emocjami NEGATYWNYMI, ale że dziewczyna ma dar pisania, post napisany jest w dosyć humorystycznym stylu. Tyle, że temat - jak najbardziej poważny, powiedziałabym, że wręcz między wierszami przebija bezsilność, złość tak wielka, że oczami duszy widziałam rozedrganie autorki. Idziemy dalej. Odpowiedzi utrzymane są w tym samym humorystycznym i lekkim tonie. Ale temat - no właśnie, znowu ten temat. Otóż temat jeży włos na głowie. I teraz zastanów się, czy to co tak lekko potraktowałaś, napisałaś leciutkim piórem nie zostanie wykorzystane, jako "narzędzie zemsty". I nie stanie się powodem do potwornej awantury a w konsekwencji rozstania. Słowo ma moc twórczą. Często staje się ciałem...Popieram KasięRybkę i Anitę53. Bo ja również nie rozumiem pojęcia "zemsta". Na kim? I za co? A właściwie nie za co, bo to wiemy, ale - na litość boską - w imię czego??? I PO CO?? Co chcecie osiągnąć? Nigdy w życiu nie uwierzę, że facet, któremu "zrobi" się wszystkie te wymyślne "tortury" nagle dojdzie do wniosków następujących: "no tak, ale ze mnie świnia, ale jestem faktycznie palant, źle robiłem mojej ukochanej, od dzisiaj zmienię się, Ona ma rację, będę sprzątał, nie będę wykasowywał niczego w kompie i w ogóle chyba pójdę do psychiatry, żeby powiedział co jest ze mną nie tak, bo to tylko moja wina". Bo ja widzę, że będzie naciągana spirala wzajemnej zemsty, potem niechęci, a w rezultacie nienawiści. W jakiej atmosferze ma być wychowywane dziecko??? Tak strasznie kochacie swoje dzieci, owszem, ale co jesteście w stanie DLA TYCH DZIECI ZROBIĆ??? Oprócz walki z ojcem, utarczek, nowych pomysłów na dokuczenie sobie nawzajem? Kurcze, naprawdę nie rozumiem w imię czego ma to służyć...Myślicie, że u mnie w domu jest tak super? Buzi, buzi, rączki splecione i w ogóle cacy, że hej? Nie moje drogie, naprawdę nie. Czasem jestem taka zła na swojego męża, że np dzwonię do Patsi, do Oli (międzymiastowe...hmmm, rachunki koszmarki, choć ostatnio Patsi się zlitowała i to Ona ponosi koszty! chwała Ci za to moja Ty spowiedniczko!), szlocham Jej w słuchawkę i jak już się wyszlocham to zaczynam się zastanawiać, co zrobić. Jasne, że w pierwszej chwili są to myśli typu: spakuję się, wyniosę do Mamy, albo wymyślę coś tak okropnego, że Mu w pięty wejdzie...Ale potem (nauczona doświadczeniem, że tak trzeba) idę sobie na spacer, albo zamykam się z książką (haaa "Mistrz i Małgorzata" - moja psychoterapia) w łazience, włażę do wanny i czekam aż mi wściekłość minie (ja gorącokrwista jestem). W najgorszym przypadku (np jak wróci o 3 nad ranem w stanie wskazującym, nic mi przedtem o tym nie mówiąc), biorę tabletkę uspakajającą i śpię. Bo kiedyś robiłam Mu wymówki o tej 3. Ale jak zobaczyłam oczy córci, obudzonej moim krzykiem, to teraz zamykam dziub na kłódkę i czekam na dogodniejsze warunki. I dzięki temu emocje, złość opadają, i z wymówek robi się po prostu dyskusja, rozmowa naprawdę konstruktywna a nie pyskówka z wyzwiskami, która do niczego dobrego nie prowadziła. Nie lubię czuć nienawiści. Ona niszczyła przede wszystkim mnie. Bo po moim facecie pretensje, że wrócił tak późno spływały jak woda po kaczce. I tak, jak tylko miał okazję (dobrze, że tak mniej więcej raz na pół roku...) to balował i tyle. Zauważyłam natomiast, że odkąd nie krzyczę na Niego, nie robię Mu awantur w nocy, a rozmawiam z Nim dopiero rano, coraz rzadziej Mu się to zdarza, a i zawsze mnie już informuje, i wraca w stanie przyzwoitym...;) I jeszcze jedno. Uważam, że takie zachowanie ma sens (jeśli mogę się tak wyrazić ;) ), gdy w założeniach jest rozstanie (choć i tak myślę, że o prawdziwej klasie świadczy rozstanie godne...). Dlatego DawnySylwester powinna zadać sobie pytanie, czy chce nadal być ze swoim partnerem, czy też dać Mu kopa na do widzenia. Bo jeśli chce tworzyć rodzinę, to powinna nauczyć się trudnej sztuki kompromisu, czy wręcz czasem ustępowania w imię dobra ogólnie pojętego. Nie poświęcania się, nie - ale pokazania swojemu mężczyźnie, że istnieje inne zachowanie, że warto jest czasem pomyśleć o drugiej osobie. To dopiero daje wspaniałe efekty - i nie mówcie mi, że to niemożliwe, bo ja przetestowałam to u siebie. I wiem, że nacisk, podniesiony głos, pretensje, budzą przekór. Ja jestem okropnie przekorną osobą...I walczę z tym bardzo ciężko. I wiem dzięki temu, jak powinno się robić, aby tej przekory nie budzić. Dlaczego tak trudno jest Wam dziewczyny być łagodnymi? Skąd w Was tyle złości? Tyle pomysłów na robienie sobie na złość...Czemu nie ma pomysłów na miłość? Nikt, żadna z nas nie jest ideałem, czemu wymagamy idealności od mężów? Pozdrawiam i proszę - nie wieszajcie na mnie psów... - Gosia
            • Gość edziecko: Dorcia.T Re: Jestem w szoku, przecież to bez sensu . IP: *.* 27.10.02, 10:47
              Dzięki za ten list. Masz rację.
              • Gość edziecko: Dorcia.T Re: Jestem w szoku, przecież to bez sensu . IP: *.* 01.11.02, 13:41
                P.S. Moje "dzięki" było do Gosi1!
            • Gość edziecko: Behemot Re: Jestem w szoku, przecież to bez sensu . IP: *.* 27.10.02, 20:55
              Jeśli chodzi o to moje zdanie to jest ono z dowcipu:Para małżeńska u psychologa do spraw małżeńskich. On odsuwa żonie krzesło, gdy ta siada, żona przewraca się. Wstaje zła. Mąż do psychologa: widzi pan? Żadnego poczucia humoru. Tak mi się skojarzyło....:hello: Gina
    • Gość edziecko: BAJBUS Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 27.10.02, 12:27
      Zemsta jest swojego rodzaju czynieniem zła, a zło wyrządzone wraca do nas ;)Po przeczytaniu Twojego postu w mojej głowie pojawiło sie odrazu pytanie: czy wy musicie być razem????Bo u nas jest podobnie i ale my narazie musimy byc razem.Bez licytacji, ale mój chłop to też kawał leniucha i bałaganiarza - dla odmiany ja jestem czyściochem i wszystko w domu ma swoje miejsce (przynajmniej powinno).Natomiast przychodzi taki moment (życzę Ci aby dla Ciebie przyszedł jak najszybciej) kiedy na 90% zapytan i próźb swojego chłopa odpowiadasz: nie wiem, lub nie chce mi się - i to dopiero działa :)Acha, przytargaj ze sklepu wielki karton i wszystko czego on po sobie nie sprzątnie (resztki jedzenia, papiery, talerze, skarpetki i co tam jescze znajdziesz) wrzucaj do tego kartonu - a potem (hihihi) zapakuj, zaadresuj i wyślij na jedo adres (pracy??) - dobra żartowałam ;)Trzymaj się i dołączam się do wypowiedzi niektórych z Was - oni poprostu tacy są :)Pozdrawiam bajbus
    • Gość edziecko: lea Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 27.10.02, 13:56
      A dlaczego zemścić ?Wiem,ze balaganiarstwo i zachowywanie sie twojego męża doprowadza ciebie do furii. Ale czy widzisz wnim tylko te złe cechy? to dlaczego jesteście razem ?A moze kochasz go tylko on nie potrafi uszanować Twej pracy i to Ciebie złości ??? Chyba o to chodzi ???Słonko zastanów się...czy ty nie popełanisz błędów ? Bo ja masę, sama jestem bałaganiara niestety, staram się jak mogę, każda rzesz ma w domu swoje miejsce ale...Mój dom słuzy do mieszkania, nie jest to muzeum, pewnie chodzi Ci o rzeczy, które w koło się powtarzają o niemiłe nawyki, wczorajsze skarpetki, slipy...itd.Ale tak to wygląda i u nas w domu... Za to dostrzegam to co dobre w moim mężu. Przecież małżeństwo polega na tolerancji, zrozumieniu, szacunku, miłości i zaufaniu. myślę, że ta złośc Ci minie - życzę Ci miłego dnia -lea
    • Gość edziecko: itanka Re: Jak się zemścić???- dobre słowo dla autorki postu IP: *.* 27.10.02, 21:22
      Czołem dziewczyny!! Przeczytałam bardzo uwaznie wszytkie posty i choc z zasady nie właczam sie w takie dyskusje tym razem emocje wzieły góre!!! MYslę, że dobrze "odczytałam" i zinterpretowałam to co chciała nam przekazać emamam -DawnySylvester! Przychodzi taki moment (pomimo uczuc jakimi darzy się druga osobę - tych dobrych, szlachetnych uczuc jakimi sa miłość, szacunek, tolerancja), że CZARA GORYCZY SIE PRZELEWA!!! To, że dziewczyna w chwili kompletnej "rozpierduchy" i złości podzieliła sie z nami swoim kłopotem..napewno nie upowaznia nas do osądzania czy jej związek jest toksyczny, zły, dobry...Przyszedł moment i potrzebowała "wyrzucić " z siebie to co doskwiera...A, ze byc może nadto emocjonalnie (mysle, ze to okreslenie ZEMSTA) musimy traktowac troszke z przymruzeniem oka, była zła i chciała sie odciąć "draniowi"smile) A juz napewno !!! nie wolno nam uzywać sformułowac o "śmieciach i wymiataniu takowych". Przepraszam, ale uważam, że kolezanka pisząc te słowa się zagalopowała. Osobiście zyję w szczesliwym związku i nie łaczy nas TYLKO wspólne dziecko, ale nie ukrywam (byłabym hipokrytką), ze zdarza mi sie nazwać mojego (nota bene kochanego przeze mnie) faceta palantem, czubkiem i podobnie. Kochany z niego "czubuś" i tyle. Ma swoje dziwactwa, potrafi wyprowadzic z równowagi (walajce sie po domu skarpetki etc) a jaki potrafi byc "upierdliwy" ochoooo. Ot zycie jest zyciem i codzienie przynosi jakąś niespodzianke nie zawsze jednak - miłą...Myslę, że czuję "bluesa" i wiem dobrze co chciała nam przekazać DawnySylvester czy Behemot ..kochaja swoich facetów, sa z nimi z wyboru,jest OKI, ale...jak to w zyciu "raz na wozie, raz pod wozem". Dziewczyna była wsciekła i napisała (same wiecie jak to jest czasem tak trzeba - bardziej anonimowo, "gdzies puscic wieści w eter" i przyjrzec sie jak inni radzą sobie z takimi problemami) ale rady w stylu "zamieszkajcie osobno"..sa chyba nie do przyjęcia,a jej autorka do sprawy podeszła zanadto patetycznie!!!!!!!. Zycze autorką tych postów, aby ich zycie po kres było sielanka i nigdy nie "spieniły sie na maxa" na swoja brzydsza połówke...Zycze równiez, aby nigdy nie powiedziały "mam dość" i nie zasiadły do napisania takiego postu. Może się uda, ale.........pamiętajcie dziewczyny przed Wami długa, wspólna droga, nie zawsze spowita różami, a jesli to niezapomnijcie róże mają tez kolce!!!Pomysły dziewczyn "co by facetowi wleżć za skórę" są niesamowite, i bardzo poysłowe. Sądze, że zadna z rozsadnych dziewczyn nie wzięła sobie do serca rad jakby mu zniszczyc dysk, wylać wode na płytki etc.. Ale juz pomysł z "laksigenem" (dla nie wtajemniczonych niegdys -srodek przeczyszczający) był trafiony..:-))))) Może facet poszedłby "po rozum do głowy" i przestał (w trakcie kontemplancji na WC..:-)))) skłaniac się tylko ku własnemu "EGO"...Kto wie..:-)))))))) A teraz całkiem serio - DawnySylwester, Behemot, Politea i cała rzesza dziewczyn -jestem z Wami!! DawnemuSylvestrowi zycze z całego serc, aby facet wreszcie "wyluzował" bo miarka moze się przebrać..a wtedy (skąd my to znamysmile) ) kwiaty, czekoladki, buzi, buzi....Trzymam za Ciebie kciuki i w razie czego "wal do mnie jak w dym".....Pa!! ;-))
      • Gość edziecko: Behemot Re: Jak się zemścić???- dobre słowo dla autorki postu IP: *.* 28.10.02, 14:26
        Dzięki kochana. Wreszcie jakieś miłe słowo. Jest dokładnie tak jak mówisz. Ja uważam, że nie może być tylko słodko, bo byłoby nudno. A poza tym te przeprosiny.... :love: :hello:
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jak się zemścić???- dobre słowo dla autorki postu IP: *.* 28.10.02, 16:01
          Hmmm, mój post słodki?? :lol: No może być tak...zawsze to lepiej niż psy....:lol: Pozdrówka Gosia :hello:
    • Gość edziecko: DawnySylvester Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 28.10.02, 15:00
      No właśnie kochane!W kilku miejscach padły tu znamienne słowa!Pytanie: czy chcę z nim być?Analizowałam, analizowałam i analizowałam niejednokrotnie. I jaki wniosek mi się nasunął? Chyba NIE chcę!!!Tylko życie byłoby za proste gdyby mozna było tak po prostu sie rozstać. Nie jestesmy dzięwiętnastostolatkami gdzie każdy właściwie żyje swoim życiem a oboje łączy tylko (aż?)promienne uczucie, a gdy on ją zdradzi lub obrazi to ona powie "spadaj" i zakocha się w kimś z innej klasy. Tak, przyznaję, dałam się zapędzić w kozi róg i po latach niezależnego, rozrywkowego życia "osiadłam" w domu na własne życzenie. No może nie do końca na własne bo pierwszą przyczyną była utrata rewelacyjnej pracy. A, że żyjemy w takich a nie innych czasach człowiek robi wszystko by związać koniec z końcem i w zwiazku z tym wykorzystałam sytuację, że moja druga połowa była zatrudniona na zasadzie własnej działalności. By nie ponosić bezsensownych dodatkowych kosztów otworzyłam sobie "firmę" ale... jako jego pracownik (co z resztą mi bardzo zaprocentowało w momencie zajścia w (chcianą!!!) ciążę i później podczas urlopu macierzyńskiego (załapałam się na ten najdłuższy). Wiem. Pewnie kilka z was w tym miejscu się obruszy i stwierdzi że nasze dziecko było efektem wyrachowania. Nie, nie, nie kochane! Nic bardziej błędnego! Tak jak powiedziałam, oboje pracowaliśmy, używaliśmy życia, mieliśmy jak bąki w kobylej dupie tylko...czegoś nam brakowało. Bo przecież najkochańsza nawet psina nie zaspokoi instynktów rodzicielskich.Tu troszkę odbiegnę od głownego wątku. Pamiętam jak dziś słowa mojego dawnego przyjaciela: "Ty kochana to tak wybrzydzasz! Do ciebie tacy faceci walą drzwiami i oknami! Jak nie z dwoma willami to z jachtem! A ty ciagle coś sie zatrzymać nie możesz! Ty chyba musisz na jakiegoś studenta trafić to się ustatkujesz!" No i trafiła kosa na kamień! Zakochałam się w spokojnym studencie, co jeszcze nawet spod skrzydeł mamy nie wyleciał. Gdybym była wyrachowana to pewnie bym mieszkała teraz gdzieś daleko i pławiłabym się w luksusach. Ale nie. Nie z moim charakterem! Nie mogłabym być całe życie wdzięczna komuś, że mnie w złotej klatce trzyma. Postanowiłam, że to ja z kims takim samym jak ja muszę sobie zbudować życie od początku. Muszę powiedzieć, że moj partner na początku i teraz to jakby dwie różne osoby. Doskonale pamiętam nasze początki. To dzieki moim naciskom podjął pracę. To ja go wprowadziłam do naszego domu (przypomnę, że mieszkam razem z mamą). Był taki spokojny, taki dobry. Działał jak plaster na moją niespokojną duszę. W domu bał sie oddychac, czuł niesamowity respekt przed moją mamą. Interesował się domem. Zaakceptował wszystkie panujace w nim zasady. Po prostu wszedł w nasz dom prawie niezauważalnie. I wszystko było dobrze do momentu kiedy skończył mi się urlop macierzyński. Bo nagle nasz budżet stopniał o jedną trzecią a dziecko wiadomo kosztuje. I niestety trzeba było zacząć kontrolowac wydatki. A wraz z problemami finansowymi pojawiło się tysiąc innych. Nagle mojemu panu urosły rogi no i się zaczęło. Obraza majestatu była widoczna na każdym polu. Jak ja śmię mu kazać sprzątać w soboty, wychodzić z psami na wieczór, wynosić naczynia po sobie, zbierać brudne łachy do prania, nie dawać na full muzyki i w ogóle cokolwiek robić??? Dlaczego nie nastawiłam prania, dlczego nie ma obiadu (nieśmiało dodam, że nigdy nie gotowałam i on o tym doskonale wiedział). I najgorsze jest to, że nie da sobie zwrócić uwagi. Fakt, ja ideałem nie jestem ale wydaje mi się, że się przynajmniej staram. I jak tu nie wyć w poduszkę? Przy jakiej kolwiek próbie zwrócenia mu uwagi na jakąś pierdołę on mi odparowywuje "a czemu ty tego nie zrobisz? Wtedy ja mu tłumaczę, że po pierwsze muszę obsłużyć dziecko bo samo jeszcze nie umie, mam milion innych obowiązków związanych z domem (np. ma poprane, posprzątane, wyremontowane), że nie wspomne o psach. I wiecie co on mi wtedy odpowiada. Po pierwsze to jemu obsługa sie należy (jego słowa najprawdziwsze) a po drugie psy to moja prywatna brocha, problem, który mam na własne życzenie i on w to wbija (zapomniał tylko jak fajnie sie wydawało kasę za szczeniaki). To ja jestem trutniem, to ja spijam smietankę z jego zapieprzania ponieważ nie pracuję przynajmniej 8 godzin dziennie i oczywiście dlatego, ze mój wkład w domowy budżet jest mniejszy niż jego!I tu wrócę do poczatku.Zakalapućkałam sie w tym wszystkim po pachy i nie widzę wyjścia. Jeśli każe mu sie wyprowadzic to z czym zostanę? Mam robić to samo ale na własnej działalności? Bez sensu. Primo stracę zasiłek wychowawczy, secundo oddam 2/3 zarobków na ZUS??? A czym będę pracować - samochod firmowy też na jego nazwisko.MATNIA - znacie to pojęcie?Jedym wyjsciem jest cud, albo wygrana w totka. Jak słowo daję byłoby jak w tym kawale : Kochanie wygrałam, pakuj się...Kupiłabym sobie dom, zatrudniłabym pomoc, pośwęciłabym się dziecku i psom i miałabym w końcu święty spokój. A ze znalezieniem kogos do seksu nigdy nie miałam problemów.SV
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 28.10.02, 16:38
        SV, a więc chyba jednak dobrze odgadłam Twoje intencje. Szkoda. Bo to oznacza, że faktycznie męczysz się, że jest Ci potwornie źle. Znam to uczucie. I powiem Ci coś jeszcze. Od pewnego czasu ze zdziwieniem stwierdzam, że los (Bóg?) doskonale wie co robi zabierając lub nie dając nam tego, czego byśmy sobie bardzo, bardzo życzyły. Nie będę się tu rozwodzić strasznie i dawać multum przykładów z mojego życia (naprawdę wiele razy najpierw złorzeczyłam, by po pewnym czasie stwierdzić: dzięki Ci Panie Boże...), ale opiszę tylko jedno. Wnioski wyciągniesz sama.Nie pracuję od 8 lat. Poszłam na zwolnienie jeszcze będąc w ciąży z Krzysiem. Pracodawca cenił mnie, tak na pół gwizdka. To znaczy, że przedłużył mi umowę o pracę tylko do dnia porodu, po czym stwierdził, że bardzo sobie ceni mnie i moją pracę, ale podpisze ze mną umowę tylko wówczas, jak wrócę do pracy po macierzyńskim...Jak było dalej już chyba wiesz. Nie mogłam, nie dałam rady zostawić mojego synka. Potem doszły kłopoty związane ze zdrowiem Krzysia, i słowa mojego męża, że muszę poświęcić się synkowi, bo to jest tylko dla Jego dobra i potem zaprocentuje. Jednocześnie słyszałam, że nie zarabiam, więc nie mam prawa robić Mu wyrzutów, w ogóle mam o wiele mniejsze prawa niż mój - skądinąd naprawdę dobry i kochany - pan mąż (czyt. władca...). Słowa są coraz boleśniejsze w miarę upływu czasu. Bo synek większy, ja coraz starsza. Nie dociera do Niego (męża), że ja wraz z upływającymi latami traciłam coś niezwykle cennego i popularnego na rynku pracy - przebojowość, energię, pewność siebie (której wcześniej mi nie brakowało, a wręcz miałam tego sporo na zbyciu). Do tego doszło jeszcze systematyczne i niezwykle skuteczne ubezwłasnowalnianie mnie. Na czym polegało? (cholera, nadal wkurza mnie, że nie kapnęłam się wcześniej). Np chciałam jechać do miasta na zakupy. Dzwonię więc do mężusia i mówię: kochanie, jakbyś dzwonił i mnie nie będzie nie denerwuj się, jadę z dziećmi do miasta. Obiadek będzie naszykowany, tylko sobie odgrzej."Słonko moje, poczekaj, ja za 20 min będę w okolicy robił zdjęcia, to podjadę po was. Po co macie jechać autobusem, tam tyle złodziejstwa, tyle ludzi choruje teraz...". Dobra, czekam. 20 min, pół godziny, półtorej godziny....dzwonię. "Kotuś serio już za 30 min jestem. Daj mi tylko 30 min. To i tak krócej niż byś miała jechać autobusem...". Czekam 30 min, godzinę...Zaczyna się we mnie gotować. Dzwonię z pianą na ustach. "Cholera jasna, ja zapierdzielam, bo tylko ja zarabiam, a ty mi jeszcze wymówki robisz??? Moja wina, że cały czas dodają mi zlecenia? Jak jesteś taka mądra, to idź i zarób te pieniądze, to będę mógł wozić cię gdzie tylko zechcesz!!!". Szczęka zmienia swoje miejsce przytwierdzenia....Zbieram ją z podłogi, ale do miasta już nie mogę jechać bo za późno. Łykając łzy szykuję się na następny dzień. Jak dobrze pójdzie, to w końcu się wybiorę, a jak nie znowu dam się zrobić w bambuko. Bo ja wiem, że to nie Jego wina, ja wszystko wiem. Ale - do jasnej anielki - dlaczego nie zadzwoni i nie powie o tym???? Hmmm, długo i wiele, wiele osób zastanawiało się nad tym. A prawda jest taka, że mój kochany mąż nie lubi jak jeżdżę gdziekolwiek sama (oprócz koleżanek, ale lubi mnie tam zawieźć a potem przywieźć) - i daję Ci słowo honoru, że nie jest to kwestia zazdrości. Nie wiem czego. Bo ja też już nie lubię jeździć bez Niego. No i teraz sedno. Bez tej operatywności brak mi wiary w siebie, brak mi odwagi, żeby cokolwiek zacząć. A to męża wkurza, bo On wierzy we mnie i stara się zarazić mnie tą wiarą. Tyle, że to praca żmudna i wymagająca czasu. Na razie pracuję jako wolny strzelec. Zobaczymy co dalej.I teraz już podsumowanie. Widzisz ja mam taki charakter, że naprawdę już dawno wyprowadziłabym się od mojego męża. Po prostu. Spakowałabym się i tyle by mnie widział. On o tym wie. Co mnie powstrzymuje? Brak stałej pracy, wiary w siebie, długi, perspektyw na zmiany. Nie dałabym rady z niczym bez Niego. I codziennie dziękuję za to Panu Bogu na kolanach. Bo rozwaliłabym rodzinę. A rodzina jest naprawdę w porządku. Jak przeczytałaś, nie brakuje zgrzytów i to czasem poważnych. Ale podsumowując moje życie - nie mogę narzekać. Każdy ma inne wady. On ma takie, jak czytałaś, ja inne - wcale nie lepsze ani gorsze. Tyle, że On jakoś łatwiej je przełyka. I kocha mnie taką jaka jestem, i - do cholery - naprawdę mi to okazuje! I co? Mam to zostawić z powodu skarpetek? Bałaganiarstwa? Brzydkich odzywek do mnie? Zastanów się poważnie SV, może Ty też popełniasz jakieś błędy? Może jesteś zbyt ostra? zbyt energiczna? za dużo ŻĄDASZ a zbyt mało starasz się traktować jako coś wspólnego? Widzisz, nie obraź się, ale uderzyło mnie coś w opisie sytuacji na początku. Mianowicie, że On poddał się tak strasznie, że bał się oddychać, że wtopił się w tło. Żaden człowiek nie wytrzyma takiej sytuacji za długo. Każdy zacznie się w końcu buntować. On szuka swojej tożsamości. Odnoszę wrażenie, że chciałby być...głową rodziny, z którą jednak wszyscy będą się liczyć. A głowa rodziny, niestety, nie spełnia życzeń, nie wykonuje rozkazów. Dlatego może zacznij od siebie? Przynajmniej spróbuj. Co masz do stracenia? Dopiero jak to nie wyjdzie, jak zobaczysz, że faktycznie to palant - będzie Ci łatwiej, bo będziesz mogła powiedzieć sobie: zrobiłam wszystko! Przepraszam, że może zbyt obcesowo, ale nie znam ani Ciebie, ani faktycznej sytuacji w Twoim domu, a często słowa nie oddają tego co naprawdę się dzieje. Ja sugerowałams się tym co napisałaś. Jeśli jest inaczej, nie bierz tego do siebie. Odpowiedziałam na post, na fakty z "papieru". :-) Pozdrawiam Cię bardzo cieplutko - Gosia
      • Gość edziecko: mow Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 28.10.02, 18:50
        Zaraz, zaraz, jaka matnia??? Masz gdzie mieszkać, masz fajne dziecko, masz z czego żyć - nawet jeśli oddasz cos na ZUS, masz mamę, która Ci pomoże, a przede wszystkim masz JEDNO ŻYCIE! (nawet wierząc w reinkarnację nie warto marnować ani jednego wcielenia :) Też mi się kiedyś wydawało, że sytuacja jest bez wyjścia i wiesz, w pewnym momencie nie wytrzymałam i wyprowadziłam się jak stałam. I nagle wszytsko zaczęło sie w moim życiu układać - udało mi się zamienić mieszkanie na większe, znalazłam fajną pracę a później cudownego faceta. I kiedyś zastanawiałam się jak to było możłiwe, że to chyba jakiś cud, czy zbieg okoliczności, że mi się wszystko tak zaczęło układać jak porzuciłam obsługę swojego trutnia.Doszłam jednak do wniosku, Że to nei był przypadek. zastanów się ile energii przeznaczasz na awantury i kwasy. Myślę, że spoko możnaby tą energią oświetlić średnie miasto. Jeśłi uzyjesz tej energii w inny sposób to wszystko Ci się ułoży. Aha, nie zgadzam się z wyrażanymi na tym forum poglądami, że "oni tacy są" otóż nie są. To my pozwalamy im takimi być, bo zostałyśmy wychowane na służące, w poczuciu niskiej własnej wartości i w przeświadczeniu, że miarą wartości kobiety jest facet, który wyświadcza jej tę łaskę, że z nią sypia! A dalej mi jazda! Jeśli ktos twierdzi, że należy mu się obsługa to należy mu się wyłącznie kop w d! Nie daj się wrabiać, i tak tego nie wytrzymasz więc szkoda czasu lepiej od razu go wyrzucić i zacząć żyć na własny rachunek. Jestem pewna, że Ci się uda i będziesz szczęśliwa a kamień spadnie Ci z serca jak się gada pozbędziesz.wszystkiego dobrego!mow
      • Gość edziecko: Behemot Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 28.10.02, 19:26
        W moim małżeństwie kryzys nastąpił po urodzeniu się dwójki dzieci zresztą zgodnie z zasadą "co rok to prorok". Na szczęście mogę stwierdzić, że chyba już jest on zażegnany. Mąż wreszcie zasmakował w ojcostwie. Nie jest ideałem i potrafi wkurzyć człowieka, ale kto jest doskonały? Może u Ciebie też to przejściowy kryzys w związku z pojawieniem się dziecka? To tylko w książkach jest takie bezproblemowe i sprawia tylko radość. Może warto postarać się, aby było wszystko dobrze? Był czas, gdy mnie też się wydawało, że mam dość męża, że chcę żyć bez niego, ale to nie była prawda. Może warto się postarać? Jasno postawić sprawę, wyjaśnić czego się oczekuje? Pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego. :hello: Gina
    • Gość edziecko: Agucha Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 28.10.02, 23:41
      Witajcie! No cóż, sama nie wiem od czego zacząć. Przeczytałam wszystkie wątki i powiem Wam, że życie we dwoje to loteria. Moi teściowie tworzą zgodne małżeństwo, nie ma tam kłótni, głupich emocji, dla kogoś z boku: ideał. Mają czym się pościcić: dwóch wspaniałych, dobrze wykształconych synów, duże mieszkanie, samochód... Czegóż do szczęścia potrzeba? A właśnie, zainteresowania drugą osobą ... Teściu zrobi wszystko o co go żona poprosi: pozmywaj... pozmywa, zawieź mnie do lekarza... zawiezie i nawet będzie czekał dwie godziny w samochodzie, oczywiście okaże swoje zniecierpliwienie. Pomyslicie: ideał. Fakt że nie zrobi nic od siebie, ale przecież wystarczy poprosić, byle nie za często oczywiście. W czym tkwi problem. Facet nie ma potrzeby ani czułości, ani rozmowy, ba nawet nie musi wiedzieć co robi jego żona. A żona była fajna babka jak gotowała, sprzątała,prała zajmowała się dziećmi, obsługiwała męża. Teraz niestety się popsuła, podupadła na zdrowiu i jest kulą u nogi kochanego męża. Ma chory kręgosłup, traci czucie w nogach. Sprawdzała sobie matury, chciała wyjść z pokoju po herbatkę i przewróciła się. Nie mogła sama się podnieść, bo zdrętwiała jej noga i straszny ból przeszywał plecy, wołała o pomoc... A mąż oglądał mecze w telewizji dość głośno, rozmawiał z TV komentując rozgrywki i biedny nie zauważył, że od ponad godziny ktoś jęczy za ścianą. Gdyby nie to, że nie był pewny czy pies był na spacerze, do rana nie zajrzałby do pokoju żonki. Ktoś powie przypadek... Żona pojechała do szpitala na rehabilitację, mężuś przyjechał w weekend zabrać ją do domu na prze[pustkę i nawet nie zapytał, jak się czuje... ba przez tydzień nawet nie zadzwonił, a na telefon żony zareagował zniecierpliwieniem, bo coś tam ze sportu właśnie oglądał.Przez te wszystkie lata teściowa była bardzo szczęśliwa z mężem. Wszystko im się tak dobrze układało, a że troszkę nieczuły, że zakochany w sobie, że pracował całymi dniami choć nie musiał ... taki charakter. A co teraz myśli... tylko tyle, że wypuszczając dzieci z domu rozbiła iluzję szczęśliwego domu. Mieszkają razem, ale tak na prawdę ona jest już mu nie potrzebna, może nigdy nie była... Więc chyba lepiej przejrzeć na oczy teraz niż później, o wiele zapóźno.A mój mąż złoty człowiek, pomaga mi w domu, zajmuje się dzieckiem, jak trzeba zrobi zakupy, złego słowa nie mogę powiedzieć...Sylwester może zaświadczyć... ale strasznie się boję, że może kiedyś i nas spotka podobny los. Podobnie jak jego tata, uważa że jkego praca jest ważniejsza, bo daje więcej pieniędzy. Ja pracuję w budżetówce więc bąki mogę zbijać a pensję dostanę. Zaczynają się pierwsze spięcia.Np. miałam przeprowadzać szkolenie we wtorek, synek zachorował w weekend, więc wiadomo było, że nie pójdzie do żłobka. Poprosiłam koleżankę, żeby posiedziała z nim te dwa dni, po szkoleniu wezmę zwolnienie i się nim zajmę i co... Awantura, bo wyrodna matka, bo praca ważniejsza od dziecka, bo przecież mogę sobie chodzić na zwolnienia bo i tak mnie nie zwolnią, bo trzeba zapłacić za opiekę, kiedy ja mogę za darmo itd....Kiedy byłam na wychowawczym mój mąż nie bardzo rozumiał po co mi kosmetyki, jakieś ciuchy, przecież siedzę w domu z dzieckiem. A najgorsze spotkało mnie ostatnio. Mateusz w nocy strasznie gorączkował (39,4), miał duszności , krtaniowy kaszel. Budzę męża, przyznaję spanikowana, dziecko dusi kaszel, aż mu oczy z orbit wychodzą, oddycha z trudem mówię jedziemy do szpitala... A on mi na to że histeryzuję, trzeba zaczekać do rana, można dać mu czopek w dupę i syrop przeciwkaszlowy i będzie dobrze. Po kłótni zawieźliśmy synka z pierwszymi objawami niedotlenienia do szpitala. W szpitalu walka, bo dziecko 21m. ja przeziębiona... pielęgniarka idzie mi na rękę, tę noc mogę zostać. Sytuacja opanowana, sobota godz 17 wychodzę ze szpitala, biegnę na pogotowie by szybko się wyleczyć i być z synkiem. Pech, zatoki, antybiotyk. Mąż zostaje z małym na noc (kochany). Rano zmienia go moja mama. Kochany mężuś przychodzi do domu z pretensjami, że nawet oka nie zmrużył, dzieciaki płakały na przemian. A do mnie taki tekst: "Nie mogę na ciebie liczyć kiedy jesteś najbardziej potrzebna" Szczęka mi opada, łzy stają w oczach. Jedyne co mówię to: czy zastanowił się co powiedział. Dzisiaj trzecią noc jest z synkiem w szpitalu, ja byłam kilka godzin w dzień, mówię jużcałkiem po ludzku, wydębniłam zaświadczenie od lekarza że nie prądkuje i od jutra czuwam całe dnie i noce, bo mąż wraca do ważnwj pracy dającej nam podstawowy dochód. Ma tylko 5 dni urlopu i mogą mu się jeszcze przydać... I co sobie myślę o tym kochanym człowieku ... Nie myślę, boję się spojrzeć w przyszłość.Agucha
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 29.10.02, 10:26
        Agucha, ja już dawno stwierdziłam (i pisałam o tym), że my kobiety jesteśmy w stanie wszystko wybaczyć facetowi, który OKAZUJE miłość i troskę o nasze dziecko. Po prostu wszystko...Dlatego może ja tak a nie inaczej reaguję na "wpadki" mojego chłopa. Bo widzę w Jego oczach uwielbienie do naszego synka, autentyczny strach o Anię (która nie jest przecież Jego biologiczną córką...). Jak byłam chora to On spał z Krzysiem i to On Go wykarmił w nocy, wynosił na rękach pomimo, iż normalnie pracował od rana do wieczora. W szpitalu też spał z Misiem, bo nie chciał aby dodatkowo Go stresować zmianą trybu życia...Ja byłam z dzieckiem w ciągu dnia, On w nocy (czasem widziałam, że prawie podpierał się rzęsami). To On śpi z chorym Misiem, wstaje do Niego, pilnuje, czy nie rośnie gorączka, czy Misiu nie dusi się przy krtani (która zdarza Mu się co rok między lutym a marcem i przebiega z dusznościami). Tak, stanowczo moja miłość do męża rośnie proporcjonalnie w stosunku do okazywanej przez Niego troski i miłości do dzieci. Czasem jak jestem na Niego tak zła, no tak zła, że już gorzej być nie może, wystarczy, że Miś podejdzie do Niego, przytuli się i powie "kocham Cię tatusiu" a mnie kolana wymiękają i mam takie dziwne uczucie bezradności, które w sumie też mi przeszkadza. Dlaczego? Bo wiem, że choćby nie wiem co się działo, nie mogę nic zrobić, bo tych dwoje tak się uwielbia, że musiałabym być totalną świnią, gdybym chciała to przerwać, przeciąć, pozbawić Krzysia obecności taty na codzień. A tak, jak już pisałam, moje emocje często całkiem przyćmiewają rozum i zdolność do logicznego myślenia, więc to co ja uważam za naturalny powód do rozwodu, inni ludzie potraktowaliby za "pestkę". Często rozmawiam o tym z przyjaciółmi, proszę Ich o wyprostowanie mnie, bo nie chcę czuć, że dzieje mi się totalna krzywda. I chwała Im za to! Za to pacnięcie w łeb...Pozdrawiam GosiaP.S. Czyli wychodzi na to, że to jednak ja jestem gorsza w naszym małżeństwie...I między Bogiem a prawdą, to chyba tak właśnie jest. Nie jest mi łatwo spojrzeć na siebie aż tak krytycznie. Bo przecież mam i ja swoje żale i duże "ale" do męża. Ale odkąd uświadomiłam sobie to j/w łatwiej mi jest patrzeć na Darka jak na partnera a nie jak na wroga i konkurencję do wolności. Żeby zmienić coś w stałym związku, zmiany trzeba rozpocząć od siebie. Nawet na gorsze...
    • Gość edziecko: Kamela_ww Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 29.10.02, 10:13
      Cześć DziewczynyPrzeczytałam wszystko, co miałyście do powiedzenia. Dodam tylko jedno:jak same się nie będziemy szanować - to nikt nas nie będzie szanował. Koniec kropka.Pozdrawiam serdecznie :hello:Kaśka
      • Gość edziecko: Agucha Re: Jak się zemścić??? do KAMELI IP: *.* 29.10.02, 22:41
        Kamela! A co twoim zdaniem znaczy "siebie szanować"? Czy wyrazem braku szacunku do siebie jest: troska o dom, męża, dzieci, tworzenie ciepłej domowej atmosfery? Moja koleżanka w ramach szacunku do siebie nie pierze męża rzeczy, bo przecież pralkę obsługiwać mąż potrafi, prasować także. No w końcu obsługiwać chłopa to ona nie będzie. Kolacje jadają osobno, bo skoro ona mu nie pierze to on nie będzie robił jej kolacji itp. Idąc dalej tym tropem, co z miłością, co z wzajemnym dawaniem siebie drugiej osobie? A jak nie ma wzajemności to co? Pogonić w diabły? Jak nauczyć drugą osobę, że skarpety wrzuca się do brudnika, a nie pod łóżko? Dlaczego większość mężczyzn nie widzi potrzeby robienia czegokolwiek w domu? Czemu musimy przypominać o śmieciach, zmywaniu, odkurzaniu i setek innych rzeczach, które dla nas są oczywiste? Jak można wpłynąć na drugiego człowieka, żeby szanował twoją karierę zawodową, kiedy widzi jak jego małżonka zasuwa, bierze robotę do domu, przeprowadza w ramach swoich obowiązków szkolenia, za które inni wzięliby kupę kasy, zarabia grosze i nawet obiecanego awansu nie dostała, bo zaszła w ciąże, bo została z dzieckiem w domu dłużej niż pół roku? Jak wytłumaczyć, że pracuję, bo lubię, bo mam pracę twórczą wymagającą dużej inwencji i jak wytłumaczyć, że w budżetówce nie promuje się ludzi zdolnych, a jedynie dorzuca im się obowiązków? Oświeć mnie i napisz coś o tym szacunku do samej siebie, bo może żyję w błogiej nieświadomości, a moje problemy i innych związków wynikają właśnie z braku tego szacunku. Życie nie jest takie proste, faceci to poprostu inny gatunek. A dla zabicia złych emocji troszkę śmichu. Kiedy proszę męża, rzeby coś zrobił w domu, często powtarza: A sama nie możesz? A ja mu odpowiadam, że owszem , wszystko mogę sama tylko po co mi wtedy facet, no chyba tylko do płodzenia dzieci, bo tego jeszcze nie można zrobić samemu, mamy synka, a marzy mi się dziewczynka, więc jakieś dwa lata swojego życia ma mężuś zaplanowane :). Śmiejemy się z tego oboje. Pozdrówka dla SAMODZIELNYCH MAM. Agucha
        • Gość edziecko: Kamela_ww Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 30.10.02, 09:00
          Szacunek do samej siebie rozumiem w ten sposób, że mam własne zdanie, swoje potrzeby i swoje wady. Nie zatracam się, nie staram się być inną osobą i robić coś, do czego nie jestem przekonana. Zaznaczam, że działa to też w drugą stronę. Mój mąż jest zwykłym człowiekiem i również ma wady, swoje jakieś przyzwyczajenia, które po prostu toleruję. Tak jak on toleruje moje złe nawyki. W sytuacjach awaryjnych najczęściej to ja rezygnuje ze swojego stanowiska, ale zaznaczam: najczęściej. Chyba, ze idzie o coś, na czym bardzo mi zależy. Wtedy ja staram się przekonać męża, że ja mam rację. A jest on bardzo upartym osobnikiem. Ale się udaje. Myślę, że zrozumiał przez te lata małżeństwa, że jeżeli na czymś mi zależy i ma to szanse powodzenia to nie zrezygnuję. Inna rzecz, że przez dłuższy czas to ja utrzymywałam dom, ponieważ mam dobry zawód i byłam w stanie pracować na dwa etaty. Teraz to się zmienia. Ja rezygnuje z drugiego etatu, ponieważ myślimy o drugim dziecku, a mąż rozpoczął własną działalność, która póki co całkiem nieźle się rozwija. Nigdy mu nie wypominałam, że zarabiam trzy razy więcej od niego. Takie czasy. Raz ja cię utrzymuję, raz ty mnie.Wspomnę jeszcze o obowiązkach domowych, bo też poruszyłaś ten temat. Otóz mój mąż był trochę rozpieszczony przez mamę, która wszystko za niego robiła. Po 7 latach małżeństwa udało mi się wyrobić w nim zwyczaj, że sprząta po sobie okruszki ze stołu, a brudne naczynia wkłada do zlewu. Te brudne naczynia myję oczywiście ja, jak też piorę jego ciuchy, ale wyciągam je z kosza na brudą bieliznę, a nie zbieram z całego mieszkania. Chodzi do pracy w koszulach, które nie on sobie prasuje. Ale jak chce wyjść do kina, albo do kosmetyczki (nie za często oczywiście) nie ma problemu, zeby on został z dzieckiem. Kiedyś, kiedy nie mieliśmy jeszcze naszego Jacusia, większość rzeczy robiliśmy razem: zakupy, wypady do znajomych, kino itd. Teraz robimy to na zmianę, albo we trójkę, zależnie od okoliczności.Ja wiem, że to od nas, kobiet zależy, jak będzie wyglądał nasz dom i jaka w nim panuje atmosfera. To na nas ciąży obowiązek sprzątania, gotowania, prasowania........ i wiele innych rzeczy do których facet przecież nie jest stworzony (my tak), ale wydaje mi się, że nie można z tego robić problemu, a męża nauczyć, żeby choć trochę nam w tym pomógł. I przede wszystkim nie rezygnować z rzeczy, które nam sprawiają przyjemność.PozdrowieniaKaśka
    • Gość edziecko: Bulka Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 30.10.02, 23:19
      Czytam Wasze posty i po prostu pękam ze śmiechu bo tak wiele z nas ma te same problemy. Ja też. Jak mój mąż wyjdzie do pracy to mogę krok po kroku opowiedzieć co robił odkąd otworzył oczy bo zostawia po sobie szlak bojowy- technika spalonej ziemi.I nie chodzi tylko o bałaganiarstwo ale także o zostawianie w połowie tego co zaczął niesłuchanie tego co mówię i nie odpowiadanie na pytania- (wpada w transy) I to jest właśnie to czego najbardziej w nim nienawidzę i co jednocześnie najbardziej... kocham. To żadna kokieteria Same przecież wiecie jak trudno z tym żyć zwłaszcza gdy sama akurat jesteś w nienajlepszaj kondycji psychicznej. A najmocniej czuję prawdziwy sentyment do jego przywar gdy go nie ma. No cóż udzielę Ci absurdalnej rady - nie mścij się - pokochaj.
    • Gość edziecko: DawnySylvester Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 31.10.02, 16:35
      Kamela!!!!!!!No po prostu ręce i majtki opadają!!!Zaczynajac ten wątek zaznaczyłam, że nie za bardzo mi zależy na radach dziewczyn reprezentujących postawy naszych prababek!Napisałaś:"Ja wiem, że to od nas, kobiet zależy, jak będzie wyglądał nasz dom i jaka w nim panuje atmosfera. To na nas ciąży obowiązek sprzątania, gotowania, prasowania........ i wiele innych rzeczy do których facet przecież nie jest stworzony (my tak),"GUUUUZIK PRAWDA!!!!Jaki "obowiązek", jakie "ciaży"??? Czyż nie jest ideałam szeroko pojete partnerstwo? Czy to, że my kobiety wypruwamy z siebie flaki by być jak najbliżej tego ideału musi być z góry skazane na niepowodzenie bo kobiety rolą jest to, to i to a mężczyzny tamto?Dam ci przykład z życia wzięty.Ja zostałam wychowana w domu gdzie obydwoje rodzice się uzupełniali (może dlatego tak mnie boli moja obecna sytuacja). Chociaż nigdy bym o swoim ojcu nie powiedziała pedant to jednak mama nigdy nie zbierała po nim brudnych koszul i naczyń z całej chaty, nigdy nie była zmuszana do prasowania mu koszul. Jak się w zlewie uzbierało albo gdy kosz na brudy był pełen to do rozprawienia sie z tym bałaganem zabierał sie ten kto to pierwszy zauważył. Każda sobota i każdy okres przedświąteczny to była u nas świętość! Był podział obowiązków i już. Ja nie mogłam nawet pomarzyć, żeby w sobotę o godz. 11.00 rano iść na łyżwy z koleżankami. Było sprzątanie i każdy sie jakoś sam temu poddawał, nikt na nikogo nie wywierał presji. Jeśli chodzi o posiłki to rodzice równiez gotowali oboje. A wspomnę tak na marginesie, że mama nie pracowała. Mój ojciec ma jeszcze jedna swietną cechę: w mig zawsze dostrzegał, że coś się odkręciło, odkleiło, poluzowało, że tu trzeba gwożdzia wbić a tam uszczelkę włożyć. I wiecie co? On nawet szył na maszynie! Za to mama gdy była taka potrzeba malowała okna lub sztukowała kabel do telefonu! Dokładnie taka samą sytuację znam z jeszcze kilku innych domów.Więc nie mów mi kochana, że to od nas kobiet zalezy atmosfera w domu. Na to by była dobra partnerzy muszą oboje zapracować. Jak ja mogę być szczęśliwa gdy cały dzień sprzątam, piorę, gotuje, robię zkupy, uganiam sie za małą a on panisko przyłazi wieczorem, odzienie zostawi tam gdzie sie rozebrał, żryć se weźmie, legnie z tyłkiem na tapczan i włączy se film na DVD? Jak on ma być szcześliwy skoro wieczorami widzi tylko zmęczone i zgorzkniałe babsko (a nie dostrzega, że to przecież jego zasługa również).I póki sił mi starczy będę walczyć z trutniem, by zaangazowanie w nasze ognisko przedstawiało się przynajmniej w formie 50%/50% a nie jak dotychczas 95% na 5%Pozdrawiam wszystkie myslące tak samo.Sv
      • Gość edziecko: kadyga Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 31.10.02, 16:44
        ;))))):)) Sylvester, ten truteń mnie rozbawił do łezsmile))PozdrawiamKatarzyna mama Franka
      • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 31.10.02, 16:49
        Aby miłość i szacunek kwitły w małżeństwie - muszą o nie dbać dwie osoby! DWIE! Nie da się inaczej. Masz rację w 100%! Pozdrawiam Cię DSv - Gosia
      • Gość edziecko: Behemot Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 31.10.02, 17:56
        Myślę tak samo i też Cię pozdrawiam. Niestety jak widzisz wiele kobiet myśli inaczej. To kobietom o podobnej mentalności "zawdzięczamy" problemy ze swoimi mężami. Ostatnio była u nas teściowa to już mój mąż poczuł się zwolniony nawet z niewielkiej pomocy, której mi udziela. Drobny przykład: trzymam synka leżącego na brzuszku na kolanach i proszę cicho (teściowa starsza słabo słyszy), by mąż podał mi pieluchę. Ten oczywiście nie słyszy ;) Proszę głośniej, on nic, ale dosłyszała to teściowa i zrywa się na równe nogi i biegnie po tą pieluchę. Ja mówię: "prosiłam męża". Ona na to; "jemu trudno wyjść" :) Mam nadzieję wychować syna inaczej, nie chcę, aby kiedyś synowa miała mi za złe tak jak ja mojej. :hello: Gina
        • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jak się zemścić???- do Behemota! IP: *.* 01.11.02, 10:29
          Kurcze, czemu Ci nasi kochani mężowie (często rzutcy biznesmani, typowi macho) nagle stają się tacy maleńcy, bezbronni, BEZRADNI, głusi, niemi i kompletnie niezaradni przy swoich mamusiach????? "mamusiu ja nie umiiieeeeeem" :cry: "ja nie wiem gdzie leży", "a jak to się robi?". Ech. Mój też przy swojej nagle zapomina, że ręce służą jeszcze do czegoś innego niż li tylko do podawania sobie jedzenia do ust, ale za to doskonale pamięta, że najlepiej swoje ciężkie dupsko uwalić na cud wygodnej wersalce mamusinej...Ja udaję, że wszystko jest ok i reaguję niejakim zdzwieniem, na Jego zaniki pamięci - nie przejmuję się obecnością teściowej, walę prosto z mostu. :lol: I faktycznie mamusia zrywa się natychmiast! To paranoja! Tyle, że ja mamusię sadzam siłą z powrotem, i ponawiam "prośbę" skierowaną do pana męża...nie ma odpuść ;).Pozdrówka Gosia
      • Gość edziecko: Kamela_ww Re: Jak się zemścić??? do DS IP: *.* 04.11.02, 08:41
        Cześć DSSzkoda, ze przeczytałaś mój list, który był odpowiedzią dla Aguchy, tylko w części. Czy to się komuś podoba, czy nie atmosfera w domu zależy od kobiety, skądś przecież wzięło się powiedzenie: "brak kobiecej ręki". Nie chodzi tu tylko o kwiatek w wazonie, czy porządek w kuchni i gotowy obiad, ale przede wszystkim o miły klimat panujący w domu. To kobiety mają do tego dar, a nie faceci. A co do związków opartych na równym podziale obowiązków: czy Wy w to jeszcze wierzycie? To nie tort weselny, który można podzielić na dwie równe części. Nie znam pary, która taki podział przyjęła, stosuje i jest z tego zadowolona. Facet to inny gatunek człowieka, i tak jak kobiety nie ma idealnej, tak i faceta nie ma idealnego. W związku z tym, nie ma też idealnej pary.A tak poza tym partnerstwo chyba przejawia się inaczej. Nie w ten sposób, że ja sprzątam kuchnię, a ty łazienkę. Ja wolę, jeśli razem podejmujemy decyzje, wiemy co się dzieje u kazdego z nas, u naszych zanjomych. Po prosty ze soba rozmawiamyPozdrawiam KaśkaPS. Ja w każdym bądź razie mam szczęśliwe małżeństwo i dom, do którego oboje wracamy z przyjemnością. A jak to jest u Was?
        • Gość edziecko: Behemot Re: Jak się zemścić??? do Kameli IP: *.* 04.11.02, 13:48
          Kamelo wiem, że nie pisałaś do mnie, ale pozwól, że wyrażę swoje zdanie. Niezupełnie zgadzam się z Twoimi poglądami, a zwłaszcza z fragmentem: "wiem, że to od nas, kobiet zależy, jak będzie wyglądał nasz dom i jaka w nim panuje atmosfera. To na nas ciąży obowiązek sprzątania, gotowania, prasowania........ i wiele innych rzeczy do których facet przecież nie jest stworzony (my tak)." :lol:Moim zdaniem atmosfera zależy od obojga. A skad wiadomo, że facet nie jest stworzony do sprzątania, gotowania i prasowania? Babcia i mama Ci to powiedziały? ;) Przecież ma ręce. Myślę, że nikt nie jest stworzony do tych rzeczy, ale każdy może się tego nauczyć i nawet powinien, bo w przeciwnym razie będzie sierotą życiową. Jest wielu facetów, którzy wspaniale radzą sobie z "kobiecymi" pracami i wiele kobiet, które nie znoszą tego robić i robią byle jak. Podobno samotni ojcowie często nawet lepiej wychowują dzieci od większości samotnych mamuś :what: ponoć lepiej gotują.. Zgadam się, że facet to inny gatunek człowieka, ale chyba nie chodzi o takie podstawowe umiejętności. Zauważyłam np. że mężczyźni nie mają podzielnej uwagi. A co do szczęścia w małżeństwie: moja koleżanka jest super szczęśliwa: jest typem męczennicy, a trafiła na despotę, który nią poniewiera. Moja ciotka całe życie chleje na umór, ma różne wyskoki, a wujek żyć bez niej nie może i jest szczęśliwy :) Każdy sobie inaczej wyobraża szczęście. Twoje rady na nic nie zdały się DS, bo ona nie jest Tobą i ma zupełnie inne poglądy na układy damsko-męskie. Zaznaczam, że ja piorę sprzątam, gotuję oraz wykonuję czynności "do których kobieta nie została stworzona". Przedwczoraj np. zrobiłam artystyczny tynk w przedpokoju, a mój mąż akurat w tym czasie zajmował się maluchami. Musiał nawet przewinąć jednego! No ale jego mamusia, która ma poglądy zbliżone do Twoich już pojechała i nie prędko przyjedzie :bounce: , więc miłość kwitnie :hot:Pozdrowienia i życzę niczym niezmąconego szczęścia :hello:. Gina
          • Gość edziecko: ruda Re: Jak się zemścić??? do Kameli IP: *.* 04.11.02, 14:29
            Nie mogłam się powstrzymać, żeby jednak nie dopisać się do Giny...MAtka chrzestna mojego męża jak on - jej przyszły chrześniak - się urodził, to z moim teściem 3 dni balowali zostawiając ona męża z dziećmi 7 i 2 lata a mój teść 6 lataka z opiekunką i żonę z dzieckiemw szpitalu. Szczęsliwie wszyscy trafili idealnie z doborem partnerów. Ciotka Iza do dziś niezbyt gotuje i dba o dom a moja teściowa do dziś "urypana" po pachy podtyka żarełko pod ryjki wszystkim dzieciom. I muszę powiedzieć, że nie wiem, gdzie atmosfera w domu lepsza, tam gdzie facet gotuje i dba o dom, czy w domu moich teściów. Bo jednak jak facet się bardziej zajmuje czy gotowaniem czy sprzątaniem, to kobieta mu trochę pomoże, a odwrotnie bywa rzedko...Dodam, że ja wychowana w duchu równouprawnienia nie uważam, że jeśli mój mąż spędził 2 lata z dzieckiem w domu pracując powiedzmy na pół etatu, to już w czasie "bycia" z dzieckiem nie mógł sprzątać lub gotować proste potrawy, ba, nawet kiedyś z własnej inicjatywy umył okna, bez polecenia, fakt, że ram nie umył, ale teraz już wie i myje.Owszem, w domu nie ma idealnego porządku, bo facet kibel wymyje, ale już rozwalonych zabawek nie sprzątnie, atmosfera jednak jest ok- co zależy od nas obojga.I Gina ma 100% racji, nie można powiedzieć, że ktoś do czegoś jest stworzony. Owszem, brak podzielnej uwagi u faceta powoduje, że nie umie zaplanować, że najpierw się nastawia pranie, potem zupę a potem sprząta, bo wszystko musi robić po kolei i nie odejdzie od kuchni, jak się coś gotuje, ale to nie znaczy, że nie umie, umie, tylko inaczej.Aha, no i dodam, co już chyba gdzieś wyżej pisałam, że moja mama nigdy nie umiała zrobić tak dobrych naleśników, jak ojciec - choć może była do tego stworzona???
    • Gość edziecko: AgnieszkaLO Re: Jak się zemścić??? IP: *.* 04.11.02, 10:31
      hej dziewczyny,No to mamy wspaniałą dyskusję. Sv i Kamela to dwa różne światopoglądy i nie ma sensu chyba spierać się, który lepszy, bo o aksjomatach sie nie dyskutuje. Ja myślę, że Sv będzie faktycznie walczyła i albo mąż "wejdzie" w rolę, albo będzie musiał zmienić scenę. Jako wieczna optymistka, wierzę , że Twój mąż Sylwesterku znajdzie sie w końcu, z tego co piszesz to przechodzi właśnie fazę buntu. Trochę słabiej wierzę w Twoja zmiane i uległość, no ale ponoć wszyscy zmieniamy sie co 7 lat (ile Ci jeszcze został :) ?)Życze (s)pokoju Ag
Pełna wersja