Jak ja to przezyja?!?!?!....

IP: *.* 25.10.02, 10:14
W sobote jestesmy zaproszeni na urodziny znajomego. Wszystko fajnie, ale ja nie wiem jak to przezyje. Moj Kochyny syneczek bedzie musial zostac sam, samiutki z dziedkami. Tescie bardzo go kochaja i wiem, ze beda dla niego dobrzy.Oni oczywiscie szczesliwi, bo maly bedzie z nimi spac. Ale ja sie martwie, ze Maximilian bedzie tesknil za mamusia, za cycusiem i wogole za nami.:sarcastic:Znajomy ma urodziny dopiero w sobote, wjec jak mowi maz, wypada zostac chociaz do tej 12-stej i pogratulowac. Ja bede caly czas tylko myslec o mojej Pchelce. Czy nie placze. Odciagne mu pokarm, ale i tak to nie to co przy cycu. Tym bardziej, ze on potrafi budzic sie do cyca nawet 10 razy.On jest taki malenki i kochany. Niedawno skonczyl roczek :love: :love: :love:Ostatnio telefonowalam z siostra i chcialam sie jej pozylic. Mowie o co chodzi, ze idziemy na te urodziny a maly bedzie tej nocy z dziadkami. Jej reakcja to "ale fajnie, ze macie gdzie go zostawic..." Moze faktycznie przesadzam. Ale ja juz z nim sie tak zwiazalam. 24h na dobe razem. Juz nie potrafie sobie wyobrazic zycia bez niego. A moze faktycznie maly bedzie zafascynowany zmiana i ladnie przespi cala noc.Poradzcie mi cos drogie Emamy.Z pozdrowieniamiBeataCH
    • Gość edziecko: Ania_mam_Huberta Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 25.10.02, 10:30
      Idź i baw się dobrze !!!wszystko będzie O.K.
      • Gość edziecko: Balbinka Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 25.10.02, 10:48
        Hi hi hi :-)))Zawsze uważałam ,że mama bardziej przeżywa rozstanie niż dzidzia. Takie wyjścia są potrzebne - wrócisz wybawiona, trochę odetchniesz i nabierzesz nowych sił.Pamiętaj : bawisz się też dla malucha, on jest szczęśliwy kiedy Ty jesteś zadowolona.:hello:
    • Gość edziecko: Gdańsk Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 25.10.02, 21:34
      To moje słowa sprzed kilku miesięcy! Moje pierwsze wyjście gdy Mikołaj miał około roku - musiałam wyjść na kolację firmową, z Małym został mąż. Już w tym wieku jadł na kolację kaszkę, a potem do spania cysiek. Wróciłam około 23.00. I wszystko poszło gładko i bez żadnych problemów. Mąż dał mu kaszkę, potem porozmawiali sobie, poopowiadali o misiu, kórego Mikołaj bardzo lubił i...zasnął, sam!? A ja zawsze musiałm Go lulać! Jednak te mądre dzieciaczki zawsze wyczują cysia i miękkie serce mamy :) I ładnie spał, bez budzenia, chociaż gdy ja byłam w domu zawsze musiałam kilka razy pognać do niego z cysiem, bo "musiał się choć przez chwilkę przytulić" ;) Więc idź i baw się dobrze! Zobaczysz jak się będziesz super czuła po takim wyjściu. Nareszcie jakaś odmiana. Na długi czas naładujesz swoje akumulatory. Powodzenia!:hello:Ps. ale oczywiście komórka przy sobie dla świetego spokoju ;)
    • Gość edziecko: Gdańsk Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 25.10.02, 21:35
      To moje słowa sprzed kilku miesięcy! Moje pierwsze wyjście gdy Mikołaj miał około roku - musiałam wyjść na kolację firmową, z Małym został mąż. Już w tym wieku jadł na kolację kaszkę, a potem do spania cysiek. Wróciłam około 23.00. I wszystko poszło gładko i bez żadnych problemów. Mąż dał mu kaszkę, potem porozmawiali sobie, poopowiadali o misiu, kórego Mikołaj bardzo lubił i...zasnął, sam!? A ja zawsze musiałm Go lulać! Jednak te mądre dzieciaczki zawsze wyczują cysia i miękkie serce mamy :) I ładnie spał, bez budzenia, chociaż gdy ja byłam w domu zawsze musiałam kilka razy pognać do niego z cysiem, bo "musiał się choć przez chwilkę przytulić" ;) Więc idź i baw się dobrze! Zobaczysz jak się będziesz super czuła po takim wyjściu. Nareszcie jakaś odmiana. Na długi czas naładujesz swoje akumulatory. Powodzenia!:hello:Ps. ale oczywiście komórka przy sobie dla świetego spokoju ;)
    • Gość edziecko: Gdańsk Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 25.10.02, 21:36
      To moje słowa sprzed kilku miesięcy! Moje pierwsze wyjście gdy Mikołaj miał około roku - musiałam wyjść na kolację firmową, z Małym został mąż. Już w tym wieku jadł na kolację kaszkę, a potem do spania cysiek. Wróciłam około 23.00. I wszystko poszło gładko i bez żadnych problemów. Mąż dał mu kaszkę, potem porozmawiali sobie, poopowiadali o misiu, kórego Mikołaj bardzo lubił i...zasnął, sam!? A ja zawsze musiałm Go lulać! Jednak te mądre dzieciaczki zawsze wyczują cysia i miękkie serce mamy :) I ładnie spał, bez budzenia, chociaż gdy ja byłam w domu zawsze musiałam kilka razy pognać do niego z cysiem, bo "musiał się choć przez chwilkę przytulić" ;) Więc idź i baw się dobrze! Zobaczysz jak się będziesz super czuła po takim wyjściu. Nareszcie jakaś odmiana. Na długi czas naładujesz swoje akumulatory. Powodzenia!:hello:Ps. ale oczywiście komórka przy sobie dla świetego spokoju ;)
    • Gość edziecko: fasola Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 25.10.02, 22:39
      powiem ci tak: zacznij powoluteńko odcinać pępowinę (tym bardziej, że masz kogoś, kto malucha kocha a nie jakąś kobitkę za pieniądze);mój maluch w styczniu kończy 2 latka i nie mogę się ruszyć do ubikacji bez niego :lol: - jest to tochę kłopotliwe :lol: , nie mówiąc o wzięciu prysznica;zastanawiam się czy nie zrobiłam mu krzywdy, tak go uzależniając od siebie - powoli zaczynam to zmieniaćpomyśl o tym aspekcie sprawyostatnio dochodzę do wniosku, że taki roczny maluszek jest już świadomy i zostawianie go z dziadkami (CHĘTNYMI do pomocy!!!! - to ważne)ubogaca go, innych rzeczy się uczy etc.pozdrawiam i powodzenia,magda
    • Gość edziecko: anatom Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 26.10.02, 00:14
      Wszystko bedzie OK. Ja mojego Krystiana zostawiłam u dziadkow na 2 dni jak mial 11 miesiecy. Balam sie strasznie i tesknilam. Na imprezie patrzylam na telefon i myslalam co on teraz robi. Tesknilam strasznie. I okazalo sie ze wszystko bylo cudownie. Krystian byl szczesliwy i nawet nie zauwazyl naszej nieobecnosci.Powiem Ci, ze najtrudniejszy jest ten pierwszy raz. Poza tym Maxymilian jest juz duzy i dziadkowie napewno sobie z nim poradza. A jaka to bedzie dla nich frajda.Kozystaj z okazji i baw sie dobrze.Pozdrawiam Ania
      • Gość edziecko: beatach Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 26.10.02, 08:25
        Dziekuje Wam za slowa otuchy. Faktycznie macie racje. Bo taki maly odskok od codziennosci moze duzo zrobic.Z PozdrowieniamiBeataCh
    • Gość edziecko: Kasieńka Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 26.10.02, 09:03
      Beciu ( jezeli mogę tak do Ciebie pisać),Pierwszy raz jest trudny, ale nie przesadzaj, na litość..... Mały będzie się świetnie czuł z dziadkami, zobaczysz.A jak myślisz: czy jak mały dorośnie, to bedzie Cię ze sobą zabierał na randki? Nie sądzę.... Pozdrawiam,Kasia
    • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 26.10.02, 09:09
      Jednym z największych i najgorszych błędów jakie w swoim życiu popełniłam (bo zdarzyły się też i jeszcze gorsze ;) ) było zbyt kurczowe, zachłanne, zaborcze trzymanie synka tylko dla siebie. Wychodząc z fałszywego przekonania, że Misiek nie może funkcjonować ani żyć beze mnie (każdy sądzi podług siebie, hehehe), przywiązałam Go tak mocno do swojej osoby, że nadal nie chce spać nigdzie indziej niż tylko w domu, najlepiej usypiać trzymając mamusię za rączkę, i tuląc się do niej - a ma już 7 lat. Jeszcze trochę i zacznę się złościć w duchu, że to taki maminsyneczek... Dobrze, że jest mąż, który odpowiednio to równoważy. Dziewczyno, otrząśnij się troszkę i przejrzyj na oczy. Twój synek jeszcze tylko chwilkę będzie malutki. Potem to stanie się dużym chłopcem od którego będziesz chciała odrobinkę odpocząć (mimo, iż kochać będziesz zawsze najmocniej na świecie), bo prawa młodości są bardzo silne. Będziesz chciała pojechać z mężem na wesele, na imprezę sylwestrową, na bal karnawałowy. I co? I nico kochana! Będziesz siedzieć w domu jak ten ciul nieprzymierzając i nikogo nie urażając. Bo im synek będzie starszy, tym gorzej będzie znosił rozstanie z Tobą, tym rozpaczliwiej będzie płakał i domagał się Twojej obecności. Naucz Go, że spanie u Babci to super frajda. Bo Babcia rozpieści, da więcej słodyczy, pozwoli na szaleństwa i skakanie w łóżku, na dłuższe oglądanie bajek. A rano zrobi na śniadanko to, o czym w domu może tylko marzyć...;) (mój Misiek jak udało się Go namówić na spanie u Babci zawsze na śniadanie u Niej dostawał paróweczki, które ubóstwia, a których ja Mu uparcie odmawiam - nie mam żalu, że u Babci je to na co ma ochotę, choćby to miały być tylko słodycze przez całą dobę). Pluję sobie w brodę, że trzymałam Krzysia tak kurczowo. Nie możemy z mężem nigdzie wyjechać, sami - a to czasem przydałoby się dla odświeżenia naszego małżeństwa, zwłaszcza w obliczu małego kryzysu... Nie popełnij tego błędu. Dziecka trzeba nauczyć tej radości płynącej z kontaktów z dziadkami. Zobaczysz, jaka Ty będziesz szczęśliwa, kiedy Malutki będzie wracał od Babci cały roześmiany, rozłobuzowany, radosny. Czy Ty miałaś kontakt z dziadkami? Bo ja tak - i pamiętam, jak strasznie kochałam jeździć do mojej najukochańszej na świecie Babci, i zostawać u Niej na całe wakacje. Te lata wspominam najlepiej. Naprawdę żałuję, że - przez moją własną głupotę - zabrałam to mojemu synkowi...Pozdrawiam Gosia
    • Gość edziecko: iwo1 Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 26.10.02, 09:24
      Trochę Cię rozumiem ja też miałam /mam/taką korbę na punkcie mojego synka ,bo on taki maleńki,kochany,cudowny ...kto inny go tak jak ja przytuli,ucałuje wypieści,pogłaszcze plececzki kto inny ,kto?Moja sfiza urosła do tego że Jasieńka nikt do roku bezemnie na spacer nie dostał :(No i mam za swoje ,jeszcze miesiac temu Jaś nie zasnął nawet przy tatusiu ,moje przyjaciółki sprzedawały dzieci i jechały z meżami np.na szalona randkę a my z Marcinem jak te ciołki z Jaskiem w domu i chociaż kochamy Go nad zycie to jednak wiem ze to chore.Jasio ma 3,5 roku jest przecudowny ale Marcin ma 29 lat i to On był pierwszy ...Wiem że czasem jest zazdrosny chciałby jak inny pójśc ze mna na nocny maraton filmowy ,pojechać w góry na dwa dni ,zabrać na nocny spacer ,itd.Wiem że to strrrrasznie trudno zostawic swojego skarba ale warto ,wierz mi dla dobra was wszystkichNasi mężowie to też małe dzieci i też chca się poczuć ważni,kochani ,wyjatkowi .Pozwólmy im ....Pozdrawiam Cie serdecznie Iwona
      • Gość edziecko: beatach Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 26.10.02, 11:21
        Jak dobrze, ze jestescie i zawsze sluzycie tak madrymi slowami ;) ;) ;). I znowu sie duzo nauczylam dzieki Wam. Wiem, ze na poczatku bedzie mi trudno, ale doskonale moge sobie wyobrazic jakie to jest dla obu stron krzywdzace. Sama pamietam jak kiedys sie smialam z takich mamicycow, co z najmniesza pierdolka "lecieli" zaraz do mamusi. Oooooo nie, ja nie bede chodowac "narcyza" Dziekuje Wam za te madre slowa. Przekonalam sie poraz kolejny, ze zawsze mozna na Was liczyc.Zycze Wam milego i spokojnego weekendu.A my bedziemy sie dobrze bawic ( z hendy w kieszeni oczywiscie :bounce: )BeataCh
        • Gość edziecko: beatach Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 27.10.02, 15:24
          I juz po....Bawilismy sie swietnie. Juz dawno tak sie nie smialam. Impreza byla pierwszej klasy, tym bardziej ze wszyscy zaproszeni pochodzili z Polski. A Polacy potrafia dobrze sie bawic :) :) :) Oczywiscie hendy mielismy w kieszeni. Przygotowani na alarm.Ale Maximilianek spisal sie slicznie. Byl bardzo grzeczny. Najpierw wyszalal sie z dziadkiem, a po kolacji i kapieli przytulony do babci po prostu zasnal :bounce: Bez cyca i bez mamy ...Musze dodac, ze jak mowilyscie, zrobilo nam wszystkim to dobrze. My z mezem odpoczelismy od codziennosci. Ja nabralam nowych sil. A Maxi robil pewnie to na co mama nie zawsze pozwala ;) ;) ;).Dziekuje jeszcze raz za madre slowa.Pozdrawiam goracoBeataCh
          • Gość edziecko: Gosia1 Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 27.10.02, 18:23
            Ha, a nam się wiecznie wydaje, że nasze dzieci bez nas się zapłaczą, będą zasmarkane, głodne, zziębnięte, wyrzucone na balkon przy zawieji śnieżnej, tępo wpatrzone w jeden punkt i kołysać się w sposób sierocy...:-) Beatko jeszcze kilka razy i będziesz bardzo szczęśliwą mamusią bardzo szczęśliwego Berbecia! I jeszcze uszczęśliwisz dziadków! :lol: Zobacz, całe szczęście leży w Twoich rękach...:lol: :lol:Pozdrówka Gosia - która gratuluje Ci pierwszego kroku :-)
    • Gość edziecko: Basiaczek Re: Jak ja to przezyja?!?!?!.... IP: *.* 28.10.02, 15:44
      Myslę,że nie możesz się zamartwiac o synka, który nie jest już taki znowu maleńki. Jeśli cały czas nie będziesz odstepować go na krok, to później możecie oboje mieć kłopoty z tego powodu, bo dziecko mając 5 lat nie pozwoli ci wyjść samej z domu i go zostawić i przy każdym rozstaniu będzie przeżywało tragedię. Ale, pamiętaj nic na siłę, jeśli tylko mały będzie nieszczęśliwy to nastepną próbę podejmij dopiero za miesiąc, dwa ( dzieci szybko się zmieniają ) Acha, podaj dziadkom numer telefonu pod którym będziesz uchwytna i w razie jakiejkolweik awarii poproś o telefon. Sama też możesz przecież zadzwonić. Ale tylko raz, góra dwa nie więcej. Dziadkowie na pewno dobrze się nim zaopiekują. BAW SIĘ DOBRZE. i napisz jak Wam i synkowi udał się wieczór. Pozdrawiam Basia
Pełna wersja