czy wasze teściowe wywierały na was taką presję?

IP: *.* 05.11.02, 15:12
chciałabym podzielić się z wami dziewczyny moją troską.Jesteśmy z mężem kilka miesięcy po ślubie i staramy się o malucha.Kilka dni temu mój mąż dzwonił do teściowej zapytać się co słychać (mieszkamy 600 km. od siebie) wtedy ona od niechcenia zapytała się czy się już spodziewamy a jak nie to kiedy? Wiem że mam już swoje lata (31) ale czy musi zadawać tego typu pytanie tak bezpośrednio?Czy to normalne a może ja jestem troche przeczulona ? a jak nie tak od razu zajdę w ciąże to co będzie miała do mnie pretensje?Mój mąż się śmieje i uważa ż to zabawne a mi wcale nie jest do śmiechu? a jak będę miała problemy? nie znam jej dobrze widziałam ją dwa razy w życiu a tu takie pytania? czy wy też się z tym zetknełyście?
    • Gość edziecko: KasiaR Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 05.11.02, 15:24
      Jasne! To już chyba jest wpisane w rolę teściowej! Moja teściowa od pierwszego miesiąca po ślubie oczekiwała wnuka (i w moim przypadku i w przypadku żony mojego szwagra). Mijały tygodnie, miesiące, lata i - nic! W pewnym momencie przestała zerkać, rzucać aluzje, rozmawiać na ten temat. Uznała pewnie, że nie mogę mieć dzieci (staraliśmy się o dziecko dość długo). Z resztą, gdy parę lat temu rozpadło się moje małżeństwo, a ja wyprowadzałam się od nich (mieszkaliśmy z rodzicami mojego ex-męża) teściowa z wyraźną nienawiścią wyzwała mnie od bezpłodnych!Dzisiaj jestem szczęśliwa w innym związku, jestem najszczęśliwszą mamą 7-miesięcznej Dziewuszki. Mój ex-mąż nie ma dzieci.P.S. Jego brat też.
    • Gość edziecko: ez Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 05.11.02, 15:47
      Niestety moja teściowa też taka jest na szczęście mój mąż stoi frontem za mną i ukróca wszelkie głupie uwagi. Chociaż nieraz zaciskam zęby. Jak dowiedziała się, że jestem w ciąży powiedziała nareszcie 2 lata po ślubie. A teraz ciągle komentuje wychowanie Asi. Na szczęście widzimy się rzadko
      • Gość edziecko: Kasieńka Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 06.11.02, 09:54
        Jakbym czytała o swojej sytuacji.... U mnie było to samo. Kilka m-cy po ślubie poroniłam ciążę w 3-m m-cu. Przeżywałam to bardzo boleśnie. Lekarz powiedział, że możemy spróbować ponownie za 6 m-cy. Co ja przeżywałam przez te pół roku. Teściowa ciągle gadała mi za plecami: " a jak by było dziecko to by było co innego". Strasznie mnie to wkurzało. Przecież ja cierpiałam po stracie ciązy. Bardzo chcialam tego dziecka, a te ciągłe docinki dobijały mnie jeszcze bardziej. Teraz mam dwoje dzieci. Córkę 6 lat i synka 2 m-ce. Myślicie, ze tesciowa siedziała z któryms chociaż z 1 dzień? pomogła mi po porodzie? Nie!!!! nawet 5 min!!!!! ale czasami sobie myślę, że może to i dobrze, bo nie wiem co by to było......:gun:Pozdrawiam,Kasia
    • Gość edziecko: Adzia Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 05.11.02, 15:53
      Figa, swoimi doświadczeniami się nie podzielę, bo takowych nie mam, ale...> Mój mąż się śmieje i uważa ż to zabawne a mi wcale nie jest do śmiechu? a jak będę miała problemy? nie znam jej dobrze widziałam ją dwa razy w życiu a tu takie pytania? No właśnie. Nie znasz jej, więc może po prostu zaufaj mężowi? Jesli on bagatelizuje sprawę, to może faktycznie jest ona mało znacząca? Pamiętam, że podobnie było z nami, choć nie dotyczyło to dziecka. Czasem musiałam Grześkowi tłumaczyć, że moja mama tak naprawdę mówiąc coś, miała zupełnie niewinne intencje, a on ją źle zrozumiał.Może teściowa po prostu uważa, że wypada tak pytać, może to jest według niej wyraz troski o Waszą rodzinę? Kto wie, trudno to ocenić, tym bardziej, że - jak piszesz - nie znasz jej dobrze.Myślę, że na Twoi mmiejscu przyjęłabym na razie te pytania za dobrą monetę i czekała na dalszy rozwój sytuacji. Jesli teściowa będzie się narzucać, to może Twój mąż z nią porozmawia? A może nie będzie się narzucać, bo może po prostu troszczy się o Was? Kto wie, kto wie...Życzę pomyślnych starań (i bezstesowych - bo chyba najlepiej połączyć przyjemne z pożytecznym ;-)Pozdrawiam Agnieszka
    • Gość edziecko: lea Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 05.11.02, 16:06
      hej figa :)Cóż, ja poznałam przed śłubem trochę swoję teściową i bardzo ja polubiłam :)Po ślubie też nic innego nie słyszeliśmy tylko pytanie : a czy ja się wnuka jeszcze doczekam ? pytanie jednak zawsze zadawała na wesoło pół żartem pół serio ;) i nigdy jej nie mialam tego za złe...minął rok, dwa trzy... dziadki przestali się upominać ( przynajmniej nie robili tego zbyt często ) i po czterech latach doczekali się wnuka :)Figa, spróbój bardziej zaprzyjaźnić się z teściową ( o ile to możliwe ) może i ona tak pół żartem ?pozdrawiam - lea
      • Gość edziecko: Iza2 Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 06.11.02, 10:50
        Figa, podpinam sie pod post Lei :), bo mam podobne jak ona doświadczenia. Bardzo lubię swoją teściową, potrafię z nią gadać godzinami o bzdurkach. I też po prawie czterech latach po ślubie pojawił się Damianek. W tej chwili zaczęłam 29 rok życia, więc moja teściowa od kiedy sie pobraliśmy( a nawet wcześniej) dogadywała mi - ale na zasadzie żartów, że ja będę "stara pierworódka". Jest pielęgniarką, pracowała na ginekologii, poza tym mojego męża urodziła mając 20 lat, więc tylko sie obie z tego śmiałyśmy, bo my dopiero teraz uznaliśmy że nadszedł czas na powiększenie rodziny. Powiem jeszcze że takiego dogadywania w tym temacie to ja doświadczyłam ze strony swoich rodziców, a szczególnie mamy. Rozumiałam ją że chce wnuka, (mnie urodziła mając 40 lat, a jestem jedynaczką), ale wyciąganie po raz 1000 argumentu "bo ja nie wiem czy wcześniej nie umrę", było trochę poniżej pasa. Nie powiem, było mi często przykro.Tak mi sie wydaje, że to był i będzie ulubiony temat i mam i teściowych. I trzeba do tego podejść z pewny dystansem.PozdrawiamIza
    • Gość edziecko: Beata32 Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 05.11.02, 16:44
      W moim przypadku - to był teść. Z tym że my nie staraliśmy się od samego początku - chcieliśmy poczekać aż nasza sytuacja zawodowa i lokalowa się ustablilzuje, aby dziecko miało takie warunki jakie sobie dla niego zaplanowaliśmy.Dla niego było chyba nie do pomyślenia jak 10 miesięcy (a najlepiej 9) po ślubie nie ma dziecka. Argument, że ja muszę mieć stabilną pracę nie trafiał - "Przecież on jest w stanie Cię utrzymać" (może i tak, ale co z tego). Wszelkie sugestie i niedopowiedzenia z jego strony wkurzały mnie strasznie. Np - oglądał jakąś widokówkę, którą dostałam od męża na której był śliczny dzidziuś i tekst "już takie powinno być" - a ja głupawo się uśmiechałam i zgrzytałam zębami ze złości, że ktoś mi tu włazi z buciorami do małżeńskiego łoża. (a jakie było ale z jego strony jak przed ślubem mieszkaliśmy razem - żeby z tego coś nie było ....)wcale nie dziwię się, że się wkurzasz czy czujesz nieswojo słuchając takich tekstówpozdrawiamBeata
    • Gość edziecko: feratu Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 05.11.02, 23:53
      Figa.. Heh, skąd ja to znam. Rodzice mojego ukochanego mężczyzny stracili kilka miesięcy temu córkę. Teraz to on jedyny im pozostał, no i ja.. Hm.. Nie do końca przez różne kwestie zaakceptowana. Od śmierci siostry męża co jakiś czas wysłuchuję dziwnych aluzji o ciąży i o tym, że teściowa, która nie pracuję, tak jak zresztą i ja, miała by się czym zająć. (Myślała, że to rodzice są od wychowywania swoich dzieci?). Są dziwne pytania, poklepywania po brzuszku. Na początku umiałam sobie z tym jakoś radzić – rozumiałam, że są samotni, zagubieni itp. Teraz jednak coraz bardziej mnie to drażni, szczególnie uwagi o tym, że „ktoś” miałby się czym zająć, mógłby wychowywać, a ja matka, niby co miałabym robić? Dziwnie się z tym czuję. Już nie chodzi o sam fakt, tego, że najlepiej to sami by mi to dziecko zrobili. Bardziej chodzi o to co by było, gdyby to dziecko się urodziło.. Wieczne wtrącanie? Próba przejęcia kontroli nad wychowaniem? Pewnie przesadzam!!! Ale daj Boże nie przekonać mi się o tym zbyt wcześnie. Bardzo chciałabym, żeby mój mężczyzna był w końcu tym 100% facetem, który umie walczyć o swoją kobietę i nie pozwala na wtrącania się swojej rodziny do naszego życia! Pozdrawiam i trzymaj się, bądź silna. Feratu.
      • Gość edziecko: Liwia1 Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 07.11.02, 12:20
        Ja na szczęście nie maiałam takich problemów. Moje dziecko pojawiło sie 2 lata po ślubie (ma 7 m-cy) .Z moja teściową od 2 m-cy przed ślubem zaczełyśmy się nie lubić(wcześniej śię rzadko widziałyśmy) i ona za to nie interesowała sie nami w zupełności. Nie pytała sie o to kiedy dziecko, a jak ktoś sie spytał w jej rodzinie o to kiedy będzie babcia mówiła że jeszcze nie teraz. Czyżby sama wiedizała kiedy? Więc żeby nie wyprowadzać jej z błędu dowiedziała sie o małej jak ona miała 2 m-ce. Wyglądałam szczupło w ciąży i niewiele było widać, zresztą jej wizyty były raz na 2 m-ce (jak dobrze, że nie częściej!)wiec się nie kapneła. Teraz odwiedza nas raz na 1 m-c i zachowuje sie jak ciocia a nie jak babcia. Kupuje beznadziejne ciuchy (raptem do tej pory 3) które są albo za małe lub niewygodne, a na prośbę żeby nas pytała się co kupic ignoruje nas (sama wie najlepiej, a mała ma to nosić!) Więc jak widać nadmierny nacisk nie jest dobry, ale totalna olewka też nie, ja w zasadzie cieszę sie, bo jej nie lubię, ale co może powiedzieć mój mąż, jest mu po prostu przykro.fera napisała/ł:> Figa.. Heh, skąd ja to znam. Rodzice mojego ukochanego mężczyzny stracili kilka miesięcy temu córkę. Teraz to on jedyny im pozostał, no i ja.. Hm.. Nie do końca przez różne kwestie zaakceptowana. Od śmierci siostry męża co jakiś czas wysłuchuję dziwnych aluzji o ciąży i o tym, że teściowa, która nie pracuję, tak jak zresztą i ja, miała by się czym zająć. (Myślała, że to rodzice są od wychowywania swoich dzieci?). Są dziwne pytania, poklepywania po brzuszku. Na początku umiałam sobie z tym jakoś radzić – rozumiałam, że są samotni, zagubieni itp. Teraz jednak coraz bardziej mnie to drażni, szczególnie uwagi o tym, że „ktoś” miałby się czym zająć, mógłby wychowywać, a ja matka, niby co miałabym robić? Dziwnie się z tym czuję. Już nie chodzi o sam fakt, tego, że najlepiej to sami by mi to dziecko zrobili. Bardziej chodzi o to co by było, gdyby to dziecko się urodziło.. Wieczne wtrącanie? Próba przejęcia kontroli nad wychowaniem? Pewnie przesadzam!!! Ale daj Boże nie przekonać mi się o tym zbyt wcześnie. Bardzo chciałabym, żeby mój mężczyzna był w końcu tym 100% facetem, który umie walczyć o swoją kobietę i nie pozwala na wtrącania się swojej rodziny do naszego życia! > > Pozdrawiam i trzymaj się, bądź silna. Feratu.
        • Gość edziecko: dyziak Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 07.11.02, 16:33
          Witam!Chętnie się dołączę. Moja ex-teściowa (jestem po rozwodzie) juz pierwszego dnia po ślubie rozpoczęła "śpiewki" odnośnie wnuka. Biedaczka, nie doczekała się, mimo trzech lat małżeństwa. Jej pogadanki na temat ciąży zdecydowanie mniej mnie obchodziły niż wieczne teksty moich rodziców, zwłaszcza ojca (który notabene ma ze mną świetny kontakt): "chciałbym jeszcze przed śmiercią zostać dziadkiem". Matka podobnie. Należy dodać, że widzieli moje walące się małżeństwo, ba! wiedzieli, że według leakrzy nie będę mogła mieć dzieci, a przynajmniej będę miała ogromne problemy z zajściem w ciążę, a później jej utrzymaniem. Cóż, dwa wyjścia - albo mieli świetne poczucie humoru (chyba tylko w tym zakresie), albo.....no, właśnie - wiedzieli lepiej...? Teraz jestem w szóstym miesiącu ciąży, która, póki co - odpukać, przebiega świetnie. Z partnerem od półtora roku; co prawda nie ich wymarzonym, "kasiastym" facetem, ale o dziwo! w miarę akceptowanym. To tyle, co do moich rodziców. Aha, na wiadomość (telefoniczną), że jestem w trzecim miesiącu w słuchawce zapanowała kompletna CISZA!!!!A moi "prawie teściowie"? Matka partnera - głosem powalającym z nóg: "od kiedy wiecie"? ("wiedzieliśmy" na podstawie testu drugi dzień), "a to było planowane?" (co to za znaczenie?), "i co teraz?" (a niby co?). Po pierwsze - jak ktoś jest zapewniany przez autorytety medyczne, że nie może...itd, to chyba nie planuje? A jak już zdarzy się cud (bo w takich kategoriach to rozpatruję) to szaleje ze szczęścia! A co dalej?! Mój Boże! A co ma byc dalej?! Radość, radość, radość...i odrobina strachu i niepewności. A "prawie teściu" uściskał nas bardzo mocno (a jest niewielkiej postury) po czym powiedział, że w takim razie szampan powinien się lać. I się polał......A jeszcze maleńka ciekawostka - jak już wróciliśmy po urlopie do domciu (byliśmy właśnie u prawie teściów nad morzem), po pierwszym USG oczywiście telefon do nich, że wszystko o.k., w porządku, itd. Po jakichś dwóch tygodniach podczas kolejnej rozmowy telefonicznej prawie teściowa pyta "a Wy z tą ciążą to poważnie, czy sobie z nas żarty robicie?". I tu muszę dodać, że bardzo lubię matkę, wogóle rodziców mojego partnera. Ale pomysły mają przednie, nie ma co!Optymistycznym pozdrawiamMarlena
    • Gość edziecko: Behemot Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 07.11.02, 17:49
      Nie przejmuj się w ogóle gadaniem teściowej. Ja się przejęłam i kosztowało mnie to kupę nerwów i mnóstwo kasy. Już przed ślubem truła o dzieciach. Potem mi nie dała żyć. Byliśmy już po trzydziestce, chcieliśmy mieć dziecko zaraz po ślubie, niestety nie wyszło :cry: W święta Bożego Narodzenia u moich rodziców powiedziała, że nam życzy dziecka i że nie załużyliśmy, powtarzała to kilka razy, by wszyscy słyszeli :gun: Wiedziała, że opóźnia mi się okres i może jestem w ciąży. Gdy za parę dni dostałam okresu, wpadłąm w histerię :cry: i zrobiłam awanturę mężowi, ktróy powiedział, że nic się nie stało i wymyślam. Gupio mi było, bo moi rodzice i brat zrobili oczy, ponieważ nic nie wiedzieli o naszych poblemach. Ona tka bo synek się jej wyspowiadał :gun: Kiedyś przyjeżdżaliśmy do teściowej, a tu pod ręką leży stos gazet - w każdym artykuł o bezpłodności kobiecej :gun: Byłam tak dręczona 3 lata, mało nie zwariowałam :crazy: Przestałam ją odwiedzać, o co ma pretense do dziś. Biegałam po lekarzach z polecenia, przechodziłam wstrętne badania i wydawaliśmy niezłą kasę, zwyczajnie nas nabierano. Trzech lekarzy - każdy miał inną teorię: brak owulacji, zatkane jajowody w końcu straszne zrosty i tylko in vitro nas uratuje. Nie muszę pisać chyba jaka to dwuznaczna moralnie i kosztowna metoda. Po tej ostatniej diagnozie o dziwo uspokoiłam się. Już wiadomo, że jestem bezpłodna, na razie daję spokój. Potem pomyślę może jednak to in vitro (brr....), może adopcja? I niespodzianka: za 3 miesiące ciąża :hot: Pół roku po urodzeniu córki wpadka i synek :bounce: Może jestem przewrażliwiona, ale uważam, że moja bezpłodność miała psychiczne przyczyny i teściowa się do tego znacznie przyczyniła. Na pewno min. przez jej nietaktowne uwagi :gun: w stylu: "bez dziecka to nie małżeństwo" czy "jedno dziecko to nie rodzina" (mąż jest jedynakiem!) żyłam w ogromnym stresie. Pamiętaj o tym, że nie wolno się stresować, zbyt dużo o tym myśleć i nie przejmuj się uwagami teściowej, a najlepiej niech mąż z nią porozmawia. Mój porozmawiał, ale trochę późno. Pozdrawiam i życzę ślicznego dzidziusia wkrótce. :hello: Gina
      • Gość edziecko: Beata32 Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 08.11.02, 08:49
        Gina !!!Prawdziwa zgroza mnie ogarnęła jak sobie przeczytałam Twojego posta. Co za wredna baba!!! Jak mogła Cię tak dręczyć!!! Przy niej mój teściu (opisany powyżej) to prawdziwy anioł i symbol taktu. Moje największe wyrazy współczucia z powodu teściowej.Beata (strasznie zbulwersowana)
        • Gość edziecko: Behemot Re: Do Beaty IP: *.* 08.11.02, 19:30
          Dzięki za współczucie Beatko. To jej jeszcze przebaczyłam, ale po tym co pokazała jak byłam w drugiej ciąży nie mam już do niej serca w ogóle. Jestem do niej bardzo grzeczna ale na dystans. Już nie mówię "mamo". A sprawiała wrażenie przemiłej kobiety... Nabrałam się. Pozdrawiam. Gina
          • Gość edziecko: Beata32 Re: Do Giny IP: *.* 12.11.02, 08:52
            No coż, ostatnio usłyszałam bardzo mądrą radę aby traktować ludzi tak jak na to zasługują. (niestety - zgadza się to z moimi ostatnimi życiowymi doświadczeniami) To że traktuje się ich lepiej - wcale nie znaczy, że to docenią, a wręcz przeciwnie - może się okazać, że będą Cię uważać, że można Ci coś narzucić lub traktować Cię jak frajera.Wcale Ci się nie dziwię, że nie dajesz się już nabrać na pozę "bardzo miłej kobiety". Niech zna swoje miejsce.pozdrawiamBeataPS. jak sobie tak poczytam to stwierdzam jednoznacznie - mam teściową - Prawdziwego Anioła
    • Gość edziecko: sugar Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 07.11.02, 18:53
      Witam,U mnie zupełnie było odwrotnie. Ponieważ mam 25 lat moja teściowa, jak usłyszała, że staramy się o dziecko, napisała do mnie, że "mam jeszcze czas" i powinnam się zająć nauką (nie ważne, że już skończyłam studia magisterskie i od prawie dwóch lat jestem mężatką). No ale na nic zdało się jej gadanie, bo tuż po otrzymaniu jej listu udało mi się zajść w ciążę i obecnie jestem w jej 32 tygodniu. Teraz oczywiście się ona bardzo cieszy i już szyje jakiś kocyk dla dzidziusia. Ogólnie jest fajną babką (i mieszka na drugim końcu świata :-), więc jej wybaczyłam, ale co się wtedy nazłościłam i naprzeklinałam to już moje...Pozdrawiam, Magda
    • Gość edziecko: Dorotka25 Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 12.11.02, 10:02
      Droga Figo!!Moja teściowa (bardzo pobożna kobieta - dzień w dzień w kościele, na dodatek pracuje w kancelarii przykościelnej) od dnia naszego ślubu mówiła o dziecku. My oczywiście chcieliśmy mieć dziecko, ale ja właśnie zaczęłam studia, pracę i plany o dziecku przełożyliśmy na później. Dodam, że przez ponad dwa lata nie stosowaliśmy żadnej antykoncepcji - nastawiliśmy się na "wpadkę". Po ok. 4 latach wspólnego mieszkania z mamą męża zaszłam w ciążę - "stało się to" wtedy kiedy na jakiś czas przeprowadziłam się do rodziców - moja mama musiała iść na operację tarczycy do szptala. Przez jakiś czas mieszkałam u rodziców, pomagałam mojej mamie dojść do zdrowia, opiekowałam się domem i rodzinką. Mój mąż często nocował razem ze mną, ... no i zaszliśmy. Kiedy byłam pewna, że jestem w ciąży i powiedziałam o tym mężowi, on ucieszony pojechał do swojej matki, aby oznajmić jej, że zostanie babcią. Reakcja mojej teściowej przeszła moje najśmielsze oczekiwania - mamusia zapytała: a kto będzie ojcem.... Wylądowałam z krwawieniem w szpitalu w 7 tygodniu ciąży - leżałam w szptalu dokładnie tuż koło mojego i męża domu (pięć minut spacerkiem). Teściowa ani razu nie odwiedziła mnie. Kiedy już wróciłam do domu było w miarę znośnie - ja cały dzień w pracy, teściowa spędzała wieczory w pracy lub w kościele i jakoś tak mijałyśmy się... W lipcu zmarła moja mama, dwa tygodnie później urodziłam synka - niestety z licznymi problemami - mały był w zamartwicy, ja potem leżałam z ropą w brzuchu. Po powrocie ze szpitala mimo, iż kochana mama była często w domu musialam sobie radzić sama - z dziurą w brzuchu, nie gojącą się raną po cesarce (zaleceniem lekarzy było, że przez 6 tygodni mam leżeć w łóżku i wietrzyć brzuch a dziecko brać tylko do karmienia). Jakoś dawałam sobie radę i przy dziecku i z prowadzeniem domu. W międzyczasie dowiedziałam się dwóch rzeczy: 1. że mama tak bardzo chce nam pomagać a my jej nie prosimy o to, 2. że mama tak bardzo nam pomaga a my jej nie dziękujemy. Hmmmm mieszkamy razem w jednym mieszkaniu a Ona od dwóch tygodni nawet nie zapytała co u nas i u małego... Jestem niecałe 4 miesiące po porodzie i od szwagierki usłyszałam, że mamę interesuje, czy długo jeszcze zamierzam czekać z drugą ciążą, bo wg niej im szybciej tym lepiej. Wspomnę tylko, że przyczyną cesarki była m.in. deformacja miednicy, okazalo się to przy badaniach już w trakcie porodu. Kolejna ciąża i poród są dla mnie dużym zagrożeniem, a chcę aby moje dziecko miało mamę i z pełną premedytacją stosuję środki antykoncepcyjne .... Figo - zastanów się nad motywacją teściowej - dlaczego tak jej zależy na wnukach - ja motywacji mojej teściowej nie rozumiem i nie zamierzam jej robić prezentów w stylu kochana wnuczka lub wnuczek. Pozdrawiam, Dorota
      • Gość edziecko: Beata32 Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 12.11.02, 11:02
        O rety, Dorotko - ale horror przeżyłaś. I to jeszcze od osoby, która udaje, że Ci sprzyja. Nie rozumiem zupełnie skąd się biorą takie paranoje - bo chyba nie da się tego nazwać inaczej - u dorosłych bądź co bądź osób. I to posądzenie o to, że dziecko może mieć innego ojca. Boże, w głowie mi się nie mieści jak można być tak okropnym. To czy chcecie kolejnego dziecka, czy chcesz się narażać na jakiekolwiek ryzyko - to powinna być Twoja decyzja i nie pozwól wrednej babie pakować się w Wasze pożycie z buciorami.pozdrawiamBeata
    • Gość edziecko: Aga_1972 Re: czy wasze teściowe wywierały na was taką presję? IP: *.* 12.11.02, 20:59
      Nie martw się-moja teściowa jak byliśmy rok po ślubie uszyła nam pościel do małżeńskiego łoża z materiału w misie i słoniki bo jak powiedziała "dla nikogo INNEGO ona tego materiału chyba już nie zużyje". Wiadomo o co chodziło ;) A teraz jesteśmy 9 lat po ślubie i mamy syna i córkę :hap: Tak więc ci nasi kochani rodzice tacy już są, że martwią się jak dzieci za wcześnie "zachodzą" i pokazują na kalendarz już na drugi dzień po nocy poślubnej. Ty się nie przejmuj-podejdź do tego w sposób humorystyczny (tak jak to czyni małżonek). Na Was i na Waszego maluszka też przyjdzie pora a taka rola babć, że upominają się o wnuka :)PozdrawiamAga :hello:
Pełna wersja